864 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

Dobra fantastyka w dobrej cenie w ebookpoint.pl

Dziś w księgarni Ebookpoint rozpoczyna się promocyjna sprzedaż e-booków z kręgu fantastyki. Nie znam ogólnych trendów czytelniczych, ale szczególnie chciałbym zwrócić uwagę na książki, które (w sortowaniu według popularności) znalazły się poza pierwszą dziesiątką. Trochę mnie to zasmuciło, bo one przywróciły mi ostatnio wiarę w bieżące dokonania z tego gatunku.

 

 

Dwutomowa cykl „Wojny alchemiczne” odwołuje się do mitu Golema i osiągnięć złotego wieku Niderlandów. Autor podejmuje temat w nomen omen, ożywczy sposób przenosząc nas w świat potężnych Niderlandów. Kraju, który znamy jako historyczną potęgę zbudowaną przez kupców. Jednak w świecie wykreowanym przez Iana Tregilisa, fundamentem monarchii są alchemicy... Nie mogę się doczekać tłumaczenia ostatniego tomu trylogii.

 

Oficjalna strona promocji (17-23 VIII 2017 r.): „Twoja broń w walce z rzeczywistością”.

Polecane przeze mnie tytuły Iana Tregilisa:

 

Ian Tregillis „Mechaniczny. Wojny alchemiczne. Tom I

cena: 15,71 PLN

Ian Tregillis „Powstanie. Wojny alchemiczne. Tom II” 

cena: 15,71 PLN

 

 

To już koniec - Kindle Oasis znika z Amazonu

 

Najwyraźniej to już koniec najnowszego i najdroższego czytnika z rodziny Kindle. Kindle Oasis wszedł do sprzedaży trochę ponad rok temu. Jest Był nie tylko najnowszym ale też najlżejszym i chyba przede wszystkim najdroższym amazonowym czytnikiem. Wczoraj (11 VIII 2017 roku) Kindle Oasis całkowicie zniknął z większości oddziałów Amazonu. Nie ma go nawet na pasku wyboru czytnika w sekcji „Kup urządzenie Kindle”. Pozostał Kindle 8, Kindle Paperwhite 3 i Kindle Voyage. Można go wciąż kupić w amerykańskiej centrali, ale nie wszystkie wersje są dostępne. I tak nie można ich zamówić do Polski.

 

Kindle Oasis znika z Amazonu (źródło: amazon.com)

 

Obecnie niedostępne. Nie mamy pewności, czy i kiedy ten przedmiot będzie ponownie dostępny w magazynie”

Czytnik od początku wzbudzał mieszane odczucia recenzentów i użytkowników. Chwalono go za smukłość konstrukcji (szczególnie po zdjęciu okładki) ale marudzono na zbyt wysoką cenę i krótki czas pracy na jednym ładowaniu (szczególnie po zdjęciu okładki). Jeśli ktoś czekał na obniżkę cen, czy inną promocję Kindle Oasis, to już się raczej nie doczeka. Obecnie jedyna opcja zakupu w europejskich oddziałach Amazonu, to wybór używanego sprzętu w ramach Amazon Warehouse. Tam wciąż można nabyć używane egzemplarze w cenie 252,56 EUR (ok. 1 100 PLN).

 

Kindle Oasis zniknął z oferty czytników rodziny Kindle (źródło:amazon.de)

 

Dostępne obecnie wersje Kindle Oasis (używane, na gwarancji z amazon.de):

Kindle Oasis (wi-fi, czarna okładka) 

cena 252,56 EUR (ok. 1 100 PLN)

Kindle Oasis (wi-fi, bordowa okładka) 

cena 252,56 EUR (ok. 1 100 PLN)

 

Podsumowanie

Gdybym miał określić, dlaczego Kindle Oasis był tylko rok na rynku, to bym wskazał przede wszystkim cenę. Dla mnie osobiście wydatek 1 300 złotych za czytnik, którego parametry niewiele odbiegały od Kindle Voyage, to „lekka” przesada. Głównie dlatego, na moim blogu, recenzji tego modelu nie znajdziecie. Chyba podobne zdanie miała spora część klientów Amazonu i z tego powodu Kindle Oasis można uznać niniejszym za rynkowy niewypał. Oby kolejny członek rodziny Kindle był bardziej udany...

 

 

[Aktualizacja 14 VIII 2016 r.]

Kindle Oasis znowu pojawił się (na chwilę) w ofercie europejskich Amazonów. Wciąż niedostępny jest np. w Chinach.

 

Wersja Kindle Oasis z okładką bordową i czarną znowu jest dostępna (źródło: amazon.de)

 

 

W chińskim Amazonie, Oasisa wciąż (?) brak. Można go dodać do listy życzeń (źródło: amazon.cn)

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach czytników, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

 

Gdzie jest amazon.pl? Blogerzy z całego świata wstawiają się za Polakami!

 

Badanie wykonane na zlecenie Virtualo wykazało, że 2/3 polskich użytkowników czytników korzysta z czytników marki Amazon Kindle. Choć wyniki ankiety opublikowano na początku 2017 roku, teraz trafiają na zagraniczne blogi.

 

Według badania Virtualo, w Polsce zdecydowanie większościowy udział mają czytniki Amazon Kindle (66%). Kolejne wymienione marki to: PocketBook 11%, inkBook 7%, Kobo 4% (źródło: virtualo.pl)

 

W większościowym udziale czytników Amazonu nie ma nic zaskakującego. Kindle sprzedawane są obecnie bezpośrednio do Polski (nawet z wysyłką bez dodatkowych opłat) przez niemiecki odział, a wcześniej trafiały do nas wprost z amerykańskiej centrali Amazonu (teraz to zupełnie nieopłacalne). Od wielu lat cieszą się w naszym kraju zasłużoną popularnością. Podobnie jest na innych rynkach, gdzie udział kindelków jest nawet jeszcze większy.

 

 

Świat Czytników, w podobnej ankiecie jak w badaniu Virtualo, pokazał analogiczny wynik przy większej próbie respondentów. Potwierdza to opinię o liczebnej przewadze czytników Kindle na polskim rynku (źródło: swiatczytnikow.pl)

 

 

Jednak zagraniczni blogerzy zadają sobie teraz pytania (uwaga: tu "trochę" za bardzo wykorzystuję metodę znaną z lekcji języka polskiego "co autor miał na myśli") – jak to możliwe, że Amazon do tej pory nie otworzył księgarni w kraju, do którego tyle lat wysyła czytniki? Dlaczego nie handluje e-bookami na rynku, gdzie jego urządzenia stanowią większość? Jak to możliwe, że Polacy kupują czytniki, na których nie działa sklep z e-bookami? Dlaczego Amazon nie wykorzystuje tego potencjału?

 

Nate Hoffelder na blogu The Digital Reader twierdzi, że ignorowanie w czytnikach Kindle rynku polskich e-booków to może być błąd (źródło: the-digital-reader.com)

 

 

Michael Kozlowski zauważa, że brak e-booków z księgarni Amazonu nie przeszkodził zdobyć firmie dominacji wśród czytników (źródło: goodereader.com)

 

No cóż, u nas te pytania także padały już wielokrotnie. Uruchomienie polskiego oddziału Amazonu spędza sen z powiek na pewno niejednej polskiej księgarni. Rozważań na ten temat było już całkiem sporo. Ale póki co, nic z tego nie wynikło. A może jednak wyniknie? Może to nie są tylko kolejne wpisy w ramach sezonu ogórkowego? Postanowiłem więc, że zilustruję mój wpis grafiką bezwstydnie skopiowaną z poprzednich wakacji, gdy była ona całkiem popularna :) Przepraszam przy okazji za zupełnie „ogórkowy” tytuł wpisu!

 

Wpis Nicolasa na blogu liseuses.net, wyrażający zdziwienie, że brak u nas amazonowego sklepu z e-bookami (źródło: liseuses.net)

 

Trudno wyrokować, jak ewentualne uruchomienie kolejnej księgarni wpłynie na polski rynek książek elektronicznych. Z branży internetowej mamy różnorodne przykłady wchodzenia amerykańskich potentatów do Polski (eBay/Allegro, FB/Nasza Klasa). Ale na szczęście już istniejące sklepy nie pozostawiają na lodzie swoich klientów, wyposażonych w kindelki. Najważniejsi gracze na polskim rynku e-booków od dawna korzystają z usługi Send to Kindle, dzięki której można zakupy otrzymać wprost na czytnik. Pisałem o tym m.in. w tekście „Jak wgrać książki do czytnika Amazon Kindle?”.

 

Kto wie, o czym myślą na wakacjach menedżerowie pracujący u Jeffa Bezosa - najbogatszego człowieka na świecie?

 

W każdym razie doceniamy wstawiennictwo zagranicznych blogerów za polskimi użytkownikami kindelków! Może anglo- i francuskojęzyczne blogi są częściej czytane przez decydentów z Amazonu niż polskie odpowiedniki i opinie zagranicznych blogerów trafią celniej? Choć z drugiej strony, czy jako klienci, tęsknimy za księgarnią amazon.pl?

 

Na podstawie:

"Two-Thirds of Polish eBooks Users Use Kindles" z the-digital-reader.com;

"The Kindle is the most popular e-reader in Poland" z goodereader.com;

"Pologne : le Kindle très populaire même si aucun ebook est vendu dans ce pays !" z www.liseuses.net.

 

Kobo wycofuje pliki PDF ze swojej księgarni

 

Nad listą moich książek w księgarni Kobo pojawiła się ostatnio notatka, że Kobo nie będzie już oferował publikacji w formacie PDF. Myślę, że tę informację należy traktować trochę szerzej...

 

Nawet większy ekran w Kobo Aura H2O nie gwarantuje obecnie wygodnego czytania PDFów, w przyszłości nie będzie lepiej...

 

 

W notce napisano:

„Ważna aktualizacja

Od 1 listopada Kobo nie będzie udostępnić do pobrania twoich e-booków w formacie PDF. Postaramy się zastąpić twe PDFy, odpowiednikami w formacie EPUB, ale może się zdarzyć, że niektóre nie będą mogły być zastąpione.

Poinformujemy cię na adres poczty elektronicznej, których książek nie możemy zamienić. Aby się nimi dalej cieszyć, musisz je pobrać przed 1 listopada.”

 

 

Notatka na temat wycofania plików PDF z księgarni Kobo (źródło: kobobooks.com)

 

Nie spodziewam się, że macie w swojej biblioteczce masę książek z księgarni Kobo. Nie spodziewam się też, że jest wśród nich sporo PDFów. Ja nie mam ani jednego. Piszę o kroku Kobo w kontekście podejścia firmy (jako producenta czytników) do PDFów. Czytniki tej marki nigdy nie przodowały pod względem obsługi plików w formacie PDF. Jednak przy wyborze czytników, pada często pytanie: „co PDFami?”. Czytniki Kobo pozostają bardzo dobrymi, przyjaznymi urządzeniami. Jednak w świetle powyższego przesłania, na wygodne czytanie PDFów nie ma co liczyć ani teraz ani też w przyszłości.

 

Legimi w bibliotece – za darmo...

 

Czy można korzystać z wypożyczalni Legimi nie płacąc samodzielnie abonamentu? Tak! Chcecie wiedzieć, jak? Na przykład tak, jak ja to robię od zeszłego roku...

 

Legimi w bibliotece...

 

Wypożyczanie e-booków nie jest prostą sprawą, ani od strony prawnej, ani organizacyjnej, ani czytelniczej. Dlaczego? Ano dlatego, że wciąż umowy z wydawcami, ustalenia prawne jak i technologia - nie nadążają za potrzebami czytelników. O krętych ścieżkach wypożyczania e-booków pisałem już kilka razy (m.in. „E-book to książka – można ją wypożyczać tak samo jak wersję papierową”). Na blogu publikowałem także efekty moich testów dwóch polskich serwisów wyspecjalizowanych w wypożyczaniu książek elektronicznych: iBuk Libra i czasczytania.pl. Moje opinie na ich temat, dalekie były od zachwytów. Główną ich wadą była tragiczna funkcjonalność na urządzeniach mobilnych (w tym czytnikach książek) oraz ograniczony wybór lektur. Próbowałem także przyglądać się organizacji wypożyczalni książek elektronicznych w Niderlandach i Luksemburgu (m.in. „Coraz więcej e-booków z bibliotek publicznych (w Holandii)” ). Teraz przyszedł czas na przetestowanie w praktyce analogicznej usługi Legimi.

 

Niniejszy wpis jest efektem moich doświadczeń, ale powstał głównie na bazie informacji udostępnionych przez Legimi oraz Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Krakowie, za co serdecznie dziękuję.

 

Dlaczego Legimi?

Jeszcze rok temu wypożyczalnia Legimi pozostawała poza moimi zainteresowaniami. Głównie dlatego, że była ograniczona do wąskiego kręgu czytników z dystrybucji ArtaTechu (alternatywa w postaci czytania książek na ekranie LCD też mnie nie interesuje). Uruchomienie wypożyczalni Legimi na czytnikach PocketBook Touch Lux 2 i Touch Lux 3 zmieniło moje podejście. Ten ruch dowiódł, że usługa jednak może być porządnie zintegrowana z funkcjami czytnika, takimi jak: biblioteczka, wyszukiwanie w księgozbiorze, korzystanie ze słownika, dzielenie wyrazów. To mi się już zdecydowanie bardziej spodobało.

 

Do wypożyczalni Legimi przekonała mnie dopiero możliwość korzystania na PocketBooku

 

Chwilę później, na 20. Targach Książki w Krakowie (wpis: „20. Targi Książki w Krakowie – co warto wiedzieć”), krakowskie miejskie biblioteki publiczne zaczęły wszem i wobec głosić nowinę, że wypożyczalnie e-booków z Legimi będzie dostępne również dla mieszkańców Krakowa. Czytnik PocketBook Touch Lux 3 już miałem, konto w Legimi takoż – na Targach stałem się więc również posiadaczem krakowskiej karty bibliotecznej i odpowiedniego kodu wymaganego do uruchomienia usługi.

 

Legimi w bibliotekach – gdzie i dla kogo?

Wypożyczalnia Legimi dostępna jest dla mieszkańców Krakowa od jesieni 2016 roku. Ale od jej uruchomienia w 2015 roku, usługa objęła już w kilkanaście pojedynczych bibliotek i konsorcjów. Obecnie z usługi mogą korzystać m.in. członkowie bibliotek:

Stopniowo grupa ta się powiększa, a bibliotekarze potwierdzają to, co stało się w moim przypadku – czytelnicy zapisują się do bibliotek tylko po to, by mieć dostęp do wypożyczalni e-booków

 

Abonamenty wykupywane przez biblioteki różnią się od tego, który jest skierowany dla klientów indywidualnych, korzystających z abonamentowego dostępu do Legimi. Nie znajdziemy tu np. audiobooków, jeśli nie zostanie ta opcja dodatkowo wykupiona. Również ilość książek i zakres dostępu w poszczególnych bibliotekach może być różny.

 

Cennik wypożyczalni Legimi dla bibliotek (źródło: legimi.pl)

 

Co wpływa na popularność usługi wśród czytelników? Jednym z argumentów jest prostota uzyskania dostępu. Warunek jest prosty - trzeba mieć konto w bibliotece, konto w Legimi, urządzenie mobilne (czytnik, tablet, telefon) i kod z biblioteki.  Po uzyskaniu kodu w bibliotece, trzeba się zalogować do Legimi i na odpowiedniej (dla danej biblioteki) stronie, wpisać kod aktywujący dostęp do usługi. Od tej pory można dodawać książki (dostępne w abonamencie bibliotecznym) na swoją półkę i pobierać je na urządzenia mobilne (czytniki, tablety itp.). 

 

Ważny jest też fakt, że sami użytkownicy nie ponoszą bezpośrednio żadnych kosztów, o ile mają już czytnik, tablet lub smartfon. Biblioteki płacą za dostęp do księgozbioru Legimi z naszych podatków. Zarówno bibliotekarzom jak i czytelnikom powinno więc zależeć na wykorzystaniu zakupionej usługi. Jak jest ona propagowana? W pobliskiej bibliotece publicznej, jeszcze do niedawna były plakaty i sporo ulotek. Jako, że brakuje ostatnio kodów, również i plakaty zniknęły. Zapewne bibliotekarkom już nie zależy tak bardzo na reklamowaniu usługi, której dostępność jest bardzo ograniczona.

 

Aplikacja Legimi zoptymalizowna dla ekranów E-Ink, nie będzie działać na urządzeniach innych niż te, które poleca firma. Na czytniku Dibuk Saga testowałem usługę, korzystając ze zwykłej androidowej wersji

 

Biblioteki podają informacje o abonamencie Legimi, również na swoich stronach WWW. Od strony technicznej, na pierwszym miejscu wskazywana jest zazwyczaj możliwość korzystania w aplikacjach mobilnych. W sumie słusznie. Można założyć, że tablety i smartfony są powszechnie obecne w domach czytelników, potencjalnych użytkowników usługi. Inaczej jest jednak z czytnikami książek elektronicznych. Najwyraźniej nie należą do urządzeń, które bibliotekarze przygotowujący wspomniane opisy, znają czy szczególnie poważają. Oto np. na stronie Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku w ogóle brak informacji o możliwości korzystania na czytnikach. W innym miejscu znalazło się z kolei takie oto wyjaśnienie na temat aplikacji mobilnej: „Aplikacje na iPada, iPhona, Androida, Windows Phone, Windows 8 i czytniki (z wyłączeniem Kindle)”. Tymczasem owo „wyłączenie” nie dotyczy tylko Kindle, ale w zasadzie wszystkich czytników, poza kilkoma modelami wspieranymi przez Legimi (pełna lista: certyfikowanych czytników).

 

Legimi w liczbach

Zaletą usługi Legimi, jest udostępnianie poszczególnym bibliotekom szczegółowych, codziennych zestawień statystyk na temat wypożyczeń. Jest to o tyle ważne, że każda umowa zawiera maksymalną liczbę stron do wykorzystania. Bibliotekarze wiedzą więc, jaka część w ramach limitu pozostała do wykorzystania przez czytelników.

 

Bibliotekarze mogą także na bieżąco uzyskać dane o popularności poszczególnych tytułów. To cenna wiedza, pozwalająca np. planować zakupy wydań papierowych. Biblioteka w Szczecinie opublikowała informacje zebrane w pierwszym kwartale funkcjonowania Legimi, pisząc m.in., że „Przez pierwsze trzy miesiące nasi Czytelnicy pobrali blisko 4,5 tys. książek. Rekordzista zgromadził ich 268 i przeczytał ponad 8 tys. stron!”.

 

Według podsumowań Legimi, czytelnicy (w skali całego kraju) w styczniu 2017 roku najchętniej czytali:

1. Pokolenie Ikea

2. Brud

3. Jak stać się szczęśliwym człowiekiem

4. Dziewczyna z pociągu

5. Jack Reacher. Sto milionów dolarów

6. Zanim się pojawiłeś

7. Pochłaniacz

8. Inferno

9. Osobliwy dom pani Peregrine

10. Zakonnice odchodzą po cichu

 

Podobne zestawienie dla konsorcjum bibliotek małopolskich wskazuje, że czytelnicy otworzyli prawie 4 tys. książek. Pierwsza dziesiątka wyglądała następująco:

1. Dziewczyna z pociągu

2. Zanim się pojawiłeś

3. Lampiony

4. Inferno

5. Immunitet

6. Zakonnice odchodzą po cichu

7. Pokolenie Ikea

8. Król

9. Moje córki krowy

10. Złudzenie

 

„Dziewczyna z pociągu” zainteresowała, w małopolskim abonamencie bibliotecznym, 49 czytelników. Co ciekawe, ponad 1,7 tys. książek zostało pobranych w lutym tylko raz. To moim zdaniem dobrze świadczy o możliwościach usługi Legimi, jakie daje do dyspozycji pojedynczych czytelników. Mogą oni sięgać po to, co ich rzeczywiście zainteresuje, a niekoniecznie, po to co jest modne.

 

Legimi w Krakowie w praktyce

 

Na terenie Krakowa i okolic można korzystać z dostępu do Legimi z dwóch źródeł. W ramach biblioteki miejskiej oraz konsorcjum dwudziestu bibliotek małopolskich, któremu przewodzi WBP w Krakowie. Przykładowo, konsorcjum bibliotek małopolskich wykupiło najbardziej rozbudowany pakiet dla bibliotek publicznych. W ramach tego abonamentu można przeczytać ogółem 1 375 000 stron. Ale, jako że każde urządzenia stronę definiuje inaczej, w praktyce zliczane są słowa. W omawianym przypadku limit to 270 mln słów. Co miesiąc jest do rozdania do dwóch tysięcy kodów dostępu, po które mogą się zgłaszać czytelnicy. Każdy z kodów może być wykorzystany na dwóch urządzeniach. To też mniej niż w przypadku abonamentu indywidualnego. Małopolskie biblioteki zawarły umowę na rok, a już w pierwszych trzech miesiącach wykorzystano ok. 25% zaplanowanego limitu stron. Również informacje z innych bibliotek wskazują, że pakiety są wykorzystywane przez czytelników niemal w całości po 4-8 miesiącach od momentu uruchomienia dostępu.

 

Do książek z wypożyczalni Legimi mamy dostęp przez miesiąc działania jednorazowego kodu bibliotecznego, lub na okres samodzielnego opłacania abonamentu

 

Małopolskie konsorcjum bibliotek ma w swoim zasięgu prawie 200 tys. czytelników. Za bieżący pakiet zapłacono 36 900 zł brutto. Zakup był możliwy w dużej mierze dzięki dotacji celowej przyznanej WBP w Krakowie przez Sejmik Województwa Małopolskiego w wysokości 25 000 zł. Co miesiąc w bibliotekach rozdawanych jest tysiąc kodów dostępu. Są rozdzielane proporcjonalnie do liczby czytelników zarejestrowanych w poszczególnych placówkach. Na Rajskiej (WBP) co miesiąc do dyspozycji czytelników jest niespełna 300 kodów. Celem takiego działania jest z jednej strony bardziej równomierne wykorzystanie abonamentu przez poszczególne biblioteki, ale też aktywizacja czytelników z mniejszych ośrodków. Takich, gdzie miejskie biblioteki po prostu nie są w stanie samodzielnie zapłacić za dostęp do komercyjnej wypożyczalni, a czytelników może trudniej jest skłonić do czytania e-booków. Tylko w okresie od 1 listopada do 31 grudnia 2016 r. za pomocą kodów przyznanych konsorcjum aktywowano 381 kont czytelniczych, z których otwarto 3 317 książek i wykorzystano 29 615 106 słów z wykupionego limitu obliczonego przez Legimi na 275 000 000 słów.

 

W opublikowanym parę miesięcy temu raporcie, na temat krakowskich bibliotek miejskich, podkreślono m.in., że aktywni jak i potencjalni czytelnicy domagają się bieżących aktualizacji księgozbiorów jak i dostępu do e-booków. Autorzy opracowania „Biblioteka Kraków. Rozwój sieci miejskich bibliotek publicznych” chwalą sposób organizacji wypożyczeń w ramach usługi Legimi, ponieważ korzystający z niej mieszkańcy małopolskich miast, utrzymują kontakt z bibliotekarzami (przychodząc po kody) a jednocześnie korzystają z lektur w postaci cyfrowej.

 

Autorzy raportu o krakowskich bibliotekach podkreślają rolę lokalnych filii, gdzie można łatwo dotrzeć, zaparkować rower, przyjść po kody Legimi, porozmawiać o książkach... 

 

W moich rozmowach z bibliotekarzami, pojawiały się także wątpliwości, czy biblioteki publiczne powinny samodzielnie rozwijać system wypożyczeń, czy też wykupywać usługi w zewnętrznych firmach (np. Legimi, iBuk Libra). W Niderlandach czy Luksemburgu, jak wspomniałem powyżej, zwyciężyła ta pierwsza opcja. Nasza Biblioteka Narodowa zachowuje się na tym polu biernie, więc w Polsce zwycięża opcja druga. Podobnie jest też w Krakowie.

 

Myśląc o tym wpisie, już na Targach Książki w Krakowie, zastanawiałem się, czy nie będę w ten sposób działał na własną szkodę. Panie bibliotekarki (już podczas zapisów, ale też i później) ostrzegały, że ilość miesięcznie wydawanych kodów w każdej bibliotece jest ograniczona. Im więcej osób korzysta z wypożyczalni, tym większa szansa, że z usługi wykupionej przez krakowskie biblioteki trudno będzie korzystać lub limit zakupionych stron ulegnie wyczerpaniu przed czasem. Tak więc, im większa osób z usługi w krakowskich bibliotekach korzysta, tym większe prawdopodobieństwo, że w pewnym momencie dla mnie kodu zabraknie.

 

Na początku tego roku, wypożyczalnia Legimi była reklamowana nawet przed wejściem do pobliskiej biblioteki

 

 

No i stało się! Od trzech miesięcy filie krakowskich bibliotek otrzymują znacznie mniej kodów. W jednym z pobliskich oddziałów, jest teraz co miesiąc tylko jeden kod „do rozdania”. W mojej „osiedlowej” bibliotece jest ich za każdym razem kilka. A jeszcze w pierwszej połowie tego roku było ich (w tej samej placówce) kilkadziesiąt miesięcznie! W moim domu doprowadziło to do „racjonalizacji” wykorzystania dostępu. Ja na wakacjach czytam głównie e-booki zakupione dawno temu i dzielimy się jednym kodem (lub dwoma), ale korzystając z różnych urządzeń.

 

Z racji słabych perspektyw uzyskania kodów dla każdego z rodziny, zupełnie spontanicznie zapisaliśmy się także do wspomnianej już wcześniej Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie... Tu również miesięczna ilość wydawanych kodów jest limitowana, ale chyba wciąż są łatwiej dostępne.

 

Usługa reklamowana jako „bez limitu”, w praktyce jest coraz bardziej limitowana (źródło: legimi.pl)

 

Oferta wypożyczalni Legimi nie obejmuje wszystkich e-booków dostępnych na rynku. Książki dostępne w pełnej wersji abonamentowej, niekoniecznie muszą być obecne w wersji bibliotecznej. Wciąż jednak do wyboru jest całkiem sporo ciekawych pozycji i co jakiś czas przybywają nowe. Warto też mieć na uwadze, że niektóre książki, które dziś są w abonamencie, jutro mogą z niego zniknąć. Mam kilka takich książek, które w abonamencie bibliotecznym kilka miesięcy temu czytałem, potem zniknęły a teraz znowu można je pobrać. Nie wiem, czy to wina systemu, czy celowe działania Legimi. W każdym razie, nie warto odkładać lektury na czas nieokreślony. Albo przynajmniej od razu dodać na półkę wszystko, co byśmy chcieli przeczytać. Jest szansa, że pobrać będzie można później, nawet jeśli książka nie jest w danym momencie w bibliotecznym abonamencie dostępna.

 

Podsumowanie

 

Nie wiem, jak to jest w innych miastach, ale w sumie cieszę się, że wypożyczanie e-booków z Legimi padło w Krakowie ofiarą własnego sukcesu! Bibliotekarzom udało się spopularyzować czytanie książek elektronicznych. Dotyczy to także osób, które zaczęły swoją przygodę z e-bookami, skuszone bezpłatnym dostępem do wypożyczalni Legimi. Ograniczanie dostępności rozdawanych co miesiąc kodów nie powinno nas zniechęcać. Wręcz przeciwnie! No bo kto w kolejnym budżecie da bibliotekom pieniądze na wykupienie nowego abonamentu wypożyczalni Legimi, jeśli obecna pula niewykorzystana zmarnuje się? To już lepiej czytać i zużyć dostępne limity przed czasem i dać bibliotekarzom do ręki oręż pod hasłem „Widzicie? Ludzie chcą czytać e-booki, jeśli dać im szansę!”...

 

Krakowscy bibliotekarze wiedzą, że czytelnicy chcą dostępu do e-booków (slajd z prezentacji "Mapa kierunków rozwoju Biblioteki Kraków. Kluczowe obszary")

 

 

W rozmowach z bibliotekarzami spotkałem się z opiniami, że usługa jest zwyczajnie zbyt droga. Do tego dochodzi problem niewysokich bibliotecznych budżetów, co powoduje, że usługa jest także zbyt ograniczona, jak na potrzeby czytelników. Rozwiązań tego dylematu może być kilka:

  • obniżenie przez Legimi cen bibliotecznych pakietów;
  • większy budżet bibliotek publicznych;
  • rozwiązanie kompleksowe, na przykład wprowadzone podobnej usługi „z urzędu” przez Bibliotekę Narodową.

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli jesteście w zasięgu jednego ze wspomnianych wyżej miast i macie czytnik, na którym usługa będzie działać – żal nie skorzystać. Idźcie do biblioteki przy najbliższej okazji i poproście o kod do Legimi. Wspólnym, czytelniczym wysiłkiem wspomóżmy bibliotekarzy i pokażmy, że nie wydają pieniędzy podatników na darmo! Czytelnicy do czytników!

 

Plusy:

- (dla czytelników) za dostęp do wypożyczalni Legimi płacą biblioteki z pieniędzy podatników;

- działa bardzo dobrze na czytnikach PocketBook (Touch Lux 2, Touch Lux 3, Sense);

- bogata oferta tytułów jest stopniowo powiększana;

- (dla bibliotekarzy) konieczność wizyty czytelników w bibliotece, przynajmniej raz w miesiącu;

 

Minusy:

- (dla bibliotekarzy) wysoki koszt zakupu usługi;

- z czasem coraz mniejsza ilość kodów dostępu, wynikająca z dużego popytu (przynajmniej w Krakowie);

- niektóre książki raz są dostępne a innym razem nie;

- (dla czytelników i bibliotekarzy) potrzeba dystrybucji kodów i aktywowania dostępu co miesiąc.

 

P.S.

Listę urządzeń, na których mi się najlepiej korzysta(ło) z bibliotecznej wersji wypożyczalni Legimi podczas testów, znajdziecie poniżej:

 

- zdecydowanie najlepszy jest dla mnie czytnik PocketBook Touch Lux 3 – można m.in. kupić w amazon.de (używany, na gwarancji) za (np. w tym momencie) 97,17 EUR ≈ 415 PLN oraz w wielu polskich sklepach internetowych w cenie od 459 PLN (nowe) – integracja aplikacji Legimi z funkcjami czytnika (możliwość korzystania ze słownika, wszystkie książki w czytniku to jeden księgozbiór), dzielenie wyrazów, Send-to-PocketBook;

 

- smartfon YotaPhone 2 (recenzja tutaj) – ultramobilne rozwiązanie dla tych, którzy nie rozstają się ze smartfonem, chcą czytać na porządnym ekranie E-Ink, a czytnika im się nosić nie chce;

 

- czytnik Dibuk Saga (recenzja tutaj) – niedrogi czytnik, jak na urządzenie z ekranem E-Ink o rozdzielczości 300 ppi, z możliwością samodzielnego doinstalowania androidowej aplikacji Legimi.

 

Najwygodniej mi się korzysta z Legimi na czytniku PocketBook Touch Lux 3, do kupienia (używany, na gwarancji) m.in. w Amazonie (źródło: amazon.de)

 

Podziękowania

Dziękuję za informacje, które pomogły mi w niniejszym wpisie. Korzystałem głównie z:

- „Biblioteka Kraków. Rozwój sieci miejskich bibliotek publicznych” - projekt badawczo-konsultacyjny zrealizowany na zlecenie Gminy Miejskiej Kraków przez Małopolski Instytut Kultury w Krakowie – zespół autorski w składzie: Jacek Gądecki, Bartłomiej Homiński, Wit Hubert, Piotr Knaś, Wojciech Kowalik, Anna Miodyńska, Weronika Stępniak, Miłosz Ukleja, Sebastian Wacięga, Magdalena Zdrodowska;

- informacji uzyskanych z Legimi;

- informacji uzyskanych z Zespołu ds. Zasobów Elektronicznych Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie;

- informacji uzyskanych w rozmowach z bibliotekarzami w filiach.

 

O doświadczeniach innych blogerów z biblioteczną usługą Legimi, możecie przeczytać tutaj:

- „Sposób na ebooki bez limitu w Legimi za darmo” na blogu eczytanie.blox.pl;

- „Skandal !!! Ebooki za darmo i to legalnie!” na blogu bezdruku.pl.

 

Autobiografia Gandhiego w dobrej cenie w Publio

Autobiografia. Dzieje moich poszukiwań prawdy - Mahatma Gandhi

Z e-bookowych promocji i książkowych dyskusji wynoszę przekonanie, że ogromnym powodzeniem cieszą się (rosnące jak grzyby po deszczu) wydawnictwa typu "Koronny świadek o niedzielnych deserach polskiej mafii" czy "Imiona psów prominentnych nazistów". Dziś chciałbym więc zachęcić do poznania osoby, która rzeczywiście i pozytywnie wpłynęła na obraz świata w XX wieku. Okazją jest promocja cenowa e-booka „Autobiografia. Dzieje moich poszukiwań prawdy” Mohandasa Karamćanda Gandhiego. Książka nie porywa akcją, ale pozwala lepiej poznać człowieka, który zasłużył sobie na przydomek Mahatma - „wielki duchem”.

 

Mahatma Gandhi na indyjskim banknocie pięciorupiowym

 

Książkę można dziś kupić w Publio w cenie 11,50 PLN.

 

Nowe oprogramowanie dla czytników Tolino - bez widocznych zmian

Czytniki Tolino otrzymały dziś aktualizację oprogramowania wewnętrznego (firmware'u) do wersji 10.1. Według opisu, nie wnosi ona widocznych zmian, a jedynie poprawki zauważonych błędów. Warto więc podłączyć czytnik do sieci i pobrać plik aktualizacji. Ja na razie nie aktualizowałem, czekam na naładowanie baterii :)

 

Firmware 10.1.0 dla czytników Tolino jest od dziś dostępne do pobrania przez czytnik

 

Na oficjalnej stronie wsparcia, mytolino.de, na razie nie udostępniono pliku do "ręcznej" aktualizacji.

Opowiadania nominowane do Nagrody Zajdla 2017 za darmo w e-booku

 

W tym roku, po raz kolejny, można bezpłatnie pobrać w formie e-booka opowiadania nominowane do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla 2017. W tej grupie znalazło się siedem utworów, których listę podano do wiadomości w maju na Warszawskich Targach Książki 2017.

 

O tym, do kogo trafią statuetki w tym roku, dowiemy się 26 VIII w Lublinie (źródło: http://zajdel.art.pl/)

 

W tym roku do nagrody pretenduje siedem krótkich form:

  • Juliusz Braun „Lo faresti per me?”;
  • Michał Cholewa „Bunt maszyn”;
  • Agnieszka Hałas „Panicz z Ertel-Sega”;
  • Magdalena Kucenty „Paradoks Bliźniąt”;
  • Łukasz Orbitowski, Michał Cetnarowski „Wywiad z Borutą”;
  • Anna Szumacher „Na nocnej zmianie”;
  • Anna Szumacher „To byliśmy my”.

 

Nagrody zostaną wręczone, już za miesiąc, w Lublinie, w czasie uroczystości zamknięcia ogólnopolskiego konwentu miłośników fantastyki Polcon 2017 (26 VIII 2017 r.). Wśród pretendentów do wyróżnienia jest także pięć powieści. Wszystkie można kupić w polskich księgarniach w formie e-booków:

  • Michał Cholewa „Inwit”;
  • Marta Kisiel „Siła niższa”;
  • Marta Krajewska „Idź i czekaj mrozów”;
  • Krzysztof Piskorski „Czterdzieści i cztery”;
  • Radek Rak „Puste niebo”.

 

"Wywiad z Borutą" nie znalazł się w antologii, ale można go pobrać ze strony projektu "Legendy polskie Allegro"

 

Ebookową Antologię Zajdlową 2017 udostępniono na stronach Nagrody. Znajdziemy w niej większość nominowanych opowiadań. Wydanie dostępne jest w trzech formatach: PDF, EPUB i MOBI. Tylko jedno z opowiadań - „Wywiad z Borutą” Łukasza Orbitowskiego i Michała Cetnarowskiego jest do pobrania osobno. Można je znaleźć na stronie projektu Legendy Polskie Allegro. Ono także jest w formacie MOBI i EPUB (jest także wersja z podziałem wyrazów). Biogramy wszystkich autorów jak i więcej informacji o nagrodzie, można znaleźć na oficjalnej stornie Nagrody: http://zajdel.art.pl/.

 

Używane czytniki Tolino ze zniżką 50%

Nie tylko Amazon sprzedaje swoje czytniki ze zwrotów lub naprawione z serwisu. Pisałem o tym kilka razy, ponieważ taki sprzęt jest objęty gwarancją, a osoby, które je kupiły, chwaliły ich stan (wpis: "Amazon daje 20% rabatu na używane czytniki i okładki [promocja zakończona]"). Sporą ofertę tego typu przygotowała teraz również księgarnia Thalia, należąca do sojuszu Tolino. 

 

Księgarnia Thalia oferuje rabat 50% na używane czytniki Tolino

 

W niemieckiej księgarni można teraz kupić używane, odnowione czytniki Tolino, taniej o 50%. Oferta czytników tzw. B-ware obejmuje pięć modeli:

Tolino Page za 34,50 EUR;

Tolino Shine 2 HD za 59,50 EUR;

Tolino Vision 2 za 64,50 EUR;

Tolino Vision 3 HD za 74,50 EUR;

Tolino Vision 4 HD za 84,50 EUR.

 

Oferta obejmuje pięć modeli (źródło: thalia.de)

 

Niestety, Thalia nie wysyła zakupów do Polski. Można je zamówić m.in. na niemiecki adres, na przykład korzystając z pośrednika pocztowego Mailboxde. Czytniki są objęte gwarancją przez 24 miesiące. Mogą posiadać niewielkie ślady używania. Oferta ważna jest wyłącznie na stronie internetowej księgarni w dniach 26.07-16.08.2017 r. 

Oficjalna strona promocji: https://www.thalia.de/shop/tolino-bware/show/

Wakacyjne czytanie „Stacji Tajga”

Stacja Tajga - Petra Hůlová

Kontynuuję wakacyjną lekturę e-booków zakupionych całe wieki temu. Tym razem padło na książkę, którą nabyłem w Legimi w listopadzie 2011 roku w postaci pliku w formacie EPUB. „Stacja Tajga” posłuży mi znowu do podzielenia się z Wami, moimi spostrzeżeniami na temat wad i zalet książek elektronicznych...

 

"Stacja Tajga" jako pretekst do rozważań o e-bookach...

 

Tym razem będzie raczej o wadach. Otóż e-book „Stacja Tajga” Petry Hůlovej to typowy przykład wydawniczego bubla. To całkiem niezła lektura, ale jej odbiór niszczą liczne błędy. Jakoś się przez ostatnie lata odzwyczaiłem od takiego nagromadzenia przykładów złego składu, z jakim miałem do czynienia w trakcie lektury. Nie wiem, za co wzięło pieniądze Nexto, odpowiedzialne za konwersję do wersji elektronicznej, ale powinno się poczuwać do ponownego, porządnego przeglądnięcia tekstu. Książka roi się od zlepionych czy rozłączonych słów oraz zwykłych literówek. W niewielkiej części tekstu naliczyłem takich błędów kilkadziesiąt. W całej książce jest ich może nawet ponad setka.

 

 

Kolejny "archiwalny" zakup pochodzi z listopada 2011 roku

 

 

Nie wiem, czy na rynku jest inna, poprawiona wersja tego e-booka, czy też od roku 2011 księgarnie wciąż sprzedają tę samą, felerną wersję. Ale w obydwu przypadkach to zła wiadomość. Jeśli jest poprawiona wersja, dlaczego w Legimi wciąż jest do pobrania ta z błędami? A jeśli poprawionej wersji nie ma, to dlaczego od ponad pięciu lat sprzedawany jest bubel? A może macie tę książkę i możecie sprawdzić, czy ma błędy? A może mój wpis skłoni Was do lektury?

 

Błędy, jakich wiele w e-booku "Stacja Tajga"

 

Gdybyście potrzebowali zachęty, aby sięgnąć po „Stację”, to powiem tyle, że zarówno sam pomysł jak i fabuła są dość zadziwiające. Oto poznajemy z jednej strony duńskiego antropologa amatora, który trochę znudzony życiem przedsiębiorcy wyrusza na radziecką Syberię. A z drugiej strony krok po kroku wnikamy w zarówno w radziecką jak i rosyjską syberyjską codzienność. Zakończenie, choć może przeczuwalne, jednak zaskakuje swoją bezpośredniością. Prawie jak w dobrym kryminale (ale to nie kryminał).

 

Podsumowanie

Powyższe rozmyślania nie napawają mnie optymizmem. Tak sytuacja nie powinna mieć miejsca, jeśli wydawcy i księgarze chcą zwiększać zakupy e-booków. W każdym razie napisałem wczoraj wieczorem do Legimi list, z prośbą o udostępnienie poprawnej wersji. Błyskawicznie otrzymałem z księgarni informację, że wydawnictwo W.A.B. zostało poproszone o poprawny plik. Poinformuję Was o tym, jak się sprawa dalej potoczy.

 

Księgarnia ebookoo.pl znika z rynku

 

Ebookoo.pl to kolejna księgarnia kończy działalność i znika z naszego rynku e-booków. Działała niemal 2,5 roku. Właśnie przekształca się w blog o tematyce literacko-kulturalny. To kolejny w tym roku sklep z e-bookami, który kończy swoją działalność, lub wyłącza niektóre usługi. Najpierw sporo zamieszania wywołał list z cdp.pl („cdp.pl wyłącza wirtualne półki - pobierz e-booki”), potem przyszedł czas na eclicto.pl („Księgarnia eClicto kończy działalność”) a teraz ostatecznie znika ebookoo.pl (jako sklep). Świat Czytników donosił jeszcze ostatnio o wycofaniu się z Polski księgarni "Book & Walk". A to dopiero połowa 2017 roku :(

 

Strona ebookoo.pl na Facebooku w trakcie przemeblowania, nowe logo, ale wciąż obecna informacja o książkach w niskich cenach (źródło: facebook.com)

 

Sam założyłem konto w księgarni Ebookoo.pl dwa lata temu i, przyznam szczerze, trochę o niej zapomniałem. Zapisałem się zrazu do newslettera, ale otrzymywałem go dość rzadko. Może to dlatego? A może zdecydowało moje przywiązanie do innych księgarni, które w zasadzie codziennie zwracają moją uwagę coraz to nowymi akcjami? Do księgarni, które są stale aktywne w różnych mediach począwszy od newsletterów, przez Instagram czy Facebooka? Do marek, które mają wsparcie poważnych wydawnictw? Pomimo tego, że w calibre rośnie stosik nieprzeczytanych e-booków, regularnie śledzę akcje czy to w Publio, Woblilku, Virtualo czy w Ebookpoint. Trudno orzec dlaczego ebookoo.pl nie zapisało się w mojej pamięci, może to jednak skleroza...

 

Kapitał ebookoo.pl to teraz m.in. spora grupa osób obserwujących profil FB (źródło: facebook.com)

 

Pod koniec lutego tego roku otrzymałem (jak zapewne i pozostali klienci księgarni) list informujący o konieczności pobrania zakupów na własny dysk. Jeśli ktoś tego jeszcze nie zrobił, awaryjnie może liczyć (w miarę możliwości) na wsparcie właściciela serwisu. Nie da się już jednak zalogować do księgarni ani samodzielnie pobierać z niej plików.

 

Ebookoo.pl ma być teraz blogiem literacko-kulturalnym (źródło: ebookoo.pl)

 

We wczorajszym wpisie, autor nowego bloga tłumaczy się z zamknięcia księgarni. Wskazał m.in., że: „Niestety, brak odpowiedniego doświadczenia przy prowadzeniu tak dużego w swoim zakresie projektu oraz brak nieograniczonego limitu czasowego

Harry Potter w wersji Kindle in Motion - „Prorok Codzienny” coraz bliżej

 

We wrześniu zeszłego roku Amazon wprowadził książki elektroniczne w formacie „Kindle in Motion”. Pisząc o nich, zapytałem: „Kindle in Motion – no to kiedy „Prorok Codzienny” w czytnikach Kindle?”. No i (prawie) stało się :) Może nie do końca, ale o krok bliżej!

 

Ilustracje Jima Kay'sa trafią do wydań elektronicznych (źródło: https://www.pottermore.com)

 

Przedwczoraj na Twitterze pojawił się następujący film:

 

(źródło: twitter.com) 

 

Oficjalnie poinformowano, że anglojęzyczne wydanie pierwszego tomu Harry'ego Pottera w nowym formacie, ukaże się 5 września. Będzie nawiązywać do ilustrowanego tomu, który ukazał się w 2015 roku. Oprawę graficzną opracował w nim Jim Kay.

 

 

#harrypotter #targiwkrakowie #targiksiazki #mediarodzina #Kraków #Cracow #ebook I to jest ten moment, w którym e-book przegrywa... ;)

Post udostępniony przez Grzegorz Brzęczeszczykiewicz (@cyfranek)

Premiera ilustrowanej polskiej wersji pierwszego tomu Harry'ego Pottera na Targach Książki w Krakowie (Kraków 2015 r.)

 

 

E-book „Harry Potter and the Sorcerer's Stone” w wersji ilustrowanej, będzie dostępny najpierw w amerykańskim i brytyjskim Amazonie. Powinna być więc możliwość zakupu do Polski. Polacy e-booki mogą kupować właśnie w amazon.com.

 

„Harry Potter and the Sorcerer's Stone” w wersji Kindle in Motion na razie ma status „This title is not currently available for purchase” (źródło: amazon.com)

 

Niestety, pełnię możliwości nowego e-booka wciąż będzie można docenić tylko na urządzeniach mobilnych z zainstalowaną aplikacją Kindle. Czytniki Kindle wciąż nie mają pełni możliwości odtwarzania formatu „Kindle in Motion” z dodatkami w postaci grafiki i animacji. Na razie wygląda to więc dość mugolsko. Na bardziej magicznego „Proroka Codziennego” przyjdzie jeszcze trochę poczekać...

 

[Aktualizacja 22 VII 2017 r. godz. 15:15]

Brytyjska wersja, znana w oryginale jako „Harry Potter and the Philosopher's Stone, jest już dostępna w przedsprzedaży w cenie 11,70 USD.  

Kobo – jak zaktualizować oprogramowanie (firmware)?

 

W maju opisywałem zmiany, wprowadzone wtedy przez poprzednią wersję oprogramowania wewnętrznego (wpis: „Kobo – nowe oprogramowanie (4.4.9298) i wygląd ekranu startowego”). Ta aktualizacja czytników Kobo spowodowała niekiedy problemy z wyłączaniem oświetleniem i drenowaniem baterii. Właśnie ukazał się firmware w wersji 4.5.9587, którego głównym zadaniem jest usunięcie dostrzeżonych błędów.

 

Firmware w wersji 4.5.9587 dla czytników Kobo przynosi poprawki zauważonych błędów

 

Jeśli więc macie jakieś kłopoty z działaniem Kobo, czas na aktualizację. Ja kłopotów nie mam, ale i tak testowo wgrałem nową wersję. Jak uaktualnić Kobo pokazuję na przykładzie recenzowanego przeze mnie niedawno Kobo Aura H2O.

 

Firmware - samodzielna aktualizacja

Przed przystąpieniem do wgrania nowego oprogramowania wewnętrznego, należy pamiętać, że takie działania wykonujemy na własną odpowiedzialność. Procedura jest prosta i bezpieczna. Wykonywałem ją z recenzowanymi czytnikami Kobo wielokrotnie, ale zawsze istnieje jakieś ryzyko... Aktualizacja może nam się także wgrać sama, jeśli używamy regularnie wi-fi. Jeśli jednak nie chcemy czekać, można przeprowadzić procedurę, którą poniżej opisuję.

 

Pierwszym krokiem jest ustalenie, która wersja oprogramowania wewnętrznego jest przeznaczona do posiadanego przez nas czytnika. W moim przypadku (Aura H2O) będzie to plik „Mark 5”. Pomocna tu może być poniższa tabela:

 

Oznaczenia i bieżąca wersja oprogramowania dla czytników Kobo (na podstawie: MobileRead Wiki)

Model Kobo

Oznaczenie

Firmware – najnowsza wersja

Touch

Mark 3

4.5.9587

TouchLC

Mark 4

4.5.9587

Mini

Mark 4

3.19.5761

Glo

Mark 4

4.5.9587

Aura HD

Mark 4

4.5.9587

Aura

Mark 5

4.5.9587

Aura H2O

Mark 5

4.5.9587

Glo HD

Mark 6

4.5.9587

Touch 2.0

Mark 6

4.5.9587

Aura Edition 2

Mark 6

4.5.9587

Aura One

Mark 6

4.5.9587

Aura H2O Edition 2

Mark 6

4.5.9587

 

Teraz należy pobrać odpowiedni plik. Bezpośrednie odsyłacze do oficjalnych wersji znaleźć można na regularnie aktualizowanej stronie MobileRead Wiki. Odsyłacze są umieszczone w odpowiednich kolumnach tabeli „Firmware”. Dalej wystarczy wykonać następujące kroki:

  • sprawdzić, czy bateria jest naładowana;
  • sprawdzić, czy pobrany plik odpowiada naszemu czytnikowi (w moim przypadku, do Kobo Aura H2O pasuje kobo-update-4.5.9587.zip);
  • rozpakować na dysku komputera pobrany plik;
  • skopiować przez kabel USB zawartość rozpakowanego archiwum do katalogu „.kobo” w pamięci czytnika (katalog „upgrade” wraz z zawartością, pliki KoboRoot.tgz oraz manifest.md5sum;
  • wysunąć bezpiecznie urządzenie;
  • poczekać kilka sekund na rozpoczęcie aktualizacji.

Po restarcie czytnik powinien mieć najnowszą wersję oprogramowania.

 

Jeśli calibre nie obsługuje Kobo z nowym oprogramowaniem, trzeba poczekać na aktualizację programu

 

Podsumowanie

Oprogramowanie wewnętrzne w testowanych przeze mnie czytnikach Kobo nie sprawia mi kłopotów. Jednak pojawiają się w nim błędy, które są opisywane na forach. Warto więc co jakiś czas sprawdzać, czy są nowe wersje firmware'u. Dobrze, że Kobo przy aktualizacjach i poprawkach nie zapomina nawet o najstarszych modelach (nie dotyczy to niestety Kobo Mini). Jeśli macie problemy z obsługą zaktualizowanego czytnika Kobo przez calibre, poczekajcie do kolejnej wersji tego programu.

 

P.S.

Można firmware Mark 4 użyć do aktualizacji Kobo Mini, ale to już zupełnie na własną odpowiedzialność.

 

 

[Aktualizacja 28 VII 2017 r.]

Calibre w wersji 3.5 nie ma problemów z obsługą czytników Kobo z firmware w wersji 4.5.9587.

Tolino Page dziś za 49 EUR

 

Tolino Page zadebiutował na rynku rok temu. To podstawowy model czytnika książek z rodziny Tolino. Pod względem funkcjonalności nie odstaje od innych modeli tej marki. W zasadzie ma takie samo oprogramowanie. Znacznie niższa cena wynika z zastosowania tańszych komponentów. Najbardziej istotne jest wykorzystanie dotykowego ekranu E-Ink Carta o rozdzielczości 800×600 pikseli (167 ppi) o przekątnej 15,2 cm (6 cali). Również obudowa wykonana jest ze znacznie tańszego materiału. Więcej szczegółów na jego temat znaleźć można we wpisie „Tolino Page – nowy podstawowy model niemieckiego sojuszu Tolino”.

 

Tolino Page dziś można kupić za 49 EUR (źródło: buecher.de)

 

Dziś Tolino Page można kupić taniej o 20 EUR w niemieckiej księgarni buecher.de. Księgarnia wysyła zakupy do Polski, ale za paczkę trzeba doliczyć jeszcze 6,95 EUR. Czytnik objęty jest sklepową gwarancją. Oficjalna cena czytnika to 79 EUR (w buecher.de 69 EUR), zostanie ona obniżona do 49 EUR po podaniu kodu 18AR-UCBK-1THH-GUHR. Nie wiem, czy kod jest wielokrotnego użytku, czy jednorazowy. Otrzymałem go dziś w liście od księgarni. Oficjalna strona promocji: http://www.buecher.de/go/list/products/list_id/30980/

 

Nowy firmware dla czytników Kindle w wersji 5.8.10 – bez zmian

 

Udostępniona została nowa wersja oprogramowania dla nowszych modeli czytników Kindle. Firmware oznaczone numerem 5.8.10 można pobierać ze stron Amazonu lub poczekać, aż trafi do czytników automatycznie poprzez wi-fi. Według informacji producenta, nie przynosi ono nowych funkcji. Ponownie skupiono się na usprawnieniach w funkcjonowaniu sprzętu i (być może) zabezpieczeniami przed otwieraniem systemu (tzw. jailbreak).

 

Informacja o zmianach w firmware 5.8.10 (źródło: amazon.com)

 

Jeśli ktoś nie chce czekać na samoczynne pobranie nowej wersji firmware'u, można aktualizację wykonać samodzielnie. Przed przystąpieniem do aktualizacji należy sprawdzić, czy w czytniku mamy odpowiednią ilość wolnego miejsca. Na wgranie pliku potrzeba minimum 200-230 MB. Pliki (różne dla poszczególnych modeli czytników) można pobrać z poniższych lokalizacji, wskazując odsyłacz opisany jako "Software-Update 5.8.10 herunterladen":

 

 

Jak zaktualizować samodzielnie firmware Kindle - przypomnienie

Czytnik z naładowaną do pełna baterią należy podłączyć do komputera przez kabel USB. Kindle powinien być widoczny jako zewnętrzny dysk. Pobrany wcześniej plik aktualizacyjny umieszczamy w katalogu głównym czytnika i wysuwamy go bezpiecznie, następnie odłączamy kabel.

 

Pozostaje otwarcie z głównego ekranu menu w prawym górnym rogu ekranu i wybranie opcji Settings. Tam należy ponownie wejść do menu i wskazać „Update Your Kindle”. Po kilku minutach instalowania, czytnik uruchomi się z nowym oprogramowaniem.

E-booki z drugiej ręki - Tom Kabinet wygrywa w sądzie

 Za górami, za lasami, za siedmioma polderami jest miejsce, gdzie handluje się używanymi e-bookami. Holenderski serwis Tom Kabinet wziął sobie do serca sądowe rozstrzygnięcia (nawet zanim one zapadły), zrównujące e-booki z książkami papierowymi. Skoro książki papierowe i elektroniczne mają mieć taką samą stawkę VAT... Skoro jedne i drugie można wypożyczać w bibliotece... Skoro można odsprzedawać używane książki papierowe, to dlaczego nie e-booki? I tak w 2014 roku narodził się Tom Kabinet, czyli serwis umożliwiający Holendrom odstępowanie i nabywanie używanych e-booków.

 

Tom Kabinet - e-booki z drugiej ręki (źródło: https://www.tomkabinet.nl)

 

Takie podejście odzwierciedla stanowisko, z którym można się spotkać również w naszym kraju. Przy okazji dyskusji, pod wpisem na Świecie Czytników na temat stawki VATu na e-booki, można zobaczyć m.in. taki komentarz: „Pewnie, że liczy się treść, ale książkę papierową możesz pożyczyć czy sprzedać, a e-booka nie. Jest to różnica, którą powinna odzwierciedlać cena.” (Rudzielec). No więc Holendrzy mają już „w tym temacie” pewne propozycje, choć także wciąż o tym dyskutują (również w sądzie).

 

Jak działa Tom Kabinet?

Tom Kabinet jest legalnie działającym pośrednikiem. Model funkcjonowania stopniowo ewoluował (jak to wyglądało w 2015 roku, przeczytać można we wpisie na stronie Świata Czytników) , a teraz w skrócie rynek „e-booków z drugiej ręki” wygląda tak:

  •  pierwotny użytkownik musi posiadać legalnie zakupionego e-booka (EPUB bez DRM);
  •  książka może pochodzić z holenderskich księgarni: bol.com, blz.nl, boeken.com, kobobooks.nl, tomkabinet.nl lub ebook.nl;

 

Na przykład za odstąpienie serwisowi Tom Kabinet e-booka "My Way", z drugiego miejsca listy najlepiej sprzedawanych książek, można otrzymać 100 punktów (źródło: https://www.bol.com)

 

  •  prawa do e-booka (wraz z odsyłaczem kierującym do pobrania pliku) przekazuje serwisowi Tom Kabinet;
  •  przekazując prawa do e-booka, pierwotny użytkownik usuwa ze swoich zasobów pobrany plik książki elektronicznej;
  •  Tom Kabinet nadaje książce swój własny znak wodny (ang. watermark);
  •  za odsprzedaną książkę Tom Kabinet przyznaje „kredyty”;

 

"Wartość" kredytową każdej książki można sprawdzić, przed jej odsprzedażą (źródło: https://www.tomkabinet.nl/)

 

  •  ilość kredytów przyznawanych za konkretny tytuł jest wskazywana przez Tom Kabinet;
  •  „kredyty” można otrzymywać (do 100 kredytów za każdego odstąpionego e-booka) lub kupować (25 w cenie 1,25 EUR), nie można ich spieniężyć;

 

Za starsze książki (np. Sapkowskiego) ilość kredytów jest mniejsza (źródło: https://www.tomkabinet.nl/)

 

  •  za książki wystawione w serwisie można płacić „kredytami” przyznawanymi wcześniej przez Tom Kabinet plus 2 EUR prowizji dla serwisu i 0,25 EUR prowizji za transakcję bankową;
  •  z każdej sprzedanej książki serwis rezerwuje 0,5 EUR na rzecz autorów/wydawców.

Nie logowałem się do serwisu, więc mogło mi coś umknąć.

 

Cena e-booków w Tom Kabinet, to 2 EUR plus odpowiednia ilość "kredytów" (źródło: https://www.tomkabinet.nl/)

 

Podsumowanie

Holenderscy wydawcy nie są zadowoleni z działalności Tom Kabinet. Co więcej, sąd w Hadze, w wyroku z 12 lipca 2017 roku, nie zamknął (nawet tymczasowo) serwisu. Jednak decyzją holenderskich sędziów, sprawa (o sygnaturze C/09/492558 / HA ZA 15-827) ma trafić jeszcze w sierpniu do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Holenderscy wydawcy skupieni w Nederlands Uitgeversverbond i Groep Algemene Uitgevers spotkają się więc z Tom Kabinet ponownie w Luksemburgu. Rozstrzygnięcie tej kwestii może mieć wpływ na rynek e-booków w całej UE. Podobnie było już w przypadku innego zapytania skierowanego z Niderlandów („E-book to książka – można ją wypożyczać tak samo jak wersję papierową”). Czy tak będzie i tym razem?