868 Obserwatorzy
21 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy: Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Rakuten Kobo, Bookeen Cybook, Icarus, Nolim, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook, Onyx Boox. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

Kindle Paperwhite 3 jednak za ok. 450 PLN

[Aktualizacja 23 IX 2018 r.] Poziom obniżki wrócił do stanu z dnia 20 IX. Obecnie tylko Kindle Paperwhite 3 jest przeceniony o 20 EUR. Promocję opisałem tutaj.

 

Zadziwiająca jest dla mnie wrześniowa promocja cenowa czytników Kindle Paperwhite 3. Właśnie zauważyłem, że cenę obniżono o kolejne 20 EUR. Tak więc obecnie oferta zbliżyła się do najlepszych w historii tego modelu. Czytnik Kindle Paperwhite 3 można teraz nabyć (z dostawą do Polski) za 104,22 EUR (ok. 450 PLN).

 

Zamiast nowego czytnika Kindle, Amazon pokazał wiele urządzeń połączonych głosowym asystentem Alexa

 

Być może to na otarcie łez, że wśród pokazanych niedawno nowych urządzeń (m.in. Echo Dot, Echo Plus, Echo Show, Echo Input, Echo Sub, Echo Link i Echo Link Amp) firmowanych przez Amazon zabrakło nowego czytnika :( Co ciekawe, starsze wersje głośników Echo można teraz zamówić bezpośrednio do Polski (np. Echo Dot, Echo oraz Echo Plus) co do tej pory było niemożliwe. Nie wiem, czy to pomyłka, czy trwałe wyjście z tymi produktami z niemieckiego Amazonu poza rynek niemieckojęzyczny. W każdym razie, póki co czytniki najwyraźniej Aleksy nie obsługują, więc nowych modeli Kindle wciąż brak.

 

Oferta promocyjna Kindle Paperwhite 3

 

 

Kindle Paperwhite 3 (wi-fi, bez reklam, czarny)

144,70 EUR

cena 104,22 EUR (ok. 450 PLN)

 
 

Kindle Paperwhite 3 (wi-fi, bez reklam, biały)

144,70 EUR

cena 104,22 EUR (ok. 450 PLN)

 

Najpopularniejszy czytnik z rodziny Kindle przeceniono aż o 40 EUR. Normalnie kosztuje on ok. 630 PLN, a teraz można go nabyć za równowartość ok. 450 PLN. Cena uwzględnia już polską stawkę VATu, a dostawa do Polski jest bezpłatna. Ostateczna kwota w złotówkach zależy od kursu euro i prowizji w naszym banku. Zostanie ona pobrana w dniu wysyłki. Można też wybrać płatność przy pomocy serwisu przelewy24, wtedy ostateczną kwotę w PLN poznamy i zapłacimy od razu.

 

Kindle Paperwhite 3 z dostawą do PL za 104,22 EUR (źródło: amazon.de)

 

Czytnik dostępny jest w wersji z białą lub czarną obudową. Do Polski wysyłane są wersje bez reklam.

 

Dziś zamówiony sprzęt, powinien być dostarczony 25 IX (źródło: amazon.de)

 

 

Kindle 8

Przeceniono także dwa inne modele Kindle. Model podstawowy (Kindle 8) jest teraz tańszy prawie o 13 EUR. Zamówić go można do Polski za ok. 305 PLN.

 

Oferta promocyjna Kindle 8

 

 

Kindle 8 (wi-fi, bez reklam, czarny)

 

cena 69,48 EUR (ok. 305 PLN)

 
 

Kindle 8 (wi-fi, bez reklam, biały)

 

cena 69,48 EUR (ok. 305 PLN)

 

 

Dziś zamówiony czytnik może do nas dotrzeć między 25 a 26 września (źródło: amazon.de)

 

 Kindle Oasis 2

Promocją objęto także Kindle Oais 2, ale jego wciąż nie zamówimy bezpośrednio do Polski. Działą za to metoda opisana w poradniku "Jak kupić Kindle Oasis 2 z dostawą do Polski".

 

Oferta promocyjna Kindle Oasis 2 (2017)

 

 

Kindle Oasis 2 (wi-fi, bez reklam, grafitowy 8 GB)

229,99 EUR 

cena 193,27 EUR (ok. 840PLN)

 
 
 

Kindle Oasis 2 (wi-fi, bez reklam, grafitowy 32 GB)

 259,99 EUR 

cena 218,48 EUR (ok. 950 PLN)

 

 

Poradnik dla tych, co pierwszy raz

 

Tak niska cena czytników Kindle, zasłużenie cieszących się dobrą opinią, to dobra okazja, aby zacząć cyfrowe czytanie. Dla tych, którzy do tej pory rzadko robili zakupy w niemieckim oddziale Amazonu, przygotowałem krótki poradnik:

 

- sklep wysyła zakupy o wartości od 39 EUR na polski adres bez dodatkowych opłat za wysyłkę;

 

- do Polski wysyłane są czytniki Kindle bez reklam (opisane jako „Ohne Spezialangebote”). Czytniki z reklamami, Kindle Oasis 2 oraz niektóre inne produkty (np. głośniki Amazon Echo Dot) nie mogą być zamówione na polski adres. Można je jednak samodzielnie kupić i przesłać przez pocztowego pośrednika, co opisałem w poradniku „Jak kupić Kindle Oasis 2 z dostawą do Polski”;

 

- dane do logowania w amerykańskim Amazonie czy europejskich oddziałach (w tym amazon.de) są takie same;

 

- ceny podane w sklepie mają uwzględnioną niemiecką stawkę VATu. Po podaniu polskiego adresu dostawy, cena zostanie przeliczona wg polskiej (wyższej) stawki. Dlatego wartość zakupów w koszyku będzie inna niż na sklepowej stronie danego produktu;

 

- w Amazonie można płacić polskimi kartami płatniczymi. Do zakupów w amazon.de najlepiej użyć karty rozliczanej w EUR. Można także korzystać z najzwyklejszej karty złotówkowej. Również wtedy (zazwyczaj) lepiej wybrać płatność w EUR i pozwolić, aby to bank dokonał przewalutowania. Można także płacić przez polskiego pośrednika – przelewy24. W takim przypadku od razu dokonujemy płatności w PLN;

 

- przeliczenie cen czytników podaję orientacyjnie, ostatecznie to od kursu euro i opłat w naszym banku zależy sposób przeliczenia na złotówki;

 

- obciążenie karty płatniczej następuje po wysłaniu paczki z zamówieniem. Przy pierwszym zakupie w Amazonie, karta płatnicza może być chwilowo obciążona kwotą 1 EUR (która zostanie zwrócona po kilku dniach). W przypadku płatności przez przelewy24, kwota w złotówkach pobierana jest od razu.

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach Kindle, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

Kindle Paperwhite 3 taniej o 20 EUR

W Amazonie można teraz kupić czytniki Kindle Paperwhite 3, które zostały przecenione o 20 EUR.  Akcją nie są objęte pozostałe czytniki rodziny Kindle, a Oasis 2 wciąż nie jest wysyłany do Polski. Natomiast Kindle Paperwhite 3 jest wysyłany do naszego kraju bez dodatkowych opłat.

 

Kindle Paperwhite 3 zamówimy do Polski bez dodatkowych opłat

  

Oferta promocyjna Kindle Paperwhite 3

 

Kindle Paperwhite 3 (wi-fi, bez reklam, czarny)

144,70 EUR

cena 124,02 EUR (ok. 535 PLN)

 

Kindle Paperwhite 3 (wi-fi, bez reklam, biały)

144,70 EUR

cena 124,02 EUR (ok. 535 PLN)

 

Czytnik kosztuje teraz 124,02 EUR normalnie 144,70 EUR), czyli ok. 535 PLN. Cena uwzględnia już polską stawkę VATu, a dostawa do Polski jest bezpłatna. Ostateczna kwota w złotówkach zależy od kursu euro i prowizji w naszym banku. Zostanie ona pobrana w dniu wysyłki. Można też wybrać płatność przy pomocy serwisu przelewy24, wtedy ostateczną kwotę w PLN poznamy i zapłacimy od razu.

 

Kindle Paperwhite 3 z dostawą do PL za 124,02 EUR (źródło: amazon.de)

 

Czytnik dostępny jest w wersji z białą lub czarną obudową. Do Polski wysyłane są wersje bez reklam.

 

Dziś zamówiony sprzęt, powinien być dostarczony 24 IX (źródło: amazon.de)

 

Poradnik dla tych, co pierwszy raz

 

Tak niska cena czytników Kindle, zasłużenie cieszących się dobrą opinią, to dobra okazja, aby zacząć cyfrowe czytanie. Dla tych, którzy do tej pory rzadko robili zakupy w niemieckim oddziale Amazonu, przygotowałem krótki poradnik:

 

- sklep wysyła zakupy o wartości od 39 EUR na polski adres bez dodatkowych opłat za wysyłkę;

 

- do Polski wysyłane są czytniki Kindle bez reklam (opisane jako „Ohne Spezialangebote”). Czytniki z reklamami, Kindle Oasis 2 oraz niektóre inne produkty (np. głośniki Amazon Echo Dot) nie mogą być zamówione na polski adres. Można je jednak samodzielnie kupić i przesłać przez pocztowego pośrednika, co opisałem w poradniku „Jak kupić Kindle Oasis 2 z dostawą do Polski”;

 

- dane do logowania w amerykańskim Amazonie czy europejskich oddziałach (w tym amazon.de) są takie same;

 

- ceny podane w sklepie mają uwzględnioną niemiecką stawkę VATu. Po podaniu polskiego adresu dostawy, cena zostanie przeliczona wg polskiej (wyższej) stawki. Dlatego wartość zakupów w koszyku będzie inna niż na sklepowej stronie danego produktu;

 

- w Amazonie można płacić polskimi kartami płatniczymi. Do zakupów w amazon.de najlepiej użyć karty rozliczanej w EUR. Można także korzystać z najzwyklejszej karty złotówkowej. Również wtedy (zazwyczaj) lepiej wybrać płatność w EUR i pozwolić, aby to bank dokonał przewalutowania. Można także płacić przez polskiego pośrednika – przelewy24. W takim przypadku od razu dokonujemy płatności w PLN;

 

- przeliczenie cen czytników podaję orientacyjnie, ostatecznie to od kursu euro i opłat w naszym banku zależy sposób przeliczenia na złotówki;

 

- obciążenie karty płatniczej następuje po wysłaniu paczki z zamówieniem. Przy pierwszym zakupie w Amazonie, karta płatnicza może być chwilowo obciążona kwotą 1 EUR (która zostanie zwrócona po kilku dniach). W przypadku płatności przez przelewy24, kwota w złotówkach pobierana jest od razu.

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach Kindle, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

KINDLE OASIS 2 – recenzja największego czytnika z rodziny Kindle (część II)

Pierwszą część recenzji Kindle Oasis 2 poświęciłem uwagom na tematy techniczne. W części drugiej przedstawiam więcej wrażeń z codziennego korzystania podczas pięciu tygodni intensywnych testów.

 

Kindle Oasis 2

Kindle Oasis 2 z okładką typu origami

 

Czytanie książek

Kindle Oasis 2 sprawnie radzi sobie z książkami w formacie MOBI, AZW3 (KF8), KFX oraz PDF. Te dwa pierwsze są najbardziej odpowiednie do polskojęzycznych e-booków. Trzeci z wymienionych - najnowszy format przeznaczony dla czytników Kindle, nie ma obsługi języka polskiego. Książki (zarówno własne jak i zakupione) do czytnika można wgrywać przez kabel USB lub bezprzewodowo. Każdy czytnik Kindle ma swój unikalny adres e-mail, na który można wysłać pliki. Omówiłem to szczegółowo w poradniku „Jak wgrać książki do czytnika Amazon Kindle?”.

 

Książki  w czytnikach Kindle nie zawsze mają okładki (od lewej: audiobook z Audible, PDF z polskiej księgarni, MOBI z wtyczki Push to Kindle)

 

Wadą oprogramowania czytników Kindle jest to, że nie wszystkie książki (szczególnie te pochodzące z polskich sklepów) będą wyświetlać się z okładkami. Jeśli to kogoś denerwuje, zawsze można widok biblioteki zmienić z „Grid” na „List”. Po wybraniu tej drugiej opcji na ekranie mieści się więcej tytułów. Pokazywanie zawartości biblioteczki w czytnikach Kindle bywa konfundujące dla początkujących użytkowników. Aby nie mieć z tym kłopotów trzeba zrozumieć czym się różni opcja „All” od „Downloaded” (lewy górny róg okna biblioteczki. Po wybraniu pierwszej opcji będą wyświetlane wszystkie pozycje, które są na naszym koncie. Natomiast wybranie „Downloaded”, spowoduje wyświetlenie tylko tych pozycji, które mamy pobrane do pamięci czytnika.

 

Zmiana stron działa szybko i bez żadnych problemów, zarówno dotykiem jak i przy pomocy fizycznych przycisków

 

Książki otwierają się błyskawicznie, więc po wskazaniu palcem okładki, pozostaje cieszyć się lekturą i zmieniać stronę za stroną. A strony zmienia się bardzo sprawnie zarówno przy pomocy dotyku jak i klawiszy. Bardzo mnie cieszy, że do Kindle powróciły fizyczne przyciski zmiany stron. Sprawdzają się one w Oasisie 2 znakomicie. Ich umieszczenie w bocznej ramce obok ekranu to dobry pomysł. Podobne rozwiązanie znamy choćby z PocketBooka InkPada 2 czy najnowszego Bookeena (Nolim i Saga). Fakt, że są tylko po jednej stronie w niczym nie przeszkadza. Można z nich korzystać zarówno trzymając w prawej jak i lewej ręce. Po obrocie urządzenia o 180º, tak samo obraca się także (błyskawicznie) obraz na ekranie. Jeśli jednak chcemy, aby ekran obrócił się tylko o 90º, trzeba użyć kontekstowego menu w książce.

 

W ustawieniach dla praworęcznych (domyślne), górny przycisk służy do zmiany stron na następną. Można to w ustawieniach zmienić, wybierając opcję "Reverse"

 

Poza wspomnianym sprawnym otwieraniem i wyświetlaniem e-booków, jedną z cech ułatwiających czytanie, jest możliwość powiększenia ilustracji. Tego mi brakuje u niektórych konkurentów (np. PocketBook). A w kindelku wystarczy dwa razy stuknąć w ilustrację i widzimy ją powiększoną na cały ekran. W wielu książkach – bezcenne. Nie bez znaczenia dla komfortu czytania jest również bezbłędna obsługa przypisów. W większości czytników są z tym mniejsze lub większe problemy. W Oasisie 2 działa to w zasadzie bezbłędnie. Miałem problem z jedną książką z wypożyczalni Legimi, ale to raczej wina samego e-booka, bo w innych przypadkach się coś takiego nie powtórzyło.

 

W starszych plikach MOBI, w ustawieniach formatowania nie ma opcji regulacji pogrubienia tekstu

 

Możliwości definiowania wyglądu tekstu są dość standardowe. Po wywołaniu menu (dotknięcie w górnej części ekranu i wybranie ikonki „Aa”) otrzymujemy w menu „Font” możliwość wyboru czcionki (znakomita Caeclia i Bookerly); regulację wielkości (14 poziomów) oraz regulację pogrubienia liter (dla książek w nowszej wersji formatu MOBI). Druga zakładka „Page”, pozawala na podstawowe ustawienia odstępu między wierszami, marginesów, orientacji strony (pozioma i pionowa) oraz wyrównania tekstu (justowanie, wyrównanie do lewego marginesu). Ostatnia zakładka „Reading Settings” umożliwia włączenie zegara w nagłówku strony (bardzo miła opcja) oraz zdefiniowanie sposobu wyświetlania postępów czytania.

 

Menu formatowania strony w pliku MOBI (od lewej: odstępy między wierszami, marginesy, orientacja strony i wyrównanie tekstu)

 

Szczególnie warto zwrócić uwagę na dwie nowe cechy, których nie było w starszych czytnikach Amazonu. Mam na myśli pogrubianie tekstu (pięć poziomów, ale nie działa w starszej wersji formatu MOBI) i wgrywanie własnych czcionek. Te funkcje stosunkowo niedawno trafiły do nowszych modeli czytników Kindle (nie ma ich np. w Kindle Paperwhite 1), choć konkurencja oferowała je od dawna. Są one od razu dostępne w Kindle Oasis 2. Akurat w Kindle Oasis 2 dobrych czcionek w zasadzie mi nie brakuje (no, może poza Kobo Nickel). Ekran i czcionki Oasisa 2 - są na najwyższym poziomie. Pogrubianie natomiast może się przydać szczególnie osobom, dla których dostępne liternictwo jest zbyt delikatne a wgranie grubszego kroju jest zbyt trudną operacją. W każdym razie miłe, że jest możliwość lepszego dopasowania wyglądu tekstu w razie potrzeby.

 

Definiowanie sposobów wyświetlania postępów czytania

 

Pewnym mankamentem pozostaje raczej skromny zakres regulacji wielkości tekstu (14 poziomów). Mnie on najczęściej wystarcza. Jeśli nie, można wgrać i samodzielnie definiować plik „konfiguracyjny”, w którym użytkownik definiuje stopień zmiany wielkości czcionki w każdym skoku.

 

Dla mnie w sferze ciekawostek pozostaje możliwość czytania w tzw. trybie nocnym. Funkcję można włączyć w sekcji „Accessibility” ustawień. Polega to na negatywowym odwróceniu wyświetlanego przez czytnik obrazu (i nazywa się „Invert Black and White”). Działa nie tylko z tekstem, ale odwraca kolory globalnie. Również w menu czy stronie głównej. Jednak czytanie białego tekstu na czarnym tle to nie dla mnie.

 

Do zdecydowanych pozytywów zaliczam kolejną „ciekawostkę” wprowadzoną w Kindle Oasis 2, a mianowicie możliwość wyłączenia dotyku na ekranie. Przydaje się to, jeśli np. czytnik przenosimy czy wkładamy na chwilę do kieszeni (np. podczas wsiadania do autobusu, przesiadek) i nie chcemy aby przypadkowo zmieniły się w tym czasie strony. Funkcję wywołać można z menu ustawień (trzy kropki), a nazywa się „Disable Touchscreen”. Dotyk powraca po wyłączeniu i ponownym włączeniu czytnika przyciskiem wyłącznika.

 

Wyłączenie i ponowne włączenie czytnika przywraca obsługę dotykowego ekranu 

 

Podsumowując, stwierdzam, że Kindle Oasis 2 to przykład sprzętu, na którym codzienne czytanie jest bardzo przyjemne. Widać, że czytnik został zaprojektowany z myślą o wygodzie czytelników i udało się ten zamysł zrealizować.

 

Pliki PDF w Kindle Oasis 2

PDF to nie jest format najlepiej sprawdzający się w czytnikach książek. Najnowszy Kindle daje jednak spore nadzieje na ogarnięcie e-booków w takiej postaci. Kindle Oasis 2 najszybciej (ze znanych mi czytników) radzi sobie z plikami PDF. I to radzi sobie bardzo dobrze. Sprawdzało mi się to zarówno podczas okazywania „bilecików do kontroli” w pociągach jak i przy dłuższym czytaniu książek. W ramach dostosowania PDFu do czytnika Kindle, można korzystać z obrotu obrazu o 90º, zwiększenia kontrastu oraz trybu kolumnowego (np. pozwala to m.in. na obcinanie marginesów).

 

Kindelki nie mają tak rozbudowanych narzędzi do przystosowywania PDFów jak to jest w np. PocketBookach czy Bookeenach, to prawda. Ale Oasis wyświetla i przetwarza takie pliki tak sprawnie, że rekompensuje to braki w możliwości przycinania marginesów czy przetwarzania na tekst (tzw. rozpływ). Dzięki błyskawicznie działającemu trybowi kolumnowemu (wywołanie przez dwukrotne stuknięcie w ekran z wyświetlonym PDFem) i większemu ekranowi, PDFy zyskały w Oasisie 2 nowe życie. Należy pamiętać, że PDF to wciąż format, z którym nawet PocketBooki czy Kindle miewają kłopoty, ale Oasis 2 ma pod tym względem dużo do zaoferowania. W ramach testu przeczytałem w całości książkę w formacie PDF, zawierającą dużo graficznych „udziwnień” oraz fotografii. Pomimo kilku(nastu) potknięć (dłuższe wczytywanie stron ze zdjęciami), czytało mi się całkiem sprawnie.

 

Ustawienia wyświetlania PDFów (kontrast, marginesy i orientacja strony)

 

 

Ani Kindle nie jest ideałem do wyświetlania PDFów, ani PDF nie jest formatem dla czytników. Ale połączenie szybkiej obróbki z większym ekranem (siedem cali, 300 ppi) daje już całkiem sporo możliwości czytania dokumentów w tym formacie.

 

 

 

 

Słownik, podkreślenia, Wikipedia

W recenzowanym czytniku nie mam powodów do narzekania na działanie słowników i Wikipedii. Choć w sumie tak, muszę zaznaczyć, że z powodu braku spolszczenia, nie ma możliwości skorzystania z opcji tłumaczenia obecnej w menu czytnika. W okienku „Translation”, które znajdziemy po wybraniu słowa w tekście, brak języka polskiego. Możemy tłumaczyć z języka arabskiego, chińskiego, duńskiego, angielskiego, fińskiego, francuskiego, niemieckiego, hindi, włoskiego, japońskiego, koreańskiego, norweskiego, portugalskiego, rosyjskiego i hiszpańskiego. Ale polskiego tłumacza nie uświadczymy. Mechanizm tłumaczenia (Kindle korzysta z usługi Bing Microsoftu) działa poprawnie. W przykładowym krótkim tekście, który przetestowałem (tłumaczenie z rosyjskiego na angielski) nie odnaleziono kilku (na kilkadziesiąt) wybranych (trudniejszych dla mnie) słów. Dla polskich użytkowników, ważne jest, że wciąż można zainstalować sobie własny słownik. I tutaj w przypadku języka angielskiego króluje BuMato, a niemieckiego DePl. Dla słownika języka polskiego – mamy SJP dzięki wysiłkowi Internautów.

 

Natomiast zdecydowaną wadą czytników Kindle (w tym także recenzowanego Oasisa) jest brak możliwości korzystania z polskich znaków na klawiaturze ekranowej. Skutkuje to m.in. ograniczonymi możliwościami wyszukiwania. Nie możemy wyszukiwać słów zawierających polskie znaki (np. ą, ś, ź itp.).

 

 Efektem braku spolszczenia Kindle jest m.in. brak firmowych słowników z językiem polskim. Na szczęście można zainstalować własne

 

Wybierając czytnik marki Kindle, warto więc pamiętać, że ma bardzo przyjazne mechanizmy wspierające czytelnia w pracy nad tekstem, ale nie zawsze sprawdzą się one w przypadku polskiego czytelnika. Wszystko rozbija się o brak spolszczenia i wynikające z tego konsekwencje (brak firmowych słowników itd.).

 

Audiobooki

W przypadku audiobooków mamy rzeczywiście do czynienia ze słynnym „zamkniętym ekosystem” Amazonu. I faktycznie tym razem dotyka to zwykłego użytkownika, szczególnie w Polsce. Do czytnika, który ma obsługę audiobooków, nie możemy wgrać własnych plików. Jedyny akceptowany przez Kindle format, to książki audio zakupione w serwisie Audible. W sklepie jest osobna sekcja audiobooków w różnych językach (np. po hiszpańsku, portugalsku czy chińsku), ale nie natrafiłem na polskie.

 

Nie mam słuchawek BT, więc audiobooka testowałem na głośniku. W tramwaju czy pociągu jednak by mi się taki zestaw średnio sprawdził...

 

Czytnik nie posiada gniazdka audio ani głośników. Jedyna opcja odsłuchu to podłączenie odbiornika (np. głośnik, słuchawki) przez łącze Bluetooth. Nie jest to zbyt wygodne. Ja na przykład nie odczuwam najmniejszej potrzeby posiadania bezprzewodowych słuchawek BT, więc testowałem funkcję audio na głośniku. Ale z drugiej strony w podróży słuchawki byłyby nieodzowne. Konfiguracja samego połączenia z urządzeniem audio jest prosta i sprowadza się do sparowania. Odtwarzanie jest płynne i nie powinno nastręczać kłopotów. Książki audio nie są specjalnie wydzielone w bibliotece, ale mają oznaczenie Audible.

 

Ekran odtwarzania audiobooka

 

 

Bateria

Kindle Oasis 2 nie wyłącza się, lecz przechodzi w dwa tryby uśpienia. Przy częstym korzystaniu z urządzenia, wybudzanie trwa szybko. Jeśli czytnik dłużej nie jest używany, wtedy uruchomienie będzie trwało ciut dłużej - kilka sekund. W zwykłym użytkowaniu takie rozwiązanie sprawdza się nieźle pod względem wygody korzystania.

 

Bateria w moim Oasisie 2 jest największym zaskoczeniem tego testu. Dopóki korzystałem z czytnika sporadycznie, nie widziałem problemu. Ale podczas intensywnego testu na potrzeby recenzji, zaczęły się schody... Mój egzemplarz jest chyba wadliwy, ponieważ co chwilę muszę go ładować. To „co chwilę” oznacza przynajmniej raz w tygodniu, a bywa, że i dwa razy. Zazwyczaj czytam na czytnikach przy wyłączonym oświetleniu i załączonym wi-fi. Przy takim korzystaniu z Oasisa 2, poziom naładowania baterii po prostu niknie w oczach. Szczególnie jeśli w książce dokonuję jeszcze jakiś zaznaczeń. Nie pomaga czyszczenie pamięci i przywracanie ustawień fabrycznych po aktualizacji oprogramowania. Mój czytnik trzeba ładować za często. Nawet wyrobiłem sobie nawyk sprawdzania poziomu naładowania baterii w Oasisie przed wyjściem z domu, co w przypadku innych czytników już dość dawno nie miało miejsca.

 

Ale poza słabymi wynikami mojego egzemplarza, jest też chyba coś na rzeczy. Na forum Mobileread założony został nawet na ten temat osobny wątek („new Oasis battery life”). I jest to nawet jeden z najliczniej komentowanych ostatnio tematów w sekcji Kindle. W momencie, gdy piszę te słowa, w wątku było prawie pięćset wpisów a ich liczba ostatnio szybko rosła. Z wypowiedzi wielu dyskutantów można wnioskować, że Oasis ma baterię, która często nie jest w stanie zapewnić komfortu, do jakiego byliśmy przyzwyczajeni w wielu innych czytnikach.

 

Czas działania na jednym ładowaniu wydłuża się przy wyłączonym wi-fi. Widuję wypowiedzi osób, które się zarzekają, że „nie potrzebują w czytniku łączności sieciowej ani żadnych innych bajerów”. W takim przypadku bateria może być wystarczająca. Ale nie dla mnie, ja ciągle korzystam z przesyłania tekstów przez wi-fi.

 

Podsumowując, prawdopodobnie baterie w Oasis 2 są za słabe, a w moim egzemplarzu trafiła się wręcz kiepska. Zaraz po zakończeniu testu zgłaszam to jako usterkę i po raz pierwszy na własnej skórze przećwiczę procedurę reklamacyjną w Amazonie.

 

Podsumowanie

Gdyby nie bateryjna mizeria mojego egzemplarza, Kindle Oasis 2 mógłbym uznać za czytnik, który mimo wygórowanej ceny, reprezentuje najwyższą jakość, za którą rzeczywiście warto zapłacić ok. tysiąc złotych. Ze względu na cenę, nie jest to raczej czytnik dla osób sporadycznie sięgających po lekturę. Ale aktywni czytelnicy docenią wygodę, którą oferuje Kindle Oasis 2. To, ogólnie rzecz biorąc (lub baterię pomijając), znakomity czytnik, w którym dobry projekt w połączeniu z bardzo starannym wykonaniem (za wyjątkiem baterii w moim egzemplarzu), dał w efekcie udany produkt. Wygodnie się na nim czyta, ma bardzo dobry ekran, szybko i stabilnie działa. Szczególne wrażenie robi szybkość przetwarzania PDFów i działanie przeglądarki WWW. Trudno mi jednak Oasisa 2 polecić w stu procentach, a to z powodu wspomnianej słabowitej baterii. Przypadłość mojego egzemplarza nie jest zupełnym wyjątkiem niestety. W tak drogim sprzęcie to nie powinno mieć miejsca. Albo przynajmniej producent, zamiast pisać o „tygodniach używania na jednym ładowaniu” (niem. „Wochenlang lesen mit nur einer Ladung”), mógłby informować o „kilku dniach”? Przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym zakupie, trzeba też pamiętać, że zamówić go do Polski można tylko przez wspomnianego wcześniej pośrednika pocztowego.

 

Kindle Oasis 2

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli chcesz mieć znakomity czytnik, który może wymagać ładowania baterii nawet raz/dwa razy w tygodniu, to Kindle Oasis 2 jest dla Ciebie. Ale są też na rynku inne bardzo dobre czytniki z większym (niż 6 cali) ekranem, np. spod znaku Kobo (Aura ONE, Aura H2O), PocketBook (inkPad 3) czy Tolino (Epos), które kupisz taniej. A zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można przeznaczyć na e-booki.

 

Plusy:

- bardzo dobry ekran;

- bardzo dobre wykonanie i wzornictwo;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- lekki;

- bardzo dobra ergonomia korzystania;

- bardzo sprawne działanie;

- bardzo precyzyjna reakcja na dotyk;

- częste aktualizacje oprogramowania wewnętrznego;

- bardzo dobra integracja z usługami zewnętrznymi (synchronizacja postępów czytania, bezprzewodowa wysyłka e-booków);

- bardzo szybkie wczytywanie i przetwarzanie PDFów;

- wodo/pyłoodporność;

- wyświetlanie zegara w nagłówku strony czytanek książki;

- możliwość powiększania ilustracji zawartych w e-bookach;

- możliwość czasowego wyłączenia dotyku;

- znakomite wbudowane czcionki,np. Caecilia czy Bookerly (można też dograć własne, ale nie ma potrzeby);

 

Minusy:

- słaba bateria;

- wysoka cena;

- brak spolszczenia;

- brak podziału wyrazów (w większości e-booków);

- mało rozbudowane narzędzia do przetwarzania PDFów;

- brak możliwości bezpośredniego zakupu do Polski;

- sporadyczny brak okładek dla niektórych książek spoza Amazonu;

- brak możliwości zmiany nudnego wygaszacza ekranu (np. na okładkę czytanej książki czy własną grafikę).

 

Dane techniczne Kindle Oasis 2 wg producenta:

 

Ekran: przekątna 17,7 cm (7 cali) ekran E-Ink Carta i rozdzielczością 1680×1264 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy, 300 ppi;

Waga: 194 g;

Rozmiary: 159×141×3,4–8,3 mm;

Żywotność baterii: tygodnie;

Pamięć: ok. 6,2 GB wewnętrznej (8 GB pomniejszona o pliki systemu operacyjnego; dostępna wersja z 32 GB);

Wodoodporność: tak;

Czcionki: 9 krojów łacińskich czcionek;

Obsługiwane formaty tekstowe: Kindle Format 8 (AZW3), Kindle (AZW), TXT, PDF, MOBI, PRC;

Obsługiwane formatu audio: audible;

Łączność: Wi-Fi, USB (2.0);

System: linux;

Główne funkcje: słowniki (bez polskiego), przeszukiwanie książek, zakładki, wbudowana przeglądarka WWW, unikalny adres e-mail, konto w chmurze Amazonu, automatyczne dopasowanie poziomu oświetlenia, Bluetooth.

inkBook Lumos – jest także DRUGA RECENZJA

 

Wczoraj pisałem o recenzji czytnika inkBook Lumos, która ukazała się w serwisie Good e-Reader. Czytnik oceniono najniżej jak to możliwe. inkBook Lumos trafił także kilka tygodni temu do autora bloga „The Digital Reader”. Mamy więc okazję poznać drugą recenzję tego czytnika. Jakie opinie o inkBooku można spotkać w tej recenzji? Równie kiepskie, krótko mówiąc. Nate Hoffelder pisze wprost: kupcie coś innego (ang. „Buy something else”). Czym uzasadnia swój werdykt? Zobaczmy...

 

inkBook Lummos w rękach autora serwisu The Digital Reader (źródło: https://the-digital-reader.com)

 

W recenzji zamieszczonej na The Digital Reader możemy znaleźć garść pozytywnych jak i negatywnych uwag. Autor zaznacza, że da radę korzystać z ekranu o niskiej rozdzielczości. Podoba mu się regulacja temperatury barwowej oświetlenia. I na tym chyba koniec dobrych cech wspomnianych w tej recenzji inkBooka Lumosa. Do negatywów zaliczono przede wszystkim oprogramowanie czytnika. Czytnik reklamowany jest jako dający możliwość korzystania z zewnętrznych aplikacji - „Dodaj funkcjonalności, których potrzebujesz”. Problem w tym, że z tej funkcji nie udało się recenzentowi skorzystać (przynajmniej w przypadku amazonowej aplikacji Kindle). Lektura trzech e-booków na inkBooku skłoniła do konstatacji, że Lumos ma zawierającą błędy i działającą niestabilnie aplikację do czytania (ang. „runs a buggy and unstable reading app”). Był także sfrustrowany działaniem fizycznych klawiszy zmiany stron. W sumie recenzent sugeruje zapłacić trochę więcej np. za Kobo Clarę HD i mieć porządny sprzęt z porządnym oprogramowaniem.

 

Czytnik reklamuje hasło „Dodaj funkcjonalności, których potrzebujesz”, jednak recenzentowi nie udało się dodać aplikacji do czytania, której potrzebował (źródło: inbook.pl)

 

W komentarzach pod recenzją, dwie (ukrywające się pod pseudonimami) osoby piszące z sieci komputerowej firmy Arta Tech, próbowały poprawić wizerunek czytnika. Tłumaczyły, że inkBook Lumos to nie tablet, ma wystarczającą ilość RAMu a system zainstalowany w czytniku jest wystarczający. Jest jednak jeden problem – praktyka wykazała w czasie testu, że tak stary system jednak nie jest wystarczający. Według recenzentów czytnik jest ospały a oprogramowanie niestabilne. No i nie można korzystać z aktualnych wersji programów do czytania e-booków. Nie wiem, jak Wam, ale mnie już recenzji inkBooka Lumosa wystarczy.

 

Pełna recenzja dostępna jest na stronie serwisu The Digital Reader: „InkBook Lumos Review: Buy Something Else”.

 

inkBook Lumos – jest już PIERWSZA RECENZJA

inkBook Lumos to najnowszy, podstawowy czytnik rodziny inkBooków, dostarczany właśnie do sklepów przez wrocławski ArtaTech. Jeden z egzemplarzy tego modelu trafił do rąk autorów znanego serwisu Good e-Reader, od 2009 roku zajmującego się m.in. czytnikami oraz rynkiem e-booków. Kanadyjczycy mieli więc szansę w pierwszej kolejności opublikować recenzję tego urządzenia. Ukazała się ona z datą 9 IX 2018 r.

 

iknBook Lumos ma podobno „wszystko, czego potrzebujesz”. Recenzenci najwyraźniej się z tym nie zgadzają... (źródło: inkbook.pl)

 

Najnowsza propozycja opatrzona logo inkBook „na papierze” wygląda obiecująco (jak na swoją cenę), choć oczywiście bez fajerwerków. To obecnie najtańszy, w ofercie ArtaTechu, czytnik z wbudowanym oświetleniem. Na oficjalnej stronie produktu przeczytamy ponadto: „Wszystko, czego potrzebujesz - inkBOOK Lumos zapewnia najważniejsze funkcje czytnika ebooków: doświetlenie, wsparcie dla książkowych formatów, zmianę wyglądu tekstu”. Jak się okazuje, parametry wyszczególnione w specyfikacji, to nie wszystko.

 

Parametry inkBooka Lumos wg producenta (źródło: inkbook.pl)

 

 

inkBook Lumos został oceniony w recenzji serwisu Good e-Reader najniżej jak tylko można. Dostał jedną „gwiazdkę” na dziesięć możliwych. Wśród pozytywnych cech czytnika wspomniano m.in. wsparcie dla Adobe DRM, wbudowane oświetlenie, odczyt wielu formatów plików, obecność systemu Android i dostęp do (Google Drive) Midiapolis Drive. Dość dobrze prezentuje się także aplikacja do czytania e-booków. Lista negatywów jest już znacznie dłuższa i poważniejsza. W recenzji narzekania dotyczą przede wszystkim powolnego działania, słabego ekranu, przestarzałego androida (na którym mało co dziś się uruchomi), niedziałających funkcji (np. słownik), nieprzyjaznego i niestabilnego oprogramowania, kłopotów ze zmianą stron. To wszystko prowadzi do konstatacji, że prosta czynność czytania została w inkBooku zamieniona w bolesne doświadczenie (ang. „make the simple act of reading an agonising experience”).

 

 

inkBook Lumos oceniony 1/10 wg Good e-Reader (źródło: goodereader.com)

 

Recenzja zaczyna się stwierdzeniem, że „Czytnik inkBook Lumos to być może najgorszy czytnik jaki zrobiono w ciągu ostatnich czterech lat” (ang. „The Inkbook Lumos e-reader might be the worst e-reader made in the past four years.”), a kończy się zdaniem: „Unikałbym tego czytnika za wszelką cenę, nawet jeśli kosztuje 99 EUR” (ang. „I would avoid this e-reader at all costs, even if it costs 99 euros.”). Ja osobiście nowego inkBooka jeszcze nie miałem w rękach. Pozostaje poczekać na recenzje kolejnych osób, które także już otrzymały Lumosa z Arta Techu do zaprezentowania w swoich serwisach.

 

Pełna recenzja dostępna jest na stronie serwisu Good eReader: „Inkbook Lumos E-Reader Review

 

[Aktualizacja 15 IX 2018 r.]

Druga recenzja tego czytnika jest zatytułowana „Recenzja inkBook Lumos: kup coś innego" (ang. „InkBook Lumos Review: Buy Something Else”). Więcej we wpisie „inkBook Lumos – jest także DRUGA RECENZJA”.

KINDLE OASIS 2 – recenzja największego czytnika z rodziny Kindle

Czytnik książek elektronicznych Kindle Oasis 2 (2017) to najnowszy czytnik z rodziny Kindle. O jego wyjątkowości, wśród bieżącej oferty Amazonu, decyduje całkiem sporo. Są to m.in. fizyczne przyciski zmiany stron, wodoodporność, płaski front, większy ekran i aluminiowa obudowa. No i cena, bo Kindle Oasis 2 to obecnie najdroższy czytnik w ofercie Amazonu.

 

Kindle Oasis 2

 

Pomimo, że ten model nie jest wysyłany do Polski, trudno mi było nie sięgnąć po niego w celu przetestowania i przekonania się – „czy warto?”. Jeśli jesteście także zainteresowani odpowiedzią na to pytanie, a nie mieliście jeszcze okazji poczytać na najmłodszym kindelku, zapraszam do lektury mojej recenzji. W pierwszej części przedstawię czytnik bardziej od strony technicznej, a w drugiej – wrażenia z codziennego użytkowania.

 

Ekosystem Kindle

Czytniki Kindle są znakomitym przykładem integracji urządzenia z księgarnią. Wszystkie czytniki Kindle mają bardzo podobne oprogramowanie i funkcje, więc tak jest i w tym przypadku. Kindle Oasis 2 ma oczywiście zintegrowaną księgarnię z e-bookami. W tym modelu jest także dodatkowo możliwość odsłuchu książek audio. Niestety mogą one pochodzić tylko z serwisu Audible.

 

Książki audio (z Audible) można także kupić wprost z czytnika

 

Obok samych czytników, Amazon oferuje także do czytania e-booków aplikacje (Kindle oraz Kindle Lite) dla urządzeń mobilnych (iOS, Android OS). Jeśli kupimy lub wyślemy na swoje amazonowe konto książkę, będziemy mogli ją czytać na czytniku oraz w mobilnych aplikacjach (wersja Lite jest tu wyjątkiem), a postępy będą synchronizowane między urządzeniami. Dodatkowym ułatwieniem może być fakt, że jeśli zakupimy czytnik samodzielnie, otrzymamy egzemplarz już przypisany do naszego konta. Czytnik ze sklepu wymaga rejestracji w Amazonie (ponieważ bez niej nie możemy liczyć na wsparcie gwarancyjne). Do logowania w czytniku należy używać tych samych danych, co w amazon.de czy amazon.com.

 

Czytnikowa przeglądarka zaskakująco sprawnie radzi sobie ze stronami WWW, w tym z obsługą sklepu amazon.com

 

Centralną częścią ekosystemu jest księgarnia amazon.com, do której są przypisani klienci kupujący e-booki z Polski. Wciąż brak jest w tym sklepie książek elektronicznych po polsku. W związku z tym koronny argument za czytnikami Kindle – integracja z największą księgarnią – raczej dla klientów z Polski często staje się argumentem marginalnym. Ale za to przeważają inne zalety (jakość, sprawność działania) i brak księgarni w czytniku nie przeszkadza w popularności tej marki w naszym kraju. Na szczęście polskie księgarnie nie ignorują obecności czytników Kindle w Polsce i oferują nie tylko możliwość zakupu, ale też i wysyłkę e-booków wprost na adres czytnika. Właśnie ta ostatnia cecha, możliwość wysłania książki do kindelka jest (moim zdaniem) bardzo ważną cechą urządzenia (i ekosystemu Kindle). W ten sposób trafiają do mojego Oasisa nie tylko książki ale też długie artykuły ze stron WWW, wysyłane wprost z przeglądarki. Służyć do tego mogą różne wtyczki. Ja korzystam z firmowej „Send to Kindle” (nie obsługuje ona Opery) oraz „Push to Kindle” (ta działa także w Operze). Przesłane przez księgarnie lub przez użytkownika pliki trafiają do konta w chmurze na amazon.com (oraz do czytnika rzecz jasna).

 

Do pobierania artykułów ze stron WWW uzywam najczęściej wtyczki „Push to Kindle”, ponieważ obsługuje także usługę Send-to-PocketBook

 

Księgarnia Amazon oferuje także możliwość wypożyczania e-booków. Jednak dla polskich czytelników bardziej interesującą ofertą jest zapewne dostęp do takiej usługi z e-bookami po polsku. Taką ofertę ma Legimi. Jej atrakcyjność umniejsza jednak znacznie uboższa oferta książek, które można wypożyczyć na czytnik Kindle, w porównaniu do pełnej oferty. Podczas premiery polskiej usługi, aplikacja zarządzająca miała kłopoty z recenzowanym czytnikiem. Teraz sprawdziłem i mogę potwierdzić, że książki z Legimi można bez problemu wypożyczyć na Kindle Oasis 2.

 

Podsumowując, ekosystem Kindle to sprawne i przemyślane rozwiązanie. Wcale nie jest takie zamknięte, jak go malują przeciwnicy. A to m.in. dzięki polskim księgarniom i wypożyczalniom, które korzystają z furtek pozostawionych przez Amazon.

 

Gdzie kupić Kindle Oasis 2?

Skoro Kindle Oasis 2 jest związany ze sklepem Amazon, miejsce zakupu czytnika powinno być dla nas oczywiste – amazon.de (niemiecki oddział obsługuje zakupy z Polski). Jednak wcale nie tak łatwo nowego Oasisa kupić. Choć jest w ofercie niemieckiego Amazonu, to nie można Oasisa 2 zamówić z dostawą do naszego kraju. Ba! Nawet gdybyśmy się wybrali do Niemiec, i chcieli go kupić w jakimś sklepie stacjonarnym, to może się okazać to bardzo trudne (mi się taka sztuczka nie udała,w końcu musiałem zamówić wysyłkowo). O ile Oasis 2 bywa wystawiany na półce do oglądnięcia, to egzemplarzy, za które można od razu zapłacić w kasie, po prostu nie uświadczymy.

 

Kindle Oasis 2 (pierwszy z lewej) obecny na półce berlińskiego sklepu sieci MediaMarkt, ale bez możliwości zakupu na miejscu

 

Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy może być fakt, że Oasis 2 na niemieckim rynku sprzedawany z wyraźną zniżką w porównaniu do innych europejskich rynków. O ile w sąsiedniej Francji oferowany jest on (najtańsza wersja) za prawie 250 EUR, to w RFN kosztuje 20 EUR mniej. Prawdopodobnie to efekt m.in. z silnej konkurencji na rynku niemieckojęzycznym w postaci sojuszu Tolino.

 

Amazon nie wysyła do Polski Kindle Oasis 2

 

Jeśli jednak chcemy kupić Kindle Oasis 2 z dostawą do Polski, pozostaje nam np. opcja zamówienia do Polski przy pomocy sprawdzonego pośrednika pocztowego. Polega to na tym, że najpierw kupujemy samodzielnie czytnik w niemieckim Amazonie (podając niemiecki adres pośrednika Mailboxde). Zakupy z Amazonu docierają do magazynu na terenie Niemiec, a tam (po uiszczeniu opłaty za pośrednictwo) paczka ma naklejaną nową etykietkę i jest przesyłana do nas. Całą procedurę szczegółowo opisałem (na bazie własnych doświadczeń) w poradniku „Jak kupić Kindle Oasis 2 z dostawą do Polski.

 

Przepraszam, że nie zrobiłem „unboxingu” zaraz po zakupie, ale w pudełku standard: czytnik, kabel USB, ulotki :)

 

Czytnik Kindle Oasis 2 oferowany jest także przez różnych sprzedawców w naszym kraju, ale często kosztuje on nawet 400 PLN drożej niż w Amazonie. Zdecydowanie więc nie polecam zakupu w polskich sklepach, tym bardziej, że żadnego z nich nie ma wśród autoryzowanych sprzedawców czytników Kindle.

 

Konstrukcja

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to asymetryczność urządzenia. Front Oasisa 2 jest płaski, a ekran nie jest zagłębiony w ramce obudowy, jak to zazwyczaj bywa w czytnikach. Za to tył ma z jednej strony zgrubienie a reszta jest (jak na czytnik) bardzo cienka. W grubszej części znajduje się bateria, gniazdo microUSB i wyłącznik - więc ta część jest też wyraźnie cięższa). Różna grubość obudowy sprawia mi kłopoty podczas czytania, gdy czytnik położony jest na stole (bez okładki). Kindle leży wtedy tak, że każde naciśnięcie przycisku zmiany stron powoduje podniesienie cieńszej części. Działa to trochę jak huśtawka i nijak nie sprzyja czytaniu. Czytając przy jedzeniu, używam więc zazwyczaj podstawki.

 

Do czytania przy jedzeniu, czytnik umieszczam na podstawce

 

To nie koniec asymetrycznych rozwiązań. Z prawej strony ekranu znajdują się dwa fizyczne przyciski zmiany stron. Lekko wystają ponad powierzchnię więc są łatwo wyczuwalne i łatwo się nimi posługiwać. Możemy też czytnik odwrócić (oczywiście wraz z tekstem) i przyciski będziemy mieli wtedy po lewej stronie czy też pod ekranem. Korzystanie z nich jest wygodne, ale podobnie jak wyłącznik, mogłyby być ciut większe.

 

Fizyczne przyciski zmiany stron to bardzo pozytywna cecha Kindle Oasis 2

 

Tył czytnika wykonany jest z jednego kawałka aluminium. To sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Od razu po wzięciu czytnika do ręki czuć, że może to być coś porządnego i trwałego. Podobnie jak w czytniku Nook Glowlight Plus, także i tu jednak przeszkadzała mi trochę kanciastość aluminiowej obudowy. Podczas dłuższego trzymania czytnika w jednej ręce, nie raz zdarzało mi się konstatować, że jego róg wyżłobił mi w dłoni całkiem spore zagłębienie. Kolejnym felerem takiej konstrukcji jest potencjalna trudność w bezpiecznym rozebraniu tak skonstruowanego czytnika na potrzeby samodzielnej naprawy. Użytkownicy fizycznie włamujący się do czytnika to oczywiście zdecydowana mniejszość, ale się zdarzają. Ja na przykład byłem uradowany, gdy z prosty sposób mogłem wymienić pęknięty ekran w starym Kindle 3 Keyboard. Dałem mu nowe życie i sprawiłem sporo radości jego właścicielowi. Wiem, że z Kindle Oasis 2 taka sztuka mi się nie uda.

 

Krople na ekranie Kindle Oasis 2 mogą działać jak dotyk palcem (tu akurat woda wywołała menu)

 

Czytnik jest wodoodporny. Nie należy jednak tego traktować jako zachęty do dłuższego zanurzania go w wodzie (tym bardziej w innych płynach). W instrukcji obsługi możemy wyczytać, że sprzęt powinien być szybko wyciągnięty z wody, jeśli do niej trafi. Trzeba go wtedy wysuszyć, trzymając pionowo z gniazdem microUSB w dół.

 

Obok gniazda microUSB umieszczono także diodę sygnalizującą poziom naładowania baterii (mała kropka po lewej). Wyłącznik jest także na krawędzi, ale po przeciwnej stronie obudowy

 

Amazon ma w ofercie dwie wersje kolorystyczne. Czytniki z grafitową obudową można kupić z 8 GB lub 32 GB pamięci wewnętrznej. Jest też wersja z łączem 3G, ale ona występuje tylko z 32 gigabajtami pamięci. Jest także edycja złota, która dostępna jest tylko z 32GB (259,99 EUR). Mam wrażenie, że jeśli ktoś nie pobiera audiobooków i nie czyta opasłych PDFów, 8 GB w tym momencie powinno wystarczyć. Ja słucham audiobooków z plików mp3 a nie z amazonowego Audible, więc przedmiotem recenzji jest wersja z 8 GB pamięci.

 

Asymetryczny tył obudowy

 

Ogólnie wygląd i wykonanie czytnika wzbudza zaufanie i dobrze się sprawdza w codziennym użytkowaniu. Zwróciłem uwagę na mankamenty, ale one nie przekreślają dobrych wrażeń z korzystania z Oasisa 2. Fakt, że recenzowany czytnik ma większy ekran, nie wpływa negatywnie na jego mobilność. Dzięki węższym ramkom, rozmiary Oasisa 2 tylko nieznacznie przekraczają to, do czego się przyzwyczaiłem w Kindle Paperwhite czy Kindle Voyage. Gdyby mnie ktoś pytał, co zmienić konstrukcyjnie w Oasisie, to bym na pewno zasugerował większe (wszystkie trzy) fizyczne przyciski.

 

Ekran

Kindle Oasis 2 został wyposażony w ekran wykonany w technologii papieru elektronicznego. Jako jedyny z rodziny Kindle, ma on większą przekątną od reszty dawnej i bieżącej oferty producenta (poza Kindle DX z 2009 roku). W Kindle Oasis 2 jet siedmiocalowy E-Ink o rozdzielczości 1680×1264 piksele (300 ppi). Stanowi on bardzo mocną stronę tego czytnika. Ekran reaguje szybko, dotyk obsługuje precyzyjnie. Zaznaczanie tekstu bywa męczące w różnych czytnikach, ale w Oasisie nie miałem z tym problemów (choć czasem się pojawiały przy zaznaczaniu któregoś z kolei fragmentu na tej samej stronie). Tekst wyświetlany jest na nim znakomicie, nawet przy korzystaniu z delikatnych czcionek. Czerń nie wydaje się tak wyraźna jak np. w Kindle Voyage, ale wciąż Oasis ma bardzo wysoki kontrast, z wyraźnie zarysowaną i wypełnioną czernią w czcionkach.

 

Pełna moc oświetlenia w Kindle Voyage (po lewej) i Kindle oasis 2 (po prawej). W tym drugim ciężko się dopatrzeć nierówności w rozprowadzaniu światła

 

Równie dobrze wygląda wbudowane oświetlenie. Trudno dostrzec 12 LEDów doświetlających ekran. Ciężko dopatrzeć się choćby delikatnych smug czy cieni, które całkiem nieźle widać w innych, starszych czytnikach w tym np. Kindle Paperwhite 3 czy nawet Kindle Voyage. Dotychczas w żadnym czytniku z rodziny Kindle nie spotkałem oświetlenia, które by mi nie odpowiadało pod kątem temperatury barwowej. W przypadku recenzowanego modelu, odcień jest cieplejszy niż np. w Kindle Voyage, czy Paperwhite. Ale wciąż bardzo przyjemny.

 

Tekst w Kindle Voayage (po lewej) jest lepiej wypełniony czernią niż w Kindle Oasis 2 (po prawej)

 

W Oasisie 2 nie korzystałem (podobnie jak w innych czytnikach) z automatycznej regulacji poziomu oświetlenia. Choć akurat w recenzowanym czytniku funkcja ta zdaje się działać w miarę sensownie, to jednak mi się to wciąż słabo sprawdza. Pozostaję więc przy ręcznym regulowaniu natężenia światła (o ile go w ogóle używam).

 

No i sam rozmiar ma znaczenie. Siedem cali to zauważalnie więcej niż „tradycyjne” sześć, ale wciąż jest to rozmiar całkiem mobilny. Dzięki temu na ekranie mieści się więcej (ok. 30%) tekstu i rzadziej trzeba zmieniać strony. W Oasisie jest także większe menu (ikonki, opisy). Może to być pomocne dla osób mających kłopoty ze wzrokiem (jest jeszcze dodatkowa opcja powiększająca opisy menu). Przy niewielkiej grubości i wadze sprzętu, jest to czytnik, który przyjemnie mieć przy sobie także w podróży.

 

W drugiej części recenzji przedstawię wrażenia z codziennego czytania na Kindle Oasis 2

 

Na koniec pierwszej części testu, podkreślić warto, że Kindle Oasis 2 to bardzo udany następca kosmicznie drogiego modelu Kindle Oasis. Amazon w końcu pokazał coś innowacyjnego, co z przyjemnością recenzuję. Od ostatniego testu poprzedniego kindelka – Paperwhite 3, minęło już trzy lata. Jest to jakieś świadectwo niezbyt priorytetowego podejścia do czytników u amerykańskiego giganta. Oby na tym firma nie poprzestała.

 

Już teraz zapraszam na drugą część recenzji, w której przedstawię więcej wrażeń z codziennego czytania (w sumie kilka książek) na Kindle Oasis 2.

 

Szwarc, mydło i powidło oraz CZYTNIK TrekStor na Grzegórzkach

Kiedy w minioną niedzielę zostałem zaalarmowany telefonem „jest czytnik”, nie pozostało mi nic innego, jak odwiedzić krakowskie Grzegórzki. I tak oto spotkałem się tam z dawno niewidzianym TrekStorem Pyrusem (wpis „Czytnik książek TrekStor Pyrus - pierwsze trzy tygodnie”), czytnikiem, który recenzowałem jako pierwszy na tym blogu w styczniu 2013 roku. Zapraszam w podróż sentymentalną!

 

Tradycyjny targ przy Hali Targowej na Grzegórzkach oferuje dużą różnorodność dóbr

 

Okolice Hali Grzegórzeckiej, to miejsce znane każdemu chyba Krakusowi, jako niedzielne targowisko dóbr wszelakich. Takich raczej z epok dawno minionych. Ja kiedyś (w takich właśnie czasach przedinternetowych) odwiedzałem je regularnie w poszukiwaniu rarytasów książkowych. Tam je można było kupić, bo panowała wtedy „gospodarka niedoboru” (termin wprowadzony przez węgierskiego ekonomistę Jánosa Kornaia). Później, od lat '90 jakoś w niedziele w okolice Hali Targowej na Grzegórzkach nie zdarzało mi się trafiać.

 

Niektórzy sprzedawcy rezerwują miejsca bardzo wcześnie rano, więc po paru godzinach upału może ich zmorzyć nie tylko głód i pragnienie ale i sen

 

Jednak w ostatnią niedzielę przeważyła chęć spojrzenia na TrekStora w otoczeniu tych wszystkich starych książek, zwykłego złomu, starych pocztówek, pożółkłych gazet czy znalezionych w piwnicach świadectw dawnego życia. Ale do rzeczy. Czytnik szybko namierzyłem, choć dalej już tak szybko nie było.

 

Trochę mnie zdziwiło, że książek na targu wciąż jest cała masa

 

Od razu po wzięciu sprzętu do ręki, dało się zauważyć, że miał on za sobą ciężkie chwile. Porysowany, sponiewierany smutny i jakiś taki opuszczony, prosił się o nowego właściciela. Nie zdziwiłem się zbytnio, gdy czytnik nie chciał wystartować. Sprzedawca pożyczył od sąsiada kabelek, podłączył swego powerbanka i już po kilkunastu wciśnięciach włącznika, sprzęt zaskoczył. Udało się nawet otworzyć jakąś książkę (według zapewnień sprzedającego w pamięci było ich więcej).

 

TrekStor z Grzegórzek

 

Niestety, nie byłem w stanie zmienić (w otwartej książce) ani jednej strony. Trudno powiedzieć, czy czytnik się przywiesił, był tak ospały czy też zwyczajnie nie działały przyciski zmiany stron. W każdym razie odniosłem wrażenie, że sprzęt jest daleki od pełnej sprawności. Oddałem go więc właścicielowi, żeby pokazał mi, czy i jak działają przyciski. Czytnik już do moich rąk nie wrócił. No trudno :)

 

TrekStor od tyłu nawet nie wyglądał tak źle...

 

Połaziłem więc trochę i powspominałem...

 

Kiedyś kultowa seria „z tygrysem”, wciąż jest do kupienia

Za darmo e-book „Rowerem w stronę Indii” w prezencie od Roberta Maciąga

Rowerem w stronę Indii - Robert Maciąg

 

Bardzo lubię sposób pisania Roberta Maciąga. Może dlatego, że podoba mi się kierunek jego wyjazdów (Indie) i sposób postrzegania świata. Na swoim blogu już wcześniej zachęcałem Was do przeczytania choćby „TukTuk Cinema” czy „Rowerem w stronę Indii”. Teraz jest okazja do przypomnienia tej drugiej pozycji, ponieważ można ją pobrać za darmo. Autor właśnie udostępnił bezpłatnie e-booka. Ja o tej akcji dowiedziałem się z postu Anity, zamieszczonego w grupie FB Polskie Kundelki.

 

Wpis Roberta Maciąga udostępniony przez Anitę na grupie Polskie Kundelki

 

Kiedy przeczytałem (cztery lata tamu) „Rowerem do Indii” w wersji papierowej, tak oto zrecenzowałem książkę na moim profilu w lubimyczytac.pl:

Po prostu bardzo fajna książka do (prze)czytania i (po)oglądania. Robert zrobił to, o czym wielu rowerzystów śni po nocach. Opisał drogę do Indii niby chronologicznie, niby w formie dziennika z podróży ale ani chronologia ani rzeczowość sprawozdawcy nie rządzą. Raczej wrażenia, przemyślenia, małe i duże radości podróżowania. Przykrości są opisane taktownie albo może nawet taktownie przemilczane.”

 

Czytając w 2014 roku książkę "Rowerem do Indii", raczyłem się herbatnikami popularnej (indyjskiej) marki Britannia :)

 

Nie pozostaje mi więc nic innego, jak przy tej okazji gorąco zachęcić Was do lektury książek Roberta Maciąga. A (literacką i nie tylko) przygodę zacząć można na przykład od pobrania „Rowerem w stronę Indii”. Na stronie autora, trzeba tylko po dodaniu książki do koszyka, podać kod rabatowy „RoweremDoIndii”. Publikację można pobrać w tutaj postaci pliku ZIP z EPUBem i MOBI w środku. Oferta ważna jest do środy 5 IX 2018 r. Miłej lektury i podróży do Indii!

 

Katalog IKEA 2019 barometrem ZACHOWAŃ CZYTELNICZYCH swoich klientów?

 

Przez niemieckie media przelewa się ostatnio fala publikacji, związana z najnowszym katalogiem IKEA 2019. Otóż osoby związane z rynkiem książek zastanawiają się, czy niezwykle popularna publikacja szwedzkiej sieci sklepów jest barometrem czy też raczej wyznacznikiem trendów w niemieckich domach.

 

Katalogi IKEA 2016-2019

 

Podstawą do wspomnianych spekulacji jest zmiana, jaką zaobserwowano w aranżacjach wnętrz prezentowanych na zdjęciach w katalogu. A polega ona na zaniku książek (por. np. „Verdrängung im Bücherregal: Ikea inszeniert Wohnen mit wenig Buch"). Choć to może trochę szok dla Niemców, dla nas nie jest to niestety żadna nowość. Podobne zjawisko zostało wcześniej zauważone także w Polsce. Od dość dawna wiemy, że w polskich filmach, serialach telewizyjnych i życiu osób publicznych - książki zwyczajnie nie istnieją. Ba! Nawet w książkach można spotkać lokowanie produktów nieksiążkowych, a z promowaniem samych książek (w książkach) jest raczej słabo. Nie wiem, czy Wy także to lokowanie produktów zauważacie. Głównie napotykam opisy np. samochodów, które są wymienione z nazwy oraz modelu a autor napomknął nawet o jakiś cudownych właściwościach danego pojazdu. Podobnie jest z niektórymi gatunkami alkoholi, których pełna nazwa oraz magiczne działanie są wymieniane na kartach książek. Tymczasem, kiedy na przykład bohater korzysta z komunikacji publicznej, to po prostu wsiada do zwykłego, odartego ze wszelkich pozytywnych cech autobusu czy tramwaju. A co z książkami w rękach głównych bohaterów? Szkoda gadać...

 

Niemcy zauważają, że „kiedyś to było pełno książek...” (katalog IKEA 2016)

 

Niemcy są jednak na takie zjawisko o tyle wrażliwi, że katalog IKEA 2019 trafił właśnie do 25 milionów niemieckich gospodarstw domowych. I (podobnie jak w Polsce, ale znacznie dłużej) kształtuje on myślenie o wnętrzach niemieckich mieszkań i domów. Podobna publikacja zagościła też w wielu polskich domach (lub właśnie jest rozpowszechniana). No i teraz pytanie – czy brak książek w najnowszym katalogu szwedzkiego sklepu jest odzwierciedleniem trendów w niemieckim społeczeństwie, czy też stanowi rodzaj promocji wnętrz bez książek?

 

Uwagę Niemców zwróciło pokazywanie książek raczej jako elementu bałaganu niż wystroju wnętrz (katalog IKEA 2019)

 

Faktycznie, teraz książek w katalogach jakby mniej. Ja w swoim domu zauważam trend podobny do tego, co pokazała IKEA. Jestem akurat przykładem osoby, której zwyczajnie zabrakło miejsca na kolejne książki. To skutek krytycznego spojrzenia na książkowe regały, wymuszonego ograniczoną powierzchnią mieszkalną. Spowodowało to, że w ostatnich latach ubyły nam z domu całe stosy książek. Trafiły one głównie na potrzeby akcji „Książka za książkę”, organizowanej przy okazji krakowskich Targów Książki. Było tego tyle, że zapamiętały mnie nawet panie prowadzące targowe stoisko! Przez ostatnie dwa lata byłem tam witany jak stary znajomy :)

 

Trzeba przyznać, że katalog lepiej wygląda w wersji drukowanej niż w PDFie na czytniku

 

Tak więc w moim przypadku książki faktycznie zmniejszyły powierzchnię zajmowaną na półkach. Tyle, że zostały zastąpione przez e-booki! Mam więc trzecią „teorię spiskową” dotyczącą katalogu IKEA. Może szwedzka firma także jest zwolennikiem książek elektronicznych?

 

Aktualizacja oprogramowania czytników Kobo (firmware 4.10.11655)

Z datą 28 VIII 2018 roku ukazała się kolejna aktualizacja dla (najnowszych) czytników Kobo. Jej zadaniem jest (o ile się dobrze zorientowałem) wyłącznie naprawienie kłopotów z wi-fi, które zgłaszali użytkownicy. Problemy z bezprzewodowym połączeniem pojawiały się po wgraniu poprzedniej aktualizacji. Wygląda na to, że kłopoty były poważne, skoro zdecydowano się udostępnić obecną poprawkę już dziesięć dni po poprzedniej. Użytkownicy Calibre powinni zaktualizować program do wersji 3.30, aby mieć obsługę czytników Kobo z nową wersją oprogramowania.

 

 

Jak zaktualizować oprogramowanie czytnika Kobo?

Jeśli ktoś chce samodzielnie zaktualizować swój czytnik Kobo, można to zrobić przy pomocy pliku. Procedurę opisałem w tekście „Kobo – jak zaktualizować oprogramowanie (firmware)?”.

 

 

PocketBook InkPad 3 Black – czarna wersja również w Polsce

Dwa tygodnie temu pisałem, że w Rosji pojawiła się nowa kolorystyczna wersja PocketBooka InkPada 3. Nie zawsze to, co jest w ofercie producenta za Bugiem, trafia do nas. Tym razem jednak mam dla dobrą nowinę. Wiadomo już oficjalnie, że także w Polsce będzie PocketBook InkPad 3 w wersji czarnej, jako PocketBook InkPad 3 Black.

 

PocketBook InkPad 3 Black również w Polsce (źródło: mat. prasowe PocketBooka)

 

Na komputerowych symulacjach wygląda on, moim zdaniem lepiej niż wersja brązowa. Jeśli więc komuś brązowa obudowa niezbyt odpowiadała i był to ważny argument aby InkPada 3 nie kupować, teraz na nowo można rozważyć opcję zakupu. Czytnik już recenzowałem, a poza obudową nic się nie zmieniło. Odsyłam więc zainteresowanych do wyników obszernego testu (wpis „PocketBook InkPad 3 – recenzja największego PocketBooka”). Sugerowana cena detaliczna nowej wersji to 999 PLN.

 

PocketBook InkPad 3 Black (źródło: mat. prasowe PocketBooka)

 

Ekożona za darmo do pobrania z publio.pl

Dziś, na osłodę ostatniego dnia wakacji, księgarnia Publio udostępnia swoim klientom bezpłatnego e-booka. Do pobrania jest "Ekożona" czeskiego pisarza Michala Viewegha. 

 

Michal Viewegh "Ekożona" (źródło: publio.pl)

 

 

Mnie osobiście książka nie przypadła do gustu. Choć uwielbiam czeską kulturę, tu się akurat zawiodłem. W recenzji na lubimyczytac.pl, po skończeniu lektury, napisałem:

 

"Ależ to słabe jest. Kilkaset stron w kółko Macieju o tym samym, jak kolejne durne idee wpadające do głowy żony narratora zabijają partnerstwo w małżeństwie. Żeby to chociaż było dobrze napisane, ale nawet tu nie można powiedzieć wiele dobrego niestety. Ot, snuje się zdanie za zdaniem nieuchronnie w stronę katastrofy i końca książki. Cieszę się, że dobrnąłem. Ale nikogo do powtórzenia tego wyczynu nie zachęcam."

 

Okładka wydania czeskiego, nakładem wydawnictwa Druhé město (źródło: www.druhemesto.cz)

 

No ale skoro dziś nie ryzykujecie finansami, ewentualnie swoim wolnym czasem, to można nie wierzyć mojej ocenie i samodzielnie ją sobie wyrobić. Choćby dlatego, że w czeskiej wersji Wikipedii, "Biomanželka" określana jest jako bestseller.

 

Książka (tylko dziś za darmo) do pobrania w księgarni publio.pl.

Czytniki Kindle wchodzą na nowe rynki

Internetowy sklep SOUQ.com stał się oficjalnym sprzedawcą czytników Kindle na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Kuwejtu i Omanu. Jak się więc okazuje, wprowadzenie obsługi języka arabskiego w czytnikach Kindle (od firmware w wersji 5.9.6) było krokiem także do wejścia na nowe, arabskojęzyczne rynki. Wiadomość podał (chyba jako pierwszy) serwis Good Ereader.

 

 

Amazon wprowadza do sprzedaży czytniki Kindle w krajach arabskich (źródło: souq.com)

 

Sprzedażą czytników we wspomnianych krajach regionu Zatoki Perskiej nie zajmuje się Amazon bezpośrednio. Dostępne są one przez należącą do Amazonu i mającą siedzibę w Dubaju (ZEA) platformę handlową souq.com (suk - bazar w krajach arabskich). Sklep akceptuje nie tylko (jak w Amazonie) płatności kartami płatniczymi, ale także gotówką, przy dostawie. Jednak aby kupować książki, które trafią na czytnik, trzeba się zalogować w amerykańskiej centrali Amazonu. I oczywiście najlepiej tam właśnie kupować e-booki. Co ciekawe, w souq.com oferowane są trzy czytniki: Kindle 8 (za równowartość ok. 260 PLN), Kindle Paperwhite 3 (za równowartość ok. 400 PLN) oraz Kindle Oasis 2 (za równowartość ok. 1000 PLN). Nie ma więc takiego ograniczenia jak dla nas, bo Oasis 2 wciąż nie jest wysyłany do Polski.

 

Także w ZEA trwa akcja "Back to School" (źródło: souq.com)

 

Księgarnia oferuje obecnie około 12 tys. książek po arabsku. Według Michaela Kozlowski’ego, wśród autorów są najbardziej popularni w regionie, m.in. Nadżib Mahfuz, Nizar Kabbani, Ahlam Mosteghanemi czy Harbo Alkalbi Athania. Niestety, nic mi te nazwiska nie mówią :(

 

 

Amazon oferuje obecnie ok. 12 tys e-booków po arabsku (źródło: amazon.com)

 

Przy okazji wprowadzenia książek po arabsku do Amazonu, pisarka Ahlam Mosteghanemi powiedziała “W końcu moja praca trafi do arabskich czytelników na całym świecie. Jestem  podekscytowana faktem, że Amazon otworzył ten serwis, skracając dystans między książkami po arabsku a czytelnikami". Jej książki są bestsellerami w arabskim świecie, ale z racji "wywrotowych" i feministycznych treści , niekoniecznie każda czytelniczka by chciała, aby wszyscy naokoło widzieli co czyta. A czytnik taką dyskrecję może jak najbardziej zapewnić!

 

Podsumowanie

Napisałem o wprowadzeniu czytników Kindle na rynki arabskojęzyczne, ponieważ raz po raz pojawiają się (i będą pojawiać) plotki o wejściu Amazonu na rynek polski. Mamy kolejny przykład, jak to działa. Nauka płynie taka, że może jednak być całkiem odwrotnie niż w Polsce. Wpierw książki i obsługa języka, a potem dopiero dalsze, szerzej zakrojone działania. No to czekamy teraz na wprowadzenie obsługi książek w języku polskim do formatu KFX. Trzeba więc wciąż wytężać słuch, coby nie przegapić (kolejnego) wejścia Amazonu:

“po drogach, po których lece,

drzewa się palą jak świece,

ciskają się błyskawice,

jak lecę Duch:

wytężaj, wytężaj słuch!”

O czytnikach wakacyjnie i modowo

Czytniki książek rzadko trafiają do mediów, które na co dzień nie zajmują się czytaniem lub elektroniką. Warto więc odnotować starania producentów lub dystrybutorów aby wypłynąć na szersze wody. Z polskich internetów pamiętacie być może, zamówioną w 2012 roku przez Empik, sesję fotograficzną Kasi Tusk. Jej bohaterem był czytnik czytnik TtrekStor 3.0.

 

Kasia Tusk z czytnikiem TrekStor 3.0 (źródło: makelifeeasier.pl)

 

TrekStor 3.0 to był słaby sprzęt z ekranem LCD, nie wart specjalnej uwagi, ale pod tekstem z 2012 roku jest 529 komentarzy. Całkiem sporo, bo chyba nie po porady na temat kolejnej lektury odwiedzany jest tego typu serwis. Oczywiście pojawiają się komentarze w rodzaju „fajny sweterek”, ale i wypowiedzi o wyższości czytania na papierze, tudzież cyfrowych lektur przewijają się raz po raz. Nie wiem, jaki wpływ na e-czytanie miał wpis na blogu „Make Life Easier”, ale miło, że tego typu publikację ktoś zamówił u wpływowej osoby, której wpisy śledzi masa ludzi.

 

Tolino na blogu „Julies Dresscode”

Miłe, że podobne akcje organizowane są także z innymi czytnikami. Okazją do niniejszego wpisu jest podobna do wspomnianej sesja fotograficzna, ale z czytnikiem Tolino. Tym razem zamówiona u niemieckiej blogerki przez tamtejszą księgarnię Thalia. Wpis zatytułowany „Wygodne czytanie z czytnikiem Tolino z Thalii” (niem. „Bequemes lesen mit einem tolino eRader von Thalia”) promuje czytelnictwo e-booków w okresie wakacyjnym.

 

Julie z czytnikiem Tolino Shine 2 HD (źródło: juliesdresscode.de)

 

Bohaterem wpisu jest czytnik Tolino Shine 2 HD, pochodzący z księgarni Thalia. Autorka wspomina jego najważniejsze cechy, które przemawiają za cyfrowym czytaniem. Wspomina w pierwszym rzędzie o tym, że nie trzeba pamiętać lub zaznaczać ostatnio czytanej strony. Czytnik włącza się tam, gdzie przerwane zostało czytanie. Do plusów zalicza także m.in. czytelność ekranu z papieru elektronicznego w każdych warunkach, niewielką wagę urządzenia, możliwość szybkiego pobrania lub zakupienia książki w zintegrowanej z czytnikiem księgarni. A jeśli e-book szczególnie jej się spodoba, planuje i tak kupować wersję papierową do kolekcji. Na koniec podana jest także informacja o akcji promocyjnej księgarni, w której czytnik można zwrócić do stu dni po zakupie, jeśli nie spełnił oczekiwań klienta.

 

Julie z wakacyjną lekturą w wersji papierowej (źródło: juliesdresscode.de)

 

O ile dobrze zrozumiałem, autorka bloga „Julies Dresscode” jest z wykształcenia bibliotekarką. Zastrzega się, że nie chce prowadzić kolejnego sztampowego bloga tylko o modzie. Stąd może również wpisy „książkowe” na jej blogu.

 

Podsumowanie

Choć tego typu wpisy to raczej wyjątek niż reguła, to fajnie, że księgarnie dysponują na to budżetem. Szybki przegląd najpopularniejszych polskich serwisów modowo-kosmetycznych wykazuje, że niektóre z nich śledzi nawet ponad milion osób. Oby i na sponsorowane teksty w tych najpopularniejszych stać kiedyś było księgarzy czy dystrybutorów czytników. O samodzielnie czy spontanicznie zrobionych sesjach fotograficznych np. z czytnikiem lub dobrą lekturą na pierwszym planie, chyba nie ma co marzyć. Czytanie nie jest tym, co napędza internetowe biznesy tego rodzaju. A może się mylę i są takie wpisy tylko nie jestem tego świadom? Przecież raczej słabo znam te krańce internetów. Może więc i ja przyłączę się do obserwujących i się takowych wpisów o „modowym czytaniu” jeszcze doszukam lub doczekam?

 

Abonament na wypożyczanie lektur w aplikacji EmpikGO

 

Od kilku dni w sieci pojawiają się plotki na temat abonamentowej wypożyczalni e-booków, którą ma uruchomić Empik. Do tej pory wszystko, co na ten temat można było powiedzieć, to dostępność oferty wyłącznie w mobilnej aplikacji sklepu. Teraz poznaliśmy już trochę konkretów. Jako pierwszy ruszył abonament na lektury szkolne. Podobno można się spodziewać dalszych ofert.

 

Empik uruchomił abonamentową wypożyczalnię szkolnych lektur (źródło: empik.com)

 

EmpikGO

Księgarnia Empik ma swoją aplikację mobilną, w której można czytać i słuchać książki zakupione w tymże sklepie. Program działa na urządzeniach pracujących z systemem Android OS oraz iOS. Nie da się do aplikacji wgrać książek pochodzących z innych źródeł niż Empik. Sam program działa dość sprawnie, może dlatego, że oferuje całkiem podstawowe opcje. Poza przeglądaniem oferty księgarni można oczywiście otworzyć zakupioną w Empiku książkę. W e-bookach da się zmieniać krój czcionki, jej wielkość oraz kolor tła ekranu. Niestety nie pomyślano już o dzieleniu wyrazów czy obsłudze słowników. A właśnie ta ostatnia funkcjonalność szczególnie by się przydała w opisywanej ofercie abonamentowej! Z powodu braku podziału wyrazów, wyświetlany na ekranie telefonu tekst wygląda niekiedy po prostu brzydko.

 

W biblioteczce aplikacji EmpikGO znajdziemy tylko te pozycje, które zakupiliśmy w Empiku

 

Co bardzo ważne, strony zmienia się sprawnie i czytanie nie sprawia kłopotów. Nawet przypisy obsługiwane są dobrze, choć denerwuje wyskakujące menu przy dotknięciu ekranu w celu przejścia do przypisu.

 

Książki bez podziału wyrazów mogą wyglądać brzydko w aplikacji EmpikGO

 

Abonament na lektury i wolnelektury.pl

Empik przed początkiem nowego roku szkolnego uruchomił usługę abonamentowego dostępu do lektur szkolnych. Miesięczna opłata wynosi 9,90 PLN. W zamian otrzymujemy czasowy dostęp do ok. 200 tytułów dostępnych w formie tekstowej oraz (nie wiem, czy wszystkie) w wersji audio. Do tego w ofercie znalazły się także opracowania lektur.

 

Za 9,90 PLN otrzymujemy w Empiku miesięczny dostęp do 200 lektury szkolnych i opracowań (źródło: empik.com)

 

No właśnie, Empik nie wnosi istotnej wartości dodanej. Nie zauważyłem w wypożyczalni e-booków, których i tak nie można bezpłatnie pobrać z serwisu wolnelektury.pl lub kupić (często dość tanio) w innych księgarniach. Ostatecznie można skorzystać także z serwisu lektury.gov.pl. Ale jeśli czegoś nie ma w e-booku w innej księgarni, to także w abonamencie Empiku tego nie znajdziemy. I tak trzeba będzie iść do biblioteki! W omawianym abonamencie po prostu ujednolicono szatę graficzną i zebrano wszystko w jednym miejscu i jednej aplikacji. Moim zdaniem to trochę za mało, aby oferta cieszyła się dużą popularnością. Tym bardziej, że w księgozbiorze Empiku brak podziału lektur według poszczególnych klas. Trudno więc, podejmując decyzję o zakupie abonamentu, stwierdzić, jaką część potrzebnych w danej klasie lektur zapewni wykupienie usługi.

 

wolnelektury.pl to obecnie najlepsze źródło lektur szkolnych w postaci solidnie przygotowanych e-booków a nawet audiobooków (źródło: wolnelektury.pl)

 

Podsumowanie

Oferta Empiku nie wydaje mi się atrakcyjna z kilku powodów. Po pierwsze oferta ograniczona jest tylko do aplikacji mobilnej. Nie skorzystamy z niej na przyjaznym dla oczu czytniku książek z ekranem z papieru elektronicznego czy aplikacji opracowanej z myślą o takim czytniku. Po drugie w ofercie znalazły się pozycje, które i tak są dostępne nieodpłatnie choćby w serwisie wolnelektury.pl. Po co więc płacić w abonamencie za coś, co już jest znakomicie opracowane i dostępne nie tylko w postaci e-booka ale i nawet w wersji audio? Po trzecie lektury są często dostępne w dość niewygórowanych cenach. Nawet jeśli nie ma ich w Wolnych Lekturach, spokojnie można je kupić osobno. O ile są oczywiście dostępne jako e-booki! Bo całkiem sporo wciąż jest oficjalnie tylko w wersji drukowanej. I w końcu po czwarte – dzieci, do których kierowana jest oferta nie potrzebują 200 tytułów w jednym roku szkolnym. Potrzebują kompletu do jednej klasy (raczej rzadko chodzą do kilku klas jednocześnie). A tego kompletu oferta Empiku nie zapewnia.

 

W ofercie wypożyczalni ujednolicone zostały okładki książek, ale nie pomyślano o podziale lektur na poszczególne klasy (źródło: empik.com)

 

No i na koniec, smutna dla mnie konstatacja jest taka, że o ile moje dzieci sięgają po e-booki, to lektury prawie zawsze wolą czytać w papierze. Po prostu na lekcji zazwyczaj trzeba mieć papier, bo tak wymaga nauczyciel lub jest po prostu wygodniej kartkować i przeskakiwać z miejsca na miejsce w poszukiwaniu omawianego fragmentu.

 

Na pewno nie sięgnę (dla siebie czy dla dziecka) po ofertę wypożyczalni Empiku w obecnej postaci. Ale kto wie, co będzie dalej? Pewnie Empik wie, ale nie powie. Legimi też zaczynało od aplikacji mobilnej i sprzedaży kiepskich tabletów oraz równie słabych czytników Onyx Boox. A popatrzcie, jak sobie teraz radzi! Wszystko więc zależy obecnie od budżetu i determinacji Empiku, który ma w swoich rękach sporo atutów, m.in. markę i kontakty z wydawcami. Poczekajmy na następny ruch w postaci (miejmy nadzieję) lepszej i szerszej oferty (także na czytniki)...

 

Czytniki Kobo w sklepach sieci Walmart (w Stanach Zjednoczonych)

 

Czytniki i e-booki dostarczane przez Kobo trafiają właśnie do stacjonarnych sklepów sieci Walmart na terenie Stanach Zjednoczonych. Są już dostępne w internetowym sklepie koncernu. To może niewielki krok w rozwoju amerykańskiego rynku e-booków, ale wielki skok dla Kobo. Albo przynajmniej szansa na zaistnienie w świadomości amerykańskich klientów. Pojawienie się czytników Kobo w regularnej sprzedaży w Stanach jest efektem porozumienia, które zostało ogłoszone na początku tego roku (wpis „Kobo wkracza do Stanów w partnerstwie z Walmartem”).

 

Klienci największej sieci sklepów detalicznych mogą teraz kupować także czytniki Kobo i e-booki (źródło: walmart.com)

 

Walmart to obecnie największa sieć sklepów detalicznych. Działa przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, ale podejmowała także (raczej nieudane) próby ekspansji w różnych miejscach na świecie. Raz po raz pojawiają się i u nas pogłoski, że Walmart ma wykupić polskie sklepy, np. Carrefoura czy Tesco. Do ekspansji na „nieznane” rynki produktów elektronicznych (w tym przypadku e-booków i audiobooków) słusznie wybrano więc japońsko-kanadyjskiego doświadczonego partnera - Rakuten Kobo.

 

Czytniki Kobo w ofercie Walmartu (źródło: walmart.com)

 

Na tronie internetowej sklepu amerykańscy klienci mogą znaleźć obecnie cztery czytniki Kobo oraz dostęp do księgarni sygnowanej logo Walmartu oraz Kobo. Jako, że na potrzeby amerykańskiego partnera stworzono nowy wirtualny sklep z osobnymi kontami, udostępnienie całego księgozbioru osobom logującym się ze strony walmart.com jeszcze ma potrwać.

 

Księgarnia prowadzona przez Kobo dla Walmartu została wzbogacona o logo sieci sklepów (źródło: kobo.com)

 

O ile czytniki będą prezentowane w wybranych sklepach Walmartu na terenie Stanów (ma ich być tysiąc), o tyle e-booki będą sprzedawane wszędzie. Są one eksponowane w postaci kartoników z tytułem i ceną. Nie wiem, jak się taka sprzedaż sprawdzi, ale może jest to jakaś metoda.

 

Kącik Kobo w Walmarcie (autor: rcentros)

 

Oferta e-booków w cenie 2,99-41,99 USD (autor: rcentros)

 

Prezentowane tu zdjęcia pochodzą z wpisu rcentrosa - użytkownika forum mobileread.com, który przeszedł się z do pobliskiego Walmartu, gdy organizowano tam „kącik Kobo”.

 

Podsumowanie

W ostatnich latach amerykańscy klienci nie mieli za bardzo możliwości zakupu czytników w fizycznych sklepach. Na rynku królują czytniki Kindle, które sprzedawane są przede wszystkim w sklepie internetowym. Jedynym dość dobrze dostępnym „od ręki” czytnikiem był Nook, oferowany w sieci księgarskiej Barnes and Noble. Jednak wspomniane księgarnie są znacznie rzadziej rozmieszczone niż obecny praktycznie wszędzie Walmart. Ciekawe jak to wpłynie na zainteresowanie amerykańskich klientów czytnikami i e-bookami i czy uda się dotrzeć do tych, którzy potrzebują fizycznego kontaktu z czytnikiem, aby się do niego przekonać.

 

Trudno powiedzieć, czy współpraca z Walmartem przyniesie spektakularny wzrost znaczenia Kobo na amerykańskim rynku. Oby tak się stało, bo może zmobilizuje to Amazon do większej kreatywności. Ale coś mi się wydaje, że ostatecznie pogrążyć to może księgarnię Barnes and Noble, w której trwa karuzela prezesów zarabiających ciężkie miliony dolarów przy jednoczesnym kryzysie działu czytników, na które nikt tam nie ma pomysłu (poza cięciami zatrudnienia i inwestycji).