cyfranekblog@protonmail.com - rynek e-booków, czytników książek: Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Rakuten Kobo, Bookeen Cybook, Icarus, Nolim, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook, Onyx Boox.
Doceniasz moją twórczość? Postaw mi kawę...Onyx Boox Go 7 z czarno-białym ekranem premierę rynkową miał w maju 2025 roku, a chwilę później zadebiutował kolorowy Onyx Boox Go Color 7 (Gen II). W ten sposób chiński producent wprowadził na rynek dwa nowe notatniki/notatniki z serii Go (obok czytnika Go 6 i notatnika Go 10.3). Co je różni, a w czym są podobne? Zapraszam do krótkiego porównania nowych Onyksów.

Onyx Boox Go Color 7 (Gen II), Onyx Boox Go 7 oraz rysik InkSense w pudełkach
Opisywane czytniki i rysik otrzymałem ze sklepu Czytio. Czytniki z oferty czytio.pl pochodzą z oficjalnej polskiej dystrybucji i objęte są wieloletnim wsparciem technicznym. Dzięki 17-letniemu doświadczeniu w branży firma gwarantuje bezpieczny zakup i profesjonalną obsługę. W artykule są odsyłacze afiliacyjne. Opinie na temat rysika i czytników zawarte we wpisie są wyłącznie moje.
Onyx Boox Go 7 i Onyx Boox Go Color 7 (Gen II) – różnice
Obydwa czytniki/notatniki mają dotykowe ekrany wykonane w technologii papieru elektronicznego o przekątnej siedmiu cali (17,6 cm). Oznacza to, że cechują się one bardzo dobrą widocznością i kontrastowością przede wszystkim w świetle dziennym czy nawet silnym świetle słonecznym. W przypadku Go 7 mamy czarno-biały ekran o najwyższej dostępnej rozdzielczości (1680×1264, 300 ppi) w najnowszej wersji E-Ink Carta 1300. W przypadku Go Color 7 drugiej generacji zastosowano także najnowszą wersją kolorowego ekranu E-Ink Kaleido 3. Tutaj treści czarno-białe wyświetlane są z najwyższą dostępną rozdzielczością 1680×1264 pikseli (300 ppi), zaś kolorowe 632×840 pikseli (150 ppi). W przypadku Go Color 7 warto pamiętać, że nie wyświetla on tak dużo kolorów (tylko 4096) jak do tego jesteśmy przyzwyczajeni w przypadku nowych smartfonów. Nie są one tak nasycone i żywe ale wciąż mogą być miłe dla oka i przydatne podczas lektury np. ilustrowanych publikacji. Ekran E-Ink Kaleido 3 nie jest tak kontrastowy jak czarno-biały, więc korzystając z niego, włączam wbudowane oświetlenie na 40-60% jasności. Na czarno-białym Go 7 czytam zazwyczaj bez włączonego oświetlenia. W obydwu przypadkach jest możliwość regulowania zarówno poziomu natężenia jak i temperatury barwowej światła. Oświetlenie jest równomiernie rozprowadzone po ekranie. Jedynie przy bocznej ramce (tej z przyciskami zmiany stron) można się dopatrzeć delikatnego cienia. W czytaniu to nie przeszkadza.

Onyx Boox Go 7 (po lewej) i Onyx Boox Go Color 7 (Gen II) różnią się ekranami
W obydwu przypadkach ekran przykryty jest dodatkową warstwą plastiku, dzięki czemu front urządzeń jest płaski. Z jednej strony to dobrze, bo zwiększa to odporność na uszkodzenia ekranu, który jest najbardziej delikatną częścią tego typu urządzeń. Z drugiej, może wpływać na mniejszy kontrast. Producent ma także w ofercie wersję Go 7 z białą obudową, gdzie nie ma tej dodatkowej warstwy na froncie. Jednak trudno mi się o niej wypowiedzieć, ponieważ tej wersji nie testowałem.
Oczywiście aplikacja do notowania w Go Color 7 umożliwia korzystanie z kolorów, podczas gdy Go 7 daje możliwość notowania/rysowania w odcieniach szarości. I to w sumie tyle różnic, bo poza tym obydwa czytniki są pod względem sprzętowym i funkcjonalnym tożsame.
Onyx Boox Go 7 i Onyx Boox Go Color 7 (Gen II) – podobieństwa
Obydwa omawiane modele Go 7 pracują pod kontrolą systemu operacyjnego Android OS w wersji 13. Jest on jednak mocno przystosowany do działania na urządzeniu typu czytnik/notatnik z ekranem E-Ink. Ale co ważne, wciąż można instalować mobilne aplikacje z pliku lub sklepu Google Play. Daje to całkiem spore możliwości. Tym bardziej, że komponenty w postaci ośmiordzeniowego procesora (Qualcomm Snapdragon 690) i 4 GB pamięci operacyjnej w większości przypadków pozwalają pracować programom całkiem płynnie. Na pliki użytkownika mamy ok. 49,1 (z zainstalowanych 64 GB), ale dzięki karcie microSD pojemność tę można jeszcze zwiększyć.
Wzornictwo oraz jakość wykonania obudowy są podobne jak w przypadku Onyx Boox Go 6 i Onyx Boox Palma. Całość jest z porządnego plastiku, a plecki mają mocno „pomarszczoną” fakturę. Nie sprzyja to pewności mocowania magnetycznego firmowej okładki, ale czytanie bez okładki jest wygodniejsze, bo plecki nie są śliskie. Na krawędziach obudowy umieszczono głośnik, mikrofon, gniazdo USB-C, gniazdo kart microSD (tacka) oraz wyłącznik. Ten ostatni akurat nie jest specjalnie wygodny i zdarza mi się go przypadkowo przycisnąć, na przykład stawiając czytnik na podstawce lub wsuwając do etui. Czytnik waży całkiem niewiele (jak na takiej wielkości urządzenie), bo ok. 193 gramy.

Gdyby mnie ktoś pytał, to wyłącznik bym umieścił na pleckach...
Dużym atutem (podobnie jak w Onyx Boox Page) pozostają fizyczne przyciski zmiany stron. Podobnie jak w poprzednim modelu są one umieszczone w tym samym miejscu – od frontu na bocznej ramce okalającej ekran. Ale zostały lekko zmodyfikowane. Są teraz bardziej zaokrąglone, wyraźnie oddzielone od siebie i pewniej reagują na nacisk. Znakomicie uprzyjemniają one lekturę i można im także przypisać dodatkowe (poza zmianą stron) funkcje – jak choćby przejście do głównego ekranu (po dłuższym przytrzymaniu). Dzięki żyroskopowi umieszczonemu w czytniku sprawnie działa automatyczne obracanie ekranu, gdy np. przekładamy urządzenie z jednej ręki do drugiej. Więc tak samo lewo- jak i praworęczni nie powinni mieć kłopotów z używaniem wspomnianych przycisków. Wypada pogratulować projektantom, że nie zrezygnowali z tej funkcjonalności.

Atutem obydwu czytników są wygodne fizyczne przyciski zmiany stron
Oprogramowanie (poza wspomnianą wcześniej aplikacją do notowania) w obydwu przypadkach jest takie samo. W nowych urządzeniach widać kolejne kroki mające na celu uproszczenie obsługi (poprzednio zagmatwanego) oprogramowania. To miłe! Najważniejsze są dwie domyślne aplikacje: biblioteczka do zarządzania księgozbiorem i Neo Reader służący do wyświetlania e-booków. W biblioteczce (Biblioteka) mamy na przykład wiele opcji sortowania i filtrowania tego co znajduje się w pamięci urządzenia oraz łączenia się z naszymi dyskami chmurowymi (np. Dropbox). W Neo Readerze zaś jest cały szereg opcji płynnego i wielostopniowego regulowania marginesów, odstępów i oczywiście wielkości tekstu. Warto dodać, że teraz sprawnie działa modyfikowanie wyglądu plików PDF do (stosunkowo niewielkiego) ekranu. Dodatkową opcją jest możliwość odsłuchu tekstu przez BT lub wbudowany głośnik przy pomocy mechanicznego lektora. Obydwie wspomniane aplikacje wyraźnie wyróżnia na tle konkurencji mnogość oferowanych opcji. Jednak w Go 7 można także korzystać z szeregu dodatkowych programów czy to dostarczonych przez producenta czy doinstalowanych ze sklepu Google Play. Oczywiście można używać mobilnych aplikacji wypożyczalni e-booków jak Legimi czy Empik Go. Trzeba pamiętać, że e-booki czy audiobooki pobrane przy pomocy wspomnianych aplikacji nie są widoczne w czytnikowej biblioteczce.
W obydwu przypadkach miałem problemy z reakcją ekranu na dotyk. Przyzwyczajony jestem na przykład do pisania kciukami na klawiaturze ekranowej. W takim przypadku nie udawało mi się wywoływać polskich znaków. Musiałem przestawić się na pisanie palcem wskazującym skierowanym w miarę możliwości prostopadle do ekranu. Podobnie jest też we wszystkich innych przypadkach wymagających przytrzymania jakiegoś elementu na ekranie (np. wybór słowa do tłumaczenia czy zaznaczenia). Tego typu działania wymagają w moim przypadku uważnego użycia dotyku palca wskazującego.
Onyx Boox Go 7 i Onyx Boox Go Color 7 (Gen II) jako notatniki
Tym co wyróżnia nowe modele Go 7 jest funkcja notowania. Do tej pory Onyx Boox w notatnikach korzystał z większych ekranów. Choć w tym segmencie mamy kilka podobnych przykładów, jak choćby Kobo Libra Colour czy Tolino Vision Color. Teraz Onyx Boox zdecydował się wyposażyć także swoje siedmiocalowe urządzenia w rozpoznawanie odręcznego pisma i dedykowany rysik.

Do notowania na Go 7 służy firmowy rysik InkSense
Do odręcznego pisania na nowych Onyksach należy używać rysika Onyx Boox InkSense. Póki co tylko on zapewnia pełną zgodność. Niestety, jest sprzedawany osobno (w cenie 209 PLN). W odróżnieniu od najczęściej stosowanych pasywnych rysików typ WACOM, tym razem producent postawił na rysik aktywny, który wymaga ładowania zintegrowanej baterii.
Domyślna aplikacja służąca do odręcznego notowania (Notatki) jest bardzo rozbudowana i sprawnie działająca. Pozwala nawet na dołączanie notatek dźwiękowych. Więcej o wrażeniach z notowania przy użyciu rysika Onyx Boox InkSense można przeczytać we wpisie „Premiera: Rysik Onyx Boox InkSense dla czytników z serii Onyx Boox Go 7”.
Choć samo pisanie na obydwu modelach Go 7 nie jest moim zdaniem najlepszym pomysłem, to inaczej wygląda sytuacja z trybem „FreeMark”. Dzięki niemu można dokonywać notatek rysikiem na ekranie nawet w aplikacjach, które nie mają takiej funkcji. Po jej włączeniu można dokonywać zakreśleń i dodawać tekst choćby na e-bookach czy tekstach wyświetlanych w dowolnej aplikacji. Akurat to wydaje się być bardzo przydatne dla osób dużo pracujących z tekstem, a które nie potrzebują dużych ekranów.
Onyx Boox Go 7 i Onyx Boox Go Color 7 (Gen II) jako tablety
Generalnie traktuję obydwa opisywane urządzenia jako czytniki. Jednak dla wielu użytkowników ważnym atutem będzie możliwość sprawnego korzystania z mnogich aplikacji mobilnych. Umożliwi to w miarę nowa wersji systemu operacyjnego Android, dostęp do sklepu Google Play oraz wydajne komponenty. Jeśli więc potrzebujemy korzystać z dostępu np. do Wattpada czy innych wypożyczalni e-booków i audiobooków, które nie działają na zwykłych czytnikach (Storytel, BookBeat) to Go 7 mogą być przydatne.
O potencjale Go Color 7 przekonałem się na wyjeździe, gdzie podczas noclegu w kwaterze agroturystycznej zabrakło mi dźwiękowego tła. Po całym dniu jazdy i nawigowania telefon się ładował, ale czytnik miał spory zapas baterii. Skończyło się więc na szybkiej instalacji na nim Spotify. I już po chwili przygotowując się do spania, a także rano robiąc śniadanie mogłem sobie spokojnie słuchać ulubionej muzyki z wbudowanego w Go Color 7 głośnika.
Wiele aplikacji (np. Legimi, Wattpad) błyskawicznie drenuje baterię w Onyksach. Trzeba więc mieć na uwadze, że trzeba będzie ją ładować znacznie częściej niż normalnie przy „tabletowym” korzystaniu.
Onyx Boox Go 7 i Onyx Boox Go Color 7 (Gen II) – gdzie kupić?
Czytniki Onyx Boox są dostępne w różnych sklepach z elektroniką. Pełny asortyment dostępny jest natomiast w firmowym sklepie polskiego dystrybutora marki – Czytio:
Onyx Boox Go 7 w ofercie Czytio (źródło: czytio.pl)
Onyx Boox Go 7 z białą obudową w ofercie Czytio (źródło: czytio.pl)
Onyx Boox Go Color 7 (Gen II) w ofercie Czytio (źródło: czytio.pl)
Rysik Onyx Boox InkSense w ofercie sklepu Czytio (źródło: czytio.pl)
Podsumowanie
Obydwa czytniki Go 7 to udane urządzenia, które pozwalają cieszyć się możliwościami wydajnego sprzętu i w miarę nową wersją Androida. Dzięki temu można korzystać z wielu sprawnie działających aplikacji mobilnych. Ekran w Go 7 jest kontrastowy i szybki w działaniu. Czytanie na nim jest przyjemne, szczególnie w połączeniu z fizycznymi klawiszami zmiany stron. W Go Color 7 atutem jest kolor ale siłą rzeczy kontrast jest mniejszy i konieczne jest używanie wbudowanego oświetlenia. W obydwu możliwość zakreślania i notowania na tekście e-booka jest bardzo ciekawą choć nieobowiązkową opcją. Warto mieć na uwadze także wskazane słabe strony opisywanych urządzeń. Należy do nich niepewna reakcja ekranu na przytrzymanie palcem oraz niezbyt wygodne odręczne pisanie.