865 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor, Dibuk Saga. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

Czytnik książek TrekStor Pyrus - pierwsze trzy tygodnie

Coraz więcej książek wydawanych jest w formie elektronicznej. Warto więc poznać możliwości czytników ebooków. Zapraszam do lektury moich wrażeń z używania przez trzy tygodnie czytnika TrekStor Pyrus.

 

TrekStor (http://www.trekstor.de/home-en.html) jest niemiecką firmą specjalizującą się w dostarczaniu na rynek różnorodnych urządzeń elektronicznych - od odtwarzaczy mp3 przez tablety po czytniki książek elektronicznych. Jednym z czytników wprowadzonych na rynek w roku 2012 jest TrekStor Pyrus. To dość typowe urządzenie służące do czytania książek w wersji elektronicznej, ponieważ posiada sześciocalowy ekran wykonany w technologii elektronicznego papieru. Na rynku niemieckim jest to podstawowy czytnik takich księgarń jak Weltbild (http://www.weltbild.de/1/ebook/ebook-reader.html), czy Thalia (http://www.thalia.de/shop/ereader_start/rubrikartikel/ebook_reader_4ink/EAN2400001597994/ID33068363.html). W Polsce, przez krótki czas, podobną rolę spełniał w sieci Empik. W momencie debiutu na rynku był to najtańszy czytnik książek z ekranem z papieru elektronicznego. Z bliżej nieznanych przyczyn został on jednak wycofany w listopadzie z internetowego sklepu Empiku. Nadal jest jednak dostępny na polskim rynku.

 

Z Trekstorem Pyrusem zetknąłem się po raz pierwszy na berlińskich targach IFA 2012. Pokazywany był tam nieoficjalnie również najmniejszy czytnik, czyli Pyrus Mini (http://www.trekstor.de/detail-ebook-reader-en/product/eBook-Reader-Pyrus-mini.html). Bardzo przypadł mi do gustu. W relacji z targów IFA opublikowanej na vortalu eksiazki.org, napisałem o nim, m.in. że „TrekStor zaprezentował zdecydowanie najciekawszy produkt” (http://www.eksiazki.org/eczytniki-na-berlinskich-targach-ifa-2012). Dwukrotnie próbowałem w tej sprawie skontaktować się z niemiecką centralą TrekStora. Niestety, moje prośby o udostępnienie czytnika do recenzji, po jego rynkowej premierze, pozostały bez odpowiedzi.

Ale w wyniku szczęśliwego losowania trafił do mnie większy brat wspomnianego Pyrusa Mini, czyli TrekStor Pyrus. Stało się to na loterii zorganizowanej na stoisku księgarni Gandalf podczas tegorocznych Targów Książki w Krakowie. Na targowym stoisku Gandalfa (http://www.gandalf.com.pl/) nie miałem szczęścia w poprzednich latach, ale niniejszym mogę potwierdzić, że główną nagrodę można było rzeczywiście wygrać.

 

Ogólne wrażenie

 

Na temat wrażeń z użytkowania Pyrusa pojawiły się już wcześniej relacje w internecie. Pierwsze moje wrażenia i fotorelacja ze sklepu zamieszczona została we wspomnianym już serwisie eksiazki.org, pod tytułem „Trekstor Pyrus, czyli kolejny pomysł Empiku na eCzytniki” na eKsiążki org (http://www.eksiazki.org/trekstor-pyrus-czyli-kolejny-pomysl-empiku-na-eczytniki). Bardziej szczegółowe opinie o użytkowaniu czytnika zamieszczone zostały też przez innych użytkowników czytnika np. w serwisie swiatczytnikow.pl pod tytułem „Trekstor Pyrus – recenzja czytelnika” (http://swiatczytnikow.pl/trekstor-pyrus-recenzja-czytelnika).

 

Ogólne wrażenia przedstawione w tych tekstach pozostają niezmienne. TrekStor wygląda trochę topornie, a ekran wydaje się być bardziej żółty od wyświetlacza pearl zastosowanego np. w Kindle Keyboard.

 

Aby się nie powtarzać, tym razem skupiłem się więc raczej na wrażeniach z używania TrekStora Pyrusa przez ponad trzy tygodnie. W tle cały czas kołatało mi się w głowie pytanie, czy mógłbym zastąpić mojego Kindle Keyboard 3G najtańszym dostępnym wtedy czytnikiem, czyli Pyrusem.

 

Amazon Kindle Keyboard 3G (po lewej) i TrekStor Pyrus (po prawej)

 

Oprogramowanie

 

Układ menu, jego tłumaczenie jak i użyteczność oprogramowania urządzenia jest dobra. Jest kilka drobnych błędów w tłumaczeniu, ale nie utrudnia to korzystania z polskiej wersji językowej. Całość działa nieco zbyt wolno. Przy wyborze poszczególnych pozycji w menu nie należy się spieszyć. Kursor podświetlający poszczególne pozycje trafi w końcu na właściwe miejsce i wtedy należy dopiero daną opcję wybierać.

 

Nawigacja w opcjach czytnika odbywa się przy pomocy klawiszy umieszczonych pod ekranem. Każdy, kto potrafi się posługiwać np. telefonem komórkowym bez dotykowego ekranu powinien sobie z tym poradzić.

 

Inaczej ma się rzecz z oprogramowaniem towarzyszącym Pyrusowi - okazało się ono zupełną porażką. Dotyczy to zarówno aktualizacji oprogramowania wewnętrznego urządzenia (tzw. firmware) jak i programu towarzyszącego, mającego ułatwiać zakupy i zarządzanie książkami elektronicznymi.

 

Pierwszą rzeczą, która przychodzi mi do głowy podczas zaznajamiania się z nowym sprzętem jest aktualizacja oprogramowania systemowego (firmware). To dla mnie trochę test, czy producent dba o użytkowników, którzy kupili jego sprzęt. Jeśli na forach pojawiają się informacje o błędach, internauci sugerują ulepszenia, a nic z tego nigdy nie jest ulepszane w nowym oprogramowaniu systemowym - źle to świadczy o wytwórcy, czy pomysłodawcy produktu. Oczywiście częste uaktualnienia firmware mogą świadczyć o wielu błędach w pierwotnej wersji. Ale i wtedy im więcej tych poprawek tym - z reguły - lepiej. Bywa, że poprawki mogą też coś popsuć, ale to na szczęście bywa rzadziej. Przerabiałem takie wpadki i to już nie jeden raz, zarówno z poprawkami do systemów operacyjnych jak i jeden raz z oprogramowaniem systemowym w routerze (router wymieniony na nowy). Ze sprzętem na gwarancji generalnie nie mam oporów przed dokonywaniem aktualizacji. Jednak wszystkim, którzy z aktualizacją firmware nigdy nie mieli do czynienia i nie czują się pewnie w dość delikatnych procedurach opisanych w języku obcym, nie polecam aktualizowania firmware'u.

 

Ja już pierwszego dnia, po kilku godzinach przeglądania możliwości urządzenia, udałem się na stronę WWW producenta. Po prostu musiałem sprawdzić, czy jest nowy firmware. I okazało się, że jest (z 23 X 2012 r.)! W czytniku wyświetlona została informacja o wersji EBRPY-TS-1.0.39, a na stronie Trekstora dostępna była wersja EBRPY-TS-1.0.4x.

(http://www.trekstor.de/product-support/product/ebook-reader-pyrus.html#Downloads). Opis zastosowanych zmian nie był oszałamiający, dotyczyły głównie stabilności pracy czytnika. Po kilku godzinach testowania nie miałem co do stabilności specjalnych uwag, ale postanowiłem spróbować aktualizowania.

 

Pobrany z WWW program aktualizacyjny (3,9MB) rozpoczął od rozpoznania wersji czytnika. Następnie zaczęło się pobieranie właściwego pliku (wersja 1.0.49 ok. 101 MB). Wykonana została kopia danych zawartych w pamięci urządzenia i rozpoczęła się właściwa operacja. Tak niewinnie rozpoczął się horror!

 

Pobieranie aktualizacji firmware'u dla Pyrusa

 

Bardzo szybko pożałowałem, że nie przeszukałem internetu pod kątem relacji użytkowników na temat ewentualnych kłopotów przy wgrywaniu nowszej wersji firmware'u. Po rozpoczęciu uaktualniania czytnik został rozpoznany przez Windows XP jako nowe urządzenie (RK28 Device), ale system nie był w stanie zainstalować do niego odpowiedniego sterownika. Dalsza informacja o aktualizacji, która „może zająć kilka minut” była już tylko atrapą. Długich 40 minut wpatrywania się w ekran wlokło się okropnie i upewniło mnie tylko w przekonaniu, że nic konkretnego się nie dzieje. Tyle to mniej więcej trwało, aż zdecydowałem się zignorować ostrzeżenia, że nie należy przerywać operacji i odłączać czytnika. Przerwałem, odłączyłem i (na moje szczęście) czytnik ożył!

 

Aktualizacja bez końca

 

Dopiero wtedy uważnie przeglądnąłem fora pod kątem kłopotów z nowym firmware'm. Użytkownicy z Niemiec (http://www.e-reader-forum.de) trochę się na to skarżyli, ale osiągali też sukcesy pod Windows 7. Postanowiłem powtórzyć wszystko jeszcze raz w innym komputerze pracującym właśnie pod tym systemem. Internauci z niemieckiego forum sugerowali wyłączanie programu antywirusowego i firewalla. Jednak mój czarny scenariusz generalnie się powtórzył, z jednym wyjątkiem - w Win 7 mogłem zainstalować odpowiednie sterowniki i „nowe urządzenie” zostało rozpoznane. Sama aktualizacja jednak nie powiodła się.

 

W przypadku aktualizacji oprogramowania producent się więc zdecydowanie nie popisał. Prośba o pomoc na facebookowej stronie Trekstora poskutkowała odesłaniem do wsparcia technicznego, a list skierowany pod właściwy adres poczty elektronicznej pozostał bez odpowiedzi. Internauci z niemieckiego forum skarżą się natomiast, że telefon infolinii milczy.

Podobna sytuacja ma miejsce z oprogramowaniem mającym służyć do zarządzania książkami. TrekStor eReader Suite Basic. Z tą różnicą, że po uruchomieniu program informuje, że nie można odnaleźć konfiguracji instalatora i na tym koniec. Nie dowiedziałem się, czy to oprogramowanie może do czegoś być przydatne.

 

Niepowodzenie instalacji eReader Suite

 

Nie polecam aktualizacji oprogramowania systemowego w Pyrusie. Operacja ta na razie może przyprawić o kłopoty kardiologiczne, a ewentualne korzyści nie wydają się tego warte. Zarządzanie książkami w samym urządzeniu i komputerze znakomicie można sobie ułatwić używając programu calibre (http://calibre-ebook.com/download).

[Dodane] O aktualizacji firmware w Pyrusie mini napisałem w osobnym tekście. W nowszej wersji programu instalacyjnego, operacja może przebiec poprawnie.

 

Czytanie - ogóle odczucia

 

Najtańsze na rynku urządzenia bywają jednorazowymi atrapami. Bardzo wątpliwe, czy kupując dziś na przykład najtańszy odtwarzacz mp3 da się go w ogóle używać, a jeśli tak, to czy dłużej niż jeden dzień. Na tę chorobę zwaną „tandeta” na szczęście TrekStor Pyrus nie cierpi. W ostatnim czasie przeczytałem na nim dwie książki i pomimo opisanych poniżej kłopotów, dobrze spełnił swoją rolę.

 

Bardzo przyjemną cechą czytnika jest wyświetlanie zegara w górnej części ekranu. Pozwala to kontrolować się podczas czytania. Obok godziny podawana jest również aktualna strona i ogólna liczba stron w książce. Funkcjonalność, która np. w czytnikach Amazona została wprowadzona dość niedawno. Numery stron wyświetlane też są po prawej stronie ekranu. Niestety, przy wąskim marginesie, często liczby nachodzą na tekst książki. Nie wygląda to dobrze. Sądzę, że wyświetlenie numeru aktualnej strony w górnej części ekranu zupełnie by wystarczyło.

 

Numeracja stron i aktualny czas

 

 

Numeracja stron w Pyrusie

 

Wgrywanie książek jest bardzo proste. Może się odbywać poprzez skopiowanie dokumentu do katalogu „eBooks” w czytniku, gdy jest on podłączony do komputera. Nie miałem z tym żadnych problemów zarówno pod MS Windows jak i pod różnymi dystrybucjami Linuksa (np. Ubuntu, MeeGo).

 

TrekStor Pyrus jako dysk USB w MeeGo

 

Można też oczywiście użyć najpopularniejszego programu do zarządzania elektronicznymi książkami, czyli wspomnianego już wyżej calibre. Nie testowałem w ogóle plików zabezpieczonych Adobe DRM. Na jednym z niemieckich forów internetowych użytkownicy zgłaszali jednak problemy z rejestracją czytnika i obsługą tak zabezpieczonych plików. Na szczęście polskie księgarnie powszechnie od takich plików odchodzą i ten problem nie powinien nas powszechnie dotyczyć.

 

Czytnik ma dwie ułomności, które przeszkadzają mi w komfortowym czytaniu, choć nie czynią tego czytania przykrym. Pierwsza z nich, to samoczynne wychodzenie z czytanej książki do głównego menu po wyłączeniu urządzenia. Przyzwyczajony jestem do tego, że każdorazowo czytnik włącza się w miejscu, gdzie zakończyłem czytanie. Bez względu na to, czy nie używałem czytnika godzinę, czy dwa tygodnie. W Pyrusie też tak jest, ale nie do końca. Zarządzanie energią w czytniku ustawione mam w ten sposób, że po 30 minutach bezczynności przechodzi on w stan uśpienia, a po dwóch godzinach - wyłącza się. To chyba standardowa opcja. Jeśli wybudzę czytnik z hibernacji - mogę rozpocząć czytanie tam, gdzie je zakończyłem. Jeżeli natomiast włączę go po dłuższym czasie to czytnik włącza się na stronie startowej menu, a nie w książce. Następuje najpierw „odświeżanie biblioteki” (co chwilę trwa), a dopiero później mogę otworzyć czytaną książkę wybierając jej okładkę ze startowego menu.

 

Druga uciążliwość, to wyraźnie inny, niż jestem do tego przyzwyczajony, sposób zmiany strony czytanej książki. Zjawisko migania ekranu podczas zmiany stron występuje we wszystkich czytnikach opartych na papierze elektronicznym. W niektórych jest ono mniej uciążliwe - w innych bardziej. Zrazu wydawało mi się, że w Pyrusie zmiana strony trwa zauważalnie dłużej niż w Kindle Keyboard. Jednak nie zawsze tak jest. To chyba jednak tylko takie wrażenie. A wynika ono z odmiennego sposobu czyszczenia ekranu z wcześniej wyświetlanego tekstu i wczytywania nowego.

 

W kindelku zmiana strony odbywa się tak, że ekran robi się na chwilę czarny (jakby czytana strona pojawiała się na chwilę w negatywie) a później wyświetlana jest strona kolejna. W TrekStorze także ekran jest przez chwilę czarny. Jednak między jedną stroną a drugą występuje wyraźnie moment, gdy widać zupełnie czysty ekran. Ten „błysk” czystego ekranu jest dla mnie denerwujący i nie do końca mogę go zaakceptować.

 

Sekwencja zmiany strony w Amazon Kindle Keyboard

 

Sekwencja zmiany strony w TrekStor Pyrus

 

Do najlepszych pomysłów twórców czytnika należą cztery przyciski służące do zmiany stron, a znajdujące się po obu stronach ekranu. To bardzo wygodne rozwiązanie. Nieważne, czy podczas czytania trzymamy czytnik w lewej, czy prawej dłoni. Przyciski zmiany strony są zawsze pod ręką.

 

Czytanie - formaty plików

 

Czytnik umożliwia wyświetlanie książek elektronicznych w najpopularniejszych formatach plików: epub czy pdf oraz fb2, HTML, pdb, rtf i txt. Czytanie plików pdf w ogóle, a na czytniku w szczególności, nie należy jednak do moich ulubionych rozrywek. W tej formie mam głównie książki, które zwykle zawierają sporo zdjęć i na czytnikach otwierają się umiarkowanie szybko. A może raczej należy powiedzieć - całkiem wolno. Podobnie jest w Pyrusie, choć po włączeniu opcji „Tylko tekst (Reflow)” czytanie może stać się całkiem podobne do tego, z czym mamy do czynienia przy plikach typu epub. To duża przewaga TrekStora nad kindelkiem.

 

Inne pliki tekstowe otworzyłem na Pyrusie również z umiarkowanymi sukcesami, ale zaznaczam, że nie były to pliki przygotowane profesjonalnie. Raczej były to losowo wybrane dokumenty z mojego komputera (zapisane przy użyciu edytorów tekstu pracujących pod MS Windows). Oto jak wyglądają wyniki losowej próbki:

- rtf - otwarty bez polskich znaków;

- html - ładnie i szybko (czcionka bezszeryfowa);

- pdb - tylko jedna strona;

- txt - bez polskich znaków (czcionka bezszeryfowa);

- mobi - oficjalnie format nie jest wspierany, plik się jednak otwiera (czcionka bezszeryfowa), ale są błędy w formatowaniu.

 

Kłopoty z wyświetlaniem polskich czcionek można prawdopodobnie ominąć zapisując pliki w odpowiednim kodowaniu, ale nie przetestowałem tego dokładnie. Próba z plikiem tekstowym (Gżegżółka XP) wykazała, że był on kodowany w CP1250. Po przerobieniu na UTF-8 problem polskich znaków został rozwiązany.

 

TrekStor daje sobie również radę z plikami graficznymi. Nie uważam tego jednak za istotną cechę czytnika książek z czarno-białym wyświetlaczem. Zdjęcia można wyświetlać, choć nie bardzo wiadomo, czemu by to miało służyć. W każdym razie nie różnią się pod względem jakości od tego, co zobaczyć można np. na Kindle Keyboard.

 

Zdjęcie w pliku książki (Kindle Keyboard po lewej, TrekStor Pyrus po prawej)

 

Czytanie - czcionka i wygląd książek

 

Czytelność tekstu zależy z jednej strony od rodzaju ekranu a z drugiej - od użytej czcionki. Wiedzą o tym twórcy czytników. Czcionka używana domyślnie w Kindle jest powszechnie chwalona, a w niektórych innych czytnikach można dogrywać własne czcionki (np. Kobo). Pod tym względem TrekStor ma jeszcze trochę do zrobienia. W czytniku zainstalowana jest jedna czcionka szeryfowa i nie można jej zmienić na inną. W porównaniu do czcionki w moim Kindle Keyboard - ta w Pyrusie jest mniej czytelna. Litery są znacznie cieńsze przez co druk wydaje się być mniejszy i co za tym idzie, mniej wyrazisty, trudniejszy do odczytania. Pliki tekstowe, inne niż epub czy pdf, wyświetlane są czcionką bezszeryfową, która nie jest specjalnie ładna, ale jakby bardziej czytelna.

 

Czcionka w czytniku Kindle Keyboard

 

Czcionka w czytniku Trekstor Pyrus

 

W TrekStorze można łatwo regulować wielkość marginesów. To bardzo przyjemna opcja, w kindelku przeszkadzają mi zwykle zbyt duże marginesy, zmieniłem w nim nawet na tę okoliczność odpowiedni plik konfiguracyjny. Jednak zakres zmian zależy od pliku otwartej książki. Czasami nie udawało mi się wyraźnie zmniejszyć białego obramowania wokół tekstu.

 

Czytnik i okładka - gdzie kupić?

 

Wydaje się, że główny dystrybutor TrekStora na polskim rynku, czyli empik, wycofał go ze sprzedaży internetowej. Od drugiej połowy listopada 2012 Pyrus, a od początku grudnia żaden TrekStor nie był dostępny na stronie empik.com. Czytniki te można jednak wciąż kupić w większych sklepach empiku (są wciąż na półkach z czytnikami). Pyrusy są również dostępne w innych sklepach internetowych: w Polsce za 299 zł, a w Niemczech za równowartość ok. 270 zł.

 

Do Pyrusa nie są już w empiku dostępne również dedykowane okładki. Znalazłem je jednak w jednym z polskich sklepów internetowych.

 

Poszukiwanie etui specjalnie zaprojektowanego do tego modelu może więc być dość trudne, kosztowne i z ograniczonym wyborem. Ale na szczęście rozmiary Pyrusa są zbliżone do Kindle 4 (Classic). Niektóre okładki zaprojektowane dla tego ostatniego mogą się nieźle sprawdzać w roli ochrony TrekStora. Nie będą się nadawać takie, które idealnie pasują do kindelka, ale wersje z gumkami - powinny sprawdzać się. Przykładem może być seria Slim-Book firmy Tuff-Luv.

 

Pyrus w okładce Tuff-Luv

 

Zapewne ani wskazana okładka Tuff-Luv ani podobne nie będą idealne. Pyrus ma rozmiary 167 mm x 123,5 mm x 9 mm, podczas gdy Kidle 4 166 mm x 114 mm x 8,7 mm. Pyrus jest więc niemal jeden centymetr szerszy. Na załączonym zdjęciu można zauważyć, że z opisywanej okładki dłuższy bok lekko wystaje z okładki.

 

Pyrus zamknięty w okładce Tuff-Luv dla Kindle 4

 

Podsumowanie:

 

TrekStor Pyrus należy traktować (z racji ceny i możliwości) jako zupełnie prosty model. Nie należy się więc spodziewać niczego więcej jak podstawowej funkcjonalności - czytania książek. Producent spokojnie mógłby zrezygnować z gniazda na kartę pamięci, co pozwoliłoby zredukować jeszcze trochę koszty. Zapełnienie pamięci wewnętrznej czytnika książkami nie jest łatwe a pliki o dużej objętości jak na przykład pdf czy mp3 nie będą najprawdopodobniej przez użytkownika wczytywane ze względu na wolną pracę urządzenia (z książkami w formacie pdf) czy po prostu brak obsługi plików audio.

 

Posiadacze lepszych czytników lub tabletów mogą mieć problemy z akceptacją sposobu zmiany stron. Przyzwyczajenie się do migania ekranu podczas przechodzenia z jednej strony na drugą (w moim przypadku) trwało dość długo. Dopiero po prawie godzinie czytania przestawało mi to tak bardzo przeszkadzać. Od razu należy ustawić tryb odświeżania strony na „Po każdej stronie”. Pozwoli to uniknąć przykrego efektu „duchów”, który w Pyrusie może przyjąć znaczne rozmiary.

 

Trudno się Pyrusem zachwycać. Nie jest w niczym podobny do młodego szczeniaczka, który czy podskakuje, czy zajada, czy wywali język wpatrując się w kogoś w oczekiwaniu na zabawę - zawsze wzbudza zachwyt. Nie będą mu błyszczały zawadiacko oczka jak w Kidle Paperwhite, nie będzie tak ujmująco szelmowski jak Kobo Mini. Pyrusowi zdecydowanie brakuje takiego uroku. Choć przyznam, że grafiki wyświetlane w postaci wygaszacza ekranu są miłe dla oka i wzbudzają trochę ciepłych odczuć. Treksor Pyrus jest raczej jak stary buldog, który przywykł do jednej karmy. Kiedy mu tę karmę (epub) podamy, to będzie robił to, czego by można po nim oczekiwać. Będzie szczekał na obcych, czyli przetrawi epuby i spełni swoją rolę. Ale jeśli damy mu karmę inną (pdf choćby) to może dostać boleści żołądka i powinności psich raczej dobrze pełnił nie będzie. Niektórzy chcą mieć ślicznego, żwawego szczeniaka, inni wolą spokojnego, prostolinijnego buldoga i rynek czytników obecnie podobny wybór również zapewnia.

 

Mogłoby się wydawać, że problemy najtańszego czytnika ebooków na rynku są podobne do tego co trapi najtańsze przenośne radyjka czy odtwarzacze mp3. Że jest jednorazowy, że jest nieużyteczny, że jest tandetny. Nic z tych rzeczy. To wciąż całkiem solidne urządzenie, które prawdopodobnie będzie służyć dłuższy czas i dostarczać radości płynącej z czytania książek bez wielkich inwestycji finansowych. Problemem TrekStora jest natomiast na pewno brak wsparcia klienta w razie kłopotów. Oby polski sprzedawca miał lepsze podejście do zepsutych egzemplarzy niż niemiecka firma, która daje na obudowę swoje logo.

 

 

Plusy:

- ekran w technologii papieru elektronicznego;

- stosunkowo niewielka cena;

- zegarek, aktualna strona oraz całkowita liczba stron wyświetlana na ekranie w trakcie czytania książki;

- fizyczne przyciski zmiany stron po obu stronach ekranu;

- zmiana stron również przy pomocy przycisku nawigacyjnego pod ekranem;

- możliwość regulowania wielkości czcionki i marginesów;

- zadowalający czas pracy baterii;

- łatwe wgrywania książek przy pomocy calibre jak i poprzez kopiowanie pliku do urządzenia po podłączeniu w trybie dysku USB (zarówno pod MS Windows jak i Linuksem);

- rozmiary zbliżone do Kindle 4 (Classic).

 

Minusy:

- długi czas zamiany stron;

- brak możliwości regulacji odstępu między liniami oraz kroju czcionki;

- niekiedy numery stron nakładają się na tekst książki przy ustawieniu małego marginesu;

- długi czas wczytywania plików typu pdf;

- długi czas reakcji na naciśnięcie fizycznych przycisków;

- automatyczne wychodzenie do głównego menu i aktualizacja biblioteki po wyłączeniu urządzenia;

- kłopoty z aktualizacją oprogramowania wewnętrznego urządzenia (firmware);

- kłopoty z zainstalowaniem programu do zarządzania książkami (TrekStor Ebook Suite);

 

Dane techniczne:

Pamięć wewnętrzna: 4 GB

Ekran: wyświetlacz Digital Ink® (papier elektroniczny)

Przekątna ekranu: 15,2 cm (6")

Rozmiar ekranu: 90,5 mm x 122 mm

Rozdzielczość ekranu: 600 x 800 pikseli

Rozszerzenie pamięci: gniazdo karty microSD lub microSDHC (FAT32)

Łączność: USB 2.0 (Micro-USB)

Kolor: czarny

Rozmiary czytnika: 167 mm x 123,5 mm x 9 mm

Waga ok.: 216 g (z baterią)

Obudowa: plastikowa (gumowana)

Ilość przycisków: 10

 

Formaty plików tekstowych: EPUB (wsparcie Adobe DRM), FB2, HTML, PDB, PDF (wsparcie dla Adobe DRM), RTF, TXT;

Formaty plików graficznych: BMP, GIF (do 2.5 MP bez animacji), JPEG, PNG (do 2.5 MP), TIFF;

informacja o pliku: nazwa pliku

Zarządzanie plikami: nawigacja w katalogach (kasowanie plików z poziomu urządzenia), kopiowanie z komputera PC w trybie dysku USB lub z poziomu programu TrekStor Ebook Suite

Wersje językowe: angielska, francuska, holenderska, hiszpańska, niemiecka, polska, portugalska, szwedzka, ukraińska, włoska

Wspierane systemy operacyjne: Microsoft Windows Vista, Microsoft Windows 7, Microsoft Windows XP, Linux od jądra 2.6.x, Mac OS X od wersji10.6.x

 

Zasilanie: bateria Lithium-polymer, port USB

Ładowanie: port USB, ładowarka USB

Czas ładowania ok. 3 godz.

 

Zawartość opakowania: czytnik eBook Reader Pyrus, kabel USB 2.0 (Micro-USB (męski) / USB-A (męski)), instrukcja

 

Oficjalna strona WWW: http://www.trekstor.de/detail-ebook-reader-en/product/ebook-reader-pyrus.html