864 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

Nook Glowlight Plus – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 300 ppi

 

Nook Glowlight Plus zadebiutował w październiku 2015 roku. Do tej pory pozostaje jedynym czytnikiem książek elektronicznych w ofercie amerykańskiej sieci księgarskiej Barnes and Noble. Od razu przyznam, że nie mam specjalnego sentymentu do Nooków. Moje pierwsze spotkanie z czytnikiem Nook Simple Touch GlowLight nie było zachęcające, a to z powodu przykrego dla oczu, niebieskawego oświetlenia. Postanowiłem jednak sprawdzić, jakie wrażenie sprawia Nook GlowLight Plus. Zapraszam na recenzję jednego z bardziej egzotycznych czytników, który nie jest oficjalnie sprzedawany poza Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Nie dziwi więc, że brak jest w polskich internetach omówień tego modelu. Jedyną recenzję udało mi się namierzyć na blogu „Świat jutra” (dzięki Becky z forum.eksiazki.org). Być może szerszego omówienia Nooka są ciekawi obecni posiadacze starszych modeli tej marki, którzy myślą o czymś nowszym. Może nawet o nowszym Nooku? Zatem poznajcie go, oto Nook Glowlight Plus.

 

Nook Glowlight Plus jest wodoodporny

 

Barnes and Noble

Recenzowany czytnik, Nook Glowlight Plus, firmowany jest przez sieć księgarską Barnes & Noble. To wciąż jedna z największych sieci księgarń w Stanach Zjednoczonych. Na przykład w roku 2016 sprzedała ponad 19 mln e-booków, co plasuje ją na trzecim miejscu na rynku amerykańskim (pierwsze miejsce Amazon ze sprzedażą 406 mln). Firma boryka się jednak w ostatnich latach ze sporymi kłopotami. Prawdopodobnie złożyły się na to m.in.: ostra konkurencja ze strony Amazonu, niekonsekwentna polityka w zakresie e-booków i wręcz wrogie działania w stosunku do własnych klientów. Przykładowo do najdziwniejszych kroków właściciela Nooków należy drastyczne obcięcie w czytnikach tej marki przestrzeni na wgrywanie plików użytkowników (do 500 MB) i uniemożliwienie klientom pobierania zakupionych w księgarni publikacji w formie pliku np. do własnych komputerów (na potrzeby kopii zapasowych) czy innych urządzeń (spoza rodziny Nook).

 

Księgarnia stawia na słowo drukowane, czego przykładem jest akcja „Summer reading program”, w którym uczniowie, na podstawie pisemnych recenzji swoich lektur, mogą otrzymać darmową książkę

 

Dodatkowo, rok temu firma zachowała się jak na typową amerykańską korporację przystało i w obliczu finansowych kłopotów, wycofała się z brytyjskiego rynku. Dbając o centralę firmy, skupiła się na prowadzeniu biznesu w Stanach, pozostawiając europejskich klientów na lodzie (wpis: „Nook znika z Europy”). Obrazu po bitwie dopełniają statystyki z Wielkiej Brytanii, gdzie obecnie Amazon ma odpowiadać za 60% rynku książek papierowych i 95% publikacji elektronicznych. Do tego wszystkiego, internety raz po raz obiegają informacje o sporych stratach finansowych firmy (liczonych w milionach dolarów, tylko w odniesieniu do samego oddziału firmy odpowiedzialnego za Nooka) przy milionowych zarobkach kolejnych dyrektorów.

 

Nook Glowlight Plus – gdzie kupić?

Nie mam niestety dobrych wieści dla osób zainteresowanych najnowszym czytnikiem marki Nook. Nie znalazłem żadnych ofert sprzedaży tego czytnika w Polsce, choć na przykład jeszcze w roku 2013 ówczesne Nooki były (poza rodziną Kindle) najczęściej kupowanymi czytnikami na Allegro! Po wycofaniu się księgarni Barnes & Noble z Europy, praktycznie wyschło „tradycyjne” źródło dostaw tych urządzeń na nasz rynek. W poprzednich latach znakomita większość Nooków w Polsce pochodziła z wyprzedaży lub serwisów w Wielkiej Brytanii. Aktualny model można kupić w zasadzie wyłącznie w Stanach Zjednoczonych, lub (w dość wygórowanych cenach, wliczając transport) ze Stanów np. za pośrednictwem serwisu eBay. Do tego, przy zakupie zza Wielkiej Wody, należy się liczyć z możliwością opłat celnych, które jeszcze bardziej ograniczają opłacalność całego przedsięwzięcia.

 

Siłą Barnes & Noble jest rozległa sieć sklepów na terenie całych Stanów Zjednoczonych, w których można także kupić Nooki

 

 

Jeśli ktoś jest bardzo zdeterminowany, można poczekać na pozbywanie się czytników przez amerykańskich użytkowników lub kupić Nooka na miejscu – czyli np. w jednej z ponad sześciuset fizycznych księgarni Barnes & Noble na terenie Stanów Zjednoczonych. Katalogowa cena Nooka Glowlight Plus wynosi 129,99 USD (plus stanowe podatki), choć czasami cena netto obniżana jest do stu dolarów.

 

Nook – ekosystem

Księgarnia Barnes & Noble działa obecnie wyłącznie na rynku amerykańskim. Firma skupia się raczej na książkach papierowych. Wciąż oferuje publikacje elektroniczne oraz urządzenia i aplikacje mobilne, ale czyni to bez przekonania. Jeden z głównych elementów ekosystemu – czytnik Nook – zyskał sobie kilka lat temu wielu wrogów po tym, jak producent ograniczył przestrzeń dostępną dla plików użytkownika. Posiadacze Nooków pomstowali, że 500 MB w czytniku na własne pliki to zdecydowanie za mało. Nook Glowlight Plus na szczęście daje użytkownikowi do dyspozycji trochę ponad 2,8 GB pamięci. Jest jednak dość ściśle przywiązany do księgarni. E-booki zakupione w księgarni B&N będą się synchronizować zarówno z urządzeniami mobilnymi jak i firmową aplikacją. Polskie książki da się bez problemu wgrywać jedynie przez kabel USB. Nie ma możliwości bezprzewodowej wysyłki własnych plików. Czytnik jest widoczny, po podłączeniu do komputera, jako urządzenie USB. Biblioteczką można zarządzać również przy użyciu programu calibre.

 

Calibre radzi sobie z zarządzeniem biblioteczką w Nooku

 

Księgarnia Barnes & Noble ma w swojej ofercie (poza czytnikami) również tablety i aplikację mobilną. Aplikacja „Nook: Read eBooks & Magazines”, jak sama nazwa wskazuje, służy do czytania publikacji elektronicznych, synchronizacji zakupów oraz postępów czytania między różnymi urządzeniami. Przeznaczona jest dla użytkowników z rynku amerykańskiego. Jeśli chcemy ją zainstalować, trzeba pobrać z innego źródła niż sklep Google Play. Można to zrobić np. ze strony Good e-Reader App Store.

 

Aplikację mobilną można pobrać ze sklepu Good e-Reader, co pozwoli ominąć ograniczenia regionalne Google Play

 

Aplikacja umiarkowanie nadaje się do czytania polskich e-booków, co nie jest zaskoczeniem. Brak dzielenia wyrazów powoduje, że justowany tekst wygląda niezbyt ładnie. Poza tym aplikacja mobilna ma dość podobny wygląd i funkcje, jak ta w czytniku. Dysponuje np. tylko jednym słownikiem – języka angielskiego (Merriam-Webster’s Collegiate Dictionary, Eleventh Edition). Ma też dodatkowe cechy, których brakuje w czytniku. Ostatnia wersja tego programu została wzbogacona o ciekawą funkcję wyszukiwania głosowego. Wykorzystuje w tym celu mechanizmy Google’a. Androidowa wersja działa dość sprawnie. Aplikacji można użyć zarówno do czytania e-booków zakupionych w Barnes & Noble, jak i własnych plików wgranych do katalogu „NOOK” w pamięci urządzenia mobilnego. Aplikacja mobilna ma, jak się okazuje, większe możliwości od firmowego czytnika (znajdzie np. pliki przesłane bezprzewodowo).

 

Aplikacja mobilna umożliwia wyszukiwanie głosowe w katalogu księgarni

 

Jest jeszcze aplikacja na komputery osobiste (NOOK for PC), ale ona nie jest już chyba rozwijana. Można w niej czytać zarówno publikacje zakupione w księgarni B&N, jak i własne pliki dodane z dysku.

Zakupów książek można dokonywać także za pośrednictwem czytnika. Jeśli w ustawieniach konta podany jest numer karty płatniczej, transakcja jest szybka i prosta. Zakupiona publikacja pojawia się automagicznie w biblioteczce czytnika. Czytnik dobrze wpisuje się w system sprzedaży e-booków. Łatwo można w nim kupić książki z firmowej księgarni, ale dostęp do własnych plików jest niestety utrudniony, choć możliwy.

 

Zarówno w aplikacji mobilnej jak i w czytniku udostępniono „B&N Readouts”, krótkie teksty do codziennego czytania w odcinkach

 

Nook Glowlight Plus – ekran

Nook Glowlight Plus to pierwszy (i póki co ostatni) czytnik księgarni Barnes & Noble, który wyposażono w ekran E-Ink Carta o rozdzielczości 300 ppi (1440x1080 pikseli). Takie parametry, przy przekątnej sześciu cali (15,1 cm), nie robią już dziś specjalnego wrażenia, choć są wciąż zarezerwowane dla droższych urządzeń. Na wbudowane oświetlenie składa się pięć LEDów, umieszczonych pod górną częścią ramki otaczającej ekran. Światło ma lekko niebieskawy odcień i jest bardzo równomiernie rozprowadzane i trudno dopatrzeć się cieni, które w innych czytnikach zdarzają się w różnych miejscach ekranu. Odnoszę wrażenie, jakby tekst lekko tracił na kontraście przy włączonym oświetleniu. Obsługa dotykowa jest dość sprawna. Dotknięcie ekranu po bokach zmienia strony na kolejną (po prawej stronie)  lub poprzednią (po lewej stronie). Wskazanie środka ekranu wywołuje menu. Nie ma możliwości zmiany tych ustawień. W codziennym korzystaniu z Nooka, problemy pojawiają się przy wybieraniu przypisów. W tym przypadku czytnik nie sprawdza się, podobnie jak Tolino. Często przypis udaje mi się wybrać dopiero za czwartym lub piątym razem.

 

Połowa poziomu oświetlenia w Nooku (po lewej) i Kindle Voyage (po prawej) wykazuje lekkie przebarwienia, przy jednocześnie dość równomiernym rozłożeniu natężenia światła

 

Poziom oświetlenia ustawiony na 75% pozwala określić, że Kindle Voyage (po prawej) ma trochę większy zakres regulacji natężenia i bardziej kremowy odcień niż Nook Glowlight Plus (po lewej)

 

Niby więc fajnie… Jednak za każdym razem, gdy zabieram się za czytanie, zastanawiam się, czy aby na pewno patrzę na ekran E-Ink Carta 300 ppi? Obraz nie jest tak kontrastowy i wyraźny jak być powinien... Widzę delikatną różnicę, na niekorzyść Nooka, gdy go bezpośrednio porównam np. z Kindle Voyage czy nawet (teoretycznie słabszym) ekranem w Kobo Aura H2O. Być może jest to wina szybki pokrywającej front Nooka, a może też trochę białej ramki naokoło ekranu. Płaski front może być odpowiedzialny za lekkie „rozmycie” obrazu, podczas gdy biała ramka może dawać subiektywne wrażenie bardziej szarego tła. W przeprowadzonym przeze mnie „ślepym” teście, ekran Nooka opisywany był również przez inne osoby, jako „bardziej szary” a tekst „mniej wyraźny” niż w Kindle Voyage. Na plus należy zaliczyć praktyczny brak artefaktów z poprzednich stron, które bywały typową przypadłością poprzednich generacji ekranów E-Ink.

Żeby było jasne, na Nooku nie czyta się źle. Różnica w stosunku do Kindle Voyage czy Kobo Aura H2O nie jest drastyczna, jednak zauważalna, szczególnie przy bezpośrednim porównaniu. Jednym słowem – parametry podane w specyfikacji, to jeszcze nie wszystko.

 

Nook Glowlight Plus – konstrukcja

Urządzenia mobilne z rodziny Nook dostarcza obecnie Amerykanom dwóch uznanych producentów. Tablety pochodzą z fabryk południowokoreańskiego Samsunga, a czytniki wytwarza tajwański Netronix. Recenzowany Nook na pierwszy rzut oka sprawia solidne wrażenie. Czytnik posiada kilka cech, wyróżniających go na rynku, choć nie unikalnych. Należy wymienić tu przede wszystkim zgodność z normą IP67. Zapewnia to wodoodporność (w słodkiej wodzie) do 30 min. na głębokości do 1 m. Powinno też zapewnić odporność na pył i brud. Podobne właściwości mają także niektóre czytniki Kobo, Tolino czy PocketBook.

Drugą cechą jest płaski front. To w czytnikach wciąż dość rzadkie rozwiązanie, choć obecne np. w Kindle Voyage czy droższych modelach Tolino. Niektóre z firm z takiego rozwiązania rezygnują w nowszych konstrukcjach (np. PocketBook w przypadku InkPada 2).

 

Metalowa obudowa Nooka to unikat wśród czytników

 

Nook Glowlight Plus ma także jedną całkiem unikalną cechę. Mianowicie wyróżnia się na tle konkurencji metalowymi pleckami. Zarówno tył jak i brzegi obudowy urządzenia wykonane są z jednolitego kawałka aluminium w trudnym do określenia kolorze. Specjaliści od marketingu być może opiszą go np. jako szampański. Ja nie będę go określał, żeby się nie wygłupiać. Zwyczajnie nie mam pojęcia, jak go nazwać. Metalowa konstrukcja sprawia bardzo solidne wrażenie i wzbudza zaufanie do trzymanego w ręku sprzętu. W codziennym korzystaniu nie jest już tak szampańsko. Między ramkami ekranu a metalową krawędzią jest mniej więcej milimetrowa szczelinka, w którą uwielbiają wpadać paprochy. Również kant obudowy wbija mi się w rękę nawet przy krótkim użytkowaniu. Dość szybko więc sprawiłem sobie okładkę.

 

Wyłącznik znajduje się na lewej krawędzi obudowy

 

Nook Glowlight Plus ma tylko jeden fizyczny przycisk. To wyłącznik, który umieszczono na lewej krawędzi obudowy. Działa sprawnie, choć trochę „twardo”. Poniżej ekranu znajduje się logo Nooka, które jest jednocześnie dotykowym odpowiednikiem przycisku wywołującego ekran domowy.

Na dolnej krawędzi urządzenia znajdziemy gniazdo microUSB. Podłączony do niego kabel służyć może do ładowania baterii jak i przesyłania plików do pamięci czytnika. Ładowanie baterii sygnalizowane jest pomarańczowym kolorem diody ukrytej w lewym dolnym rogu ramki otaczającej ekran.

 

Gniazdo microUSB służy do ładowania baterii i przesyłania plików przez kabel USB

 

Można więc w sumie powiedzieć, że Nook Glowlight Plus jest solidnie wykonanym, wyróżniającym się wśród konkurencji czytnikiem.

 

 

Nook Glowlight Plus sprzedawany jest w solidnym kartonowym pudełku (wraz z ulotką informacyjną i kablem USB)

 

To tyle od strony sprzętowej. W drugiej części recenzji zaprezentuję moje wrażenia z codziennego użytkowania czytnika podczas prawie dwóch miesięcy konsumenckich testów. Można ją znaleźć tutaj.