865 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor, Dibuk Saga. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

Kobo Mini - recenzja czytnika książek elektronicznych cz. I

Rynek czytników książek elektronicznych pełen jest podobnych urządzeń. Coraz trudniej pozytywnie się wyróżnić. Kobo Mini jest jednym z miłych wyjątków.

 

Pojawiające się nowe urządzenia (w tym czytniki książek) coraz częściej są do siebie podobne pod względem funkcji i wyglądu. Sprzyja temu m.in. zlecanie produkcji firmom na Dalekim Wschodzie i dodawanie logo przez europejskiego czy amerykańskiego „producenta”. Są jednak i pewnie wciąż będą pojawiać się urządzenia, które przykuwają uwagę ceną, nowymi funkcjami, dodanymi usługami lub wzornictwem. Jednym z takich czytników, który wyróżnia się z tłumu, bez wątpienia jest Kobo Mini. Niezwykle poręczny, niewielki ale wciąż o akceptowalnym rozmiarze ekranu. Zapraszam do zapoznania się z wrażeniami z kilku tygodni jego użytkowania.

 

Kobo Mini

 

Czytnik w wersji mini

 

Kobo Mini to jeden najmniejszych czytników książek elektronicznych obecnych aktualnie na rynku (początek 2013 r.). Mniejszy jest chyba tylko TrekStor Pyrus Mini. Kobo nie jest pierwszym czytnikiem w podobnych rozmiarach. Wcześniej obecne były na rynku podobne urządzenia np. Sony PRS-350 (bez łączności bezprzewodowej, dotykowy ekran 5 cali), Bookeen Cybook Opus (ekran 5 cali, kolorowe obudowy, brak łączności bezprzewodowej, obsługa kart pamięci, ekran niedotykowy, recenzja na eksiazki.org) oraz PocketBook 360 (obsługa kart pamięci, brak łączności bezprzewodowej, ekran niedotykowy).

 

Kobo to firma kanadyjska (która jest własnością japońskiego koncernu Rakuten). Obecnie ma w swojej ofercie zarówno własne czytniki (Kobo Touch, Kobo Glo), tablet (Kobo Arc) jak i księgarnię internetową. Ofertę wzbogacają własne aplikacje na tablety i smartfony. Kobo jest więc przygotowana do walki o klienta kanadyjskiego, podobnie jak Amazon czy Barnes & Noble w Stanach. Nie dość tego, stara się współpracować również z innymi księgarniami na świecie, w tym również z europejskimi. Czytniki Kobo oficjalnie sprzedawane są w Europie: w Austrii, Francji, Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Portugalii, RFN, Włoszech oraz Wielkiej Brytanii. Na liście firm oferujących czytniki można znaleźć m.in. księgarnie (jak np. francuski FNAC, brytyjski WH Smith czy holenderski Libris) jak i sprzedawców elektroniki, jak np. Redcoon, Dixons czy nawet Makro Cash & Carry. Niektóre z tych księgarń i sklepów sprzedają również wysyłkowo do Polski.

 

Czy i gdzie możemy kupić?

 

Duże czytniki Kobo Glo (z oświetleniem) można kupić w Polsce (np. redcoon.pl). Kobo Mini na razie dostępny jest za granicą ale z możliwością przesyłki do Polski, czyli podobnie jak np. czytniki Amazona. Różnica w stosunku do Amazonu jest taka, że nie możemy kupić bezpośrednio z Kanady od producenta (Kobo), a z europejskiej księgarni będącej oficjalnym partnerem Kobo (np. francuski FNAC) lub sklepu internetowego (np. niemiecki Comtech). Lista wszystkich autoryzowanych dystrybutorów znajduje się na stronie Kobo: http://www.kobo.com/kobomini/wheretobuy/.

 

Kobo Mini by FNACKobo Mini z oryginalnym "wygaszaczem ekranu" FNAC

 

Mój czytnik przybył z Francji. Miałem już wcześniej założone konto we francuskiej sieci księgarskiej FNAC, więc tam dokonałem zakupu. Według mojego rozeznania czytniki wysyłane są obecnie do Polski z księgarni FNAC i z niemieckich sklepów internetowych:

- fnac.com;

- comtech.de;

- notebooksbilliger.de;

- technikdirekt.de.

Osoby mieszkające w pobliżu naszej zachodniej granicy zapewne mogą również zakupić czytniki z dostawą do niemieckich paczkomatów w przygranicznych miejscowościach.

Oficjalnie Kobo Mini kosztuje 79,90 EUR, ale bywały już okresowe znaczne obniżki.

 

Aktualizacja 25.03.2013 r. Biały Kobo mini pojawił się w polskim oddziale redcoon.pl w cenie 289 PLN.

 

Konstrukcja

 

Niniejsza recenzja dotyczy czytnika w wersji białej. Ale bez względu na kolor, należy podkreślić solidne wykonanie i miłe dla oka proporcje urządzenia. Ramka wokół ekranu i brzegi obudowy są zaokrąglone, wykonane z białego, gładkiego, matowego plastiku. Na szczęście projektanci Kobo nie podążyli za najmodniejszymi trendami i oszczędzili użytkownikom odblaskowego, błyszczącego plastiku tak popularnego w tabletach i smartfonach. Czytanie nie łączy się więc z męczącymi odbiciami światła od obudowy. Na przednim panelu nie ma żadnych przycisków, pod ekranem umieszczone jest logo producenta. Gniazdo microUSB (ładowanie akumulatora i wgrywanie książek) znajduje się na brzegu w dolnej części, a przesuwany wyłącznik na brzegu górnym. Obok wyłącznika znajduje się też dioda sygnalizująca start urządzenia.

 

Wyróżnikiem wśród innych czytników, choć na pewno nie najważniejszym, jest wymienny panel z tyłu obudowy. Wersja biała sprzedawana jest ze srebrnymi pleckami, ale można dokupić fioletowe, turkusowe lub różowe. Plecki są wykonane z gumowanego plastiku (innego niż reszta obudowy), co pomaga pewniej trzymać urządzenie w ręku.

 

Kobo Mini - dolna krawędź obudowy z gniazdem microUSB

 

Kobo Mini - górna krawędź obudowy z wyłącznikiem i diodą sygnalizacyjną

 

Kobo Mini - wymienne plecki w turkusowej wersji kolorystcznej

 

Ekran

 

Nie ma się co oszukiwać. Specjaliści od reklamy wymyślili zmianę stron poprzez przesuwanie palcem na tabletach czy czytnikach bynajmniej nie po to abyśmy robili to zupełnie jak przy czytaniu papierowych książek, ale żeby ekran dał radę zareagować. Miałem w ręku wiele tabletów i smartfonów, które nie zawsze reagują na dotyk palca od razu i do tego dokładnie tak, jak by się tego oczekiwało. Przeciąganie palcem po ekranie ten kłopot zwykle niweluje, a przynajmniej znacznie zmniejsza szansę, że dotknięcie ekranu zostanie przez urządzenie niezauważone.

 

Niestety tak samo bywa z ekranem Kobo Mini. W około 90% przypadków wystarczy dotknąć ekran, aby zmienić stronę, lub wywołać opcję z menu. Ba! Czasami wystarczy muśnięcie ekranu włosami! Ale zawsze pozostaje te 10%, które denerwuje, gdy chce się zacząć czytać następną stronę a wyświetlana jest wciąż ta sama. Dlatego przeciąganie palcem po prawej stronie ekranu sprawdza się lepiej, choć może głupio wyglądać, bo przecież żadnej kartki papieru tak naprawdę nie zmieniamy i w zasadzie powinno wystarczyć dotknięcie. Czasami, gdy ekran nie zareaguje za pierwszym razem, pomaga pochuchanie na palec. Ale nie sądzę, żebym chciał chuchać na palec za każdą zmianą strony. Bywało, że niektórzy czytelnicy ślinili palce zmieniając strony w tradycyjnej książce, ale jakoś nigdy nie byłem zwolennikiem takiego stylu czytania. Nad tym Kobo zdecydowanie musi popracować. Miałem okazję używać przez chwilę Kindle Paperwhite. Przeczytałem na nim kilkadziesiąt stron i odsetek dotknięć ekranu bez reakcji był naprawdę znikomy.

 

Kobo Mini - ustawienia reakcji na dotyk dla poszczególnych obszarów ekranu

 

W Kobo można zdefiniować obszar ekranu, który będzie reagował na zmianę strony. Może to być połowa, lub 2/3 strony. Nie da się niestety ustawić obszaru zmiany w okładzie góra-dół, czyli dotknięcie górnej części ekranu to powrót, a dolnej części ekranu - następna strona. A szkoda, bo utrudnia to czytanie przy trzymaniu czytnika jedną ręką. Mało pocieszający jest fakt, że i w innych czytnikach z dotykowym ekranem takiej możliwości nie widziałem. Przy braku przycisków fizycznych służących do zmiany stron, taka opcja ułatwiłaby czytanie.

 

Kobo Mini posiada ekran Vizplex nowszej generacji, który nie różni się istotnie od najpopularniejszych ekranów Pearl stosowanych w czytnikach Kindle. Ma rozdzielczość 600x800 i kontrast jest podobny do innych czytników (poza ekranami HD).

 

Kindle Keyboard 3 3G i Kobo MiniKindle Keyboard 3G i Kobo Mini

 

Pamięć

 

Kobo Mini wyposażony jest w stosunkowo niewielką pamięć wewnętrzną i nie można jej powiększyć np. kartą pamięci jak w wielu innych czytnikach. Zainstalowane 2GB nie są dostępne w całości dla użytkownika, ponieważ część zajęta jest przez system operacyjny. Do dyspozycji mamy nieco ponad 1,3 GB. Zakładając, że w jednym gigabajcie pamięci da się zapisać około tysiąca książek (EPUB) można nawet nie odczuć ograniczeń pamięci. Gorzej, jeśli potrzebne jest miejsce na opasłe pliki PDF. Wtedy 1,3 GB nie wydaje się już tak wystarczające. Jednak czytanie PDFów na tak małym ekranie jest jeszcze mniej wygodne niż na innych czytnikach z większym, sześciocalowym ekranem.

 Kobo Mini - ekran informacyjny

 

Łączność

 

Książki możemy wgrywać przy pomocy standardowego kabla z wtyczką microUSB. Wystarczy podłączyć czytnik w trybie dysku USB i skopiować plik. Przy podłączaniu czytnika należy uważać, ponieważ wtyczkę trzeba włożyć odwrotnie niż w innych znanych mi urządzeniach (znakiem USB do dołu). Mini dobrze współpracuje również z calibre. Kobo posiada również własną aplikację do zarządzania książkami (Kobo Desktop), ale nadaje się ona tylko do księgozbioru związanego z kontem na kobo.com. Na koncie są wyłącznie książki zakupione w księgarni Kobo. Nie przetestowałem pobierania książek z księgarni FNAC, ponieważ mam tam podany polski adres i nastąpiła odmowa przesłania ebooka na moje konto. W naszych warunkach instalowanie Kobo Desktop nie ma większego sensu.

 

Kobo Desktop

 

Książki wgrane do czytnika możemy na bieżąco uzupełniać poprzez wifi. Dodatkowym atutem Kobo jest bowiem współpraca z dyskami internetowymi. Mając połączenie wifi, możemy pobrać brakującą książkę z naszego księgozbioru zarchiwizowanego np. na koncie Dropbox. Niektóre polskie księgarnie internetowe (np. publio.pl) oferują przesłanie zakupionych ebooków od razu ze sklepu na nasze konto w Dropboksie.

 

Aby wgrać ebooka do Kobo Mini należy uruchomić przeglądarkę poprzez otwarcie menu w prawym górnym rogu ekranu, wybranie przycisku „settings” a następnie „Extras” i „WEB BROWSER”. W oknie przeglądarki wybieramy pole z adresem URL i wpisujemy „http://m.dropbox.com” lub „http://www.dropbox.com/mobile”. Przyciskamy „Go” na klawiaturze ekranowej czytnika i czekamy na załadowanie mobilnej wersji strony. Po zalogowaniu otrzymujemy dostęp do swoich plików. Wybieramy ten, który chcemy pobrać na czytnik. Wskazujemy ikonę opisaną jako „Share link” a następnie „Download”. Potwierdzamy pobranie pliku, zamykamy przeglądarkę i możemy czytać książkę.

 

Kobo Mini - wprowadzenie adresu WWW

 

Dropbox na Kobo Mini

Kobo Mini - mobilna strona Dropbox w przeglądarce internetowej czytnika

 

A kiedy mamy już książkę wgraną do czytnika - czas na czytanie. O wrażeniach na temat korzystania z czytnika w drugiej części recenzji Kobo Mini... Zapraszam!