865 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

Tolino Shine – recenzja czytnika książek elektronicznych z ekranem HD 6” - recenzja część II

Druga część recenzji czytnika e-booków Tolino Shine, czyli niemieckiej odpowiedzi na dominację czytników Amazon Kindle. W pierwszej części omówiłem pozycję Tolino w krajach niemieckojęzycznych, w tej części opiszę korzystanie z czytnika i wyróżniające go cechy.

 

Konstrukcja eCzytnika

Tolino Shine sprzedawany jest w dość standardowym zestawie zawierającym samo urządzenie, kabel USB oraz trzy krótkie broszurki po niemiecku. Całość jest zamknięta w solidnym tekturowym opakowaniu. Obecnie na rynku są dwie wersje kolorystyczne: brązowa i ciemnoszara. Obydwie nie wzbudziły mojego zachwytu, jednak przyznam, że po dłuższym obcowaniu z wersją brązową moja niechęć wyraźnie zmalała. Może wynika to z bardzo przyjemnej faktury plastiku obudowy oraz wrażenia solidności, gdy czytnik bierze się do ręki a może to po prostu ładny kolor (nieeee, nie napisałem tego, ten kolor wciąż jest paskudny, choć teraz już mi to nie przeszkadza).

 

Tolino Shine

 

Jak na czytnik pozbawiony fizycznych przycisków, za to z dotykowym ekranem, ma owych przycisków całkiem sporo.... bo aż trzy. Największy z nich, znajdujący się pod wyświetlaczem, służy do wywoływania ekranu startowego. Aby zadziałał, należy do nacisnąć dość solidnie, co z jednej strony sprawia wrażenie toporności ale z drugiej zapobiega przypadkowym naciśnięciom gdy trzymamy urządzenie w ręku chwytając go od dołu. Pozostałe dwa przyciski znajdują się na górnej krawędzi. Ten po prawej służy jako przełącznik oświetlenia ekranu a przy dłuższym przytrzymaniu bezpośrednio wywołuje menu pozwalające regulować poziom natężenia światła bez potrzeby przedzierania się przez różne pozycje w menu. Sprytne i wygodne. Natomiast trzeci guzik to w sumie nie przycisk ale suwak. Przesunięcie go w prawo uruchamia lub wyłącza urządzenie. Najważniejszych przycisków czyli tych od zmiany stron w Tolino Shine niestety brak. Pewnie, jak w innych podobnych czytnikach, uznano, że dotykowy ekran to już i tak zbytek luksusu w tej cenie i fizyczne przyciski do zmiany stron nie przysługują.

 

Pod ekranem znajduje się przycisk "Home"

 

Wyłącznik umieszczono po lewej stronie na górnej krawędzi czytnika

 

Światełkiem zawiaduje przycisk po prawej stronie górnej krawędzi Tolino Shine

 

Dolna krawędź recenzowanego czytnika e-booków zawiera dwa gniazda, które przy codziennym użytkowaniu są ukryte pod wysuwaną klapką. Jedno z nich to standardowe wejście microUSB a drugie można wykorzystać do rozbudowy czytnika za pomocą kart pamięci microSD lub microSDHC. Czytnik obsługuje karty o pojemności do 32GB. Gniazdo USB służy do ładowania urządzenia lub przesyłania z komputera plików książkowych przez kabel. Jeśli się dokładnie przyglądnąć, to jest jeszcze malutki otworek opisany jako „Reset”, jak się domyślam służy do restartowania urządzenia przy całkowitym zawieszeniu systemu. Mnie jednak taki przypadek się nie trafił i nie przetestowałem tej funkcji. W związku z tym trudno mi uwierzyć, że w Tolino rzeczywiście jest Android. Ale może kiedyś się jeszcze przydarzy i reset....

 

 

Gniazda ukryte pod zmyślną klapką w dolnej krawędzi

 

Parametry

Testowany czytnik e-książek pracuje pod kontrolą zamkniętej wersji systemu Android (2.3.4 Gingerbread). Wcześniejsze wersje oprogramowania Tolino Shine doczekały się rootowania ze strony użytkowników. W recenzowanej przeze mnie wersji (firmware 1.4.6) na razie brak jest takiej możliwości, więc nie miałem okazji instalować żadnych zewnętrznych aplikacji.

 

Informacja o dostępnej pamięci czytnika

 

 

Z 4GB pamięci wewnętrznej zainstalowanych w urządzeniu dla użytkownika dostępne jest około 2,1GB. Przy korzystaniu z książek w formacie EPUB miejsca nie powinno zabraknąć, a na większe lub liczniejsze pliki zawsze jest jeszcze w odwodzie karta pamięci. Zamontowany procesor pracuje z częstotliwością 800MHz co wydaje się wartością dużą i czytnik faktycznie dobrze reaguje na dotyk a w czasie zmiany stron czy wybierania pozycji w menu nie ma specjalnych opóźnień. Jednak mam wrażenie, że w porównaniu z innymi czytnikami, dość długo trwa zmiana parametrów wyświetlania książek takich jak wielkość i krój czcionki czy marginesy. Ale takie czynności wykonuje się raz na jakiś czas i nie wpływa to na komfort pracy z czytnikiem.

 

Tolino Shine (po lewej) i Kindle Paperwhite (włączone menu regulacji oświetlenia)

 

 

Wymiary czytnika są standardowe i zbliżone do innych urządzeń z ekranem o przekątnej 6 cali. Na uwagę zwraca chyba tylko waga Tolino Shine. Wciąż należy on do najlżejszych eczytników z dotykowym ekranem i oświetleniem. Lżejszy jest chyba tylko najnowszy NOOK GlowLight wprowadzony na rynek w roku 2013 (podobnie jak Tolino Shine) i PocketBook Ultra. Różnica w ciężarze jest jednak raczej trudna do zauważenia (np. Tolino jest lżejszy o 23g w porównaniu z Kindle Paperwhite 2).

 

Ekran

Ekran decyduje o komforcie czytania. W Tolino Shine zastosowano sześciocalowy wyświetlacz (przekątna 15,24 cm) o wysokiej rozdzielczości 1024x758 pikseli. Przekłada się to na obraz dobrej jakości a każda z dostępnych w czytniku czcionek reprezentuje się dobrze. Podczas czytania trudno jest zauważyć pozostałości z poprzednich stron, znane z innych czytników z technologią ekranu elektronicznego pod nazwą ghosting. Niedociągnięcia z wyświetlaniem liter zdarzają się w miejscach, gdzie przed chwilą wyświetlane było okno z menu (np. regulacji poziomu oświetlenia) lub ilustracja z dużą ilością czarnych elementów. W Tolino Shine można ustawić pełne odświeżanie ekranu co jedną, dziesiątą, dwudziestą...., setną stronę lub w ogóle je wyłączyć.

 

Ustawienia pełnego odświeżania ekranu Tolino Shine

 

 

Oświetlenie ekranu poprawia kontrast i umożliwia komfortowe czytanie tam, gdzie brak jest wystarczającej ilości światła naokoło (ciemne poczekalnie, przyciemnione autobusy miejskie prowadzone przez „oszczędnych kierowców” wyłączających oświetlenie, wagon kolejowy z przepalonymi świetlówkami i inne lokalne udogodnienia cywilizacyjne). Ta właściwość czytnika została dobrze zaprojektowana. Kolor i rozłożenie światła na ekranie w Tolino Shine należy do przyjemnych. Bliżej mu w tym do Kobo i pierwszej wersji Kindle Paperwhite niż np. do pierwszych podświetlanych Nooków czy Onyksów. Po bardziej uważnym przyglądnięciu się, można zauważyć nierównomierności rozprowadzania światła, szczególnie w dolnej części ekranu. Podobnie wygląda to w pierwszej wersji Paperwhite. Zaglądając od góry pod obudowę, na dolny brzeg ekranu, daje się też bez problemu dostrzec pięć diod podświetlających. Diody można całkowicie wyłączyć w razie potrzeby. Dla mnie komfortowy poziom natężenia światła wahał się od 1/3 do 2/3 natężenia. Ustawienie największej jasności daje bardzo intensywne światło.

 

Ustawianie oświetlenia rozwiązano bardzo przyjaźnie. Przede wszystkim natężenie światła można regulować płynnie w dużym zakresie. Po drugie, można to robić albo z menu, albo poprzez naciśnięcie i przytrzymanie przycisku włączającego światło. Natomiast krótkie naciśnięcie tego przycisku po prostu włącza lub wyłącza diody.

 

Oprogramowanie

Czytnik do testu kupiłem z zainstalowanym oprogramowaniem wewnętrznym w wersji 1.2.0. Natychmiast po włączeniu czytnika i podłączeniu go do wifi wyświetlona została informacja o dostępnej aktualizacji (Für Ihnen tolino steht ein Software-Update zur Verfügung). Skwapliwie skorzystałem z tej możliwości, ponieważ późniejsze (od 1.4.5) wersje firmware'u dodawały obsługę w języku angielskim. Czytnik sprawnie pobrał plik z aktualizacją o wielkości około 76MB i automagicznie przystąpił do dzieła. Aktualizacja przebiegła bez żadnych zgrzytów. Po wejściu do głównego ekranu, wybraniu przycisku menu w lewym górnym rogu i przejściu do opcji „Sprache / Language” mogłem więc wybrać „English” i potwierdzić wybór przy pomocy „Übernehmen”. Po chwili oczekiwania miałem już wersję anglojęzyczną, co umożliwiło mi napisanie tej recenzji. Z taką też wersją zapewne poradzi sobie więcej osób niż z niemiecką. Adekwatnie do wybranej wersji językowej w bibliotece pojawią się instrukcja obsługi w wybranym języku.

 

Informacja o wersji firmware zakupionego czytnika

 

Od tej pory nie miałem potrzeby uruchamiania systemu od nowa. W codziennym użytkowaniu czytnik startuje natychmiast, ponieważ pozostawiony sam sobie (lub wyłączony przyciskiem) nie wyłącza się całkowicie a tylko usypia. W trybie czuwania na ekranie wyświetlana jest informacja „Hush... tolino is sleeping.” a oświetlenie zostaje całkowicie wygaszone.

 

 

Niemieckojęzyczna wersja wygaszacza ekranu

 

Zarządzanie książkami i chmura Deutsche Telekom

Atutem przemawiającym za wyborem właśnie Tolino i elementem zdecydowanie wyróżniającym te czytniki (Shine oraz Vision) spośród mniej zaawansowanych urządzeń jest możliwość korzystania z przestrzeni dyskowej w chmurze obsługiwanej przez Deutsche Telekom. Do dyspozycji posiadacz czytnika otrzymuje 25GB oraz bezpłatny dostęp do około 25 tys. punktów bezprzewodowego dostępu do internetu na terenie Niemiec. Co prawda przeglądarka internetowa w Tolino Shine ma bardzo podstawową funkcjonalność, ale awaryjnie można z niej korzystać.

 

Telekom HotSpot podłączony

 

 

W Polsce usługa bezpłatnych hotspotów T-mobile nie działa. Tolino łączy się, ale wymaga zalogowania poprzez podanie nazwy użytkownika i hasła użytkownika usługi T-mobile. Natomiast test przyłączenia do niemieckiego hotspotu przebiegł pomyślnie. Czytnik połączył się z siecią bez problemu.

 

Panel zarządzania chmurą w niemieckiej księgarni Thalia

 

Usługa TelekomCloud umożliwia równocześnie rzecz chyba najważniejszą, czyli dostęp do zakupów oraz synchronizację podczas czytania. Pierwsza cecha wynika z powiązania czytnika z księgarnią. Zakupione przez użytkownika publikacje od razu lądują na jego koncie w chmurze i są jednocześnie widoczne na czytniku podłączonym do internetu. Zakupu książek w powiązanej z nim księgarni można też dokonać bezpośrednio z urządznia. Druga cecha chmury jest również bardzo ciekawa, a umożliwia ona synchronizację ostatnio czytanego miejsca w książce na wielu (do 5) różnych urządzaniach. Może to być zarówno czytnik Tolino jak i aplikacje księgarni działające na różnych urządzeniach np. tablecie, smartfonie czy komputerze. Oczywiście wymagane jest wtedy połączenie danego urządzenia z internetem w momencie, gdy kończymy czytać. Synchronizacja taka powoduje czasami w recenzowanym czytniku lekkie opóźnienie w powrocie do ekranu startowego z czytanej właśnie książki. Czytnik aktywuje wtedy połączenie sieciowe (które jest wyłączane co jakiś czas zapewne dla zaoszczędzenia baterii), przesyła do chmury dane o ostatnio otwartej lokalizacji w książce. Czasami więc można mieć wrażenie, że czytnik reaguje opornie na przejście do ekranu startowego, ale nie zawsze się to zauważa. Nie czuć tego także jeśli przerywamy czytanie i po prostu zostawiamy czytnik do uśpienia.

 

Wygląd aplikacji Thalia do obsługi chmury dla iOS

 

Oczywiście w księgarni dostępne jest też zwykłe pobieranie pliku EPUB. Nie ma obowiązku korzystania z chmury i bez logowania do niej czytnik może normalnie funkcjonować. Jeśli więc ktoś chce wgrywać książki bezpośrednio do czytnika, nie ma ku temu żadnych przeciwwskazań. Po podłączeniu czytnika do komputera jest on widoczny jako napęd USB (podobnie karta pamięci o ile jest włożona do czytnika). Książki można wgrywać zarówno do pamięci głównej urządzenia jak i na kartę (widoczną w komputerze jako dodatkowy dysk). Wystarczy wtedy skopiować plik EPUB do katalogu „Books” a po odłączeniu od komputera książka będzie widoczna w czytnikowej bibliotece. Do zarządzania książkami można też bez problemu korzystać z popularnego programu calibre. W takim przypadku, nawet posiadając bibliotekę w postaci plików MOBI, program sam zadba o konwersję na format EPUB.

 

Stan synchronizacji zawartości czytnika z chmurą

 

Korzystanie z konta w niemieckiej księgarni z punktu widzenia polskiego użytkownika może być zrazu utrudnione. Można sobie zadać pytanie, czy recenzja takiego czytnika w naszych warunkach ma sens. Ale „przeciwności” w postaci dopasowania do rynku niemieckiego można z pożytkiem wykorzystać i u nas.

 

 

W moim przypadku księgarnia internetowa Thalia nie przewidziała, że może zakładać u nich konto ktoś spoza krajów niemieckojęzycznych. Zrazu na konto próbowałem zalogować się na stronie WWW księgarni, ale ostatecznie zrobiłem to poprzez czytnik. Podany przeze mnie polski adres zamieszkania nie został przyjęty. Koniec końców wpisałem więc lokalizację paczkomatu w Berlinie. Nie wiem, czy da się w nim mieszkać i nie zamierzam się do niego przeprowadzać, ale ważne, że system księgarni przyjął takie „miejsce zameldowania”. Dzięki temu mogę w pełni korzystać z zalet czytnika i przetestować wszystkie funkcje.

 

Trochę gorzej a może po prostu mniej logicznie wygląda zarządzanie książkami od strony czytnika. A konkretnie mam na myśli usuwanie książek bo jest ono zorganizowane dość zaskakująco. Otóż aby skasować książkę z pamięci urządzenia nie wystarczy jej usunąć z „mojej biblioteki”. Tak „wykasowane” pozycje będą wracać przy kolejnej aktualizacji zawartości biblioteki, ponieważ pliki nie są w ten sposób kasowane w czytniku. Takie ponowne objawienie książki może na przykład nastąpić po włożeniu do urządzenia karty pamięci. Na dłuższą metę jest to męczące. Po co usuwać książki, które raz po raz będą się znowu pojawiać? Do trwałego wykasowania plików z czytnika należy za to użyć opcji czyszczenia pamięci! W tym celu trzeba wejść do menu głównego Tolino, wybrać opcję „Memory” i dalej „Clear memory”. Zrazu bałem się użyć tej opcji spodziewając się, że nastąpi zupełne wyczyszczenie zawartości czytnika. Po doczytaniu w instrukcji obsługi dowiedziałem się jednak, że można w ten sposób też usunąć tylko wybrane pliki. Należy je zaznaczyć na liście i tylko one są kasowane w urządzeniu. Nie wpływa to na zawartość naszego konta w chmurze.

 

Wybór książek do skasowania (czytnik z ekranem czarno-białym, ale zrzuty ekranu robi kolorowe)

 

Formaty plików z książkami

Tolino nie wspiera szerokiego zakresu formatów książek do czego nas przyzwyczaili inni dostawcy czytników (oczywiście poza Amazonem). W zasadzie przeznaczone jest do czytania pików EPUB. Nie napotkałem z nimi (pliki z polskich księgarń) żadnych problemów. W szczególności polskie znaki wyświetlane były prawidłowo. Nie ma więc obawy, że czytnik nie sprawdzi się w polskich warunkach.

W specyfikacji podano, że Tolino otwiera również pliki TXT oraz PDF. W praktyce okazało się, że ignoruje MOBI (czego się można było spodziewać).

 

Wygląd przykładowej strony z pliku PDF bez powiększenia

 

 

Niestety, książki w formacie PDF obsługiwane są bardzo słabo. Można plik PDF otworzyć, można powiększyć poszczególne strony aby odczytać komfortowo tekst. Ale nawigowanie po powiększonej stronie jest utrudnione. Przetwarzanie stron trwa zdecydowanie za długo, szczególnie jeśli zawierają one zdjęcia. Po powiększeniu tekst jest czytelny i łatwo przejść do następnej strony, jak w zwykłym e-booku. Jednak powiększenie ustawione na jednej stronie nie działa już na następnej i za każdym razem należy ponawiać przeskalowanie. Na dłuższą metę jest to dość męczące. Ratunkiem w takich przypadkach w wielu innych czytnikach (nawet dość prostych, takich jak np. recenzowany tutaj TrekStor Pyrus Mini) bywa często tryb tekstowego wyświetlania plików PDF – tak zwany reflow. I takowy tryb Shine posiada. Na niewiele jednak się to zdaje, ponieważ w odróżnieniu od testowanych do tej pory przeze mnie czytników, książka wyświetlana w taki sposób na Tolino przypomina sieczkę. Wszystkie akapity a czasami nawet poszczególne słowa (zależy to od testowanego przeze mnie pliku) są posklejane i czytanie tego nie ma po prostu sensu.

 

Książka w formacie PDF niby w trybie reflow

 

Podobnie bez rewelacji czytnik spisuje się w zakresie grafik zawartych w tekście. Nie znalazłem możliwości powiększenia ilustracji czy wyświetlenia ich osobno. Tu skazani jesteśmy na wydawnictwo a ewentualnych zaniedbań czytnik nie poprawi. Jeśli książka została złożona poprawnie – ilustracja będzie czytelna. W innym przypadku z użytecznością rycin może być kłopot.

 

Już dziś zapraszam na trzecią część recenzji Tolino Shine, która ukaże się w najbliższych dniach.