865 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor, Dibuk Saga. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

Japoński rynek czytników książek elektronicznych część I

Japonia jest krajem rodzinnym czytników. To przecież właśnie Sony wypuściło na rynek pierwszy czytnik oparty o papier elektroniczny. Można się więc spodziewać, że to co dzieje się obecnie na tym niezwykle zaawansowanym i wymagającym rynku elektroniki konsumenckiej daje niezły wgląd w przyszłość urządzeń elektronicznych w ogóle, a czytników książek elektronicznych w szczególności.

 

To, co napisałem poniżej nie jest oparte na żadnych profesjonalnych badaniach rynkowych, nie dotarłem też do żadnych kompleksowych raportów. Niniejszy tekst oparty został wyłącznie o własne obserwacje przeprowadzone przy okazji pobytu w Kraju Kwitnącej  Wiśni.

 

Częstotliwość kursowania pociągów w Tokio jest znakomita (Tokio, 2013 r.)

 

Miejscem, gdzie najprościej można dokonywać takich obserwacji jest oczywiście transport publiczny. Zarówno aglomeracja Tokio, jak i obszary poza stolicą mogą poszczycić się znakomicie zorganizowaną siecią połączeń (głównie kolejowych). Zapewne nie ma chyba nikogo, kto by nie słyszał na przykład o superszybkich pociągach shinkansen. To ikona japońskich kolei stanowiąca znakomitą konkurencję w stosunku do połączeń lotniczych czy przejazdów samochodem.

 

Pociągi shinkansen na stacji (Tokio, 2013 r.)

 

Ale dzień po dniu miliony pasażerów przewożą również pociągi podmiejskie, miejskie czy metro. Dojazdy do pracy są więc dobrą okazją do lektury, której można się oddawać zamiast marnować życie w ulicznych korkach. Japończycy zdają się ten czas dobrze wykorzystywać. Również kolejarze im w tym pomagają. W pociągach na szczęście zakazane a także niemile widziane rozmowy przez telefon. Na przykład w shinkansenach są specjalnie wydzielone miejsca, gdzie można spokojnie rozmawiać przez swoją komórkę. Tak dobrze znane z polskich kolei głośne relacjonowanie swego życia osobistego czy zawodowego przez telefon a przy okazji osobom siedzącym po sąsiedzku albo i połowie pasażerów wagonu, w Japonii jest nie do pomyślenia. Podczas podróży kolejami japońskimi nie ma też specjalnego stresu z powodu spóźnienia pociągu, działa oświetlenie, siedzenia są czyste i wygodne, czuć pracującą klimatyzację. Trudno o lepsze warunki do lektury. I lekturze Japończycy oddają się z lubością. Bardzo wielu pasażerów wsiada do pociągu z książką, mangą lub komórką w ręku. Sporadycznie można też spotkać kogoś z tabletem... ale nikogo nie spotkałem z czytnikiem! Było to dla mnie dużym zaskoczeniem. Nie tak sobie wyobrażałem czytelnictwo w Japonii...

 

Pociąg miejskiej linii Yamanote poza godzinami szczytu (Tokio, 2013 r.)

 

Przeszkody w używaniu czytników na pewno nie są takie jak u nas. W pociągach zawsze świecą się lampy. Zazwyczaj wszystkie. Zapewne są wagony z przepalonymi świetlówkami jak u nas, ale ja takich nie znalazłem. Zapewne są też w Japonii tacy kierowcy autobusów jak u nas, którzy wyłączają oświetlenie w miejskich autobusach uważając, że pasażerowie zapewne wolą jechać po ciemku, ale takich nie znalazłem. Pasażerowie komunikacji zbiorowej mają więc znakomite warunki do czytania. Wyjątkiem oczywiście są godziny szczytu dojazdów do i z pracy, kiedy ścisk może być spory. Typowy obrazek ilustrujący zaobserwowany przeze mnie „statystyczny obraz” zachowań podróżnych wygląda następująco: naprzeciwko mnie w pociągu jest zazwyczaj 7 miejsc siedzących. Można się spodziewać, że kiedy wszystkie są zajęte, to dwie osoby śpią (zasypiając często z komórką w ręku i budząc się co jakiś czas dla sprawdzenia godziny na wyświetlaczu), jedna osoba czyta gazetę, mangę lub książkę, a pozostałe czytają, grają, słuchają, oglądają lub piszą coś na smartfonach. Sporadycznie może pojawić się ktoś z przenośną konsolą Nintendo DS lub osoba wachlująca się wachlarzem pomimo całkiem sprawnej klimatyzacji. Jednak podczas całego kilkunastodniowego pobytu ani razu nie widziałem nikogo korzystającego z czytnika!

 

Zapraszam do lektury drugiej części wpisu dostępnej tutaj.