864 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

Indyjskie kino od podszewki

Repertuar - Perumal Murugan

Oooo, nie chcielibyście być w skórze Satiego! Nie potrafilibyście przeżyć nawet dnia tak jak on. Nie chcielibyście nawet sobie wyobrażać jak to jest zasypiać z żołądkiem pełnym wody zamiast jedzenia. Nawet największy hit bollywoodzki oglądany z perspektywy najtańszego miejsca do siedzenia na podłodze nie wzbudziłby waszego zachwytu. Nieee, lepiej nie wczuwać się za bardzo w życie milionów takich młodych chłopców pracujących i żyjących za kilkadziesiąt rupii (mniej niż złotówkę) dziennie. Ale o tym właśnie jest „Repertuar”.

 

Akcja książki Murugana Perumala rozgrywa się w połowie XX wieku w miasteczku położonym gdzieś w południowych Indiach. A dokładniej wokół znajdującego się tam kina, będącego magnesem przyciągającym niemal codziennie rzesze ludzi. Będącego jedną z niewielu atrakcji pozwalających odetchnąć od znoju życia. Autor odmalowuje egzystencję kilkunastolatka z bardzo niskiej warny, który pracuje u wytwórcy i sprzedawcy wody sodowej. W zasadzie powinienem napisać, że służy a nie pracuje. Podobnie, jak wielomilionowa rzesza nastolatków w Indiach i dzisiaj, Sati jest przedstawicielem młodych ludzi, którzy od najmłodszych lat imają się każdego zajęcia aby przeżyć. Często porzuceni przez rodziny lub wypędzeni głodem na ulicę, szukają kogokolwiek, kto za niewielkie wynagrodzenie lub pożywienie będzie wymagał od nich całkowitego posłuszeństwa i dyspozycyjności.

 

Butelki po pepsi czekające na napełnienie przed przydrożnym straganem (Indie, 2009 r.)

 

 

"Kolos jest już w kinie. Sati chwyta między palce po trzy butelki naraz i układa je w skrzynkach stojących na zewnątrz. Cztery rzędy butelek z dużą ilością sody i odrobiną koloru. Sati bierze swoje skrzynki i już ma wejść do kina, kiedy ze sklepu z betelem przybiega Mani.

 

-Daj, daj, patrz! Eunuch Muttamma!

 

Sati podąża wzrokiem za palcem Maniego, widzi zbliżającego się Muttammę.

 

Bardzo wysoki mężczyzna w sari, z girlandą jaśminu we włosach. Kolorowe, plastikowe bransoletki, długie włosy spływające poniżej ramion. Nie ma bluzki, ale sari ciasno opina jego klatkę piersiową."

 

Perumal Murugan „Repertuar”

 

 

 

 

Wystarczy wyjść na ulicę w dowolnym mieście w Indiach, aby dostrzec chłopców żyjących dziś niemal tak samo jak bohater „Repertuaru” kilkadziesiąt lat temu. Pomocnik kierowcy ciężarówki, pomywacz w ulicznej jadłodajni, chłopiec na posyłki w sklepie, grupka zbierająca plastikowe butelki na dworcu kolejowym, przykucnięte dzieci sortujące bryłki węgla według wielkości, czyścibuty – takich postaci może przewinąć się dziesiątki w polu widzenia w ciągu raptem kilku minut.

 

Książka napisana jest w czasie teraźniejszym, czego osobiście nie lubię, ale może była taka intencja autora. Moim zdaniem jednak źle to wpływa na odbiór dłuższego tekstu. Narracja raz po raz się zrywa, wątek umyka, brak jest czasu na zastanowienie, jak i brakuje go głównemu bohaterowi miotanemu poleceniami i groźbami właściciela sklepu oraz nigdy nie zaspokajanym do końca głodem fizycznym czy narkotycznym. Te zabiegi jednak zdają się pasować do tematu i formy książki.

 

Lektura warta polecenia każdemu, kto bardziej świadomie chce odwiedzać Indie i nie tylko.

 

P.S.

 

Zapraszam do konkursu, w którym nagrodami są książki „Repertuar”. Pytanie konkursowe jest tutaj.