865 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

Źródła surogatek

Źródła miłości - Kishwar Desai

„Źródła miłości” Kishwar Desai bardzo mile mnie zaskoczyła. Sam nie wiem dlaczego, ale z opisu książki wywnioskowałem, że będzie to coś w rodzaju łzawej opowieści na pograniczu romansidła z życia indyjskiej klasy średniej. Jakże się zawiodłem, i jakże to dobrze!

 

Wyobraźcie sobie, że żyjecie w parze, która nie może mieć dzieci. Wyobraźcie sobie, że raz za razem zawodzą wszystkie mniej lub bardziej popularne metody starania się o potomka. Wyobraźcie sobie, że świat rozpada się wokół was jak i w waszym wnętrzu w obliczu powszedniego szczęścia innych i fiaska waszych wspólnych starań. Wyobraźcie sobie, że jednak jest jeszcze ostatnia nadzieja na dziecko, ale przy pomocy surogatki. W końcu wyobraźcie sobie, że w Indiach cały proces zapłodnienia, oczekiwania i narodzin waszego dziecka może kosztować tyle, że was na to stać bez zapożyczania się do piątego pokolenia włącznie.... Co robicie? Zdobywanie pieniądze i jedziecie do Indii, czy żyjecie w świadomości, że nie stać was na kupienie sobie szczęścia przy wsparciu surogatki?

 

To tylko część dylematów, które można przemyśleć podczas lektury książki. Pojawiające się w niej rozterki należą do tych z rzędu największego kalibru. Autorka podeszła do nich poważnie i udało jej się uniknąć pompatyczności czy łzawego kiczu. Na szczęście cała historia opisana została z punktu widzenia kobiety, która zna zarówno realia indyjskie jak i europejskie. Otrzymujemy więc dobrze napisaną historię z mieszanką spraw poważnych, życiowych i na pograniczu dwóch kręgów kulturowych. A sporą rolę w tym wszystkim grają pieniądze i ludzkie uczucia.

 

Zabawa w deszczu (Sarnath, 2012 r.)

 

Jednak artykuł w gazecie ze zdjęciem uśmiechniętej indyjskiej surogatki ożywił w jego głowie lęki związane z tym, że tysiące Hindusek dają się przekupić Zachodowi i rodzą dzieci białych ludzi. Z ponurą miną oświadczył więc Mehcie, że już wkrótce rozrośnie się zachodnia populacja i rozpanoszy tamtejszy styl życia, a dzieci wychowywanych w tradycji i kulturze Wschodu będzie coraz mniej.”

Kishwar Desai „Źródła miłości”

 

Książkę czytałem trochę jak scenariusz bollywoodzkiego filmu. Wyobrażałem sobie wygląd charakterystycznych aktorów wcielających się w bohaterów powieści: bohaterkę próbującą żyć w Indiach na sposób europejski, młodego celnika rozdartego między chęcią zarobku a ludzką uczciwością, ambitnych lekarzy i ludzi medycznego czarnego rynku. Jedyna postać, jakiej mi zabrakło, to dzielny policjant z kruczoczarnym wąsikiem, wiecznie ubrany w mundur i wyglądający zupełnie jak Aamir Khan w „Talaash”. Może pod koniec spiętrzenie akcji autorce nie udało się najlepiej. Wyczułem w finale trochę pośpiechu, jakby nagle trzeba było skończyć wszystkie główne wątki, bo minął przewidziany czas i publiczność zaczyna się zbierać do wyjścia z kina. Trochę szkoda, bo książka mogła być trochę dłuższa o bardziej rozbudowane zakończenie. Czy jednak udało się bohaterce dotrzeć do prawdy o małej Amelii? Czy wszystkie wątki zostały zamknięte? O tym warto się przekonać sięgając po „Źródła miłości”.

 

Recenzja bierze udział w konkursie kooble.pl. Można na nią głosować tutaj. Książka znajduje się w zasobach Koobe: http://www.koobe.pl/1229591,ebook,zrodla-milosci.htm.