905 Obserwatorzy
21 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe Czytanie

cyfranekblog@protonmail.com - rynek e-booków, czytników książek: Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Rakuten Kobo, Bookeen Cybook, Icarus, Nolim, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook, Onyx Boox. 

Recenzja: Jakoś to wszystko NIEOPŁACALNE

„Jakoś wkrótce” Kelly i Zacha Weinersmithów jest próbą zmierzenia się z technologiami przyszłości. Mogą to być zarówno te, których wyczekujemy już od dawna i teoretycznie były zaprezentowane całe dekady temu, jak i takie, które wydają się być w fazie nie do końca wykrystalizowanej koncepcji. W pierwszej części autorzy mierzą się z tym, co może wyprowadzić ludzkość w kosmos, ale i w dalszych rozdziałach do tego wracają. Idą także w stronę komputerów, medycyny i leczenia tudzież modyfikacji naszego ciała. Udaje im się zachować dość przystępną formę, nawet kiedy piszą o dość futurystycznych i całkiem skomplikowanych sprawach. To duża zaleta tej książki. Do wad bym zaliczył, co dość zrozumiałe dla amerykańskich autorów, skupienie się na amerykańskich specjalistach w danej dziedzinie i amerykańskim punkcie widzenia świata.

 

Kelly i Zach Weinersmith „Jakoś wkrótce” 

 

 

Lektura książki nie jest niestety zbyt optymistyczna. To znaczy niby jest, bo widać, jak wielki postęp dokonuje się w wielu dziedzinach. Ale raz po raz pojawiają się w obrazie współczesnych postępów ludzkości także spore rysy. Pójdę teraz na wielkie skróty i spróbuję podsumować wnioski jednym stwierdzeniem, które zaskakująco często przewija się i powtarza w konkluzjach na temat przyszłości poszczególnych technologii. Nie zdradzę wielkiej tajemnicy, ani to co napiszę nie powinno zepsuć zabawy podczas lektury książki, choć mam opinię dość stronniczą i całkiem tendencyjną. Niestety jest to, jak mniemam, też niezłym i dosadnym podsumowaniem wszystkich wywodów przedstawionych w książce.

 

Cyfranek jakoś wkrótce...

 

Otóż przy każdym niemal poruszanym problemie autorzy twierdzą, że wiele z tych rzeczy, o których na przykład ludzkość marzy (przynajmniej ta należąca do krajów pierwszego świata) jest całkiem całkiem osiągalna z wielu punktów widzenia poza jednym – finansowym. Można już myśleć całkiem poważnie o tym lub o owym, ale wszystko rozbija się o jedno – finanse. W zasadzie wszystko, co by było fajne i o czym tak fajnie czytało się w książkach science-fiction jest dziś zwyczajnie nieopłacalne. Nie będzie kluczowych osiągnięć, popychających świat do przodu, bo nie ma kto zapłacić za badania jednego czy drugiego detalu. W sumie to dość logiczne i trudno się z autorami nie zgodzić, że badania oraz wdrożenia nowości nie są tanie.

 

Cały czas jednak kołacze mi się z tyłu głowy fundamentalna wątpliwość: gdyby tak rzeczywiście było to w latach '40 XX wieku np. przy myśleniu o energii jądrowej, to do dziś byśmy tylko o tym czytali w książkach. Bo co najsmutniejsze, jeśli w grę wchodzi wyścig zbrojeń, to nie ma, że „to się nie spina finansowo”. Podobnie było z lotami na Księżyc. Może w połowie XX wieku nie było na świecie tylu miliarderów co dziś, ale pieniądze na to jednak się znalazły. Choć też trudno mówić o „opłacalności” tego pomysłu. Być może trudno to było zauważyć autorom książki - obywatelom supermocarstwa, ale ja to widzę aż nazbyt jasno. Pieniądze na badania i technologie można zdobyć jeśli się chce. Ale oczywiście zamiast finansować zdobywanie kosmosu nowoczesnymi technologiami można też budować kolejne luksusowe jachty i pałace dla miliarderów. Wygląda na to, że musimy (jako ludzkość wybrać) czy wolimy mieć miliarderów gromadzących bogactwo ludzkości czy postęp. Bo jeśli nawet najbogatszych państw teraz nie stać na podstawowe badania, to jaka nas czeka przyszłość?

 

Mimo mojej smutnej konstatacji, polecam lekturę osobom rozkminiającym technologiczne problemy współczesnego świata. E-booka „Jakoś wkrótce” Kelly i Zacha Weinersmithów można kupić m.in. w księgarni Ebookpoint czy LitRes (w LitRes podając kod 10CYFR przy zakładaniu konta - zakładka "Kupon" - otrzymasz 10 PLN zwrotu za zakupy o wartości 20 PLN).