865 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor, Dibuk Saga. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

Życie Pi – w poszukiwaniu wiary

Życie Pi - Yann Martel, Zbigniew Batko

Tym razem najpierw oglądnąłem film, a później sięgnąłem po książkę. I wcale nie żałuję. Do tego wszystkiego, kończąc lekturę, jak raz trafiła się powtórka filmu w telewizji. Oglądnąłem więc go po raz kolejny. I wcale nie żałuję. Zarówno powieść jak i jej ekranizacja, są bardzo dobrymi opowieściami, do których warto wracać. Operują trochę innym językiem, to zrozumiałe, ale w obydwu przypadkach efekt jest więcej niż zadowalający.

 

Ganeśa przedstawiony przez ucznia jednej ze szkół w Gurgaonie (Gurgaon, 2016 r.)

 

Nie zdradzę żadnej tajemnicy, jeśli napiszę, że „Życie Pi” jest historią nastoletniego Pi Patela. To syn właściciela ogrodu zoologicznego z Pondicherry (dawnej kolonii francuskiej na terenie południowych Indii). Beztroskie dzieciństwo i młodość głównego bohatera zostały przerwane przeprowadzką (wraz z inwentarzem) do Kanady. Statek, którym rodzina wyrusza w podróż, nigdy nie dotarł jednak do celu.

Opowieść ma dwie główne, równoległe warstwy. Jedna z nich to codzienna walka o przetrwanie na Pacyfiku. Druga, to poszukiwanie Boga przez Indusa, dorastającego w wieloreligijnym społeczeństwie. Klamrą spinającą całą historię, jest stwierdzenie, którym został poruszony kanadyjski pisarz, słuchający historii opowiadanej przez Pi Patela. Usłyszał on, że Pi ma do opowiedzenia coś, co sprawi, że uwierzy on w Boga. To skłania pisarza do odwiedzenia tytułowego bohatera i sprawdzenia, czy rzeczywiście dzięki opowieści Indusa, można zyskać wiarę...

Nieważne, czy obietnica złożona kanadyjskiemu pisarzowi została spełniona, czy nie. Ważne, że „Życie Pi” jest dobrą opowieścią o poszukiwaniu, o przetrwaniu, o człowieczeństwie, o wierze. Brak w niej nadętego dydaktyzmu czy prostych (w znaczeniu: prymitywnych) przepisów na wiarę, których można by się po takiej historii spodziewać. Koniec końców, Pi pyta (czytelnika), która z przedstawionych wersji wydarzeń jest lepsza. I to czytelnik może wybrać, co mu bardziej pasuje. Czyż może być lepszy gest w stronę czytającego?