865 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

Nie porywa, ale to dobre wprowadzenie w tematykę indyjską

Gdy nie nadejdzie jutro - Paweł Skawiński

Tytuł książki Pawła Skawińskiego brzmi „Gdy nie nadejdzie jutro” i jako taki, po jej przeczytaniu, wciąż jest dla mnie zagadką. Jakoś nie udało mi się powiązać go z treścią książki. Sądzę jednak, że ta pozycja może być dobrym wprowadzeniem w tematykę indyjską. Piszę o tym, ponieważ zapytano mnie ostatnio „Gdzie znajdę zestaw dobrych lektur o Indiach?”.

 

Gdybym miał uszeregować przeczytane ostatnio książki, które są ocenione na tym blogu, pod względem zaawansowania i zagłębienia się w indyjskość, to „Gdy nie nadejdzie jutro” mógłbym spokojnie polecić jako wstęp. Pozycje zamieszczone w mojej biblioteczce na booklikes.com chyba są dobrym zestawem. Będę go rozbudowywał, ale gdyby więc ktoś teraz chciał po wstępie iść dalej, to kolejno można by kroczyć poprzez „Lalki w ogniu” (nie wymienione na tym blogu) a potem przez „Białego tygrysa” aż po „Dziewięć żywotów” i „Maximum City. Bombaj”. Być może przed omawianą właśnie pozycją „Gdy nie nadejdzie jutro” warto sięgnąć jeszcze po „Jadę sobie”, ale jestem w trakcie lektury, i nie mam jeszcze wyrobionego zdania o książce Marzeny Filipczak.

 

Przed pałacem Kumari w Katmadu (Nepal, 2003 r.)

 

„Monsun długo nie przychodził tego roku. Udręczona ziemia błagała o kroplę wody. Przerwy w dostawach prądu trwały coraz dłużej, elektrownie wodne nie działały, bo w zbiornikach retencyjnych zalegało już tylko popękane, zeschłe błoto. Gazety spływające czarnym drukiem odnotowywały kolejne rekordy temperatur. W tym samym czasie indyjscy naukowcy znaleźli wodę na Księżycu.”

Paweł Skawiński "Gdy nie nadejdzie jutro"

 

Paweł Skawiński podejmuje szereg tematów, które pozwalają zrozumieć podstawowe procesy kształtujące współcześnie Indie. Jest daleki od oficjalnego optymizmu. Trochę szydzi z „największej demokracji świata”. Pisze o nędzy, o życiu na ulicy, o tragicznym losie dzieci, o konflikcie w Kaszmirze. Rysuje obraz Indii, w których rośnie gniew zwykłych ludzi wykraczających poza ramy porządku społeczeństwa kastowego. Ludzie ci przekraczają granice nie z powodów ideologicznych lub religijnych, nie z chęci zysku. Robią to w odruchu rozpaczy w obliczu bezmyślności efektów „globalistycznych” decyzji niszczących lokalne życie czy w buncie przeciw całkiem lokalnym (mniej lub bardziej oficjalnym) kacykom korupcji.

 

Książka napisana jest z pozycji działacza organizacji pozarządowych próbujących przebić się ze swoim (często „zachodnim”) sposobem myślenia przez mur społecznych schematów i okopy, w których siedzi biurokratyczna machina państwa indyjskiego (czy nepalskiego). W tekście można odczuć sporo osobistego zaangażowania połączonego z ciekawością i chęcią poznania tego, co dzieje się dziś w Indiach oraz Nepalu. Czyta się dość dobrze, choć książka jest dość nierówna pod względem toku myślenia, podejmowanych problemów jak i sposobu pisania. Zdarza się kilka nieprzemyślanych zdań. Na przykład stwierdzenie, że „Ostrożne szacunki mówią o około dziewięciu tysiącach dziewcząt rocznie przemycanych przez granicę. Zazwyczaj między dziesiątym a czternastym rokiem życia.” sugeruje, że przekraczanie granicy indyjsko-nepalskiej jest czymś trudnym. Tymczasem Nepalczycy mogą wjeżdżać do Indii i podejmować tam legalnie pracę. Podobnie autor pisze: „Czasem wmawia się im, że pośrednik znajdzie dla córek dobrą pracę w Katmandu lub innym wielkim indyjskim mieście.”, co może wywołać u czytelnika mylne wrażenie, że Katmandu jest miastem indyjskim. Na szczęście stwierdzenia, które mogą budzić tego typu zastrzeżenia są wyjątkiem.

 

Książka może nie porywa, ale osobom interesującym się subkontynentem indyjskim daje dobre podstawy do dalszych poszukiwań.