864 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

Pieszo donikąd

Pieszo przez Indie - Oliver Schulz

„Pieszo przez Indie” jest zapisem wędrówki przez niemal cały subkontynent z południowych krańców aż do podnóża Himalajów. Autor nie należy do nowicjuszy. Od wielu lat odwiedza Indie, posługuje się hindi, długo przygotowywał się do wędrówki. Ale, co podkreśla wielokrotnie, jest rozdarty pomiędzy miłością i nienawiścią do Indii. Przemarsz jest więc dla Olivera Schulza próbą zmierzenia się nie tylko z czasem i przestrzenią lecz także własnymi myślami i odczuciami. A tematem przewodnim i jednocześnie wyznacznikiem trasy jest nawiązanie do gigantycznej pracy wykonanej wzdłuż południka 78ºE przez angielskich kartografów. Anglicy (William Lambton i George Everest) dokonali w XIX wieku dokładnego pomiaru geodezyjnego i stworzyli osnowę kartograficzną brytyjskich Indii. W książce Oliviera Schulza pojawiają się często nawiązania do ich wspomnień, trasy przemarszu ekspedycji kartograficznej i dokonań. Autor stara się też odnaleźć ślady, jakie po kartografach mogły pozostać.

 

"W pewnej chwili na serpentynie pomocnik kierowcy wyskakuje z samochodu, żeby ułamać gałąź z miodli indyjskiej. Zdrapujemy korę i kierowca pokazuje mi, jak czyści zęby gołą łodygą. Sok wypływający z żółtych włókien ma gorzki smak. Lekarze indyjscy już przed dwoma tysiącami lat stosowali substancje czynne zawarte w tym drzewie. Od dwudziestu lat jednak toczy się spór o prawa do patentu, które roszczą sobie producenci amerykańscy, japońscy i europejscy. Krytycy globalizacji nazywają to zjawisko "biopiractwem"."

O. Schulz "Pieszo przez Indie"

 

Sprzedawca szczoteczek do zębów (Varanasi, 2009 r.)

 

Wszystko to składa się na niezwykle ciekawy pomysł. Mamy więc ekspedycję naukową sprzed dwustu lat, obeznanego z tematem Europejczyka i bezmiar Indii przemierzanych pieszo. To wszystko jednak nie wystarczyło aby stworzyć pasjonującą opowieść. Co prawda czyta się dobrze, ale jakoś bez wypieków na twarzy. Opowieść się snuje, utyka a czasem i potyka, jak to przy pieszej wędrówce bywa. Sądzę, że autorowi nie udało się przekazać mnogości przeżyć i spotkań, które przecież musiały mieć miejsce podczas wielu miesięcy spędzonych w drodze. Po lekturze mam wrażenie niedosytu, jakbym przeczytał raczej relację z przechadzki po parku niż opowieść o wędrówce przez tysiące kilometrów, przez Indie... Lepiej mi się czytało niejeden blog podróżniczy pisany na bieżąco, często bez czasu na redakcję tekstu czy dłuższe rozmyślania nad tekstem (na przykład Michała Sałabana - http://north-south.info/pl/blog) niż tę książkę, która już choćby przez swą formę pretenduje przecież do miana poważnej literatury.

 

Książka zapewne warta przeczytania przez osoby, które zamierzają podjąć podobne wyzwanie i pieszo podróżować po Indiach, ale w takim przypadku nie będzie miała ona wielu czytelników.