868 Obserwatorzy
21 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe Czytanie

cyfranekblog@protonmail.com - rynek e-booków, czytników książek: Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Rakuten Kobo, Bookeen Cybook, Icarus, Nolim, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook, Onyx Boox. 

Cała książka bez uśmiechu – Romain Puértolas „Całe lato bez Facebooka”

Do sięgnięcia po „Całe lato bez Facebooka” zachęciła mnie lektura książki tego samego autora - „Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie Ikea”. Jak przy „Niezwykłej podróży” bawiłem się znakomicie, tak przy „Całym lecie” wynudziłem się jak mops.

  

Nowy Jork w stanie Teksas (źródło: Google Street View)

 

„Całe lato bez Facebooka” opiera się na kilku założeniach, które mają być zapewne zabawne. Przynajmniej mają taki potencjał. Nie wdając się zbytnio w szczegóły, żeby za dużo nie zdradzić ewentualnym czytelnikom, można jako przykład podać miejsce akcji – Nowy Jork w stanie Kolorado (Stany Zjednoczone Ameryki). Nie mylić z Nowym Jorkiem w stanie Nowy Jork! Prawda jakie to zabawne? Niestety, do mnie jakoś nie dotarła zabawność opisywanych sytuacji ani kwintesencja słownych żarcików powtarzanych co chwilę, jakby ktoś nie załapał za pierwszym razem, albo chciał się znowu pośmiać kilka akapitów dalej.

 

Zdaję sobie sprawę, że do książki nie można podchodzić zbyt poważnie. Jest trochę pastiszem powieści kryminalnych, trochę hołdem złożonym literaturze a trochę słowną zabawą. Autor nabija się nawet z poradników dotyczących rozwoju osobistego, czym zjednał sobie moją sympatię. Ale to jednak nie wystarczy, żeby stworzyć coś zabawnego. Puértolasowi, jak dla mnie, w całej książce udały się dwa akapity. Cytuję jeden z nich poniżej, jako przykład tego, jak mogło by być fajnie, a nie było.

 

PizzIkea należała do lokali nowego typu, mieszczących się przy jednej z handlowych ulic Woodville. Idea była prosta: klient przechodził najpierw przez ogromny „show room”, w którym prezentowano apetyczne pizze ulokowane w sztucznych kuchniach zaludnionych całymi rodzinami manekinów, a następnie schodził piętro niżej, by samodzielnie dobrać poszczególne składniki, które miały znaleźć się na jego pizzy. Markaritå, Kwattrø Formåggi, Pepperøni – to tylko niektóre z przysmaków oferowanych w tej restauracji.”

Romain Puértolas „Całe lato bez Facebooka”

 

Jeden ze sklepów Ikea w stanie Kolorado, nie wiem, czy w środku jest PizzIkea (źródło: Google Street View)

 

Główna bohaterka (i jednocześnie narratorka) jest policjantką, karnie przeniesioną do takiego miejsca, gdzie w zasadzie nic się nie dzieje i trudno nawet logicznie uzasadnić istnienie w takim miejscu posterunku policji. Pragnie jednak wyrwać się z powrotem do Nowego Jorku (wiecie, tego w stanie Nowy Jork, he... he...), a do tego potrzebuje prawdziwej zbrodni z amerykańskim rozmachem, czyli skutków działań seryjnego mordercy. No i jak raz właśnie w takiej sprawie rozpoczyna śledztwo, choć zdaje się być osobą średnio do tego się nadającą. Bo mimo tego, że jej miłością są książki i znajduje raz po raz cytaty z literatury pasujące do bieżącej sytuacji, to... w prowadzeniu śledztwa zdaje się być głupia jak but z lewej nogi. Trochę to denerwuje, jeśli trwa przez niemal całą książkę. No bo ileż można?

 

Romain Puértolas „Całe lato bez Facebooka”

 

Podsumowując, albo ja jestem o kilkadziesiąt lat za stary na taką lekturę, albo ta książka jest po prostu słaba. A może jedno i drugie?

 

E-booka można kupić np. w księgarni Ebookpoint: Romain Puértolas „Całe lato bez Facebooka”; dostępna jest także w bibliotecznym abonamencie Legimi.