865 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

Gwiazdy są na niebie, na ziemi są ludzie

Bollywood - Shashi Tharoor

„Bollywood” Shashi Tharoora jest powieścią o fikcyjnym bohaterze wspinającym się na szczyty popularności indyjskiej kinematografii. Jednak zgodnie ze słowami, które padły kiedyś z ust Boba Marley'a - „gwiazdy są na niebie, na ziemi są ludzie” - poznajemy bohatera jako człowieka, nie jako półboga masowej kultury. Zaznaczam to, bo kupując książkę można trochę (sądząc choćby po okładce) spodziewać się w książce kroniki kinematografii indyjskiej. Tak więc mamy beletrystykę, ale powieść jednak nie daje się łatwo i jednoznacznie opisać. Obok obrazu życia bollywoodzkiego aktora, autorowi udało się stworzyć jednocześnie opowieść ujętą w kształt scenariusza filmowego. Okazuje się więc, że filmowa historia napisana jest na wzór filmowej fabuły. Filmy o kręceniu filmu wymagają sporo talentu, aby dzieło okazało się warte uwagi. Reżyserom łatwo jest pójść na łatwiznę, bo filmowcy mają wokół siebie to, czego do takiego pomysłu potrzeba. Pisarzowi w takim przypadku jest znacznie trudniej. Nie ma pod ręką kamery, niepotrzebnych dekoracji i wolnego studia. Ale z zadania wywiązał się sprawnie. Książka zarówno pod względem treści jak i formy dobrze się sprawdza. Tym bardziej, że „Bollywood” wydaje się być owocem pisarskiego śledztwa jak i zabiegu polegającego na scaleniu wielu różnych cech w stworzenie jednego bohatera. Otrzymujemy więc coś na kształt raczej personifikacji Bollywoodu niż jego fabularnego opisania. Nie znam się na tyle na biografiach indyjskich aktorów, aby orzec czy i na ile powieść Shashi Tharoora oparta jest na jednym życiorysie i nawiązuje jednoznacznie do kogoś znanego. Spodziewam się, że raczej tak nie jest. Podążając wraz z autorem tropem jego „śledztwa” zanurzamy się w świat Bollywoodu, poznając jego cechy i przynajmniej część rządzących nim mechanizmów. Książka nie jest najnowsza, ale ani kino, ani Indie tak bardo się znowu nie zmieniły, aby to odczuwać jako mankament. Ze względu na treść i odsłanianie kulis przemysłu rozrywkowego od razu moje myśli zdążały do „Maximum City” Suketu Mehty i jeśli komuś będzie mało po lekturze „Bollywood”, to warto sięgnąć i po tę drugą.

 

Plakat "Wanted" (Dardżyling, 2009 r.)

 

Dopadnę go,

Nie zbiegnie mi,

A gdy go schwytam,

Na nic łzy.

Na nic grymasy, zedrę zeń pasy,

Skuję, zakopię lub utopię -

Taka go ze mną czeka przeprawa,

Zanim go oddam

W ręce prawa.

 

Pochwycę go

W końcu gdzieś tam,

Zmierzę się z nim

Sam na sam.

Wychłostam go, wytarzam w smole,

Rany posolę, łeb ogolę -

Taka go ze mną czeka przeprawa,

Zanim go oddam

W ręce prawa.

Shashi Tharoor „Bollywood”

 

Przyjemność czytania powieści Shashi Tharoora bez wątpienia można lepiej docenić znając dokonania indyjskiej kinematografii rodem z Mumbaju. Sądzę, że to lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników „Czasem słońce, czasem deszcz” czy „Ra.One”. Ale w moim przypadku przyjemność była jeszcze większa, gdy w tle grało radio z przebojami rodem z indyjskich filmów. Gorąco więc namawiam, gdy będziecie czytali recenzowaną książkę, włączcie sobie internetowe radio, na przykład polskastacja.pl Bollywood i spokojnie oddalcie się do Mumbaju.