864 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

"Tam gdzie pieprz rośnie" - w poszukiwaniu indyjskiej kuchni

Tam Gdzie Pieprz Rośnie: Kuchnia indyjska na wariackich papierach! - Marcin Miszczak

"Tam gdzie pieprz rośnie" to kolejny przykład dziennika-bloga z podróży po Indiach przekształconego na książkę. Autor przemierza Indie, zatrzymując się m.in. W Delhi, Mumbaju, Kalkucie czy Munnarze i próbując nomen omen “od kuchni” poznawać indyjską kuchnię. Kroi warzywa, wraz z innymi miota się po kuchni próbując być pomocnym i robiąc jednocześnie notatki, podpatruje. Nie wiem w sumie, czy tekst był wcześniej publikowany w Internecie, ale sprawia takie wrażenie. Może był pisany na gorąco na tablecie, a może sam autor potrafił już później odtworzyć sytuacje z podróży. Nie byłoby to takie dziwne, bo niektóre sytuacje z mojego pierwszego wyjazdu do Indii wciąż stoją mi przed oczami, choć minęło już kilkanaście lat od tego wyjazdu.

 

Wrażenie podobieństwa do wpisów na blogu potęgują dwie cechy tekstu. Pierwsza z nich może być opisana dwuwierszem:

Pojechałem, byłem, zobaczyłem,

opisałem co przeżyłem...

 

Jeśli herbata w Munnarze, to oczywiście z firmy Tata (Munnar, 2014 r.)

 

Druga cecha jest niestety mniej pociągająca. Otóż atrakcyjność książki znacznie obniżają liczne błędy ortograficzne, językowe, stylistyczne, składniowe i edytorskie. Sam nie wiem, jakich jeszcze można by się doszukać, gdyby tekst oddać w ręce porządnego korektora. A takiego zdecydowanie zabrakło. Pod względem językowym tekst przypomina prowadzonego na szybko bloga. Jeśli tak jest, potknięcia we wpisach powstających na rozklekotanej klawiaturze w dusznej atmosferze zapyziałej indyjskiej kafejki internetowej znajdą zrozumienie. Ale w książce sprzedawanej w wielu internetowych księgarniach to nie przystoi. Typowe i nietypowe zdarzenia w czasie wyjazdu opisywane całkiem barwnym stylem skłaniają koniec końców do pomijania językowych wpadek. Ale ja jednak nie potrafiłem się wyłączyć i zwyczajnie mi one przeszkadzały.

 

Miłośnikom blogów kulinarnych i podróżniczych powinno się podobać. Lekka lektura na jeden wieczór lub dłuższą podróż.

 

 

Wpadki językowe psują odbiór tekstu

 

P.S.

Książkę zakupiłem w księgarni Kobo przy okazji testu Kobo Glo HD. Teraz niestety posłuży mi do przetestowania procesu reklamacji wadliwego e-booka na przykładzie tego kanadyjskiego sklepu.