865 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor, Dibuk Saga. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

Zapiski hinduskiego Janka Muzykanta

Zapiski hinduskiej służącej - Baby Halder

Dawno nie czytałem książki, której okładka tak znakomicie może być ilustracją porzekadła "pasuje jak wół do karety". Zapewne znaczna część książkowych okładek powstaje bez związku z tekstem, albo ma spełniać wyłącznie funkcję reklamową. Nawet nie śmiem się domyślać jaką wizję miało wydawnictwo Prószyński i S-ka wybierając kiczowatą kompozycję nawiązującą do najsłabszych dokonań amerykańskich romansideł.

 

Oto na okładce w górnej części mamy indyjską piękność przyozdobioną biżuterią, tymczasem bohaterka powieści nie nosiła nawet bransoletek (bangle)! Dolna część okładki ukazuje natomiast kobietę stojącą po kostki w wodach Jamuny opływającej Tadż Mahal. W całej książce na próżno szukać nawet nawiązania do Agry. O romantycznej historii związanej z Tadż Mahalem, miłości po śmierci i przepychu miejsca pochówku nie wspominając. W książce jest zupełnie inaczej. W "Zapiskach..." kobiety lub ich niemowlęta umierają raczej w wyniku pobicia przez mężów, są szybko kremowane dla zatarcia śladów i nikt nie zbuduje im żadnego mauzoleum. Na szczęście, poza elementami graficznymi na okładce jest też zapowiedź "prawdziwej historii nadzwyczajnej kobiety, która odnalazła w sobie dość siły, by walczyć o szczęście...".

 

"Po drodze siostra macochy wytłumaczyła mi, że nie powinnam wychodzić wieczorami z domu, a jeśli już, to w towarzystwie męża. Kiedy odjechali, weszłam do domu. Panujący tam brud sprawił, że chciałam odwrócić się na pięcie i uciec. Nie było mnie ledwie jeden dzień, a dom wyglądał jak pobojowisko. Mój mąż nie przestrzegał również higieny osobistej. Nigdy jak należy nie mył zębów i nie płukał ust po jedzeniu. Nienawidziłam jeść z talerza, którego używał."

Baby Halder "Zapiski hinduskiej służącej"

 

Sprzątanie ulicy (Kathmandu, 2003 r.)

 

W sumie jednak czytelnicy "Zapisków hinduskiej służącej" mogą mówić o dużym szczęściu właśnie dlatego, że w książce nie ma nic z tego, co obiecuje grafika na okładce! Jest za to wiele z tego, czego można się spodziewać po notce reklamującej treść powieści.

Jak sugeruje polski tytuł i wspomniana notka reklamowa, książka jest relacją z dorastania i życia prostej hinduskiej dziewczyny, która instynktownie walczy z realiami małomiasteczkowego oraz wielkomiejskiego życia hinduskiego społeczeństwa. Dziewczyna siada do pisania i krok po kroku odtwarza swoje wspomnienia z okresu dzieciństwa i dorastania. Wraz z postępującą relacją z życia widzimy jak dojrzewał jej bunt i zmienia się też sposób pisania.

 

"– Cokolwiek robicie, nie zaniedbujcie nauki.

I właśnie dlatego, mimo zmartwień i trudności, nie porzuciliśmy szkoły. Miałam tam dobrą koleżankę, której matka często zapraszała mnie do ich domu, częstowała jedzeniem, a nawet zachęcała, bym została na noc." 

Baby Halder "Zapiski hinduskiej służącej"

 

Zadanie domowe, ale odrabiane na ulicy (Kolkata, 2012 r.)

 

Książka jest niezwykle przejmującym, uderzająco realistycznym, prostym a jednocześnie do głębi poruszającym obrazem życia dziewczyny i kobiety w hinduistycznej społeczności. Kobiety, która nie ma prawa do niczego innego poza rodzeniem dzieci i służeniem swemu mężowi. Oczyma hinduski możemy spojrzeć na świat rozerwanych tradycyjnych więzi kastowych, społecznych i rodzinnych. Dostrzeżemy to, co z dawnych obyczajów zostało, czyli głównie poddanie mężczyźnie, który ma prawo do wszystkiego, również do decydowania o życiu i śmierci. Dostrzeżemy również fizyczną i mentalną niewolę kobiet, które trwają przy swoich dręczycielach, a gdy mówią "dość!", piętnowane są przez dalekich i bliskich.

To książka, którą trudno opowiedzieć, podobnie jak trudno jest opowiedzieć malarstwo prymitywistów. To trzeba przeczytać, zanim następnym razem spojrzymy na wielomilionową armię służących pracujących w całych Indiach jak kraj długi i szeroki.

 

P.S.

W tym e-booku na szczęście jest tylko kilka błędów edytorskich. To wiadomość pozytywna. Smutne jest to, że tym razem Woblink (odpowiedzialny za konwersję pliku) nie odpowiedział na mój list w sprawie poprawek.

 

Poprawka - odpowiedzialny za konwersję do ebooka Woblink jednak po dziesięciu dniach odpowiedział. Zdążyłem wtedy też napisać już w sprawie błędów do publio.pl (gdzie książka była zakupiona). Teraz można cieszyć się poprawną wersją :)