867 Obserwatorzy
21 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy: Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Rakuten Kobo, Bookeen Cybook, Icarus, Nolim, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook, Onyx Boox. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

PocketBook Touch Lux 4 i PocketBook Basic Lux 2 – premiera dwóch nowych czytników

Jeszcze w tym miesiącu do sklepów trafią zapewne pierwsze egzemplarze dwóch nowych modeli czytników firmy PocketBook. Będzie to PocketBook Touch Lux 4 (PB 627) oraz PocketBook Basic Lux 2 (PB 616). Firma właśnie oficjalnie ogłosiła ich premierę na polskim rynku. Jak już pisałem wcześniej (przy okazji spekulacji na temat PocketBooka Basic Lux 2), nowością będzie głównie sam wygląd czytników i kształt fizycznych klawiszy. Jak można się dowiedzieć z rozesłanych materiałów prasowych, zmianie ulegnie także rozmiar obudowy, waga oraz wielkość pamięci operacyjnej. Wspólną cechą nowych modeli firmy jest podążanie za wzornictwem wprowadzonym po raz pierwszy w InkPadzie 3.

 

PocketBook Touch Lux 4 w wersji szafirowej (źródło: mat. prasowe PocketBooka)

 

PocketBook Basic Lux 2 (PB 616)

Pierwszą nowością jest bardzo ciekawie wyglądający PocketBook Basic Lux 2 (PB 616). Bardzo mi się spodobał jego poprzednik, recenzowany przeze mnie PocketBook Basic Lux. Główną jego zaletą jest bardzo dobry ekran, który nie ma dotyku. Tak, dla niektórych użytkowników ekran bez dotyku to zaleta. W połączeniu z wbudowanym oświetleniem mamy więc do czynienia z czytnikiem, który przypadnie do gustu przede wszystkim zwolennikom wysokiej rozdzielczości, fizycznych przycisków oraz możliwości doświetlenia ekranu. Takie rozwiązanie przydaje się przede wszystkim podczas lektury w miejscach o słabych warunkach oświetleniowych (np. poczekalnie, autobusy itp.).

 

PocketBook Basic Lux 2 w wersji czarnej (źródło: mat. prasowe PocketBooka)

 

Napisałem, że czytnik ten wygląda bardzo ciekawie, ponieważ na udostępnionych właśnie wizualizacjach przyciski zmiany stron są wyodrębnione, ale wydają się być większe niż w InkPadzie 3. A to zapowiada lepszą ergonomię korzystania z urządzenia. Jak będzie w rzeczywistości, wykażą konsumenckie testy, ale wygląda to obiecująco.

 

PocketBook Basic Lux 2 ma mniejsze rozmiary w stosunku do poprzednika, również na grubość (źródło: mat. prasowe PocketBooka)

 

Nowością w PocketBooku 616 jest wybudzanie urządzenia przy pomocy okładki. Do tej pory wspomniana funkcja obecna byłą tylko w droższych urządzeniach tej marki. Warto zauważyć, że redukcji uległa cała ramka otaczająca ekran, zarówno po bokach jak i u dołu ekranu. Urządzenie jest także minimalnie chudsze i lżejsze od poprzednika. Również sugerowana cena detaliczna została ustalona na niższym poziomie. W sumie więc nowy PocketBook Basic Lux 2 powinien być bardziej poręczny i mobilny oraz trochę tańszy.

 

Porównanie podstawowych cech PocketBooka Basic Lux i Basic Lux 2

 

PocketBook Basic Lux

(PB 615)

PocketBook Basic Lux

(PB 616)

ekran (przekątna)

15,2 cm (6”)

15,2 cm (6”)

ekran [piksele]

E-Ink Carta

1024×758 (212 ppi)

E-Ink Carta

1024×758 (212 ppi)

płaski front

nie

nie

ekran dotykowy

nie

nie

wodoodporność

nie

nie

wbudowane oświetlenie

tak

tak

regulacja temperatury barwowej oświetlenia

nie

nie

pamięć wewnętrzna [GB]

8

8

procesor [GHz]

1,0

1,0

masa [g]

170

155

wymiary [mm]

174,4×114,6×8,3

161,3×108×8

fizyczne przyciski zmiany stron

tak

tak

kolor obudowy

brązowy

czarny

dodatkowe uwagi

karta microSD do 32 GB, Send-to-PocketBook, Dropbox

karta microSD do 32 GB, Send-to-PocketBook, Dropbox, wybudzanie przez okładkę

premiera rynkowa [rok]

2017

2018

cena katalogowa

409 PLN

375 PLN

 

Czytnik jest już także dostępny od kilku dni na rynku rosyjskim, a wspominam o tym dlatego, że tam jest oferowana również wersja ze srebrną obudową. U nas raczej będzie tylko czarna.

 

PocketBook Touch Lux 4 (PB 627)

Trochę więcej nowości przynosi ze sobą następca PocketBooka Touch Lux 3. Po trzech latach od premiery i kilku wersjach kolorystycznych, popularny model firmy został teraz zmodernizowany także w środku. Na zewnątrz PocketBook Touch Lux 4 upodobnił się do InkPada 3. Fizyczne przyciski umieszczone pod ekranem wyraźnie zmniejszono. Pozwoliło to także (w porównaniu z poprzednikiem) zmniejszyć rozmiary urządzenia.

 

Porównanie podstawowych cech PocketBooka Touch Lux 3 i Touch Lux 4

 

PocketBook Touch Lux 3

(PB 626)

PocketBook Touch Lux 4

(PB 627)

ekran (przekątna)

15,2 cm (6”)

15,2 cm (6”)

ekran [piksele]

E-Ink Carta

1024×758 (212 ppi)

E-Ink Carta

1024×758 (212 ppi)

płaski front

nie

nie

ekran dotykowy

tak

tak

wodoodporność

nie

nie

wbudowane oświetlenie

tak

tak

regulacja temperatury barwowej oświetlenia

nie

nie

pamięć wewnętrzna [GB]

4/8

8

procesor [GHz]

1,0

1,0

pamięć operacyjna RAM [MB]

256

512

masa [g]

180

155

wymiary [mm]

174,4×114,6×8,3

161,3×108×8

fizyczne przyciski zmiany stron

tak

tak

kolor obudowy

biały, ciemnoszary, czarny, złoty (gold), rubinowy (ruby red)

czarny, szafirowy

dodatkowe uwagi

karta microSD do 32 GB, Send-to-PocketBook, Dropbox, Legimi

karta microSD do 32 GB, Send-to-PocketBook, Dropbox, wybudzanie przez okładkę

premiera rynkowa [rok]

2015

2018

cena katalogowa

499 PLN

515 PLN

 

W nowym PocketBooku Touch Lux 4 podwojona została objętość pamięci operacyjnej (RAM) z 256 do 512 MB. Na rosyjskiej stronie produktu, producent chwali się, że powinno to zwiększyć nawet do 50% szybkość działania czytnika (ros. „Мы в два раза увеличили объем оперативной памяти – с 256 до 512 Мб, что позволило увеличить скорость работы примерно на 50%.”). Przy wprowadzeniu podobnego rozwiązania (oraz jednocześnie dwurdzeniowego procesora) w InkPadzie 3 podobne zapewnienia potwierdziły się, można więc zakładać, że przyspieszenie pracy Touch Lux 4 będzie zauważalne.

 

PocketBook Touch Lux 4 w wersji czarnej (źródło: mat. prasowe PocketBooka)

 

PocketBook Touch Lux 4 w wersji szafirowej od tyłu (źródło: mat. prasowe PocketBooka)

 

Niestety, producent nie ujawnia żadnych informacji na temat wersji oprogramowania, w jaką będą wyposażone nowe urządzenia. Szczególnie jest to ważne w przypadku Touch Lux 4, który zapewne będzie najtańszym, wartym wzięcia pod uwagę czytnikiem obsługującym wypożyczalnię Legimi. Na razie jednak brak jednak potwierdzenia obsługi wypożyczalni w tym modelu. Kilka miesięcy temu wsparcie PocketBooka podało mi informację, że że nowa wersja oprogramowania wewnętrznego modelu Touch Lux 3 ma być przygotowana podobnie jak w modelach rodziny Touch HD. Oznacza to m.in. przejście na jeden program do wyświetlania e-booków (bez wyboru między FB Readerem a Adobe Readerem jak do tej pory) oraz brak możliwości skopiowania z czytnika notatek. Czy aktualizacja właśnie się dokonała w Touch Lux 4, czy też ukaże się, jak zapowiadano, jesienią – zobaczymy.

 

PocketBook Touch Lux 4 oferowany na rynku rosyjskojęzycznym w wersji srebrnej, raczej nie będzie dostępny na naszym rynku (źródło: pocketbook.ru)

 

Podsumowanie

Wygląda na to, że w PocketBookach trwa zmiana wyglądu wszystkich modeli czytników. Kolejne modele są upodabniane do wzoru, który zapoczątkował InkPad 3. Dobrze, że przy okazji stają się lżejsze. Choć z drugiej strony szkoda, że nie pokuszono się o istotne powiększenie przycisku wyłącznika i większe zmiany w środku. Teraz trzeba poczekać na dotarcie pierwszych czytników do klientów i stwierdzenie, czy powiększenie pamięci operacyjnej w Touch Lux 4 istotnie go przyspieszy oraz czy nowe przyciski poprawią wygodę korzystania z PocketBooków.

 

Cała książka bez uśmiechu – Romain Puértolas „Całe lato bez Facebooka”

Do sięgnięcia po „Całe lato bez Facebooka” zachęciła mnie lektura książki tego samego autora - „Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie Ikea”. Jak przy „Niezwykłej podróży” bawiłem się znakomicie, tak przy „Całym lecie” wynudziłem się jak mops.

  

Nowy Jork w stanie Teksas (źródło: Google Street View)

 

„Całe lato bez Facebooka” opiera się na kilku założeniach, które mają być zapewne zabawne. Przynajmniej mają taki potencjał. Nie wdając się zbytnio w szczegóły, żeby za dużo nie zdradzić ewentualnym czytelnikom, można jako przykład podać miejsce akcji – Nowy Jork w stanie Kolorado (Stany Zjednoczone Ameryki). Nie mylić z Nowym Jorkiem w stanie Nowy Jork! Prawda jakie to zabawne? Niestety, do mnie jakoś nie dotarła zabawność opisywanych sytuacji ani kwintesencja słownych żarcików powtarzanych co chwilę, jakby ktoś nie załapał za pierwszym razem, albo chciał się znowu pośmiać kilka akapitów dalej.

 

Zdaję sobie sprawę, że do książki nie można podchodzić zbyt poważnie. Jest trochę pastiszem powieści kryminalnych, trochę hołdem złożonym literaturze a trochę słowną zabawą. Autor nabija się nawet z poradników dotyczących rozwoju osobistego, czym zjednał sobie moją sympatię. Ale to jednak nie wystarczy, żeby stworzyć coś zabawnego. Puértolasowi, jak dla mnie, w całej książce udały się dwa akapity. Cytuję jeden z nich poniżej, jako przykład tego, jak mogło by być fajnie, a nie było.

 

PizzIkea należała do lokali nowego typu, mieszczących się przy jednej z handlowych ulic Woodville. Idea była prosta: klient przechodził najpierw przez ogromny „show room”, w którym prezentowano apetyczne pizze ulokowane w sztucznych kuchniach zaludnionych całymi rodzinami manekinów, a następnie schodził piętro niżej, by samodzielnie dobrać poszczególne składniki, które miały znaleźć się na jego pizzy. Markaritå, Kwattrø Formåggi, Pepperøni – to tylko niektóre z przysmaków oferowanych w tej restauracji.”

Romain Puértolas „Całe lato bez Facebooka”

 

Jeden ze sklepów Ikea w stanie Kolorado, nie wiem, czy w środku jest PizzIkea (źródło: Google Street View)

 

Główna bohaterka (i jednocześnie narratorka) jest policjantką, karnie przeniesioną do takiego miejsca, gdzie w zasadzie nic się nie dzieje i trudno nawet logicznie uzasadnić istnienie w takim miejscu posterunku policji. Pragnie jednak wyrwać się z powrotem do Nowego Jorku (wiecie, tego w stanie Nowy Jork, he... he...), a do tego potrzebuje prawdziwej zbrodni z amerykańskim rozmachem, czyli skutków działań seryjnego mordercy. No i jak raz właśnie w takiej sprawie rozpoczyna śledztwo, choć zdaje się być osobą średnio do tego się nadającą. Bo mimo tego, że jej miłością są książki i znajduje raz po raz cytaty z literatury pasujące do bieżącej sytuacji, to... w prowadzeniu śledztwa zdaje się być głupia jak but z lewej nogi. Trochę to denerwuje, jeśli trwa przez niemal całą książkę. No bo ileż można?

 

Romain Puértolas „Całe lato bez Facebooka”

 

Podsumowując, albo ja jestem o kilkadziesiąt lat za stary na taką lekturę, albo ta książka jest po prostu słaba. A może jedno i drugie?

 

E-booka można kupić np. w księgarni Ebookpoint: Romain Puértolas „Całe lato bez Facebooka”; dostępna jest także w bibliotecznym abonamencie Legimi.

 

Będąc młodym lekarzem – recenzja „Będzie bolało” Adama Kay'a

Rzadko mam okazję trafić na książkę, która dostarcza tyleż radości z czytania co pouczających wniosków. Nie da się ukryć, że skoro autor książki wybrał specjalizację ginekolog-położnik, to zbyt wiele ze wspomnianych porad mi osobiście się raczej nie przyda. No cóż, nie mam niektórych części ciała, które są tekście opisywane. Nie będę miał raczej opisywanych tam przypadłości, bo na przykład nie mam możliwości włożenia sobie we wspomniane miejsca na przykład jajka niespodzianki, które utknie trochę głębiej niż bym sobie życzył. Tak czy inaczej czyta się z zapartym tchem, nawet jeśli treść dotyczy choćby zaparć (to taka figura retoryczna, ale więcej z książki dowiemy się o czymś co raczej jest przeciwnością zaparć, w ogóle raczej o parciu jest dość dużo).

 

 

Drugim wątkiem przewijającym się w książce jest poświęcenie i jednocześnie przepracowanie lekarzy pracujących w brytyjskiej publicznej służbie zdrowia. Podobnie jak wiele dziedzin życia w naszym kraju, służba zdrowia także w Wielkiej Brytanii pada ofiarą „opłacalności”. W czasie, gdy wszystko musi się opłacać i przynosić zyski, redukcji zazwyczaj zostają poddawane wydatki związane z dobrem społecznym – na przykład dbaniem o zdrowie (edukacją... itd.). W tym samym czasie rosną pensje osób decydujących o wydatkach – w osobach kolejnych prezesów, zarządców, managerów itp. Mechanizm opisywany przez Adama Kay'a jest dość prosty i (niestety) uniwersalny. Sprowadza się do prawdy, że to nie personel medyczny wymyśla normy i płace, choć właśnie on stanowi istotę opieki medycznej. Choć lekarze (autor skupia się na sobie i najbliższych kolegach raczej nie odnosząc się do reszty personelu medycznego) pracując z poświęceniem, tracą swoje osobiste życie, ratując życie innych. To wszystko w atmosferze nagonki oficjeli, którzy szukają poparcia społecznego by na przykład w budżecie mieć więcej pieniędzy dla siebie kosztem innych. Brzmi znajomo? Hmmm... Aż w pewnym momencie lekarze mają dość i zamiast martwić się o to, czy podczas piątej tego dnia cesarki wykonają skalpelem cięcie o milimetr za daleko, wolą (za te same lub większe pieniądze) martwić się na przykład, czy nie postawili o jedną spację za dużo w tekście telewizyjnego skeczu (choć równie dobrze może to być o milimetr dłuższa tapeta przyklejona w remontowanym mieszkaniu czy coś z zupełnie innej beczki). Podobnych przykładów nie trzeba przecież szukać w Wielkiej Brytanii, wystarczy rozglądnąć się naokoło.

 

...położna pyta świeżo upieczoną mamę, czy zgadza się, żebyśmy podali jej dziecku zastrzyk z witaminą K. W odpowiedzi pacjentka przytacza garść sensacyjnych szarlatańskich teorii, jakimi raczą swoich czytelników brukowce; w dodatku nasza pacjentka podczas lektury najwyraźniej trzymała gazetę do góry nogami.

Nie wyraża zgody na podanie dziecku witaminy K, bo, jak tłumaczy, „szczepionki wywołują artretyzm”. Położna cierpliwie tłumaczy, że witamina K to nie szczepionka, tylko witamina wspomagająca prawidłowe krzepnięcie krwi. Nie wywołuje też artretyzmu – być może pacjentce chodzi o autyzm? W rzeczywistości szczepionki nie wywołują żadnej z tych chorób, ale w tym wypadku nie ma to większego znaczenia, ponieważ zastrzyk, o którym mowa, nie jest żadną szczepionką.

Nie – stwierdza pacjentka. – Nie chcę ryzykować. Przecież tu chodzi o zdrowie mojego dziecka”.”

Adam Kay „Będzie bolało”

 

 Adam Kay „Będzie bolało”

 

Książka znakomicie sprawdzi się jako wakacyjna lektura lub do czytania w podróży (choćby w czasie dojazdów transportem miejskim). Trzeba tylko uważać, żeby zbyt często nie parskać śmiechem, bo możemy zostać uznani za osoby wymagające hospitalizacji. Pisana jest w charakterze zwięzłych notatek, z których każda poświęcona jest trochę innemu tematowi lub epizodowi z życia lekarza. Choć książka napisana jest lekko, dotyka ważnych spraw, nad którymi warto się zastanowić choćby oddając się pod opiekę lekarską w państwowej służbie zdrowia.

 

E-booka można kupić np. w księgarni Ebookpoint: Adam Kay „Będzie bolało”; dostępna jest także w bibliotecznym abonamencie Legimi.

 

Bookeen Nolim cały w silikonie – recenzja czytnika książek (część II)

W pierwszej części testu przedstawiłem czytnik Nolim jako trochę uboższą wersję modelu Bookeen Saga. Opisałem go od strony technicznej, w drugiej części recenzji zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami z codziennego użytkowania.

 

Czytnik Nolim jako źródło romantycznej przygody i mapa z drogą wiodącą do ukrytych skarbów (źródło: www.5-5designstudio.com)

 

Nolim na co dzień

W codziennym użytkowaniu czytnik sprawdza się bardzo dobrze, choć nie jest urządzeniem bez wad. Oprogramowanie jest stabilne i działa sprawnie. Trochę długo trwa zamiana czcionki w książce lub wywoływanie menu słownika, ale samo wczytywanie książek i kartkowanie działa szybko. Na wstępie warto podkreślić, że menu czytnika jest w pełni spolszczone. Na klawiaturze ekranowej są także polskie znaki. Powinno to ułatwić korzystanie z urządzenia, na przykład przy sporządzaniu notatek. Ogólnie Nolim trochę ustępuje konkurentom pod względem funkcjonalności i ergonomii, ale może to też być kwestia moich przyzwyczajeń.

 

Po pierwszym uruchomieniu i wybraniu języka menu, można już korzystać z czytnika

 

Pierwsze uruchomienie czytnika po zakupie jest bardzo proste – wystarczy wybrać język menu i już. Żadnych logowań, połączeń, akceptacji umów i licencji. Pod tym względem Nolim jest wzorcem prostoty. Codzienne korzystanie z czytnika opiera się głównie na dotykowym ekranie, ale fizyczne przyciski znakomicie się sprawdzają. To kolejna ważna zaleta Nolima. Najczęściej oczywiście przyciski przydają się do zmiany stron, ale użyteczny jest także umieszczony między innymi przycisk wywołujący główne menu. Pojawia się ono na dole ekranu i znajdziemy w nim ikony: Strona główna, Biblioteka, Sklep, FrontLight oraz Menu.

 

Nolim - ekran główny

 

Ekran główny (strona główna) pojawia się po starcie urządzenia. Podzielony jest on na trzy części. Górny fragment pokazuje ostatnio czytaną książkę wraz z autorem, tytułem i paskiem postępu czytania. Tu brakuje mi trochę listy kilku ostatnio czytanych pozycji. Jeśli czytamy kilka tekstów równolegle (na przykład ściągnięte artykuły ze stron WWW oraz jakąś powieść) to trochę trudno jest się między nimi przełączać. Trzeba wchodzić do biblioteki, a tam wybrać z katalogu „czytanych teraz” (lub innego) to, co przed chwilą wgraliśmy do czytnika czy przed chwilą przerwaliśmy. Środkowa część ekranu to miniaturki ostatnio wgranych do biblioteki plików. Jednocześnie są prezentowane cztery nowości, ale listę można przewijać. Takie rozwiązanie sprawdza się w codziennym korzystaniu z czytnika. Łatwo i szybko można przeglądać nowości w biblioteczce.

 

Nolim zintegrowano z hiszpańską księgarnię, nie ma konieczności logowania się do niej

 

Z kolei dolna część ekranu startowego to odesłanie do firmowego sklepu „Nolim store”. W moim przypadku jest to hiszpańskojęzyczny sklep, prowadzony przez Bookeena dla hiszpańskiej gałęzi Carrefoura. W naszych warunkach średnio przydatna funkcja, a nie ma opcji, żeby ją wyłączyć.

 

Nolim - widok biblioteczki

 

Biblioteka podzielona jest na osiem katalogów (ósmy dodawany jest po utowrzeniu pierwszej notatki/zaznaczenia). E-booki są (wstępnie) sortowane przez czytnik. Przykładowo, wgrane właśnie pliki znajdziemy w katalogu „Nowa”, ostatnio otwarte książki trafiają od razu do „Czytane teraz”. Teksty, w których dotarliśmy do ostatniej strony automatycznie trafią do katalogu „Przeczytane”. W każdym razie ma to sens. Jest też katalog „Wszystkie książki”, w którym można e-booki sortować wg tytułu. Jest także możliwość tworzenia własnych kolekcji.

 

Nolim - sortowanie w biblioteczce

 

Jeśli komuś nie odpowiada sortowanie wg metadanych, może skorzystać z bardziej „tradycyjnego” przeglądania wg katalogów znajdujących się w pamięci urządzenia (które możemy tworzyć jak w komputerze).

 

Przeglądanie zawartości czytnika wg katalogów

 

Menu ustawień umożliwia konfigurację czytnika. Można tu wybrać m.in. język menu, używane słowniki czy połączenie z siecią bezprzewodową. W menu „Zaawansowane” warto zdefiniować reakcję czytnika po podłączeniu kablem do komputera (ja mam „Zobacz zawartość urządzenia”, czyli możliwość wgrywania książek). Tu również znajduje się opcja częstotliwości odświeżania ekranu. W Nolimie można spokojnie ustawić „Bez odświeżania”. Artefakty (tzw. ghosting) nie powinny stanowić problemu.

 

E-booki do czytnika można wgrać przez kabel USB. Pliki można skopiować do jednego katalogu, bądź stworzyć sobie podkatalogi wg autorów, serii czy innych reguł. Nie ma natomiast możliwości bezprzewodowej wysyłki własnych e-booków do pamięci czytnika lub połączonej z nim chmury. Jestem przyzwyczajony do tego, że pobieram sobie strony WWW przy pomocy specjalnych wtyczek, a potem czytam dłuższe teksty na czytniku. Znakomicie działa to na czytnikach Kindle i PocketBook. W przypadku Nolima muszę go za każdym razem podłączać kablem do komputera. Nie jest to jakiś straszny wysiłek, ale jednak mniej wygodne w codziennym użytkowaniu.

 

Bateria nie jest najmocniejszą stroną urządzenia. Dzięki okładce, czytnik jest cały czas (poza czytaniem oczywiście) w trybie uśpienia. Powinno to pozytywnie wpłynąć na czas pracy na jednym ładowaniu. Rzeczywistość jednak nie jest tak różowa. W pełni naładowana bateria zapewnia około tygodnia do dziesięciu dni dość intensywnego czytania. I to przy wyłączonym wi-fi (nie jest do niczego potrzebne, jeśli nie korzysta się z firmowej księgarni czy na przykład nie pobiera książek przez przeglądarkę WWW). Trochę to mało w porównaniu z ostatnio testowanymi przeze mnie czytnikami.

 

Przez cały czas testu czytnik pracował stabilnie. Raz nie udało mi się wczytać dużego PDFa. W sumie więc codzienne korzystanie nie jest kłopotliwe. Może za wyjątkiem pojawiającej się znienacka przykrej wiadomości o konieczności doładowania baterii.

 

Nolim - czytanie e-booków

Czytnik poprawnie wyświetla polskie e-booki w formacie EPUB, FB2 lub PDF. Książki pochodzące z polskich księgarń nie powinny sprawiać w Nolimie kłopotów. Książki można otwierać (przez dotknięcie ekranu palcem) z okna głównego jak i z biblioteczki. Strony zmieniają się płynnie zarówno przy użyciu dotykowego ekranu jak i przycisków.

 

Menu ustawień w e-booku (u góry statystyki czytania)

 

Po wczytaniu książki, można ją oczywiście dopasować do własnych upodobań. Krótkie dotknięcie ekranu w środkowej części (lub środkowy przycisk na prawej ramce) wywołuje menu, w którym u góry podane są statystyki czytania, a na dole standardowe opcje, między innymi formatowania wyglądu tekstu. Czytnik ma zainstalowane bardzo przeciętnie wyglądające czcionki. Warto od razu wgrać swoją, trochę grubszą, np. Bitter. Wygląd tekstu można dostosowywać korzystając z wyboru czcionki, regulacji wielkości tekstu, odstępu między linijkami oraz wielkości marginesów. Ale Nolim dodatkowo ma możliwość wymuszenia wyrównania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania), co wydatnie poprawia wygląd słabo (pod tym względem) przygotowanych e-booków.

 

Formatowanie strony zawiera m.in wymuszenie justowania

 

O ile samo czytanie książek w Nolimie nie sprawia problemów, to w codziennym czytaniu kłopot sprawiało mi korzystanie z przypisów. To niestety nie pierwszy czytnik, w którym ta funkcja szwankuje. Wybranie numeru odsyłającego do przypisu bywa bardzo kłopotliwe. Zazwyczaj skorzystanie z odsyłacza udawało mi się po piątym razie, a czasem po kilku próbach odpuszczałem. Przytrzymanie palcem odpowiedniej liczby często skutkuje zmianą strony, zaznaczeniem tekstu czy wywołaniem słownika. Tak sobie myślę, może firmy przygotowujące e-booki mogłyby aktywne pole odsyłacza rozszerzyć z liczby także np. na wyraz? Łatwiej będzie trafić w odsyłacz i go wybrać. Skoro nie wszyscy producenci czytników sobie z tym radzą...

 

Nolim posiada też tzw. tryb nocny (odwrócone kolory), ale przy takim czytaniu lepiej jest włączyć odświeżanie co np. 10 stron

 

Czytnik standardowo nie stosuje w polskich tekstach podziału wyrazów. To niestety dość standardowa przypadłość czytników a Beekeen, podobnie jak inni – najwyraźniej nie dostrzega w tym problemu. Nie ma także możliwości samodzielnego doinstalowania polskich reguł podziału.

 

Przykład notatek z Nolima, wczytanych do Writera (OpenOffice)

 

W prosty sposób można wyeksportować notatki i zaznaczenia, co zasługuje na pochwałę. Wystarczy w menu „Podkreślenia/Ustawienia podkreśleń” wybrać opcję „Eksport wszystkich notatek”. Utworzone pliki (CSV oraz TXT) można obrabiać w komputerze. Trzeba je tylko pobrać z katalogu „Digital Editions/Exports”.

 

Podsumowując, Nolim sprawdza się dobrze jako czytnik e-booków. Jednak denerwujące może być korzystanie z przypisów.

 

Nolim - pliki PDF

Na osobną uwagę zasługuje obsługa plików PDF w Nolimie. Czytnik wyposażono w całe spektrum opcji pozwalających dostosować pliki tego typu do czytania na sześciocalowym ekranie czytnika. Należy do nich rozpływ (zwany tu „Dopasowaniem tekstu”), obrót tekstu o 90º, dopasowywanie do szerokości ekranu oraz obcinanie marginesów. Pozwala to dość wszechstronnie przystosować plik PDF do wyświetlania na ekranie o przekątnej sześciu cali. Pod tym względem Nolim ustępuje tylko czytnikom PocketBook. Niestety, ustępuje także pod względem stabilności. Większe pliki, szczególnie te z dużą ilością graficznych, mogą zawiesić program do wyświetlania PDFów.

 

Przykład książki w formacie PDF...

 

...i ta sama strona w trybie rozpływu

 

Również prędkość przetwarzania takich plików jest mniejsza niż w konkurencyjnych urządzeniach marki PocketBook czy tym bardziej – Kindle. Warto pamiętać, że aby skorzystać z opcji obrotu tekstu o 90º należy w ustawieniach czytnika wyłączyć akcelerometr. W PDFach działa słownik oraz podkreślenia i notatki.

 

Mnogość sposobów dopasowania PDFa ustępuje tylko PocketBookom

 

Czytniki książek elektronicznych ogólnie słabo sobie radzą z PDFami, tym bardziej warto docenić Nolima za spore możliwości przetwarzania takich plików. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z ograniczeń tego czytnika w odniesieniu do dużych plików.

 

Duże PDFy mogą stanowić problem dla Nolima

 

Nolim – własne modyfikacje

Czytniki marki Bookeen posiadają ograniczone, ale przydatne możliwości modyfikacji niektórych ustawień. Użytkownik może zdefiniować własny wygaszacz ekranu, dodać ulubione czcionki oraz słownik.

 

Nolim wyposażony jest domyślnie tylko w słownik języka francuskiego

 

Słownik zainstalowany w czytniku przydaje się podczas lektury obcojęzycznych tekstów. Firma niestety nie ma w ofercie słowników z językiem polskim. W samym słowniku wgrany jest tylko jeden słownik - języka francuskiego. Niewiele lepiej jest ze słownikami dostępnymi w sieci. Natrafiłem na tylko jeden działający poprawnie słownik angielsko-polski przeznaczony dla czytników Bookeena. Znalazłem go na forum miłośników czytnika Oyo. Aby z niego korzystać, należy go wgrać do katalogu „Dictionaries” w pamięci wewnętrznej urządzenia. Trzeba go potem aktywować w opcji „Dostępne słowniki” znajdującego się w głównym menu. Wybrane (przez przytrzymanie palcem) słowo jest tłumaczone na osobnym ekranie. Przy okazji recenzji czytnika Bookeen Cybook Muse Frontlight, moderator forum miłośników czytnika Oyo, przesłał mi wyszukane przez siebie słowniki. Ponownie udostępniam tutaj ten plik (zawiera słownik angielsko-polski, niemiecko-polski). Można go pobrać tutaj.

 

Własna czcionka to dodatek, który może umilić lekturę. W Nolimie warto dodać krój, który będzie zastępował (nieobecną w nim) Caecilię. Ja polecam grubsze czcionki np. Bitter. Pliki w formacie TTF lub OTF należy wgrać do katalogu „Fonts” w pamięci czytnika. Większość przeze mnie testowanych, była poprawnie widziana przez oprogramowanie. Zdarzyły mi się też takie, które odczytane zostały przez czytnik np. tylko w wersji pogrubionej.

 

Wszystkie czcionki widoczne są po wejściu w „Ustawienia zaawansowane” formatowania strony. Czcionka Bookerly wygląda ładnie w Nolimie, ale lepiej używać czegoś grubszego (np. Bitter)

 

Własny wygaszacz także nie stanowi problemu w Nolimie. Może nim być okładka książki lub własna grafika. Jeśli chcemy mieć samodzielnie przygotowany wygaszacz, trzeba plik w formacie JPG (najlepiej w odcieniach szarości, w rozdzielczości 1024 × 758 pikseli) wgrać do katalogu „Pictures”, znajdującego się w pamięci wewnętrznej urządzenia. Wyboru wygaszacza dokonuje się w menu ustawień „Zaawansowane/Tryb czuwania/Wygaszacz ekranu/Element biblioteki”. Wskazanie grafiki powinno być potwierdzone komunikatem „Wybrano wygaszacz ekranu”. Tę samą czynność można też wykonać, wskazując plik graficzny w trybie przeglądania katalogów. Spolszczoną wersję firmowych wygaszaczy udostępniam w pliku Bookeen_wygaszacze.7z

 

Spolszczona wersja firmowego wygaszacza ekranu „Le mystère de la couverture manquante!”

 

Oczywiście i bez tych modyfikacji czytnik będzie spełniał swoje zadanie, ale moim zdaniem miłe, że można niektóre rzeczy poustawiać po swojemu.

 

Podsumowanie

Czytniki firmy Bookeen nie są popularne w naszym kraju, ale jednak warto na nie zwrócić uwagę. Nolim (Bookeen Saga) to niezły a jednocześnie interesujący sprzęt, który może zapewnić przyjemność z czytania. Warte podkreślenia na pewno jest oryginalne wzornictwo jak i spolszczenie menu. Szkoda, że zabrakło w nim reguł podziału wyrazów dla polskojęzycznych książek. Szczególnie ta ostatnia cecha to rzadkość, choć powinno to być normą. W czytniku zadbano o wzornictwo a jednocześnie jest to sprzęt, który miło wziąć do ręki. Niestety samo oprogramowanie nie zmieniło się istotnie od czasu, gdy testowałem poprzedni czytnik marki Bookeen.

 

Bookeen Nolim

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli chcesz mieć wyróżniający się wyglądem i przyjemny w dotyku niezły czytnik – Nolim (Bookeen Saga) to sprzęt, którym warto się zainteresować, cieszyć oryginalnym wyglądem sprzętu oraz całkiem wygodnym czytaniem. Nie warto natomiast za niego płacić sugerowanej ceny 139 EUR (nawet jeśli obejmuje fajną okładkę), bo za tę kwotę znajdziemy lepsze urządzenia.

 

Plusy:

- spolszczone menu;

- dobry ekran;

- możliwość wymuszenia wyrównania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania);

- zintegrowana okładka z automagicznym wybudzaniem czytnika (po otwarciu klapki chroniącej ekran);

- bardzo miła w dotyku okładka;

- wygodne fizyczne przyciski zmiany stron;

- możliwość dodania własnych wygaszaczy;

- możliwość instalacji własnych czcionek;

- łatwy eksport notatek i zaznaczeń.

 

Minusy:

- stosunkowo ciężki;

- brak podziału wyrazów w polskich książkach;

- brak czcionki Caecilia eText (jest w czytniku Bookeen Saga);

- gniazdo microUSB umieszczone głęboko, więc niektóre wtyczki nie kontaktują dobrze;

- ekran umieszczony głęboko, co może utrudniać obsługę;

- brak polskich słowników (możliwość dogrania własnego);

- brak usługi bezprzewodowej wysyłki własnych plików;

- brak możliwości wyłączenia integracji z firmową księgarnią;

- sprzedaż zakończona (dostępna jest wersja z większą pamięcią - Bookeen Saga);

- raczej słaba bateria (1900 mAh);

- bardzo rzadkie aktualizacje oprogramowania wewnętrznego czytników.

 

Parametry wg producenta:

Wymiary: 134 × 155 × 15 mm;

Masa: 320g;

Ekran: przekątna 15,2 cm (6”), E-Ink Carta 1024 × 758, 213 ppi, dotykowy, wbudowane przednie oświetlenie z płynną regulacją poziomu natężenia;

Procesor: 1 GHz (Cortex A8);

Łączność bezprzewodowa Wi-Fi (802.11 b/g/n);

Kolor: czarny, żółty, pomarańczowy, biały, granatowy, zielony;

Pamięć wewnętrzna: 4 Gb (ok. 2,6 GB na pliki użytkownika) lub 8 GB (w Bookeen Saga);

Fizyczne przyciski: zmiana stron, menu, wyłącznik

Złącze USB Micro USB 2.0;

Formaty książek elektronicznych: ePub (również z Adobe DRM), PDF, FB2, TXT, HTML, DJVU;

Czcionki: 7 krojów (jedna bez polskich znaków) z regulacją wielkości (20 stopni) lub 8 krojów (w Bookeen Saga);

Obsługiwane języki (menu): kataloński, czeski, duński, niemiecki, holenderski, grecki, angielski, hiszpański, baskijski, galicyjski, fiński, francuski, chorwacki, węgierski, włoski, norweski, polski, portugalski, rumuński, rosyjski, szwedzki, bułgarski, estoński, turecki, słowacki, słoweński, litewski, chiński;

Zintegrowana okładka z funkcją wybudzania po otwarciu klapki chroniącej ekran.

 

Nowy firmware w wersji 5.9.7 dla czytników Kindle – usprawnienia w wypożyczaniu

Dziś ukazała się kolejna wersja oprogramowania wewnętrznego dla (nowszych) czytników Kindle. Firmware nosi numer 5.9.7.

 

Firmware 5.9.7 dla (nowszych) czytników Kindle

 

Według producenta, powinno ono usprawnić funkcjonowanie czytników. Druga zmiana nie dotyczy użytkowników w Polsce, ponieważ odnosi się do wypożyczonych z Amazonu książek. Można je teraz „oddać” przed końcem okresu wypożyczenia. Zainstalowałem u siebie nowe oprogramowanie (a konkretnie na razie na Kindle Oasis 2) i nie widzę z nim problemów. Aktualizacja powinna być stopniowo dostępna w nowszych modelach Kindle podłączonych do internetu (OTA). Jeśli ktoś chce ją zainstalować szybciej, można to zrobić przy pomocy pliku pobranego z Amazonu. Plik ma rozmiar od ok. 220 do 270 MB (w zależności od modelu czytnika).

 

Jak zaktualizować firmware w Kindle?

Odpowiednie aktualizacje dostępne są w poniżej podanych lokalizacjach. Trzeba je pobrać z odsyłacza opisanego jako "Software-Update 5.9.7 herunterladen":

Kindle 7 (Touch 2014) - plik można pobrać z tej strony;

Kindle 8 (8. Generation) - plik można pobrać z tej strony;

Kindle Paperwhite 2 (6. Generation) - plik można pobrać z tej strony;

Kindle Paperwhite 3 (7. Generation) - plik można pobrać z tej strony;

Kindle Voyage - plik można pobrać z tej strony;

Kindle Oasis - plik można pobrać z tej strony;

Kindle Oasis 2 (9. Generation)- plik można pobrać z tej strony.

 

Procedurę samodzielnego wykonania aktualizacji już podawałem, ale powtórzę dla zainteresowanych...

 

Czytnik z naładowaną do pełna baterią należy podłączyć do komputera przez kabel USB. Kindle powinien być widoczny jako zewnętrzny dysk. Pobrany wcześniej plik aktualizacyjny umieszczamy w katalogu głównym czytnika i wysuwamy go bezpiecznie, następnie odłączamy kabel.

 

Czytnik można zaktualizować samodzielnie

 

 

Pozostaje otwarcie z głównego ekranu menu w prawym górnym rogu ekranu i wybranie opcji Settings. Tam należy ponownie wejść do menu i wskazać „Update Your Kindle”. Po kilku minutach czytnik powinien się zrestartować z nową wersją oprogramowania wewnętrznego.

 

PocketBook Basic Lux 2 - już wkrótce na rynku?

PocketBook najwyraźniej nie zakończył jeszcze tegorocznych premier sprzętowych. W maju zaprezentowano model PocketBook Basic Touch 2 Save & Safe, czyli PocketBooka Basic Touch 2 w zintegrowanej okładce. A wczoraj na oficjalnym instagramowym profilu firmy PocketBook pokazano kolejny nowy model czytnika – PocketBook Basic Lux 2. Nic więcej o nim nie napisano, więc to w sumie wszystko, co o nim w tym momencie wiadomo na pewno.

 

PocketBook Basic Lux 2 na oficjalnym instagramowym profilu PocketBooka (źródło: instagram.com)

 

Na zdjęciu na szczęście widać ekran informacyjny PocketBooka Basic Lux 2. Wynika z niego, że nowy czytnik prawdopodobnie nie różni się (pod względem sprzętowym) od recenzowanego przeze mnie wcześniej PocketBooka Basic Lux. PocketBook Basic Lux 2 ma być wyposażony w sześciocalowy ekran E-Ink Carta o standardowej dziś rozdzielczości 1024×758 pikseli. Najprawdopodobniej nie będzie on dotykowy (jak to w urządzeniach serii Basic). Czytnik ma (tak jak poprzednik) wbudowane oświetlenie.

 

PocketBook Basic Lux 2 (źródło: instagram.com)

 

Na opublikowanej fotografii możemy jednak zobaczyć także coś nowego. PocketBook Basic Lux 2 ma zmienione (w stosunku do poprzednika) fizyczne przyciski zmiany stron. Nawiązują one wyraźnie do wzornictwa, które firma pierwszy raz zaprezentowała w modelu PocketBook InkPad 3. Przyciski znajdują się pod ekranem, ale są znacznie mniejsze i wyraźnie wyodrębnione w porównaniu do modelu Basic Lux. W poprzedniku były ukryte pod dolną ramką (poniżej ekranu) i część użytkowników narzekała, że trzeba użyć zbyt dużo siły aby z nich korzystać. Pozostaje mieć nadzieję, że korzystanie z nowych przycisków będzie wygodniejsze niż w InkPadzie 3.

Bookeen Nolim cały w silikonie – recenzja czytnika książek

Nolim to czytnik, którego już niestety nie kupimy w sklepie ani w rodzimej Francji, ani w Polsce. Jednak jest on na tyle ciekawy, że zdecydowałem się go zaprezentować w postaci recenzji. Niniejszy wpis dotyczy modelu Carrefour Nolim, który testowałem przez ostatni miesiąc. Wpis można jednak także traktować jako recenzję czytnika Bookeen Saga. Jest on niemal identyczny z Nolimem i na bieżąco dostępny zarówno u producenta jak i polskiego dystrybutora czytników Bookeen.

 

Bookeen Nolim

 

Carrefour Nolim ± Bookeen Saga

W pierwszej połowie 2017 roku, francuska firma Bookeen wprowadziła na półki sklepów sieci Carrefour, specjalną wersję swojego czytnika Nolim („Nowy model czytnika Nolim”). Urządzenie sprzedawano we Francji i Hiszpanii. Czytnik połączono z firmową księgarnią (https://ebook.nolim.es) działającą w obydwu tych państwach. Niestety, w niecały rok później Carrefour (w ramach cięcia kosztów) wycofał się ze współpracy z Bookeenem („Nolim nie żyje, niech żyje Bookeen Saga!”). Czytnik zniknął ze sklepów francuskiej sieci handlowej, ale księgarnia wciąż działa. Mam nadzieję, że nie pogrąży to Bookeena, bo na pewno ten projekt był sporą inwestycją. W każdym razie producentowi nie pozostało nic innego, jak gotowy sprzęt wykorzystać pod własną marką.

 

Wyprzedaż czytników Nolim w hiszpańskim Carrefourze, po ogłoszeniu zerwania współpracy z Bookeenem (źródło: carrefour.es)

 

Testowany przeze mnie czytnik oferowany jest obecnie jako Bookeen Saga. I choć niniejsza recenzja dotyczy modelu Nolim, który pochodzi z hiszpańskiego Carrefoura, to można ją także do Sagi odnosić. Obydwa modele od strony technicznej różnią się przede wszystkim pojemnością pamięci wewnętrznej. W Nolimie jest to 4 GB a w Sadze – 8 GB. Poza tym w Nolimie brak jest preinstalowanych słowników oraz czcionki Caecilia.

 

Nolim - ekosystem

Czytniki firmy Bookeen pracują pod Linuksem, który został dopasowany do specyfiki urządzenia przez własny zespół programistów. Za wyświetlanie książek (w formacie EPUB) odpowiada również autorska aplikacja (Boo Reader). Francuzi mają więc kontrolę nad własnym produktem i między innymi dlatego, nie muszą oglądać się na poprawki dostarczane z Chin. Pozwala im to bardziej elastycznie dopasowywać czytniki do wymagań partnerów zewnętrznych, takich jak wspomniane już sklepy Carefour czy księgarnie. Z Carrefourem nie wyszło, ale w Szwecji czytniki Bookeena nie mają w tym momencie konkurencji (oferowane są w księgarni AdLibris jako „Letto Frontlight 2”). Czytnik dostępny jest również w szwajcarskiej księgarni Payot i fińskiej Elisa. Firma zapowiadała wprowadzenie go także w Brazylii, ale z tego co widzę, wciąż oferowane są tam tylko (starsze) modele czytników z serii Cybook.

 

Bookeen Saga w fińskiej księgarni Elisa (źródło: kirja.elisa.fi)

 

Zarówno Nolim jak i Saga sprzedawana w księgarniach partnerów Bookeena, mają zintegrowany lokalny sklep z e-bookami. Natomiast urządzenia sprzedawane przez producenta lub np. przez polskiego dystrybutora (71media), mają dostęp do firmowej księgarni Bookeena. Takie rozwiązanie jest niezbyt przydatne w naszej rzeczywistości. No chyba, że ktoś sporo czyta po francusku (lub hiszpańsku, szwedzku, norwesku czy fińsku w przypadku wspomnianych wcześniej partnerów). Na szczęście nie ma konieczności logowania się do sklepu, aby korzystać z czytnika.

 

Różne wersje kolorystyczne czytnika Bookeen Saga w sklepie czytio.pl (źródło: czytio.pl)

 

Niestety, w ofercie Bookenna brak jest możliwości bezprzewodowej wysyłki własnych e-booków czy synchronizacji z własnym kontem na dysku sieciowym. Ta usługa znakomicie się sprawdza w czytnikach Kindle czy PocketBookach. Nie dla każdego jest ona ważna, ale mi jej brakuje w Nolimie.

 

Używając Nolima czy Sagę w Polsce, nie skorzystamy w pełni z możliwości tych czytników, ale podstawowa funkcja (wygodne czytanie książek) na tym ucierpieć nie powinna.

 

Nolim od strony technicznej

Nolim jest zmodernizowaną wersją recenzowanego już przeze mnie czytnika Bookeen Cybook Muse Frontlight. Ma niemal to samo oprogramowanie, niewiele się różni także pod względem technicznym. Nowością jest oczywiście zintegrowana okładka.

 

Wszystkie przyciski są łatwo wyczuwalne palcami

 

Od razu rzuca się w oczy także inne rozmieszczenie fizycznych przycisków. A są one bardzo użyteczne i nieźle przemyślane. Ich lokalizację wskazują odciśnięte w silikonie, łatwe do wyczucia palcami, symbole. Przycisk uruchamiający czytnik znajduje się w górnej krawędzi obudowy. Trochę mniej standardowo umieszczono wyłącznik oświetlenia, bo na lewej ramce ekranu. Po prawej natomiast są dwa przyciski zmiany stron i (między nimi) trzeci – wywołania głównego menu. Lokalizacja przycisków zmiany stron sprawdza się w praktyce. To, że są po jednej stronie ekranu nie jest problemem, ponieważ Nolim jest wyposażony w akcelerometr. Po obróceniu czytnika o 180º przyciski zmiany stron znajdą się po lewej stronie, a obraz na ekranie automagicznie i (co bardzo ważne) błyskawicznie także się obróci i dopasuje się do nowego ustawienia. Za takie rozwiązanie należą się Bookeenowi duże brawa. Podobne rozwiązanie zastosowano także w Kindle Oasis 2.

 

Projekt współtworzy również kartonowe pudełko podobne do papierowej książki w twardej okładce

 

W ogóle Nolim jest przykładem ciekawego i funkcjonalnego wzornictwa. Czytnik, stworzony wspólnie z projektantami z agencji Studio 5.5, został w 2017 roku doceniony nagrodą w kategorii produktów przemysłowych (Janus De L'industrie) przyznawaną przez Institut Français du Design.

 

Ekran

Nolim ma ekran wykonany w technice papieru elektronicznego. Jest to E-Ink Carta o przekątnej 15,2 cm (6”). Posiada on standardową rozdzielczość 1024x758 pikseli (213 ppi). Bookeen nie ma obecnie w swojej ofercie żadnego urządzenia z lepszym ekranem. To chyba ostatnia z liczących się firm, która nie ma w swojej ofercie urządzenia z ekranem 300 ppi.  Bookeen ma w swojej ofercie jeden model z ekranem 300 ppi, to Cybook Muse HD.

 

Ekran w dziennym świetle prezentuje się bardzo ładnie

 

Czytnik poprawnie i sprawnie reaguje na dotyk. Z powodu zagłębienia ekranu w obudowie, zdarzają się jednak problemy z wybieraniem pól umieszczonych w rogach ekranu.

 

Nolim posiada szeroki zakres regulacji poziomu oświetlenia

 

Nolim posiada wbudowane przednie oświetlenie z płynną (dwudziestostopniową) regulacją poziomu natężenia. Różnica pomiędzy największym a najmniejszym natężeniem światła jest bardzo duża. Źródłem światła jest pięć LEDów umieszczonych pod dolną ramką ekranu. Światło rozprowadzane jest dość równomiernie. Można zauważyć niewielkie smugi przy ramce, gdzie są diody, ale nie przeszkadza to w czytaniu. Włączenie oświetlenia pogarsza nieco kontrast tekstu. W dziennym świetle ekran sprawdza się jednak znakomicie, oferując matową powierzchnię i dobry kontrast.

 

Podsumowując, ekran nie zachwyca, ale też nie można mu specjalnie czegoś zarzucić. Jak na dzisiejsze standardy, to po prostu solidna średnia klasa.

 

Okładka

Elementem, który szczególnie wyróżnia Nolima na rynku jest zintegrowana z czytnikiem okładka. Takie rozwiązanie nie jest zbyt popularne w czytnikach. Znamy je jednak z wcześniej sprzedawanych urządzeń, takich jak Sony PRS-T3, Kindle Oasis lub aktualnie sprzedawanego PocketBooka Basic Touch 2 Save & Safe. Cechą wyróżniającą Nolim jest brak możliwości demontażu czy wymiany okładki. Stanowi ona trwały element obudowy czytnika.

 

Okładka wykonana jest z wysokiej jakości silikonu, który w ostatnich latach przebojem wdarł się m.in. do naszych kuchni. Jest przyjemny w dotyku, wydaje się być trwały i sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Jedna wątpliwość jaką mam w tej chwili, dotyczy wyglądu okładki za kilka lat. Na pewno trzeba uważać na zdrapania.

 

Piktogramy wytłoczone w silikonie okładki wskazują lokalizację przycisków

 

Okładka ma wbudowany bardzo silny magnes, który odpowiada za przytrzymywanie w miejscu klapki chroniącej ekran. Klapka nie ma prawa przemieścić się przypadkowo podczas przenoszenia w plecaku czy torebce. Pod tym względem sprawdza się znakomicie. W innych czytnikach, szczególnie w przypadku okładek „no name”, pojawiają się narzekania użytkowników, że klapka samoczynnie raz po raz wybudza i usypia urządzenie. Może to prowadzić do błyskawicznego wyładowania baterii. Nawet niektóre firmowe okładki miewają dość rachityczne magnesy. W Nolimie nie ma takiego niebezpieczeństwa. Może tylko warto zwrócić uwagę, by nie nosić czytnika blisko np. portfela z kartami płatniczymi, coby się nie rozmagnesowały.

 

Jeśli w hotelowej toalecie brak półki na czytnik, Nolim możne być przyczepiony magnesem okładki do kaloryfera... (Magdeburg, 2018 r.)

 

Według producenta, ten model ma być bardzo odporny na mechaniczne uszkodzenia, włączając w to zbicie ekranu. Tego typu uszkodzenie jest zdecydowanie największą zmorą użytkowników czytników książek. Ekran (najdroższa część czytnika) może pęknąć w wyniku naciśnięcia, przy upadku a nawet z powodu puchnięcia baterii. A tymczasem silikon ma dać całkiem niezły poziom ochrony, nawet w przypadku upuszczenia z ręki. Przetestował to z niezłym skutkiem Johannes Haupt z lesen.net....

 

Bookeen Saga w rękach Johannesa Haupta (źródło: youtube.com)

 

Bookeen Saga w rękach i pod nogami Johannesa Haupta z lesen.net (źródło: youtube.com)

 

Jest jednak druga strona medalu. Silikon jest dość gruby, co sprawia, że sam czytnik nie wygląda smukło. A raczej takie trendy obowiązują w mobilnych urządzeniach. Mimo tego, czytnik jest bardzo ładny. Gorzej, że okładka powoduje także niedogodności w codziennym korzystaniu z czytnika. Pierwszy problem napotkamy korzystając z gniazda microUSB. Jest ono umieszczone dość głęboko i może się zdarzyć, że posiadany kabel USB będzie miał zbyt krótką wtyczkę. Lepiej korzystać z kabla dołączonego przez producenta, wtedy nie ma takiego kłopotu.

 

Porównanie grubości czytników Nolim (o góry) i Kindle Voyage (pod spodem w okładce typu origami)

 

Drugi problem (wspomniany wyżej), jest trochę poważniejszy. Dotyczy on ekranu, który jest zagłębiony w obudowie na tyle, że można mieć kłopoty z dotykową obsługą. Szczególnie dotykanie rogów i brzegów ekranu bywa kłopotliwe, ponieważ jest za mało miejsca między obudową a polem na ekranie, w które trzeba trafić palcem. A właśnie w rogach (i przy krawędziach) umieszczone są niektóre elementy menu, takie jak zamykanie okien poszczególnych ustawień czy powrót do poprzedniej opcji. W każdym razie mnie to sprawia kłopoty, a jakoś szczególnie grubych palców nie mam.

 

W czytniku Nolim zarówno gniazdo microUSB jak i ekran, są mocno zagłębione w obudowie, dlatego warto korzystać z oryginalnego kabla, który ma odrobinę dłuższą wtyczkę

 

No i koniec końców okładka dodaje sporo do masy urządzenia. Nolim waży ok. 313 gramów (tyle pokazuje moja waga, ale wg producenta powinno być nawet 320 g). Jeśli porówna się to np. z Kindle Voyage (ekran sześć cali, z okładką 262 g) czy PocketBookiem InkPadem 3 (ekran 7,8 cala, bez okładki 210 g) wtedy można już odczuć różnicę.

 

Ogólnie jednak mogę stwierdzić, że pomysł ze zintegrowaną okładką jest udany, głównie dzięki wzornictwu. Czytnik się wyróżnia, wygląda estetycznie, jest przyjemny w dotyku no i cały czas chroniony przed zniszczeniem ekranu. Producent powinien przerobić oprogramowanie tak, aby nawet z głęboko umieszczonym ekranem, korzystanie z dotyku nie sprawiało problemów.

 

Bookeen Nolim - przód okładki

 

Zapraszam do lektury drugiej części recenzji, w której przedstawiam więcej uwag z codziennego czytania na czytniku Bookeen Nolim.

Historie zza parawanów niech zostaną za parawanami

Bardzo fajny, wręcz chwytliwy tytuł. Bardzo obiecujący pomysł. W sumie więc niezłe miejsce (Bałtyk) i czas (wakacyjny) na publikację. I to by było tyle komplementów na temat książki „Bałtyk. Historie zza parawanu” Aleksandry Arendt.

 

Nad Bałtykiem (2018 r.)

 

Przez cały czas, gdy czytałem „Historie zza parawanu”, myślałem sobie raz za razem - „ależ to jest słabo napisane”. Tekst przypomina mi (dość przeciętne) szkolne wypracowanie na temat „jak spędziliśmy wakacje”. Można odnieść wrażenie, że każdy w klasie miał znaleźć jakieś „ciekawe”, „tajemnicze”, „dziwne” lub „legendarne” historie znad Bałtyku i je opisać. A potem je razem pozbierano i opublikowano. Ale, żeby nie było zbyt łatwo, nie wystarczyło zapytać kilka napotkanych nad Bałtykiem osób, co myślą na jakiś temat. Trzeba koniecznie nadać wypracowaniom „poważny” charakter, powołując się na źródła. Najlepiej drukowane. I tu autorka odrobiła sumiennie „pracę domową”. Książka pełna jest różnych wersji tych samych legend czy cytatów, głównie z lokalnych dzienników lub przewodników turystycznych. Stanowią one źródło fundamentalnych prawd i dowodów na różne tematy, od starożytności po czasy współczesne.

 

Nad Bałtykiem (2018 r.)

 

W książce znajdziemy prawdziwą mieszankę tematów, których nie łączy chyba nic, poza bliskością Bałtyku. Można więc pomyśleć, że to dobra lektura w czasie plażingu za parawanem albo w oczekiwaniu aż za oknem pensjonatu przejdzie kolejna ulewa. Niestety, nawet w czasie kanikuły człowiek oczekuje zgrabnie napisanego tekstu, logicznych wywodów czy choćby dobrze opowiedzianych historii. Tego mi niestety w „Historiach zza parawanu” zabrakło.

 

Bałtyk. Historie zza parawanu

 

E-booka „Bałtyk. Historie zza parawanu” Aleksandry Arendt można kupić m.in. w księgarni Ebookpoint.

 

Notatki w czytniku Kobo – jak wyeksportować?

 

O ile czytniki książek zazwyczaj umożliwiają wykonywanie zaznaczeń lub notatek, o tyle z eksportem ich do komputera bywa już gorzej. Tak jest właśnie w przypadku czytników Rakuten Kobo. Istnieje jednak w miarę proste rozwiązanie tego problemu, które może użytkownikom urządzeń tej marki ułatwić pracę z tekstem. Najprostszym (dla mnie) jest skorzystanie z wtyczki w Calibre, ale także dla tych, którzy z tego programu nie korzystają powstał niniejszy wpis.

 

 

SQLite

Notatki w czytnikach Kobo (zwane „annotations”) znajdują się w pliku bazodanowym w pamięci czytnika. Plik zapisany jako „KoboReader.sqlite” umieszczony jest w katalogu „.Kobo”. Znawcy SQLa nie powinni mieć z tym formatem kłopotów. Problem pojawia się w przypadku mniej zaawansowanych użytkowników. Do przedstawionego niżej rozwiązania wymagana jest trochę bardziej niż podstawowa znajomość zarządzania plikami komputerowymi. Warto jednak się nim zainteresować, jeśli zależy nam na eksporcie notatek z Kobo.

Osoby choć trochę zaznajomione z poleceniami systemu operacyjnego, mogą spróbować samodzielnie wydobyć notatki przy pomocy bezpłatnego narzędzia SQLite. Sposób został opisany m.in. na blogu „Lazing in the Web”. Tu przedstawiam spolszczenie wspomnianego wpisu:

 

i) do przetworzenia bazy danych Kobo potrzebny jest program SQLite. Można go pobrać np. ze strony https://www.sqlite.org/download.html (np. sqlite-tools-win32-x86-3240000.zip w przypadku MS Windows). Pobrane archiwum wypakowujemy w komputerze do nowego katalogu;

ii) plik z notatkami (KoboReader.sqlite), który znajdziemy w pamięci czytnika w katalogu „.Kobo”, także kopiujemy do komputera. Do tego samego katalogu, w którym mamy już rozpakowane wcześniej narzędzie SQLite;

iii) w edytorze tekstowym (np. windowsowy Notatnik czy Notepad++) tworzymy plik „notatki.bat”, do którego wklejamy:

sqlite3 KoboReader.sqlite < extr_annotations.txt

Następnie plik zapisujemy w tym samym katalogu;

iv) w edytorze tekstowym tworzymy plik „extr_annotations.txt”, do którego wklejamy

.eksport_notatek.doc

.separator "rn"

SELECT VolumeID, Text, Annotation

FROM Bookmark;

.exit

Obydwa wspomniane wyżej pliki można pobrać ode mnie tutaj.

v) sprawdzamy, czy w katalogu mamy następujące pliki:

extr_annotations.txt

KoboReader.sqlite

notatki.bat

sqldiff.exe

sqlite3.exe

sqlite3_analyzer.exe

 

Zawartość katalogu przygotowanego do eksportu notatek

 

vi) uruchamiany notatki.bat i cieszymy się utworzonym właśnie plikiem „annotations.doc”, który zawiera zakładki, zakreślenia i notatki z naszego czytnika. Można go zaimportować np. do OpenOffice Writera, czy MS Worda. Przy wczytywaniu należy wybrać kodowanie UTF-8. Każda kolejna notka wykonana w czytniku, zaczyna się od „file:///mnt/onboard/”;

vii) każde kolejne eksportowanie notatek polega na skopiowaniu aktualnego pliku KoboReader.sqlite do tego samego katalogu i uruchomieniu notatki.bat;

viii) uwaga: przy kolejnym przetwarzaniu nowego pliku z notatkami, dokument „annotations.doc” zostanie nadpisany nowszą wersją. Jeśli chcemy zachować wersję wcześniejszą, trzeba zmienić nazwę pliku, lub wcześniej przekopiować go do innego katalogu.

 

www.kobonotes.com

Warto pamiętać, że jest także strona WWW, która ma takie samo zadanie, ale nie zawsze ona działa, a poza tym nie każdemu odpowiada wysyłanie w nieznane swoich własnych notatek.

 

Nie udało mi się skorzystać z Kobo Notes (źródło: www.kobonotes.com)

 

Calibre - Kobo Utilities

Jest także wtyczka dla programu Calibre, przy pomocy której można skopiować notatki. Osoby, które korzystają z Calibre, powinny jej spróbować w pierwszym rzędzie. „Kobo Utilities” umożliwia skopiowanie do pamięci podręcznej komputera zaznaczenia i notatki z jednej lub wielu książek.

 

Osoby używające Calibre, powinny w pierwszym rzędzie przetestować wtyczkę Kobo Utilities

 

Aby skorzystać z notatek, trzeba;

i) podłączyć czytnik do komputera i uruchomić Calibre;

ii) zaznaczyć książkę, z której chccemy uzyskać notatki (można zaznaczyć więcej niż jedną);

iii) uruchomić wtyczkę Kobo Utilities i wybrać z menu „Copy annotations for Selected Book”;

iV) wskazać przycisk „Kopiuj do schowka” z okna, które się pokaże;

v) wkleić tekst ze schowka do edytora tekstu.

 

Calibre - Annotations

Dzięki poniższemu komentarzowi Roberta, dowiedziałem się o kolejnej wtyczce do Calibre – Annotations. Jej najnowsza wersja (1.8.3 beta) sprawuje się bardzo dobrze zarówno w czytnikach Kobo jak i Kindle oraz Tolino. Umożliwia import notatek z czytnika do osobnej kolumny w księgozbiorze Calibre, a następnie także skopiowanie do pamięci komputera. Czytelnie podzielone są zaznaczenia fragmentów tekstu i komentarze użytkownika.

 

Aby pobrać notatki z czytnika, należy wybrać z menu wtyczki opcję "Fetch annotations from..."

 

Aby pobrać notatki, należy oczywiście najpierw zainstalować wtyczkę. Warto także od razu utworzyć nową kolumnę, korzystając z opcji w menu wtyczki. Domyślnie nazywa się ona „Annotations”, ja podałem nazwę „Notatki”.

 

Ikona czarodziejskiej różdżki umożliwia dodanie kolumny, do której będą importowane notatki

 

Podłączenie czytnika wywołuje ikonę w pasku programu Calibre. Z menu wtyczki wystarczy wtedy wybrać „Fetch annotations from...”. Zostaną one dodane do wcześniej utworzonej kolumny. Tupnięcie myszką na zawartości kolumny „Notatki”, otwiera nowe okno wyświetlające zaimportowaną z czytnika treść. Z tego okna jest możliwość skopiowania do podręcznej pamięci komputera (i np. wklejenia do edytora tekstu). Więcej na temat wtyczki, oraz jej najnowszą (testową) wersję, można znaleźć na forum mobileread.com.

 

 

Tupnięcie na zawartości kolumny „Notatki”, otwiera okno, z którego łatwo skopiować treść notatek do pamięci podręcznej komputera

 

 

Kobo – modyfikacja pliku konfiguracyjnego

Z kolei dzięki poniższemu komentarzowi Robika, dowiedziałem się, że również modyfikacja pliku konfiguracyjnego czytnika Kobo, umożliwia eksport notatek. Dodałem więc do pliku „Kobo eReader.conf” odpowiedni wpis. Trzeba dopisać „ExportHighlights=true” do sekcji „[FeatureSettings]”. Można tego dokonać zwykłym edytorem tekstowym, sam plik jest w katalogu „.KoboKobo” w pamięci czytnika.

 

Po dodaniu odpowiedniego wpisu w pliku konfiguracyjnym, w menu notatek pojawia się opcja „Export to text file”

 

Po dodaniu wspomnianego wpisu, w menu notatek pojawia się opcja „Export to text file”. Po jej wybraniu, trzeba podać nazwę pliku tekstowego, który zostanie utworzony w katalogu głównym pamięci wewnętrznej czytnika. Aby go móc edytować, najlepiej skopiować do komputera i wczytać do edytora tekstu (wskazując kodowanie UTF-8).

 

 

Eksport notatek następuje do wskazanego pliku tekstowego (w tym przypadku będzie to notatki_Szwejk.txt)

 

Podsumowanie

Przedstawione sposoby działają w przypadku notatek pochodzących zarówno ze starszego jak i najnowszego oprogramowaniem wewnętrznego czytników Rakuten Kobo. Przetestowałem je pod MS Windows 10 z plikiem pochodzącym z czytnika Kobo, w którym zainstalowano firmware w wersji 4.9.11.311. Rozwiązanie SQLite może jest dalekie od elegancji współczesnych okienkowych systemów, ale działa. Mam nadzieję, że będzie przydatne dla osób dużo pracujących z tekstem przy użyciu tychże czytników, a nie korzystających z Calibre. Pozostałym, polecam ten bezpłatny program wspierający zarządzanie e-bookami, a także notatkami.

 

Aktualizacja oprogramowania wewnętrznego czytników PocketBook Touch HD i Touch HD 2 (firmware 5.18.463)

Właśnie ukazała się kolejna, niewielka aktualizacja oprogramowania wewnętrznego przeznaczonego dla czytników PocketBook Touch HD i PocketBook Touch HD 2. Firmware jest datowane na 17 lipca 2018 r. i nosi numer 5.18.463. Tym razem lista zmian jest krótka, obejmuje usprawnienia w podziale wyrazów oraz wyszukiwaniu w obrębie księgozbioru. Nie wskazano niestety, czy poprawka dotyczy także podziału w polskich e-bookach.

 

Bieżąca wersja oprogramoawnia nosi numer 5.18.463

 

Aktualizacja wkrótce powinna być także przez internet (OTA). Obecnie dostępna do pobrania w postaci pliku, ze strony producenta. Pliki można znaleźć tutaj:

- PocketBook Touch HD 2;

- PocketBook TOuch HD.

 

Nowy firmware na razie nie jest dostępny przez OTA, ale można do aktualizacji użyć pliku ze strony producenta

 

Jeśli ktoś chciałby sam zaktualizować PocketBooka, przypominam jak to zrobić:

- naładować baterię w czytniku;

- pobrać ze strony wsparcia czytnika archiwum z plikiem aktualizacji;

- wypakować pobrane archiwum;

- podłączyć czytnik do komputera kablem USB i skopiować wypakowany plik swupdate.bin do katalogu głównego w pamięci wewnętrznej czytnika (alternatywnie można też użyć karty pamięci i tam skopiować plik swupdate.bin);

- wyłączyć czytnik poprzez długie przytrzymanie wyłącznika;

- włączyć ponownie i przytrzymać klawisze „w przód” i „w tył” (te ze strzałkami);

- poczekać aż wyświetli się logo producenta;

- po puszczeniu przycisków powinien pojawić się napis „Updating software”, a w chwilę później rysunek, na którym zostanie pokazane, aby potwierdzić aktualizację przyciskiem „menu”;

- wybrać przycisk „menu” i czekać na zakończenie aktualizacji.

 

Po aktualizacji trzeba będzie zaakceptować warunki korzystania z czytnika. Mogą też się pojawić pytania o konfigurację niektórych usług. Ale z czytnika można korzystać bez żadnych dalszych „formalności”. Warto też podpiąć czytnik do komputera i usunąć kilkanaście plików PDF z instrukcją użytkowania (w różnych językach).

 

Kindle Paperwhite 3 taniej o 20 EUR

Ledwie się skończyła promocyjna oferta związana z Prime Day, a już pojawiła się kolejna obniżka cen czytnika Kindle Paperwhite 3. Można go teraz kupić o 20 EUR taniej. Można też odnieść wrażenie, że mamy do czynienia raczej z wyprzedażą niż kolejną obniżką. Było ich w tym roku całkiem sporo przecież.

 

Za Kindle Paperwhite 3 zapłacimy teraz 124,02 EUR (źródło:amazon.de)

 

Amazon na przykład w Japonii trwale obniżył ceny Kindle Paperwhite 3, szkoda, że nie zrobiono tego także w Europie. Ale widocznie u nas lepiej się sprawdzają sprzedaże akcyjne. Czytnik kosztuje teraz 124,02 EUR, czyli ok. 535 PLN. Cena uwzględnia już polską stawkę VATu, a dostawa do Polski jest bezpłatna. Ostateczna kwota w złotókach zależy od kursu euro i prowizji w naszym banku. Można też wybrać płatność przy pomocy przelewy24, wtedy ostateczną kwotę w PLN płacimy od razu.

 

Dziś zamówiony czytnik, możemy mieć w domu między 21 a 25 lipca (źródło: amazon.de)

 

Czytnik dostępny jest w wersji z białą lub czarną obudową. Do Polski wysyłane są wersje bez reklam.

 

Kindle Oasis 2 (używane) znowu dostępne

 

Kindle Oasis 2 (używane) można znowu zamówić do Polski (źródło: amazon.de)

 

Znowu pojawiły się (wczoraj ich zabrakło) używane czytniki Kindle Oasis 2. Można je zamówić bezpośrednio do Polski, w cenie 175,71 EUR, czyli ok. 765 PLN (cena z polską stawką VATu i bezpłatną dostawą do PL).

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach Kindle, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

 

 

Amazon Prime – tańsze czytniki Kindle Paperwhite 3 taniej o 50 EUR

 

Amazon Prime skierowany jest do osób stale kupujących w Amazonie. Póki co nie jest to usługa przeznaczona dla mieszkańców Polski, ale można z niej tymczasowo skorzystać aby zamówić taniej czytnik Kindle. Amazon Prime Day to niezła okazja, ponieważ w tym czasie ceny wielu produktów firmowanych przez sklep, osiąga najniższe ceny.

 

Oferty Prime Day dostępne są dla członków (choćby tymczasowych) programu Amazon Prime (źródło; amazon.de)

 

Członkostwo Amazon Prime jest płatne (7,99 EUR/miesiąc), ale każdemu kto posiada konto w sklepie, przysługuje bezpłatny miesiąc testowy (tu więcej na ten temat). Można go zamówić na stronie Amazon Prime Day, wybierając przycisk „Jetzt Mitglied werden”. Po dokonaniu zakupów, można zakończyć subskrypcję bez ponoszenia żadnych kosztów. Sam rok temu skorzystałem z podobnej oferty, aby sprawdzić jak wypadli autorzy „Top Gear” w pierwszym sezonie autorskiego programu „The Grand Tour” (teraz dostępny jest także sezon drugi). Następnie z usługi zrezygnowałem, a sposób zakończenia subskrypcji opisałem w tekście „Jak anulować Amazon Prime – poradnik”. Korzystając z testowego miesiąca, nie poniosłem żadnych opłat.

 

Oferta Amazon Prime nie jest skierowana do Polaków, ale z zakupów w ramach testowego miesiąca, można skorzystać (źródło ;amazon.de)

 

 

Na co warto zwrócić uwagę w ofertach z okazji Prime Day?

Dla nas najciekawsze mogą być oferty czytników Kindle. Dziś Kindle Paperwhite 3 oferowany jest o 50 EUR taniej. To najniższa cena tego modelu w historii. 

 

Czytniki Amazon Kindle w ofercie Amazon Primae Day

Kindle Paperwhite 3 (czarny, wi-fi, bez reklam)

144,70 EUR

 

teraz 94,70 EUR (ok. 410 PLN)

(przy płatności przez przelewy24 - 404,04 PLN)

Kindle Paperwhite 3 (biały, wi-fi, bez reklam)

144,70 EUR

 

teraz 94,70 EUR (ok. 410 PLN)

(przy płatności przez przelewy24 - 404,04 PLN)

 

Uwaga: Nie wiem, czy podaję dokładną cenę w tabeli, ponieważ nie wykupiłem Prime, a testowy miesiąc już wykorzystałem w zeszłym roku. Odjąłem od pełnej ceny 50 EUR...

 

Również akcesoria firmowane przez sklep objęte są obniżką 25%. Można więc przy okazji zaopatrzyć się np. w tańszą firmową okładkę. Podczas zamówienia należy podać kod PD2018. To również oferta dla członków Amazon Prime. Ta oferta ważna jest do 31 VII 2018 r.

 

Kindle Oasis 2 taniej o 50 EUR

Dziś, po raz pierwszy od premiery, czytnik Kindle Oasis 2 został przeceniony. I to aż o 50 EUR. Niestety, wciąż nie zamówimy go bezpośrednio do Polski. Można skorzystać z usług pośrednika pocztowego. Opisałem to w poradniku „Jak kupić Kindle Oasis 2 z dostawą do Polski”. Dziś Kindle Oasis 2 kosztuje 179,99 EUR, czyli ok. 790 PLN.

 

Kindle Oasis 2 przeceniony po raz pierwszy - taniej o 50 EUR (źródło: amazon.de)

 

Używane z rabatem 20% - Kindle Oasis 2 (używany) najtaniej

Jeśli mamy już testowy miesiąc członkostwa w programie Amazon Prime, to możemy niektóre produkty „z drugiej ręki” zakupić z rabatem 20%. W ten sposób bardziej dostępny cenowo stać się może czytnik Kindle Oasis 2. Używane egzemplarze ze zwrotów są obecnie w cenie 175,71 EUR, czyli ok. 765 PLN (jeszcze przed uwzględnieniem wspomnianego rabatu 20%, obniżka naliczana jest przed płatnością). Z uwzględnieniem rabatu, cena powinna zostać obniżona do 140,57 EUR. W odróżnieniu od nowych, te wysyłane są bezpośrednio do Polski. Dziś zamówiony sprzęt, może być dostarczony w dniach 20-21 lipca.

 

Poradnik dla tych, co pierwszy raz

Tak niska cena czytników Kindle, zasłużenie cieszących się dobrą opinią, to dobra okazja, aby zacząć cyfrowe czytanie. Dla tych, którzy do tej pory rzadko robili zakupy w niemieckim oddziale Amazonu, przygotowałem krótki poradnik:

- sklep wysyła zakupy o wartości od 39 EUR na polski adres bez dodatkowych opłat za wysyłkę;

- do Polski wysyłane są czytniki Kindle bez reklam (opisane jako „Ohne Spezialangebote”). Czytniki z reklamami, Kindle Oasis 2 oraz niektóre inne produkty (np. głośniki Amazon Echo Dot) nie mogą być zamówione na polski adres. Można je jednak samodzielnie kupić i przesłać przez pocztowego pośrednika, co opisałem w poradniku „Jak kupić Kindle Oasis 2 z dostawą do Polski”;

- dane do logowania w amerykańskim Amazonie czy europejskich oddziałach (w tym amazon.de) są takie same;

- ceny podane w sklepie mają uwzględnioną niemiecką stawkę VATu. Po podaniu polskiego adresu dostawy, cena zostanie przeliczona wg polskiej (wyższej) stawki. Dlatego wartość zakupów w koszyku będzie inna niż na sklepowej stronie danego produktu;

- w Amazonie można płacić polskimi kartami płatniczymi. Do zakupów w amazon.de najlepiej użyć karty rozliczanej w EUR. Można także korzystać z najzwyklejszej karty złotówkowej. Również wtedy (zazwyczaj) lepiej wybrać płatność w EUR i pozwolić, aby to bank dokonał przewalutowania. Można także płacić przez polskiego pośrednika – przelewy24. W takim przypadku od razu dokonujemy płatności w PLN;

- przeliczenie cen czytników podaję orientacyjnie, ostatecznie to od kursu euro i opłat w naszym banku zależy sposób przeliczenia na złotówki;

- obciążenie karty płatniczej następuje po wysłaniu paczki z zamówieniem. Przy pierwszym zakupie w Amazonie, karta płatnicza może być chwilowo obciążona kwotą 1 EUR (która zostanie zwrócona po kilku dniach). W przypadku płatności przez przelewy24, kwota w złotówkach pobierana jest od razu.

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach Kindle, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

 

Legimi w natarciu w Małopolsce

 

Być może nie wszyscy wiedzą, że wypożyczalnia Legimi ma także swoją wersję biblioteczną. Pisałem o niej więcej w tekście „Legimi w bibliotece – za darmo...”.  Podobne usługi zdobywają coraz większą popularność także za granicą. Są one tam oferowane bibliotekom zarówno przez firmy prywatne (jeden z bardziej znanych serwisów to Overdrive, którego właścicielem jest Rakuten Kobo) jak i bywają organizowane przez poszczególne biblioteki narodowe (np. w Luksemburgu czy Holandii). W Polsce, w obliczu bezczynności Biblioteki Narodowej, nasi bibliotekarze nie mają wielkiego wyboru.

 

 

 

W Małopolsce znowu można korzystać z wypożyczeń e-booków

 

Chcąc świadczyć nowoczesne usługi biblioteczne, w zasadzie „skazani” są oni na Legimi. Przyczyna jest prosta – Legimi to w zasadzie jedyny w naszym kraju wszechstronny serwis, obsługujący wypożyczenia polskojęzycznych e-booków. Bibliotekarze twierdzą jednak, że na wykupienie dostępu do Legimi ich nie stać. Z uzyskanych przeze mnie informacji wynika, że nie powiodły się „ogólnopolskie” negocjacje kilkunastu bibliotek wojewódzkich, które miały na celu obniżenie jednostkowej ceny zakupu usługi Legimi. W tej sytuacji poszczególne instytucje podjęły rozmowy samodzielnie (lub w mniejszych konsorcjach). Do szczęśliwego zakończenia rozmów doszło w przypadku grupy bibliotek małopolskich.

 

Wypożyczalnia Legimi w małopolskich bibliotekach

Cieszę się, że krakowscy bibliotekarze także starają się dbać o swoich czytelników, którzy preferują książki w wersji elektronicznej. Już w poprzednich latach, zarówno biblioteka miejska jak i wojewódzka, oferowały kody dostępu do wypożyczalni Legimi. Niestety, bardzo szybko okazało się, że zapotrzebowanie przerosło dostępność kodów i wypożyczeń. W obliczu wyczerpania puli zakupionych stron do wypożyczeń, Wojewódzka Biblioteka Publiczna zawiesiła na przykład usługę we wrześniu 2017 roku, zaś Biblioteka Kraków znacznie ograniczyła ofertę. Ta druga instytucja zdecydowała się na zakup droższej wersji z określoną liczbą kodów, ale bez limitu przeczytanych (otwartych) stron.

 

Reaktywację wypożyczeń z Legimi  reklamowano m.in. w serwisach społecznościowych na profilach WBP w Krakowie (źródło: fb.com)

 

Niedawno w Krakowie pojawiły się dwie nowe jaskółki, które mogą wpłynąć na zmianę sytuacji. Pierwsza z nich to reaktywacja wypożyczeń zakupionych m.in. przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Krakowie. Nowe kody dostępu rozpoczęto wydawać czytelnikom od poniedziałku 2 VII 2018 roku. Będą dostępne przez najbliższe dwanaście miesięcy. Zasady udostępniania kodów nie zmieniają się. Co miesiąc trzeba odnowić subskrypcję. Tak jak poprzednio, można kody pobierać poprzez kontakt listowny z bibliotekarzem WBP w Krakowie (legimi@rajska.info). Również jak poprzednio, można czytać na 2 różnych urządzeniach: czytniku, tablecie, smartfonie, czytniku lub komputerze. Jednak tym razem zakupiony został droższy pakiet z dostępem „bez limitu” czytanych stron. Nie ma więc zagrożenia, że komuś przed końcem miesiąca (czy w środku książki) wyczerpie się limit dostępu.

 

Czytniki do wypożyczenia zakupione przez WBP w Krakowie (źródło: fb.com)

 

Wspomniałem o Bibliotece Wojewódzkiej w Krakowie, ponieważ tam odebrałem kod na lipcowy dostęp do e-booków z Legimi. Można je pobrać w Punkcie Rejestracji Czytelników, Wypożyczalni Głównej, Wypożyczalni i Pracowni dla Młodzieży, Czytelni Głównej oraz Artetce (tam są także do wypożyczenia czytniki, które zostały zakupione w ramach projektu Fantastyczny Kraków - 25 szt.). Ale na szczęście krakowska biblioteka nie jest sama. Zakup usługi możliwy był dzięki wsparciu finansowemu z budżetów różnych instytucji. W skład małopolskiego konsorcjum (obok WBP w Krakowie) weszły:

i) Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Bochni (ul. Mickiewicza 5);

ii) Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Brzesku (Plac Targowy 10);

iii) Biblioteka Publiczna Gminy Michałowice (Pl. Józefa Piłsudskiego 2);

iv) Biblioteka Publiczna im. Tadeusza Biernata w Niepołomicach (ul. Szkolna 1-3);

v) Miejska Biblioteka Publiczna w Nowym Targu (Al. Tysiąclecia 37);

vi) Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Olkuszu (ul. Francesco Nullo 29b);

vii) Miejska Biblioteka Publiczna im. Łukasza Górnickiego „Galeria Książki” w Oświęcimiu (ul. Nojego 2B);

viii) Gminne Centrum Kultury, Czytelnictwa i Promocji w Rzepienniku Strzyżewskim (Rzepiennik Suchy 200),

ix) Sądecka Biblioteka Publiczna im. Józefa Szujskiego (ul. Franciszkańska 11);

x) Biblioteka Suska im. dra Michała Żmigrodzkiego (ul. Piłsudskiego 23);

xi) Miejska Biblioteka Publiczna im. Juliusza Słowackiego w Tarnowie (ul. Krakowska 4);

xii) Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Wieliczce (ul. Żwirki i Wigury 2).

W samym Krakowie rozprowadzanych jest co miesiąc 445 kodów (WBP w Krakowie i Biblioteka Kraków). Każda z bibliotek wchodzących w skład konsorcjum, ma (proporcjonalnie do wkładu finansowego) od 8 do 35 kodów do rozdania wśród swoich czytelników.

 

Warto zauważyć, że na wypożyczanie przez bibliotekarzy e-booków czekają mieszkańcy województwa. To nie jest „uszczęśliwianie na siłę”. Przykładem takich działań oddolnych jest Nowy Sącz. W sprawie wypożyczalni Legimi interpelację złożyła w 2017 roku, sądecka radna Dominika Marczak. Wniosła ona o przywrócenie dostępu do e-booków w Sądeckiej Bibliotece Publicznej w Nowym Sączu. Odpowiedź na interpelację sprowadza się do wniosku, iż budżet tej instytucji zwyczajnie nie umożliwia zakupu pożądanego pakietu. Jedynie połączone siły (i budżety) wielu bibliotek dają szansę na zakup pakietu kodów dostępu „bez limitu”, dzięki czemu usługa może być świadczona przez cały rok a nie do wyczerpania określonej liczby „wypożyczonych słów”. Obecnie sądecka biblioteka udostępnia znowu kody.

 

Sądecka Biblioteka Miejsca w Nowym Sączu (źródło: Google Street View)

 

Druga ze wspomnianych jaskółek, to obecność wypożyczalni Legimi w tegorocznym Budżecie Obywatelskim Miasta Krakowa. Wśród różnorodnych projektów, znalazły się także takie, które są bezpośrednio związane z bibliotekami. Jeden z nich - „Zaczytaj się w Krakowie” - obejmuje całe miasto. Celem jest zwiększenie dostępności do już wykupionego abonamentu bibliotecznego. Organizatorem ma być Biblioteka Kraków. Budżet projektu opiewa na 150 tys. PLN (900 kodów). Realizacja miałaby się rozpocząć w pierwszym kwartale 2019 roku i obejmować kolejne dwanaście miesięcy (prawdopodobnie nielimitowanego) dostępu. Drugi z nich, zakłada dofinansowanie bibliotek w poszczególnych dzielnicach. W III Dzielnicy opiewa on na 55 350 PLN (300 kodów w siedmiu filiach przy ok. 50 tys. mieszkańców w tej części miasta). Trochę inaczej to wygląda w przypadku dzielnic nowohuckich (XIV-XVIII). Projekt został zgłoszony tylko w Bieńczycach („Zaczytaj się w Bieńczycach”) i opiewa na 300 kodów w dwóch filiach (przy ok. 43 tys. mieszkańców w tej części miasta).

 

Wśród tegorocznych projektów budżetu obywatelskiego, znalazły się także propozycje wsparcia bibliotek o wypożyczenia e-booków (źródło: budzet.krakow.pl)

 

Niestety, głosować już nie można. Sobota 30 VI była ostatnim dniem oddawania głosów na bieżące projekty. Ja na szczęście zdążyłem w piątek. Głosowałem w pobliskiej (nomen omen) bibliotece. Zgadnijcie, jakie projekty poparłem tym razem? :)

 

[Aktualizacja 10 VI 2018 r.] Po podliczeniu głosów, okazuje się, że ani w skali miasta Krakowa ani w poszczególnych dzielnicach, projekt wsparcia bibliotek nie doczeka się w tym roku realizacji. W skali całego miasta wypożyczalnia e-booków otrzymała 1930 punktów (35 miejsce). Natomiast w dzielnicach (projekty dokupienia puli kodów dostępu do Legimi) znalazły się na 9 lub 12 miejscu. Szkoda, że się nie udało. Mieszkańcy Krakowa wybrali walkę ze smogiem. Nie będę komentował projektów, które zyskały najwięcej głosów. Myślę, że wystarczą tu słowa autorki zwycięskiego projektu („Zielone pochłaniacze smogu”) „Pomysł nie będzie spełniał w stu procentach zakładanej funkcji”...

 

Podsumowanie

Jak podkreślają bibliotekarze, wypożyczalnia Legimi nie jest tania, ale traktowana jako istotny sposób dostępu do nowości czytelniczych i budowania nawyków czytania także wśród zwolenników korzystania z treści cyfrowych. Osobiście żałuję, że nasza Biblioteka Narodowa nie ma w tym względzie żadnych rozwiązań systemowych. Nie wiem, czy wynika to z ograniczeń budżetowych, sposobu myślenia o czytelnictwie czy są jakieś inne powody takiej sytuacji. Dobrze, że inicjatywy są podejmowane na niższym szczeblu. Z zazdrością możemy spoglądać na sukces ogólnokrajowych projektów w innych krajach zachodnioeuropejskich lub cieszyć się, że mieszkamy np. w Małopolsce.

 

Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Krakowie zaprasza co miesiąc na ul. Rajską po odbiór kodów... (źródło; Google Street View)

 

Serdecznie dziękuję pracownikom Zespołu ds. Zasobów Elektronicznych Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie, filii Biblioteki Kraków oraz Urzędu Miasta Nowy Sącz, za udzielenie obszernych informacji na temat organizacji wypożyczeń e-booków w małopolskich bibliotekach.

 

Czytniki Kindle Oasis 2 można zamówić do Polski (ale tylko używane)

 

Kindle Oasis 2 to najnowszy, największy, najdroższy ale i najbardziej niedostępny model Kindle. Jego największe zalety to większy (siedmiocalowy) ekran, fizyczne klawisze zmiany stron, niewielka waga oraz wodoodporność.

 

Kindle Oasis 2 wciąż nie można zamówić do Polski

 

Pomimo tego, że od jego premiery minęło już ponad osiem miesięcy, wciąż cieszy się bardzo dużym wzięciem. Wynikają z tego dwa problemy: cały czas nie jest wysyłany do Polski oraz nie jest także dostępny „od ręki” u oficjalnych sprzedawców zewnętrznych. Nie można go nawet znaleźć na półkach w stacjonarnych sklepach w Zachodniej Europie (np. w niemieckiej sieci MediaMarkt).

 

Czytników Kindle Oasis 2 brak również na półkach u oficjalnych zewnętrznych sprzedawców (Berlin, luty 2018 r.)

 

Pozostaje zamówienie w niemieckim Amazonie przez pocztowego pośrednika (który prześle zakupy do Polski) lub... zakup z działu „Amazon Warehouse”. O tej pierwszej opcji wspominałem w maju, we wpisie „Jak kupić Kindle Oasis 2 z dostawą do Polski”. Teraz w szerszym zakresie pojawiła się druga opcja. To zakup sprzętu sprawnego, ale ze zwrotów - używanego lub w otwartym opakowaniu.

 

Obecnie jest sporo egzemplarzy Kindle Oasis 2, oferowanych w ramach Amazon Warehouse (źródło: amazon.de)

 

W tym momencie pojawiły się w niemieckim Amazonie egzemplarze Kindle Oasis 2 (wersja z 8 GB pamięci) opisane jako „Używane - W bardzo dobrym stanie”. Po włożeniu do koszyka i podaniu polskiego adresu dostawy, można je zamówić do Polski. Pierwotnie wyświetlona w sklepie cena to 195,49 EUR. Nie uwzględnia ona polskiej stawki VATu. Jeśli więc zamówimy sprzęt do Polski, ostatecznie trzeba teraz zapłacić 202,06 EUR. Za samą dostawę do naszego kraju już nic nie dopłacamy. Czytnik można zamówić tutaj.

 

Dziś zamówiony czytnik, powinien dotrzeć do Polski między 13 a 14 lipca (źródło: amazon.de)

 

Aktualizacja 16 VII 2018 r.]

Dziś czytniki Kindle Oasis 2 są oferowane w Amazon Warehouse za 175,71 EUR (cena już z uwzględnieniem polskiej stawki VAT). Przy dzisiejszym kursie to ok. 765 PLN. Dziś zamówiony czytnik, możemy mieć dostarczony na polski adres między 20 a 21 lipca.

 

Kindle Oasis 2 (używany, odnowiony z certyfikatem) za 175,71 EUR z dostawą do Polski (źródło: amazon.de)

 

Kindle Oasis 2, czy warto?

Sam czytnik stoi na bardzo wysokim poziomie. Zarówno ekran, jak i wykonanie nie budzą moich zastrzeżeń. Jednak kupując go (nawet z Amazon Warehouse) nie można zapomnieć o fakcie, że jest to sprzęt drogi. Jednak nawet jeśli trafimy na egzemplarz wadliwy, mamy możliwość zwrotu na koszt sklepu. Decydując się więc na zakup, trzeba rozważyć, czy używany sprzęt tańszy o ok. 43 EUR (w porównaniu do zamówienia nowego przez Mailboxde) jest okazją, na którą czekaliśmy.

 

20% taniej dla członków Amazon Prime

Jeśli mamy wykupione członkostwo Amazon Prime (lub trwa nasz bezpłatny okres testowy) to teraz produkty z działu Amazon Warehouse można kupić 20% taniej. Rabat ma być naliczany w kasie. Niestety, ja już swój testowy okres wykorzystałem, więc nie wiem, czy obniżka działa także na używane Kindle Oasis 2. 

 

Teraz obowiązuje 20% zniżki dla członków programu Amazon Prime

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach Kindle, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

 

PocketBook InkPad 3 – recenzja największego PocketBooka (część II)

Pierwsza część recenzji czytnika PocketBook InkPad 3 poświęciłem na stronę techniczną. Zapraszam do lektury części drugiej, w której przedstawię wrażenia z dwóch miesięcy codziennego użytkowania.

 

PocketBook InkPad 3

 

PocketBook InkPad 3 na co dzień

Oprogramowanie recenzowanego czytnika jest bardzo podobne do innych urządzeń firmy. Początkujących użytkowników mogę więc odesłać do mojego wpisu „PocketBook Touch Lux 3 – pierwsze kroki z czytnikiem – poradnik”, ponieważ sposób korzystania i większość ustawień jest identyczna.

 

Ekran startowy PocketBooka (w obecnej wersji oprogramowania „Browser” został zastąpiony przez „Przeglądarkę”)

 

W codziennym użytkowaniu recenzowany czytnik sprawuje się poprawnie. Oprogramowanie działa stabilnie, czytnik ani razu mi się nie zawiesił. Czasami (podczas czytania książki) mam kłopoty z wywołaniem podręcznego menu. Pierwsze dotknięcie ekranu nie otwiera go, a po drugim dotknięciu pojawia się ono na chwilę i znika. Tak, jakby za pierwszym razem czytnik jednak zareagował na dotyk i menu uruchomił, ale go nie wyświetlił. Być może ma to związek z synchronizacją z serwerami Legimi, bo wtedy czytnik także miewa „zadyszkę”.

 

Większy ekran jest niewątpliwą zaletą InkPada 3, a wspomniane wcześniej wąskie ramki sprawiają, że mamy do czynienia z urządzeniem niewiele większym niż przeciętny sześciocalowy czytnik. Ale chyba też bardziej delikatnym. Recenzowany PocketBook jest bardzo mobilny i poręczny jak na sprzęt z ekranem o przekątnej prawie ośmiu cali. Na ekranie mieści się też znacznie więcej tekstu, więc rzadziej trzeba zmieniać strony. Co prawda ekran nie miga tak, jak we wcześniejszych generacjach papieru elektronicznego, ale rzadsza zmiana stron to także mniejsze zużycie prądu.

 

Chyba w związku z wprowadzeniem nowego oprogramowania do czytników PocketBook, również w InkPadzie 3 brak jest obecnie możliwości eksportu notatek i zakreśleń. We wcześniejszych wersjach oprogramowania wewnętrznego można było z czytnika przegrać plik HTML, w którym zawarte były zaznaczone przez użytkownika fragmenty. Teraz notatki zostały ukryte i (póki co) nie udało mi się ich wyeksportować do komputera.

 

Lista miniatur daje możliwość wyświetlania trzech różnych wielkości okładek w księgozbiorze

 

Na uznanie zasługują rozbudowane funkcje wyświetlania księgozbioru. Wszystkie książki (bez względu na to, czy zostały wgrane przez użytkownika, czy pochodzą z sieci np. z Legimi), ujęte są w jednej aplikacji „Książki”. Można je przeszukiwać oraz sortować między innymi wg katalogów, typów plików, własnych kolekcji, autorów. W obrębie katalogów dostępne jest porządkowanie wg tytułu i nazwy pliku, a w trybie wyświetlania wszystkich pozycji – wg daty otwarcia, daty dodania, tytułu czy autora. Chyba jedyne, czego mi brakuje, to sortowanie po dacie dodania w obrębie poszczególnych katalogów. Warto podkreślić, że klawiatura ekranowa PocketBooka ma polskie znaki, więc również wyszukiwanie zawierające nasze ogonki (np. ę, ą, ś) będzie tu działać.

 

Różne opcje wyświetlania księgozbioru

 

 

Mało jest okładek na InkPada 3. W sklepie polskiego dystrybutora jest jeden wzór w czterech wersjach kolorystycznych (brązowa, czarna, granatowa i fioletowa). U chińskich dostawców niewiele lepiej, oferowane okładki także różnią się tylko kolorami/dekoracjami (których jest kilkanaście) a sama konstrukcja jest taka sama.

 

Pozorne bogactwo okładek oferowanych w chińskim serwisie Aliexpress (źródło: aliexpress.com)

 

Ostatnie aktualizacje oprogramowania wewnętrznego znacznie skróciły start czytnika po pełnym wyłączeniu. Ale i tak korzystam obecnie tylko z trybu uśpienia. Mimo tego, że nie wyłączam czytnika, ładuję go mniej więcej co dwa tygodnie. I to przy intensywnym czytaniu i cały czas załączonym wi-fi. To bardzo dobry wynik, szczególnie dla czytnika z większym ekranem. A do tego z trybu uśpienia czytnik startuje natychmiast.

 

W codziennym użytkowaniu pozostawiam PocketBook a trybie uśpienia, a i tak nie muszę często ładować baterii

 

Podsumowując, codzienne użytkowanie InkBooka 3 może sprawiać wiele radości z czytania. Sprzęt sprawdza się zarówno w domu jak i podczas wyjazdów. Zdecydowanie jednak warto pomyśleć o okładce, aby chronić zarówno ekran jak i obudowę.

 

Czytanie e-booków na InkPadzie 3

Dzięki ekranowi o wysokiej jakości, czytanie tekstu na recenzowanym PocketBooku to przyjemność. Tekst jest wyraźny i dobrze wypełniony czernią, a włączenie wbudowanego oświetlenia może ułatwić lekturę w miejscach, gdzie jest ciemnawo (poczekalnie, pociągi, autobusy itp.). Daje to dużą swobodę w czytaniu zarówno w domu jak i w podróży. PocketBook InkPad 3 spełnia bardzo dobrze swoje podstawowe zadanie. Nie czytam w całkowitej ciemności, ale również zwolennicy takiego sposobu czytania powinni być zadowoleni – zakres regulacji oświetlenia w czytniku jest bardzo szeroki.

 

Poziom oświetlenia jak i jego temperaturę barwową można regulować w górnym menu lub gestami (wzdłuż bocznych krawędzi ekranu)

 

Pliki do czytnika można wgrywać na kilka sposobów:

- z komputera przez kabel USB;

- z karty pamięci umieszczonej w czytniku;

- z księgarni korzystającej z usługi Send-to-PocketBook;

- poprzez wysyłkę Send-to-PocketBook;

- poprzez synchronizację z kontem Dropbox;

- poprzez wypożyczalnię Legimi;

- pobierając przy pomocy przeglądarki WWW.

PocketBook odczytuje całe spektrum plików. Ja testowałem e-booki w formacie EPUB, MOBI, PDF, FB2, DOC i DjVu. Polskie księgarnie oferują zazwyczaj publikacje w trzech pierwszych spośród wymienionych formatów. Każdy z nich możemy czytać na PocketBooku, choć najlepiej poradzi on sobie z plikami EPUB. Najsłabiej wygląda wyświetlanie formatowania plików DOC. Ale jakoś nie mam o to żalu do czytnika, skoro bywają z tym problemy nawet w komputerowych aplikacjach.

 

PocketBook InkPad 3 ma domyślnie włączony podział wyrazów w polskich książkach

 

PocketBook Inkpad 3 to obecnie najlepszy czytnik do czytania plików PDF (może poza nowym czytnikiem Sony, ale to zupełnie inny zakres zastosowań). Decyduje o tym zarówno jakość generowanego obrazu jak i możliwości oprogramowania czy wielkość (mobilność) urządzenia. W recenzowanym InkPadzie udało się producentowi znacznie poprawić największą dotychczasową bolączkę PocketBooków, czyli szybkość wyświetlania PDFów zawierających duże fotografie. Poza tym, czytaniu tego formatu sprzyja kilka standardowych cech oprogramowania PocketBooków:

- dopasowanie tekstu do szerokości ekranu;

- przycinanie marginesów (automatyczne lub zdefiniowane przez użytkownika, nawet oddzielnie dla stron parzystych i nieparzystych);

- automatyczny tryb kolumnowy (podział na dwie lub trzy kolumny);

- rozpływ (przetworzenie pliku PDF na „czysty” tekst z możliwością powiększenia czcionki).

 

PocketBook może w plikach PDF obcinać inaczej marginesy na stronach parzystych, a inaczej na nieparzystych. Znacznie ułatwia to dostosowanie książek złożonych niesymetrycznie

 

Recenzowany PocketBook ma rozbudowane możliwości związane z formatowaniem tekstu. Po dotknięciu środka ekranu (lub przycisku po prawej stronie pod ekranem) ukazuje się menu dolne (dostosowanie tekstu) i górne (przeszukiwanie tekstu, wyświetlanie spisu treści, zakładek, notatek). Natomiast po przytrzymaniu palcem wyrazu, wyskakuje menu górne, umożliwiające wykonywanie notatek, tłumaczenie i zakreślanie. W dolnym menu możemy:

- w sekcji „Ustawienia/Strona”: precyzyjnie regulować wielkość czcionki, zmieniać odstęp między linijkami, ustawiać wielkość marginesów i włączyć podział wyrazów;

- w sekcji „Ustawienia/Czcionka”: wybierać rodzaj czcionki spośród krojów dostarczonych przez producenta lub samodzielnie zainstalowanych. Mnie osobiście niezbyt przypadają do gustu czcionki zainstalowane przez producenta. Dlatego zazwyczaj korzystam z możliwości wgrania własnych krojów. Tekst wyświetlany ulubioną czcionką dopasowaną do ekranu z papieru elektronicznego (np. Bookerly czy Bitter) jest zdecydowanie milszy dla oka;

- w sekcji „Ustawienia/Ekran”: włączać numerację stron;

- w sekcji „Obróć”: włączać automatyczny obrót ekranu lub wybrać cztery ustawienia (co 90º);

- w sekcji „Notatka”: zaznaczać tekst, wykonywać zrzuty ekranu lub wyszukiwać wcześniejsze zaznaczenia;

- w sekcji „Słownik”: wejść w tryb tłumaczenia, gdy każde kolejno wybrane słowo wprowadzane jest do słownika;

- w sekcji „Na głos”: uruchomienie mechanicznego lektora (TTS).

 

PocketBook InkPad 3 pokazuje swoje zalety głównie przy czytaniu EPUBów, ale także jego mocną stroną (jak na czytniki) są PDFy. Gdybym miał wzbogacić tryb wyświetlania tych ostatnich, to bym dodał opcję wyświetlania na kolejnych ekranach tylko tego fragmentu strony, który nie zmieścił się wcześniej. Czasami można się zgubić, gdy wyświetlenie kolejnego ekranu zawiera zarówno tekst już przeczytany jak i dalszą część (końcówkę) strony.

 

Wypożyczalnia Legimi na InkPadzie 3

Recenzowany PocketBook obsługuje wypożyczalnię Legimi. Moim zdaniem to najlepszy czytnik do tej usługi. Konkurencja w postaci Kindle Oasis 2 stawia poprzeczkę bardzo wysoko, ale wypożyczanie e-booków z Legimi na Kindle ma wciąż wiele ograniczeń. Do najważniejszych należy zaliczyć: mniejszy wybór książek niż na PocketBooki, ograniczenie liczy wypożyczeń e-booków na każdy miesiąc oraz brak aplikacji zarządzającej wypożyczeniami na systemy inne niż nowsze wersje MS Windows.

 

W PocketBooku książki z Legimi są integralną częścią czytnikowego księgozbioru

 

Wrażenia z korzystania z wypożyczalni Legimi na PocketBookach opisałem w czasie premiery tej usługi (wpis „PocketBook i Legimi łączą siły - najszersza oferta abonamentowa polskich e-booków”). Od tego czasu niewiele się zmieniło pod względem funkcjonalności. Zarówno wady i zalety aplikacji pocketbookowej pozostają bez zmian. Do największych zalet należy zaliczyć integrację z czytnikiem. Książki z wypożyczalni, widoczne w czytnikowej biblioteczce, nie różnią się od własnych e-booków (poza tym, że są dostępne czasowo). Można je przeglądać w czytnikowym księgozbiorze, da się korzystać ze słownika, jest podział wyrazów itp. Wśród wad można wskazać brak możliwości trwałego usunięcia z czytnika już przeczytanych pozycji. Nie da się z poziomu PocketBooka dodać książek z katalogu Legimi. To trzeba robić przez aplikację mobilną lub stronę WWW. Dopiero potem można wybrane pozycje pobrać na czytnik. Brakuje także możliwości sortowania książek w obrębie aplikacji, np. według daty dodania. Przy dużej liczbie pozycji, trzeba przewinąć kilkanaście ekranów, aby pobrać do pamięci czytnika ostatnio dodaną książkę. Na szczęście wyjściem z kłopotu jest opcja „Pobierz wszystkie książki” z menu aplikacji.

 

Opcja „Pobierz wszystkie książki” może ułatwić korzystanie z aplikacji Legimi w PocketBooku

 

Warto pamiętać, że wypożyczalnię Legimi bezpłatnie oferuje też całkiem sporo publicznych bibliotek. Biblioteczna wersja usługi nie działa na czytnikach Kindle, co dodatkowo przemawia na korzyść PocketBooka. Więcej na ten temat znajdziecie we wpisie „Legimi w bibliotece – za darmo...”. 

 

Słuchanie książek na InkPadzie 3

Na recenzowanym PocketBooku można słuchać książek audio w formacie MP3 oraz w wykonaniu mechanicznego lektora (Ivona). Obydwie funkcje są raczej unikalne w czytnikach książek dostępnych obecnie na rynku. Aplikacja audio (co niezwykle ważne przy odtwarzaniu książek) zapamiętuje miejsce, w którym przerwane zostało odtwarzanie. Audiobooki bywają bardzo obszerne, ale całkiem sporo ich się może pomieścić na karcie pamięci, którą możemy mieć w czytniku. Same słuchawki do słuchania nie wystarczą, bo czytnik nie ma tradycyjnego wyjścia audio ani głośnika. Należy pamiętać, aby nosić ze sobą przejściówkę USB-minijack (jest w zestawie).

 

W odtwarzaczu audio można tworzyć własne listy odtwarzania

 

Podczas odtwarzania plików mp3 zdarzały mi się niekiedy takie, które w InkPadzie 3 poprzedzane są głośnym trzaskiem. Może to denerwować. W przypadku audiobooków poszczególne części są dłuższe niż „standardowe” piosenki, więc i trzaski będą pojawiać się rzadziej, ale wciąż jest to problem, który należy rozwiązać. Udało się to w InkPadzie 2, powinno i tu. Zjawisko występuje tylko w niektórych plikach, które testowałem. Przy jednych trzask jest, przy innych go nie ma (lub jest bardzo cichy). Może zależy to od rodzaju użytego kodeka lub stopnia kompresji? Sam nie wiem. Ale radzę wcześniej (a nie dopiero gdzieś w drodze) sprawdzić pod tym kątem pliki, które ewentualnie będziecie słuchać w czytniku.

 

Odtwarzacz audio może działać w tle (sygnalizuje to np. ikonka z nutą w prawym górnym rogu ekranu startowego)

 

InkPad 3 umożliwia także odczytywanie książek przez mechanicznego lektora (Ivona). Aby uruchomić tę opcję, należy wcześniej pobrać polskie głosy ze strony wsparcia (sekcja Text to speech). Do wyboru mamy dwa męskie i dwa żeńskie. Są także inne języki. Pobrane pliki *.pbi (wystarczy jeden z nich) trzeba wgrać do pamięci czytnika i „otworzyć” z poziomu czytnikowej biblioteczki. Zostaniemy zapytani, czy zainstalować wskazany pakiet. W ten sposób głos zostanie zainstalowany i będzie go można wskazać w opcjach głośnego czytania (menu Ustawienia/Język i klawiatura/Synteza mowy) jako wykorzystywany do syntezy. Wywołanie funkcji TTS w otwartej książce możliwe jest po wskazaniu ikony „Na głos” w wyskakującym dolnym menu. Tu również (podobnie jak w przypadku plików mp3) mogą na początku pojawić się trzaski. Na szczęście cichsze niż przy plikach mp3. Tu można pobrać próbkę czytania z użyciem głosu „Agnieszka”.

 

TTS działa także w tekstowych PDFach

 

Funkcja odtwarzania i czytania książek może nie jest najważniejsza, ale może być przydatna. Warto, aby producent zadbał o wyciszenie trzasków pojawiających się przy odsłuchu.

 

Przydatne modyfikacje użytkownika

InkPad 3 pracuje (generalnie) pod wersją oprogramowania bardzo zbliżoną wyglądem i działaniem do innych nowych modeli PocketBooków: Touch HD, Touch HD 2 oraz Aqua 2. We wpisie „PocketBook – co ustawić (usunąć lub dodać) na początku” opisałem podstawowe, najbardziej przydatne dla mnie ustawienia i proste modyfikacje funkcji czytnika. Nie będę ich tu powtarzał i jednocześnie zachęcam do lektury tego poradnika. Mam nadzieję, że proponowane tam rozwiązania uprzyjemnią korzystanie także z InkPada 3.

 

W PocketBooku można zdefiniować własny wygaszacz ekranu

 

Podsumowanie

PocketBook InkPad 3 wart jest polecenia, bo to bardzo dobry czytnik o dużych możliwościach. Jego największą siłą jest bardzo dobrej jakości, do tego większy (niż standardowo), ekran z przyjemnym oświetleniem. Wraz z przyjaznym i wszechstronnym oprogramowaniem czyni go to najlepszym czytnikiem do czytania PDFów (choć oczywiście nie tylko tego formatu). Większy ekran i polskie menu sprawiają, że ten sprzęt może być przeznaczony szczególnie dla osób starszych, szczególnie mających kłopoty ze wzrokiem. Można korzystać z większej czcionki mając wciąż całkiem sporo tekstu na ekranie.

 

Słabszą stroną czytnika jest wygląd zewnętrzny (choć się już do niego przyzwyczaiłem), raczej delikatna obudowa (trzeba kupić okładkę) oraz ergonomia korzystania z fizycznych przycisków (wciąż są dla mnie za małe aby były tak wygodne jak w innych PocketBookach). Rozważając zakup InkPada 3 trzeba też wziąć pod uwagę zakup okładki i cenę, która plasuje go wśród najdroższych tego typu urządzeń dostępnych na polskim rynku.

 

PocketBook InkPad 3 warto także postrzegać jako znakomite urządzenia do korzystania z wypożyczalni Legimi. Jakość i wielkość ekranu oraz komfort czytania na PockerBooku stanowią atuty, których nie można ignorować, planując zakup urządzenia z myślą o tej usłudze.

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli poważnie myślisz o czytaniu na większym ekranie i wydatek tysiąca złotych na czytnik nie jest ekstrawagancją – to po prostu warto!

 

Plusy:

- bardzo dobry ekran;

- większy ekran (w stosunku do najpopularniejszych czytników o przekątnej sześciu cali);

- niewielkie rozmiary i waga (jak na tak duży rozmiar ekranu);

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- szeroki zakres regulacji oświetlenia (zarówno poziomu natężenia i temperatury barwowej);

- największe (wśród czytników) możliwości dopasowywania PDFów do ekranu czytnika;

- dzielenie wyrazów według polskich reguł;

- polskie menu, instrukcja obsługi oraz klawiatura ekranowa w czytniku;

- mnogość czytanych formatów plików;

- dostęp do pełnej oferty wypożyczalni Legimi (również w wersji dla bibliotek);

- odczyt książek przez mechanicznego lektora (TTS);

- odtwarzacz mp3 zapamiętuje ostatnio odtwarzane miejsce (ważne w książkach audio);

- duże możliwości dopasowania (np. wgrania czcionek, ustawienia wygaszacza, zdefiniowania funkcji przypisanych do klawiszy);

- bezprzewodowa wysyłka książek do czytnika (także zakupów z polskich księgarni).

 

Minusy:

- niezbyt ergonomiczne fizyczne przyciski na przednim panelu;

- brak możliwości powiększenia rycin zawartych w e-bookach;

- brak możliwości wymuszenia wyrównywania do lewego i prawego marginesu (justowania);

- brak możliwości eksportu notatek;

- wersja oprogramowania z wypożyczalnią Legimi nie ma dostępu do PocketBook Cloud (i vice cersa);

- mały wybór okładek na czytnik;

- trzaski przed odtworzeniem niektórych plików mp3 i przy włączaniu Ivony (TTS);

- wąskie ramki po bokach ekranu;

- niezbyt użyteczny sensor położenia (długa reakcja na zmianę położenia czytnika).

 

Dane techniczne PocketBook InkPad 3 (wg producenta):

 

Ekran: przekątna 19,81 cm (7,8 cala) ekran E-Ink Carta z wbudowanym oświetleniem i rozdzielczością 1872 × 1404 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy, 300 ppi, wbudowane oświetlenie z regulacją temperatury barwowej (SMARTlight);

Waga: 210 g;

Rozmiary: 195 × 136,5 × 8 mm

Pamięć: ok. 6,8 GB wewnętrznej (8 GB pomniejszone o pliki systemu operacyjnego), z możliwością rozszerzenia kartą pamięci microSD o pojemności do 32 GB;

Czcionki: 15 krojów łacińskich czcionek (możliwość dodawania własnych);

Obsługiwane formaty tekstowe: EPUB DRM, EPUB, PDF DRM, PDF, FB2, FB2.ZIP, TXT, DJVU, HTML, DOC, DOCX, RTF, CHM, TCR, PRC (MOBI);

Obsługiwane formaty graficzne: JPEG, BMP, PNG, TIFF;

Łączność: Wi-Fi;

Audio: TTS (Ivona), MP3;

Procesor: 1 GHz (dwurdzeniowy);

Pamięć RAM: 1 GB;

System: linux;

Główne funkcje: Dropbox, Send-to-PocketBook, czytnik kanałów RSS, kalkulator, zegar, kalendarz, słowniki, gry: szachy, pasjans, Sudoku, Scribble, przeglądarka zdjęć, Legimi lub PocketBok Cloud;

 

Oficjalna strona produktu: https://www.pocketbook-int.com/pl/products/pocketbook-inkpad-3

 

Początkowo wgrane instrukcje obsługi w 21 językach. Zestaw książek (klasyki) po czesku, duńsku, niemiecku, angielsku, hiszpańsku, francusku, włosku, holendersku, polsku (A. Asnyk – zbiorek poezji, Ignacy Krasicki – „Bajki i przypowieści,” Bolesław Prus – „Lalka”, Eliza Orzeszkowa – „Nad Niemnem”, Henryk Sienkiewicz – „Quo Vadis”, Stanisław I. Witkiewicz- „Szewcy”, Stefan Żeromski - „Przedwiośnie”), portugalsku, słowacku, bułgarsku, rosyjsku, ukraińsku.

 

Kłopoty Kobo, jako dostawcy oprogramowania dla czytników Tolino

 

Odkąd Rakuten Kobo przejął rolę technologicznego partnera w sojuszu Tolino, nie mają czytniki tej marki szczęścia do nowych wersji oprogramowania. Pierwszy problem pojawił się przy okazji premiery w modelu Tolino Epos (w 2017 roku) nowej wersji systemu Android. Firmware miało od początku sporo błędów. Sukcesywnie je poprawiano, ale aż do przedostatniej aktualizacji (w maju tego roku), wciąż było kilka irytujących niedoróbek. Ta wersja (11.2) aktualizacji okazała się także zabójcza dla niektórych czytników (np. traciły one możliwość łączenia się przez wi-fi). Szybko więc ją wycofano z serwerów firmy.

 

Kolejne czytniki Tolino otrzymują sukcesywnie najnowszą wersję oprogramowania wewnętrznego

 

Firmware dla Eposa zapoczątkowało też „bałagan” w wersjach oprogramowania dostępnych na poszczególne modele tej rodziny. Deutsche Telekom (poprzednik Kobo) pilnował, aby wszystkei modele, nawet pierwszy Tolino Shine, miały najnowszą wersję oprogramowania i wszystkie nowe funkcje. Po wprowadzeniu Eposa, długo nie pojawiały się aktualizacje dla starszych czytników.

W końcu udało się chyba opanować sytuację. Kolejne czytniki Tolino otrzymują sukcesywnie najnowszą wersję oprogramowania wewnętrznego, oznaczoną numerem 11.2.3.

 

Nowości w firmware 11.2.3

Najnowsze oprogramowanie (z dnia 25 czerwca 2018 roku) jest już bezpieczne dla starszych czytników Tolino. Firma oficjalnie przeprasza swoich klientów za kłopoty wynikające z instalacji poprzedniego uaktualnienia. Nowe oprogramowanie wprowadza natomiast tylko kilka usprawnień widocznych dla użytkownika. Zmieniono trochę klawiaturę ekranową, choć nie kojarzę, żeby jej na czymś zbywało. Druga nowość, to dodanie paska postępu czytania pod miniaturką okładki pokazanej w biblioteczce. I to w zasadzie tyle. Z moich obserwacji wynika, że nowe oprogramowanie lepiej sprawdza się z samodzielnie wgrywanymi czcionkami. Poprzednie co chwilę zgłaszało nieprawidłowości przy wczytywaniu plików TTF czy OTF. Nie działa za to własny wygaszacz ekranu. Własny wygaszacz ekranu trzeba teraz wgrywać pod nazwą „suspend_others.jpg”, a nie jak wcześniej „suspend.jpg”.

 

W nowej wersji oprogramowania czytników Tolino rzadziej widać taki komunikat o niemożności wczytania czcionek użytkownika

 

Nie wiem, czy bieżąca aktualizacja wprowadziła również nową wersję Androida, jak to jest w modelu Tolino Epos. Ale numery wersji i funkcjonalność czytników zostały wyrównane przynajmniej w nowszych czytnikach rodziny. Oby tak dalej.

 

Najnowszą wersję oprogramowania (11.2.3) obecnie posiadają:

  • Tolino Epos;
  • Tolino Vision 4 HD;
  • Tolino Vision 3 HD;

 

Modele wciąż bez najnowszej aktualizacji (firmware 10.1.0):

  • Tolino Vision 2;
  • Tolino Vision;
  • Tolino Shine 2 HD (aktualizacja 16 VII 2018 r.: jest już firmware 11.2.3);
  • Tolino Shine;
  • Tolino Page.

 

Najnowsze oprogramowanie rozsyłane jest bezprzewodowo (OTA) do czytników, które mają połączenie z internetem. Po włączeniu urządzenia powinna pojawić się informacja o możliwości aktualizacji. Plik ma około 335 MB i zawiera wersję 11.2.3. Aktualizację można także przeprowadzić samodzielnie. Trzeba pobrać odpowiedni plik ze strony wsparcia. Po wgraniu update.zip do pamięci urządzenia, należy odczekać kilka minut a następnie zrestartować czytnik. Proces aktualizacji powinien zacząć się automatycznie po ponownym starcie czytnika.