864 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

Legimi na Kindle – poradnik, jak korzystać

 

Legimi udało się właśnie uruchomić swoją wypożyczalnię na najpopularniejszych w naszym kraju czytnikach - Kindle. Usługa tym samym może (potencjalnie) objąć znakomitą większość najaktywniejszych czytelników e-booków. To powinien być nie tyle krok, co skok w rozwoju oferty Legimi. Jestem pełen uznania, że udało się opracować wypożyczalnię działającą na czytnikach, które uważamy za „zamknięte”. Ciekaw jestem, jak podejdzie do tego Amazon?

 

Ruszyła oferta Legimi dla Kindle (źródło: Legimi)

 

Dzięki uprzejmości Legimi, przez ostatnie dni testowałem tę usługę. Teraz mogę, w dniu premiery, podzielić się moimi uwagami na temat jej blasków i cieni.

 

Legimi na Kindle – jak działa?

Aby skorzystać z wypożyczalni Legimi na Kindle, musimy się przygotować. Przede wszystkim warto wiedzieć, że usługa przeznaczona jest dla czytników: Kindle Touch, Kindle 7, Kindle 8, Kindle Paperwhite 1-3, Kindle Voyage, Kindle Oasis 1-2. Wypożyczalnia przygotowana do współpracy z czytnikami Amazonu działa inaczej niż dotychczasowe rozwiązanie dla urządzeń mobilnych lub czytników (PocketBook czy inkBook). Podstawą jest aplikacja uruchamiana na komputerze i synchronizacja plików z autoryzowanym czytnikiem Kindle.

 

Podłączenie Kindle 3 Keyboard do programu Legimi, skutkuje informacją o błędzie (źródło: Legimi)

 

Krok pierwszy - konto

Do uruchomienia abonamentu z czytnikiem Kindle musiałem założyć w księgarni nowe konto. Nie mogłem więc w czasie testów korzystać z wcześniej zgromadzonego księgozbioru. Trzeba mieć świadomość, że na czytniki Kindle można pobrać z Legimi trzy tytuły lub pięć (w zależności od abonamentu). W tym celu należy je najpierw wyszukać w księgarni i dodać na półkę. Wskazując książki do pobrania na Kindle, mamy mniejszy wybór. O ile na innych urządzeniach włączonych w obsługę abonamentu dostępne jest ok. 20 tys. e-booków, o tyle lektury na Kindle można w tym momencie wybierać spośród około siedmiu tysięcy. Jeśli na półkę dodamy książki, które nie są udostępnione na kindelki, przegrać ich do naszego urządzenia nie będzie można.

 

Do synchronizacji z czytnikiem w jednym okresie rozliczeniowym można wybrać 3 do 5 e-booków

 

Krok drugi – instalacja programu zarządzającego

Drugi etap to zainstalowanie i uruchomienie aplikacji, która będzie odpowiedzialna za synchronizację czytnika z biblioteczką. To ona zarządza przesyłaniem tytułów na czytnik oraz czasem, jaki mogą one być otwierane. Synchronizacji trzeba dokonać przynajmniej raz w miesiącu. Zostaną wtedy sprawdzone prawa do dalszego otwierania książek. Nie zapłacimy abonamentu – Kindle nie otworzy wgranych już e-booków z wypożyczalni. Jeśli mamy opłacony kolejny okres, można dodać nowe e-booki do wcześniej wybranych. Aplikacja pilnuje także, abyśmy w ramach jednej wykupionej usługi korzystali z jednego czytnika (lub z drugiego za dopłatą 20 PLN). W razie podłączenia czytnika, który nie jest wspierany, aplikacja pokaże błąd. W razie podpięcia innego kindelka, da jednak możliwość zmiany aktywnego urządzenia. Ilość takich zmian jest ograniczona.

 

Pierwsze uruchomienie programu łączy się z autoryzacją czytnika

 

Na razie dostępny jest program działający pod MS Windows. Testowałem go pod MS Windows 10. Instalacja na komputerze z MS Windows XP, przebiegła pomyślnie, ale program nie uruchamia się. Wersja na MacOS ma być wkrótce dodana.

 

Aplikacja Legimi jest aktywna w dolnym pasku i gotowa do synchronizacji

 

Na stronie księgarni nie zobaczymy żadnych statystyk pochodzących z kindelka. Ta opcja będzie działać tylko dla innych (niż kindelki) urządzeń podpiętych do abonamentu.

 

Autoryzowany czytnik Kindle można zmieniać do trzech razy an rok

 

W tym momencie z omawianej usługi nie mogą skorzystać biblioteki. Nie przewidziano dla nich oferty uwzględniającej korzystanie z kindelków. Legimi nie zapowiada, że uruchomi nową wersję wypożyczalni również dla bibliotek.

 

Krok trzeci – czytanie

Książki wgrane do kindelka za pomocą komputerowej aplikacji Legimi, wyglądają jak zwykłe e-booki. Oczywiście można je otwierać bez podłączenia czytnika do sieci. Te e-booki, które testowałem, są słabo sformatowane. Wszystkie mają tekst wyrównany do lewego marginesu, co dla mnie wygląda dość niechlujnie. Ale, zdaję sobie sprawę, że nie każdemu to przeszkadza.

 

Wgrane książki nie mają kłopotów z wyświetlaniem okładek

 

Jedyna różnica w stosunku do „zwykłych” książek jest taka, że mają atrybut wypożyczenia. Tak więc, jeśli czytnik nie zostanie podłączony do aplikacji Legimi, książka najprawdopodobniej przestanie się otwierać po upływie ważności abonamentu. E-booki są zapisane w plikach o rozszerzeniu AZW. Nowe oprogramowanie wewnętrzne czytników Kindle nie pozwala w nich zmieniać pogrubienia czcionki, nie mają także dzielenia wyrazów. Zachowują się więc jak pliki zgodne ze starą specyfikacją formatu MOBI.

 

Krok czwarty – płacenie

Wypożyczalnię możemy zamówić na miesiąc lub rok. Dostępne są dwie taryfy. W pierwszej z nich („ebooki bez limitu”) można korzystać z 4 urządzeń. Tylko na Kindle ilość pobrań e-booków ograniczona jest do trzech. W drugiej ofercie (ebooki + audiobooki bez limitu) można słuchać audiobooków a na Kindle da się pobrać do pięciu książek. Przy wybraniu tańszego abonamentu rocznego zapłacimy 32,99 PLN/mies. a przy droższym 39,99 PLN/mies. U operatorów telefonicznych ta sama oferta powinna być tańsza, choć bez możliwości rozszerzenia o inny czytnik (nawet za dopłatą).

Czytnik Kindle można „podpiąć” tylko do abonamentów określonych jako „bez limitu”. Przy wyborze innych, pozostaje korzystanie np. na PocketBooku.

 

Podsumowanie

Cieszy mnie pionierskie rozwiązanie Legimi. Zwolennicy czytników Kindle i abonamentowego dostępu do książek zyskali ofertę, która powinno się sprawdzić. Mam nadzieję, że uda ją się rozbudować i dopracować w miarę napływania uwag od użytkowników.

W komentarzach użytkowników, na temat korzystania z wypożyczalni Legimi, często pojawiał się argument większej odwagi w doborze lektury. Sam tego doświadczyłem. Dzięki swobodnemu dostępowi do tysięcy tytułów, można rozpocząć lekturę wybranej pozycji bez ryzyka finansowego. Jeśli zapłacimy za e-booka, który zupełnie nie trafia w nasze gusta – kamień w wodę. Jeśli w Legimi wybierzemy na półkę taką pozycję, nic się złego nie dzieje, po prostu przerywamy lekturę i sięgamy po następną. W przypadku usługi przeznaczonej dla czytników Kindle, nie jest to możliwe. Mamy do wyboru pięć e-booków na miesiąc. Należy więc dość ostrożnie wybierać to, co chcemy przeczytać, bo może się okazać, że będziemy wyczekiwać końca okresu rozliczeniowego, aby w końcu pobrać coś do czytania, co nam się spodoba.

Z oferty można skorzystać na oficjalnej stronie Legimi: https://www.legimi.pl/kindle/

 

Plusy

- dostępna na najpopularniejsze w Polsce czytniki;

- pliki można przez miesiąc używać bez kontaktu z komputerem;

- usługa dostępna również u operatorów telefonicznych;

- normalnie wyświetlają się okładki książek

- w kolejnych miesiącach, następne e-booki (3 lub 5 na miesiąc) są dodawane w czytniku do już wypożyczonych.

 

Minusy

- dostęp na nowszych (dotykowych) modelach Kindle;

- mniejsza swoboda w wyborze książek (raz wypożyczonych książek nie można zmienić przed upływem miesiąca);

- w ramach abonamentu brak synchronizacji między Kindle a innymi urządzeniami;

- ograniczona oferta w stosunku do innych abonamentów (7 tys. tytułów);

- tylko trzy lub pięć książek na miesiąc;

- można korzystać tylko z jednego czytnika Kindle;

- podłączenie drugiego czytnika do abonamentu to dodatkowe 20 PLN;

- słabe formatowanie książek (tekst wyrównany do lewego marginesu, brak dzielenia wyrazów);

- dostęp do wypożyczonych e-booków tylko podczas płacenia abonamentu.

 

P.S.

Dziękuję Legimi za udostępnienie usługi do testów na potrzeby niniejszego wpisu.

 

Szast-prast i lepszy plik w księgarni

 

Dwa tygodnie temu pisałem o kilkudziesięciu błędach, które wpadły mi w oko podczas lektury elektronicznej wersji biografii Steve'a Jobsa. Problem zgłosiłem do księgarni, a na blogu zamieściłem wpis pod tytułem: „Co by na to powiedział Steve Jobs?”. Minęło trochę ponad dwa tygodnie i mogę zaryzykować stwierdzenie, że Steve Jobs byłby koniec końców jednak zadowolony. Może nawet swoim zwyczajem by powiedział, że to fantastyczne i tak wydany e-book jest najlepszy na świecie. Oczywiście wszyscy (poza fanami marki) by w to nie uwierzyli. Skąd więc takie moje mniemanie? Zacznijmy od początku...

 

Mam nadzieję, że w Woblinku można się już cieszyć poprawionym plikiem

 

Kilkadziesiąt błędów w e-booku przekracza moje granice tolerancji. Po pierwsze więc, zgłosiłem błędy do księgarni, gdzie kupiłem książkę. Bardzo szybko Woblink przekazał moje uwagi do wydawnictwa Insignis. Bardzo sprawnie, bo po kilku dniach, wydawnictwo udostępniło nowy plik. Większość zauważonych przeze mnie błędów, była w nowej wersji poprawiona. Niestety, wciąż pozostało kilka takich, które nie powinny się zdarzyć. Zacząłem więc znowu marudzić..., choć wciąż nie pokazałem palcem jakie jeszcze błędy mi przeszkadzały. Podałem jeden przykład, nie chcąc odbierać chleba korektorom z wydawnictwa.

 

Tego błędu chyba komputerowa korekta nie wychwyci

 

Przedstawicielka księgarni nie wymigiwała się od odpowiedzialności. Stwierdziła, że dalej może drążyć temat. Zasugerowała jednak, że wskazany przeze mnie błąd występuje w wydaniu papierowym. Co z tego? Ano takowe błędy wydawnictwa zazwyczaj poprawiają przy drugim wydaniu a nie na bieżąco. W domyśle, zawisło między wierszami, że chyba tego nie poprawią, tylko dlatego, że ktoś je znalazł w e-booku i marudzi. Jakoś to do mnie nie trafiło i poprosiłem o podjęcie wysiłku. No i rozwiązanie pojawiło się błyskawicznie. Insignis zwrócił się do Woblinka o zwrot kasy oraz przekazanie przeprosin. Szast-prast i pieniądze miałem na koncie. Szybka i odważna decyzja!. Pokazująca jednocześnie, że wydawnictwo zaliczyło wpadkę, ale postarało się ją naprawić. Dziękuję za takie podejście!

 

Nadmiarowe spacje powinno się dość łatwo wyłapać, ale czasem zostają...

 

Nie pozostało mi nic innego, jak przekazać Woblinkowi te błędy, które zauważyłem, a wciąż pozostały niepoprawione. Mam nadzieję, że zostaną uwzględnione i każdy kolejny zakup tego e-booka będzie dawał czytelnikom radość nie tylko ze znakomitej treści ale i poprawnej formy...

 

P.S.

Nie zawsze jest tak różowo. Wciąż czekam na poprawę pliku książki „Stacja Tajga”, o którym pisałem pod koniec lipca. Po pierwszej korekcie, wciąż są błędy.

 

Aktualizacja dla czytników Kobo (firmware 4.6.9995)

Chyba nie tylko ja miałem kłopoty z płynnością pracy czytnika po ostatniej aktualizacji. Po ostatniej zmianie oprogramowania (wpis: "Nowe oprogramowanie dla czytników Kobo (wersja firmware 4.6.9960)") moje Kobo lekko zwolniło. Przynajmniej mam takie wrażenie. Nie wszyscy użytkownicy wypowiadający się w sieci, to potwierdzają.

 

 

Kobo Glo HD - aktualizacje oprogramowania dostępne są na wet na dawno nieprodukowane czytniki Kobo

 

W każdym razie z datą 12 X 2017 r., ukazała się kolejna aktualizacja, w wersji 4.6.9995. Według opisu, główna zmiana to "poprawiona wydajność, pamięć i stabilność". Plik aktualizacyjny udostępniony jest do pobrania tutaj. Dziękuję Robikowi, za czujność i poinformowanie w komentarzu do poprzedniego wpisu!

Aktualizacja dla czytników Kindle (firmware 5.8.11)

 

Ukazała się właśnie aktualizacja oprogramowania wewnętrznego dla (nowszych) czytników Kindle. Firmware w wersji 5.8.11 powinno już trafiać na czytniki podłączone do internetu. Można też pobierać plik instalacyjny do samodzielnej aktualizacji. Niestety, znowu dotyczy to tylko najnowszych (choć przecież już nie tak nowych) modeli: Kindle Oasis, Kindle Voyage, Kindle Paperwhite 3, Kindle Paperwhite 2, Kindle 8 oraz Kindle 7. Posiadacze Kindle Paperwhite 1 i jeszcze starszych modeli, nie wykorzystają nowych możliwości oprogramowania.

 

Czternaście stopni wielkości tekstu - najważniejsza funkcja nowego oprogramowania dla czytników Kindle

 

Ostatnie aktualizacje wnosiły niewiele zauważalnych zmian. Tym razem jest bardzo ciekawie. Wprowadzono możliwość pogrubienia każdej zainstalowanej w czytniku czcionki. Nie dotyczy to kroju wydawcy (tzw. „Publisher Font”). Dzięki pogrubieniu druk ma być wyraźniejszy, co szczególnie powinno sprawdzać się na modelach ze słabszym ekranem (Kindle 7 i Kindle 8) lub u osób ze słabszym wzrokiem. Ja, nie widzę specjalnie potrzeby korzystania z tej opcji na Voyage'u. Muszę chwilę poczytać, aby ocenić, czy warto tę funkcję używać. Podobne rozwiązanie od dawna stosuje w swoich czytnikach firma Kobo.

 

Pogrubianie czcionki Caecilia w praktyce

 

Drugą, bardzo ważną dla mnie zmianą, jest dodanie większej ilości stopni regulacji wielkości czcionki. Taka opcja wreszcie pozwoli swobodniej dobierać rozmiar tekstu do upodobań i kroju czcionki. Sądzę, że to koniec z grzebaniem w plikach czytnika w tym zakresie. Trzecia modyfikacja dotyczy wyszukiwania. Akurat ta funkcja w polskich warunkach nie pokaże w pełni swoich możliwości, ponieważ wciąż czekamy na możliwość wyszukiwania w przy użyciu polskich znaków. Jeśli jeszcze coś zauważę, dam znać.

Większa płynność zmiany wielkości czcionki na pewno mi się przyda. Stary wygląd ustawień po lewej, a nowy po prawej

 

Pliki aktualizacyjne (wskazując odsyłacz opisany jako "Software-Update 5.8.11 herunterladen") można pobierać z serwerów Amazonu, odsyłacze podaję poniżej:

 

Kindle 7 (Touch 2014) - plik można pobrać z tej strony;

Kindle 8 (8. Generation) - plik można pobrać z tej strony;

Kindle Paperwhite 2 (6. Generation) - plik można pobrać z tej strony;

Kindle Paperwhite 3 (7. Generation) - plik można pobrać z tej strony;

Kindle Voyage - plik można pobrać z tej strony;

Kindle Oasis - plik można pobrać z tej strony.

 

Procedurę samodzielnego wykonania aktualizacji już podawałem, ale powtórzę dla zainteresowanych...

Czytnik z naładowaną do pełna baterią należy podłączyć do komputera przez kabel USB. Kindle powinien być widoczny jako zewnętrzny dysk. Pobrany wcześniej plik aktualizacyjny umieszczamy w katalogu głównym czytnika i wysuwamy go bezpiecznie, następnie odłączamy kabel.

 

Pozostaje otwarcie z głównego ekranu menu w prawym górnym rogu ekranu i wybranie opcji Settings. Tam należy ponownie wejść do menu i wskazać „Update Your Kindle”. Po kilku minutach instalowania, czytnik uruchomi się z nowym oprogramowaniem.

 

A jeśli się komuś nie spieszy, to zawsze może poczekać na aktualizację, która zostanie pobrana automatycznie, o ile Kindelek jest podłączony do internetu...

 

[Aktualizacja 13 X 2017 r.]

Pełnię nowych funkcji bieżącego oprogramowania można docenić w plikach zapisanych w formacie KF8. Starsze wersje MOBI, nie mają opcji pogrubiania czcionek.

 

W książkach zapisanych w starszej wersji MOBI, możemy zobaczyć informację o braku obsługi wprowadzonych właśnie zmian, w tym pogrubiania czcionek

 

Nowy Tolino XL już w październiku na rynku

 

Nowy model czytnika Tolino - Tolino Epos - został właśnie zapowiedziany na Targach Książki we Frankfurcie. To już tradycja, że Tolino zapowiada ważne premiery na największej niemieckiej imprezie związanej z rynkiem książek. W tym roku premierę ma pierwszy czytnik tej marki z ekranem większym niż 6 cali. Będzie to E-Ink Carta o przekątnej 7,8 cala, rozdzielczością 300 ppi (1872x1404) i płaskim frontem. Czytnik ma mieć regulowaną temperaturę barwową wbudowanego oświetlenia.

 

Nowy Tolino przedpremierowo w rękach niemieckiego blogera (źródło: lesen.net)

 

Tolino będzie więc mieć zapewne taki sam ekran jaki jest w obecnym już na rynku (od roku) czytniku Kobo Aura One i zapowiadanym na ten rok nowym PocketBookiem. W zalewie plotek na temat Kindle, również pojawiają się spekulacje o większym ekranie w nowym modelu. Związek nowego Tolino z Kobo Aura One jest o tyle uzasadniony, że Kobo jest głównym partnerem w sojuszu Tolino, odpowiedzialnym za stronę techniczną projektu. Do tego nowe czytniki Kobo nie są oferowane na niemieckim rynku. Zapewne zastąpią je nowe modele Tolino.

Wygląd nowego Tolino będzie odbiegał od Kobo, ponieważ ma on mieć (podobnie jak w innych czytnikach Tolino) m.in. przycisk wywołujący ekran startowy. Umieszczony on będzie pod ekranem. Zapewne z tej przyczyny, Tolino będzie większy od Kobo. Duży Tolino ma mieć być wodoodporny (jak Kobo).

Nowość ma trafić na rynek jeszcze w październiku. Tradycyjnie już, niemieccy blogerzy przed premierą mają dostęp do sprzętu. Tolino wie, jak wprowadzać rynkowe premiery! Tu można zobaczyć nowy model na filmie Johannesa Haupta z lesen.net. Korzystałem też z jego wpisu.

 

 

Nowy Tolino Epos (źródło: youtube.com)

 

[Aktualizacja 11 X 2017 r. 13:30]

Otrzymałem już z niemieckich księgarń pierwsze listy, promujące nowy czytnik. Jego oficjalna nazwa to Tolino Epos. Sugerowana cena w księgarni Weltbild, w czasie przedsprzedaży, wynosi 229 EUR, czyli na poziomie Kobo Aury One. Później może to być 249 EUR.

Wiemy też, że pamięć wewnętrzna w Eposie to 8 GB, z tego 6 GB będzie dostępne dla użytkownika. 

 

Tolino Epos (źródło: weltbild.de)

 

[Aktualizacja 11 X 2017 r. 17:00]

Również na oficjalnej stronie sojuszu Tolino, zostały opublikowane informacje o nowym czytniku. Zestawienie parametrów technicznych urządzeń rodziny Tolino, prezentuję w poniższej tabeli.

 

Aktualna oferta czytników marki Tolino

 

 

Tolino Page

Tolino Shine 2 HD

Tolino Vision 4 HD

Tolino Epos

ekran (przekątna)

15,2 cm (6”)

15,2 cm (6”)

15,2 cm (6”)

19,8 cm (7,8”)

ekran (rozdzielczość)

E-Ink Carta 800×600 pikseli (167 ppi)

E-Ink Carta HD 1448×1072 (300 ppi)

E-Ink Carta HD 1448×1072 (300 ppi)

E-Ink Carta HD 1872×1404 (300 ppi)

płaski front

nie

nie

tak

tak

wodoodporność

nie

nie

tak

tak

wbudowane oświetlenie

nie

tak

tak

tak

regulacja temperatury barwowej oświetlenia

-

nie

tak

tak

pamięć wewnętrzna [GB]

4

4

8

8

masa [g]

170

184

175

260

wymiary [mm]

175×116×9,7

164,2×113,49×9,3

163×114×8,1

209×140×8,2

cena katalogowa [EUR]

69

119

159

249

 

Luksemburg winien przyznania bezprawnych korzyści podatkowych Amazonowi

 

Raz po raz pojawiają się plotki o kolejnej, bliskiej dacie pełnego wejścia Amazonu na polski rynek handlu internetowego. Firma, póki co, skupia się jednak w Europie Środkowej, na rozbudowie centrów logistycznych i tworzeniu oprogramowania (np. dla asystenta głosowego – Alexy). W Polsce Amazon, już teraz, urósł do roli liczącego się inwestora i pracodawcy. Nie od dziś także wiadomo, że walka rodzimych podmiotów z amerykańskim gigantem może być trudna. I to nie tylko w zakresie czytników i rynku książek elektronicznych. Do wielu obaw, doszło teraz oficjalne potwierdzenie, że firma przez wiele lat, bezprawnie korzystała z ulg podatkowych na terenie UE. Zostały one przyznane przez Luksemburg, gdzie znajduje się europejska siedziba Amazonu. Jak napisano w komunikacie, „zyski spółki Amazon były w niemal trzech czwartych nienależnie przypisywane spółce holdingowej, gdzie pozostawały nieopodatkowane”.

 

Nie od dziś wiadomo, że wejście Amazonu do Polski to nie tylko kwestia czytników i e-booków (źródło: amazon.com)

 

Komisja Europejska uznała, że Luksemburg bezprawnie (w wyniku indywidualnej decyzji) usankcjonował działania Amazonu, skutkujące zmniejszeniem należności podatkowych na terenie Unii Europejskiej. W opublikowanej 4 X 2017 r. informacji KE, stwierdzono, że kwota zaległych zobowiązań (za lata 2006-2014) wynosi około 250 mln EUR. W skali działalności Amazonu wydaje się ona i tak bardzo mała, szczególnie jeśli porównamy ją z analogicznymi korzyściami podatkowymi przyznanymi bezprawnie innym amerykańskim firmom, m.in. Apple przez Irlandię (13 mld EUR). W podobnych postępowaniach pojawiają się również nazwy takich wielonarodowych koncernów, jak McDonald's, Starbucks, FIAT czy GDF Suez.

 

Czeskie magazyny Amazonu (źródło: maps.google.com)

 

W oświadczeniu Komisji Europejskiej podkreślono, że procedura podjęta w 2014 roku przeciwko Luksemburgowi, miała na celu wyeliminowanie sytuacji, gdy amerykańska firma płaciła przez wiele lat podatki niższe, od należnych. W oficjalnym komunikacie prasowym zacytowano wypowiedź Margrethe Vestager, komisarz odpowiedzialnej za politykę konkurencji:

Luksemburg przyznał spółce Amazon niezgodne z prawem korzyści podatkowe. Wskutek tego niemal trzy czwarte zysków tej spółki w Europie nie było opodatkowanych. Innymi słowy spółka Amazon mogła płacić cztery razy mniej podatku niż inne przedsiębiorstwa lokalne podlegające tym samym krajowym przepisom podatkowym. Jest to niezgodne z unijnymi zasadami pomocy państwa. Państwa członkowskie nie mogą przyznawać przedsiębiorstwom wielonarodowym selektywnych korzyści podatkowych, do których inne podmioty nie mają dostępu.”.

 

Komisja, w komunikacie podkreśla, że nie ma nic przeciwko wnoszenia przez europejską filię do amerykańskiej centrali opłat „na pokrycie kosztów wytworzenia własności intelektualnej”. Choć właśnie na tym bazowały zakwestionowane rozliczenia podatkowe firmy. Podmiot prowadzący handel na terenie UE (Amazon EU) zatrudniał ok. 500 osób. To on był odpowiedzialny za działanie sklepu internetowego. Ale z wypracowanego zysku wnosił opłaty na rzecz Amazon Europe Holding Technologies, która to nie zatrudniała nikogo i nie prowadziła żadnej działalności gospodarczej. Jej rolą było tylko pobieranie zawyżonych opłat licencyjnych, od których nie odprowadzała w UE podatków, ponieważ jej wspólnicy „znajdowali się w Stanach Zjednoczonych i jak dotąd odraczali zapłatę podatku dochodowego”.

 

Infografika z informacji prasowej KE z moim tłumaczeniem opisów (źródło: http://europa.eu/rapid/press-release_IP-17-3701_pl.htm)

 

W 2014 roku, gdy Komisja wszczęła opisywane postępowanie, Amazon zmienił swoją strukturę w Europie. Opublikowane teraz wyniki działań KE, kończą się na roku 2014 i nie dotyczą nowej formy organizacji i rozliczania podatków firmy na terenie UE.

 

Wszystkie cytaty z oficjalnego komunikatu Komisji Europejskiej. Oficjalny komunikat prasowy KE: „Pomoc państwa: Komisja uznała, że Luksemburg przyznał spółce Amazon niezgodne z prawem korzyści podatkowe na kwotę ok. 250 mln euro”.

 

Nowe oprogramowanie dla czytników Kobo (wersja firmware 4.6.9960)

 

Na czytniki Kobo powinna właśnie trafiać nowa wersja oprogramowania wewnętrznego. Ponownie nie dotyczy ona Kobo Mini. Firmware w wersji 4.6.9960 (opublikowane z datą 2 X 2017 r.) przynosi głównie zmiany w zarządzaniu książkami w księgozbiorze, ale jest też kilka innych drobiazgów, które warto zauważyć.

 

Wszystkie (poza Kobo Mini) czytniki otrzymały nowy firmware (także recenzowana przeze mnie Kobo Aura H2O)

 

Główna nowość polega na wprowadzeniu możliwości wyboru większej ilości książek (Manage Books) w celu np. przeniesienia ich do kolekcji, czy skasowania. Przy każdej książce dodano też w biblioteczce menu „...”, służące do wyboru opcji zarządzania książką (przeniesienie do kolekcji, wyświetlenie informacji o książce itp.).

 

Największa zmiana w nowym oprogramowaniu Kobo, dotyczy zarządzania książkami

 

Rozszerzone zostało menu wywoływane w dolnej części ekranu przy czytaniu e-booka. Łatwiej teraz będzie otworzyć spis treści czy ustawienia czytania. Również możliwość wyboru gestu zmiany strony ma być ukłonem w stronę tych, którzy mają trudności z ekranem dotykowym i kartkują e-booka przez przypadek. Aby zredukować niechciane zmiany, można teraz wybrać tylko gest przesunięcia (obok przesunięcia i dotknięcia ekranu) jako odpowiedzialny za przejście do kolejnego ekranu. Funkcję można włączyć w menu „Reading settings/Page forward and back by:”. Jedną z najważniejszych zmian w ustawieniach jest możliwość włączenia pełnego odświeżania ekranu nie co kilka stron a znacznie rzadziej, bo dopiero przy otwarciu nowego rozdziału. Domyślnie książka będzie teraz wyświetlana przy użyciu czcionki wydawcy.

 

Teraz można ustawić rzadsze odświeżanie ekranu (co rozdział), bez kombinowania w ustawieniach czytnika

 

Twórcy oprogramowania pomyśleli w końcu o osobach mających kłopoty ze wzrokiem (lub ze znalezieniem okularów do czytania). W ustawieniach (Beta Features) można wywołać znacznie powiększone menu (Large Print Mode). Po wybraniu tej opcji wszystkie napisy w menu są znacznie większe i przy okazji łatwiejsze do wybrania.

 

Opcja "Large Print Mode" (załączona na ekranie po lewej) może ułatwić, osobom ze słabszym wzrokiem, korzystanie z czytnika

 

Na koniec warto jeszcze zauważyć, że powróciła możliwość pobierania książek z Dropboksa. Znowu można zalogować się do usługi i pobrać pliki na czytnik przy użyciu wbudowanej przeglądarki WWW. Aby pobrać książkę, należy skorzystać z opcji „udostępnij łącze”. Chwilę po wskazaniu ikony z ogniwami łańcucha, można cieszyć się e-bookiem otwartym na czytniku. Tym samym czytniki Kobo odzyskały możliwość bezprzewodowego przesyłania (pośrednio) e-booków. Mam nadzieję, że to nie przypadek i funkcjonować to będzie jak najdłużej.

 

Powrót do obsługi Dropboksa, to dla mnie najważniejsza zmiana w nowym oprogramowaniu czytników Kobo

 

Moja Aura H2O lekko zwolniła po instalacji nowego oprogramowania. Więc użytkowników tego modelu jakoś specjalnie nie namawiam do aktualizacji. Oprogramowanie powinno automagicznie pojawić się na czytnikach podłączonych do internetu. Trudno określić, kiedy będzie dostępne dla urządzeń używanych w Polsce. Jeśli zależy Wam na korzystaniu z nowej wersji, lepiej wykonać aktualizację ręcznie. Procedurę opisałem w tekście „Kobo – jak zaktualizować oprogramowanie (firmware)?”.

 

Warto mieć na uwadze, że bieżąca wersja calibre nie obsługuje w pełni nowego oprogramowania czytników Kobo. Trzeba, jak zwykle, poczekać na aktualizację programu.

 

[Aktualizacja]

Dziś opublikowano nową (3.9) wersję calibre, która obsługuje poprawnie oprogramowanie czytników Kobo w wersji 4.6.9960. Dziękuję też za potwierdzenie, że opisywany firmware dla urządzeń Mark 4 powinien działać również na modelu Kobo Mini.

 

[Aktualizacja 13 X 2017 r.]

Chyba nie tylko ja miałem kłopoty z płynnością pracy czytnika po ostatniej aktualizacji. Z dzisiejszą datą ukazała się kolejna, w wersji 4.6.9995. Według opisu, główna zmiana to "poprawiona wydajność, pamięć i stabilność". Plik aktualizacyjny do pobrania tutaj. Dzięki Robik, za czujność i poinformowanie w komentarzu!

Co by na to powiedział Steve Jobs?

Steve Jobs - Michał Strąkow, Przemysław Bieliński, Walter Isaacson

Na początku muszę coś wyjaśnić. To nie będzie uczciwa recenzja książki „Steve Jobs” Waltera Isaacsona. Dlaczego? No cóż, obeznani w komputerowym świecie nie zdziwią się zapewne, gdy stwierdzę, że to kwestia wiary... :)

 

 

„Steve Jobs” Waltera Isaacsona w sklepie iTunes

 

Otóż nie wierzę (jak bohater biografii), że zamykając sprzęt na możliwość samodzielnej modyfikacji i blokując dostęp do ekosystemu urządzeń Apple, firma działała na korzyść użytkownika, jak to głoszą od lat firmowe slogany. W czasach, gdy zaczynałem przygodę z komputerami, dawały mi one  dużo frajdy ale i wolności. Ale nie takiej wolności, jak z reklamy firmy Apple. Takiej bardziej prawdziwej, bo to były PeCety. Dla mnie wolnością były tajwańskie klony IBM PC, do których mogłem wstawić kartę jaką chciałem, do których mogłem dobrać monitor, jaki chciałem, w których wnętrza mogłem w dowolnej chwili się dostać i coś wymienić bez biegania do serwisu. Ograniczały mnie finanse, moja wiedza i postęp technologiczny. Od strony oprogramowania..., no cóż, ograniczał mnie MS Windows, który zresztą spodobał mi się od pierwszej wersji. Ale przez lata  (prawie) zawsze mogłem też wrócić do DOSa. Mimo wszystko, z wielką ciekawością przystąpiłem do lektury wspomnianej książki.

 

Pierwszy MS Windows nie zachwycał, ale dawał nadzieję na bardziej przyjazne komputery...

 

Rzadko udaje się uzyskać obiektywny obraz postaci, które bardzo dbają o kreowanie swojego wizerunku. A do takich na pewno należał bohater recenzowanej książki. Nie wiem, czy autorowi biografii Steve'a Jobsa udała się ta sztuka, ale mam wrażenie, że przynajmniej się postarał. W książce znajdziemy więc i sporo osobistych i „służbowych” scen z życia współzałożyciela jednej z najbardziej wpływowych firm technologicznych ostatnich lat. Znajdziemy też krytyczne oceny zachowań bohatera książki. Osobiste kontakty między autorem i Jobsem nie przesłoniły, jak sądzę, szerszego obrazu. Efektem tego jest wyważony obraz życia i twórczości długoletniego szefa firmy Apple. Obraz pełen faktów, ciekawostek i opinii, które są pasjonujące dla każdego, kto interesuje się współczesnym obrazem rynku technologii informatycznych. 

 

„W rezultacie każda, najdrobniejsza nawet wada mogła wywołać awanturę. Sposób wykończenia kawałka metalu, krzywizna łebka śrubki, odcień niebieskiego na pudełku, intuicyjność ekranu nawigacyjnego – Jobs oznajmiał, że są ‚zupełnie do dupy’, a po jakimś czasie nagle stwierdzał, że są ‚absolutnie doskonałe’. Uważał się za artystę, którym zresztą był, i nie krępował się przejawiać artystycznego temperamentu.”

Walter Isaacson "Steve Jobs”


Książka powinna trafić do fanów marki. Temu będą na pewno sprzyjać opisy perfekcjonizmu w projektowaniu kolejnych produktów i ich (nawet bardzo drobnych) detali. Powinna też spodobać się przeciwnikom zawodowej postawy Jobsa. Oni znajdą z kolei potwierdzenie tego, że w Apple wcale nie wymyślono wielu rzeczy, które powszechnie przypisuje się firmie. 

 

„Jobs był jak zwykle wymagający. Gdy zespół Clowa przybył do niego z jedną z wersji tekstu, Jobs wybuchnął gniewem na młodego copywritera: ‚To jest gówno! – wrzasnął. – Typowe gówno z agencji reklamowej. Nienawidzę tego’. Copywriter, dla którego było to pierwsze spotkanie z Jobsem, stał oniemiały. Nigdy więcej już się tam nie pojawił.”

Walter Isaacson "Steve Jobs”

 

Co by na to powiedział Steve Jobs?

W kontekście cytowanego wyżej opisu perfekcjonizmu Steve'a Jobsa, razi mnie wiele błędów edytorskich przeczytanego e-booka. Co prawda książka jest obszerna, ale kilkadziesiąt błędów to jednak gruba przesada. Przynajmniej tyle zauważyło moje, niewprawne i niefachowe oko. Mniemam, że może ich być więcej. Szef Apple'a znany był z dwubiegunowości, albo coś było fantastyczne albo do d.... Zgadnijcie, jak by zareagował na elektroniczną wersję swojej biografii, w której by było kilkadziesiąt błędów edytorskich? Hm....

 

Tego typu liczne błędy psują radość z lektury e-booka


Autorowi zapewne też nie udało się uniknąć wpadek. Mnie razi jedna - umieszczenie (przez niego?) Szwarcwaldu w Bawarii.

W sumie jednak lekturę zdecydowanie polecam!

 

P.S.

Zwróciłem się z prośbą do księgarni o udostępnienie poprawnej wersji e-booka. Póki co, Woblink poprosił mnie o cierpliwość, ponieważ trudno przewidzieć czas reakcji wydawnictwa na takie zgłoszenia. Książkę kupiłem w 2011 roku. I znów, jak przy poprzednio opisywanej lekturze, pojawia a się pytanie - czy przez ten czas nikt nie poprawił błędów, czy też w księgarniach wciąż „zalega” wadliwe wydanie e-booka?

Nolim w rękach studia projektowego – śliczne aranżacje z czytnikiem

Tegoroczna nowość, czytnik Nolim, sprzedawany jest we francuskich i hiszpańskich sklepach sieci Carrefour. Nie brzmi to specjalnie dizajnersko, prawda? Ale firma Bookeen, która Nolima dostarcza, wyszła w tym przypadku poza schemat. Zleciła wykonanie opakowania i obudowy paryskiej pracowni 5.5 designstudio. Efekt może się podobać lub nie, ale Nolim wyróżnia się wyglądem nie tylko spośród chińskich klonów, ale i też spośród czytników firmowanych przez potentatów branży. Niewiele jest czytników, które wykraczają poza czarno-szary, ewentualnie biały schemat kolorystyczny. Mi to specjalnie nie przeszkadza, ale są osoby które mają na ten temat zgoła odmienne zdanie.

 

Opakowanie czytnika Nolim przypomina książkę w twardej oprawie (źródło: www.5-5designstudio.com)

 

Oto co mi się ostatnio przytrafiło... Dostałem od koleżanki pytanie, czy jej przyjaciółka może kupić bez obaw nową (złotą) wersję PocketBooka Touch Lux 3. W zasadzie nie interesowały jej żadne parametry urządzenia czy inne techniczne duperele. Chciała mieć sprawnie działający czytnik książek. Premiera PocketBooka w nowych barwach uświadomiła jej, że może mieć czytnik taki, jaki jej się (także) podoba. Co prawda potwierdziłem, że może kupić go bez obaw, ale coś mi się wydaje, że nawet gdybym zgłaszał jakieś obiekcje... to i tak by kupiła właśnie ten. Jak się okazuje, wyróżniająca się obudowa może być ważnym, czy wręcz najważniejszym atutem przy wyborze sprzętu do czytania.

 

Paleta barw zintegrowanych okładek Nilima robi wrażenie (źródło: www.5-5designstudio.com)

 

Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że wpadły mi w oko ujmujące zdjęcia francuskiego czytnika. Aranżacje wykonało to samo studio projektowe, które odpowiada za wygląd Nolima. Dość więc gadania, sami się przekonajcie, jak im wyszło!

 

Nolim nierozważny i romantyczny (źródło: www.5-5designstudio.com)

 

Nolim przełączony w tryb fantastyczno-naukowy (źródło: www.5-5designstudio.com)

 

Nolim jako stopklatka filmu noir (źródło: www.5-5designstudio.com)

 

 

Awanturniczy Nolim dotrze na krańce świata i jeszcze dalej (źródło: www.5-5designstudio.com)

 

 

Nolim jako źródło romantycznej przygody i mapa z drogą wiodącą do ukrytych skarbów (źródło: www.5-5designstudio.com)

 

Legimi rusza z wypożyczalnią na podbój Niemiec (również z czytnikami)

 

Na niemieckim blogu książkowym „Wurm sucht Buch” ukazała się dwa dni temu zapowiedź szerszego omówienia wypożyczalni e-booków Legimi skierowanej na rynek niemiecki. Informację o wpisie udostępnił wczoraj na Faceboku Mikołaj Małaczyński – prezes zarządu Legimi.

 

Pierwszy wpis blogerki Krisi na temat testów wypożyczalni Legimi jest zatytułowany "Legimi i ja #1" (źródło: wurmsuchtbuch.com)

 

Jedna z trzech współautorek serwisu „Wurm sucht Buch” – Krisi – opisuje swoje wrażenia z pierwszych czterech dni testów wypożyczalni, przeprowadzanych przy użyciu aplikacji mobilnej Legimi. Wpis zatytułowano Legimi & Ich #01”. Póki co, blogerka korzysta z aplikacji na iPadzie. I nie byłoby w tym nic dziwnego, bo Legimi już od dłuższego czasu zapowiada szerszą ekspansję w RFN. To ważny rynek (bo bogaty i oczytany) ale i wymagający (bo pełen podmiotów dbających o wysoki poziom świadczonych usług). Warto więc o niego walczyć. Ciekawe natomiast jest to, co autorka wpisu stwierdziła pod koniec. Zapowiadając dalsze relacje z korzystania z Legimi, wspomniała mianowicie: „Bald sollte der E-Reader ankommen und ich bin schon sehr gespannt!”. Krisi spodziewa się do dalszych testów otrzymać również czytnik – „wkrótce powinien przybyć czytnik książek i już jestem bardzo podekscytowana!”.

 

Facebookowy profil „Wurm sucht Buch” (źródło: fb.com)

 

Otrzymujemy pośrednio kolejny szczegół dotyczący, zapowiadanej szerszej ekspansji Legimi na rynku niemieckim. Najwyraźniej firma zamierza zastosować podobny wachlarz usług, jak na rynku polskim. Mianowicie oferować będzie także abonament działający także z czytnikami książek. Uważam, że to dobry krok, bo ja jakoś z czytania książek na ekranie LCD nie znajduję specjalnej radości. A na czytniku i owszem. Ciekawe, jakie to będą czytniki? Czy firma zdecyduje się na sprzęt przetestowany w polskich warunkach, czy sięgnie po nowe urządzenia? W komentarzach do wpisów na Świecie Czytników pojawiają się głosy, że u nas nowym modelem ma być PocketBook Touch HD. Ale czy tak będzie na rynku niemieckim... Na odpowiedzi przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać.

 

Na razie na oficjalnej stronie Legimi brak informacji o dostępności wypożyczalni na czytnikach (źródło: legimi.de)

 

Jaki czytnik z ekranem większym niż 6 cali?

 

Ośmiocalowy PocketBook InkPad 2 zniknął z oferty producenta. Potwierdzenie tej informacji przekazał ostatnio Świat Czytników. Tym samym na naszym rynku zrobiło się pustawo, jeśli mówimy o czytnikach z ekranem większym niż 6 cali...

 

PocketBook InkPad 2

 

Co zamiast ośmiocalowego PocketBooka?

W polskich sklepach brak ofert dużego PocketBooka. Co więc można teraz wybrać w rozmiarze większym niż (standardowe) sześć cali? Odpowiedź jest (przynajmniej dla mnie) bardzo prosta. Nowym liderem zostaje Kobo Aura H2O. Pierwsza wersja tego modelu, którą recenzowałem kilka miesięcy temu, cechuje się znakomitym ekranem i sprawnym działaniem. Choć należy jednak przy okazji przypomnieć, że oprogramowanie czytników Kobo ma kilka braków (w porównaniu z PocketBookiem). W Kobo nie znajdziemy sprawnej obsługi plików PDF czy bezprzewodowej wysyłki własnych e-booków. W ofercie Rakuten Kobo jest obecnie już druga, odchudzona wersja tego czytnika. Jednak pierwszą edycję wciąż można kupić w bardzo przyzwoitej cenie. Nie mam tej najnowszej wersji Kobo Aury H2O, ale w sieci dominują pozytywne opinie również na jej temat.

 

Kobo Aura H2O (pierwsza edycja) w jesiennym deszczu

 

Jeśli jednak szukamy czegoś jeszcze większego (Kobo Aura H2O ma ekran o przekątnej 6,8 cala), to na ratunek przychodzi kolejny czytnik z oferty Kobo – Kobo Aura One (ma ekran 7,8” 300 ppi). Jednak jego cena może lekko przytłoczyć. Oficjalnie oferowany jest w europejskich sklepach za 229 EUR. Można rozważyć jeszcze ośmiocalowy model firmy Bookeen – Cybook Ocean. Ale to dość stara konstrukcja, ze słabym ekranem 160 ppi (podobnie jak w czytniku Icarus Illumina XL, o którym kilka słów piszę poniżej).

 

Bieżąca oferta czytników z ekranem większym niż 6 cali

Czytnik

Ekran

Cena z dostawą do PL

Kobo Aura H2O (nowy)

E-Ink Carta 6,8”, 265 ppi

157,90 GBP (ok. 770 PLN)

Kobo Aura H2O (używany, na gwarancji)

E-Ink Carta 6,8”, 265 ppi

153,59 EUR (ok. 665 PLN)

Kobo Aura H2O druga edycja (nowy)

E-Ink Carta 6,8”, 265 ppi

180,44 EUR (ok. 780 PLN)

Kobo Aura One (nowy)

E-Ink Carta HD 7,8”, 300 ppi

229,59 EUR (ok. 990 PLN)

Kobo Aura One (używany, na gwarancji)

E-Ink Carta HD 7,8”, 300 ppi

202,88 EUR (ok. 875 PLN)

 

W tabeli starałem się wskazać najtańszą, dostępną obecnie ofertę. Przeliczenie na złotówki jest orientacyjne i zależy od kursu euro oraz prowizji banku. Dostępność i ceny używanych urządzeń (w ofercie Amazonu) są zmienne.

 

Kobo Aura One (źródło: kobo.com)

 

Jeśli nie Kobo, to co?

Właśnie wchodzą na rynek dwa nowe, trochę tańsze od Aury One, czytniki e-booków z dużymi ekranami. Jednak, pomimo niższej ceny oraz (prawdopodobnie) takiego samego ekranu - nikomu bym tych nowości nie polecił! Podstawowym problemem obydwu urządzeń jest bliźniacze podobieństwo do, recenzowanego przeze mnie czytnika, Icarus Illumina XL (znanego u nas również jako inkBook 8). Otóż, zarówno ze względu na konstrukcję jak i jakość oprogramowania, szkoda mi było wydanych na Icarusa pieniędzy. Wygląda na to, że obydwa nowe czytniki powtarzają największe ułomności pierwowzoru. Po pierwsze, mają prawdopodobnie takie same obudowy (pomimo mniejszego ekranu niż w pierwowzorze). Skutkuje to kłopotliwym dostępem do gniazdek. Po drugie, taką samą organizację menu, co jest zwyczajnie nieprzyjazne dla użytkownika. Na podstawie prezentacji filmowych, można się spodziewać, że również oprogramowanie (przynajmniej na pierwszy rzut oka) wciąż jest takie samo (czyli niestabilne). Ale to tylko przypuszczenie, obym się mylił.

 

Oferta czytnika Boyue Likebook Plus 7.8 w serwisie Aliexpress (źródło: aliexpress.com)

 

Wspomniane czytniki to Boyue Likebook Plus 7.8 i jego klon – Icarus Illumina XL HD. Ten pierwszy można zamówić na Aliekspresie za 199 USD. Drugi z nich oferowany jest w przedsprzedaży, na firmowej stronie holenderskiego dystrybutora, za 199,95 EUR (plus przesyłka). Kiedy jednak porównuję sobie w duchu jakość czytników spod znaku Boyue z Kobo Aura One, to cena tego drugiego wcale nie jest już taka zaporowa. Najważniejszą innowacją i ogromnym atutem nowości z Chin jest więc nie tyle cena, co zastosowanie ekranu o rozdzielczości 1872x1404 (300ppi). I tu robi się ciekawie...

 

Wysyłka czytników Icarus Illumina XL HD jest opóźniona, ale ma się rozpocząć jeszcze we wrześniu 2017 r. (źródło: www.icarusreader.com)

 

Nadchodzi PocketBook InkPad 3?

Otóż bardzo podobny (lub zwyczajnie taki sam) ekran zapowiedziano w nowym PocketBooku, który ma zostać pokazany już niedługo. Premierę będzie miał prawdopodobnie (najpóźniej) na targach DISTREE APAC, które odbędą się w dniach 8-10 listopada. Niestety nie podano żadnych dodatkowych informacji na temat nowego PocketBooka. Czy warto więc na niego czekać? Myślę, że tak. Szczególnie jeśli zależy nam na dobrej (jak na czytniki) obsłudze PDFów i bezprzewodowej wysyłce e-booków. Na pewno możemy liczyć w nowym PocketBooku na więcej, niż w czytnikach Icarus czy Boyue. Znając firmę, tu raczej nie będzie niedorobionej obudowy i nieprzyjaznego oprogramowania. Bazując na parametrach nowego modelu Boyue, można się więc spodziewać PocketBooka z:

  • dotykowym ekranem E-Ink Carta HD 300 ppi o przekątnej 7,8”;
  • wbudowanym oświetleniem;
  • fizycznymi przyciskami zmiany stron;
  • 8 lub 16 GB pamięci wewnętrznej;
  • gniazdem kart microSD;
  • TTSem i odtwarzaczem audio.

Wszystkie parametry nowego PocketBooka (poza ekranem) są niestety hipotetyczne. Nie mam żadnych przecieków na ten temat.

 

Jednym z punktów programu konferencji DISTREE APAC, są minutowe prezentacje produktów, prowadzone dla azjatyckich dystrybutorów (źródło: www.distree-apac.com)

 

Podsumowanie

Jeśli więc szukacie czytnika z ekranem większym niż sześć cali, to w chwili obecnej, z czystym sumieniem można zainwestować w Kobo Aura H2O lub (przy większym budżecie) w Kobo Aura One. Jeśli jednak jeszcze chwilę wytrzymacie, albo po czytniku oczekujecie dobrej obsługi PDFów - warto zobaczyć co, w najbliższym czasie, pokaże PocketBook.

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach czytników, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

 

Pocztówka do Publio (i kody rabatowe)

Zasady zabawy są proste - my wysyłamy pocztówkowe pozdrowienia z wakacji do Publio, a księgarnia odwzajemnia się upominkiem. Nie wiem, jak Wy - ale ja osobiście bardzo lubię takie akcje. Więc i w tym roku pracowicie wybrałem temat pocztówki, nagryzmoliłem pozdrowienia, nakleiłem znaczek by w końcu przetestować sprawność funkcjonowania skrzynek pocztowych spod znaku Magyar Posta.

 

Skrzynka, z której została wysłana pocztówka do Publio

 

W zeszłym tygodniu Publio odwdzięczyło mi się dość przesyłką, której daleko do zwiewności pocztówki. A to ze względu na dołączenie papierowej książki :) Pięknie dziękuję!

 

"Pocztówka" z Publio

 

Mam nadzieję, że Wy także bawiliście się z Publio. Jeśli jednak ktoś nie zdążył w tym roku wysłać wakacyjnych pozdrowień, to może za rok będzie ku temu okazja. A póki co, na pocieszenie proponuję na przykład kod zniżkowy do księgarni na -25%. Kto pierwszy - ten lepszy! A pocztówkę ekipie Publio i tak możecie wysłać :)

 

Zniżkowe kody na zakupy w księgarni publio.pl - kto pierwszy, ten lepszy

 

Czytniki Kindle znacznie taniej w Amazonie (Voyage tańszy o 40 EUR)

 

W ramach szkolnej promocji, od dziś można kupić czytniki Kindle Voyage aż o 40 EUR taniej w niemieckim Amazonie. Bieżąca cena tego, bardzo dobrego czytnika, (obecnie najdroższego w ofercie Amazonu), jest na poziomie codziennej ceny Kindle Paperwhite 3! Również pozostałe, oferowane obecnie modele – Kindle 8 i Kindle Paperwhite 3, są tańsze. Odpowiednio o 10 i 30 EUR. Spodziewałem się tej promocji na początku września, lub w końcu sierpnia, ale lepiej późno niż wcale!

 

W ramach bieżącej oferty, zwraca uwagę duża przecena Kindle Voyage (źródło: amazon.de)

 

W ramach promocyjnej oferty można teraz kupić następujące modele czytników:

Kindle 8 (czarny, wi-fi, nowy, bez reklam)

72,35 EUR (ok. 315 PLN)

Kindle 8 (biały, wi-fi, nowy, bez reklam)

72,35 EUR (ok. 315 PLN)

Kindle Paperwhite 3 (czarny, wi-fi, nowy, bez reklam)

113,69 EUR (ok. 490 PLN)

Kindle Paperwhite 3 (biały, wi-fi, nowy, bez reklam)

113,69 EUR (ok. 490 PLN)

Kindle Voyage (czarny, wi-fi, nowy, bez reklam)

155,03 EUR (ok. 670 PLN)

 

Dziś zamówiony czytnik (tu Kindle Voyage) może być dostarczony między 18 a 19 września (źródło: amazon.de)

 

Do Polski można zamówić tylko wersje bez reklam. W podanych cenach uwzględniłem już polską stawkę VAT. Kwotę w złotówkach, którą podaję powyżej, należy traktować orientacyjnie. Zależy ona ostatecznie od bieżącego kursu euro oraz prowizji banku. W niemieckim Amazonie, podobnie jak w pozostałych, można płacić kartami płatniczymi wydanymi w Polsce. Za dostawę czytników na polski adres nie musimy dopłacać.

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach czytników, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

 

E-booki. Poradnik dla początkujących e-czytelników – recenzja e-booka

 

Jutro odbędzie się premiera książki „E-booki. Poradnik dla początkujących e-czytelników”. Bardzo podoba mi się pomysł na poradnik dla osób zaczynających przygodę z e-bookami.

 

"To może być ostatnia książka, którą przeczytasz w wersji papierowej"... oby :)

 

Niezmiennie zadziwia mnie, jak dużo osób, nawet młodych, ma kłopoty z przejściem ze świata lektury papierowej do elektronicznej. Trafiają do mnie na temat e-booków wciąż bardzo podobne, proste pytania – więc jest potrzeba udzielania prostych odpowiedzi. Taką lukę powinno zapełniać się na co dzień i od święta. Próbuje tego dokonać również Bartosz Danowski, autor książki „E-booki. Poradnik dla początkujących e-czytelników”. Cieszę się, że ukazała taka książka trafia właśnie do sprzedaży. Mam nadzieję, że osoby zainteresowane tematem, bądź na przykład obdarowane czytnikiem, będą mogły łatwiej wciągnąć się w świat e-booków. Jednocześnie, jako autor bloga o tematyce związanej z e-bookami, czuję się wręcz zobligowany do zrecenzowania tej pozycji, jak i do własnego komentarza.

Niniejsza recenzja niestety przerodziła się, w trakcie pisania, w listę spraw, które ja osobiście bym sprecyzował, uzupełnił czy wręcz poprawił. Może to sprawiać wrażenie narzekania, ale ja to widzę raczej jako erratę do publikacji. Jako autor książek wiem, ile ich przygotowanie wymaga pracy. Tak więc przy całym szacunku dla wysiłku włożonego w publikację, mam wrażenie, że zabrakło w niej jednego – niezależnej recenzji osoby z zewnątrz, która by pokazała autorowi jego dzieło z innej perspektywy... A przy okazji pozwoliła uniknąć kilku wpadek. Jeśli zdecydujecie się czytać dalej ten tekst, traktujcie go jako uwagi recenzenta, do ewentualnego „drugiego, poprawionego i uzupełnionego wydania”. Jako praktyk i bloger, nie muszę mieć racji w stu procentach i autor oczywiście nie musi uznać zasadności moich uwag, ale gdyby tak było, to bym się ucieszył.

 

Co w środku?

„Poradnik dla początkujących e-czytelników” nie jest zbyt obszerną pozycją. Wydanie papierowe liczy sobie 168 stron, na co w dużej mierze (jak to w poradniku) składają się ilustracje. Jest to wiadomością z jednej strony dobrą, z drugiej też dobrą. Dobrą, bo książka zawiera tylko podstawowe informacje, które mogą ułatwić pierwsze kroki z e-bookami. W sam raz na początek. Z drugiej strony nie da się w poradniku dla początkujących zmieścić wszystkiego i to też dobrze...

Recenzowany poradnik podzielony jest na pięć części:

  • Wprowadzenie do świata e-booków;
  • Jak kupić e-book;
  • Czytnik Amazon Kindle;
  • PocketBook – bardzo dobra alternatywa dla czytnika Kindle;
  • Przydatne informacje.

 

1. Wprowadzenie do świata e-booków

Autor, w pierwszym rozdziale, próbuje ułatwić czytelnikowi zrozumienie podstawowych zagadnień związanych z e-bookami. Wspomina m.in. o różnicach między formatami plików, o wadach i zaletach e-booków oraz co trzeba zrobić od strony technicznej, aby móc czytać książki elektroniczne. To kluczowa część książki.

W podsumowaniu tej części wskazano także wady i zalety e-booków. W przypadku wskazanych zalet autor powinien być bardziej dokładny, żeby nie było potem rozczarowań. Otóż wspomniano, że „możemy kupić e-book w dowolnej księgarni internetowej na świecie i po chwili znajdzie się on na naszym czytniku”. Niestety, tak się nie da. Jest sporo księgarń (nawet w UE), w których (jako mieszkańcy Polski) nawet nie założymy konta, a co dopiero mówić o dokonywaniu zakupów czy pobieraniu plików. Świat cyfrowej rozrywki w XXI wieku nie jest taki idealny, jakby się wydawało.

 

Bywa, że pobieranie e-booka jest możliwe tylko np. na terenie Włoch (źródło: www.athesiabuch.it)

 

Kolejny problem dotyczy korekty w e-bookach. Choć sytuacja poprawia się, to wciąż wiele wydań elektronicznych sprawia złe wrażenie, a to z powodu różnych błędów (w tym ortograficznych). To, co w teorii wygląda ładnie, w praktyce szwankuje. Autor poradnika zachwala, że „w przypadku e-booka każda poprawka to jedynie drobna edycja pliku, trwająca dosłownie chwilę; nowa wersja książki może więc błyskawicznie trafić do wszystkich osób, które dokonały jej zakupu”. Przykre, ale to po prostu nie działa na naszym rynku. Przykład? Właśnie mija drugi miesiąc, odkąd złożyłem reklamację na książkę. I co? No właśnie nic... I nie jest to bynajmniej przykład odosobniony.

 

2. Jak kupić e-book

Drugi rozdział zawiera krótki przewodnik po dwóch wybranych polskich księgarniach – (Ebookpoint i Empik) oraz porównywarkach cen e-booków (Świat Czytników i upolujebooka.pl). Celem tej części jest pokazanie, że zakup e-booka w naszych warunkach nie jest czymś trudnym. Choć z drugiej strony, do błyskawicznego zakupu z poziomu czytnika to może jeszcze trochę nam brakuje.

W opisie dokonywania zakupu zazgrzytała mi informacja, jakoby potrzebne do tego było „konto bankowe z dostępem przez internet lub karta kredytowa”. Wiem, że w we współczesnej polszczyźnie wiele słów zatraciło swoje prawdziwe znaczenie - sklepy zamieniły się w „salony”, a bary ze śmieciowym jedzeniem w „restauracje”. Jednak w przypadku poradnika zakupowego, warto odróżniać karty kredytowe od np. debetowych. O ile te drugie są powszechne w portfelach Polaków, o tyle te pierwsze wciąż uważane są za niepotrzebne, czy wręcz niedostępne. Natrafiłem na dane NBP, które potwierdzają moją opinię. W zeszłym roku było na naszym rynku 36,3 mln kart płatniczych, wśród których kredytowe stanowiły tylko ok. 16%. Małe przejęzyczenie (?) w tekście, a wykluczona została większa część potencjalnych klientów, chcących zapłacić za e-booki np. kartą debetową. I do tego może się okazać, że czytelnicy odbiorą e-booki jako coś niedostępnego, bo przecież można za nie zapłacić tylko z konta lub mając „kartę kredytową” właśnie.

Z drugiej strony, autor wykazał się nadmiernym optymizmem, przy omawianiu porównywarek cen e-booków. Wiele lat kupuję w polskich księgarniach, ale jakoś nie mogę stwierdzić, że „zdarzają się również przeceny sięgające kilkuset procent”.

 

3. Czytnik Amazon Kindle

Trzecia część poświęcona jest prezentacji marki czytników, które stanowią większość (około 2/3) tego typu urządzeń używanych w naszym kraju. Trudno się dziwić, że właśnie o kindelkach jest spora część recenzowanego poradnika. Co ciekawe, autor w sprawie zakupu urządzenia odsyła wprost do Świata Czytników, wspominając tylko, że są różne strony internetowe Amazonu (np. japońska). Przekreślono tym samym całe lata pracy inżynierów z Amazonu, którzy walczą w pocie czoła o maksymalne uproszczenie procesu zakupu w tym sklepie. Amerykański gigant handlu internetowego nawet opatentował zakup „jednym kliknięciem”. A tutaj, w poradniku na temat e-booków, dowiedzieć się można, że „strony Amazona okresowo się zmieniają i instrukcja, która obowiązuje dzisiaj, za kilka miesięcy przypuszczalnie straci ważność”. I dlatego nie ma co opisywać sposobu zakupu kindelków... Mogę tylko podpowiedzieć autorowi, że taka sama prawidłowość dotyczy sporej części jego książki. A mimo tego w innych kwestiach podjął on wysiłek, aby pomóc swoim czytelnikom. I słusznie!

Posiadacze nowych, świeżo zakupionych czytników Kindle mogą jednak poczuć się lekko zagubieni, gdy będą próbowali zaznajomić się ze swoim sprzętem, bazując na recenzowanym poradniku. Autor podaje przykład wstępnej konfiguracji czytnika Kindle na modelu Kindle Classic, który nie jest już produkowany ani oferowany w sklepie! Potencjalni nabywcy tej książki mają więc w sumie niewielkie szanse korzystać z modelu Kindle'a bez dotykowego ekranu. Pokazywanie więc na takim przykładzie konfiguracji czy poszczególnych opcji, zdecydowanie nie jest najlepszym pomysłem. W tego typu książce powinno się uwzględnić najbardziej prawdopodobny scenariusz (podobnie jak uwzględniono najpopularniejsze marki czytników), a nie przeszłość. Należało więc pokazać konfigurację czy możliwości modyfikacji wyglądu e-booka na przykładzie Kindle'a z dotykowym ekranem. Wszystkie one mają teraz w zasadzie takie samo oprogramowanie, więc nieważne czy wybierzemy Kindle 8, Kindle Paperwhite 3 czy Kindle Voyage – każdy z tych wyborów jest (dla celów poradnikowych) o niebo lepszy niż Kindle Classic. Trudno mi zrozumieć, dlaczego autor nie podjął się wzięcia do ręki (i opisania) któregokolwiek z oferowanych obecnie modeli.

Trochę też nie rozumiem, braku zaufania autora do Amazonu, w sprawie wysyłki e-booków. Czytelnicy poradnika mogą się dowiedzieć, że w razie kłopotów z dostarczeniem pliku do czytnika, „za ewentualne opóźnienia winę ponosi firma Amazon, która od czasu do czasu ma problem z przetwarzaniem przesyłanych treści i dostarcza je z opóźnieniem”. Doprawdy, czy tylko Amazon ma z tym problemy? Czy nasze księgarnie, na przykład, są bez winy? Zawsze ich serwery działają bez zarzutu i błyskawicznie wysyłają książki na konta czytników? Hmmm...

Krótka publikacja powinna zawierać najważniejsze informacje i siłą rzeczy nie może obejmować wszystkiego, ale powinna też trzymać się realiów. Czytelnicy raz po raz, przy opisie funkcji czytników Kindle, odsyłani są do instrukcji obsługi. Zupełnie, jakby autor nie zauważał, że brak takowej w naszym ojczystym języku. Mam nieodparte wrażenie, że dla całkiem sporej grupy osób, które mogą mieć problemy z anglojęzycznym menu czytników Kindle, elektroniczna wersja instrukcji obsługi po angielsku będzie jeszcze większym wyzwaniem.

W tekście zabrakło mi wzmianki na temat słabych stron czytników Kindle. Brak brak wyszukiwania słów z polskimi znakami, wskazać można jako przykład, że nie wszystko jest takie idealne jak się wydaje.

 

4. PocketBook – bardzo dobra alternatywa dla czytnika Kindle

Drugą marką czytników szeroko omówioną w poradniku, jest PocketBook. I słusznie, bo to solidne urządzenia, a do tego są łatwo dostępne w polskich sklepach. Tak więc stanowią alternatywę, co zaznaczono w tytule rozdziału. No i posiadają polską instrukcję obsługi, której autor niestety nie zauważa. Zamiast tego dość enigmatycznie (jak na taki poradnik), zachęca użytkowników do poznawania bardziej zaawansowanych funkcji, „we własnym zakresie”.

Podobnie jak, przy kindelkach, omówiona została wstępna konfiguracja PocketBooków. No właśnie – omówiona. Dlaczego potraktowano PocketBooki „gorzej” niż czytniki Kindle? Autor pisze, że „z uwagi na brak możliwości wykonania zrzutów ekranu pokazujących ten proces postanowiłem opisać go w kilku czytelnych punktach”. Szkoda, że nie sięgnął po aparat fotograficzny, jak ja to robię przy recenzjach czytników. No i mamy omówienie konfiguracji czytnika Kindle z obrazkami krok po kroku a PocketBooka poznajemy „tekstowo” punkt po punkcie.

Autor wskazuje na różne możliwości wgrywania e-booków, w tym przez usługę PocketBook Cloud. Jako, że nie jest to usługa dostępna dla polskich użytkowników, myślę, że szkoda o niej pisać w takim poradniku. Ale za to ja bym wspomniał, że kabel, który jest używany do przesyłania plików to nie bynajmniej „miniUSB (to taki sam kabel jak ten, którego używasz do ładowania swojego smartfona)”. Chyba już dawno nie ma w sklepach smartfonów z gniazdem miniUSB. Ten fragment zdecydowanie powinien brzmieć np. jak „microUSB, który jest dostarczony przez producenta w opakowaniu wraz z czytnikiem PocetBook”.

Warto tu też zauważyć, że obsługa ekranu dotykowego w PocketBookach odbywa się inaczej, niż to opisał autor. Dotknięcie większej części krawędzi ekranu po prawej czy lewej stronie zmienia stronę na kolejną, a tylko dolna część służy do powrotu na stronę wcześniejszą. Dla posiadacza PocketBooka Touch Lux 2, powinno to być jasne. Mam nadzieję, że fragment mówiący, że „powrót do poprzedniej strony wymaga dotknięcia ekranu przy jego lewej krawędzi” nie spowoduje zalewu narzekań użytkowników PocketBooków, że coś z tym sprzętem jest nie tak.

 

5. Przydatne informacje

Ostatnia część poświęcona jest omówieniu m.in. aplikacji mobilnej księgarni Ebookpoint i Empiku. Pokazano także możliwości konwersji i synchronizacji plików. Nie do końca rozumiem sens ostatniego fragmentu, czyli przydługiego poradnika na temat synchronizacji między Dropboksem a Google Drive. Oby się to komuś przydało.

 

Podsumowanie

To, ze ukazał się pierwszy poradnik na temat e-booków należy uznać za sukces. Czytelnicy w jednym miejscu mogą poczytać o wielu podstawowych i ważnych kwestiach, które pozwolą im w bardziej świadomy sposób zanurzyć się w świat e-booków. Mam nadzieję, że moje uwagi będą mogły komuś posłużyć jako errata do zakupionego poradnika. Podobnie jak inne wpisy na moim blogu :)

 

Recenzowaną książkę można już kupić w księgarni ebookpoint.pl

 

P.S.

Dziękuję wydawnictwu Helion za udostępnianie książki „E-booki. Poradnik dla początkujących e-czytelników” do celów niniejszej recenzji. E-booka można kupić na stronie księgarni ebookpoint.pl. Dziś jeszcze w promocyjnej cenie, w ramach przedsprzedaży, za 13,93 PLN.

 

Używane Kindle Paperwhite 3 znowu dostępne w Amazonie

Po sobotnim wpisie o dostępności używanych czytników Kindle 8 ("Używane Kindle 8 znowu dostępne w Amazonie"), otrzymałem kilka pytań dotyczących możliwości zakupu Kindle Paperwhite 3. Brakowało ich przez kilka ostatnich tygodni...

 

Używane Kindle Paperwhite 3 na gwarancji znowu są dostępne w Amazonie (źródło: amazon.de)

 

Donoszę więc, że pojawiło się kilkanaście sztuk, również tych droższych kindelków. Można nabyć zarówno wersję z czarną jak i białą obudową. Oto bieżąca oferta:

 

 

Kindle Voyage (wi-fi, używany, czarny)

cena 124,01 EUR (ok. 535 PLN)

Kindle Paperwhite 3 (wi-fi, używany, czarny)

cena 98,17 EUR (ok. 425 PLN)

Kindle Paperwhite 3 (wi-fi, używany, biały)

cena 98,17 EUR (ok. 425 PLN)

Kindle 8 (wi-fi, używany, czarny)

cena 53,27 EUR (ok. 230 PLN)

 

 

Mam nadzieję, że tym razem używane czytniki będą dłużej dostępne i nie zostaną od razu wykupione w celach zarobkowych. Jeśli ktoś czekał na używki objęte amazonową gwarancją z Amazon Warehouse, warto się pospieszyć! 

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach czytników, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

Używane Kindle 8 znowu dostępne w Amazonie

W ostatnich tygodniach w niemieckim Amazonie brak jest ofert używanych czytników Kindle na gwarancji, dostępnych w ramach Amazon Warehouse. Jeśli już się pojawiają, natychmiast są wykupywane. Jednocześnie takie urządzenia są w ciągłej sprzedaży w polskich serwisach internetowych. Zależność, czy przypadek? ;)

 

Używane Kindle 8 znów w ofercie Amazonu (źródło: amazon.de)

 

Śpieszę więc donieść, że dziś z rana, w amazonowej ofercie, pojawiło się kilka sztuk Kindle 8. Czytniki można nabyć za 53,27 EUR (ok. 230 PLN). Jeśli ktoś woli Kindle Paperwhite 3, to przypominam, że włoski Amazon oferuje je teraz (nowe) o 20 EUR taniej. Ofertę opisałem w tekście: Kindle Paperwhite 3 taniej o 20 EUR.