904 Obserwatorzy
21 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe Czytanie

cyfranekblog@protonmail.com - rynek e-booków, czytników książek: Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Rakuten Kobo, Bookeen Cybook, Icarus, Nolim, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook, Onyx Boox. 

PocketBook Touch HD 3 jako PIERWSZY otrzymuje OPROGRAMOWANIE w wersji 6.x

PocketBook Touch HD 3 to jeden z nowszych i bardziej zaawansowanych modeli tej marki. Przez ostatni rok nie otrzymywał najnowszych udogodnień wprowadzanych w tym czasie do innych modelach tej marki. Mam na myśli m.in. eksport notatek, obsługę plików CBR i CBZ. Nie było dla tego modelu oprogramowania w wersji 5.20. Ale za to jako pierwszy, PocketBook Touch HD 3 otrzymał dziś (26 III 2020 r.) firmware w wersji 6.x, zawierające wcześniej znane funkcje wraz z kolejnymi nowinkami.

 

PocketBook Touch HD 3 - nowy wygląd ekranu startowego (po lewej) i widok kolejnego panelu z książkami (po prawej)

 

Bieżąca aktualizacja oprogramowania przynosi firmware w wersji 6.0.879. Oprogramowanie datowane jest na 26 III 2020 r. Znajdziemy w nim przede wszystkim dwie zmiany w wyglądzie strony głównej i ikon oraz organizacji menu. Dodano także możliwość bezpośredniego połączenia czytnika z firmową księgarnią. Poza tym czytnik został uzupełniony o funkcjonalność znaną z ostatnich uaktualnień dla pozostałych modeli – eksport notatek oraz obsługę „komiksowych” formatów CBR, CBZ. No i chyba w sumie najważniejsza zmiana (na przyszłość) - możliwość wyboru dwóch trybów pracy programu PB Reader - wyświetlającego EPUBy. Są one opisane jako EPUB 3 oraz EPUB 2. Od tej pory czytnik powinien więc obsługiwać format EPUB3.

 

Opcje trybu pracy PB Redera dla pliku EPUB

 

Pierwsze, co rzuca się w oczy po instalacji, to zmodyfikowany wygląd ekranu startowego, ikon i układu menu. Okładki są większe, ostatnio czytana zajmuje teraz najwięcej miejsca. Na pozostałych (dwóch) kartach widać wcześniej otwierane tytuły. Można teraz samodzielnie podmienić ikonki na pasku na jego dolnej krawędzi. Wystarczy przytrzymać palcem ikonę, którą chcemy podmienić i poczekać na pokazanie się wyskakującego menu. Nowe ikony może nie wnoszą wiele nowego do funkcjonalności czytnika, ale wyglądają „lekko” i podobają mi się.

 

Edycja ikony na dolnym pasku ekranu głównego

 

Odświeżono także aplikację Legimi. Pojawił się nowy wzór logo firmy, powiększono przyciski służące do pobierania e-booków do pamięci czytnika. Co jednak ważniejsze, książki z Legimi można teraz filtrować (wszystkie, pobrane, niepobrane) oraz sortować (ostatnio dodane, ostatnio otwarte, ostatnio pobrane, tytuł, autor). Powinno to ułatwić zarządzanie większym zbiorem książek zgromadzonych na koncie w wypożyczalni. Książki pobrane w ramach abonamentu są teraz trochę inaczej traktowane, niż reszta biblioteczki. Nie można dla nich wybrać trybu otwierania (EPUB2 czy EPUB3).

 

Nowe opcje sortowania w aplikacji Legimi

 

Zmienił się sposób otwierania opcji urządzenia. Menu z aplikacjami i ustawieniami czytnika wywołuje się teraz ikoną „Aplikacje”. Do ustawień czytnika można się dostać dwojako, albo ze wspomnianego ekranu z aplikacjami, albo z górnego menu, otwieranego przez dotknięcie strzałki w górnej krawędzi ekranu.

 

 

Nowy wygląd ikon menu "Aplikacje"

 

Ważną nowością jest wprowadzenie dwóch trybów pracy PB Readera, w tym dla plików EPUB 3. Przytrzymując palcem tytuł w biblioteczce zobaczymy menu, w którym pojawi się opcja „PB Reader (EPUB 3)” oraz „PB Reader (EPUB 2)”. Nie widzę różnic w działaniu wspomnianych trybów PB Readera na zwykłym EPUBie, ale może trzeba to po prostu sprawdzić z plikiem zapisanym zgodnie ze standardem EPUB 3 (tego nie zrobiłem póki co). Nie ma konieczności korzystania z tej nowej opcji, ale warto o niej pamiętać jeśli np. będziemy mieć kiedyś plik właśnie w tym formacie.

 

Nowa funkcja - liczba stron do końca rozdziału

 

Mam wrażenie, że teraz dłużej trwa obliczanie stron w książce. Zanim pojawią się one w stopce (np. po zmianie wielkości czcionki), mija czasem nawet kilkadziesiąt sekund. Może wynika to z dodatkowej opcji pokazującej ilość stron do końca rozdziału? Również żyroskop od razu wyłączyłem, ponieważ automatyczna zmiana orientacji strony trwa zbyt długo. Wolę zmienić orientację ekranu ręcznie, jeśli tego potrzebuję. W „Ustawieniach widgetów” wato też wyłączyć od razu ReadRate. Więcej wskazówek, co zmienić czy ustawić w PocketBooku na przykład po fabrycznym resecie, znajdziecie we wpisie „PocketBook – co ustawić (usunąć lub dodać) na początku”.

 

Na koniec o zmianie, która nas nie dotyczy. Integracja z firmową księgarnią jest funkcją, która została przeznaczona dla użytkowników na Ukrainie i w RFN. Nie testowałem jej, ponieważ (póki co) PocketBook nie ma swojego sklepu z e-bookami w Polsce. Firma jednak uruchomiła już takowe na Ukrainie i w Niemczech. Nie wiadomo, czy i kiedy pojawią się następne regionalne księgarnie. Dlatego czytniki, na których do tej pory np. działało Legimi, powinny wciąż z niego korzystać nawet po aktualizacji. Przynajmniej tak jest w moim przypadku, więc dostępu do księgarni nie mam. Aby go otrzymać (jeśli chcemy kupować na rynku niemieckim lub ukraińskim), trzeba wysłać do wsparcia technicznego producenta prośbę o rejestrację czytnika w takiej usłudze.

 

Integracja czytnika z firmową księgarnią jest zapewne ważnym krokiem dla PocketBooka. Czytniki największych konkurentów – Kindle, Kobo, Tolino czy Bookeena – są połączenie z własnymi księgarniami. Sprzyjać to może przywiązaniu do marki i powinno pomagać zbudować spójny system obsługi oraz długofalowego zarabiania na zakupach klientów. Integracja ze sklepem nie jest obowiązkowa i podpowiedzi księgarskie (pojawiające się na ekranie startowym) można wyłączyć.

 

Instalacja

Na oficjalnej stronie firmy jest już plik instalacyjny do samodzielnego pobrania i instalacji. Ale podłączony do internetu czytnik, także powinien pokazać możliwość aktualizacji OTA za pośrednictwem firmowych serwerów rozsyłających nowe oprogramowanie. Można też wymusić sprawdzanie dostępności nowej wersji, wchodząc do menu Oprogramowanie/Aktualizacja oprogramowania. U mnie nowy firmware zachowuje się stabilnie. Przez ostatnie dni korzystałem z wersji testowej oprogramowania, a wczoraj zainstalowałem finalną. Jednak, z powodu testowania wielu wersji beta, musiałem wykonać reset czytnika do ustawień fabrycznych. Mam nadzieję, że Was to nie czeka. Straciłem instalację innych aplikacji (KoReader, Mahjong), ale w testowych wersjach firmware'u 6.x te programy działały. Niedługo sprawdzę, jak się będą sprawować.

 

KoReader (widoczny w menu na zrzucie ekranu) został u mnie usunięty podczas przywracania ustawień fabrycznych, ale sprawdzę jeszcze kiedyś jak się z nowym oprogramowaniem sprawuje

 

Jeśli po aktualizacji coś nie będzie działać, sugeruję powrót do ustawień fabrycznych (wgrane pliki powinny zostać nienaruszone, ale przepadają zaznaczenia czy zakładki).

 

Podsumowanie

Części nowości związanych z obsługą księgarni nie dostrzeżemy, korzystając z czytnika w naszych warunkach. Przynajmniej dopóki PocketBook nie uruchomi u nas firmowej księgarni. Najważniejszą nieobecną w nowej wersji oprogramowania wciąż jest ładna czcionka. Szkoda, że przy okazji dołożenia dwóch kolejnych odmian czcionki Dyslexic, nie dodano jakiegoś „zwyczajnego” ale ładnego kroju pisma.

 

Ogólnie podobają mi się zmiany wprowadzone w nowym oprogramowaniu. Cieszy dodanie w Touch HD 3 funkcji, które miały wcześniej inne modele tej marki. Także modele Touch Lux 4, InkPad 3 oraz InkPad 3 Pro otrzymają podobne oprogramowanie. Ze względu na skalę zmian, możliwe są zapewne jeszcze jakieś drobne poprawki w najbliższym czasie. Jeśli zauważycie niedociągnięcia, zgłaszajcie je do działu wsparcie producenta.

#zostańwdomu i #czytajebooki z rabatem OD 50%

Gratis, o którym dziś warto wiedzieć, to „Zostań w domu” Agnieszki Pietrzyk. Książkę możemy pobrać z księgarni internetowej Wydaje nam się, należącej do Wydawnictwa Poznańskiego. E-booka należy dodać do koszyka a następnie podać kod „CZYTAMWDOMU”.

 

Grupa Helion

 

Grupa Helion przedłużyła swoją akcję, w której obniżono ceny wszystkich e-booków o 50%. Wśród oferty są m.in. pozycje związane z programowaniem, np. „Czysty kod. Podręcznik dobrego programisty” czy „Automatyzacja nudnych zadań z Pythonem. Nauka programowania”. Ale miłośnicy literatury znajdą coś dla siebie, choćby „Wałkowanie Ameryki” Marka Wałkuskiego czy „Jednym kliknięciem. Historia Jeffa Bezosa i rosnącej potęgi Amazon.com” Richarda L. Brandta.

 

Wielka Litera

 

Wydawnictwo Wielka Litera proponuje wszystkie swoje e-booki i audiobooki nawet ze zniżką sięgającą ponad 50%. Publikacje można teraz kupić w firmowej księgarni po 15 PLN. Wśród autorów znajdziemy takie nazwiska jak Katarzyna Nosowska, Jacek Fedorowicz, Janusz Głowacki czy Margaret Atwood.

 

Muza

 

Wydawnictwo Muza w swoim sklepie oferuje wybrane e-booki ze zniżką 50%. Należy wypatrywać tytułów oznaczonych jako „Rabat 50%”. Tu znajdziemy m.in. teksty: Gabriela Garcii Marqueza, Andy'ego Weira, Katarzyny Bondy, Ryszarda Ćwirleja czy Naomi Klein.

 

Wysoki Zamek

 

Wydawnictwo Wysoki Zamek wszystkie e-booki przeceniło o 50%. Są wśród nich znaczące publikacje na temat współczesnego postrzegania rozwoju miast, m.in. „Walka o ulice. Jak odzyskać miasto dla ludzi” oraz „Miasto szczęśliwe. Jak zmienić nasze życie, zmieniając nasze miasta”. Jest też coś dla miłośników dawniejszych czasów – np. „C.k. kuchnia” Roberta Makłowicza.

 

DWA nowe czytniki z KOLOROWYM ekranem spodziewane w Chinach

Według najnowszych doniesień, w chińskich fabrykach znowu, choć nie pełną parą, ruszyła produkcja. Pojawiły się też w sieci kolejne informacje na temat czytników książek z kolorowym ekranem E-Ink (tzw. Print-Color ePaper), które mogą trafić na rynek jeszcze w tym roku. Zdjęcia produktów wyglądają na prawdziwe i czytniki sprawiają wrażenie gotowych do rynkowej premiery. Oby tak się stało, bo przybliży to szansę na wykorzystanie podobnej technologii w urządzeniach sprzedawanych na terenie Europy.

 

Kadr z reklamy czytnika iReader C6 (źródło: weibo.com)

 

iFlytek

Jeden ze wspomnianych czytników to urządzenie marki iFlytek. Serwis ithome.com twierdzi, iż jest to pierwszy czytnik książek z kolorowym ekranem. Do tego już wypuszczony na rynek. Ma ekran E-Ink o przekątnej sześciu cali, który wyświetla 4096 kolorów. Wśród pozostałych parametrów wymieniono 25 LEDów wbudowanego oświetlenia i głośniki. Urządzenie jest stosunkowo lekkie (150 g) i cienkie (6,9 mm). Według zapewnień producenta, kolory mają być nasycone, a odświeżanie stron szybkie. Jak będzie w praktyce, pewnie się na iFlyteku nie przekonamy, bo słabo widzę, żeby trafił na nasz rynek.

Wizualizacja czytnika iFlytek (źródło: ithome.com)

 

iReader C6

Trochę bardziej realnie wygląda iReader C6. Jest na jego temat więcej doniesień w sieci. Informacje o tym czytniku przynosi z kolei serwis cnTechPost. We wpisie z 19 marca pokazano model iReader C6. Pojawiła się też reklama w chińskim serwisie Weibo.

 

iReader z przedsprzedażowej oferty sklepu jd.com (źródło: jd.com)

 

Urządzenie znalazło się już nawet w zapowiedziach chińskiego sklepu jd.com. iReader C6 ma być wyposażony w sześciocalowy, oczywiście kolorowy ekran dotykowy wykonany w technologii papieru elektronicznego. Jego parametry mają być takie same jak w wyżej wspomnianym modelu. Pamięć wewnętrzna to 16 GB, zapewne pomniejszona o pliki systemu operacyjnego (Android OS). Otwory w obudowie zdają się sugerować obecność wbudowanego głośnika.

 

iReader C6 (źródło: cntechpost.com)

 

Bezpłatne e-booki: #covibook i #zdalnenauczanie

Pojawiło się ostatnio kilka publikacji popularyzujących tematykę pandemii koronawirusa z Wuhanu. Jednym z szerszych opracowań jest opis podstawowych zasad postępowania i, co ważniejsze, diagnozowania osób chorych. Książka "Handbook of COVID-19 Prevention and Treatment" opracowana została na bazie doświadczeń pekińskich lekarzy. Z racji pojawienia się wirusa covid-19 w chińskim Wuhanie, to tamtejsi medycy mają najdłuższe doświadczenia zawodowe na jego temat. Są w podręczniku rzeczy dość podstawowe, ale i specyficzne, związane z diagnostyką. Bezpłatny e-book udostępniono na razie w języku chińskim i angielskim. W przygotowaniu są inne tłumaczenia. Plik w formie pliku PDF można pobrać ze strony Alibaby.

 

"Handbook of COVID-19 Prevention and Treatment" z pozdrowieniami od pekińskich lekarzy (źródło: alibaba.com)

 

Powstała także edukacyjna książeczka dla dzieci - #covibook. Można ją np. wydrukować i wykorzystać do kolorowania oraz porozmawiania z młodszymi czytelnikami o sytuacji, która na pewno i ich dotyka (przynajmniej emocjonalnie). Wydaje mi się, że taka lektura może pomóc rodzicom przekazać w spokojnym i niekatastroficznym wydaniu ważne informacje o codziennej profilaktyce. Pośród różnych wersji językowych, jest także polska. Plik PDF można pobrać ze strony projektu.

 

#covibook

 

W poprzednim wpisie wspominałem o uwolnieniu zasobów edukacyjnych przez francuskie wydawnictwa. Również u nas Nowa Era przywróciła bezpłatny dostęp do swoich podręczników dla uczniów szkół podstawowych. To publikacje, które niekiedy były już wcześniej w sieci w postaci tzw. flipbooków. Jednak od zeszłego roku można przeglądać tylko ich fragmenty. Teraz znowu udostępniono je w całości. Bezpłatny dostęp obowiązuje do końca bieżącego roku szkolnego. Informacje o działaniach wydawnictwa znaleźć można na specjalnej stronie na temat zdalnego nauczania.

 

Podręczniki Nowej Ery dostępne nieodpłatnie do końca roku szkolnego (źródło: www.nowaera.pl)

 

P.S.

Wciąż trwają opisywane przeze mnie promocje na #czaszarazy.

#zostańwdomu i #czytajksiążki

Nie wszyscy mogą sobie pozwolić na pozostanie w domu. Nie wszyscy też, pozostając w domu, mają morze czasu na czytanie. Ja na przykład, na pracę zdalną poświęciłem w ostatnich kilku dniach znacznie więcej wysiłku niż zazwyczaj na „normalną robotę”. Ale jak złapię rytm nowego sposobu pracy, to pewnie i trochę czasu na czytanie znowu się znajdzie. Jako, że na razie szans na szybki powrót do „normalności” nie widać, a pozostawanie w domach wydaje się być najlepszym sposobem walki z koronawirusem z Wuhanu, warto jednak mieć pod ręką trochę lektur.

 

Dostęp do wypożyczalni Empik Go teraz można otrzymać bezpłatnie na 60 dni (źródło: empik.com)

 

Na obecną sytuację reaguje na bieżąco wielu wydawców jak i księgarzy. Na przykład francuskie wydawnictwa edukacyjne uwolniły (do końca roku szkolnego) dostęp do swoich cyfrowych zasobów. Także i u nas pojawiają się ciekawe inicjatywy w zakresie cyfrowych publikacji. Postaram się informować o co ciekawszych ofertach.

 

Empik Premium bezpłatnie na 60 dni

Dziś na pierwszy plan wysunęła się wiadomość o uwolnieniu przez 60 dni dostępu do audiobooków i e-booków oferowanych w wypożyczalni Empik Go. Można go uzyskać, dołączając do programu Empik Premium (https://www.empik.com/czas-w-domu). Należy się (przez formularz) zgłosić i poczekać na kod aktywacyjny. Promocja trwa do 14 IV 2020 r. (lub do odwołania). Warto więc się pospieszyć, bo sklep być może wyznaczył sobie jakiś limit darmowych kodów. Więcej o akcji w regulaminie.

 

Empik Premium za darmo przez 60 dni (źródło: empik.com)

 

O samej wypożyczalni już pisałem, przy okazji uruchomienia jej na czytnikach inkBook. Więcej na ten temat we wpisie „Aplikacja Empik Go na czytniki inkBook, realna ALTERNATYWA dla WYPOŻYCZALNI Legimi”.

 

Codziennie inny e-book za 1 PLN

Wydawnictwo SQN zachęca do spędzenia czasu w domu ze swoimi publikacjami. Akcja #odkrywka polega na udostępnieniu codziennie innego e-booka w cenie 1 PLN. Dziś (do godz. 10:00 w dniu 18 III) jest to „Wielki następca”. Warto zaglądać na stronę akcji i sprawdzać, co się pojawia.

#odkrywka w SQN (źródło: wsqn.pl)

 

Świat Książki – e-booki po 9,90 PLN i 15,90 PLN

Bardzo atrakcyjną cenę na wybrane książki elektroniczne proponuje także Świat Książki. W cenie 9,90 PLN można spotkać na przykład e-booki z młodzieżowego cyklu Ulysses Moore czy serii Artefakty. Wszystkie pozycje objęte obecnie akcją można znaleźć w firmowej księgarni.

 

Artefakty w Świecie Książki po 9,90 PLN (źródło: swiatksiazki.pl)

 

50% w LitRes

Kod obniżający cenę e-booków i audiobooków o 50% może nam przyznać księgarnia LitRes. W tym celu należy podać swój adres poczty elektronicznej w formularzu akcji #zostanwdomu na stronie sklepu i poczekać na odpowiedź.

 

#zostanwdomu w księgarni LitRes (źródło: litres.pl)

 

50% na e-booki Wydawnictwa Helion

Podobną zniżkę, pod hasłem #ZaszczepSięCzytaniem, proponuje księgarnia Ebookpoint na e-booki Grupy Helion. promocja jest ważna do 23 III 2020 r.

 

#ZaszczepSięCzytaniem z księgarnią Ebookpoint (źródło: ebookpoint.pl)

 

Legimi zachęca do poczytania z dziećmi – e-book lub audiobook GRATIS

Od wczoraj można bezpłatnie pobrać jedną książkę, z puli udostępnionej przez Legimi. W ten sposób księgarnia oficjalnie dołącza się do akcji #TerazCzasNaCzytanie. Legimi umożliwia pobranie na półkę jednego, z dwudziestu wybranych na tę okazję e-booków (lub audiobooków).

 

#TerazCzasNaCzytanie w wykonaniu Legimi (źródło: legimi.pl)

 

Książkę można czytać tylko w aplikacji Legimi na urządzeniu mobilnym (tu także zadziałają audiobooki) lub na czytniku. Udostępnione tytuły to zarówno klasyka jak i nowsze pozycje, dla dzieci a także literatura bardziej młodzieżowa. W ofercie znaleźć można m.in.:

- Adam Bahdaj „Wakacje z duchami”;

- A. A. Milne „Chatka Puchatka”;

- Joanne K Rowling „Fantastyczne zwierzęta. Zbrodnie Grindelwalda. Scenariusz oryginalny”;

- Kelly Barnhill „Dziewczynka, która wypiła księżyc”.

 

W akcji udostępniono do wyboru dwadzieścia tytułów (źródło: legimi.pl)

 

Aby uzyskać dostęp do książki, należy wejść na stronę akcji (https://www.legimi.pl/czas-na-czytanie/) i wpisać tam kod promocyjny „czytamy”. Można wtedy wybrać jedną z książek. Po zalogowaniu na konto (lub utworzeniu nowego), e-book znajdzie się na półce. W związku z zaleceniami, aby ograniczyć przebywanie poza domem, to kolejny argument, aby w spokoju poczytać w domu. Fajna akcja!

 

P.S.

Jeśli nie masz konta w Legimi, możesz teraz je założyć, uzyskując 30 dni bezpłatnego dostępu do wypożyczalni Legimi. Skorzystaj z odsyłacza: https://www.legimi.pl/kod/X3PV4/

 

Jeśli mam aktywny dostęp, z mojego polecenia można otrzymać 30 dni bezpłatnego dostępu

...albo książkę W OSTATECZNOŚCI – a Kobo i Mondadori rozdają Włochom e-booki

Prezydent miasta Wrocławia zaapelował, żeby zawieszenia zajęć w szkołach i na uczelniach wyższych nie traktować jak ferii. Zapewne chciał dobrze, ale wyszło jak zawsze. W jego wypowiedzi na temat młodzieży znalazły się słowa, które nieźle wpisują się w kulturę czytelniczą w naszym kraju: „To nie jest czas ferii. Dajmy im gry komputerowe, dajmy im dostęp do Netflixa, albo książkę w ostateczności”. Tak, że tego.

 

(źródło: gazetawroclawska.pl)

 

Trochę inne podejście do trudnej sytuacji, w jakiej znaleźli się Włosi, ma tamtejszy oddział Kobo. Producent czytników, wraz z włoskim Ministerstwem Innowacyjnych Technologii i Cyfryzacji (wł. Ministro per l’innovazione tecnologica e la digitalizzazione) oraz największym włoskim wydawnictwem Mondadori, postanowił ufundować każdemu po e-booku. Czytelnicy z rejonu kwarantanny, którzy mają już konto w firmowej księgarni Kobo (lub takie założą), mogą wybrać coś z oferty wydawnictwa. Pobieżny przegląd tytułów prowadzi mnie do wniosku, że Włosi mają z czego wybierać. Wśród wielu autorów pojawiają się m.in. takie nazwiska jak: Salman Rushdie, John Grisham, Dan Brown, Ken Follett, Walter Isaacson czy Cixin Liu.

 

Strona akcji „buona lettura” w księgarni Kobo (źródło: kobo.com)

 

Co trzeba zrobić? Zalogować się (lub utworzyć konto), wybrać jeden tytuł z oferty Mondadori na specjalnej stronie akcji (https://www.kobo.com/it/it/p/solidarietadigitale) i podczas płatności wpisać kod „buona lettura” (czyli „miłego czytania”). E-booki z księgarni Kobo można czytać zarówno na czytnikach jak i w firmowej aplikacji mobilnej.

 

Podsumowanie

Podobne akcje rozpoczęły także inne podmioty, oferując czasowy (zazwyczaj trzymiesięczny) bezpłatny dostęp do czasopism oraz wypożyczalni e-booków. Nie wiadomo, jak długo będzie trwać akcja Kobo i Mondadori, którą objęto 5 tys. tytułów. W sumie to miły gest nawet jeśli efekt marketingowy także jest jej celem. To przy okazji wykazanie zalet e-booków w czasie, gdy biblioteki (tak jak i u nas) oraz tradycyjne księgarnie są pozamykane. Ciekawe, czy i u nas któreś ministerstwo zdecyduje się na podobne wsparcie i promocję czytelnictwa. Chyba nawet mamy odpowiednik włoskiego Ministro per l’innovazione tecnologica e la digitalizzazione...

 

[Aktualizacja 13.03.2020 r.]

Prezydent miasta Wrocławia potrafi się zachować. Na profilu FB „Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk” opublikował dziś poniższe zdjęcie.

 

Zdjęcie profilowe „Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk” (źródło: fb.com)

Amazon WKRACZA do.... Holandii

Po kolejnej fali tekstów o wkroczeniu Amazonu do Polski, doczekaliśmy się otwarcia sklepu dla Holendrów. Dziś uruchomiono w pełni funkcjonalny amazon.nl.

 

Strona startowa amazon.nl

 

Sklep Amazonu pod tym adresem działał już wcześniej. Miał jednak ograniczoną funkcjonalność. Można było kupić tylko e-booki, ale już na przykład zamówienia czytników do Holandii realizował niemiecki oddział. Czyli trochę jak u nas. Tyle, że nie było też ograniczeń w wysyłce Kindle Oasis na holenderski adres. Podczas gdy do Polski wciąż ten model nie może być zamówiony.

 

"Napromocyjna" oferta Kindle Paperwhite 4 (źródło: amazon.nl)

 

Otwarcie holenderskiego oddziału to także umożliwienie Holendrom korzystania z dodatkowych usług, takich jak np. Amazon Prime (np. bezpłatna dostawa). Przygotowano też trochę promocyjnych ofert. Na przykład Kindle Paperwhite 4 (wersja bez reklam, tylko taka jest w holenderskim sklepie) został przeceniony o 30 EUR. Czytnika nie można zamówić do Polski. Holenderski Amazon nas nie obsłuży w tym zakresie. Pomimo szerokiej oferty, holenderski oddział wygląda trochę bardziej ubogo niż niemiecki odpowiednik. Nie można też w nim przełączyć się na inny język niż niderlandzki.

 

Porównanie menu konta w amazon.nl (po lewej) i amazon.de (po prawej)

 

Podsumowanie

Szkoda, że holenderski sklep nie wysyła do nas czytników. Już myślałem, że będę miał kolejny wpis o promocji. Ale trudno, w niemieckim Amazonie też ich całkiem sporo. Jeśli natomiast zamawiacie do Holandii, czas się przełączyć na amazon.nl.

 

Przepraszam też, że nie przynoszę Wam kolejnej garści spekulacji na temat wkroczenia Amazonu „lada chwila” na polski rynek. Jeśli interesują Was takie doniesienia, znajdziecie ich w sieci bez liku, a i kolejne pojawią się zapewne jeszcze nie jeden raz...

 

W księgarni Ebookpoint 15 PLN dodatkowej ZNIŻKI (do północy)

[Aktualizacja 10 III 2020 r.]

W księgarni ruszyła właśnie podobna akcja, ale dziś i jutro hasło na rabat 15 PLN brzmi "FACET2020".

 

 

Dziś, jeszcze do północy, można skorzystać z całkiem niezłej zniżki – 15 PLN. Aby skorzystać z rabatu, należy do koszyka włożyć e-booki o wartości minimum 40 PLN. Zniżkę wartości zakupów zapewni kod „KOBIETA2020”. Zniżkę można wykorzystać w pełni, także w połączeniu z innymi promocjami. Obowiązuje dla całęj oferty księgarni.

 

15 PLN dodatkowej zniżki w Ebookpoint (źródło: ebookpoint.pl)

 

Ja akurat skorzystałem z rabatu przy zakupie książek Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, które nie organizuje raczej większych obniżek cen. Od jakiegoś czasu przymierzałem się do kilku ciekawych lektur, a ich e-booki nie należą do najtańszych. Atrakcyjność rabatu podnosi fakt, że Ebookpoint oferuje obecnie najtaniej wiele z książek tego wydawcy. Jak tu nie skorzystać?

 

 

Wybrane e-booki z oferty Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego:

 

Autor

Tytuł

Bieżąca cena

Ben Coates

„Skąd się biorą Holendrzy”

32,20 PLN

Paul Kenyon

„Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę”

40,70 PLN

Jeremy Brown

„Grypa. Sto lat walki”

35,09 PLN

Sayaka Murata

„Dziewczyna z konbini”

20,41 PLN

Corey Pein

„Nowy Dziki Zachód. Zwycięzcy i przegrani Doliny Krzemowej”

31,71 PLN

 

 

Bookeen Diva i Bookeen Diva HD – GDZIE kupić?

Francuski producent czytników Bookeen nie ma obecnie w Polsce oficjalnego przedstawiciela. Ale nie znaczy to, że warto zapomnieć o ich czytnikach. W listopadzie zeszłego roku na rynek trafiły dwa nowe modele: Bookeen Diva oraz Bookeen Diva HD. Pisałem o tym w tekście "Bookeen Diva i Bookeen Diva HD – oficjalna premiera". Poza ciekawym wzornictwem, fizycznymi przyciskami zmiany stron, oferują one m.in. nowe oprogramowanie, a Diva HD regulowaną temperaturę barwową oświetlenia.

 

Bookeen Diva HD (źródło: bookeen.com)

 

Podczas premiery, w listopadzie zeszłego roku, nie miałem dobrych wieści dla miłośników tej marki. Czytniki można było kupić tylko we Francji, np. na stronie producenta, ze sporą dopłatą za wysyłkę. Teraz sytuacja się trochę poprawiła. Bookeen dodał nowe modele czytników także do swojego firmowego sklepu w Amazonie. Dlatego zamówienie może być prostsze jak i trochę tańsze. Wysyłka jednak i tak jest z Francji, więc nie będzie bezpłatnej paczki, jak np. przy zakupie czytników Kindle. W obydwu przypadkach koszt wysyłki jest jednak umiarkowany, bo wynosi 7,81 EUR (ok. 35 PLN). W ofercie są teraz obydwa nowe czytniki oraz przeznaczone dla nich firmowe okładki (tylko takie pasują). Przy dodaniu okładki do czytnika, opłata za przesyłkę naliczana jest tylko raz. 

 

Podsumowanie zamówienia czytnika Bookeen Diva HD z okładką (źródło: amazon.de)

 

Obecnie czytniki marki Bookeen można kupić w następujących cenach:

- czytnik Bookeen Diva w cenie 109,90 EUR (ok. 475 PLN);

- czytnik Bookeen Diva HD w cenie 139,90 EUR (ok. 605 PLN);

- firmowe okładki w cenie 24,90 EUR (ok. 110 PLN).

 

Podsumowanie

Czytniki Bookeen Diva i Diva HD nie należą do najtańszych. Jednak jeśli zależy nam na urządzeniu, które spośród dość monotonnej oferty konkurencji wyróżnia się wzornictwem, to są to czytniki, na które warto zwrócić uwagę. Dzięki ofercie firmowego sklepu na platformie Amazonu, ich zakup jet teraz łatwiejszy.

 

Retrogenetyka i inne BŁĘDY w e-booku

Nieziemsko piękna szafa - Kir Bułyczow Retrogenetyka i inne opowiadania - Kir Bułyczow

Podejmowałem już wcześniej temat błędów w e-bookach. Ostatnio o tym nie pisałem, jakoś nie trafiały mi się szczególnie kuriozalne przykłady. Wczoraj jednak wróciły duchy przeszłości.

 

 

Tekstów o błędach w e-bookach uzbierało mi się na blogu całkiem sporo. Jak teraz tak na te wpisy patrzę, to jest ich zdecydowanie za dużo. O moich (różnorodnych) doświadczeniach możecie przeczytać m.in. tu:

- „Sześć żywotów e-booków”;

- „Składam reklamację - wadliwy e-book z księgarni Kobo”;

- „W Wielkiej Brytanii można w świetle prawa zwrócić wadliwego e-booka”;

- „Wakacyjne czytanie Stacji Tajga;

- „Co by na to powiedział Steve Jobs?”;

- „Szast-prast i lepszy plik w księgarni”.

 

Ostatnio w e-bookach znajduję mniej błędów, co napawa mnie optymizmem. Ostatnia lektura przekonała mnie jednak, że wcale nie jest tak różowo, jakbym tego chciał. Moje ostatnie perypetie dotyczą klasycznej fantastyki naukowej Kira Bułyczowa w wydaniu Wydawnictwa „Solaris”. Bardzo sobie cenię jego opowiadania, szczególnie te z Wielkiego Guslaru. Do tej pory na mojej półce gości m.in. „Retrogenetyka i inne opowiadania” (1983) z Wydawnictwa „Iskry”. To było chyba pierwsze moje zetknięcie z prozą Bułyczowa. Co jakiś czas do jego tekstów wracam, ale raczej nie na papierze, lecz sięgając po archiwizowane (bodaj w prekambrze*) na dyskietkach wersje elektroniczne firmowane głównie przez Scan-dala. Ucieszyło mnie więc, że teksty Bułyczowa teraz też się wydaje oficjalnie w postaci e-booków. Odszukanie ich nie było takie oczywiste, ponieważ brak jest hasła „Bułyczow” w polskich porównywarkach cen książek elektronicznych.

 

Mój pierwszy (prekambryjski) czytnik książek elektronicznych - Palm Tungsten|C

 

esef.com.pl

Przy zakupie nie miałem wielkiego wyboru, ponieważ e-booki Bułyczowa dostępne są chyba tylko w jednym miejscu – księgarni esef.com.pl. Ale mimo tego postanowiłem „przerzucić” się na oficjalne wydania, skoro takie już są. Pierwszy wybór padł na zbiór opowiadań „Nieziemsko piękna szafa” Kira Bułyczowa. E-booka w postaci EPUBa kupiłem w zeszłym roku, ale akurat teraz się wziąłem do czytania. I to jest niestety przyczyna niniejszego wpisu na blogu.

 

 Jeden z kilkunastu błędów w e-booku "Nieziemsko piękna szafa" Kira Bułyczowa

 

Być może powinna mi się była zapalić czerwona lampka podczas przeglądania oferty księgarni. Czasami trudno się domyślić, że zależy jej na sprzedaży oferowanych książek. Lapidarność opisów bywa posunięta dość daleko.

 

Opis książki "Ostatnie sto minut" Kira Bułyczowa w księgarni esef.com.pl (źródło: esef.com.pl)

 

Ale do rzeczy. W książce „Nieziemsko piękna szafa” napotkałem w sumie kilkanaście różnych błędów, głównie literówek. Takich, co to się zdarzają np. przy OCRze. A to wykrzyknik zamiast litery, a to myślnik w środku wyrazu, a to jakiś ortograf, a to gramatyka. Postanowiłem więc zwrócić się do sklepu o udostępnienie mi wersji bez błędów. W odpowiedzi otrzymałem informację, że to stara książka, a nowa będzie za pół roku. I już! Przyznam, że taka odpowiedź lekko mnie zaskoczyła. Ani „przepraszamy”, ani „może jakoś możemy pomóc”, ani „może oddamy pieniądze za wadliwy produkt”. Zapytałem więc wprost, czy mogę w takim razie oddać wadliwy plik, a za pół roku kupić sobie nową wersję - bez błędów. I tu się dowiedziałem, że e-book to usługa, jednak owszem, mogę otrzymać zwrot pieniędzy. Jednak zostałem poproszony o przesłanie listy znalezionych błędów, bo „Zespół księgarni” nie wierzy, że jest ich tak dużo. Podziękowałem więc za informację na temat tego w co nie wierzą pracownicy esef.com.pl. Jakoś nie chce mi się robić za darmowego korektora. Przy takim podejściu firma powinna jasno określić, że na przykład dziesięć błędów w książce jest OK, a jedenaście to może już nie, albo dwadzieścia...

 

Podsumowanie

Nie jestem już dzieckiem i wiem, że umarły hasła dawno minionej epoki, typu „Klient ma zawsze rację”. Mimo wszystko, szkoda. Odrobinę bardziej doświadczony życiowo, na zakupy do esef.com.pl raczej się już nie wybiorę. Całe szczęście, że lektury mi nie brakuje, bo stosik e-booków kupowanych w ostatnich latach jest całkiem spory. Choć może nostalgia skłoni mnie kiedyś znowu do sięgnięcia po Bułyczowa z dyskietkowego archiwum? To dopiero „retrogenetyka”!

 

* - Prekambr – okres, w którym polskie księgarnie e-boków nie istniały, wydawcy się u nas nie palili do wydawania książek w wersji elektronicznej, a czytelnicy chcieli takowe czytać ;)

 

OKAZJA dnia - Kindle Paperwhite 4 TANIEJ o 30 EUR, a Kindle 10 taniej o 20 EUR

Dziś szybka akcja w Amazonie, ponieważ tylko do północy można tam kupić czytniki Kindle taniej o 20-30 EUR. Zamówione w poniedziałek kindelki, powinny być dostarczone na polski adres jeszcze w tym tygodniu (4 marca).

 

Okazja dnia: Kindle Paperwhite 4, Kindle 10 oraz Kindle Kids Edition (źródło: amazon.de)

 

A dzisiejsza oferta dotyczy konkretnie:

- Kindle Paperwhite 4 - oferowany jest teraz za 113,69 EUR, czyli ok. 495 PLN (wersja z 8 GB, wi-fi, czarna obudowa, cena z uwzględnieniem polskiej stawki VAT);

- Kindle 10 - oferowany jest teraz za 72,35 EUR, czyli ok. 315 PLN (wersja z 4 GB, wi-fi, czarna obudowa, cena z uwzględnieniem polskiej stawki VAT);

- Kindle 10 - oferowany jest teraz za 72,35 EUR, czyli ok. 315 PLN (wersja z 4 GB, wi-fi, biała obudowa, cena z uwzględnieniem polskiej stawki VAT);

- Kindle Kids Edition - oferowany jest teraz za 74,99 EUR, czyli ok. 325 PLN (wersja z 8 GB, wi-fi, czarna obudowa, okładka – jedna z czterech do wyboru w zestawie, dwa lata gwarancji także na ekran, wysyłka do Polski tylko przez pośrednika pocztowego).

 

Podsumowanie zamówienia Kindle Paperwhite 4, z bezpłatną przesyłką do Polski (źródło: amazon.de)

 

Jeśli ktoś jest zainteresowany, należy się zdecydować do północy. Kolejna taka promocja (podobnie jak w poprzednich latach) może się pojawić w okolicach Wielkanocy. Który czytnik wybrać? To oczywiście zależy od potrzeb i zasobów portfela. Kindle Paperwhite 4 to najpopularniejszy chyba model, z powodu dobrego stosunku możliwości i jakości do ceny (szczególnie w czasie promocji cenowych, jak dziś). Zapraszam do lektury mojej recenzji tego urządzenia.

 

Podsumowanie zamówienia Kindle 10, z bezpłatną przesyłką do Polski (źródło: amazon.de)

 

 

Z kolei recenzję Kindle 10 (zapraszam do zapoznania się z nią) opublikowałem wczoraj, rekomendując zakup tego modelu właśnie w czasie obniżek. To przyzwoity, podstawowy czytnik, ale zwyczajnie trochę za drogi. Dziś jego cena jest do zaakceptowania.

 

Podsumowanie zamówienia Kindle 10, z bezpłatną przesyłką na niemiecki adres. Przy zamówieniu do Polski trzeba skorzystać z pośrednika pocztowego (źródło: amazon.de)

 

No i w końcu Kindle Kids Edtion to Kindle 10 z firmową okładką w zestawie (jedna z czterech do wyboru). Pod względem sprzętowym różni się od Kindle 10 tylko podwojoną pamięcią (8 GB). Ale o jego walorach decyduje też dwuletnia, bezwarunkowa gwarancja, obejmująca także np. zbicie ekranu. Wraz z nim oferowany jest dostęp abonamentowy do e-booków i audiobooków, ale nie zadziała on w Polsce. Więcej o tym czytniku pisałem przy okazji premiery. Kindle Kids Edition nie można zamówić bezpośrednio do Polski. Polecam zakup przez sprawdzonego pośrednika pocztowego. Osoby meszkające przy granicy mogą też zamówić do punktu odbioru lub paczkomatu na terenie RFN. Przy takim zamówieniu, trzeba doliczyć około 12 EUR (za przesłanie do Polski).

 

Poradnik dla tych, co pierwszy raz

Dla tych, którzy do tej pory rzadko robili zakupy w niemieckim oddziale Amazonu, przygotowałem krótki poradnik:

- sklep wysyła zakupy o wartości od 39 EUR na polski adres bez dodatkowych opłat za wysyłkę;

- do Polski wciąż wysyłane są nie wszystkie czytniki Kindle (np. Oasis 3, Kindle Kids Edition, Kindle Paperwhite 4 z niebieską obudową). Można je jednak samodzielnie kupić i przesłać przez pocztowego pośrednika, co opisałem w poradniku „Jak kupić Kindle Oasis 2 z dostawą do Polski”. Można też wybrać dostawę do paczkomatu lub punktu odbioru osobistego na terenie RFN (wygodna opcja jeśli ktoś mieszka blisko granicy);

- dane do logowania w amerykańskim Amazonie czy europejskich oddziałach (w tym amazon.de) są takie same;

- ceny podane w sklepie mają uwzględnioną niemiecką stawkę VATu. Po podaniu polskiego adresu dostawy, cena zostanie przeliczona wg polskiej (wyższej) stawki. Dlatego wartość zakupów w koszyku będzie inna niż na sklepowej stronie danego produktu;

- opłacalną opcją jest założenie i korzystanie z karty wielowalutowej typu Revolut do płatności w Amazonie (a także w innych sklepach za granicą). Revolut ma zazwyczaj korzystniejsze przeliczniki walutowe i w sumie płaci się mniej, niż korzystając z polskich kart. W Amazonie lepiej korzystać z karty fizycznej niż z wersji wirtualnej. Więcej na ten temat na oficjalnej stronie z polecaną kartą;

- w Amazonie można płacić polskimi kartami płatniczymi. Do zakupów w amazon.de najlepiej użyć karty rozliczanej w EUR. Można także korzystać z najzwyklejszej karty złotówkowej. Również wtedy (zazwyczaj) lepiej wybrać płatność w EUR i pozwolić, aby to bank dokonał przewalutowania. Można także płacić przez polskiego pośrednika – przelewy24. W takim przypadku od razu dokonujemy płatności w PLN (ale cena np. Kindle Paperwhite 4 może być ok. 10-20 zł wyższa niż przy płatności kartą Revolut);

- przeliczenie cen czytników podaję orientacyjnie. Ostatecznie to od kursu euro i opłat w naszym banku zależy sposób przeliczenia na złotówki;

- zdecydowanie nie polecam definiowania i dokonywania płatności przez obciążenie polskiego konta prowadzonego w euro. Obciążenie (SEPA) generowane przez Amazon nie robi wrażenia na polskich bankach. Wiele osób zgłaszało kłopoty z tym sposobem płatności;

- obciążenie karty płatniczej następuje po wysłaniu paczki z zamówieniem. Przy pierwszym zakupie w Amazonie, karta płatnicza może być chwilowo obciążona kwotą 1 EUR (która zostanie zwrócona po kilku dniach). W przypadku płatności przez przelewy24, kwota w złotówkach pobierana jest od razu.

 

Odsyłacze do sklepu, zawarte w tekście, są częścią programu afiliacyjnego Amazon

 

 

Kindle 10 (2019) - RECENZJA podstawowego CZYTNIKA z rodziny Kindle

Podstawowy (i najtańszy) czytnik z rodziny Kindle – Kindle 10 wszedł do sprzedaży 10 kwietnia 2019 roku. Najważniejszą nowością, w porównaniu do poprzednika (Kindle 8), jest oświetlenie o regulowanym natężeniu (ang. „new adjustable front light”) oraz nowy ekran dotykowy (pojemnościowy) o lepszym kontraście (ang. „updated electronic ink technology for better contrast”).

 

Kindle 10

 

Czytnik mam już dość długo. Kupiłem go w dniu premiery. Pierwsze wrażenia opublikowałem we wpisie "ŚWIAT CZYTNIKÓW pyta o Kindle 10, CYFRANEK odpowiada". Ale teraz, po dwóch miesiącach intensywnego testowania i czytania, zapraszam do lektury pełnej recenzji Kindle 10.

 

Kindle 10 od strony technicznej

Kindle 10 to podstawowy (pod względem parametrów) czytnik książek elektronicznych. Również pod względem wzornictwa, w żadnym calu nie odbiega od przeciętnej. Choć nie jest wodoodporny ani nie ma fizycznych przycisków zmiany stron (jak drożsi bracia), jest to jednak całkiem porządny sprzęt. Do słabszych stron Kindle 10 należy ekran o małej (jak na dzisiejsze wymagania) rozdzielczości. To sześciocalowy (15,2 cm) dotykowy ekran E-Ink, wykonany w technologii papieru elektronicznego. W stosunku do poprzednika, najważniejszą nowością jest wyposażenie Kindle 10 w oświetlenie ekranu.

 

Porównanie parametrów aktualnych czytników rodziny Kindle

 

Kindle 10

Kindle 10 Kids Edition

Kindle Paperwhite 4

Kindle Oasis 3

data premiery

2019

2019

2018

2019

ekran

6” (15,2 cm), E-Ink Carta 800×600

167 ppi

6” (15,2 cm), E-Ink Carta 800×600

167 ppi

6” (15,2 cm), E-Ink Carta, 1430x1080

300 ppi

7” (17,7 cm) E-Ink Carta, 1680×1264

300 ppi

pamięć wewn. [GB]

4

8

8/32

8/32

wbudowane oświetlenie

tak

(4 LED)

tak

(4 LED)

tak

(5 LED)

tak

(25 LED)

regulowana temperatura barwowa

nie

nie

nie

tak

fizyczne przyciski zmiany stron

nie

nie

nie

tak

wodoodporność

nie

nie

tak

tak

audio

tak (BT)

tak (BT)

tak (BT)

tak (BT)

procesor [GHz]

1

1

1

1

rozmiary [mm]

160×113×8,7

160×113×8,7

167×116×8,18

159×141×3,4–8,3

masa [g]

174

174

182

188

kolor obudowy

czarny, biały

czarny

czarny, niebieski

grafitowy, złoty

dodatkowe cechy

 

firmowa okładka w zestawie, dwa lata gwarancji „zero stresu”, zamówienie do Polski przez pośrednika pocztowego

płaski front

płaski front, żyroskop, opcja łączności 4G, zamówienie do Polski przez pośrednika pocztowego

cena w amazon.de (wersja bez reklam)

93,01 EUR

(ok. 400 PLN)

109,99 EUR

(ok. 480 PLN)

od 144,70

(ok. 625 PLN)

od 230 EUR

(ok. 995 PLN)

 

Wygląd Kindle 10 jest jednak lepszy od poprzedników (szczególnie Kindle 7), ponieważ ma on odrobinę chudszą i węższą obudowę. Ekran jest zagłębiony w otaczającej go ramce. Jedyny fizyczny przycisk znajduje się na dolnej krawędzi obudowy. Obok niego umieszczono gniazdo microUSB. Służy ono do ładowania baterii oraz kopiowania e-booków do pamięci czytnika.

 

Wyłącznik i gniazdo microUSB na dolnej krawędzi czytnika Kindle 10

 

Należy mieć na uwadze, że na Kindle 10 nie pasują firmowe okładki z poprzednich modeli, właśnie z powodu innego kształtu obudowy. Jest ona w dwóch wariantach kolorystycznych - czarna i biała. Choć plastik lekko trąci tandetą, w użytkowaniu pierwsze słabe wrażenie się nie potwierdza. Choć obudowa lekko mi się już wytarła w paru miejscach od okładki, to konstrukcja jako całość jest raczej solidna i odporna na uszkodzenia. Wożąc czytnik ze sobą, nie drżę o jego całość. To raczej solidne urządzenie.

 

Podsumowując, przychodzi mi stwierdzić, że choć Kindle 10 nie grzeszy miłą w dotyku czy ładną obudową, to jest solidnie zbudowanym urządzeniem, które dobrze się sprawdza na co dzień.

 

Ekran w Kindle 10

Pozytywną cechą ekranu Kindle 10 jest zintegrowane oświetlenie. Co prawda odpowiada za nie tylko 4 LEDy, ale równomierność rozprowadzania światła jest zaskakująco dobra. Również temperatura barwowa jest dość przyjemna, pozbawiona niebieskawego odcienia. Zakres regulacji natężenia światła jest spory, od bardzo delikatnej poświaty, po jasne świecenie. Oświetlenie na pewno przydaje się podczas czytania przy słabych warunkach oświetleniowych.

 

Porównanie wielkości sześciocalowego ekranu Kindle 10 (po prawej) i siedmiocalowego Kindle Oasis 3 (po lewej)

 

Jak już wspomniałem, rozdzielczość ekranu to jedna ze słabych cech recenzowanego czytnika. Nie znaczy to, że ekran jest zły. Na jego plus należy zaliczyć dobry kontrast, dzięki czemu tekst (choć lekko poszarpany, gdy się bliżej przyjrzeć) nie wygląda źle i czyta się całkiem przyjemnie. Różnicę (na niekorzyść) Kindle 10 widać wyraźnie dopiero jak się go zestawi np. z Kindle Voyage. Wtedy zaznacza się ciemniejsze tło i mniej wygładzone litery w Kindle 10. Bez takiego bezpośredniego porównania, trudno na niego specjalnie narzekać. Mniejsza rozdzielczość ekranu będzie się raczej dawać we znaki przy wyświetlaniu fotografii czy plików PDF. Do czytania książek z czystym tekstem powinna być wystarczająca. Uważam jednak, że w tej cenie, producent powinien użyć ekranu o większej rozdzielczości.

 

Oświetlenie ustawione na 50% w Kindle Voyage (po prawej) i Kindle 10 (po lewej)

 

Recenzowany czytnik sprawnie reaguje na dotyk, ale nie tak dobrze, jak droższe kindelki. Czasami zdarza się, że trzeba dwa razy nacisnąć ekran, aby zmieniła się strona. Nie jest to specjalnie częste, ale zdarza się częściej niż np. w Kindle Paperwhite 4. Przy zaznaczaniu tekstu, do podkreślenia lub tłumaczenia, precyzja jest zadowalająca. Nawet lepsza niż w wielu droższych czytnikach.

 

Podsumowując, ekran choć ma słabą rozdzielczość, to cechuje się ładnym kontrastem i przydatnym wbudowanym oświetleniem. Światło rozprowadzane jest zaskakująco równomiernie. Przekłada się to na dobre wrażenia, nawet przy przy dłuższej lekturze.

 

Kindle 10 na co dzień

Pełne wykorzystanie możliwości czytnika wymaga zarejestrowania go w Amazonie i zalogowania się na amazonowe konto. Wymaga to (przy pierwszym uruchomieniu) przedarcia się przez niezliczoną ilość ekranów proponujących m.in. korzystanie także z firmowej księgarni z audiobookami. Te dodatkowe opcje nie są konieczne. Od razu po zalogowaniu, warto sprawdzić adres poczty elektronicznej, jaki został przypisany czytnikowi (znajdziemy go w menu: Settings/All Settings/Your Account/Send-to-Kindle E-mail). To bardzo ważna informacja, potrzebna by korzystać w pełni z urządzenia – a konkretnie bezprzewodowego wysyłania własnych plików z komputera i zakupów z polskich księgarni.

 

Podczas pierwszego uruchomienia należy wybrać język menu, ale później można go też zmienić. Polskiego niestety brak

 

Po zakończeniu rejestracji, można rozpocząć czytanie, szczególnie gdy na koncie użytkownika znajdują się już jakieś e-booki. Jeśli konto jest puste, trzeba do czytnika wgrać lub przesłać pliki. Szerzej o różnorodnych sposobach dodawaniu e-booków do czytnika napisałem w poradniku „Jak wgrać książki do czytnika Amazon Kindle?”. Najprościej jest skopiować (przez kabel USB), posiadany plik MOBI, z komputera do katalogu „Documents” w pamięci wewnętrznej czytnika.

 

Przykład filtrowania (po lewej) i sortowania (po prawej) książek w biblioteczce Kindle

 

Książki znajdujące się zarówno na koncie jak i w pamięci czytnika, można zobaczyć na ekranie startowym. Pomiędzy tymi dwoma zasobami można przełączać się w lewym górnym roku (odpowiednio „ALL” to wszystkie dostępne e-booki, a „DOWNLOADED” to zawartość pamięci czytnika).

 

Przydatną opcją (znajduje się ona w prawym górnym rogu ekranu startowego) jest filtrowanie („FILTER”) oraz porządkowanie e-booków („SORT”). Pierwsza z nich pozwala ograniczyć zawartość ekranu np. do pozycji nieprzeczytanych (Unread), kolekcji (Collections) czy wgranych książek („Books” - książki z Amazonu lub „Docs” - własne pliki). Druga natomiast umożliwia zmianę sposobu wyświetlania samych e-booków. Może to być lista (List) lub miniaturki okładek (Grid). Jako, że Kindle 10 (jak i inne modele z tej rodziny) ma kłopot z wyświetlaniem okładek (dla książek spoza firmowej księgarni), więc sporo użytkowników woli tę drugą opcję. Książki mogą być uporządkowane wg daty otwarcia (Recent), tytułu (Title), autora (Author) lub kolekcji (Collection).

 

W codziennym użytkowaniu, coraz bardziej przydatne jest dla mnie bezprzewodowe przesyłanie plików. I to zarówno tych kupowanych w księgarni, jak i zarchiwizowanych w komputerze. Szczególnie wygodne jest dla mnie czytanie codziennej prasy na Kindelku. Co rano „Wyborcza” trafia automagicznie do czytnika w ramach prenumeraty z Publio. Nawet w podróży, gdy nie mam przy sobie komputera, z którego np. mógłbym przegrywać pliki do pamięci czytnika. Wystarczy zlecić wysyłkę w księgarni i mieć włączone wi-fi. Dodatkowym atutem jest wygląd dziennika w postaci pliku MOBI, ma dużo wygodniejszy w korzystaniu spis treści, niż w przypadku plików EPUB. Samodzielnie przesyłam sobie także dłuższe teksty ze stron WWW. Pomocna jest w tym przypadku wtyczka „Send To Kindle” lub „Push to Kindle”, zainstalowana w przeglądarce internetowej. Pozbawione w ten sposób pierdyliona reklam teksty, znacznie przyjemniej czytać na ekranie czytnika, niż na wyświetlaczu komputera.

 

Wtyczka Send to Kindle wywołana z menu przeglądarki Opera

 

Należy pamiętać, żeby podładowywać baterię, jeśli czytnik będzie leżał kilka tygodni nieużywany. Kindle 10 nie wyłącza się całkowicie, tylko (nieużywany) przechodzi w stan płytszego lub głębszego uśpienia. Co ważne, z (płytszego) uśpienia wybudza się błyskawicznie, więc codzienne czytanie nie denerwuje oczekiwaniem, aż się Kindle uruchomi.

 

Choć w Kindle 10 brak spolszczenia menu, to książki w języku polskim można czytać bez problemów

 

Ograniczeniem w korzystaniu z Kindle 10 może być brak spolszczenia. Na język polski nie przetłumaczono menu (co akurat jest mniejszym problemem), brak jest także oficjalnych słowników języka polskiego (co można obejść, instalując słowniki stworzone przez użytkowników Kindle). Ale realnym problemem jest brak polskiej klawiatury. Z tego powodu nie można używać polskich znaków do pisania notatek czy wyszukiwania słów w tekście. Najnowszy format plików KFX nie przewiduje zdefiniowania języka polskiego.

 

Użycie słownika w Kindle 10

 

Kindle 10 jako czytnik książek

Kindle 10 służy przede wszystkim do czytania książek. I czytnik wywiązuje się z tego dobrze.

 

Polskie księgarnie mogą wysyłać na Kindle 10 zarówno bieżące zakupy jak i prenumerowane gazety, np. „Wyborczą” z Publio

 

Kindle 10 obsługuje e-booki w formacie MOBI (MOBI, AZW3, KFX). Podobnie jak inne modele z rodziny Kindle, ma raczej podstawowe opcje modyfikacji wyglądu tekstu. O ile regulacja wielkości czcionki jest wystarczająca (czternaście rozmiarów, pięć poziomów pogrubienia), to zakres ustawień marginesów (trzy ustawienia) jest zbyt mały. W większości książek marginesy są na czytniku za duże. Aby nie marnować powierzchni ekranu, muszę edytować pliki (a konkretnie definicje stylów w e-booku). Podobnie, „ręcznie” wprowadzam dzielenie wyrazów (przy pomocy wtyczki „Hyphenate This!” z programu Calibre) i wymuszam justowanie (jeśli go nie ma). Trochę to męczące na dłuższą metę. Wspomniane zmiany nie są konieczne do czytania e-booków, ale jednak wolę się chwilę pomęczyć i mieć taki wygląd, jaki mi pasuje.

 

Kindle 10 ma bardzo ładne czcionki (np. Bookerly, Caecilia), ale można dodać także własne

 

W czytniku są zarówno szeryfowe jak i bezszeryfowe kroje czcionek (w sumie dziewięć). Szczególnie ładnie (jak dla mnie) wygląda Bookerly i Caecilia. Można wgrać także własne, kopiując pliki OTF lub TTF do katalogu „fonts” w pamięci czytnika. Nie korzystam z tego, bo Bookerly i Caecilia mnie zadowalają. Miła jest też opcja wyświetlania zegarka (w otwartej książce) na górze ekranu. Bardzo przydatną cechą czytnika jest też możliwość powiększania ilustracji zawartych w e-bookach.

 

Aplikacja obsługująca wypożyczalnię Legimi, poprawnie wykrywa i obsługuje Kindle 10

 

Kindle 10 poprawnie współpracuje z aplikacją obsługującą wypożyczalnię Legimi. Więcej informacji na ten temat można znaleźć we wpisie „Legimi na Kindle – poradnik, jak korzystać”.

 

Jeśli książka ma kiepskie formatowanie (np. sporo jest takich pozycji w katalogu Legimi), to w Kindle 10 niewiele można z tym zrobić ze względu na ograniczone opcje formatowania tekstu dostępne w czytniku

 

Czytniki Kindle mają dość podstawowe funkcje, pozwalające na przystosowanie plików PDF do wyświetlania na małym ekranie. W zasadzie są dwie takie opcje i do wyświetlania prostych plików wystarczają. Pierwsza z nich to obrót tekstu na ekranie (przejście w tryb poziomy). Druga to wywołanie trybu kolumnowego (dwukrotne puknięcie w ekran). Dzięki temu czytnik powinien wyświetlać tekst rozciągnięty na całą szerokość i można wtedy czytać ekran po ekranie. Jak na podstawowy czytnik, szybkość wyświetlania PDFów jest akceptowalna.

 

Opcje dostosowania pliku PDF do ekranu Kindle 10

 

Choć podkreślam, że jest to podstawowy czytnik z rodziny Kindle, nie znaczy to bynajmniej, że jest tandetny. Może nie wygląda najładniej. Może na obudowę nie użyto najlepszego plastiku. Co najważniejsze - bardzo poprawnie i sprawnie spełnia swoje codzienne zadania. Nie zacina się, nie zawiesza, ochoczo reaguje na dotknięcia ekranu, dość szybko wczytuje i otwiera książki. Testując go przez ostatnie dwa miesiące, ani razu nie musiałem go resetować. Jednym słowem, to co ma robić – robi dobrze. Czego chcieć więcej od podstawowego modelu? Chyba tylko bardziej podstawowej ceny...

 

Kindle 10, gdzie kupić?

Oficjalnym sklepem, sprzedającym i wysyłającym do Polski czytniki Kindle, jest niemiecki Amazon. Wersja z 4 GB pamięci (bez reklam, wysyłana do Polski) kosztuje 93,01 EUR. Obok „tradycyjnie” czarnej obudowy, ten model dostępny jest także w białej obudowie. Edycji z reklamami obecnie do Polski nie można zamówić bezpośrednio. Sposobem na zamówienie takiej tańszej wersji, może być opisywany i testowany przeze mnie sposób przy pomocy pośrednika pocztowego. Jeszcze lepszym pomysłem jest poczekanie na promocję cenową, które w niemieckim Amazonie bywają co 1-2 miesiące. Warto też rozważyć zakup czytnika ze zwrotów lub używanego, w ramach amazonowej oferty Amazon Warehouse. Więcej na ten temat znajdziecie we wpisie „Jak UPOLOWAĆ niedrogi CZYTNIK - Kindle 10 z Amazon Warehouse”.

 

Reklama Kindle 10 - „teraz ze zintegrowanym oświetleniem” (źródło: amazon.de)

 

Wraz z czytnikiem, w pudełku znajduje się kabel USB. Nie ma potrzeby kupowania osobnej ładowarki, jeśli mamy już inną np. od tabletu czy smartfona. Czytnik Kindle może też być ładowany z portu USB w komputerze.

 

Kindle 10 w ofercie Amazon Warehouse (źródło: amazon.de)

 

Warto natomiast zainwestować w okładkę, ponieważ mimo solidnej konstrukcji, ekran E-Ink to wciąż dość delikatny element czytnika. Ze względu ma zmianę kształtu obudowy w Kindle 10, trzeba się pilnować, aby w opisie była wzmianka, że pasuje ona na Kindle 10, Kindle 2019 lub 10. generacji. Firmowa okładka kosztuje w Amazonie 31 EUR (ok. 135 PLN).

 

Podsumowanie

Kindle 10 to pierwszy z podstawowych modeli tej rodziny, który wyposażono w zintegrowane oświetlenie. Wpływa to na większe możliwości czytania, choćby tam, gdzie warunki oświetleniowe są słabe (poczekalnie, autobusy itp.). Niestety, ekran o rozdzielczości 167 ppi (800×600 pikseli) oferowany dziś w cenie ok. 400 PLN to lekkie nieporozumienie. Tego typu urządzenie powinno jednak być tańsze. Dlatego rekomenduję zakup Kindle 10 głównie w czasie promocji cenowych (w cenie ok. 310 PLN) lub jako sprzęt używany (w okolicy 200-250 PLN w ofertach z Amazon Warehouse). Warto podkreślić, że poza ekranem o słabej rozdzielczości, to całkiem sprawnie działający sprzęt, wyposażony co prawda w niewielką pamięć wewnętrzną, ale dorównujący funkcjonalnością nawet najdroższym czytnikom z rodziny Kindle.

 

Kindle 10 w podróży (Kovalam Beach, Kerala, Indie 2020 r.)

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli szukasz funkcjonalnego, sprawnie działającego sprzętu w niskiej cenie – poluj na Kindle 10 w czasie promocji lub na „używki” oferowane w Amazon Warehouse. A jeśli masz cztery stówki na nowy czytnik, pomyśl o którymś z tańszych PocketBooków.

 

 Plusy

- solidna konstrukcja;

- sprawne i stabilne działanie;

- prostota obsługi;

- wbudowane oświetlenie;

- dobry kontrast ekranu;

- funkcjonalność taka, jak w droższych urządzeniach marki Kindle;

- bezprzewodowa wysyłka e-booków (również z polskich księgarni);

- powiększanie rycin i tabel zawartych w książce;

- ładne czcionki (np. Caecilia, Bookerly);

- możliwość instalowania własnych czcionek (OTF, TTF);

- możliwość instalowania własnych słowników;

- możliwość wyświetlania zegarka podczas lektury;

- duża różnorodność okładek, zarówno firmowych jak i od zewnętrznych producentów;

- niewysoka cena (w czasie promocji);

 

Minusy

- ekran o archaicznej rozdzielczości;

- plastik obudowy sprawia trochę tandetne wrażenie;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- sporadyczny brak reakcji na dotyk;

- brak spolszczenia (polskiego menu, słowników, dzielenia wyrazów wg polskich reguł, polskich znaków na klawiaturze, wyszukiwania tekstu z polskimi znakami);

- niewielka pamięć wewnętrzna;

- małe możliwości regulacji marginesów;

- mało opcji dostosowania PDFów do małego ekranu;

- brak możliwości wymuszenia justowania tekstu;

- losowe pojawianie się (lub nie) okładek dla książek spoza Amazonu;

- wysoka cena (poza promocjami).

 

Parametry Kindle 10 wg producenta:

Ekran: przekątna 15,2 cm (6 cali) ekran E-Ink Carta i rozdzielczością 800×600 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy, 167 ppi;

Masa: 174 g;

Rozmiary: 160mm × 113mm × 8,7mm;

Żywotność baterii: do 4 tygodni;

Pamięć: ok. 2,8 GB wewnętrznej (4 GB pomniejszona o pliki systemu operacyjnego);

Czcionki: 7 krojów łacińskich czcionek;

Obsługiwane formaty tekstowe: Kindle Format 8 (AZW3), Kindle (AZW), TXT, PDF, MOBI, PRC;

Łączność: Wi-Fi, USB (2.0);

System: linux;

Główne funkcje: słowniki (bez polskiego), przeszukiwanie książek, zakładki, wbudowana przeglądarka WWW;

APLIKACJA Empik Go na czytniki inkBook teraz MA podział wyrazów

W tym tygodniu ukazała się aktualizacja aplikacji Empik Go na czytniki inkBook. Najważniejsza nowość, którą może się ona teraz pochwalić, to podział wyrazów i możliwość wymuszenia justowania. Tekst e-booków czytanych w ramach abonamentu Empik Go wygląda po prostu lepiej. Ale, żeby się tym cieszyć, musiałem się wcześniej trochę nagimnastykować. Jeśli i Wy macie kłopoty z przeprowadzeniem aktualizacji – czytajcie dalej. Jeśli nie macie – też poczytajcie.

 

Aplikacja Empik Go dostępna jest w wersji 1.1.0.11, datowanej na 24 II 2020 r.

 

Aktualizacja aplikacji Empik Go nie przeszła (przynajmniej u mnie) tak gładko, jak to jest w przypadku innych urządzeń z Androidem. W przypadku inBooka musiałem się chwilę nagłowić, zanim udało mi się ją wgrać i uruchomić. Ale po kolei! Informacja o aktualizacji powinna pojawić się w pasku powiadomień, po podłączeniu czytnika do internetu. Taka sama wiadomość widnieje też wtedy w aplikacji InkBook Apps. Po tej dobrej wiadomości, nadeszła też zła. Otóż w tym samym czasie poprzednia wersja Empik Go przestała się synchronizować z moim kontem, pokazując informację o braku połączenia z internetem (choć takowe jak najbardziej było aktywne). Aplikacja na telefonie nie wykazywała wtedy żadnych problemów.

 

Nowy wygląd strony startowej aplikacji Empik Go na czytniku inkBook

 

Ale to jeszcze nic, bo nie byłem w stanie wykonać „normalnej” aktualizacji. Próby uruchomienia instalacji nie dawały żadnego sensownego rezultatu. Plik aktualizacyjny się pobierał, instalowanie niby się rozpoczynało i samo z siebie kończyło, jednak bez spodziewanego efektu. Na czytniku wciąż pozostawała poprzednia wersja programu. Postanowiłem więc usunąć poprzednią wersję, co zakończyło się też skasowaniem pobranych wcześniej plików książek. Ale przynajmniej aktualizacja ruszyła już bez problemów i zakończyła się sukcesem.

 

 

Dodana właśnie funkcja dzielenia wyrazów, nazywa się "Przenoś wyrazy do nowej linii" - warto ją aktywować

 

Zalogowałem się ponownie do nowej wersji programu, ale wtedy znowuż dowiedziałem się, że przekroczyłem liczbę (dwóch) dopuszczalnych urządzeń. I oczywiście z Empik Go na tymże czytniku korzystać nie mogę. Po wejściu w opcje, okazało się, że widnieje tam czytnik inkBook (na którym to sprawdzałem) oraz telefon. Czyli w sumie dwa urządzenia, które miałem do tej pory. A więc nie powinno być problemu. Ale jednak był. Długo się nie zastanawiałem i postanowiłem usunąć z listy właśnie tenże czytnik. I okazało się to decyzją słuszną. Po wyrejestrowaniu czytnika, czytnik się zarejestrował i aplikacja uzyskała dostęp do mojego konta... Dziwne, ale prawdziwe. Nie warto tego roztrząsać, grunt, że zadziałało.

 

Lista urządzeń zarejestrowanych na moim koncie. Usunąłem czytnik i wtedy... zarejestrował się czytnik

 

Jeśli więc macie inkBooka i chcecie zainstalować nową wersję aplikacji, to już wiecie jak :) Poza podziałem wyrazów zobaczycie też nowy ekran startowy. Według informacji w opisie aktualizacji, aplikacja może się uruchamiać wraz ze startem czytnika. Ale nie wpadłem jeszcze na to, jak tego dokonać... Może Wam się uda?

 

Pierwsza AKTUALIZACJA oprogramowania czytników BOOKEEN Diva i Diva HD

Dwa najnowsze czytniki francuskiej firmy Bookeen, które miały premierę pod koniec roku 2019, doczekały się pierwszej aktualizacji oprogramowania wewnętrznego. Firmware oznaczone numerem 1.1 nosi datę 17 stycznia 2020 r. Przy okazji wyjaśniła się sprawa z językiem polskim. Na temat spolszczenia czytników miałem wątpliwości podczas ich premiery. I faktycznie, na razie go brak.

 

Bookeen Diva HD

Bookeen Diva HD w firmowej okładce

 

Początkowo w czytnikach Bookeen Diva uwzględniono menu tylko w trzech językach. Był to angielski, francuski oraz rosyjski. Styczniowa aktualizacja dodała do tej listy: niemiecki, węgierski oraz włoski. Dowiedziałem się, że trwają prace nad dodaniem kolejnych wersji językowych. Zostaną one zapewne dodane w ramach kolejnych aktualizacji systemowych. Póki co, nie wiadomo, kiedy pojawi się język polski.

 

Poza tym, nowe oprogramowanie wprowadza trochę poprawek, w tym naprawia błędy podczas wyświetlania plików graficznych w dokumentach w formacie PDF. Pojawiło się także kilka nowych opcji. To m.in. czcionka Open Dyslexic oraz możliwość wykorzystania bieżącej strony jako wygaszacza ekranu (obok wcześniej obecnych firmowych wygaszaczy, okładki bieżącej lektury oraz własnego pliku graficznego). Aktualizacja zarówno dla modelu Bookeen Diva jak i Bookeen Diva HD, powinna być dostępna do pobrania po podłączeniu czytnika do internetu (OTA).

 

Dziesięć MITÓW o czytnikach Kindle – PRAWDA czy FAŁSZ?

Chwilę temu pojawił się w jednej z grup na FB wpis o tym, jakie to złe są czytniki Kindle i ekosystem Amazonu. Napisałem wtedy na szybko trochę emocjonalną odpowiedź, a wtedy autorka usunęła swój wpis. Trochę szkoda mi tego mojego tekstu, ale w sumie temat ciekawy, więc postanowiłem odtworzyć „zarzuty” kierowane w stronę urządzeń marki Kindle oraz tok swojego myślenia. Wracam do tematu bo to nie pierwszy i zapewne nie ostatni wpis tego typu. Popatrzmy, jakie „mity” niesie niekiedy ze sobą myślenie o kindelkach.

 

 

Mit pierwszy - Kindle mają „niepotrzebne bajery”

Wiele razy widziałem podobny argument u osób, które niby to pytały o wybór czytnika, a w końcu okazywało się, że raczej pokątnie promują jakiś przedpotopowy model, zalegający w magazynach polskich sklepów. W zależności od potrzeb naganiaczy, jako „bajery” podawano różne funkcje czytników:

- bezprzewodową przesyłkę plików wprost do czytnika;

- wodoodporność;

- dotykowy ekran;

- oświetlenie ekranu;

- możliwość korzystania z polskiego słownika;

- dzielenie wyrazów wg polskich reguł;

- odtwarzanie audiobooków;

- fizyczne przyciski zmiany stron.

 

Wiele osób twierdzi, że oświetlenie w czytniku traktowało jako zbędny bajer, aż do momentu, gdy je przetestowali w praktyce... (czytanie na dworcu autobusowym - kadr z indyjskiej reklamy Kindle Paperwhite 3)

 

Nie twierdzę, że prosty czytnik jest zły. Wierzę, że poza specjalistami od szeptanego marketingu, są także ludzie, którzy takowych faktycznie szukają i nie potrzebują np. dotykowego ekranu a za to chcą mieć urządzenie jak najtańsze. Twierdzę tylko, że skreślanie przy tej okazji czytników Kindle przeczy idei poszukiwania dobrego sprzętu. Akurat czytniki tej marki mają funkcje, które są przydatne przydają i polepszają komfort korzystania z urządzenia zwanego czytnikiem książek. Gdyby „dodatkowe” funkcje niosły ze sobą widoczną różnicę w cenie, wtedy to co innego. Ale co wtedy gdy oferują coś więcej w tej samej cenie, co konkurencja?

 

Mit pierwszy – fałsz. Czytniki Kindle nie mają „niepotrzebnych bajerów”. Przecież nie ma obowiązku korzystania z funkcji, których nie potrzebujemy (skoro nie zwiększają ceny sprzętu, patrz: mit szósty).

 

Mit drugi - Kindle fatalnie obsługuje PDFy

Format PDF nie jest przeznaczony na czytniki książek. Na czytnikach należy korzystać w pierwszym rzędzie z e-booków w „czytnikowych” formatach plików, czyli MOBI (Kindle) i EPUB (pozostałe marki). Ekran z papieru elektronicznego nie odda kolorów i nie pozwoli na płynne przesuwanie/skalowanie obrazu. Z urządzeń mobilnych, do PDFów prędzej bym polecił w miarę szybki tablet z dobrym wyświetlaczem. Natomiast większość czytników faktycznie słabo sobie z PDFami radzi. Aby to zmienić, powstały nawet specjalne urządzenia do pracy właśnie z takimi dokumentami. I ceny też mają one raczej specjalne – np. Sony Digital Paper z ekranem o przekątnej 10,3 cala oficjalnie wyceniono na ok. 500 USD (prawie 2 tys. PLN).

 

Pozostając w kręgu czytników z bardziej przystępną ceną, okazuje się, że akurat kindelki radzą sobie całkiem dobrze z plikami PDF. Robią to przede wszystkim szybko. Nie mają tak rozbudowanych narzędzi jak np. PocketBooki, ale nadrabiają sprawnością wyświetlania. Można w nich skorzystać z trybu kolumnowego (obcięcie marginesów) oraz wyświetlania w poziomie (tryb landscape) i PDFy daje się czytać. Sam parę ładnych książek w ten sposób przeczytałem.

 

Mit drugi – fałsz. Kindle (jak na czytniki) radzą sobie z PDFami całkiem sprawnie i znacznie lepiej od większości konkurencyjnych urządzeń tego typu. Są czytniki, które mają więcej opcji przetwarzania plików PDF (np. PocketBooki) lub lepiej je wyświetlają np. ze względu na wielkość ekranu. Ale czytniki Kindle są wciąż jednymi z najszybszych pod tym względem.

 

Mit trzeci - w czytnikach Kindle są takie same ekrany jak w innych czytnikach

Czytniki obecne na europejskim czy amerykańskim rynku korzystają z papieru elektronicznego pochodzącego z fabryk jednego producenta - firmy E-Ink. W związku z tym, może się wydawać, że takie same parametry wymienione w specyfikacji różnych czytników, będą odpowiadać identycznym wrażeniom przy czytaniu. Tak niestety nie jest. Są czytniki, które cechuje bardzo ładny kontrast, inne zaś (teoretycznie z takim samym ekranem) już tak dobrego efektu nie dają. I tu dość często widać różnicę na korzyść czytników Kindle. Zazwyczaj ich ekrany mają mniej szare tło i bardziej wypełnione czernią litery, a w końcowym efekcie – ładniej wygląda na nich tekst, niż w innych czytnikach. Nie zawsze tak jest, o czym można się przekonać porównując bezpośrednio Kindle z Kobo (często na korzyść tych drugich). Szczególnie udało się to jednak w Kindle Voyage, którego ekran może zawstydzić np. bieżący, najdroższy model z tej rodziny - Kindle Oasis 3. Choć temu ostatniemu na pewno trudno zarzucić złą jakość wyświetlanego tekstu.

 

Kindle Voyage (premiera w roku 2014) wciąż uważany jest za jeden z najlepszych czytników Amazonu, a ekran może "zawstydzić" najnowsze modele

 

Dlaczego tak jest? Nie do końca mam co do tego pewność. Rozważania na ten temat trochę wykraczają też poza ramy niniejszego wpisu. W skrócie: obstawiam m.in. trzy czynniki, takie jak poziom kontroli jakości, precyzyjne dopracowanie podstawowych sterowników ekranów (tzw. waveform) oraz różne pomysły producentów czytników na dodatkowe warstwy pokrywające sam ekran a odpowiadające np. za reakcję na dotyk.

 

I tak, ekrany w czytnikach Kindle też mogą się tłuc. To najdelikatniejsza część każdego czytnika. Choć akurat bieżące modele Kindle, dzięki solidnej konstrukcji obudowy (szczególnie np. Kindle Oasis 3 z metalowymi pleckami), wydają się trwalsze niż wcześniej. Jednak dopiero E-Ink w technologii Mobius (zastosowany np. w czytniku PocketBook InkPad X lub Kobo Forma) daje szansę na zlikwidowanie tej przypadłości.

 

Mit trzeci – częściowo prawda. Jednak często mając „identyczny” ekran jak u konkurencji, w Kindle otrzymać możemy realnie lepszy wygląd tekstu. To jednak zależy od konkretnych modeli a czasem i egzemplarzy.

 

Mit czwarty - Kindle nie są po polsku

Fakt, czytniki Kindle nie zostały spolszczone. Brak jest: polskiego menu, polskiej klawiatury, dzielenia wyrazów wg polskich reguł. A sam Amazon nie sprzedaje polskich e-booków. Na szczęście jest wiele świadectw, że nawet wiekowe osoby bez znajomości języka angielskiego, z powodzeniem korzystają z czytników. A to dzięki dużej intuicyjności cechującej te urządzenia. Z mojego doświadczenia wynika, że łatwiej nauczyć kogoś czytania e-booków na czytniku Kindle niż posługiwania się smartfonem. Są jednak zapewne i takie osoby, które sobie z taką barierą językową i technologiczną nie poradzą. Z powodu trudnego dostępu do polonizacji Kindle, w takim przypadku faktycznie lepiej poszukać innej marki. Polskie menu mają np. czytniki PocketBook.

 

Obsługa islandzkiego czy suahili w Kindle niespecjalnie nas urządza, to fakt

 

Mit czwarty – prawda.

 

Mit piąty - na Kindle nie da się czytać e-booków w formacie EPUB

To prawda, choć zarzut jest trochę wydumany. A to dlatego, że chyba wszystkie polskie księgarnie sprzedają e-booki zarówno w postaci pliku MOBI (na Kindle) jak i EPUB (na pozostałe czytniki). Jeśli jednak ktoś nagromadził książki akurat w EPUBach, to z czytaniem ich na kindelku też nie powinien mieć większych kłopotów. Są na to dwa proste sposoby. Pierwszy to wgranie ich do pamięci czytnika za pomocą bezpłatnego programu Calibre. W trakcie przesyłania, pliki zostaną automagicznie zamienione na MOBI. Wystarczy wysłać te pliki na adres poczty elektronicznej przypisany do czytnika, wcześniej zmieniając im rozszerzenie z *.epub na *.jpg. Dotrą na czytnika jako pliki MOBI.

 

Mit piąty – prawda, ale niewygodna.

 

Mit szósty - Kindle to takie produkty Apple wśród czytników

OK, niektórzy użytkownicy czytników Kindle zachowują się jak „stereotypowy” posiadacz produktu firmy Apple. Najnowszy przykład to choćby wpis jednego z członków jednej z grup na FB, związanej z czytnikami - „Poza tym to jest … a nie Kindle Oasis, gorsza marka gorsze rezultaty”. W miejsce trzech kropek można w zasadzie wstawić dowolną nazwę. Na szczęście takie podejście to jednak rzadkość.

 

Produkty Apple (poza solidnością wykonania) znane są m.in. z tego, że ich cena ustalana jest przez wykreowaną popularność marki, a nie rzeczywistą funkcjonalność czy przyjazność użytkownikom. Jest oznaką statusu, a za to się płaci. I ludzie płacą, o czym świadczą kolejne rekordowe zarobki producenta. Ale w przypadku kindelków jest jednak inaczej. Cena bynajmniej nie jest z kosmosu, a w czasie raz po raz organizowanych promocji cenowych – stosunek jakości do ceny jest trudny do pobicia przez (mniejszych) konkurentów. Czy wyobrażacie sobie, że najnowszy iPhone kosztuje w oficjalnym sklepie, przed najbliższymi świętami np. 2/3 ceny porównywalnych sprzętowo modeli konkurencji? No właśnie! I to już zupełnie obala mit szósty.

 

Mit szósty – fałsz, choć nawet niektórzy użytkownicy kindelków by chcieli aby był prawdziwy.

 

Mit siódmy - Amazon ma zamknięty ekosystem

Zamknięcie dotyczy jedynie audiobooków. One akurat (jeśli chcemy odtwarzać je na czytnikach Kindle) muszą pochodzić z firmowego sklepu Audible. To funkcja, która przez przeciwników marki często wskazywana jest też jako „niepotrzebny bajer” (patrz: mit pierwszy). Jednak już własne e-booki w formacie MOBI można przesyłać do czytnika zarówno bezprzewodowo jak i przez kabel USB. Jest nawet do tego specjalna aplikacja „Send to Kindle”. Ekosystem Amazonu można więc spokojnie wykorzystać do własnych celów (i własnych e-booków). Książki w formacie EPUB także nie powinny stanowić problemu (patrz mit piąty). Tak na marginesie, to już bardziej zamknięty ekosystem ma Kobo (własne pliki można wgrać tylko przez kabel).

 

Amazon udostępnia nawet specjalną aplikację, którą można wykorzystać do wysyłki własnych plików firmowej do chmury jak i czytnika Kindle

 

Mit siódmy – częściowo prawda. Najważniejsze elementy ekosystemu są przyjazne i otwarte dla użytkowników.

 

Mit ósmy - Amazon mnie szpieguje, a inni nie

Tak, to może być prawda, choć tylko częściowo. Inni też szpiegują, choć to Amazonu nie tłumaczy. No cóż, warto wiedzieć, że dziś wszystkie większe internetowe serwisy zapisują bardzo szczegółowe dane o naszym zachowaniu w sieci. Przoduje w tym Google czy Facebook, ale Amazon też to robi. Zarówno w sensie jednostkowym, jak i w odniesieniu do statystycznie opisanych zbiorowych zachowań użytkowników różnych urządzeń dostarczanych na rynek przez firmę. Amazon nie jest w tym odosobniony, choć to niewielka pociecha dla osób dbających o swoją prywatność. Szeroko opisał to ostatnio Robert Drózd (Świat Czytników) we wpisie „Czy Amazon śledzi każdy nasz ruch na Kindle? Dostałem swoje dane i oto, co w nich znalazłem”. Amazon ma szerokie możliwości śledzenia zachowań swoich klientów także poza czytnikami. Zastrzeżenia budzą szczególnie firmowe produkty Amazonu: na przykład sprzęty wyposażone w asystenta głosowego (Alexa) czy przekazujące obraz i dźwięk bezprzewodowe kamery zintegrowane z dzwonkiem do drzwi wejściowych do domu. Wciąż nie wiadomo, do czego miał służyć np. mikrofon w czytnikach Kindle 3 Keyboard. Amazon, podobnie jak inne firmy, posługuje się analizami opartymi na wielkich zbiorach danych, a takiego materiału największy sklep internetowy ma zapewne bez liku (por. np. Seth Stephens-Davidowitz „Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy”).

 

Seth Stephens-Davidowitz  „Wszyscy kłamią”... i wszyscy szpiegują... Książkę w każdym razie polecam!

 

Chcąc zminimalizować śledzenie naszych zachowań, można uciec się do izolowania urządzeń od sieci, zasłaniania kamer czy niewyrażaniu zgód na przetwarzanie naszych danych (czy ta ostatnia czynność coś daje, trudno powiedzieć). W czytnikach Kindle warto też wejść do menu Settings/Device Options/Advanced Options/Privacy i zaznaczyć „Disable”.

 

Ekran ustawień "prywatności" w Kindle

 

Mit ósmy – częściowo prawda. Czytniki Kindle zbierają o nas dane. Część z nich potrzebna jest zwyczajnie do prawidłowego funkcjonowania czytnika. Tylko włączenie trybu samolotowego oraz unikanie otwartych sieci wi-fi daje szansę na zachowanie prywatności przy korzystaniu z tego typu urządzeń mobilnych.

 

Mit dziewiąty - łatwo można zostać oszukanym, kupując używany czytnik Kindle

Mam wrażenie, że polskie serwisy ogłoszeniowe pełne są oszukańczych ofert. Całkiem sporo pojawia się czytników niby nowych „ale otwartych tylko do sprawdzenia”, niby „powystawowych” czy wręcz pochodzących zapewne z kradzieży lub przekrętu (bez możliwości rejestracji w Amazonie). Uczciwością nie grzeszą też niektóre sklepy handlujące czytnikami Kindle w Polsce, pochodzącymi np. spoza Europy. Zadziwia mnie wciąż jak już się już przyzwyczailiśmy do otaczających nas kłamstw z „telefonami za złotówkę”, „ratami zero procent”, ogłoszeniami „oddam” (z „ceną na priv.”) czy samochodami z cofniętymi licznikami i traktujemy je jako coś normalnego w naszej rzeczywistości. Przy używanych czytnikach Kindle można jednak po prostu wybrać zakup w Amazonie.

 

Niby "bezpłatne" ale jednak z ceną "na priv" (źródło: fb.com)

 

Mit dziewiąty – częściowo prawda. Aby nie dać się oszukać przy zakupie urządzenia z drugiej ręki, trzeba się na czytnikach dobrze znać. Wtedy można liczyć na ominięcie szerokim łukiem oszustów z serwisów ogłoszeniowych. Albo trzeba po prostu kupować w Amazon Warehouse.

 

Kindle 10 w ofercie Amazon Warehouse (źródło: amazon.de)

 

Bieżąca oferta używanych czytników Kindle

Kindle 10

(oferty zależne od dostępności, ceny zależne od stanu czytników)

Kindle Paperwhite 4

(oferty zależne od dostępności, ceny zależne od stanu czytników)

Kindle Oasis 3

(oferty zależne od dostępności, ceny zależne od stanu czytników)

 

 Mit dziesiąty – nie kupię Kindle w Polsce

Można kupić bezpośrednio, nawet osobiście w fizycznym sklepie, ale lepiej tego nie robić. Zakup w Amazonie nie wymaga specjalnych umiejętności, a za przesyłkę dostarczoną bezpośrednio na polski adres nie musimy dopłacać. Jedyna niedogodność, to że musimy zamawiać dostawę kurierem. Nie można odebrać paczki w paczkomacie czy urzędzie pocztowym.

 

Kindle Oasis 2 w polskim sklepie był oferowany o ponad 400 PLN drożej niż normalnie w Amazonie

 

Ceny w polskich sklepach są też zwykle mocno zawyżone. Jeśli się nam nie spieszy z zakupem, warto poczekać na obniżkę ceny przy okazji organizowanych co miesiąc/dwa promocji w Amazonie. Najdroższy (i najbardziej zaawansowany model) czytnik z rodziny – Kindle Oasis 3 można zamówić do Polski tylko przez pośrednika pocztowego.

 

Bieżąca oferta nowych czytników Kindle

Kindle 10

(biały, 4 GB, wi-fi)

cena 93,01 EUR (ok. 400 PLN)

Ekran 6” (15,2 cm), E-Ink Carta 800×600, 167 ppi, oświetlenie 4 LEDy

Kindle 10

(czarny, 4 GB, wi-fi)

cena 93,01 EUR (ok. 400 PLN)

Ekran 6” (15,2 cm), E-Ink Carta 800×600, 167 ppi, oświetlenie 4 LEDy

Kindle Paperwhite 4

(czarny, 8 GB, wi-fi)

cena 144,70 EUR (ok. 625 PLN)

Ekran 6” (15,2 cm), E-Ink Carta, 1430×1080, 300 ppi, oświetlenie 5 LEDów; wodoodporny

Kindle Paperwhite 4

(czarny, 32 GB, wi-fi)

cena 175 EUR (ok. 760 PLN)

Ekran 6” (15,2 cm), E-Ink Carta, 1430×1080, 300 ppi, oświetlenie 5 LEDów; wodoodporny

Kindle Oasis 3

(grafitowy, 8 GB, wi-fi)

cena 229,99 EUR (ok. 995 PLN)

Ekran 7” (17,7 cm ) E-Ink Carta, 1680×1264, 300 ppi, wodoodporny, oświetlenie 25 LEDów, regulowana temperatura barwowa oświetlenia, zamówienie do Polski przez pośrednika pocztowego

Kindle Oasis 3

(grafitowy, 32 GB, wi-fi)

cena 259,99 EUR (ok. 1 120 PLN)

Ekran 7” (17,7 cm ) E-Ink Carta, 1680×1264, 300 ppi, wodoodporny, oświetlenie 25 LEDów, regulowana temperatura barwowa oświetlenia, zamówienie do Polski przez pośrednika pocztowego

Kindle Oasis 3

(złoty, 32 GB, wi-fi)

cena 259,99 EUR (ok. 1 120 PLN)

Ekran 7” (17,7 cm ) E-Ink Carta, 1680×1264, 300 ppi, wodoodporny, oświetlenie 25 LEDów, regulowana temperatura barwowa oświetlenia, zamówienie do Polski przez pośrednika pocztowego

 

Mit dziesiąty – fałsz. Ale tak czy inaczej nie warto kupować czytników Kindle w Polsce, ponieważ zazwyczaj słono przepłacamy i możemy zostać nabici w butelkę, kupując sprzęt z dystrybucji spoza Europy – a wtedy żegnaj amazonowa gwarancjo! Oficjalnym źródłem czytników Kindle dla klientów z Polski pozostaje (póki co) niemiecki Amazon.

 

Podsumowanie

Z czytników Kindle korzystam od 2011 roku. Poza pierwszymi trzema modelami wypuszczonymi przez firmę, wszystkie inne miałem dłuższą chwilę w rękach lub je nawet testowałem i recenzowałem. Moje opinie mają więc pewne podstawy. Nie mam pewności, skąd się bierze wiele postaw wrogich tej marce. Mogę się domyślać, że część z nich wynika ze zwykłej niewiedzy i uleganiu działaniom marketingowym prowadzonym na naszym rynku. Amazon praktycznie nie reklamuje u nas czytników, a ich popularność nie wynika wprost z marketingu prowadzonego przez amerykański sklep. Nie uważam, że ta marka zasługuje na wrogość, nawet jeśli jest najpopularniejsza w Polsce. Taka pozycja rynkowa to nie przypadek. Nie twierdzę też, że jest jedyna i najlepsza dla każdego, o czym chyba najlepiej świadczą rozliczne recenzje urządzeń innych marek na moim blogu. Uważam że Kindle zawdzięcza swoją pozycję bardzo dobrej jakości sprzętu, sprawności oraz prostocie użytkowania, tudzież dbaniu o klienta. Czego konkurencji jak i sobie można też życzyć.

 

Kindle 10 jako wierny towarzysz podróży to nie mit (Kovalam Beach, Kerala, Indie 2020 r.)

 

Odsyłacze do czytników, zawarte w tekście, są częścią programu afiliacyjnego Amazon.