869 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

Rakuten Kobo przejmuje część Tolino od Deutsche Telekom

Niemiecki urząd antymonopolowy (Bundeskartellamt) nie widzi przeciwwskazań w przejęciu części technologicznej platformy Tolino od Deutsche Telekom przez Rakuten Kobo. O planach japońskiej firmy pisałem w grudniu (wpis: „Rakuten Kobo w sojuszu Tolino – oficjalnie”), gdy potwierdziły się wcześniejsze internetowe doniesienia na ten temat. Oficjalne stanowisko niemieckiego regulatora rynku jest takie, że rozszerzenie działań Kobo nie jest zagrożeniem dla konkurencyjności na rynku niemieckim.

 

Marka Rakuten Kobo na pudełku czytnika Kobo Touch 2.0 (Berlin, 2015 r.)

 

W oficjalnym materiale prasowym, cytowana jest wypowiedź Andreasa Mundta, prezesa Bundeskartellamtu. Powiedział on między innymi, że „platforma Tolino ma ważną pozycję na rynku e-booków obok lidera, jakim jest Amazon. Przejęcie przez Rakutena nie spowoduje komplikacji pod względem konkurencyjności. Rakuten jest ważnym graczem globalnym, ale w rynku e-booków w Niemczech, jego udział był do tej pory niewielki (niem. „Die Plattform tolino hat im E-Book Markt in Deutschland neben dem Marktführer Amazon eine wichtige Marktposition. Der Erwerb durch Rakuten bringt aber keine wettbewerblichen Probleme mit sich. Rakuten ist zwar global ein wichtiger Player, im E-Book-Bereich in Deutschland ist das Unternehmen aber bislang ein eher kleinerer Wettbewerber.”).

 

Niejako przy okazji, w uzasadnieniu stanowiska niemieckiego urzędu, wskazano na kilka cech niemieckiego rynku. E-booki stanowią około 5% całego rynku książek. Podkreślono m.in. wiodącą rolę Amazonu. Urząd ocenił udział e-booków na czytniki Kindle na ok. 50%, podczas gdy na dystrybucję udziałowców platformy Tolino ma przypadać od 30 do 40%. Wskazano, że udział pozostałych graczy (wymieniono księgarnie Kobo, Apple oraz Google) jest niewielki. Każda z nich ma udziały rynkowe rzędu kilku procent. W świetle tych danych, połączenie sił Tolino i Kobo samo w sobie nie zmienia w sposób istotny układu sił.

 

Całość, omówionego przeze mnie powyżej oświadczenia Bundeskartellamtu, można znaleźć tutaj.

 

YotaPhone 2 – recenzja ekranu E-Ink w smartfonie

 

YotaPhone 2 kupiłem z kilku powodów. Pierwszym było wspomnienie klapki z ekranem E-Ink dla Samsunga Galaxy S IV, którą na targach IFA 2013 w Berlinie pokazał PocketBook. Jednak PocketBook Cover Reader nie został wprowadzony na polski rynek. Drugim powodem było przekonanie, że ekran E-Ink może z powodzeniem być wykorzystywany do normalnej pracy. O tym przekonałem się prawie na targach IFA 2014, gdy bawiłem się chwilę telefonem Onyksa. Zaskoczyła mnie wtedy prędkość działania telefonu z E-Inkiem. Urządzenie okazało się jednak tylko targową efemerydą. Trzecim powodem była szansa na połączenie mobilności i wygody czytania w YotaPhone 2. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że w roku bieżącym po raz pierwszy można było go kupić w Chinach za równowartość kilkuset a nie kilku tysięcy złotych. I jak tu nie wykorzystać takiej okazji i nie kupić telefonu do testów na blogu? W kilka miesięcy po zakupie mogę więc niniejszym przedstawić „czytelniczą” recenzję smartfonu YotaPhone 2.

 

YotaPhone 2 przed pudełkiem (widoczny tył z ekranem E-Ink)

 

YotaPhone 2 – gdzie kupić?

Yota jest marką jednego z największych operatorów komórkowych w Rosji – MegaFon (ros. МегаФон). Spółka oferuje sprzęt pod własną marką Yota od 2011 roku. Notatka prasowa anonsująca smartfon YotaPhone 2 w roku 2014, była publikowana również w wielu polskich serwisach internetowych, ale jego obecność w polskich sklepach ominęła mnie jakoś. Może dlatego, że zapowiadana cena bardziej mi się kojarzyła ze średnią krajową pensją netto niż z ceną telefonu. Nawet informacja o obniżce ceny do 2 500 PLN nie podniosła mi ciśnienia na tyle, żeby myśleć o jego zakupie (jestem z Galicji).

 

Pudełko z YotaPhone 2 zrobiło na mnie wrażenie i pod względem zawartości jak i wyglądu

 

Jednak kilka miesięcy temu zelektryzowała mnie wieść, że pojawiła się nowa możliwość – YotaPhone 2 z Chin. Ja akurat wybrałem sklep banggood.com chcąc mieć pewność, że kupuję nowy sprzęt, bez modyfikacji dokonywanych ewentualnie przez sprzedawcę z Chin. Telefon kosztuje tam obecnie 140 USD (ok. 585 PLN). Tak więc po dwóch godzinach zastanawiania i dwóch tygodniach oczekiwania (na które złożyło się także uiszczenie polskiego VATu), stałem się posiadaczem telefonu z chińskiej dystrybucji.

 

YotaPhone 2 – czy kupić?

Przed ewentualnym zakupem telefonu z Chin warto wiedzieć, że smartfony Yota przeznaczone na chiński rynek, posiadają starszą wersję zarówno Androida jak i firmowych aplikacji - bez możliwości ich aktualizacji. Sprzedawane tam modele oznaczone są symbolem YD206. Naturalną koleją rzeczy, pierwszą czynnością w nowym telefonie była więc, w moim przypadku, zmiana na oprogramowanie europejskie. Po tej procedurze oznaczenie telefonu zmienia się na YD201 i pojawia się możliwość dostępu do aktualizacji oprogramowania od producenta.

 

Samej procedurze zmiany systemu nie poświęcę tu miejsca. A i osób nieobeznanych z Androidem do niej zachęcać nie będę. W sieci można znaleźć sporo wpisów na ten temat. U mnie zadziałała następująca procedura:

- uruchomienie telefonu w trybie „Download”;

- upewnienie się, że w komputerze jest zainstalowany sterownik ADB oraz Qualcomm;

- pobranie narzędzia „flashtool” z serwera Yota;

- pobranie przy jego pomocy najstarszej dostępnej wersji europejskiego firmware'u (czyli 4 EU);

- instalacja Androida w wersji 4;

- przejście w tryb „Downloading” poprzez „Recovery”;

- pobranie dalszych aktualizacji już z poziomu menu systemu przez wi-fi (OTA).

Według mojego rozeznania, jest przynajmniej jedna różnica sprzętowa między wersją chińską (YD206) a europejską (YD201). To moduł radiowy. Otóż telefony z rynku chińskiego obsługują pasma LTE – B1 i B3, a europejskie – B3, B7 i B20. W Polsce używane są pasma B1, B3, B7, B20 oraz B38. Mój egzemplarz łączy się w trybie LTE w sieci Play bez problemu.

 

Android w telefonie pozbawiony jest udziwnień, i bardzo dobrze

 

Koniec końców mogę się cieszyć telefonem z najnowszym dostępnym na niego systemem (Android OS 5.0 Lollipop) wraz z aktualnymi programami firmowymi, służącymi m.in. do obsługi ekranu E-Ink (na czym najbardziej mi zależało). Na początku grudnia 2016 roku firma zaprosiła użytkowników do testowania Androida w wersji 6.0 (Marshmallow). Jest więc szansa na dalsze aktualizacje. Plotki o rezygnacji z Androida i przejściu na Sailfish OS nie zostały tym samym potwierdzone.

 

Po wgraniu oprogramowania przeznaczonego dla wersji europejskiej, można pobierać aktualizacje systemowe z poziomu menu ustawień

 

YotaPhone 2 – konstrukcja

Smartfon wygląda bardzo dobrze. Wiem, że to kwestia gustu, ale YotaPhone ma w sobie coś, co skłania do myślenia, że osoby, które go projektowały, rzeczywiście się do tego przyłożyły. Przód jest jednolicie czarny i płaski, a tył ma delikatne zaokrąglenia na bokach. Również ekran E-Ink jest częścią zaprojektowanej całości, a nie przypadkowo dodanym elementem. Jest jednak jedno ale – telefon sprawia wrażenie przeraźliwie śliskiego. Wzięcie go do ręki, skutkuje natychmiastowym odruchem użycia do tego przynajmniej trzech rąk, aby go przypadkiem nie upuścić. Przód jest gładki i śliski, ponieważ całość pokryta jest szkłem Gorilla Glass 3, ale również tył, choć trochę bardziej matowy, to jednak jest zaokrąglony i również pokryty szkłem (Gorilla Glass 2). Wrażenie zagrożenia upuszczeniem potęguje oczywiście pamięć o delikatnym charakterze ekranów E-Ink. Nie tylko trzymanie jest ryzykowne, nawet położenie go na płaskim stole wciąż wydaje się być niebezpieczne. Ciągle odnosi się wrażenie, że nawet z takiego miejsca może się zsunąć! A niełatwo temu zapobiec, ponieważ możliwości założenia etui są ograniczone. Chyba większość telefonów chroni się poprzez dołożenie choćby „plecków”. Tutaj nie mają one sensu, bo zakrywałyby tylni ekran. Jedynym sensownym rozwiązaniem pozostaje chyba tylko silikonowa obwódka (tzw. bumper). Ochrania co prawda tylko brzegi, ale nie zasłania ekranów i znacznie redukuje poślizg zarówno w rękach jak i wtedy, gdy telefon gdzieś położymy. Inne rozwiązania codziennej ochrony YotaPhone 2 nie mają sensu.

 

Przyciski regulacji głośności mogą służyć również do zmieniania stron w e-bookach

 

Trudno mi się wypowiadać na temat komponentów zamontowanych we wnętrzu telefonu. Podczas podejmowania decyzji o zakupie, priorytetowy był dla mnie ekran E-Ink. Ale i przedni wyświetlacz AMOLED sprawia bardzo przyzwoite wrażenie, choć mógłby być jaśniejszy. Przy rozdzielczości 1080x1920 pikseli (442 ppi) obraz jest wyraźny, a kolory trochę cukierkowate. W jednym z polskich sklepów sprawdziłem losowo wybrane telefony obecnie oferowane w cenie od 800 do 1000 PLN i wiece co? Całkiem sporo ma po jednym ekranie (no dobra, wszystkie mają po jednym ekranie) a do tego nie wszystkie mogą pochwalić się lepszymi parametrami (w zasadzie sporo z nich ma znacznie gorsze wyświetlacze).

 

W YotaPhone 2 przedni wyświetlacz ma lepszą jakość niż w wielu dziś oferowanych modelach 

 

Nie będę porównywał pozostałych parametrów, są moim zdaniem na całkiem przyzwoitym poziomie, może z wyjątkiem aparatu fotograficznego.

 

YotaPhone 2 – oprogramowanie

 

Nie jestem ani specjalnym zwolennikiem ani znawcą Androida. Trudno mi do końca ocenić, co jest oryginalnym systemem, a co modyfikacją wykonaną na potrzeby tego konkretnego modelu. Jak wspomniałem, najbardziej aktualna wersja systemu w telefonie to 5.0. Producent chyba jednak nie zastawił na użytkowników pułapki w postaci mnóstwa nieprzydatnych aplikacji, choć trochę własnych domyślnie zostało zainstalowanych. Warto jednak podkreślić, że firma postarała się o kilka aplikacji, które dopracowano pod kątem korzystania ekranu E-Ink. W telefonie znajdziemy m.in.:

- 2048 – gra;

- ABBYY Lingvo – słowniki;

- FM Radio – odbiór radiostacji na falach ultrakrótkich w zakresie 87,5-108MHz;

- sudoku – gra;

- szachy – gra;

- warcaby – gra;

- YotaFit – zapis tras, monitorowanie aktywności fizycznej;

- Yotagram – komunikator Telegram;

- YotaHub – zarządzanie ustawieniami ekranu E-Ink;

- YotaMirror – przełączanie między ekranami.

- YotaNews – zarządzanie kontem Feedly;

- YotaReader – czytnik książek elektronicznych;

- YotaSelfie – podgląd zdjęć selfie na ekranie E-Ink, wykonywanych przy pomocy tylnej kamery (wyższa rozdzielczość niż przy selfie wykonanych z przedniego aparatu);

- YotaSports – wyniki sportowe;

- YotaStore – zbiór odsyłaczy do aplikacji dopasowanych do ekranu E-Ink;

- YotaTasks – organizer;

- Yota Travel – wsparcie dla planów podróży;

- YotaEnergy – zarządzanie zasilaniem z uwzględnieniem ekranu E-Ink;

Poza wyżej wymienionymi, w sklepie Google Play jest całkiem sporo programów przygotowanych specjalnie dla telefonów Yota, a pochodzących z niezależnych źródeł.

W dalszej części recenzji bliżej przedstawię oczywiście YotaReadera.

 

W YotaPhone 2 można znaleźć firmowe aplikacje (jak YotaReader), zaprojektowane do pracy z ekranem E-Ink

 

Już teraz zapraszam na drugą część recenzji, w której przedstawię wrażenia z użytkowania YotaPhone 2 jako czytnika e-booków.

Czytniki Bookeen Cybook oficjalnie w Polsce

 

Do tej pory 71media (z siedzibą we Wrocławiu), znana była głównie jako oficjalny dystrybutor czytników marki PocketBook (między innymi poprzez swój sklep czytio.pl). Od niedawna, firma oficjalnie sprzedaje również francuskie Cybooki. Ta marka czytników nie jest u nas szerzej znana, a szkoda. Recenzowałem co prawda tylko jeden model firmy Bookeen – Cybook Muse Frontlight, a zdanie na jego temat mam pozytywne. Testowany przeze mnie sprzęt był solidnie wykonany, a oprogramowanie przyjazne, stabilne i spolszczone. Gdyby mnie ktoś pytał, czy Cybook dorównuje najlepszym urządzeniom na rynku spod marki Kindle, Kobo, Tolino czy PocketBook – to bym odpowiedział, że tak. Co prawda w Cybooku brakowało mi bezprzewodowej wysyłki e-booków czy dzielenia wyrazów według polskich reguł, ale nie każdy tego po czytniku oczekuje.

 

Strona WWW firmy Bookeen

Oficjalna strona czytników Bookeen Cybook (źródło: bookeen.com)

 

Słaba świadomość marki Cybook w Polsce nie wynika więc na pewno z kiepskiej jakości czytników oferowanych przez Francuzów. Ale zarówno ich rozreklamowanie jak i dostępność w naszym kraju były do tej pory raczej słabe. Być może zmieni się to za sprawą oficjalnego dystrybutora na Polskę, jakim jest teraz 71media. Do tej pory czytniki Cybook można było oficjalnie zamówić do Polski z firmowego sklepu we Francji lub samemu sobie przywieźć zza granicy. Były także oferowane na stronie czytio.pl, ale Bookeen nie podawał 71media jako oficjalnego dystrybutora na Polskę.

 Strona WWW czytników Cybook

Ruszyła oficjalna polska strona czytników Bookeen Cybook (źródło: cybook.pl)

 

Teraz polski dystrybutor dysponuje oficjalnie własną domeną cybook.pl, na której umieszczono spolszczoną kopię strony producenta (bookeen.com). Spolszczenie nie jest pełne, bo na przykład wciąż jesteśmy odsyłani do francuskiego sklepu z e-bookami. Ale już po zakup czytnika odsyłacz kieruje do czytio.pl.

 

Cybook Muse HD - oferta na czytnio.pl

Bookeen Cybook Muse HD oferowany oficjalnie na stronie polskiego dystrybutora (źródło: czytio.pl)

 

No i ważna sprawa – cena. Tutaj niestety wieści nie są już tak optymistyczne. Zrobiłem szybkie porównanie kosztów zakupu najnowszego modelu - Cybook Muse HD (więcej na jego temat we wpisie "Cybook Muse Light i Cybook Muse HD - dwa nowe modele francuskich czytników"). Kupując go we Francji (bookeen.com), zapłacimy 129,90 EUR za urządzenie oraz 22,68 EUR za przesyłkę. W sumie daje to równowartość ok. 670 PLN (w zależności od kursu euro oraz prowizji banku). Taki sam zakup w czytio.pl oznacza wydatek 639 PLN (kurier gratis przy zapłacie przelewem na konto). Polski dystrybutor wygrywa więc nieznacznie ceną, ale (co chyba ważniejsze) dłuższą gwarancją. Francuzi określają ją u siebie na jeden rok, a na czytio.pl widnieje informacja o 24 miesiącach.

 

 

Podstawowe dane konkurencyjnych modeli z ekranem 300 ppi, oferowanych przez czytio.pl oraz amazon.de

 

Cybook Muse HD

PocketBook Touch HD (PB 631)

Kindle Paperwhite 3

premiera

2016

2016

2015

ekran (przekątna)

dotykowy 6” E-Ink Carta

dotykowy 6” E-Ink Carta

dotykowy 6” E-Ink Carta

ekran (rozdzielczość) [piksele]

1448x1072

1448x1072

1448x1072

ekran (gęstość pikseli) [ppi]

300

300

300

front

płaski

zagłębiony ekran

zagłębiony ekran

oświetlenie

tak

tak

tak

gniazdo

microUSB, microSD

microUSB, microSD, audio (3,5 mm)

microUSB

pamięć wewn. [GB]

8

8

4

karta pamięci [GB]

32

32

nie

klawisze zmiany stron

tak

tak

nie

procesor

Cortex A8 1GHz

1 GHz

1 GHz

masa [g]

180

180

205

cena katalogowa [PLN]

639

669

640

 

Podsumowanie

Uważam, że oficjalna dystrybucja Cybooków w Polsce to dobry krok w stronę zapewnienia czytelnikom różnorodności wyboru porządnych czytników. Pozostaje mieć nadzieję, że 71media postara się wypromować swoją ofertę i zarówno sprzedawane przez nich PocketBooki jak i Cybooki, trafią choćby do większych sklepów stacjonarnych, gdzie wciąż jednak króluje kiepski sprzęt.

 

Ostatni dzwonek - wielka promocja noworoczna w ebookpoint.pl

uż po raz piąty, początek stycznia to czas wielkich przecen e-booków w księgarni ebookpoint.pl. Tym razem akcja odbywa się pod hasłem 2017 rokiem zaczytanych - #ZACZYTANI2017. Promocja trwa jeszcze dziś (3 I) do północy.

 

W tegorocznej promocji kilkadziesiąt pozycji ebookpoint.pl oferuje z rabatem ponad 80% 

 

Cztery pułapy cenowe

Przecenione książki pogrupowano w cztery zakresy cenowe – 6,90 PLN, 9,90 PLN, 14,90 PLN oraz 19,90 PLN.

 

Tematycznie...

Książki w promocji można przeglądać tematycznie. Księgarnia wyróżniła następujące grupy:

- Informatyka

- Historia

- Biznes i ekonomia

- Sport, fitness, diety

- Literatura

- Podróże i przewodniki

- Dla dzieci

- Poradniki

- Dla młodzieży

A w razie wątpliwości, w której kategorii jest poszukiwany przez Was tytuł – tu zbiór wszystkich pozycji objętych promocją.

Tematyka indyjska

Grupa wydawnicza Helion wydaje całkiem sporo książek o szeroko pojętej tematyce podróżniczej, w tym również o Indiach. Ale i spoza Helionu, jest sporo ciekawych pozycji w bardzo dobrych cenach:

- Joanna Grzymkowska-Podolak „Zakochani w świecie. Indie” 14,90 PLN;

- „Indie północne. Nepal i Goa. Orientalna mozaika. Wydanie 1” (PDF) 19,90 PLN;

- Tamara Tokaj „Indie głód Boga” 14,90 PLN;

- Agata Włodek „W pantoflach przez Indie. Brunetka w Tamil Nadu” 13,97 PLN;

- Natalia Janoszek „Za kulisami Bollywood” 14,90 PLN;

- Robert (Robb) Maciąg „Tysiąc szklanek herbaty. Spotkania na Jedwabnym Szlaku” 9,90 PLN;

- Robert (Robb) Maciąg „TukTukCinema. Czyli historia o Indiach, Gangesie, radości życia, wiecznie psującym się skuterze i Bolku i Lolku” 14,90 PLN;

- Grabowska Barbara „Miłość i małżeństwo w Indiach. Z dziejów literatury indyjskiej” 14,90 PLN;

- Piotr Balcerowicz „Historia klasycznej filozofii indyjskiej. Część trzecia: szkoły niebramińskie - adżiwikizm i dżinizm” 19,90 PLN;

- Maria Skakuj-Puri „Życie codzienne w Delhi” 9,90 PLN;

- Anita Rau Badami „Prawdziwy bohater” 6,90 PLN;

- Nirmala Moorthy „Maja. Historia pewnej Hinduski” 9,90 PLN;

- Anita Desai „Czas postu, czas uczty - zderzenie kultury indyjskiej i amerykańskiej” 6,90 PLN;

- Dieter Schlingloff „Buddyzm” 9,90 PLN;

- Eugeniusz Słuszkiewicz „Pradzieje i legendy Indii” 14,90 PLN;

- Piotr Balcerowicz „Dżinizm. Starożytna religia Indii” 9,90 PLN;

- „Słownik mitologii hinduskiej” 14,90 PLN.

 

Rakuten Kobo w sojuszu Tolino – oficjalnie

Dziś ukazała się oficjalna informacja na temat wejścia Rakuten Kobo w skład sojuszu Tolino („Kobo becomes new technology partner at the tolino alliance”). Do finalizacji umowy ma dojść z końcem stycznia 2017 r. Na temat połączenia wypowiedziały się strony pozostające w sojuszu, co podkreślono podając jako miejsce publikacji notatki, siedziby głównych zaangażowanych w to podmiotów: Augsburg, Bonn, Hagen, Monachium oraz Toronto. Wiemy trochę więcej, choć wciąż spora część przekazu to niewiele mówiące ogólniki, skrywające raczej plany na przyszłość, niż je odsłaniające. Podkreślono, że Tolino zastąpi Deutsche Telekom AG, który wykonał kawał dobrej roboty, dostarczając księgarzom niezbędnej wiedzy i technologii informatycznych. Umożliwiło to walkę na wyrównanym poziomie z „konkurentami mającymi siedzibę w Stanach”, czyli (w domyśle) z Amazonem. Teraz czas na Kobo, które może wzbogacić markę swoim doświadczeniem branżowym.

 

Czytniki Tolino i Kobo na jednym regale w sklepie sieci Mediamarkt (Berlin, 2014 r.)

 

Oto w skrócie co wiadomo (lub sądzimy, że wiadomo) na temat przyszłości Tolino:

- Tolino jako silna marka pozostanie na rynkach niemieckojęzycznych;

- Kobo zajmie miejsce Deutsche Telekom w sojuszu, czyli zajmie się stroną techniczną oraz otrzyma prawa do rozwiązań technicznych opracowanych przez niemiecką firmę (oprogramowanie czytników, chmury, mechanizmy synchronizacji między księgarniami itp.);

- rola niemieckich księgarzy pozostanie niezmieniona;

- w perspektywie kilku lat użytkownicy Tolino wciąż będą otrzymywać taki sam poziom usług, jak do tej pory (obsługa przez niemieckie księgarnie, synchronizacja zakupów w księgarniach Tolino, konta w chmurze 25 GB, dostęp do bezpłatnych hot-spotów itp.);

- Kobo pozostanie jako marka czytników sprzedawanych w Europie;

- będą nowe czytniki pod marką Tolino, ale najprawdopodobniej dojdzie (być może już w tym roku) do stopniowego ujednolicenia oferty sprzętowej;

- aplikacja mobilna będzie rozwijana.

 

Komentarze niemieckich internautów są różnorodne. Z jednej strony upatrują w nowym sojuszu jeszcze większej szansy na wyrównaną konkurencję z Amazonem, z drugiej zwracają uwagę na negatywne skutki spodziewanego zniknięcia z rynku czytników Tolino. Część osób zwraca uwagę, że już może czas na odmłodzenie oprogramowania czytników Kobo, a Android instalowany w czytnikach Tolino, jest niezłym do tego kandydatem.

 

Podsumowanie

Wejście Rakuten Kobo do Tolino będzie zapewne jednym z najważniejszych wydarzeń na rynku e-booków w 2017 roku. Według oficjalnych deklaracji, cała operacja nie wygląda ani na wrogie przejęcie, ani na inwestycję w celu wyprowadzenia zysków z rynku niemieckiego do Kanady czy Japonii. Wydaje się mieć sporo pozytywnych aspektów. Na bardziej obiektywną ocenę przyjdzie jeszcze poczekać. Można się jednak spodziewać, że trwająca fuzja na długo wstrzyma ewentualną ekspansję Tolino poza region, na którym jest już obecny.

 

Rakuten Kobo chce przejąć Tolino

 Tolino to ważna marka za naszą zachodnią granicą, ponieważ jest liderem niemieckiego rynku książki elektronicznej. Ten sojusz niemieckich księgarzy i Deutsche Telekom, jako jeden z nielicznych podjął wyrównaną walkę z dominacją Amazonu, przynajmniej na terenie krajów niemieckojęzycznych (więcej w: „Tolino liderem na niemieckim rynku e-czytania”). Na sukces Tolino złożyło się zapewne wiele czynników, do których można zaliczyć rozeznanie niemieckich księgarzy na lokalnym rynku, rozległą sieć fizycznych księgarni z wydzielonymi stoiskami Tolino i fachowym doradztwem, bardzo dobre czytniki. Sądzę, że nie bez znaczenia był także „patriotyzm gospodarczy” niemieckich klientów.

 

Siłą Tolino jest m.in. obecność nawet w niewielkich, lokalnych księgarniach (Magdeburg, 2015 r.)

 

Wczoraj w serwisie lesen.net pojawiła się informacja, że Tolino może zostać wykupione przez Rakuten Kobo. Kobo ma już spore doświadczenie w przejmowaniu firm działających na rynku książek elektronicznych. Tak było z klientami księgarni Sony, gdy japońska firma porzuciła produkcję czytników i prowadzenie firmowej księgarni. Podobnie stało się również w przypadku księgarni Flipkart (w Indiach), czy Waterstones oraz Sainsbury's (w Wielkiej Brytanii).

 

O działaniach Kobo dowiedzieliśmy się z lesen.net przy okazji postępowania prowadzonego (od 22 XII 2016 r.) w niemieckim urzędzie antymonopolowym – Bundeskartellamt. Instytucja ma ocenić wpływ transakcji pod kątem monopolizacji niemieckiego rynku książek elektronicznych. Można się spodziewać, że bardzo mały udział Kobo nie będzie stanowił problemu i zostanie ona zaakceptowana.

 

Informacja ze strony Bundeskartellamtu o postępowaniu w sprawie przejęcia Tolino (źródło: www.bundeskartellamt.de)

 

Przejęcie nie będzie miało, póki co, wpływu na polski rynek. Ani niemieckie (Tolino), ani kanadyjskie (Kobo) czytniki nie są przeznaczone dla polskich klientów. Do tej pory żadna z tych firm nie przejawiała specjalnego zainteresowania Polską. Co prawda niemieckie księgarnie przesyłają czytniki do Polski (sam tak kupowałem) i realizują warunki gwarancji (sam tak składałem reklamację), ale urządzenia są trwale powiązane z niemieckimi księgarniami. To zmniejsza ich atrakcyjność dla polskiego klienta, choć można do czytników bez problemu wgrywać i przesyłać książki zakupione w polskich księgarniach. Inaczej niestety może być na Słowacji, gdzie niemiecki T-Mobile intensywnie rozwija projekt Dibuk Saga, wzorowany na Tolino.

 

Podsumowanie

Trudno określić długofalowe skutki dla ewentualnego przejęcia Tolino przez Rakuten Kobo. Nie ma żadnych oficjalnych wypowiedzi na temat przyszłości marki oraz dalszego pomysłu biznesowego. Ciekawe, czy „patriotyzm gospodarczy” działający w konkurencji z amerykańskim Amazonem, będzie wpływał na zachowania klientów mających świadomość, że Tolino nie jest już niemieckim a japońsko-kanadyjskim projektem.

 

Obawiam się, że przejęcie Tolino wpłynie negatywnie na konkurencyjność na rynku czytników w skali globalnej. Może to co prawda wzmocnić pozycję Kobo jako konkurenta Amazonu w skali międzynarodowej, ale być może z rynku po prostu zniknie marka czytników Tolino, a niemieckie księgarnie (jak na przykład francuski FNAC) będą sprzedawać urządzenia Kobo. Co prawda czytniki Kobo to sprzęt na bardzo wysokim poziomie, ale zniknięcie Tolino to zawsze jeden konkurent i jeden bodziec mniej do podejmowania innowacyjnych działań...

 

[Aktualizacja 2 I 2017 r.]

Są już oficjalne informacje na temat wejścia Rakuten Kobo do sojuszu Tolino. Więcej informacji we wpisie "Rakuten Kobo w sojuszu Tolino – oficjalnie".

 

E-czytnikowe podsumowanie roku 2016

 

Miło mi było gościć Was na moim blogu w roku 2016. Mam nadzieję, że dobrze się bawiliście, jako i ja miałem z pisania wiele frajdy. Dziękuję za wsparcie, którego mi udzieliliście. Również to finansowe (m.in. kupując czytniki korzystając z moich odsyłaczy). Wczoraj był czas na własne wspominki, a dziś chciałem je Wam zebrać.

 

PocketBook InkPad 2

W tym roku zrecenzowałem siedem czytników

 

Zapraszam na krótkie i subiektywne podsumowanie roku 2016...

 

Największą frajdę miałem oczywiście podczas testowania czytników. Starałem się Wam pokazać bogactwo czytnikowego uniwersum. W tym roku na blogu znalazły się obszerne recenzje siedmiu bardzo różnych urządzeń: PocketBook Touch Lux 2, Icarus Illumina XL, Kobo Glo HD, Cybook Muse Frontlight, Tolino Vision 3 HD, PocketBook Sense oraz PocketBook InkPad 2.

 

Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE daje bibliotekom publicznym duże szanse rozwoju e-czytelnictwa

 

Największy wpływ na rozwój e-czytelnictwa może mieć tegoroczny wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Orzeczono, iż publiczne biblioteki będą mogły wypożyczać e-booki tak samo jak papierowe książki, nie kupując do tego celu żadnej specjalnej licencji. Biblioteki narodowe w Niderlandach czy Luksemburgu są już gotowe do rozpoczęcia „cyfrowej rewolucji”, oby i nasza BN się obudziła. Póki co, jedyne sensowne rozwiązanie płatnego wypożyczania e-booków w Polsce na czytniki oferuje połączenie Legimi i PocketBooka Touch Lux 3.

 

Dibuk Saga aktualizacja

Dibuk Saga - cicha (r)ewolucja

 

Najczęściej wzbudzającym zachwyt recenzentów czytnikiem był w tym roku Kindle Oasis. Odłączenie baterii od czytnika i asymetrię obudowy w wielu recenzjach uznawano za niezwykle innowacyjne rozwiązania. Ja jednak za najciekawsze uważam zmiany wprowadzone niedawno w ustawieniach czytników Dibuk Saga. Zaproponowane w nich rozwiązanie, chyba najlepiej pokazuje jak dać użytkownikowi dużą swobodę w zarządzaniu czytnikiem i wyglądem e-booków, nie tracąc przy okazji prostoty obsługi urządzenia.

 

Publio na Targach Książki w Krakowie

Część ekipy Publio na Targach Książki w Krakowie

 

Najbardziej zasmuciła mnie nikła obecność czytników oraz e-booków na targach książek. W Krakowie, tradycyjnie już honor cyfrowego czytania bronił PocketBook wraz z Publio. A gdzie reszta podmiotów, którym powinno zależeć na promocji e-czytelnictwa? Na targi w Warszawie (po doświadczeniach z zeszłego roku) nawet nie pojechałem.

 

Kindle Voyage

"Dla najczujniejszego..." :)

 

Najbardziej zamieszał na naszym rynku czytników (w dłuższej perspektywie) niemiecki oddział Amazonu. Bez dwóch zdań, uruchomienie sklepu amazon.de w polskojęzycznej wersji, jeszcze sporo zmieni w zachowaniach polskich klientów. Tym bardziej, że w stacjonarnych sklepach zupełna kiszka. Jako pierwszy poinformowałem o tym na Twitterze, a Amazon uhonorował mnie czytnikiem z dedykacją: „Dla najczujniejszego klienta Amazon w Polsce”. Nie pozostaje mi nic innego, jak czuwać i w roku 2017...

 

Najbardziej spodobały mi się dwie książki (spośród ponad pół setki przeczytanych w 2016 r.): „Miasto szczęśliwe. Jak zmienić nasze życie, zmieniając nasze miasta” Charlesa Montgomery'ego oraz „Oswajanie świata” Nicolasa Bouviera. To jednocześnie rok, w którym nie przeczytałem żadnej książki w wersji papierowej (poza tymi, które są mi potrzebne w pracy). Niech i u Was cyfrowe czytanie w nowym roku nastanie :)

 

Ostatni dzień rabatu 10 EUR na zakupy w Amazonie

 

Dziś jest ostatnia szansa, aby skorzystać z rabatu w wysokości 10 EUR na zakupy w niemieckim Amazonie. Akcja jest pomyślana jako zachęta do zakupów dostarczanych do Polski. Wartość towarów włożonych do koszyka musi mieć przynajmniej 40 EUR. W kasie, przy wyborze metody płatności, należy wpisać kod promocyjny POLSKA10 w sekcji „Moje Salda”. Wtedy kwota 10€ zostanie odjęta automatycznie od sumy całego zamówienia. Warto mieć na uwadze, że jest tu kilka ograniczeń. Główny warunek jest taki, że zamówione towary muszą być sprzedawane przez Amazon. Mogą to być przecenione zabawki, Nie można użyć kodu przy zamówieniu książek, kalendarzy, produktów cyfrowych i karty podarunkowych. Szczegółowe warunki promocji są tutaj.

 

Jeszcze dziś obowiązuje rabat 10 EUR na zakupy w Amazonie (źródło: amazon.de)

 

Niektórym klientom Amazon oferuje także bon 5 EUR za doładowanie swojego konta. Może to dodatkowo obniżyć wartość zakupów. Sposób ten opisałem w artykule "Jak kupić Kindle 5 EUR taniej (bez przeceny)". Nie u każdego użytkownika jednak wyświetla się opisywany przeze mnie banner, który uruchamia promocję.

 

Podane poniżej ceny w PLN zawierają polską stawkę podatku VAT (wyższy niż w RFN), ale mogą się różnić od tego, co pobierze polski bank (zależy od kursu euro i prowizji banku). Nie odejmowałem od nich 10 EUR, gdyż nie wiem, kiedy dokładnie Amazon zakończy promocję rabatową.

 

Przy jakich czytnikach warto skorzystać z rabatu:

Kindle 8 (czarny, bez reklam)

cena 82,68 EUR (ok. 370 PLN)

Kindle 8 (biały, bez reklam)

cena 82,68 EUR (ok. 370 PLN)

Kindle Paperwhite 3 (wi-fi, bez reklam, czarny)

cena 144,70 EUR (ok. 640 PLN)

Kindle Paperwhite 3 (wi-fi, bez reklam, biały)

cena 144,70 EUR (ok. 640 PLN)

Kindle Voyage (wi-fi)

cena 196,38 EUR (ok. 875 PLN)

 

Można wciąż skorzystać z oferty na czytniki używane, ale na gwarancji. Podczas zamówienia trzeba wybrać te, które są opisane jako „amazon.de warehouse deals”. Obecnie dostępne są następujące urządzenia:

Kobo Touch 2.0

cena 84,26 EUR (ok. 375 PLN)

Pocketbook Touch Lux 3 (PB 626)

cena 101,33 EUR (ok. 450 PLN)

Kobo Aura H2O

cena 158,78 EUR (ok. 710 PLN)

Cybook Muse Frontlight

cena 117,92 EUR (ok. 525 PLN)

Kindle Voyage (wi-fi)

cena 135,64 EUR (ok. 610 PLN)

 

 

Dziś jeszcze aktywna jest promocja w brytyjskim Amazonie. Obniżka dotyczy Kindle Paperwhite 3. Ofertę opisałem tutaj: "Kindle 20 funtów taniej z okazji Boxing Day".

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach czytników, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

 

„Oswajanie świata” - oswajanie ze światem

Oswajanie świata - Nicolas Bouvier

Nicolas Bouvier wyruszył wraz z przyjacielem w latach '50 XX wieku drogą lądową do Indii. Jako środek transportu służył im mały fiacik, jako budżet – własne zarobki w drodze. Jako miarę czasu używali miesięcy a świadectwo przeżyć dawała maszyna do pisania autora. Zawarte w książce opisanie podróży wiodącej przez Bałkany i Turcję po Afganistan, jest jedną z najpiękniejszych relacji podróżniczych, jakie zdarzyło mi się przeczytać. Jadąc niespiesznie przez Europę i Azję oraz posługując się uniwersalnym językiem muzyki (a także mniej uniwersalnym francuskim), autorowi udało się zbliżyć do ideału podróży, w której miesza się przedmiot i podmiot. podróż staje się celem samym w sobie i nie jest do końca pewne, czy dobiegnie ona do przewidzianego końca. Bo koniec może nastąpić gdziekolwiek, bo wyznaczona meta nie ma specjalnego znaczenia. W tą podróżniczą sielankę wkradają się raz po raz spore niebezpieczeństwa, a to związane z finansami, a to ze zdrowiem. Ma miejsce także brutalne zderzenie z „realnym” życiem toczącym się poza trasą. Jak sobie z tym radzą bohaterowie? Jak reagują na to napotkani w drodze ludzie? O tym wszystkim równie niespiesznie warto przeczytać w książce.

 

Gwiazdy spadały na podwórze, ale daremnie się głowiłem: nie mogłem sobie życzyć nic oprócz tego, co miałem.

Nicolas Bouvier „Oswajanie świata”

 

 

„Oswajanie świata” jest książką drogi i jakoś w jej opisach utkwiło mi określenie, że chodzi o podróż do Indii. Nie jest kryminałem, więc nie zdradzę specjalnej tajemnicy i napiszę jasno, że tylko jedno mnie srodze zawiodło w całej książce – finał. To miała być podróż do Indii! Spodziewałem się, że kiedyś autor tam dotrze!! I coś o tym kraju napisze!!! Gdzie są dalsze części? Ale i tak ją gorąco polecam a sam jeszcze po nią sięgnę zapewne nie raz.

 

Moja wersja oswajania świata, to jazda rowerkiem przez ogrody herbaciane w okolicach Munnaru (Munnar, 2014 r.)

Życie Pi – w poszukiwaniu wiary

Życie Pi - Yann Martel, Zbigniew Batko

Tym razem najpierw oglądnąłem film, a później sięgnąłem po książkę. I wcale nie żałuję. Do tego wszystkiego, kończąc lekturę, jak raz trafiła się powtórka filmu w telewizji. Oglądnąłem więc go po raz kolejny. I wcale nie żałuję. Zarówno powieść jak i jej ekranizacja, są bardzo dobrymi opowieściami, do których warto wracać. Operują trochę innym językiem, to zrozumiałe, ale w obydwu przypadkach efekt jest więcej niż zadowalający.

 

Ganeśa przedstawiony przez ucznia jednej ze szkół w Gurgaonie (Gurgaon, 2016 r.)

 

Nie zdradzę żadnej tajemnicy, jeśli napiszę, że „Życie Pi” jest historią nastoletniego Pi Patela. To syn właściciela ogrodu zoologicznego z Pondicherry (dawnej kolonii francuskiej na terenie południowych Indii). Beztroskie dzieciństwo i młodość głównego bohatera zostały przerwane przeprowadzką (wraz z inwentarzem) do Kanady. Statek, którym rodzina wyrusza w podróż, nigdy nie dotarł jednak do celu.

Opowieść ma dwie główne, równoległe warstwy. Jedna z nich to codzienna walka o przetrwanie na Pacyfiku. Druga, to poszukiwanie Boga przez Indusa, dorastającego w wieloreligijnym społeczeństwie. Klamrą spinającą całą historię, jest stwierdzenie, którym został poruszony kanadyjski pisarz, słuchający historii opowiadanej przez Pi Patela. Usłyszał on, że Pi ma do opowiedzenia coś, co sprawi, że uwierzy on w Boga. To skłania pisarza do odwiedzenia tytułowego bohatera i sprawdzenia, czy rzeczywiście dzięki opowieści Indusa, można zyskać wiarę...

Nieważne, czy obietnica złożona kanadyjskiemu pisarzowi została spełniona, czy nie. Ważne, że „Życie Pi” jest dobrą opowieścią o poszukiwaniu, o przetrwaniu, o człowieczeństwie, o wierze. Brak w niej nadętego dydaktyzmu czy prostych (w znaczeniu: prymitywnych) przepisów na wiarę, których można by się po takiej historii spodziewać. Koniec końców, Pi pyta (czytelnika), która z przedstawionych wersji wydarzeń jest lepsza. I to czytelnik może wybrać, co mu bardziej pasuje. Czyż może być lepszy gest w stronę czytającego?

 

Kindle 20 funtów taniej z okazji Boxing Day

Kindle Paperwhite 3 można dziś kupić 20 GBP taniej w brytyjskim Amazonie. Oferta została przygotowana z okazji wyprzedaży poświątecznych organizowanych przez sklepy na Wyspach. Tym razem również można z niej skorzystać zamawiając zakupy na polski adres.

 

Dziś taniej można kupić Kindle Paperwhite 3 z okazji "Boxing Day" (źródło: amazon.co.uk)

 

W ofercie "Boxing Day" można kupić Kindle Paperwhite 3 (wersja biała i czarna) bez reklam (takie wysyłane są do Polski). W momencie zapłaty, cena będzie uwzględniać polską stawkę podatku VAT. Wybierając wysyłkę do Polski, należy liczyć się z dodatkowymi kosztami za przesyłkę. Zakup jednego czytnika to w sumie 106,67 GBP. Ostateczna kwota w złotych zależy od kursu funta i prowizji banku. W Amazonie można płacić polską kartą płatniczą.

  

Kindle Paperwhite 3 (wi-fi, bez reklam, czarny)

cena 102,50 GBP + 4,17 GBP przesyłka (razem ok. 560 PLN)

Kindle Paperwhite 3 (wi-fi, bez reklam, biały)

cena 102,50 GBP + 4,17 GBP przesyłka (razem ok. 560 PLN)

 

 

Dziś zamówiony czytnik biały dotrze do Polski między 3 a 4 stycznie. Na wersję z czarną obudową trzeba trochę poczekać, można ją otrzymać 10 stycznia.

 

Podsumowanie zamówienia Kindle Paperwhite 3 (źródło: amazon.co.uk)

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach czytników Kindle, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

Czy(m) zaskoczy nas Dasung w 2017 roku?

 

Firma Dasung pojawiła się już w moich wpisach, przy okazji zbiórki funduszy na trzynastocalowy monitor Dasung Paperlike (więcej w tekście „Dasung Paperlike - monitor komputerowy z ekranem E-Ink”). Chiński producent najwyraźniej nie zraził się umiarkowanym sukcesem poprzedniego projektu i ma nowy pomysł. Ponownie szykuje dość nietypowy produkt, który ma nie tylko połączyć świat komputerów i czytników książek, lecz również świat Androida i Windows 10.

 

Notatka na temat nowego czytnika na mikroblogu firmy Dasung (źródło: weibo.com)

 

W połowie grudnia Dasung ogłosił, na mikroblogowej platformie Weibo, że w roku 2017 wprowadzi na rynek nowy produkt. Jest on ciekawy głównie z powodu umieszczenia w nim ekranu E-Ink o przekątnej 13,3 cala. Tym razem nie chodzi o kolejny monitor, a o urządzenie bardziej przenośne – tablet i czytnik w jednym. Na razie podano na jego temat bardzo niewiele informacji. Najważniejsze, że urządzenie ma mieć ekran w technologii E-Ink Carta. To by go odróżniało od dostępnych do tej pory na rynku czytników, które wykorzystują ekrany E-Ink Mobius. Różnica będzie dotyczyć między innymi rozdzielczości. Dostępne obecnie produkty o analogicznej wielkości ekranu posiadają raczej umiarkowaną rozdzielczość 150 ppi (1600 x 1200 pikseli). Tymczasem czytnik anonsowany przez Dasung, powinien mieć bardzo przyzwoite 207 ppi (2200 x 1650 pikseli). Większa ma być także prędkość działania zastosowanego e-papieru. Na zdjęciach (wizualizacjach?) ukazujących prototyp zamieszczonych na weibo.com, nie widać również stylusa, który wykorzystywany jest w dotychczasowych rozwiązaniach z ekranami E-Ink Mobius.

 

Datę premiery określono dość ogólnie na przyszły rok (źródło: weibo.com)

 

Druga zasadnicza różnica polega na wyposażeniu urządzenia w dwa systemy operacyjne. Użytkownik będzie mógł się przełączać między MS Windows 10 a Androidem. Producent zapewnia także w krótkiej notce, że i cena będzie istotnie różna od konkurencji. Oby to była prawda...

 

Android OS i Windows 10 w jednym trzynastocalowym e-papierze... (źródło: weibo.com)

 

"Enjoying India" czyli o czym pamiętać w podróży po Indiach

Enjoying India:  The Essential Handbook - J.D. Viharini

Kilka samodzielnych wyjazdów do Indii i sporo lektur, trochę mnie nauczyło na temat podróży w ten region świata. Jednak Indie (jak to Indie) potrafią mnie za każdym razem zaskoczyć, ale nie czuję się w tym osamotniony bo dotyczy to chyba każdego. Jeśli ktoś planuje wycieczkę do Indii, warto się do niej przygotować oraz skorzystać nie tylko z własnego, ale i cudzego doświadczenia. I tu przychodzi z pomocą m.in. moc przewodników, poradników czy podróżniczych blogów. Choć od różnego rodzaju poradników z serii "jak żyć" trzymam się z daleka, to po książkę "Enjoying India" jednak sięgnąłem. Tym samym po raz kolejny sprawdziła się zasada "nigdy nie mów nigdy".

 

 

Spożywanie indyjskiego mleka może być sporym wyzwaniem dla europejskiego żołądka, jednak homogenizowane i odtłuszczone mleko bawole jest nie tylko bezpieczne ale i smaczne (Gurgaon, 2016 r.)

 

Książka została napisana przez Amerykankę, która długo przebywała w Indiach. Być może autorka wciąż tam mieszka pod nazwiskiem J. D. Viharini, które przybrała pod wpływem indyjskiej kultury. W każdym razie jest aktywna na swoim blogu o tematyce indyjskiej.

 

Największą wartością książki są obserwacje społeczne i porady dotyczące kontaktów międzyludzkich.  Sporo zawartych w tekście uwag na temat indyjskiego społeczeństwa pozwala lepiej zrozumieć ludzkie zachowania i przygotować do codziennych kontaktów. Wiele razy jednak autorka podkreśla, że przedstawiane przez nią uogólnienia służą li tylko lepszemu zrozumieniu kraju a nie szufladkowaniu i nakreślaniu sztywnych schematów zachowań. Do znudzenia powtarza także, że nie ma jednych Indii, jednej kultury i jednolitego społeczeństwa. Siłą oraz atrakcją turystyczną Indii jest między innymi właśnie ich różnorodność. Sporą część książki zajmują uwagi na temat bezpieczeństwa i słuchania zdrowego rozsądku w podróżowaniu po kraju. Autorka wielokrotnie zaznacza, że obawianie się wszystkich wymienionych przez nią zagrożeń, może doprowadzić raczej do rozstroju nerwowego niż szczęśliwego podróżowania, ale warto wiedzieć, co może na beztroskiego turystę czekać w Indiach. Sporo uwag poświęcono specyficznym cechom podróżowania po Indiach, takim jak koleje czy transport miejski. Niektóre z udzielanych wskazówek mają charakter bardziej uniwersalny (np. poszanowanie dla cudzych zwyczajów czy religii) ale warto o nich także pamiętać podczas zwiedzania.

 

"Enjoying India" ukazała się po raz pierwszy w 2010 roku, a w 2012 została aktualizowana. Daty są o tyle ważne, że Indie się zmieniają, jak wiele innych krajów. A może nawet szybciej… Porady aktualne sześć lat temu (choćby na temat telefonów komórkowych czy dostępu do internetu) dziś mogą już być nieprzydatne. Książka ma specyficzny charakter jako, że została napisana głównie z myślą o turystach przyjeżdżających ze Stanów Zjednoczonych. Mogą więc nas nużyć ciągłe powtórzenia i podkreślanie co się chciało powiedzieć (na wstępie rozdziału) i co się już powiedziało (w podsumowaniu rozdziału). Trochę informacji jest także dla nas nieprzydatnych, jak choćby dotyczących używania sprzętu elektrycznego na 110V. Nie wpływa to na ogólną wartość książki.

 

Jak nie ma jednolitych Indii, tak nie ma jednolitej kuchni indyjskiej. Można się o tym przekonać, na przykład jedząc na północy Indii w restauracji serwującej dania południowoindyjskie (Gurgaon, 2016 r.)

 

Książkę mogę serdecznie polecić wszystkim tym, którzy wybierają się po raz pierwszy czy wtóry do Indii. Napisana jest prostym językiem i przystępnym stylem. Nawet osoby ze średnią znajomością angielskiego powinny sobie z nią poradzić. Może też być przydatna dla osób, które w Indiach były już wielokrotnie. Ja z przyjemnością ją czytałem znajdując w niej potwierdzenia własnych spostrzeżeń i doświadczeń ale także dowiadując się nowych rzeczy.

Dibuk Saga – kluczowe funkcje w nowej wersji oprogramowania (firmware 2.1.2)

Dibuk Saga można niniejszym uznać za pełnoprawny czytnik. Dzięki funkcjom wprowadzonym w nowym oprogramowaniu, można już mówić o rozwiniętym ekosystemie Dibuka i upatrywać w nim realnej konkurencji dla uznanych marek – przynajmniej na Słowacji. Miło widzieć, jak producent (słowacki oddział Deutsche Telekom) dotrzymuje obietnic i konsekwentnie pracuje nad poprawą i rozwojem oferty. Nie jest to jeszcze moment, w którym Dibuk Saga będzie kupowany za granicą, ale na na Słowacji można już poważnie się zastanawiać, czy warto kupować coś „zagranicznego”.

 

Dibuk Saga, wraz z oprogramowaniem w wersji 2.1.1, otrzymał ważne funkcje

 

Dibuk Saga – cicha (r)ewolucja

Wprowadzenie Dibuka niemal rok temu na rynek było przedwczesne. Produkt nie był gotowy do konkurowania z funkcjonalnością czytników innych firm, używanych przez słowackich czytelników (m.in. Kindle, PocketBook). Brak kluczowych dla czytnika funkcji, frustrował Słowaków, którzy w Dibuka zainwestowali. Jak się okazało, całkiem przyzwoity sprzęt (m.in. ekran 300 ppi) oraz integracja z księgarniami, to jednak za mało (więcej we wpisie „Dibuk Saga - Słowacy mają swój czytnik e-booków”). Stopniowo pojawiały się nowe opcje, jak obsługa plików PDF (wpis „Dibuk Saga - aktualizacja wprowadza obsługę plików PDF”). Pół roku temu zapowiedziano dalsze modyfikacje oraz aplikację mobilną (wpis „Dibuk Saga będzie rozwijany”). Ale dopiero po aktualizacji oprogramowania wewnętrznego do wersji 2.1.1 (a teraz też 2.1.2), można mówić o całkiem nowej jakości. I nie chodzi tu bynajmniej o (najbardziej rzucającą się w oczy) silniejszą integrację z firmową księgarnią... Nowy firmware został właśnie udostępniony użytkownikom Dibuków i można go pobierać po podłączeniu urządzeń do internetu.

 

Dibuk Saga ma nowy ekran startowy, ale to w menu ustawień kryją się istotne zmiany

 

Firmware 2.1.1 - co nowego w Dibukach?

Nowa wersja oprogramowania wewnętrznego była już zapowiadana na oficjalnej stronie produktu pół roku temu, ale weszła w życie dopiero teraz. Co nowego przynosi? Zobaczmy:

- po pierwsze: wprowadzona została obsługa katalogów. E-booki można teraz grupować tematycznie i przenosić je między katalogami z poziomu czytnika;

- po drugie: możliwa jest teraz wysyłka e-booków do czytnika przez adres poczty elektronicznej. To, co do tej pory miały czytniki Kindle i PocketBook trafiło do Dibuka. Każdy czytnik otrzymał swój adres poczty elektronicznej w domenie @dibuk.eu i po dodaniu zaufanego adresu służącego do wysyłki dokumentów, można przesyłać e-booki bezprzewodowo wprost do własnego Dibuka;

- po trzecie: dodano nowe kroje czcionek. Obecnie w czytniku domyślnie są zainstalowane: Dyslexie, Greta Text, Noto Serif, PT Sans, Permian Serif oraz Roboto. Jedno, co można o nich powiedzieć pozytywnego, to poprawne wyświetlanie polskich znaków. Ale zawsze można dodać także swoje własne wedle uznania (w formacie TTF);

- po czwarte: menu jest obecnie przetłumaczone również na czeski i angielski. To może rozszerzyć krąg użytkowników, ponieważ do tej pory było tylko po słowacku;

- po piąte: dodano grę Sudoku;

- po szóste i najważniejsze: czytnik wyposażono w rewolucyjne rozwiązanie w ramach dodatkowego (rozbudowanego) menu ustawień formatowania e-booków. Moim zdaniem to jedno z ważniejszych wdrożeń tego roku (obok zmiennej temperatury barwowej w Kobo i Tolino czy wypożyczalni Legimi w PocketBooku). W Dibuku udało się osiągnąć elastyczność własnych ustawień sposobu wyświetlania e-booka z prostotą obsługi. Teraz użytkownik może z poziomu menu ustawień decydować co dla niego oznaczają „małe marginesy” czy „duże marginesy”. Z jednej strony, podczas czytania, nie trzeba gubić się w tysięcznych ustawieniach a drugiej – koniec z grzebaniem w plikach systemowych. Nie wiem, czy Dibuk to opatentował, ale znam przynajmniej kilka firm, które by to zrobiły, widząc jak odświeżające to może być dla menu aplikacji dla czytników książek (czy może nawet urządzeń mobilnych). Dla mnie pomysł pierwsza klasa!

 

Podsumowanie

Słowacy pokazali, że można pogodzić bardzo dużą elastyczność ustawień w czytniku oddaną do dyspozycji użytkownika oraz prostoty obsługi. Chciałbym, aby inni się na takim podejściu wzorowali. Czy nie byłoby miło, gdyby w każdym czytniku, zamiast wgrywania łatek, edytowania plików tekstowych czy ingerencji w oprogramowanie czytnika – po prostu móc ustawić sobie co na przykład oznacza mały margines, a co duży – a potem z tego po prostu korzystać? Skoro słowacki T-Mobile spełnia obietnice dotyczące Dibuka, pozostaje jeszcze poczekać na kolejne aktualizacje oraz zapowiadaną aplikację mobilną...

 

Epubinfo - informacje o książce w czytnikach PocketBook

Testuję i promuję czytniki książek oraz e-booki od kilku lat i zdaję sobie sprawę, że ani jedne ani drugie nie są idealne. Wśród wielu rzeczy, których mi brak w czytnikach książek elektronicznych, mogę wskazać opis danej publikacji. Czytniki nie oferują jednej z podstawowych funkcji, jakie mają wydania papierowe! Krótkie wprowadzenia, zarysy treści czy reklamowe slogany można spotkać na skrzydełkach lub na ostatniej stronie okładki papierowych książek, ale nie w elektronicznych. Tak, choć nie brak mi reklam w życiu codziennym, to chętnie bym widział blurby w e-bookach.

 

Lubię poczytać informacje o książce, ale zwykle brak ich w e-bookach...

 

Metadane – w czym problem?

Zróżnicowanie polskiego rynku e-booków jest być może jedną z przyczyn, dlaczego brak jest jednolitego podejścia do wydań elektronicznych. Poszczególne wydawnictwa tworzą wersje elektroniczne w bardzo różny sposób. Odmiennie podchodzą do opisu e-booka w metadanych... lub jego braku. Rynki, gdzie dominuje jeden system (księgarnia plus powiązane z nią czytniki) mają pod tym względem lepszą sytuację. Tak jest w Stanach, czy Wielkiej Brytanii gdzie Amazon zdominował cyfrowe czytanie. Ale i dla nas jest nadzieja. Na szczęście można opisy książek samodzielnie uzupełnić korzystając np. z odpowiedniej opcji programu Calibre. Oczywiście, najlepiej, gdyby to robiły wydawnictwa i producenci czytników, ale z braku laku...

 

Czytnik z Amazonu + książka z Amazonu = dane o książce w czytniku

 

Calibre – wtyczka lubimyczytac.pl

Calibre to bezpłatny program, który wykorzystywany jest do szeroko pojętego zarządzania e-bookami. Poza katalogowaniem i konwertowaniem między różnymi formatami, może także służyć do uzupełniania informacji o książce – metadanych. W menu calibre jest nawet wyodrębniona opcja „Edytuj metadane”.

 

E-booki posiadające opis należą do rzadkości

 

Ja do uzupełniania informacji o książce korzystam z wtyczki, która pobiera metadane z serwisu lubimyczytac.pl. Wtyczkę można pobrać z forum.eksiazki.org (wątek „Plugin - pobieranie metadanych z lubimyczytac.pl nowy wątek”). Ostatnia wersja ze stycznia 2016 roku, nosi numer 2.0.11 i została przygotowana przez Becky. Wtyczkę instalujemy w sposób następujący:

- pobieramy plik LubimyCzytac.zip z forum.eksiazki.org;

- wchodzimy w ustawienia Calibre (Ustawienia/Zmień ustawienia calibre);

- wybieramy menu „Wtyczki” a następnie „Wczytaj wtyczkę z pliku”;

- wskazujemy plik LubimyCzytac.zip zapisany na dysku i akceptujemy instalację;

- restartujemy calibre.

 

Jeśli książka nie ma opisu - pomocą służy wtyczka lubimyczytac w calibre

 

Wtyczka zainstalowana – czas na uzupełnienie informacji o książce. W programie calibre wybieramy książkę (najlepiej w pliku EPUB), której opis chcemy uzupełnić i wskazujemy menu „Edytuj metadane”. Odszukujemy w serwisie lubimyczytac.pl tę samą książkę. W adresie URL strony z opisem książki, znajduje się jej numer w bazie serwisu. Należy użyć tego numeru w polu „Id” okna otwartego w calibre. Zobaczmy to na konkretnym przykładzie:

- adres książki (np. „Ekonomia. Instrukcja obsługi” Ha-Joon Changa) ma adres http://lubimyczytac.pl/ksiazka/258163/ekonomia-instrukcja-obslugi;

- potrzebny nam numer uzyskany z powyższego adresu to 258163;

- wpisujemy go w polu „Id” okna „Edycja metadanych” w taki sposób: lubimyczytac:258163;

- wybieramy „Pobierz metadane”;

- zatwierdzamy znalezioną pozycję (lub wybieramy jedną z wielu);

- wskazujemy okładkę, która nam odpowiada (ja zostawiam tę z oryginalnego pliku);

- potwierdzamy dodanie informacji o książce;

- kopiujemy e-booka do pamięci czytnika (może trzeba będzie dokonać konwersji na format akceptowany przez czytnik).

 

To powinno zakończyć postępowanie dla książek, które nie otrzymały opisów od wydawcy. Jednak nie wszystkie czytniki pokażą to, co zostało wprowadzone do e-booka przez wydawnictwo czy przez nas w calibre.

 

Metadane w czytnikach

Z przetestowanych przeze mnie najpopularniejszych marek czytników, tylko Kobo spisuje się na medal. Przy każdej książce wyświetlonej w czytnikowej biblioteczce, można wybrać opcję „View details” – i jeśli tylko odpowiednie informacje znajdują się w pliku – zostaną wyświetlone jako „Synopsis”. Słabiej wyglądają pod tym względem czytniki Kindle. Informacje są dostępne dla książek zakupionych w Amazonie. Ale można się z nimi zapoznać dopiero po otwarciu e-booka. Jeśli książka pochodzi z innego źródła, wtedy nici z opisu. Zamiast tego, jesteśmy na przykład odsyłani do firmowej księgarni.

 

Podane przez wydawcę metadanych nie zapewnia ich wyświetlenia w czytniku

 

Niewiele prezentują pod tym względem PocketBooki. Co prawda z księgozbioru można wywołać okno „Informacje o książce”, ale są to tylko podstawowe dane raczej samym pliku EPUB niż na temat treści w nim zawartych. Dotyczy to także e-booków z firmowej księgarni BookLand. W wyskakującym oknie informacyjnym jest sporo wolnego miejsca, ale nie zostało wykorzystane przez twórców oprogramowania. Równie słabo wygląda sytuacja w czytnikach Tolino. Okno „Book information” wywołane może być nawet z głównego ekranu, ale zawiera niewiele ponad dane na temat formatu, tytułu i autora. Co ciekawe, w urządzeniach sprzedawanych pod nazwą Dibuk Saga (marka pokrewna Tolino na Słowacji) funkcja wyświetlania informacji o książce realizowana jest bardzo dobrze – tak jak w Kobo).

 

Tolino nie wypada dobrze, nawet z książką, która ma metadane

 

Podsumowując – w zakresie wyświetlania informacji o książce, w czytnikach najważniejszych marek – mizeria.

 

EPUBINFO w czytnikach PocketBook

Jak widać, producenci czytników, czy nawet wydawcy książek w wersji elektronicznej, nie zawsze przykładają się do wszechstronnego dbania o swoich klientów. Na szczęście są tacy, którzy potrafią wziąć sprawy w swoje ręce. Z jednej strony mamy więc wtyczkę do calibre, umożliwiającą pobieranie informacji o książkach z serwisu lubimyczytac.pl. a z drugiej – epubinfo. Epubinfo to aplikacja napisana dla czytników PocketBook, wyspecjalizowana li tylko w wyświetlaniu metadanych. Została udostępniona na forum Mobileread już parę lat temu, a niedawno została uaktualniona również dla czytników z nowszą wersją oprogramowania wewnętrznego. Procedurę instalacji opiszę na przykładzie modelu PocketBook InkPad 2 (firmware w wersji 5.15).

 

EPUBINFO – jak zainstalować?

Program można zainstalować samodzielnie. Po pierwsze należy pobrać i rozpakować plik epubinfo.zip z forum Mobileread (wątek „Help needed: Epubinfo.app for Pocketbook - adjust to screen resolution”). Najlepiej rozpakować go do osobnego katalogu na dysku twardym. Zawartość jest następująca:

- pliki epubinfo.app.* z różnymi wersjami programu (liczba przy nazwie oznaczać powinna wielkość czcionki, należy metodą prób i błędów znaleźć odpowiednią dla swojego czytnika. Ja wybrałem epubinfo.app.45 i zamieniłem na epubinfo.app);

- plik oryginalny epubinfo.c;

- plik graficzne no_cover.bmp oraz separator.bmp;

 

Epubinfo w działaniu na przykładzie książki bez opisu

 

Do działania programu będzie jeszcze potrzebny plik extensions.cfg, który można pobrać np. z archiwum zawierającego program Cool Reader (do pobrania stąd: https://github.com/blchinezu/pocketbook-coolreader/releases). Da się go także stworzyć samodzielnie, prościej jednak użyć gotowy. Plik extensions.cfg trzeba wyedytowac w edytorze tekstowym, i wstawić „epubinfo.app” zamiast „cr3-pb.app” w linijce zaczynającej się od „epub:@EPUB_file:”. Ta linijka może wyglądać np. tak:

„epub:@EPUB_file:1:epubinfo.app,AdobeViewer.app,fbreader.app:ICON_EPUB”.

Sposób instalacji samego programu jest następujący:

- jeden z plików np. epubinfo.app.45 należy przemianować na „epubinfo.app”;

- podłączyć czytnik kablem do komputera;

- plik „epubinfo.app” skopiować do katalogu „system/bin” w pamięci czytnika;

- obydwa pliki graficzne (*.bmp) skopiować do katalogu „system/bin/images” w pamięci czytnika;

- zmodyfikowany samodzielnie plik extensions.cfg wgrać do katalogu /system/config” w pamięci czytnika (należ uważać, aby ew. nie nadpisać sobie pochopnie takowego pliku, jeśli był już wcześniej w czytniku);

- bezpiecznie wysunąć czytnik z systemu i odłączyć od komputera.

 

Epubinfo w działaniu na przykładzie książki z opisem dodanym w calibre

 

Od tego momentu wybranie pliku EPUB poskutkuje wyświetleniem informacji o książce. Będzie to działać do momentu otwarcia danej książki (np. z menu „Otwórz w”) przez inną aplikację (np. Abobe Reader). Aby otworzyć książkę z poziomu Epubinfo, należy dotknąć palcem w środku ekranu i z listy wybrać aplikację, która zostanie użyta. Może to być np. cr3-pb.app – Cool Reader; AdobeViewer.app – Adobe Reader lub fbreader.app – FB Reader. Wyjście z aplikacji wywołać można dotykając ekran w lewym górnym rogu.

 

Epubinfo - menu wyboru programu służącego do otwarcia e-booka

 

Podsumowanie

Tak, czy inaczej, szkoda, że jako klienci kupujący czytniki i elektroniczne książki nie otrzymujemy tak oczywistej (?) funkcjonalności. Jeśli ktoś lubi czytać opisy książek, które ma w swoim księgozbiorze, to w przypadku e-booków szanse na to są niewielkie. Przedstawiony przeze mnie przepis, przynajmniej częściowo rozwiązuje problem w PocketBookach. O ile mi wiadomo, nowsze czytniki tej marki, mają już zmienione oprogramowanie (na razie obecne tylko w modelu Touch HD). Zawiera ono opisywaną przeze mnie funkcjonalność. Właściciele starszych PocketBooków mogą (na razie?) korzystać ze wskazanego przeze mnie sposobu. A co z pozostałymi markami czytników? A co z opisami e-booków kupionych w księgarni? Hmm...

 

Program calibre można pobrać stąd: https://calibre-ebook.com/download

 

Wtyczkę lubimyczytac.pl można pobrać stąd: http://forum.eksiazki.org/calibre-f164/plugin-pobieranie-metadanych-z-lubimyczytac-pl-nowy-watek-t15548.html

 

Pliki instalacyjne Epubinfo można pobrać tutaj: http://www.mobileread.com/forums/showthread.php?t=280817&page=2

 

Pliki instalacyjne Cool Readera można pobrać tutaj: https://github.com/blchinezu/pocketbook-coolreader/releases

 

Ostatnia szansa na wygranie PocketBook Touch Lux 3 Ruby Red w świątecznym konkursie Publio

Księgarnia publio.pl zwykła organizować podobne konkursy z okazji targów książki, a tym razem czytnik PocketBook Touch Lux 3 Ruby Red może trafić do zwycięzcy konkursu świątecznego. W puli nagród są również bony na zakupy w sklepie. To już ostatnia tura konkursu w bieżącym roku, a wyzwanie – fotograficzne.

 

"Święta z Publio" - ostatnia odsłona (źródło: publio.pl)

 

Co trzeba zrobić?

Zadanie dla klientów Publio jest proste, ale na pewno niełatwe. Otóż do 25 XII należy wysłać na adres konkurs@publio.pl zdjęcie (warto sprawdzić w regulaminie jak je przygotować). Ekipa Publio liczy na to, że prace konkursowe będą zaskakujące i jednocześnie wprawiające w świąteczny nastrój. Sądząc po akcjach promocyjnych księgarni, nie będzie to wcale takie łatwe. Ale warto spróbować, bo...

 

Co można wygrać?

Zdobywca pierwszego miejsca otrzyma czytnik książek elektronicznych PocketBook Touch Lux 3 Ruby Red. Urządzenie wyposażone jest w sześciocalowy ekran E-Ink Carta o rozdzielczości 213 ppi, fizycznymi przyciskami zmiany stron i obsługą wielu formatów plików. Do tego firmowa okładka. Zapewne będą i tacy, co ucieszą się z nagród za zajęcie kolejnych miejsc: za drugie – bon na zakupy w księgarni na 200 PLN, trzecie – na 100 PLN, a czwarte – torba pełna książkowych upominków.

 

Do dzieła :)

 

Oficjalna strona konkursu: http://www.publio.pl/swieta-z-publio-2016.html

Regulamin konkursu: http://www.publio.pl/swieta-z-publio-2016-tydzien-4-regulamin.html