864 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

Księgarnia ebookoo.pl znika z rynku

 

Ebookoo.pl to kolejna księgarnia kończy działalność i znika z naszego rynku e-booków. Działała niemal 2,5 roku. Właśnie przekształca się w blog o tematyce literacko-kulturalny. To kolejny w tym roku sklep z e-bookami, który kończy swoją działalność, lub wyłącza niektóre usługi. Najpierw sporo zamieszania wywołał list z cdp.pl („cdp.pl wyłącza wirtualne półki - pobierz e-booki”), potem przyszedł czas na eclicto.pl („Księgarnia eClicto kończy działalność”) a teraz ostatecznie znika ebookoo.pl (jako sklep). Świat Czytników donosił jeszcze ostatnio o wycofaniu się z Polski księgarni "Book & Walk". A to dopiero połowa 2017 roku :(

 

Strona ebookoo.pl na Facebooku w trakcie przemeblowania, nowe logo, ale wciąż obecna informacja o książkach w niskich cenach (źródło: facebook.com)

 

Sam założyłem konto w księgarni Ebookoo.pl dwa lata temu i, przyznam szczerze, trochę o niej zapomniałem. Zapisałem się zrazu do newslettera, ale otrzymywałem go dość rzadko. Może to dlatego? A może zdecydowało moje przywiązanie do innych księgarni, które w zasadzie codziennie zwracają moją uwagę coraz to nowymi akcjami? Do księgarni, które są stale aktywne w różnych mediach począwszy od newsletterów, przez Instagram czy Facebooka? Do marek, które mają wsparcie poważnych wydawnictw? Pomimo tego, że w calibre rośnie stosik nieprzeczytanych e-booków, regularnie śledzę akcje czy to w Publio, Woblilku, Virtualo czy w Ebookpoint. Trudno orzec dlaczego ebookoo.pl nie zapisało się w mojej pamięci, może to jednak skleroza...

 

Kapitał ebookoo.pl to teraz m.in. spora grupa osób obserwujących profil FB (źródło: facebook.com)

 

Pod koniec lutego tego roku otrzymałem (jak zapewne i pozostali klienci księgarni) list informujący o konieczności pobrania zakupów na własny dysk. Jeśli ktoś tego jeszcze nie zrobił, awaryjnie może liczyć (w miarę możliwości) na wsparcie właściciela serwisu. Nie da się już jednak zalogować do księgarni ani samodzielnie pobierać z niej plików.

 

Ebookoo.pl ma być teraz blogiem literacko-kulturalnym (źródło: ebookoo.pl)

 

We wczorajszym wpisie, autor nowego bloga tłumaczy się z zamknięcia księgarni. Wskazał m.in., że: „Niestety, brak odpowiedniego doświadczenia przy prowadzeniu tak dużego w swoim zakresie projektu oraz brak nieograniczonego limitu czasowego

Harry Potter w wersji Kindle in Motion - „Prorok Codzienny” coraz bliżej

 

We wrześniu zeszłego roku Amazon wprowadził książki elektroniczne w formacie „Kindle in Motion”. Pisząc o nich, zapytałem: „Kindle in Motion – no to kiedy „Prorok Codzienny” w czytnikach Kindle?”. No i (prawie) stało się :) Może nie do końca, ale o krok bliżej!

 

Ilustracje Jima Kay'sa trafią do wydań elektronicznych (źródło: https://www.pottermore.com)

 

Przedwczoraj na Twitterze pojawił się następujący film:

 

(źródło: twitter.com) 

 

Oficjalnie poinformowano, że anglojęzyczne wydanie pierwszego tomu Harry'ego Pottera w nowym formacie, ukaże się 5 września. Będzie nawiązywać do ilustrowanego tomu, który ukazał się w 2015 roku. Oprawę graficzną opracował w nim Jim Kay.

 

 

#harrypotter #targiwkrakowie #targiksiazki #mediarodzina #Kraków #Cracow #ebook I to jest ten moment, w którym e-book przegrywa... ;)

Post udostępniony przez Grzegorz Brzęczeszczykiewicz (@cyfranek)

Premiera ilustrowanej polskiej wersji pierwszego tomu Harry'ego Pottera na Targach Książki w Krakowie (Kraków 2015 r.)

 

 

E-book „Harry Potter and the Sorcerer's Stone” w wersji ilustrowanej, będzie dostępny najpierw w amerykańskim i brytyjskim Amazonie. Powinna być więc możliwość zakupu do Polski. Polacy e-booki mogą kupować właśnie w amazon.com.

 

„Harry Potter and the Sorcerer's Stone” w wersji Kindle in Motion na razie ma status „This title is not currently available for purchase” (źródło: amazon.com)

 

Niestety, pełnię możliwości nowego e-booka wciąż będzie można docenić tylko na urządzeniach mobilnych z zainstalowaną aplikacją Kindle. Czytniki Kindle wciąż nie mają pełni możliwości odtwarzania formatu „Kindle in Motion” z dodatkami w postaci grafiki i animacji. Na razie wygląda to więc dość mugolsko. Na bardziej magicznego „Proroka Codziennego” przyjdzie jeszcze trochę poczekać...

 

[Aktualizacja 22 VII 2017 r. godz. 15:15]

Brytyjska wersja, znana w oryginale jako „Harry Potter and the Philosopher's Stone, jest już dostępna w przedsprzedaży w cenie 11,70 USD.  

Kobo – jak zaktualizować oprogramowanie (firmware)?

W maju opisywałem zmiany, wprowadzone wtedy przez poprzednią wersję oprogramowania wewnętrznego (wpis: „Kobo – nowe oprogramowanie (4.4.9298) i wygląd ekranu startowego”). Ta aktualizacja czytników Kobo spowodowała niekiedy problemy z wyłączaniem oświetleniem i drenowaniem baterii. Właśnie ukazał się firmware w wersji 4.5.9587, którego głównym zadaniem jest usunięcie dostrzeżonych błędów.

 

Firmware w wersji 4.5.9587 dla czytników Kobo przynosi poprawki zauważonych błędów

 

Jeśli więc macie jakieś kłopoty z działaniem Kobo, czas na aktualizację. Ja kłopotów nie mam, ale i tak testowo wgrałem nową wersję. Jak uaktualnić Kobo pokazuję na przykładzie recenzowanego przeze mnie niedawno Kobo Aura H2O.

 

Firmware - samodzielna aktualizacja

Przed przystąpieniem do wgrania nowego oprogramowania wewnętrznego, należy pamiętać, że takie działania wykonujemy na własną odpowiedzialność. Procedura jest prosta i bezpieczna. Wykonywałem ją z recenzowanymi czytnikami Kobo wielokrotnie, ale zawsze istnieje jakieś ryzyko... Aktualizacja może nam się także wgrać sama, jeśli używamy regularnie wi-fi. Jeśli jednak nie chcemy czekać, można przeprowadzić procedurę, którą poniżej opisuję.

 

Pierwszym krokiem jest ustalenie, która wersja oprogramowania wewnętrznego jest przeznaczona do posiadanego przez nas czytnika. W moim przypadku (Aura H2O) będzie to plik „Mark 5”. Pomocna tu może być poniższa tabela:

 

Oznaczenia i bieżąca wersja oprogramowania dla czytników Kobo (na podstawie: MobileRead Wiki)

Model Kobo

Oznaczenie

Firmware – najnowsza wersja

Touch

Mark 3

4.5.9587

TouchLC

Mark 4

4.5.9587

Mini

Mark 4

3.19.5761

Glo

Mark 4

4.5.9587

Aura HD

Mark 4

4.5.9587

Aura

Mark 5

4.5.9587

Aura H2O

Mark 5

4.5.9587

Glo HD

Mark 6

4.5.9587

Touch 2.0

Mark 6

4.5.9587

Aura Edition 2

Mark 6

4.5.9587

Aura One

Mark 6

4.5.9587

Aura H2O Edition 2

Mark 6

4.5.9587

 

Teraz należy pobrać odpowiedni plik. Bezpośrednie odsyłacze do oficjalnych wersji znaleźć można na regularnie aktualizowanej stronie MobileRead Wiki. Odsyłacze są umieszczone w odpowiednich kolumnach tabeli „Firmware”. Dalej wystarczy wykonać następujące kroki:

  • sprawdzić, czy bateria jest naładowana;
  • sprawdzić, czy pobrany plik odpowiada naszemu czytnikowi (w moim przypadku, do Kobo Aura H2O pasuje kobo-update-4.5.9587.zip);
  • rozpakować na dysku komputera pobrany plik;
  • skopiować przez kabel USB zawartość rozpakowanego archiwum do katalogu „.kobo” w pamięci czytnika (katalog „upgrade” wraz z zawartością, pliki KoboRoot.tgz oraz manifest.md5sum;
  • wysunąć bezpiecznie urządzenie;
  • poczekać kilka sekund na rozpoczęcie aktualizacji.

Po restarcie czytnik powinien mieć najnowszą wersję oprogramowania.

 

Jeśli calibre nie obsługuje Kobo z nowym oprogramowaniem, trzeba poczekać na aktualizację programu

 

Podsumowanie

Oprogramowanie wewnętrzne w testowanych przeze mnie czytnikach Kobo nie sprawia mi kłopotów. Jednak pojawiają się w nim błędy, które są opisywane na forach. Warto więc co jakiś czas sprawdzać, czy są nowe wersje firmware'u. Dobrze, że Kobo przy aktualizacjach i poprawkach nie zapomina nawet o najstarszych modelach (nie dotyczy to niestety Kobo Mini). Jeśli macie problemy z obsługą zaktualizowanego czytnika Kobo przez calibre, poczekajcie do kolejnej wersji tego programu.

 

Tolino Page dziś za 49 EUR

 

Tolino Page zadebiutował na rynku rok temu. To podstawowy model czytnika książek z rodziny Tolino. Pod względem funkcjonalności nie odstaje od innych modeli tej marki. W zasadzie ma takie samo oprogramowanie. Znacznie niższa cena wynika z zastosowania tańszych komponentów. Najbardziej istotne jest wykorzystanie dotykowego ekranu E-Ink Carta o rozdzielczości 800×600 pikseli (167 ppi) o przekątnej 15,2 cm (6 cali). Również obudowa wykonana jest ze znacznie tańszego materiału. Więcej szczegółów na jego temat znaleźć można we wpisie „Tolino Page – nowy podstawowy model niemieckiego sojuszu Tolino”.

 

Tolino Page dziś można kupić za 49 EUR (źródło: buecher.de)

 

Dziś Tolino Page można kupić taniej o 20 EUR w niemieckiej księgarni buecher.de. Księgarnia wysyła zakupy do Polski, ale za paczkę trzeba doliczyć jeszcze 6,95 EUR. Czytnik objęty jest sklepową gwarancją. Oficjalna cena czytnika to 79 EUR (w buecher.de 69 EUR), zostanie ona obniżona do 49 EUR po podaniu kodu 18AR-UCBK-1THH-GUHR. Nie wiem, czy kod jest wielokrotnego użytku, czy jednorazowy. Otrzymałem go dziś w liście od księgarni. Oficjalna strona promocji: http://www.buecher.de/go/list/products/list_id/30980/

 

Nowy firmware dla czytników Kindle w wersji 5.8.10 – bez zmian

 

Udostępniona została nowa wersja oprogramowania dla nowszych modeli czytników Kindle. Firmware oznaczone numerem 5.8.10 można pobierać ze stron Amazonu lub poczekać, aż trafi do czytników automatycznie poprzez wi-fi. Według informacji producenta, nie przynosi ono nowych funkcji. Ponownie skupiono się na usprawnieniach w funkcjonowaniu sprzętu i (być może) zabezpieczeniami przed otwieraniem systemu (tzw. jailbreak).

 

Informacja o zmianach w firmware 5.8.10 (źródło: amazon.com)

 

Jeśli ktoś nie chce czekać na samoczynne pobranie nowej wersji firmware'u, można aktualizację wykonać samodzielnie. Przed przystąpieniem do aktualizacji należy sprawdzić, czy w czytniku mamy odpowiednią ilość wolnego miejsca. Na wgranie pliku potrzeba minimum 200-230 MB. Pliki (różne dla poszczególnych modeli czytników) można pobrać z poniższych lokalizacji, wskazując odsyłacz opisany jako "Software-Update 5.8.10 herunterladen":

 

 

Jak zaktualizować samodzielnie firmware Kindle - przypomnienie

Czytnik z naładowaną do pełna baterią należy podłączyć do komputera przez kabel USB. Kindle powinien być widoczny jako zewnętrzny dysk. Pobrany wcześniej plik aktualizacyjny umieszczamy w katalogu głównym czytnika i wysuwamy go bezpiecznie, następnie odłączamy kabel.

 

Pozostaje otwarcie z głównego ekranu menu w prawym górnym rogu ekranu i wybranie opcji Settings. Tam należy ponownie wejść do menu i wskazać „Update Your Kindle”. Po kilku minutach instalowania, czytnik uruchomi się z nowym oprogramowaniem.

E-booki z drugiej ręki - Tom Kabinet wygrywa w sądzie

 Za górami, za lasami, za siedmioma polderami jest miejsce, gdzie handluje się używanymi e-bookami. Holenderski serwis Tom Kabinet wziął sobie do serca sądowe rozstrzygnięcia (nawet zanim one zapadły), zrównujące e-booki z książkami papierowymi. Skoro książki papierowe i elektroniczne mają mieć taką samą stawkę VAT... Skoro jedne i drugie można wypożyczać w bibliotece... Skoro można odsprzedawać używane książki papierowe, to dlaczego nie e-booki? I tak w 2014 roku narodził się Tom Kabinet, czyli serwis umożliwiający Holendrom odstępowanie i nabywanie używanych e-booków.

 

Tom Kabinet - e-booki z drugiej ręki (źródło: https://www.tomkabinet.nl)

 

Takie podejście odzwierciedla stanowisko, z którym można się spotkać również w naszym kraju. Przy okazji dyskusji, pod wpisem na Świecie Czytników na temat stawki VATu na e-booki, można zobaczyć m.in. taki komentarz: „Pewnie, że liczy się treść, ale książkę papierową możesz pożyczyć czy sprzedać, a e-booka nie. Jest to różnica, którą powinna odzwierciedlać cena.” (Rudzielec). No więc Holendrzy mają już „w tym temacie” pewne propozycje, choć także wciąż o tym dyskutują (również w sądzie).

 

Jak działa Tom Kabinet?

Tom Kabinet jest legalnie działającym pośrednikiem. Model funkcjonowania stopniowo ewoluował (jak to wyglądało w 2015 roku, przeczytać można we wpisie na stronie Świata Czytników) , a teraz w skrócie rynek „e-booków z drugiej ręki” wygląda tak:

  •  pierwotny użytkownik musi posiadać legalnie zakupionego e-booka (EPUB bez DRM);
  •  książka może pochodzić z holenderskich księgarni: bol.com, blz.nl, boeken.com, kobobooks.nl, tomkabinet.nl lub ebook.nl;

 

Na przykład za odstąpienie serwisowi Tom Kabinet e-booka "My Way", z drugiego miejsca listy najlepiej sprzedawanych książek, można otrzymać 100 punktów (źródło: https://www.bol.com)

 

  •  prawa do e-booka (wraz z odsyłaczem kierującym do pobrania pliku) przekazuje serwisowi Tom Kabinet;
  •  przekazując prawa do e-booka, pierwotny użytkownik usuwa ze swoich zasobów pobrany plik książki elektronicznej;
  •  Tom Kabinet nadaje książce swój własny znak wodny (ang. watermark);
  •  za odsprzedaną książkę Tom Kabinet przyznaje „kredyty”;

 

"Wartość" kredytową każdej książki można sprawdzić, przed jej odsprzedażą (źródło: https://www.tomkabinet.nl/)

 

  •  ilość kredytów przyznawanych za konkretny tytuł jest wskazywana przez Tom Kabinet;
  •  „kredyty” można otrzymywać (do 100 kredytów za każdego odstąpionego e-booka) lub kupować (25 w cenie 1,25 EUR), nie można ich spieniężyć;

 

Za starsze książki (np. Sapkowskiego) ilość kredytów jest mniejsza (źródło: https://www.tomkabinet.nl/)

 

  •  za książki wystawione w serwisie można płacić „kredytami” przyznawanymi wcześniej przez Tom Kabinet plus 2 EUR prowizji dla serwisu i 0,25 EUR prowizji za transakcję bankową;
  •  z każdej sprzedanej książki serwis rezerwuje 0,5 EUR na rzecz autorów/wydawców.

Nie logowałem się do serwisu, więc mogło mi coś umknąć.

 

Cena e-booków w Tom Kabinet, to 2 EUR plus odpowiednia ilość "kredytów" (źródło: https://www.tomkabinet.nl/)

 

Podsumowanie

Holenderscy wydawcy nie są zadowoleni z działalności Tom Kabinet. Co więcej, sąd w Hadze, w wyroku z 12 lipca 2017 roku, nie zamknął (nawet tymczasowo) serwisu. Jednak decyzją holenderskich sędziów, sprawa (o sygnaturze C/09/492558 / HA ZA 15-827) ma trafić jeszcze w sierpniu do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Holenderscy wydawcy skupieni w Nederlands Uitgeversverbond i Groep Algemene Uitgevers spotkają się więc z Tom Kabinet ponownie w Luksemburgu. Rozstrzygnięcie tej kwestii może mieć wpływ na rynek e-booków w całej UE. Podobnie było już w przypadku innego zapytania skierowanego z Niderlandów („E-book to książka – można ją wypożyczać tak samo jak wersję papierową”). Czy tak będzie i tym razem?

Tolino Vision 4 HD taniej o 36 EUR, używane Kobo Aura One za 184 EUR

Tolino Vision 4 HD to najbardziej zaawansowany, jak i najdroższy, czytnik z rodziny Tolino. Sugerowana cena 179 EUR za urządzenie z ekranem o przekątnej sześciu cali (300 ppi) robi wrażenie, ale to nietuzinkowe urządzenie. Jest jednym z niewielu, które posiadają wbudowane oświetlenie z regulowaną temperaturą barwową (smartLight). To wciąż (?) dość unikalne rozwiązanie, dzięki któremu użytkownik może zdecydować, czy chce ekran z oświetleniem bardziej ciepłym czy zimnym. Podobne rozwiązanie można znaleźć również w czytnikach Kobo Aura One (z ekranem o przekątnej 7,8 cala, 300 ppi, w cenie 229 EUR) oraz Kobo Aura H2O Edition 2 (z ekranem 6,8 cala, 265 ppi, w cenie 179 EUR).

 

 

Rodzina czytników Tolino to obecnie: Tolino Page, Tolino Shine 2 HD oraz Tolino Vision 4 HD (źródło: buecher.de)

 

W Tolino Vision 4 HD zastosowano płaski front, wbudowano 8 GB pamięci wewnętrznej. Czytnik jest wodoodporny. Poza tym, to dość typowy przedstawiciel rodziny Tolino. Posiada integrację z chmurą Tolino, synchronizację postępów czytania między różnymi urządzeniami oraz dobrą obsługę plików EPUB (z możliwością wgrywania własnych czcionek) a bardzo słabą plików PDF.

 

Tolino Vision 4 HD taniej o 20% (źródło: buecher.de)

 

Dziś Tolino Vision 4 HD można kupić z rabatem 20% w niemieckiej księgarni buecher.de. Do promocyjnej ceny 143 EUR należy jednak doliczyć koszty przesyłki. Księgarnia wysyła zakupy do Polski za dodatkową opłatą 6,95 EUR. Czytniki oczywiście objęte są gwarancją. Oficjalną stronę promocji znajdziemy na stronie buecher.de.

 

Kobo Aura One – używane taniej

Osoby poszukujące urządzenia z większym ekranem, może zainteresować informacja, że używane Kobo Aura One (na gwarancji, w ramach OffresReconditioonées) można teraz kupić we francuskim Amazonie w cenie 177,65 EUR. Po doliczeniu kosztów przesyłki, do zapłaty będzie 184,80 EUR (ok. 785 PLN). Poniżej załączam parametry czytników, które mają regulowaną temperaturę barwową wbudowanego oświetlenia.

 

Używany Kobo Aura One jest w ofercie  OffresReconditioonées (źródło: amazon.fr) 

 

 

Ja osobiście nie mam doświadczenia z czytnikami o regulowanej temperaturze barwowej oświetlenia. Póki co, dobrze daje radę, niedawno recenzowana przeze mnie, lampka Xiaomi Mi Smart LED Desk Lamp.

 

Porównanie parametrów czytników z wbudowanym oświetleniem o regulowanej temperaturze barwowej:

 

Tolino Vison 4 HD

Kobo Aura H2O Edycja 2

Kobo Aura One

data premiery

2016

2017

2016

Ekran E-Ink (przekątna)

Carta (6”)

Carta (6,8”)

Carta (7,8”)

rozdzielczość

1448 × 1072, 300 ppi

1430 × 1080, 265 ppi

1872x × 1404, 300 ppi

montowanie ekranu w obudowie

płaski front

zagłębiony

płaski front

pamięć wbudowana [GB]

8

8

8

waga [g]

175

207

230

wodoodporność

tak

tak

tak

wymiary

114 × 163 × 8,16

172 × 129 × 8,9

195,1 × 138,5 × 6,9

cena katalogowa (poza promocjami) [EUR]

179

179

229

  

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach z Amazonu, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

„Galaxy” - klasyka amerykańskiej science-fiction dostępna za darmo

Archiwalne numery czasopisma „Galaxy Science Fiction” zostały udostępnione bezpłatnie w formie cyfrowej. Zebrano 355 zeszytów, które ukazały się od lat '50 do '70 XX wieku.

 

Kilkaset zeszytów "Galaxy" można pobierać bezpłatnie (źródło: https://archive.org/)

 

W „Galaxy” publikowali autorzy, którzy później stali się klasykami literatury fantastyczno-naukowej. W spisach treści pojawiają się takie nazwiska, jak: Frederik Pohl, Robert Sheckley, Robert Silverberg, Clifford D. Simak, Philip K. Dick, Fritz Leiber, Theodore Sturgeon czy Issac Asimov. Między innymi dzięki nim, było to przez wiele lat najpopularniejsze w Stanach czasopismo, publikujące twórczość amerykańskich pisarzy s-f. Otwarcie kilku losowo wybranych numerów, przekonało mnie także, ze łatwo trafić na znane (z polskich wydań) tytuły. Znajdziemy tu między innymi oryginały lub pierwowzory takich tekstów jak: „The Stars My Destination” oraz „The Demolished Man” Alfreda Bestera czy „Fireman” Ray'a Bradbury'ego.

 

Formatowanie EPUBów nie budzi zachwytu

 

Większość zeszytów dostępna jest w kilku formatach. Można pobrać je na przykład jako zgrubnie poskładane teksty w formatach e-bookowych - EPUB czy MOBI. Część jest tylko w postaci PDF, czy (jako skany) w komiksowym formacie CBZ. Publikacje można pobrać tutaj: „Galaxy Magazine”.

 

Pliki można pobrać w kilku różnych formatach (źródło: https://archive.org/)

 

 

Ech, gdyby tak wszystkie archiwalne numery „Fantastyki” albo nawet „Nowej Fantastyki”...

 

E-booki trzymają się mocno (w Niderlandach)

Właśnie opublikowano świeży raport na temat holenderskiego rynku e-booków. Publikacja „E-book Barometer Q2 2017” jest o tyle ciekawa, że dotyczy rynku europejskiego i nieanglojęzycznego. Zazwyczaj trafiają do nas informacje ze Stanów czy Wielkiej Brytanii i na tej podstawie budujemy sobie wyobrażenie o trendach na świecie. Autorem opracowania jest firma odpowiadająca za niemal cały obrót e-bookami na terenie Królestwa Niderlandów. Raport obejmuje więc prawie cały tamtejszy rynek.

 

E-booki w Niderlandach pomalutku zyskują coraz większy udział (od lewej) zarówno w sprzedaży ogółem jak i przez sieć (źródło: https://www.cb.nl/)

 

Co wynika z danych na temat holenderskiego rynku księgarskiego?

Publikacje elektroniczne znalazły sobie w Niderlandach stałe miejsce na rynku księgarskim. W drugim kwartale tego roku miały one udział 6,7% w ogólnej sprzedaży książek, ale stanowiły aż 30,9% zakupów książkowych przez internet. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, sprzedaż e-booków zwiększyła się o 10,3%. Te liczby pokazują, że książka elektroniczna wciąż nie zawojowała rynku księgarskiego, ale też stopniowo zwiększa swój udziału w sprzedaży. Trochę słabo wygląda udział e-booków wśród 60 najlepiej sprzedawanych wydawnictw. Siedem z sześćdziesięciu bestsellerów drugiego kwartału tego roku, nie miało swojego wydania elektronicznego.

 

Holenderska Biblioteka Narodowa uczestniczy aktywnie w promocji czytelnictwa, także e-booków (źródło: https://www.bibliotheek.nl)

 

W omawianym okresie, po raz kolejny, liczba wypożyczonych e-booków (810 tys.) była większa od zakupionych egzemplarzy (765 tys.). Dużą pracę u podstaw w tym zakresie wykonuje Holenderska Biblioteka Narodowa, która konsekwentnie współtworzy rynek czytelnictwa książek elektronicznych w Niderlandach. Wspominałem o tym przy okazji kilku wpisów pokazujących funkcjonowanie tamtejszego rynku („Sprzedaż i wypożyczenia e-booków rosną - w Holandii”, „Coraz więcej e-booków z bibliotek publicznych (w Holandii)”  oraz „Wakacyjna biblioteka po holendersku”).

 

Zwykły, nieduży sklep AGD w dwustutysięcznej Bredzie - (od lewej) Kobo Aura H2O, Kobo Glo HD, Icarus Illumina i Autovision Lumiread (Breda, 2015 r.)

 

 

Jednak w lutym tego roku pojawiła się jeszcze jedna usługa uruchomiona wspólnie przez BOL i Kobo – Kobo Plus. Może ona wydatnie wpłynąć na wygląd rynku. Jak sama nazwa wskazuje, nowa wypożyczalnia dostępna jest mi.in. bezpośrednio na czytnikach Kobo, które w Niderlandach są powszechnie dostępne w marketach z elektroniką (można wnioskować, że także dość popularne). Księgarnia Bol reklamuje się, że w jej zasobach jest prawie 83 tys. e-booków. Niestety (dla lokalesów) nie oznacza to, że wszystkie są po holendersku. W drugim kwartale 2017 roku zanotowano dostępność ponad 49 tys. e-booków w tym języku. Ale za 10 EUR (ok. 42 PLN) miesięcznie w Kobo Plus, wybór jest już całkiem spory. Start tej usługi zdecydowało zapewne o tym, że w omawianym okresie wartość sprzedaży abonamentów do wypożyczalni wzrosła o 430%.

 

Reklama usługi Kobo Plus (źródło: youtube.com)

Z raportu dowiedzieliśmy się także, ile Holendrzy mają czytników książek elektronicznych. Liczbę takich urządzeń szacuje się obecnie na 2 miliony. W ciągu ostatniego roku nastąpił wzrost ich liczby o ok. 8%. Odpowiada za to w dużej mierze zainteresowanie ofertą wypożyczalni Kobo.

 

W ostatnich dwunastu miesiącach zanotowano w Holandii (od lewej) wzrost ilości czytników przy stagnacji tabletów i smartfonów (źródło: https://www.cb.nl/)

 

Podsumowanie

Okazuje się, że nawet na tak rozwiniętym rynku, jak holenderski, wciąż jest miejsce na wzrost udziału czytelnictwa e-booków i nowych usług. Można się zastanawiać, czy kompleksowa obsługa klientów – sprzedaż czytników, sprzedaż oraz wypożyczanie e-booków (księgarnia Bol i usługa Kobo Plus) może mieć większy sens niż wąska specjalizacja. Tym bardziej, że wzrost rynku publikacji elektronicznych odbywa się w Niderlandach przy przy jednocześnie malejącej liczbie sprzedawców...

 

Na holenderskim rynku jest (od lewej) więcej e-booków po holendersku, ale mniej wydawców i sprzedawców (źródło: https://www.cb.nl/)

 

Dwie ciekawe promocje w księgarni Ebookpoint

Człowiek z małą bombą. O terroryzmie i terrorystach - Kacper Rekawek Życie codzienne w Delhi - Maria Skakuj - Puri Upadek i śmierć szacha Iranu - Houchang Nahavandi

Dziś zwróciły moją uwagę dwie promocje w księgarni ebookpoint.pl. Pierwsza z nich objęła książki Wydawnictwa Czarne. Znajdziemy tu kilka wcześniej wydanych pozycji reporterskich oraz nowość „Zobaczyć łosia. Historia polskiej edukacji seksualnej od pierwszej lekcji do internetu” Agnieszki Kościańskiej. W notce wydawniczej czytamy m.in. „Ta historia zmagań z niewiedzą i podwójnymi standardami zaczyna się pod koniec XIX wieku, kiedy mężczyźni uczyli się seksu od prostytutek, a powszechność wstydliwych chorób była tajemnicą poliszynela. Jest to pierwsza krytyczna praca o polskim wychowaniu seksualnym w XX wieku”.

 

Promocja wybranych pozycji Wydawnictwa Czarne

 

 

Druga akcja dotyczy Wydawnictwa Dialog. Tu znajdziemy szereg publikacji związanych z problematyką azjatycką. Czasami „problematyka” jest dosłowna, bo nie wyobrażam sobie bezproblemowego życia w stolicy Indii od święta a co dopiero Delhi na co dzień.

 

 

Promocja wybranych publikacji Wydawnictwa Akademickiego Dialog

 

Wybrane książki ze wspomnianych promocji w księgarni Ebookpoint:

 

Agnieszka Kościańska „Zobaczyć łosia. Historia polskiej edukacji seksualnej od pierwszej lekcji do internetu”

 

cena 23,75 PLN

Kacper Rękawek „Człowiek z małą bombą. O terroryzmie i terrorystach”

 

cena 16,95 PLN

Natasza Goerke „Tam”

 

cena 14,95 PLN

Maria Skakuj-Puri „Życie codzienne w Delhi”

 

cena 9,90 PLN

Nahavandi Houchang „Upadek i śmierć szacha Iranu”

 

cena 9,45 PLN

 

 

Wakacyjne czytanie „Listu miłosnego pismem klinowym”

List miłosny pismem klinowym - Tomáš Zmeškal

Co jakiś czas, zazwyczaj na wakacjach, nachodzą mnie dziwne postanowienia. Na przykład takie, żeby przeczytać e-booki zakupione dawno temu. Dzięki książkom elektronicznym udało mi się powstrzymać rozrost regałów na książki papierowe. Ale nie udało się powstrzymać zakupów książek w ogóle. Na szczęście przestrzeń dyskowa jest znacznie pojemniejsza niż przestrzeń mieszkaniowa (wpis: „Książki elektroniczne i książki papierowe - wady i zalety”).

 

Jak widać na obrazku, papierowe książki też mają "ghosting" jak czytniki :)

 

Zacząłem właśnie czytać książkę, która była moim drugim zakupem w księgarni Woblink. Kupiłem ją z rozpędu i miłości do literatury czeskiej. Jak widać na poniższym potwierdzeniu zakupu, cena nie była jakoś specjalnie "napromocyjna". Zakup nie należał do impulsywnych, wywołanych ceną. Jakoś jednak do tej pory po książkę nie sięgnąłem. Po śmierci Bohumila Hrabala, nic już w czeskiej prozie nie wydaje się takie piękne, więc trochę przystopowałem z lekturami z tego kierunku. Książki Evžena Bočka czy Petra Šabacha, po które ostatni sięgałem, też mnie nie przekonały do powrotu w czeskie klimaty. Aż przyszedł czas na „List miłosny pismem klinowym” Tomáša Zmeškala. Rzecz się rozciąga między Czechosłowacją w latach '60 XX wieku po koniec zeszłego stulecia. Poszczególne rozdziały są niemal jak osobne opowiadania, ale ciągnie się między nimi więź. Coś jak nitka cukierka toffi między kolejnymi gryzami. Podążam więc dalej w świat czeskich perypetii.

 

Potwierdzenie zakupu z dnia 10 XI 2011 r.

 

Nie wiem, czy w obliczu czekających na lekturę e-booków, zakupionych w roku 2011 i później, będę kupował teraz kolejne. Ale na wszelki wypadek zainwestuję w większy dysk, zamiast w regał... A u Was stosiki plików w kolejce rosną czy maleją?

 

Jak anulować Amazon Prime – poradnik

 

Mam nadzieję, że udało Wam się coś fajnego kupić w Amazonie, przy okazji Prime Day. Do mnie jedzie kolejny czytnik do recenzji. Czy fajny, to się okaże... No ale do rzeczy. Jeśli zakupy już zostały wysłane, a oferta Amazon Prime przeglądnięta, można podjąć decyzję co do dalszego udziału w programie.

 

Magnesem, który mnie ciągnął do usługi Prime, był program „The Grand Tour” (źródło: Amazon Video)

 

Ja osobiście miałem nadzieję na polskie napisy w ofercie wideo. No dobra, nie w całej ofercie. W zasadzie jedynym magnesem, który mnie przyciąga do oferty Amazonu jest „The Grand Tour”. To dość luźna „kontynuacja” znanego programu BBC - „Top Gear”. Zainstalowałem więc na tę okoliczność odpowiednie programy i pobrałem pierwszy odcinek. Niestety, ścieżka dźwiękowa jest tylko po angielsku lub niemiecku a napisy wyłącznie po niemiecku. Jakoś mnie to specjalnie nie zachęciło. Zgodnie z zastrzeżeniem sklepu, oferta jest skierowana jak widać, głównie do klientów z RFN i Austrii. Czas więc, w moim przypadku, na rezygnację z udziału w programie Prime.

 

Jak wyłączyć Amazon Prime?

Jeśli zapisaliście się na miesięczny okres testowy, a oferta Prime wam się podobała, to nic nie trzeba robić. Wystarczy, aby co miesiąc na karcie płatniczej były odpowiednie środki do kontynuowania subskrypcji. A co, jeśli jednak Prime do niczego się nie przyda? Wtedy przed upływem 30 dni należy z usługi zrezygnować.

 

Podczas zapisu do Prime, niemiecki Amazon informuje, że usługa nie jest skierowana do klientów z Polski (źródło: amazon.de)

 

Jeśli podejmiemy decyzję o rezygnacji, radzę poczekać do otrzymania zakupów i sprawdzenia, że wszystko jest jak należy. W razie, gdyby coś trzeba było odsyłać. Rezygnacja z usługi Prime jest prosta i zaczyna się się od wejścia w ustawienia konta. Trzeba więc się wcześniej zalogować. Sam proces trwa chwilę, ponieważ kilka razy będziemy proszeni o potwierdzenie naszej niezłomnej woli rezygnacji z usługi. Potem trzeba tę wolę jeszcze podtrzymać, a w końcu oświadczyć, że rzeczywiście chcemy zrezygnować. Poniżej pokazuję, jak rezygnacja wyglądała w moim przypadku.

 

Po zalogowaniu, należy wybrać z menu konta: „Moje członkostwo w programie Prime” (źródło: amazon.de)

 

W kolejnym kroku wybieramy „Anuluj członkostwo” (źródło: amazon.de)

 

 

W następnych kilku krokach potwierdzamy parę razy naszą niezłomną wolę rezygnacji (źródło: amazon.de)

 

 

W moim przypadku, okres próbny zakończy się automatycznie 9 VIII 2017 r. (źródło: amazon.de)

 

 [Aktualizacja 14 VII 2017 r.]

A następnego dnia powinniśmy otrzymać list z potwierdzeniem rezygnacji z programu Prime.

 

Potwierdzenie zakończenia udziału w programie Amazon Prime

Ustawa o stałej cenie książki wchodzi w życie w Belgii

 

W Polsce raz po raz odżywa dyskusja na temat stałej ceny książek. Teraz jakby mniej na ten temat słychać, ale może temat jeszcze wypłynie. Warto więc odnotować, że w Belgii od 1 VII 2017 roku nabiera mocy ustawa o stałej cenie książki - Gereglementeerde Boekenprijs (GBP). Co ciekawe, prawo dotyczy tylko wydawnictw w języku niderlandzkim ale już publikacje w języku francuskim czy niemieckim (Belgia jest wielojęzyczna), nie są nią objęte.

 

Belgijskiej ustawie towarzyszy m.in. serwis, w którym można sprawdzać oficjalne ceny książek (źródło: http://www.boekenprijs.be/)

 

Przyczyny, podawane jako powód wprowadzenia ustawy, są podobne jak w Polsce. Najważniejsze założenia belgijskiej ustawy, są z grubsza następujące:

  • sprzedający odbiorcom końcowym na terenie Wspólnoty flamandzkiej Belgii (Vlaamse Gemeenschap), zobowiązani są stosować cenę ustaloną przez wydawcę lub importera;
  • ustawie podlegają zarówno księgarnie czy kioski jak i sklepy wielkopowierzchniowe oraz sprzedawcy wysyłający zza granicy książki do klienta na terenie Wspólnoty flamandzkiej Belgii;
  • sklepy działające na terenie dwujęzycznej, stołecznej Brukseli (Brussel-Hoofdstad) mogą do programu przystąpić dobrowolnie;
  • stała cena obowiązuje przez sześć miesięcy od rozpoczęcia sprzedaży;
  • wyłączone spod ustawy są m.in. książki uszkodzone, antykwaryczne czy podręczniki;
  • wyłączone spod ustawy jest strumieniowanie i wypożyczenia;
  • można stosować określone promocje cenowe, np. do 10% ceny okładkowej dla klientów końcowych (osób fizycznych);
  • sklepy mogą stosować dotychczasowe usługi dodane, np. bezpłatną dostawę.

Uruchomiono nawet specjalną stronę internetową, na której można sprawdzać obowiązujące ceny książek (http://www.boekenprijs.be). Jednak po wpisaniu kilku najlepiej sprzedawanych pozycji (wziętych ze strony księgarni Standaard Boekhandel), ja akurat nie znalazłem ich w wyszukiwarce. Być może trafiają tam tylko nowości, wydane po wejściu ustawy w życie.

 

PocketBook Touch Lux 3 na półce belgijskiego sklepu sieci Mediamarkt opisany po angielsku/francusku (Bruksela 2015 r.)

 

Co nas może szczególnie zaciekawić, to fakt, że belgijska ustawa obejmuje także e-booki. Zgodnie z zasadą „e-book to książka”, wydania elektroniczne także automatycznie podlegają regulacjom. Może się więc i u nas okazać, że dyskusje toczone nad papierem, obejmą jednak (zgodnie z rozstrzygnięciami na poziomie UE) cały rynek. Również rynek wydawnictw elektronicznych, choć z jednym wyjątkiem. Serwisy oferujące czasowy dostęp, będą mogły w dalszym ciągu samodzielnie regulować swoje ceny. I one wydają się być podmiotami, które mogą sporo zyskać na ustawie.

Nook Glowlight Plus – czy warto rootować? [wpis gościnny Becky]

Dziękuję Becky, która zdecydowała się poświęcić chwilę i bliżej napisać o rootowaniu Nooka Glowlight Plus, do czego ja nie miałem serca. Ilustracje w niniejszym wpisie również są Jej autorstwa. 

 

Jak już w swoim wpisie wspominał Cyfranek – czytniki Nook Glowlight Plus (dalej NGP) nie są zbyt popularne w Polsce. Ale jeśli ktoś się uprze… Osobiście mam dwa egzemplarze. Jeden pozostał z oprogramowaniem firmowym, a drugi zrootowałam.

 

Dwa czytniki w etui

 

Włączone wygaszacze. Po lewej jeden z oryginalnych, po prawej własny wygaszacz

 

Uwagi ogólne

Oba czytniki kupiłam z etui, ale specjalnie do testów przez dwa miesiące korzystałam bez etui, aby osobiście poczuć „te straszne, zimne, metalowe krawędzie” często wspominane w recenzjach amerykańskich. I co się okazało? Metalowa obudowa rzeczywiście przy pierwszym dotknięciu wydaje się zimna, ale – jak to już bywa z metalami – po chwili metal nagrzewa się od ciepła rąk i staje się naprawdę miły. Trudno mi porównać to uczucie do czegokolwiek innego, bo jest to delikatnie ciepły metal, a nie coś lodowatego jak zimny kaloryfer lub parzącego niczym dotknięcie rozgrzanej karoserii samochodu podczas upałów. W każdym razie – czytnik zimny jest tylko przez chwilkę. Długo zastanawiałam się, o co chodzi z tymi ostrymi krawędziami, bo czytnik ma obły kształt. Domyślam się, że chodzi o te krawędzie z przodu, gdzie pojawia się malutka przerwa (na całym obwodzie ma nie więcej niż 1 mm szerokości, nie mieści się tam nawet krawędź paznokcia).

 

Czytnik niestety nie budzi się automatycznie po otwarciu etui, trzeba dodatkowo wcisnąć przycisk „Power”.

 

Zbliżenie na „ostry” brzeg. Widać przerwę pomiędzy metalowymi „pleckami” oraz płaskim ekranem. Dobrze widać też specyficzną fakturę przedniej części czytnika – przywodzi na myśl blachę antypoślizgową

 

Krawędzie naprawdę trudno nazwać ostrymi. Mają one ostrość tępej części noża kuchennego. Ale widocznie niektórzy mają delikatniejsze ręce ode mnie.

 

Jeszcze tylko słowo na temat ogólnego korzystania z NGP. Cyfranek wspominał, że czytnik niezbyt przypadł mu do gustu. Mnie czytnik naprawdę się podoba. 300 ppi jest widoczne – obraz jest „jak żyleta”; przy porównaniu z Kindle Paperwhite 3 – z pewnością mu nie ustępuje (piszę o ekranie, bo użytkowanie to inna sprawa). Nie miałam też problemów z przypisami, a doskonale znam ten ból, bo posiadam czytnik Tolino Vision 2, gdzie przejście do treści przypisu może doprowadzić do rozstroju nerwowego.

 

Rootowanie

Sama procedura nie jest absolutnie niezbędna, bo aplikacje można instalować przez ADB (Android Debug Bridge) – sama tego nie próbowałam, bo od razu zrobiłam root. Posiadanie roota pozwala na instalację aplikacji, które go wymagają i tych, które bardziej ingerują w system.

 

Sama procedura jest prosta. Pobieramy pakiet rootujący, uruchamiamy go i mamy dostęp do czytnika – możemy instalować swoje aplikacje, launchery i oczywiście alternatywne programy do obsługi ebooków. Można dodać sobie ulubione fonty do systemu i aplikacje powinny z nich korzystać.

 

Na początku – oczywiście w celach testowych – instalowałam mnóstwo aplikacji, aby przekonać się, czy działają i czy da się na nich pracować na czytniku, który ma tylko jeden przycisk. Przede wszystkim należy zainstalować sobie jakąś aplikację, która zapewni alternatywny dostęp do nieistniejącego przycisku „Back” (Wstecz), bez którego trudno wyobrazić sobie konfigurację czegokolwiek w systemie. Osobiście mogę polecić dwie aplikacje Button Savior Pro (10,39 zł) lub Swifty switch Pro (21,99 zł). Obie są konfigurowalne i obie się sprawdzają. Można użyć wersji bezpłatnych (bez „Pro”), ale ich możliwości są wtedy znacząco uboższe. Oczywiście oprócz wyświetlania na ekranie przycisku Wstecz otrzymujemy także wiele funkcji dodatkowych. Bardzo lubiłam Button Savior Pro, ale obecnie korzystam ze Swifty switch, bo mam od razu szybki dostęp do włączania/wyłączania wifi.

 

Dygresja o bateriach #1. Jeśli jesteście użytkownikami smartfonów, tabletów czy czytników opartych na systemie Android z pewnością zauważyliście, że im więcej aplikacji, które są uruchomione w tle (ale także zainstalowane) tym szybciej rozładowuje się bateria. Takie jest życie… Początkowo – testując sporo aplikacji i wciąż podpinając czytnik do komputera, aby doinstalować wciąż nową aplikację czy nową wersję – nie zauważałam tego, bo bateria za każdym razem się trochę doładowywała i „jakoś” było. Ale przyszedł czas na czytanie – i okazało się, że czytnik może rozładować się praktycznie w jedną dobę. Załamałam się i zaczęłam walczyć.

 

Co jeszcze warto zainstalować?

MoreLocale 2 – Android będzie po polsku.

 

NGP Sleep Screen – możliwość wgrania własnych wygaszaczy. Jest to osobna, niezależna aplikacja. Własne wygaszacze umieszcza się w folderze /NOOK/Pics/sleep. W NGP możliwość ustawiania własnych wygaszaczy została usunięta.

 

Ewentualnie: RelaunchX (wciąż rozwijany launcher dostosowany specjalnie dla ekranów E-ink).

 

Ewentualnie: E-ink Launcher (bardzo wczesna wersja 0.1.3 chińskiego launchera; częściowo spolszczona przez mojego sąsiada, autor wiele elementów przetłumaczył przez Google Translatora, posiada fajną funkcję – przy włączonym wifi – uruchomienia na czytniku serwera FTP, dzięki czemu jest do niego dostęp przez dowolnego klienta FTP w tej samej sieci).

 

Ewentualnie: klawiatura z obsługą polskich diakrytyków.

 

Ewentualnie: aplikacja do przełączania launcherów. Osobiście korzystam z aplikacji Twisted Home Manager, która u mnie sprawdza się najlepiej.

 

Ewentualnie: NGP Toolkit – wciąż rozwijany projekt, który dodaje lub zmienia funkcje w systemie NGP. Do swojej pracy wymaga Exposed Installera 2.6.1, bo powstał jako moduł tego frameworka. Jego podstawowe funkcje to:

  • dostęp do plików i folderów na czytniku przez MTP (USB),
  • obsługa podświetlenia przez dłuższe przytrzymanie przycisku „Home”,
  • wyłączenie budzenia czytnika po podłączeniu/odłączeniu od portu USB,
  • możliwość własnych wygaszaczy (u mnie ta opcja albo działała od czasu do czasu, albo wcale – widocznie występowała coś się „gryzło” między aplikacjami; nie chciało mi się wnikać),
  • wyłączenie domyślnego launchera (czyli tej domyślnej, oryginalnej „otoczki” czytnika),
  • włączenie domyślnego pasku statusu (czyli tego górnego, z godziną i ikonkami podświetlenia, wifi oraz baterią).

 

Ewentualnie: inny moduł do Xposed Installera o nazwie Xposed Additions Pro (14,58 zł), w którym możemy przypisać różne funkcje do naszego jedynego przycisku na czytniku, czyli „Home”. Obsługuje więc krótkie naciśnięcie (domyślne), długie naciśnięcie (przytrzymanie), dwukrotne naciśnięcie, trzykrotne naciśnięcie…

 

Ewentualnie: Root Explorer, Root Browser, Total Commander, inny menedżer plików.

 

Alternatywne programy do czytania ebooków

Testowałam przede wszystkim trzy aplikacje:

 

  • CoolReader

Aplikacja, która została przystosowana do NGP – cr3.1.2-87-ZeroLab.NeT_armv7a – jest do pobrania stąd).

 

Sam program działa sprawnie, szybko, ale przez feler, który opisany został w tym wątku (jeśli plik zawiera dzielenie wyrazów jest wyświetlany „dziwnie” brzydko i bardzo razi to moje oczy). Chcąc więc korzystać z CoolReadera należy pamiętać, aby otwierać w nim pliki nie zawierające dzielenia wyrazów, bo program sam sobie z tym poradzi. Naprawdę ogromne możliwości konfiguracyjne.

 

Informacje o wersji

 

Menu wywołane podczas czytania

 

  • FBReader

Ponieważ istniała wersja dostosowana do NGP – FBReaderJ_2.6.13-nglp-zerolab.net.apk – przetestowałam ją bardzo dokładnie. Ale w tej wersji nie działała funkcja FBReader® Book Network (chmura na książki, oparta o Google Drive, pozwala na synchronizację pomiędzy różnymi urządzeniami miejsca ostatniego czytania oraz zakładek), gdyż pomiędzy wersją 2.6.13 a 2.6.14 została zmieniona funkcja autentyfikacji Google. Napisałam więc do Nikolaya Pultsina – autora FBReadera – i zostałam betatesterką specjalnej edycji, która działa nie tylko w NST (Nook Simple Touch), ale także w NGP. Autor dodał kilka funkcji, o których go poinformowałam (np. możliwość uruchomienia programu jako launcher), a przy okazji wdrożył do tej wersji najnowszą aktualizację tłumaczenia programu, do czego również się przyczyniłam. Została opublikowana wersja 2.6.15, która może nie jest idealna, ale chmura działa. Tutaj oficjalna informacja o nowej wersji dla Nooków.

 

Informacje o wersji

 

Opcje synchronizacji

 

Opcje stosowania/ignorowania ostylowania ebooków

 

A dlaczego aplikacja nie jest idealna? Okazało się, że FBReader drenuje baterię, jeśli FBReader jest uruchomiony jako launcher czytnik leżący na półce z wyłączonym wifi rozładuje się w dwa-trzy dni. Może jest w tym jakaś moja wina, może coś źle zrobiłam – nie wiem.

 

Osobiście korzystam z tej aplikacji także na smartfonie i aby podziękować autorowi oczywiście zakupiłam wersję Premium (19,99 zł).

 

  • AlReader

Korzystam z wersji dostosowanej do NGP przez ZeroLab (jest to wersja 1.771609130). Nie jest to wersja najnowsza (na smartfonie mam zainstalowaną wersję 1.831703120), ale na czytniku działa dobrze. Przy wyłączonym wifi i AlReaderze ustawionym jako launcher czytnik wytrzymał 10 dni i 3 godziny (czytałam każdego dnia, wielokrotnie budząc i usypiając Nooka).

 

Informacje o wersji

 

Nie rozwodzę się tu nad plusami i minusami poszczególnych programów. Sporo informacji można znaleźć na forum.eksiazki.org, tylko trzeba trochę pogrzebać. Warto dodać, że wszystkie trzy aplikacje dobrze współpracują z serwerem calibre, choć może dziwić, że AlReader woli pobierać plik mobi niż epub, gdy ma dostępne oba formaty. Przesyłanie plików można więc sprawnie zorganizować bez korzystania z kabla USB. Wszystkie też potrafią dzielić wyrazy zgodnie z polskimi zasadami. Co do szczegółowych możliwości trzech powyższych aplikacji, warto też zajrzeć do porównania programów do czytania ebooków na angielskiej Wikipedii.

  

Może paść pytanie – a co z Legimi? Aplikacja działa jedynie w wersji normalnej (nie E-Ink). Pracuje trochę anemicznie (czyli podobnie jak na innych czytnikach), łącznie z krótką przerwą na doładowanie każdego kolejnego pliku. No i nie ma dzielenia wyrazów itd. O aplikacji Legimi napisano już wiele. Jeśli ktoś się uprze – da się z tego korzystać. Osobiście mam spore zapasy ebooków, na abonament się jeszcze (?) nie zdecydowałam, a moja biblioteka nie nawiązała współpracy z Legimi.

 

Dygresja o bateriach #2. Wciąż testuję NGP, bo przecież nie da się sprawdzić czasu pracy na baterii w jeden dzień. Być może któraś z aplikacji zbytnio drenuje baterię, a ja tego nie potrafię wykryć? Jeśli dowiem się czegoś nowego – dam znać.

 

Podsumowanie

Według mnie to całkiem niezły czytnik. Po prostu jest inny. Domyślna aplikacja działa sprawnie i ebooki czytane na czytniku bez rootowania osobiście bardzo mi się podobają. Są takie neutralne i bez nachalności. Daje możliwość wyboru odpowiedniego zestawu ulubionych aplikacji. Jeśli moje czytniki Kindle – z jailbreakiem, polonizacją i innymi dodatkami – potraktujemy jako wzór, to mogę uznać, że przy czytaniu beletrystyki NGP może być prawie równie wygodny. Kindle wygrywa przy łatwości zaznaczania, obsłudze słowników i błyskawicznym budzeniu po otwarciu etui, ale za to NGP z własnymi aplikacjami jest w stanie czytać wiele formatów i ma większe możliwości konfiguracyjne.

 

Mój ulubiony wygaszacz przedstawia obraz autorstwa Mariusza Stawarskiego pt. „Księgozbiór”. Oryginał można obejrzeć na trwającej właśnie wystawie na zamku w Malborku.

 

Jeśli ktoś ma jakieś pytania – proszę o komentarz poniżej lub wpis w wątku o NGP. Postaram się w miarę możliwości odpowiedzieć.

Amazon Prime Day – odnowiony Kindle Voyage za 129 EUR i zachęta do subskrypcji

 

Nikt już specjalnie nie ukrywa, że model subskrypcyjny, gdzie klienci płacą co miesiąc stałą kwotę w zamian za czasowy dostęp do treści, jest bardzo opłacalny. Dla dostawców tychże treści oczywiście. Trzeba „tylko” przekroczyć określoną barierę liczby stale płacących klientów, którzy będą zapewniać stabilność modelu opartego m.in. na wypożyczaniu filmów, książek, muzyki itp. W RFN Amazon ma 12 mln subskrybentów programu Prime (70 EUR/rok). W Stanach Zjednoczonych firma może się pochwalić nie lada osiągnięciem, około 65% amerykańskich gospodarstw domowych korzysta z tej subskrypcji.

 

Prime Day rozpocznie się w amazon.de 10 lipca o godz. 18:00 (źródło: fb.com)

 

Amazon wymyślił nawet specjalną akcję, promującą co roku tę usługę, również w Europie. Prime Day w amazon.de rozpocznie się dziś o 18:00 i będzie trwać 30 godzin, czyli do północy 11 VII 2017 r. Przeceniono ponad 5 tys. produktów. Wszystkie można znaleźć na oficjalnej stronie akcji. Największe obniżki przewidziano dla produktów firmowanych przez Amazon.

 

Amazon Prime Day

Prime Day związany jest z szeregiem ofert skierowanych tylko do uczestników programu Prime. Niestety, oferta nie dotyczy (na razie) klientów z Polski, o czym Amazon lojalnie ostrzega. Warto jednak się zainteresować tą promocją, ponieważ można w jej ramach kupić m.in. Kindle Voyage (odnowiony, na gwarancji) za 129 EUR. Warunki są dwa – zamówienie ma być na terenie Niemiec lub Austrii oraz koniecznie trzeba być choć na chwilę uczestnikiem programu Prime.

Jeśli nie spełniamy pierwszego warunku, rozwiązaniem może być na przykład, wielokrotnie sprawdzony serwis Mailboxde. Firma działa na rynku dziewięć lat i zajmuje się przesyłaniem m.in. do Polski zakupów, które oficjalnie nie są wysyłane poza granicę Niemiec. W ten sposób kupowałem na przykład czytniki Kindle, w czasie, gdy amazon.de nie wysyłał ich do Polski. Całą procedurę szczegółowo opisałem w artykule „Jak kupić czytnik Amazon Kindle w niemieckim oddziale Amazon?”. Polega to na tym, że firma udostępnia nam niemiecki adres pocztowy, na który przychodzi przesyłka z zakupami. Po dotarciu przesyłki do Mailboxde, dostajemy o tym informację i dokonujemy płatności za usługę (najlepiej przez PayPal). W zależności od rodzaju przesyłki, opłata wynosi od 10-12 EUR (poczta) do 16-66 EUR (kurier) i oczekujemy na przesyłkę nadaną w Zittau (Żytawie). Na cenę przesyłki przekierowanej z Mailboxde, wpływa jej wielkość, waga i ew. wartość ubezpieczenia. Jeśli ktoś ma blisko do niemieckiej granicy, może również wybrać z Amazonu bezpłatną dostawę do jednego z punktów odbioru osobistego.

Rozwiązaniem drugiego problemu, może być czasowe przystąpienie do programu Prime. Jego użyteczność w Polsce jest niewielka. Jeśli jednak chcemy się przekonać, czy to jednak oferta dla nas – można przystąpić do programu bezpłatnie na próbny miesiąc i ewentualnie anulować subskrypcję przed upływem miesiąca, na przykład poprzez kontakt z konsultantem. Ja sam już kiedyś to przetestowałem i z anulowaniem nie było problemu. Przy wybraniu bezpłatnego okresu próbnego, z karty podłączonej do konta, zostanie zapewne pobrana kwota ok. 1 EUR (dla sprawdzenia wypłacalności). W celu anulowania Prime, należy wejść w ustawienia konta i wybrać "Zakończ członkostwo".

  

Korzyści z programu Prime w Polsce są znikome, ale można go przetestować przez 30 dni za darmo

 

Na co warto zwrócić uwagę w ofertach z okazji Prime Day?

Kindle Voyage używany, z certyfikatem i gwarancją Amazonu za 129 EUR, to najciekawsza oferta dla e-czytelników. To bardzo dobry czytnik, którego ekran E-Ink 300 ppi cieszy oko, a ciśnieniowe przyciski umieszczone na ramce po bokach ekranu, ułatwiają zmianę stron. Cena nowego czytnika wysyłanego do Polski to 196,38 EUR. Wliczając dodatkowe koszty wysyłki opłacone pośrednikowi pocztowemu (ok. 10-12 EUR), możemy kupić Voyage’a taniej o ponad 56 EUR (ok. 240 PLN). Jeśli ktoś myślał o tym czytniku, lub innym w podobnej cenie, warto rozważyć opcję zakupu w ramach Prime Day.

 

[Aktualizacja: wyprzedane] Kindle Voyage będzie oferowany za 129 EUR

 

Kindle Paperwhite 3 oferowane są o 50 EUR taniej

 

Amazon przygotował również inne oferty, mające przyciągnąć klientów. Na głośnik zintegrowany z asystentką Alexa, przceniono aż o 80 EUR. Wszystkie propozycje można znaleźć na oficjalne stronie akcji. Przy dokonywaniu zakupów, które będą wysłane przez pocztowego pośrednika, trzeba oczywiście skalkulować, czy dodatkowe koszty przesyłki przy pomocy Mailboxde, nie wpłyną negatywnie na „okazyjność” zakupu. Na stronie serwisu można wstępnie skalkulować opłatę za pośrednictwo pocztowe: https://www.mailboxde.com/shipping-calculator.html.

 

Bez konieczności korzystania z pośrednika pocztowego, bezpośrednio do Polski, zamówimy dziś nowe czytniki Kindle o 50 EUR taniej:

  

Kindle Paperwhite 3

 

(nowy, czarny, bez reklam, wi-fi)

pierwotna cena 144,70 EUR

89,99 EUR (ok. 390 PLN)

Kindle Paperwhite 3

 

(nowy, biały, bez reklam, wi-fi)

pierwotna cena 144,70 EUR

89,99 EUR (ok. 390 PLN)

 

Kindle Voyage

 

(nowy, bez reklam, wi-fi)

pierwotna cena 196,38 EUR

139,99 EUR (ok. 605 PLN)

 

 

Poniżej zamieszczam kilka wybranych ofert, które nie są wysyłane bezpośrednio do Polski (bez kosztów obsługi przesyłki przez Mailboxde). W miarę pojawiania się nowych, ciekawych propozycji, tabelę postaram się uzupełniać i ewentualnie weryfikować to co już dodałem:

 

Kindle Paperwhite 3

(nowy, czarny, z reklamami, wi-fi)

pierwotna cena 119,99 EUR

69,99 EUR (ok. 300 PLN)

Kindle Paperwhite 3

(nowy, biały, z reklamami, wi-fi)

pierwotna cena 119,99 EUR

69,99 EUR (ok. 300 PLN)

Kindle Voyage

(nowy, wi-fi)

pierwotna cena 189,99 EUR

139,99 EUR (ok. 605 PLN)

Kindle Voyage

(odnowiony, z certyfikatem, wi-fi)

pierwotna cena 169 EUR

129 EUR (ok. 555 PLN)

Amazon Echo (czarny)

pierwotna cena 179,99 EUR

100 EUR (ok. 430 PLN)

Amazon Echo (biały)

pierwotna cena 179,99 EUR

100 EUR (ok. 430 PLN)

Amazon Echo Dot (2 generacja, czarny)

pierwotna cena 59,99 EUR

45 EUR (ok. 195 PLN)

Amazon Echo Dot (2 generacja, biały)

pierwotna cena 59,99 EUR

45 EUR (ok. 195 PLN)

 

Fossil Q zegarek na rękę 

z Android Wear

(dostawa bezpośrednio do PL)

pierwotna cena 195 EUR

99 EUR (ok. 425 PLN)

 

Przeliczenia cen na złotówki są orientacyjne. Ostateczna kwota do zapłaty zależy od kursu euro i prowizji naszego banku.

 

 

[Aktualizacja 11 VII 2017 r.]

Wśród przecen związanych z Prime Day, pojawiła się także niezła okazja do zakupu używanego sprzętu na gwarancji, w tym również czytników książek i okładek na nie. Wszystkie produkty oferowane w ramach Amazon Warehouse objęte są obecnie rabatem 20%. Ważne, żeby wybrać właśnie takie oferty. Na pozostałe nie ma rabatu. Co ważniejsze, przy ich zakupie nie trzeba korzystać z pocztowego pośrednika Maiboxde. Zdecydowana większość produktów (w tym czytniki i okładki) można zamówić bezpośrednio na polski adres (bez dodatkowych kosztów przy zakupie o wartości od 39 EUR). Jeden warunek pozostaje niezmienny, trzeba się (choć na chwilę) zapisać do programu Prime w danym oddziale. Na przykład na miesięczny okres bezpłatny. Po dotarciu zakupów, można z członkostwa zrezygnować bez ponoszenia opłat.

 

Podsumowanie zamówienia Kobo Aura One z rabatem Prime Day (źródło: amazon.fr)

 

Poza niemieckim Amazonem, ta oferta obowiązuje także w innych europejskich oddziałach. Jednak tam musimy doliczyć koszty przesyłki (takie przypadki zaznaczyłem w tabeli poniżej). Choć może to być i tak taniej niż z niemieckiego sklepu.

 

Wybrane czytniki dostępne obecnie w ofertach Amazon Warehouse lub OffresReconditioonées:

 

Kobo Aura H2O

 

127,26 EUR (ok. 550 PLN)

PocketBook Touch Lux 3 (szary)

 

71,12 EUR (ok. 305 PLN)

PocketBook Touch Lux 3 (biały)

 

73,02 EUR (ok. 315 PLN)

Kobo Aura H2O (z dostawą)

 

120,48 EUR (ok. 515 PLN)

Kobo Aura One (z dostawą)

 

165,49 EUR (ok. 710 PLN)

 

 

Podane ceny w EUR zawierają polską stawkę VAT, a przeliczenie na złotówki jest orientacyjne.

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach z Amazonu, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

 

Nook Glowlight Plus – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 300 ppi (część II)

 

Czytnik Nook Glowlight Plus towarzyszył mi przez ostatnie dwa miesiące. W pierwszej części recenzji skupiłem się na jego stronie sprzętowej, druga część prezentuje moje wrażenia i opinie zebrane w czasie codziennego użytkowania. Ale jednocześnie już teraz zapraszam do lektury gościnnego wpisu Becky z forum.eksiazki.org, która z kolei jest zadowoloną użytkowniczką dwóch egzemplarzy recenzowanego modelu Nooka.

 

Nook Glowlight Plus z wygaszaczem „Authors”

 

Nook Glowlight Plus – oprogramowanie

Urządzenie ani razu nie zawiesiło mi się, ani nie zresetowało. Chyba tylko tyle dobrego mogę napisać o oprogramowaniu Nooka...

Mam wrażenie, że wszystkie wypowiedzi polskich zwolenników Nooków, jakie czytałem, brzmiały podobnie – „po rootowaniu i podmianie całego oprogramowania, to bardzo dobry czytnik, który znakomicie sobie radzi zarówno z PDFami jak i EPUBami”. Oczywiście przesadzam, ale właśnie takie wrażenie mi pozostało z lektury wielu wypowiedzi użytkowników urządzeń tej marki. Również oprogramowanie recenzowanego modelu można przerobić według własnego uznania. Zabezpieczenia czytnika zostały ominięte w dwa miesiące po premierze (więcej szczegółów na forum XDA Developers). Ja jednak recenzuję Nooka w takiej postaci, w jakiej trafia do użytkownika. Wszystkie moje uwagi dotyczą oryginalnie zainstalowanego oprogramowania w aktualnie dostępnej wersji 4.7.0.43 (z 13 IV 2017 r.).

Oprogramowanie czytnika działa, jak już wspomniałem, stabilnie choć ma swoje fanaberie. Najbardziej denerwujące jest zapominanie ustawień sposobu wyświetlania e-booka oraz nieotwieranie ostatnio czytanej książki po starcie urządzenia. Zrazu czytnik startował na ekranie początkowym. Myślałem, że tak ma być. Potem, nagle, to się zmieniło i przez jakiś czas po wybudzeniu widziałem od razu otwartą ostatnio czytaną stronę. Potem znowu mu się odmieniło. Podobnie jest z ustawieniami wyglądu książki. Raz czytnik zapamiętywał moje ustawienia (wybraną czcionkę), a potem znowu nie (i wracał samoczynnie do korzystania z „Original Fonts”). Poprawne działanie wróciło po zmianie wygaszacza ekranu. Przynajmniej na chwilę. Więc jeśli czytnik nie chce Wam startować na ostatnio czytanej stronie – trzeba zmienić wygaszacz. Proste i logiczne, prawda? Wiem, że dla takich właśnie życiowych porad czytacie moje recenzje, więc teraz już wiecie! A tak na poważnie, podobno pomaga wyrejestrowanie czytnika i przywrócenie go do stanu fabrycznego. Ale nie wiem, na jak długo rozwiązuje to opisany problem.

Nook Glowlight Plus nie należy do demonów szybkości. Jednak zarówno wybudzanie czytnika jak i otwieranie plików książek, czy zmiana stron, odbywają się w akceptowalnym tempie. Czytnik nie wyłącza się, tylko usypia, co pozwala uniknąć długiego oczekiwania na start systemu. Bateria działa na jednym ładowaniu trochę krócej w porównaniu do innych testowanych przeze mnie urządzeń z Androidem (np. Tolino). Trochę to dziwne, tym bardziej, że w Nooku wyłączyłem wi-fi (jest w naszych warunkach bezużyteczne). Nie robiłem jednak porządnego badania w tym zakresie, więc może to tylko takie wrażenie.

Oprogramowanie czytnika w zasadzie nie posiada dodatkowych funkcji, wykraczających poza czytanie lub zakupy w firmowej księgarni. Brak jest bezprzewodowej wysyłki (Kindle, PocketBook) czy integracji z usługą czytania artykułów z sieci (Kobo). Nie ma nawet dostępu do własnych plików w chmurze (Kindle, Tolino, PocketBook). Poza podstawowe zadania wykracza tylko udostępnianie cytatów na Facebooku. Choć akurat u mnie to nie działa, odkąd się wylogowałem z FB na czytniku. Nie mogę zalogować ponownie.

 

Noog Glowlight Plus jest połączony ze sklepem B&N

 

Ogólnie można stwierdzić, że oprogramowanie Nooka jest proste i pozbawione dodatkowych funkcji, ale niestety nie wpływa to pozytywnie na jego niezawodność.

 

Nook Glowlight Plus – pierwsze kroki

Przed uruchomieniem czytnika warto założyć sobie konto na stronie księgarni – http://www.barnesandnoble.com. Te same dane, co do logowania w księgarni, mogą być użyte oczywiście również w Nooku czy aplikacji mobilnej. Po podłączeniu do wi-fi i zalogowaniu, do dalszego korzystania z czytnika, nie jest konieczne połączenie z internetem. Jeśli nie korzystamy z konta w księgarni, to nawet lepiej wyłączyć wi-fi – oszczędzimy baterię a czytnik nie będzie pokazywał reklam (w postaci propozycji książkowych B&N).

 

Fragment listu powitalnego, do nowego użytkownika Nooka

 

 

Menu czytnika Nook Glowlight Plus dostępne jest tylko w języku angielskim, co w sumie nie dziwi, skoro firma skupiła się na rynku amerykańskim. Nie można także wybrać lokalizacji zamieszkania innej niż Stany Zjednoczone. Na szczęście, czytnik można aktywować również poza Stanami.

Pierwsze kroki z czytnikiem ułatwia m.in. list powitalny, który każdy użytkownik otrzymuje po aktywacji czytnika na swoim koncie.

 

Nook Glowlight Plus - ekran startowy. Pliki bez widocznych okładek takie są, to nie jest błąd oprogramowania czytnika

 

Ekran startowy jest przejrzysty i prosty. Górną belkę zajmują ikony informujące o stanie czytnika. Warta uwagi jest jedna z nich, znajdująca się w lewym górnym rogu. Dzięki niej zawsze można szybko otworzyć ostatnio czytaną książkę. Większa część górnej połowy ekranu startowego przeznaczona jest na ostatnio czytane lub wgrane pozycje. Jednocześnie wyświetlane są trzy miniaturki okładek, ale listę można przesuwać gestem. Dolna część ekranu startowego to głównie propozycje księgarni. Wyświetlane trzy pozycje należące do jednej z grup tematycznych np. „New York Times Best Sellers” czy „NOOK Recommends”. Jeśli nie ma dostępnej sieci (lub wyłączymy wi-fi), ten obszar będzie bez reklam, z informacją „Trying to load...”. Na samym dole ekranu startowego znajduje się pasek ikon menu czytnika. Od lewej są to:

- biblioteczka (Library);

- sklep (Shop);

- propozycje wybrane przez redaktorów (B&N Readouts);

- ustawienia czytnika (Settings);

- wyszukiwanie w biblioteczce lub sklepie (Search).

 

Krótkie teksy udostępniane przez księgarnię w ramach programu „B&N Readouts” wyświetlane są w przeglądarce WWW. Nie ma w nich możliwości korzystania ze słownika

 

Biblioteczka (Library) to jedyna ikona z dolnego paska, z której na co dzień korzystam. Spośród różnych opcji wyświetlania książek, na stałe mam włączoną „My Files”. Pozostałe (poza wirtualnymi półkami) są bezużyteczne, ponieważ służą do sortowania treści (książki, gazety), zakupionych w księgarni. Książki można sortować według autora, tytułu lub czasu wgrania. Książki są prezentowane w postaci listy lub miniatur okładek.

 

W biblioteczce najbardziej użyteczna opcja to „My Files”

 

Ustawienia czytnika nie należą do rozbudowanych. Służą w zasadzie do ustawienia połączenia z księgarnią (logowanie, sieć bezprzewodowa). Nie jest to specjalny zarzut. Czytnik ma służyć do czytania. Jedynym ukłonem w stronę osób, które lubią sobie coś poustawiać jest możliwość zmiany wygaszaczy ekranu, które pojawiają się w trybie uśpienia. Można wybierać między całkiem miłymi dla oka portretami anglojęzycznych pisarzy a fragmentami klasycznych tekstów czy cytatami „z mądrych ludzi”. Da się również ustawić profile dla różnych użytkowników (jeśli ktoś np. chce dać czytnik do ręki dziecku, które niekoniecznie musi mieć dostęp do wszystkich zgromadzonych w czytniku książek).

 

Nook Glowlight Plus na co dzień

Codzienne korzystanie z Nooka nie sprawia większych problemów, poza wspomnianym już zapominaniem ustawień użytkownika, dotyczących sposobu wyświetlania e-booka. Z drugiej strony korzystanie z Nooka nie sprawia mi też specjalnej radości.

Czytnik nadaje się do korzystania z polskich e-booków. Własne pliki można wgrywać do pamięci urządzenia przez kabel USB przy pomocy calibre, lub samodzielnie kopiując pliki do katalogu NOOK/Internal storage/NOOK/My Files. Do dyspozycji użytkownika jest ok. 2,8 GB pamięci wewnętrznej.

Czytanie książek na Nooku jest dość wygodne, choć bywa denerwujące. Pierwsze, co się rzuca w oczy po otwarciu e-booka, to marnowanie miejsca na ekranie w nagłówku (wyświetlany cały czas tytuł książki) oraz stopce (numery stron) bez możliwości wyłączenia tych informacji. Nie zawsze można liczyć na podział wyrazów w polskich e-bookach (EPUB). Niektóre pliki go miewają a inne nie. Nie dopatrzyłem się w tym reguły. Aplikacja wyświetlająca EPUBy w Nooku ma jeszcze jedną denerwującą wadę. Z bliżej nieznanych przyczyn potrafi przełamywać tekst i np. urywa go w połowie ekranu. Zazwyczaj jest to przed rozpoczęciem długiego akapitu, ale nie zawsze. Czasami podział jest w dość losowo wybranym miejscu. Nie wygląda to ładnie.

 

Strona czytanej książki bywa nieoczekiwanie przełamywana, nawet w środku zdania

 

 

Można zapomnieć o czytaniu książek w plikach PDF w Nooku. To chyba pierwszy testowany przeze mnie czytnik, do którego nawet nie wgrywałem biletów kolejowych, coby się nie najeść wstydu przy konduktorze. PDFa nie można w żaden sposób powiększyć, o trybie rozpływu nawet nie wspominając. Jednym słowem do tego typu plików czytnik jest bezużyteczny, chyba że ktoś ma mikroskopy zamiast oczu.

 

Dziesięć stopni regulacji wielkości czcionki daje spore możliwości dopasowania wielkości tekstu do własnych wymagań

 

Jak to w czytniku bywa, tekst można dopasować do własnych upodobań. Menu formatowania e-booka zawiera:

- całkiem spory zakres zmiany wielkości tekstu (dziesięć rozmiarów);

- wbudowane kroje czcionek: Mundo Sans, Baskerwille, Georgia, Ascender Sans, Malabar, Joanna San, o których trudno powiedzieć coś więcej, poza tym, że są;

- bardzo ciekawą funkcję pogrubiania lub cieniowania liter;

- ustawianie trzech rozmiarów marginesów, odstępów między liniami oraz zmiany wyrównywania na justowanie (wyrównanie do prawego i lewego marginesu) lub wyrównywania do lewej.

 

Czytnik udostępnia sześć krojów czcionek, ale u mnie i tak zawsze wracał do korzystania z „Original Fonts” po ponownym otwarciu książki

 

Standardowo można także wyświetlić spis treści, zaznaczenia użytkownika (zakładki, cytaty). Czytnik zapamiętuje także listę słów, których definicje sprawdziliśmy w słowniku (Look up). Jest jednak możliwość korzystania tylko z jednego słownika. To, podobnie jak w aplikacji mobilnej, Merriam-Webster’s Collegiate Dictionary. W łatwy sposób można go wywołać, przytrzymując palec na szukanym słowie.

 

Słownik obecny w czytniku należy zaliczyć do mocnych stron Nooka

 

Wyskakujące menu ma jeszcze inne funkcje. Poczynając od lewej, są to ikony odpowiedzialne za:

- dodawanie notatki tekstowej (Add Note);

- zakreślanie wybranego fragmentu tekstu (Highlight), co jest potem zupełnie nieczytelne na ekranie (widać to dobrze na zdjęciu, które umieściłem na Instagramie, tam naprawdę jest zaznaczony fragment);

- kopiowanie tekstu do pamięci czytnika (w bliżej nieokreślonym celu, bo nigdzie potem nie można tego tekstu wkleić);

- udostępnianie zaznaczenia na Facebooku (nie działa, nie mogę się ponownie zalogować do FB);

- słownik języka angielskiego (Look Up);

- wyszukiwanie zaznaczonego słowa (możliwe wpisanie własnego wyszukiwania).

 

Wyskakujące menu po przytrzymaniu palca na wybranym słowie

 

Do bardzo pozytywnych cech aplikacji należy możliwość powiększania ilustracji zawartych w tekście. Dwukrotne stuknięcie w ekran pozwala w dużym zakresie powiększać elementy graficzne, czy to zdjęcia, czy inne ryciny. To powinien mieć każdy czytnik.

Moim zdaniem Nook Glowlight Plus nie jest wzorem komfortu czytania i funkcjonalności. A tego by się można spodziewać po produkcie firmowanym przez jedną z większych amerykańskich księgarń, do tego (podobno) największego konkurenta czytników Kindle. Takie czytniki jak Nook Glowlight Plus, pozwalają mi docenić jak dużo dobrej roboty z Androidem wykonali np. programiści tworzący dla Sony czy Tolino.

 

Gdyby ktoś szukał okładki na Nooka, to warto wiedzieć, że pasują na niego wszystkie uniwersalne przeznaczone dla Kindle Paperwhite. A takowych na rynku mnóstwo

 

Nook Glowlight Plus – podsumowanie

Nie kupowałem Nooka licząc na ósmy cud świata, ale jednak czuję się trochę zawiedziony. Po wielkim amerykańskim koncernie, który miał pretensje do konkurowania z Amazonem na rynku amerykańskim jak i europejskim, spodziewałem się jednak czegoś więcej. Więcej dbałości o oprogramowanie, więcej dbałości o komfort posługiwania się czytnikiem, więcej.... tu by można jeszcze całkiem sporo powymieniać. Czytnik obecny ponad rok na rynku jednak powinien poprawnie wyświetlać e-booki czy startować na ostatnio czytanej stronie książki. Podobnie chyba uważają klienci amerykańscy, ponieważ ze 129 recenzji zamieszczonych na stronie księgarni, wyłania się trójka z plusem (3,1/5). Nook Glowlight Plus to może nie jest zły czytnik, ale przyzwyczajony do korzystania urządzeń spod znaku Kindle, Kobo, Tolino, PocketBook czy Cybook, jednak poznałem co to znaczy bardzo dobra jakość lub wygoda posługiwania się nimi. W Nooku mi tego zwyczajnie zabrakło.

Porada konsumencka na dziś brzmi. Jeśli przypadkiem lub specjalnie jedziecie do Stanów i chcecie sobie tam kupić Nooka, to spokojnie możecie przeznaczyć pieniądze na czytnik z rodziny Kobo lub Kindle.

 

Plusy:

- wodoodporność;

- solidna, wyróżniająca się stylem, metalowa obudowa;

- płaski front z wyczuwalnym zaznaczeniem ramki;

- możliwość wymuszenia wyrównywania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania);

- powiększanie rycin zawartych w e-booku;

- przeglądanie listy i definicji słów sprawdzanych w słowniku.

- brak reklam, kiedy czytnik nie jest połączony z internetem;

- rozmiary jak Kindle Paperwhite – duży wybór okładek.

 

Minusy:

- ostry kant metalowej ramki obudowy;

- włącza się czasami na stronie startowej a nie ostatnio otwartej stronie w aktualnie czytanej książce;

- przypadkowe łamanie strony w plikach EPUB;

- marnowanie powierzchni ekranu na (zawsze wyświetlane) nagłówki i stopki;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- utrudnione wybieranie przypisów z powodu nieprecyzyjnej reakcji na dotyk;

- nieczytelne zaznaczenia tekstu;

- sporadyczny brak dzielenia wyrazów w polskich książkach;

- brak możliwości dodania/wybrania innego słownika niż angielski;

- wgrane samodzielnie e-booki wyświetlane są w biblioteczce nie jako książki (Books), lecz pliki (My files);

- brak możliwości pobrania na dysk lokalny pliku zakupionego w firmowej księgarni Barnes & Noble (np. dla wykonania kopii zapasowej);

- brak możliwości powiększenia stron PDFów;

- brak możliwości bezprzewodowej wysyłki własnej książki;

- dostępność tylko w Stanach Zjedn. Am.

 

Użytkownicy innych czytników, mogą pozazdrościć właścicielom Noooków wygaszaczy ekranu

 

 

Dante techniczne wg producenta i Wikipedii:

ekran: E-Ink Carta, 1440x1080 pikseli, 300 ppi przekątna 15,1 cm (6”), dotykowy z wbudowanym oświetleniem

gniazdo: microUSB

pamięć: 4 GB (2,8 GB dostępne dla użytkownika);

pliki tekstowe: ePub, PDF, Adobe DRM ePub i PDF;

wodoodporność: IP67

łączność: Wi-Fi (802.11 a/b/g/n), bezpłatne Wi-Fi w księgarniach Barnes & Noble i 30 tys. punktach AT&T na terenie Stanów Zjednoczonych

procesor: Freescale i.MX6L 1 GHz

pamięć RAM: 512 MB

system operacyjny: Android OS 4.4 KitKat

masa: 195 g

wymiary: 163,6x119,6x8,6 mm

Oficjalna strona produktu: http://www.barnesandnoble.com/w/nook-glowlight-plus-barnes-noble/1122314015

Oficjalna strona wsparcia: https://help.barnesandnoble.com/app/nook_support/ereaders/glowlight_plus/list/c/2463