877 Obserwatorzy
21 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe Czytanie

cyfranekblog@protonmail.com - rynek e-booków, czytników książek: Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Rakuten Kobo, Bookeen Cybook, Icarus, Nolim, Sony, TrekStor, Dibuk Saga, Nook, Onyx Boox. 

Nook GlowLight 3 – RECENZJA jedynego CZYTNIKA księgarni Barnes & Noble

Nook GlowLight 3 na pewno nie jest zbyt popularnym czytnikiem w naszym kraju. Ale skoro spędziłem z nim ostatnie trzy tygodnie, to podzielę się z Wami moimi wrażeniami na jego temat. Posiadacze starszych modeli tej marki może znajdą odpowiedź, czy kolejnym czytnikiem będzie znowu Nook...

 

Nook GlowLight 3

Nook GlowLight 3 - jedyny czytnik amerykańskiej księgarni Barnes and Noble

 

Nook jest produktem amerykańskiej księgarni Barnes & Noble. Stanowi ona wciąż największą sieć tego typu fizycznych sklepów w Stanach Zjednoczonych. Oferuje głównie książki, ale nie tylko. Próbuje przyciągać klientów np. kawiarniami czy materiałami biurowymi. Niestety, w zakresie e-booków wykazuje ona daleko idącą nieporadność. Świadectwem tego są m.in. coroczne straty ponoszone przez dział zajmujący się czytnikami Nook. Ich wielkość liczona jest w milionach dolarów rocznie. W tym samym czasie podobnej wysokości są pensje wypłacane kolejnym prezesom firmy, którzy nie mają pomysłu na rozwój tej części działalności.

 

Nook GlowLight 3 - ekosystem

Recenzowany czytnik pod względem programowym jak i funkcjonowania ekosystemu niewiele różni się od Nooka GlowLight Plus, o którym pisałem półtora roku temu. Dlatego w tym miejscu odeślę bliżej zainteresowanych też do mojego tekstu „Nook Glowlight Plus – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 300 ppi” oraz gościnnego wpisu Becky „Nook Glowlight Plus – czy warto rootować?”.

 

Jedna z księgarń Barnes & Noble (Los Angeles, 2019 r.)

 

Nook GlowLight 3 – gdzie kupić?

Barnes & Noble wycofał się z Europy w 2016 roku w ramach cięcia kosztów. Jako, że księgarnia działa teraz tylko w Stanach Zjednoczonych, możliwość zakupu czytnika marki Nook jest dla nas bardzo ograniczona. Nie znalazłem żadnych ofert sprzedaży tego czytnika w Polsce. Aktualny model można kupić w zasadzie wyłącznie w Stanach, lub (w dość wygórowanych cenach, wliczając transport) ze Stanów np. za pośrednictwem ofert w serwisie eBay. Przy zakupie zza Wielkiej Wody, należy się liczyć z możliwością dodatkowych opłat, które jeszcze bardziej ograniczają opłacalność całego przedsięwzięcia.

 

Nook GlowLight 3

Czytnik Nook Glowlight 3 przy kasie w księgarni Barnes & Noble (Los Angeles, 2019 r.)

 

Czytniki Nook oferowane są przez księgarnie Barnes & Noble na terenie Stanów Zjednoczonych. Katalogowa cena Nooka GlowLight 3 wynosi 119,99 USD (plus stanowe podatki), choć czasami cena netto obniżana bywa do stu dolarów.

 

Czytnik Nook GlowLight 3 w ofercie w sklepu internetowego Barnes and Noble (źródło: https://www.barnesandnoble.com)

 

Nook GlowLight 3 – pierwsze kroki

Pierwsze wrażenie po wzięciu Nooka do ręki jest takie, że oto cofnęliśmy się do epoki komputerów ośmiobitowych i kaset VHS. Nook Glowlight 3 wygląda jakby rozminął się ze współczesnością. Ogromniaste ramki, twarde przyciski, gruba obudowa – to zaprzeczenie „smukłych” trendów obowiązujących w świecie urządzeń mobilnych. Dość powiedzieć, że na czas testów umieściłem Nooka w okładce, która jest przeznaczona dla czytnika Kobo Aura H2O (z ekranem o przekątnej 6,8 cala). Na szczęście takie wrażenie trochę mija, gdy bliżej zapoznamy się ze sprzętem. Dodatkowo, w porównaniu z poprzednim Nookiem – Glowlight Plus, recenzowane urządzenie wygląda znacznie słabiej i bardziej "budżetowo" (czytaj: biedniej). W Nooku GlowLight 3 nie ma wodoodporności, metalowych plecków czy płaskiego frontu. No ogólnie taka trochę bieda. Aczkolwiek trzeba przyznać, że plastik obudowy recenzowanego Nooka nie budzi zastrzeżeń.

 

Nook GlowLight 3 w filcowej okładce dla Kobo Aury H2O

 

Czytnik posiada w sumie sześć fizycznych przycisków. Na bocznych ramkach ekranu umieszczono po dwa przyciski zmiany stron. To bardzo wygodne rozwiązanie, pozwalające nie przejmować się tym, w której ręce trzymamy czytnik podczas lektury. Zmiana stron będzie komfortowa tak czy inaczej. Choć moim zdaniem przyciski są zdecydowanie za twarde i za głośne, to wciąż bardzo użyteczne.

 

Fizyczne przyciski zmiany stron znajdują się po obu bokach ekranu

 

Kolejnym fizycznym przyciskiem jest, umieszczona w ramce pod ekranem stylizowana litera „n” (jak „Nook”). Odsyła ona do ekranu startowego czytnika. W górnej krawędzi obudowy umieszczony jest wyłącznik. Zarówno przycisk „n” jak i wyłącznik mogą służyć do wybudzania czytnika. Niestety, nie można samodzielnie ustawić czasu, po którym czytnik będzie automatycznie usypiany czy wyłączany.

 

Stylizowany przycisk wywołania ekranu głównego znajduje się tradycyjnie pod ekranem

 

Pierwsze uruchomienie czytnika połączone jest z bardzo prostą konfiguracją sprzętu. Polega ona głównie na zalogowaniu się do księgarni. Czytnik wita nas przyciskiem „Let's get started”. Najpierw trzeba wybrać strefę czasową. Do wyboru niestety są tylko Stany. Na szczęście potem da się wybrać jakiś czas europejski (menu „Select time zone”). Po podłączeniu do internetu (wi-fi), trzeba się zalogować do księgarni. Wato wcześniej założyć sobie konto przy pomocy komputerowej przeglądarki WWW. Pojawia się w końcu okno z możliwością dodania karty płatniczej (da się ten krok pominąć - „skip” w prawym górnym rogu ekranu). Powinniśmy zobaczyć „Setting up Profile, please wait” i po chwili czytnik jest gotowy do pracy.

 

Nook GlowLight 3 - menu ustawień wywołuje się dotknięciem w ikonkę baterii 

 

Korzystanie z czytnika z włączonym wi-fi nie ma u nas sensu (chyba, że kupujemy e-booki w księgarni Barnes & Noble). Czytnik bez dostępu do sieci wolniej wyczerpie baterię, ale będzie też na głównym ekranie pokazywał raz po raz informację, że nie może załadować reklam z księgarni. Da się z tym żyć. Najlepiej na główną stronę nie wchodzić, pozostając przy wyborze książek z biblioteczki.

 

Ekran startowy czytnika jest dość standardowy. Górny pasek zawiera informacje o stanie czytnika (nazwa konta, stan oświetlenia, poziomu naładowania baterii, połączenia wi-fi i bieżący czas). Dotknięcie ekranu na nazwie profilu przenosi do jego ustawień, a na ikonce baterii – do regulacji poziomu oświetlenia i dalszych ustawień. Najwięcej miejsca poświecono liście ostatnio dodanych pozycji i (poniżej) propozycjom księgarni. U mnie akurat reklamy sklepu się nie ładują z bliżej nieokreślonego powodu. Podobnie bywa z okładkami własnych książek. Dolny pasek to ikony odsyłające (od lewej) do własnej biblioteczki, księgarni, ostatnio czytanej pozycji, propozycji księgarskich i wyszukiwarki.

 

Dolny pasek ikon okna głównego. Puste pole nad nimi powinno zawierać propozycje księgarni, które się jednak u mnie nie ładują

 

Co miłe, czytnik startuje w miejscu, gdzie się uśpił. A więc na przykład na ostatnio czytanej stronie.

 

Ekran i oświetlenie

Ekran to zdecydowanie najmocniejsza strona recenzowanego Nooka. Trudno o nim powiedzieć coś niepochlebnego. W recenzowanym czytniku zastosowano papier elektroniczny E-Ink o przekątnej sześciu cali i najwyższej dostępnej obecnie rozdzielczości 300 ppi. Wygląda on bardzo dobrze zarówno w świetle słonecznym jak i sztucznym. Dotyk rozpoznawany jest przez podczerwień, z tego powodu ekran jest dość mocno zagłębiony w obudowę.

 

Również wbudowane oświetlenie stoi na wysokim poziomie. Odpowiada za nie siedem białych i sześć pomarańczowych LEDów umieszczonych pod górną ramką ekranu. Zarówno równomierność oświetlenia jak i jego zakres jest bardzo dobry. Białe LEDy dają lekki cień, ale nie przeszkadza on w czytaniu. Pomarańczowe diody odpowiadają za regulację temperatury barwowej oświetlenia. W Nooku to użytkownik decyduje, czy chce mieć bardziej niebieskawe czy żółtawe oświetlenie. Czy neutralne. Bardzo miła właściwość, którą znajdziemy także w czytnikach innych marek (Kobo, PocketBook czy Tolino).

 

Natężenie światła 50%, najzimniejsza temperatura barwowa (Kindle Voyage po lewej, Nook GlowLight 3 po prawej)

 

 

Natężenie światła 50%, temperatura barwowa 30% (Kindle Voyage po lewej, Nook GlowLight 3 po prawej)

 

Natężenie światła 50%, najcieplejsza temperatura barwowa (Kindle Voyage po lewej, Nook GlowLight 3 po prawej)

 

 

Po raz pierwszy zdarzyło mi się, że byłem zadowolony z automatycznego trybu regulacji natężenia i temperatury barwowej. W innych czytnikach denerwowały mnie zawsze skokowe zmiany, realizowane czy to z automatu, czy na podstawie czujnika światła. Tutaj wcale mi automatyka nie przeszkadzała.

 

Nook GlowLight 3 na co dzień

Rozwój oprogramowania czytników Nook zatrzymał się gdzieś w epoce jurajskiej. O ile sprzętowo Nook GlowLight 3 wciąż może konkurować z bieżącą ofertą rynkową, o tyle pod względem możliwości został bardzo w tyle.

 

Uruchamianie Nooka przypomina start wersji czytników Kindle z reklamami. Oprócz użycia jednego z dwóch przycisków, aby włączyć urządzenie trzeba jeszcze przesunąć palcem po ekranie. Wyklucza to przypadkowe włączenie, ale chwilę się do tego musiałem przyzwyczajać.

 

Nook GlowLight 3

Uruchomienie Noooka wymaga przesunięcia palcem po ekranie - "Slide to unlock"

 

Czytanie e-booków można rozpocząć od zakupu w firmowej księgarni lub wgraniu własnego pliku EPUB przy pomocy kabla USB. Książki należy umieścić w katalogu NOOK/My Files. Calibre dobrze daje sobie z tym radę. Polskie e-booki są wyświetlane bez problemów. Czytnik natomiast co jakiś ma problem z wyświetlaniem plików wygenerowanych przez wtyczki do przeglądarek WWW (zapisane do EPUBa teksty ze stron internetowych).

 

Komfort czytania e-booków w formacie EPUB jest wysoki, choć psują go ubogie możliwości oprogramowania. Od strony sprzętowej - zarówno ekran, fizyczne przyciski zmiany stron jak i wbudowane oświetlenie stoją na najwyższym poziomie. Domyślnie górny przycisk służy do zmiany stron na dalsze, a dolny do powrotu na poprzednie. Na szczęście można to zmienić w ustawieniach. Szybkość zmiany stron także jest zadowalająca. Można mieć zastrzeżenia do szybkości reakcji urządzenia przy otwieraniu plików lub np. ich kasowaniu z pamięci czytnika. Ale wciąż są czasy akceptowalne.

 

Menu formatowania wyglądu tekstu

 

Znacznie gorzej jest od strony programowej. Do niewątpliwych zalet programu wyświetlającego e-booki należy możliwość powiększania rycin zawartych w tekście (przytrzymanie palcem ilustracji powiększa ją na cały ekran, a potem można też skalować poprzez szczypanie ekranu). Opcje formatowania wywołuje się przez dotknięcie ekranu w środkowej części. I tu trafić można na drugi mocny atut - jest nim wymuszenie wyjustowania tekstu (wymuszenia wyrównywania do lewego i prawego marginesu). Można także zdać się na formatowanie wydawcy lub wymusić wyrównywanie do lewego marginesu. Niewiele dobrego można niestety powiedzieć o czcionkach obecnych w czytniku. Może poza tym, że są i jest ich siedem (trzy szeryfowe, trzy bezszeryfowe i Open Dyslexic). Niestety nie można dodać własnych krojów. Opcje zmiany sposobu wyświetlania tekstu obejmują także dziesięć stopni wielkości liter, trzy wielkości marginesu i trzy rodzaje odstępów między linijkami tekstu. Dzielenie wyrazów jest, ale nie uwzględnia polskich reguł. Podział wyrazów bywa więc dość zaskakujący.

 

Nook GlowLight 3 - zestaw dostępnych czcionek

 

Podczas czytania cały czas wyświetlany jest tytuł książki (nagłówek) oraz numeracja stron (stopka). Nie są one wielkie, ale jednak trochę strata miejsca. Nijak nie można tego wyłączyć. Opcje takie jak spis treści, zaznaczanie zakładek (Add Bookmark), wyszukiwanie (Find in Book) i przeskakiwanie do wybranej strony (Jump to Page) są dostępne z górnego menu. Działają dość standardowo.

 

Pliki PDF wyświetlane są błyskawicznie. Dotyczy to także wyświetlania kolejnych stron, nawet jeśli zawierają one sporo zdjęć. Niestety, to wszystko, na co możemy liczyć z tego typu dokumentami. Czytnik nie posiada żadnych narzędzi dostosowania wyglądu strony jeśli jest ona nieczytelna z powodu małej powierzchni ekranu. Żadnego skalowania, przycinania marginesów czy choćby obrócenia tekstu o 90º stopni. To wyklucza użyteczność czytnika w przypadku większości plików w formacie PDF, które wyświetlone na sześciocalowym ekranie zazwyczaj są zwyczajnie nieczytelne. Nie z powodu jakości ekranu, ale niewielkich rozmiarów tekstu.

 

Pliki PDF wyświetlane są sprawnie, ale nie ma mowy o żadnym ich dostosowaniu do małego ekranu czytnika

 

Biblioteczka prezentuje się ubogo pod względem opcji sortowania czy porządkowania. Jej działanie jest ponadto dość zagadkowe. Nie jestem w stanie ogarnąć sposobu sortowania wg „ostatnich pozycji” (ang. „recent”). Co bym nie dodał, czy nie otworzył i tak na początku może się pojawić jakaś losowo wybrana książka, którą wgrałem dawno temu i od jakiegoś czasu jej nie otwieram, bo już jest przeczytana. A to co teraz czytam, może być dopiero np. na ósmym miejscu. Poza tym można sortować wg tytułu lub autora publikacji. Raczej słabo. Da się też zdefiniować własne półki. Funkcja archiwizowania i przenoszenia do chmury dotyczy tylko pozycji zakupionych w firmowej księgarni.

 

Niemiłym zgrzytem w czasie testów było trzykrotne zniknięcie wszystkich moich plików z pamięci czytnika. Pewnego dnia podłączyłem Nooka do komputera i nie mogłem wejść do katalogu z e-bookami. Wysunąłem go więc bezpiecznie i odłączyłem. Pojawiło się wyskakujące okienko, w którym mogłem wybrać restart lub wyłączenie czytnika. Wybrałem restart i po ponownym uruchomieniu żadnego z moich (wcześniej wgranych) plików w czytniku nie było. Co ciekawe, wgrana ponownie książka otwarła się na ostatnio czytanej stronie! Kolejnym razem zobaczyłem okienko „Nook has stopped” i znowu, katalog z moimi plikami zniknął. Wszystko, co (mądrego) miał w tej sprawie do zaproponowania dział wsparcia, to przywrócenie ustawień fabrycznych. Wygląda na to, że Nooki mają problem ze stabilnością oprogramowania, a producent najwyraźniej nie ma na to lekarstwa.

 

Korzystając z Nooka, trzeba się liczyć z tym, że pewnego dnia zawartość jego pamięci będzie wyglądać jak wyżej...

 

Bateria działa dość długo, jak na standardowy czytnik z Androidem. Jest to jednak zauważalnie krócej w porównaniu z dobrze dopracowanymi urządzeniami jak Kobo czy Tolino (też pracujące pod Androidem). Jest to o tyle denerwujące, że w momencie, gdy poziom naładowania zbliży się do 13%, czytnik wyraźnie zwalnia i co chwilę domaga się podłączenia do ładowarki.

 

Podsumowanie

Nook GlowLight 3 wygląda jakby był z minionej epoki, ale znakomity ekran i fizyczne przyciski zmiany stron przeczą temu wrażeniu. Gdyby nie kłopoty w stabilności działania i zbyt ograniczona funkcjonalność, mógłby to być całkiem miły, prosty czytnik. Brakuje mi w nim też bezprzewodowej przesyłki własnych plików i wygodnego czytania PDFów. Choć Nook poprawnie odtwarza polskie e-booki, to jednak wciąż za mało, żeby go uznać w tym momencie za sprzęt godny polecenia. No chyba, że ktoś jest miłośnikiem tej marki i od razu po zakupie go zrootuje i sam dopasuje sobie sprawnie działające aplikacje. Bo na stabilne oprogramowanie od producenta raczej trudno liczyć.

 

Nook GlowLight 3

Nook GlowLight 3

 

Jeśli to ma być główny konkurent czytników Kindle na amerykańskim rynku, to nie ma się co dziwić, że Amazon ma praktycznie monopol w tym zakresie. Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli myślicie o zakupie Nooka a przypadkiem jedziecie do Stanów, to miejscu zainwestujcie w czytnik Kindle lub Kobo, jeśli natomiast macie pięć stówek do wydania w Polsce, to też lepiej je wydajcie na jakiś model Kindle lub PocketBooka. Nawet dla miłośników Nooka, znikanie książek z pamięci czytnika, to może być trudny do przełknięcia problem na dłuższą metę.

 

Plusy:

- bardzo ładny ekran;

- przyjemna dla oka regulacja temperatury barwowej oświetlenia;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- możliwość wymuszenia wyjustowania tekstu (wyrównania do prawego i lewego marginesu).

 

Minusy:

- bardzo duża (jak takiej wielkości ekran) obudowa;

- niestabilne oprogramowanie (znikające pliki użytkownika);

- brzydkie czcionki, brak możliwości wgrania własnych;

- brak możliwości bezprzewodowej wysyłki własnych plików;

- brak dzielenia wyrazów wg polskich reguł;

- brak języka polskiego;

- brak słowników (w tym języka polskiego) poza angielskim;

- brak możliwości komfortowego czytania plików PDF.

 

Nook GlowLight 3 - dane techniczne wg producenta i Wikipedii:

ekran: E-Ink Carta, 1448×1072 pikseli, 300 ppi przekątna 15,1 cm (6”), dotykowy z wbudowanym oświetleniem o regulowanej temperaturze barwowej;

gniazdo: microUSB

pamięć: 8 GB (6,7 GB dostępne dla użytkownika);

pliki tekstowe: ePub, PDF, Adobe DRM ePub i PDF;

łączność: Wi-Fi (802.11 a/b/g/n), bezpłatne Wi-Fi w księgarniach Barnes & Noble i 30 tys. punktach AT&T na terenie Stanów Zjednoczonych;

procesor: Freescale i.MX6L 1 GHz

pamięć RAM: 512 MB

system operacyjny: Android OS 4.4.2

masa: 196 g

wymiary: 176×127×8,8 mm

Oficjalna strona produktu

Oficjalna strona wsparcia

 

PocketBook 632 Aqua – nowy WODOODPORNY czytnik na rynku ROSYJSKOJĘZYCZNYM

Nowy czytnik, określany jako PocketBooka 632 Aqua pojawił się w zeszłym tygodniu w ofercie PocketBooka, skierowanej na rynek rosyjskojęzyczny. Producent w tego typu czytnikach ma doświadczenie. Jako pierwszy zaproponował w czytniku wodoodporność - w modelu PocketBook Aqua (PB 640). Pojawił się on na rynku w roku 2014, a jego następca - PocketBook Aqua 2 (PB 641) w 2017. Ten drugi do dziś jest sprzedawany w polskich sklepach.

 

Nowy PocketBook 632 Aqua przeznaczony na rynek rosyjski, oferowany jest w kolorze lazurowym (źródło: pocketbook.ru)

 

Niestety, trudno się spodziewać, że model pokazany u Rosjan, to nowa Aqua, która trafi też do nas. Otóż oficjalnie nazywa się on tam PocketBook 632 Aqua. I właśnie o numer 632 nadzieja się rozbija. Otóż „oryginalna” seria Aqua ma w numerze modelu czwórkę – np. PB 641, rosyjska nowość ma jednak trójkę – PB 632. To oznacza, że jest ona raczej wodoodporną wersją PocketBooka 632, niż nową edycją z serii Aqua. A wodoodporny PB 632 już przecież na polskim rynku jest – nazywa się PocketBook Touch HD 3. Na rynek rosyjski odpowiednik „naszego” Toucha HD 3 trafił wcześniej po prostu w wersji bez obsługi audio i bez wodoodporności. Być może producent teraz „nadrabia zaległości” dodając wodoodporność. Choć do pełnego „nadrobienia” jeszcze trochę brakuje, bo nowa rosyjska Aqua wciąż nie ma modułu BT.

 

Pierwszy wodoodporny PocketBook Aqua (PB 640) (źródło: pocketbook.pl)

 

Porównanie parametrów PocketBook Aqua 2 (PB 641), PocketBook Touch HD 3 (PB 632) i PocketBook 632 Aqua

 

PocketBook Aqua 2

(PB 641)

PocketBook Touch HD 3

(PB 632)

PocketBook 632 Aqua

(PB 632)

rynek

PL, RU

PL

RU

premiera [rok]

2017

2018

2019

dotykowy ekran E-Ink Carta 6” [piksele]

1024 × 758

1448 × 1072

1448 × 1072

rozdzielczość [ppi]

212

300

300

procesor [GHz]

1

1 (dwurdzeniowy)

1 (dwurdzeniowy)

pamięć wbudowana [GB]

8

16

16

masa [g]

180

155

155

wymiary [mm]

114,6 × 174,4 × 9

161,3 × 108 × 8

161,3 × 108 × 8

klasa

IP57

HZO IPx7

HZO IPx7

karta pamięci

nie

nie

nie

fizyczne przyciski zmiany stron

tak

tak

tak

dodatkowe uwagi

audio (przejściówka microUSB-mini jack)

audio (przejściówka microUSB-mini jack, BT), TTS, regulowana temperatura barwowa oświetlenia, żyroskop

regulowana temperatura barwowa oświetlenia, żyroskop

kolor obudowy

lazurowy

czarno-miedziany, czarno-szary

lazurowy

 

Podsumowanie

Nie raz już tak bywało, że „jaskółka” pokazująca się za Bugiem, przynosiła wiosnę i do nas. Przypomnę tu przykład z PocketBookiem Basic 3 czy PocketBooka Basic Touch Save & Safe. Bez względu na to, czy nowy model na rynek rosyjskojęzyczny pojawi się u nas czy nie, modernizacji serii Aqua doczekamy się (kiedyś) pewnie i u nas :) Ja bym obstawiał przede wszystkim wykorzystanie nowej obudowy, jak to miało miejsce przy modernizacji Pocketbooka Touch Lux 3 na Touch Lux 4. Ale to tylko moje luźne spekulacje.

 

Yota, producent YOTAPHONE ogłoszony BANKRUTEM

YotaPhone to linia bardzo ciekawych telefonów z dwoma ekranami. Połączenie „tradycyjnego” wyświetlacza i ekranu z papieru elektronicznego w jednym smartfonie wydaje się idealne dla odób dużo czytających a niechętnych do korzystania np. z większego czytnika książek. Z tego powodu zdecydowałem się recenzować drugi (z trzech) modeli tej marki – YotaPhone 2. Jednak dość obiecująco wyglądający, a obecny od półtora roku na rynku YotaPhone 3, okaże się prawdopodobnie ostatnim modelem Yota.

 

Yota 3 (źródło: http://www.yotamobile.com)

 

 

Sąd Najwyższy Kajmanów ogłosił, że spółka Yota, znana z produkcji telefonów YotaPhone znajduje się w stanie likwidacji. Informację podano oficjalnie w rządowym monitorze „Cayman Islands Gazette”. Kajmany, to posiadłość zamorska Wielkiej Brytanii, znana w świecie jako siedziba setek banków, firm ubezpieczeniowych i innych finansowych przedsięwzięć chcących się uwolnić m.in. od podatków dochodowych. Niestety, nawet takie warunki nie okazały się wystarczające do sukcesu Yoty.

 

Informacja o likwidacji ukazała się w „Cayman Islands Gazette” (źródło: http://www.gov.ky)

 

Bezpośrednią przyczyną bankructwa jest niemożliwość spłaty dostawcy Hi-p Electronics, który odpowiadał za ekrany używane w YotaPhone 3. Ekrany zostały zamówione, a sprzedaży (ale i chyba produkcji) YotaPhone 3 nie udało się rozkręcić. Telefony nie były oficjalnie sprzedawane poza Chinami. Urządzenie pozostało nieznane dla szerszej publiczności. Przy ogromnej konkurencji (nie tylko na rynku chińskim), dość wysokiej cenie i wątpliwym wsparciu, trudno się dziwić, że spodziewanej sprzedaży zapewne nie było.

 

Parametry Yota 3+, czyli Yota 3 wersji międzynarodowej (źródło: https://www.yotaeshop.com)

 

Kiedy sąd zasądził spłatę 17 mln dolarów amerykańskich, a potem został złożony pozew o kolejny 1 mln USD na rzecz Hi-p Electronics, okazało się to ostatnim gwoździem do trumny. Jutro mija termin zgłaszania roszczeń do likwidowanej spółki. Likwidatorami są dwaj dyrektorzy – oddziału kajmańskiego i singapurskiego firmy FTI Consulting, która obsługiwała Yotę.

 

Gdyby ktoś miał jakieś roszczenia, podaję namiary na szefa FTI Consulting na Kajmanach (źródło: https://www.fticonsulting.com)

 

Podsumowanie

Szkoda mi Yoty. YotaPhone 2 wspominam bardzo ciepło. Pewnie bym go dalej używał, gdybym nie zaczął namiętnie grać w Ingressa, do czego akurat ten sprzęt był trochę za słaby. Jeśli ktoś chciałby kupić, sklep w Hongkongu wciąż sprzedaje Yotę 3+...

 

Wpadnij POCZYTAĆ – kiermasz wielkanocny KSIĘGARNI Ebookpoint

Dziś, pod hasłem „Wpadnij na Wielkanocny Kiermasz Książkowy”, rozpoczęła się promocja w księgarni Ebookpoint. Akcją objęto ponad 10 tys. książek elektronicznych (w wersji audio oraz tekstowej). Tym razem ofertę podzielono na pięć grup cenowych – 6,90 PLN, 9,90 PLN, 14,90 PLN, 19,90 PLN oraz 29,90 PLN. Obniżki zawierają się w zakresie 17-75%.

 

 

Wielkanocny kiermasz ebookpoint.pl

 

Największe przeceny

W tej grupie (65% i więcej) znalazło się ponad pięćset pozycji. Są to głównie różnego rodzaju poradniki oraz klasyka literatury, ale nie tylko. Jak się można spodziewać, rozrzut tematyczny jest dość duży. Oto przykładowe tytuły:

 

Autor

Tytuł

Cena katalogowa/cena promocyjna

Michaił Bułhakow

„Fatalne jaja. Diaboliada”

19,90

6,90

Antoine de Saint-Exupéry

„Mały książę”

19,99

6,90

Chris McNab

„Elita Hitlera. SS w latach 1933-1945”

59,90

19,90

Maciej Orłoś

„Jak występować i zabłysnąć”

29,90

9,90

Richard Holloway

„Krótka historia religii”

29,90

9,90

Karolina Jekielek

„Samouczek języka angielskiego w zdaniach do tłumaczenia”

26,00

6,90

Agata Lewandowska

„Dieta w chorobie Hashimoto”

29,00

9,90

 

Przeceny ponad 50%

Wśród książek przecenionych o połowę lub więcej (do 65%), znalazły się już bardziej zróżnicowane wydawnictwa, choć silnie zaznacza się obecność literatury historycznej.

 

Autor

Tytuł

Cena katalogowa/cena promocyjna

Solomon Northup

„Zniewolony. 12 Years a Slave”

26,90

9,90

Chris Wickham

„Średniowieczna Europa”

39,99

14,90

Michael Smith

„MI6. Prawdziwi agenci 007”

39,90

14,90

Karl Ludvigsen

„Ferdinand Porsche. Ulubiony inżynier Hitlera”

39,90

14,90

Steven A Silbiger

„MBA w dziesięć dni. Praktyczny kurs menedżerski”

49,90

19,90

Joanna Stojer-Polańska

„Ślady kryminalistyczne”

37,00

14,90

Ann Cleeves

„Czerń kruka”

29,00

14,90

Ziemowit Szczerek

„Przyjdzie Mordor i nas zje”

14,90

6,90

Maciej Piotr Prus

„Przyducha”

20,00

9,90

Walter Mischel

„Test Marshmallow. O pożytkach płynących z samokontroli”

39,90

19,90

Christian Unge

„Jeżeli będę miał zły dzień, ktoś dziś umrze”

29,90

14,90

Dermot Turing

"X, Y, Z. Prawdziwa historia złamania szyfru Enigmy"

37,90

19,90

 

To tylko cząstka oferty promocyjnej. Całość znajdziecie na stronie promocji. Jeśli czekaliście na przecenę poszukiwanej książki, warto teraz sprawdzić ofertę ebookpoint.pl.

 

Konkurs z PocketBookami

W konkursie organizowanym przy okazji promocji, do wygrania są trzy czytniki PocketBook. Akcja dotyczy użytkowników Facebooka. A wśród nagród PocketBook Touch Lux 4 (recenzja tutaj) oraz wodoodporny PocketBook Aqua 2. Regulamin znajdziecie tutaj.

 

 

ŚWIAT CZYTNIKÓW pyta o Kindle 10, CYFRANEK odpowiada

Najnowszy czytnik Amazonu tym razem akurat do mnie trafił wcześniej niż do Roberta Drózda, autora „Świata Czytników” - najpopularniejszego w Polsce bloga na temat czytników i e-booków. Kindle 10 wysłano 9 IV (dzień przed premierą) z magazynu blisko niemiecko-francuskiej granicy. Według opisu zamówienia w Amazonie, miał dotrzeć w sobotę. Jednak ostatecznie trafił (DHLem) do mnie w poniedziałek po południu. Wg informacji przewoźnika, miał być u mnie w piątek, ale paczka „została na magazynie”.

 

Kindle 10

Kindle 10 - wersja czarna (jest też biała)

 

Nie pozostaje mi więc nic innego, jak odpowiedzieć na apel wyrażony we wpisie na „Świecie Czytników”: „Dziś premiera Kindle 10 – nowy czytnik jest już wysyłany!”. Robert napisał tam m.in. „Ja jeszcze nowego czytnika nie zamówiłem, zrobię to w tym tygodniu”, a w podsumowaniu dodał „Mamy pierwszy dzień wysyłki, ale z tego co wiem, parę osób już dziś czytnik dostało. Dajcie znać, jakie są Wasze pierwsze wrażenia.

 

DHL miał "problemy" z dostawą w piątek, ale zostały pomyślnie (dwa razy, jak widać na powyższym raporcie) rozwiązane

 

Zazwyczaj przygotowuję wpisy po dłuższym, kilkutygodniowym korzystaniu z czytnika. Ale teraz, tak na szybko, jako świeży posiadacz premierowego Kindelka. Skoro „Świat Czytników” pyta, to Cyfranek odpowiada... :)

 

Kindle 10 unboxing

Pudełko utrzymane jest w takim samym stylu, jaki wprowadzono przy okazji Kindle Paperwhite 4. Dodatkowa „okładka” z szarek tektury sprawiła, że urządzenie dotarło nieuszkodzone. Może to jakiś test, że jak już Kindle przetrwa transport przez pół Europy w cienkiej tekturce, to przetrzyma i długotrwałe użytkowanie? Oby!

 

Kindle 10

Kindle 10 - zawartość pudełka

 

Kindle 10 – ekran i oświetlenie

Jako, że ostatnio mam do czynienia głównie z ekranami 300 ppi, od razu rzuciło mi się w oczy lekkie poszarpanie liter. Nie zmienia to jednak ogólnie dobrego wrażenia z jakości ekranu. Jestem przede wszystkim pozytywnie zaskoczony kontrastem. Pomimo lekko szarego tła, litery są dobrze wypełnione czernią. Bardzo w tym pomaga również opcja regulacji poziomu pogrubienia tekstu.

 

Kindle 10

Kindle 10 (po lewej) w bezpośrednim porównaniu z Kindle Voyage (po prawej), uwidacznia, że tło ekranu ma bardziej szare

 

Jeśli chodzi o oświetlenie, to wykonano tu kawał solidnej roboty. Pomimo zastosowania (tylko) 4 LEDów, światło jest rozprowadzane równomiernie i na dole ekranu nie ma cieni znanych z pierwszych modeli Kindle Paperwhite. Jest lekko jaśniejsza poświata, ale trzeba się chwilę przyglądnąć, żeby ją dostrzec. Nie powinna przeszkadzać przy czytaniu.

 

Kindle 10 – obudowa

Tu niestety nie ma się za bardzo czym pochwalić. Plastik użyty do obudowy sprawia słąbe (choć nie tak tandetne jak w Kindle 8) wrażenie. Lekkie zaokrąglenia sprawiają, że czytnik nie wygląda źle. Przycisk wyłącznika (umieszczony „tradycyjnie” w dolnej krawędzi obudowy, obok gniazda microUSB i diody zasilania) zdecydowanie mógłby być większy. Mam wrażenie, że czytnik w okładce nie będzie się łatwo włączało.

 

Kindle 10 – działanie

Oprogramowanie czytnika nie różni się niczym specjalnym od pozostałych aktualnych modeli Kindle. Na stronach Amazonu udostępniono dla niego aktualizację oprogramowania w wersji 5.11.1, czyli tę samą co np. dla Kindle Paperwhite 4. Czytnik sam pobrał aktualizację po podłączeniu do internetu. Pozostało mi wybrać z menu „Update Your Kindle”.

 

Co ważne, choć mamy do czynienia z najtańszym modelem tej rodziny, w działaniu wcale nie sprawia on złego wrażenia. Tak, pracuje wolniej od Kindle Oasis 2, ale nie jest to ociężałość znana np. z obecnych na rynku „budżetowych” czytników pracujących pod Androidem. Kindle 10 pracuje sprawnie i ładnie zmienia strony. Nawet funkcja kartkowania się sprawdza.

 

Wypożyczalnia Legimi w Kindle 10

Nie udało mi się uruchomić synchronizacji z wypożyczalnią Legimi na tym modelu. Czytnik jest rozpoznawany przez system operacyjny komputera oraz obsługiwany przez Calibre. Windowsowa wersja programu Legimi Kindelka widzi, ale nie pozwala na synchronizację półki. Spodziewam się, że do obsługi Kindle 10 może być potrzebna nowsza wersja aplikacji „Legimi dla Kindle” synchronizującego e-booki. 

 

Aplikacja Legimi póki co z moim Kindle 10 nie współpracuje

 

Godzinę temu zgłosiłem zapytanie na ten temat do Legimi. Kiedy coś się dowiem konkretnego, uaktualnię niniejszy wpis.

 

Podsumowanie

Nie namawiam specjalnie do zakupu Kindle 10, gdy właśnie trwa amazonowa promocja „Tydzień wiosennych wyprzedaży”. W ramach tej akcji można (jeszcze dziś do północy) kupić m.in. Kindle Paperwhite 4 taniej o 40 EUR - za ok. 445 PLN. A do tego Kindle Paperwhite 4 jest wodoodporny, z lepszym ekranem i większą pamięcią. Dziś o północy akcja się kończy i raczej długo Kindle Paperwhite 4 nie będzie w tak dobrej cenie.

 

Normalnie jednak (poza promocjami) Kindle 10 jest ponad dwieście złotych tańszy od Paperwhite 4. Wtedy różnica cen może już przekonać do Kindle 10. A jeśli podobna obniżka (jak teraz na Kindle Paperwhite 4) będzie dotyczyć Kindle 10, to może być całkiem niezła okazja do zakupu podstawowego, sprawnie działającego czytnika z wbudowanym oświetleniem.

 

Odsyłacze do sklepu, zawarte w tekście, są częścią programu afiliacyjnego Amazon

RECENZJA książki „Smaki Indii”, czyli indyjska ZAGADKA

Smaki Indii - Ewa Singh

„Smaki Indii” są dla mnie jedną wielką zagadką.

 

Po pierwsze – dlaczego kupiłem?

Zachodzę w głowę, dlaczego kupiłem „Smaki Indii”. Niby odpowiedź jest oczywista, bo to książka o Indiach, jak sugeruje tytuł. Ale dopiero po zakończeniu książki przeczytałem notę wydawcy na temat książki. I gdybym to zrobił wcześniej, do zakupu zapewne by nie doszło. Dopiero po lekturze do mnie dotarło, że „To pierwsza część książki dla młodzieży, choć dorośli czytelnicy również znajdą w niej wiele emocji i wzruszeń”. Niestety, za często określenie „książka dla młodzieży” znaczy dla mnie „słaba”. „Smaki Indii” tylko to przeświadczenie potwierdziło. Nauczka dla mnie, żeby jednak czytać coś więcej o książce, zanim ją się kupi. Choćby notkę, z założenia mającą zachęcać do zakupu.

 

Młodzieżowe pogaduszki (Tiruchirappalli, Indie 2014 r.)

 

Po drugie – dlaczego przeczytałem?

Książkę kupiłem w 2016 roku i aż do tej pory spokojnie sobie leżała w cyfrowej biblioteczce Calibre, czekając na swoją kolej. I gdyby nie moje pytanie na jednej z grup związanej z Indiami, leżałaby tam pewnie do tej pory. Ale odpowiadając na moją prośbę, odezwała się do mnie autorka książki. Aż mi się głupio zrobiło, że rozmawiam z kimś, komu „obiecałem”, że książkę przeczytam a tego nie zrobiłem. Bo czyż kupno książki nie jest swego rodzaju wyrażeniem woli i chęci jej przeczytania? Jak więc tylko skończyłem bieżącą lekturę, sięgnąłem po pierwszy tom „Smaków Indii”. Nie pozostawało nic innego, jak książkę przeczytać.

 

Po trzecie, dlaczego doczytałem?

Od samego początku wiedziałem, że to nie dla mnie lektura. Od pierwszych zdań przewidywałem, że będę się męczył. Od razu przeczuwałem, że coś jest nie tak. I rzeczywiście, szybko się przekonałem, że ani styl, ani tematyka, ani intryga nie są dla mnie. Ale słowo się rzekło... postanowiłem, że dotrwam. Zawziąłem się! Książkę skończyłem, ale jakoś nie jestem z siebie dumny. Z wielu powodów jest ona po prostu słaba. Od razu rzuca się w oczy styl, który przypomina raczej wypracowania szkolne niż dojrzałą prozę. Ale skoro to debiut pisarski, pomyślałem, można przymknąć oko.

 

Tak ogólnie, tematem książki są problemy dorastania. Dotyczą one głównie młodzieńca z polsko-induskiej rodziny. Jego problemy wydają się być mocno wydumane, ale nie dlatego, że są błahe, lecz dlatego, że autorka nie przekonała mnie do ich znaczenia w życiu bohatera. Fabuła też nie trzyma się kupy. najpierw wyjeżdża on do babci w Indiach. Przy czym wyjazd traktuje jak zesłanie. Od razu wpada w kryminalną intrygę i sieć niezrozumiałych zawiści. Nie będę wnikał w szczegóły, dość powiedzieć, że bohater gdzie się ruszy tam spotyka podejrzane indywidua. W końcu pomaga zarówno indyjskiej policji wsadzić kogo trzeba za kraty, jak i swoim przyjaciołom wyjść na wolność. Do tego jeszcze spełnia dobry uczynek, namawiając poznaną w Agrze polską nastolatkę na kurację jogą. Pod koniec pierwszej części, bohater w glorii i chwale wraca do Polski, a wspomniana dziewczyna leci z Polski do Indii leczyć... raka mózgu... jogą... Tak, że tego.

 

„— Dadi! Moja dziewczyna jutro tu będzie. Chce się leczyć z raka w jakimś dobrym instytucie jogi. Możesz jej jakoś pomóc? Mogę polegać tylko na tobie...”

Ewa Singh „Smaki Indii”

 

Joga na ekranie hotelowego telewizora (Agartala, Indie 2012 r.)

 

Po czwarte – intermission?

Intermission oznacza przerwę w bollywoodzkich filmach. Wtedy cała widownia powinna wyjść i kupić sobie jakieś smakołyki, aby po pełnej perypetii i powikłań intrygi w części pierwszej, delektować się szczęśliwym zakończeniem w części drugiej. Tu jest jednak inaczej. Druga część książki, która dzieje się we Francji, nie jest w stanie wybić się w zderzeniu leczenia raka mózgu jogą. O ile w pierwszej części rumieńców akcji dodawały indyjskie detale, o tyle druga część to głównie dyskusje kto z kim, kogo upije i kto zostanie poderwany na dyskotece. No i do kogo „należy” jaka dziewczyna. Na podniesienie temperatury mogła wpłynąć śmierć jednego z bohaterów, ale nawet ona nie przebija rewelacji z pierwszej części.

 

Po piąte – co dobrego?

Miałem napisać, co dobrego, a od razu przypomniałem sobie, że pomimo paru rzeczywiście bardzo trafnych opisów indyjskich realiów, autorce nie udało się uniknąć paru wpadek. Na przykład długo szukałem w internetach i nie mogłem znaleźć, co to za język „hinduski”.

 

Podczas kontroli zaczęła rozmawiać po hindusku. Radka to zaskoczyło. Nie przyszło mu do głowy, że językiem tym mogą posługiwać się też inni ludzie, a nie sami tylko tubylcy, tak jak na świecie posługują się angielskim, hiszpańskim czy francuskim.”

Ewa Singh „Smaki Indii”

 

Wciąż się sobie dziwię, ale skończyłem...

 

E-booka można kupić m.in. w księgarni Ebookpoint: Ewa Singh „Smaki Indii Część 1 Saga Rodziny Sehvag”

 

 

PocketBook INKPAD 2 otrzymuje DUŻĄ aktualizację oprogramowania

Trwają końcowe testy nowej wersji oprogramowania wewnętrznego dla czytników PocketBook InkPad 2 i InkPad 1. W swoim czasie jedne z najdroższych modeli tej marki, wydawały się być trochę zapomniane. Okazuje się jednak, że jest nadzieja także dla posiadaczy tych starszych modeli na wprowadzenie poprawek i rozwiązań z najnowszych modeli tej marki. Od razu na wstępie odpowiem na pytanie, które zadano mi przez ostatnie lata wiele razy – nie, wciąż nic mi nie wiadomo o ewentualnym wprowadzeniu obsługi wypożyczalni Legimi w starszych InkPadach.

 

Testowa wersja nowego oprogramowania dla PocketBooka InkPada 2 i InkPada 1

 

Obecnie dostępna, testowa wersja firmware nosi numer 5.20.462. Ukazała się z datą 4 IV 2019 r. Poprzednie oprogramowanie było z 2016 roku. Trochę przez ten czas się na rynku działo. Zobaczmy, co wkrótce zmienić się może dla posiadaczy starszych InkPadów.

 

PocketBook InkPad 1 na firmowym stoisku podczas Targów Książki w Krakowie (2015 r.)

 

PocketBook InkPad 2 z firmware 5.20.462

Nową wersję testuję od kilku dni. Ogólnie sprawuje się dobrze. Obawiałem się, że czytnik zwolni, ale na szczęście tak się nie stało. Jedyny zauważony przeze mnie mankament dotyczy nieotwierania kilku plików (w formatach EPUB, CBR), które już wcześniej miałem w czytniku. Po ich wybraniu pokazuje się przez chwilę klepsydra i to wszystko. Plik wyświetlany jest na głównym ekranie jako „ostatnio czytany”, ale czytać się go nie da niestety. To zarówno pliki EPUB dawno temu wygenerowane ze stron WWW przez wtyczkę do przeglądarki jak i „normalne” e-booki z polskich księgarni.

 

W nowym oprogramowaniu (po prawej), zamiast "PocketBook Sync" mamy w menu aplikację "Audiobooki"

 

Ogólnie rzecz biorąc, w nowym oprogramowaniu wprowadzono w zasadzie takie same funkcje, które opisywałem już przy okazji aktualizacji czytników PocketBook Touch Lux 3 i Touch Lux 2. Nie będę teraz powielał szczegółowych opisów. Zainteresowanych detalami odsyłam do tekstów:

- „PocketBook Touch Lux 3 – nowe OPROGRAMOWANIE wewnętrzne przynosi mnóstwo NOWOŚCI (firmware 5.20.346)”;

- „PocketBook Touch Lux 3 z POPRAWIONĄ wersją FIRMWARE (5.20.425)”.

W niniejszym wpisie skupię się na najważniejszych zmianach.

 

PB Reader

Nowa wersja oprogramowania zamienia dwie dotychczasowe aplikacje do czytania e-booków, na jedną – PB Readera. Program posiada sporo nowych funkcji. Należy do nich dzielenie wyrazów wg polskich reguł, możliwość zaznaczania fragmentów tekstu na kolejnych ekranach, regulacja poziomu oświetlenia gestem oraz dwa tryby wyświetlania PDFów (szybki lub uniwersalny). Nie znalazłem opcji wyłączania ekranu dotykowego, która została do dana w nowej wersji oprogramowania w PocketBooku Touch Lux 3. Może dlatego, że w InkPadzie nie ma przycisku „menu”, który aktywuje ten tryb.

 

Teraz oświetlenie można regulować także gestem (przesunięcie wzdłuż krawędzi ekranu)

 

Notatki

Nowe oprogramowanie umożliwia eksport notatek. Nie trzeba żadnych sztuczek. Po uruchomieniu aplikacji, wszystkie notatki i podkreślenia są widoczne na jednej liście. Wystarczy wybrać opcję „Eksportuj notatki”, aby mieć je w łatwym do przeglądania i edycji pliku HTML. Znaleźć go można w katalogu „Notes” pamięci wewnętrznej czytnika.

 

Słownik

Korzystanie ze słowników na pewno ułatwi opcja zmiany wielkości tekstu w okienku, które wyświetla definicje słów. Można to zrobić gestem szczypania. Skalowanie działa płynnie i w dobrym zakresie wielkości. Można także aktywować „tryb słownika” (z dolnego paska menu w książce). Fizyczne przyciski zmiany stron będą wtedy odpowiadać za przechodzenie na następne ekrany, a kolejne (co drugie) dotknięcie ekranu będzie wyświetlać tłumaczenie wybranego słowa. Niestety, póki co do PocketBooków nie dołączono polskiego słownika. Ale można skorzystać z fanowskiej kompilacji.

 

Informacja o włączeniu trybu słownika

 

Biblioteczka

Duży ekran InkPada daje sporo miejsca na wyświetlanie zawartości biblioteczki. Ale możliwość wyświetlania mniejszych miniaturek okładek mi osobiście bardzo się podoba. Teraz w biblioteczce są więc trzy tryby prezentowania zawartości: lista tytułów z małymi lub średnimi miniaturkami oraz tylko same duże miniatury okładek.

 

Audiobooki

Nowością jest osobna aplikacja do odtwarzania książek audio. Sprawnie otwiera pliki mp3 czy nawet archiwa *.zip zawierające pliki dźwiękowe. Co bardzo ważne, aplikacja zapamiętuje miejsce, gdzie skończyliśmy ostatnio słuchać.

 

Wygląd nowe aplikacji do odtwarzania książek audio

 

Przeglądarka WWW

Przeglądarka WWW w PocketBooku może służyć na przykład do pobierania książek z serwisów typu wolnelektury.pl. A więc aktualizacja aplikacji pod kątem zgodności z nowymi mechanizmami wyświetlania stron WWW zwiększa szanse na jej użyteczność na przykład w takich przypadkach. Poza tym można teraz zapisywać strony WWW do późniejszego czytania bez podłączenia do sieci. Niestety, nie ma trybu upraszczania wyglądu stron, jak to ma na przykład Firefox. „Wyciągnięcie” tekstu artykułu i obcięcie okolicznych reklam akurat w czytniku bardzo by się przydało.

Nie da się też tak zapisanej strony czytać w PB Readerze. Plik otwiera się w przeglądarce.

 

I cała reszta

Czytnik powinien teraz łączyć się z wi-fi przy użyciu mocniejszego szyfrowania. A przyda się to, ponieważ uaktualniono aplikację Dropbox pod kątem zgodności z tym serwisem. Firma nie zdecydowała się na przebudowanie ikon dolnego paska strony startowej. Mamy tam „Książki”, „Sklep” i „Przeglądarkę”. Dwie ostatnie prowadzą do tego samego – wyszukiwarki Google – jednej z mniej użytecznych funkcji czytnika. Moim zdaniem albo powinna być możliwość samodzielnego zdefiniowania ikon, albo jakieś pożyteczne aplikacja, choćby do audiobooków, skoro to funkcja wyróżniająca czytnik.

 

Jak zaktualizować czytnik PocketBook?

Dla zainteresowanych przypomnę procedurę „ręcznej” aktualizacji. Plik z firmware w omawianej wersji 5.20.462 można (do celów testowych, na własną odpowiedzialność) pobrać z serwera PocketBooka.

Procedura aktualizacyjna:

- naładować baterię w czytniku;

- pobrać ze strony wsparcia czytnika archiwum *.zip z plikiem aktualizacji;

- wypakować pobrane archiwum;

- podłączyć czytnik do komputera kablem USB i skopiować wypakowany plik swupdate.bin do katalogu głównego w pamięci wewnętrznej czytnika (alternatywnie można też użyć karty pamięci i tam skopiować plik swupdate.bin);

- wyłączyć czytnik poprzez długie przytrzymanie wyłącznika;

- włączyć ponownie i przytrzymać klawisze „w przód” i „w tył” (te ze strzałkami);

- poczekać aż wyświetli się logo producenta (ew. puścić po kilkunastu sekundach jeśli logo nie wyświetli się);

- po puszczeniu przycisków powinien pojawić się napis „Updating software”.

W razie kłopotów, można wrócić do poprzedniej wersji 5.15.172, korzystając z pliku udostępnionego na stronie wsparcia.

 

Podsumowanie

Nie wiem, czy zauważyłem i wspomniałem wszystkie nowości. Być może w finalnej wersji coś jeszcze się pokaże. Trzeba poczekać na oficjalną premierę z ostateczną oceną zmian.

 

Ale co najważniejsze, dbanie o starszy sprzęt to jedna z podstawowych cech dobrej firmy, która nie zostawia swoich klientów na lodzie w myśl zasady „mamy twoje pieniądze i spadaj”. Nie sztuka kupować w chińskich fabrykach co tam mają a potem zwalać winę z powodu niedoróbek na wszystkich naokoło. A znamy takie przypadki, choćby z polskiego rynku. PocketBook tak nie robi. Pokazuje dzięki temu, że jest w ścisłej czołówce producentów czytników, obok Amazonu, Rakutena Kobo i Tolino. Tak trzymać (i wprowadzać dalsze poprawki jak na przykład możliwość powiększania ilustracji zawartych w tekście czy wsparcie dla wypożyczalni Legimi).

 

Amazon rozpoczął WYSYŁKĘ czytników KINDLE 10

Nowy, podstawowy czytnik z rodziny Kindle oficjalnie dziś debiutuje na rynku. Zapowiedziany został już w marcu. Teraz rozpoczęła się jego wysyłka.

 

Kindle 10 już jest wysyłany do klientów (źródło: amazon.de)

 

Nowy model zastąpi Kindle 8, który zapewne stopniowo będzie wycofywany z rynku. Teraz można go kupić o 10 EUR taniej. W Kindle 10 wprowadzono oświetlenie, na które składa się 4 LEDy. O ile ekran ma taką samą rozdzielczość jak we wcześniejszym modelu, to ma się on jednak cechować lepszym kontrastem. Nowy model jest też trochę mniejszy. Wraz z wprowadzeniem Kindle 10, mają też pojawić się nowe funkcje ułatwiające zarządzenie biblioteczką oraz mechanizmy podpowiadania kolejnych e-bookowych zakupów. Wersja z 4 GB pamięci (bez reklam, wysyłana do Polski) kosztuje 93,01 EUR (ok. 400 PLN). Wersji z reklamami obecnie do Polski nie można zamówić.

 

Mój Kindle 10 został wyekspediowany (źródło: amazon.de)

 

Mój czytnik został wyekspediowany wczoraj. Podobnie jak Kindle Paperwhite 4 po premierze w zeszłym roku, tegoroczna nowość jedzie z centrum dystrybucyjnego w Rheibergu. Ja zamówiłem wersję z czarną obudową, ale jest też biała.

 

Kindle 10 dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych obudowy (źródło: amazon.de)

 

Zakup akurat teraz Kindle 10 wydaje się być umiarkowanie atrakcyjny pod względem opłacalności. Na przykład trwa obecnie promocja cenowa na bardziej zaawansowany model Kindle Paperwhite 4. Można go teraz kupić za niewiele więcej niż kosztuje Kindle 10, bo za 103,36 EUR (ok. 445 PLN). Dopłacając 45 złotych mamy wodoodporny czytnik z ekranem o wyższej rozdzielczości i większą pamięcią. Czy nowy Kindle to dobry zakup, przekonam się już w tym tygodniu (i dam znać). Czytnik Kindle 10 można kupić tutaj.

 

Odsyłacze do sklepu, zawarte w tekście, są częścią programu afiliacyjnego Amazon

 

PocketBook opowiada HISTORIE także w 360º

Reklamy (niestety) wpływają na społeczeństwo. Ale na szczęście mogą być nośnikiem dobrej sprawy, jak to się stało w przypadku PocketBooka.

 

I wtedy do windy wchodzi on, cały w tweedach :) (źródło: youtube.com)

 

Firma zaprezentowała reklamę, która korzysta jednocześnie z klasycznych opowieści i nowoczesnych technologii. W krótkim filmie, obok Sherlocka Holmesa, pojawia się cała „zgraja” czarnych charakterów, które chcą głównego bohatera pozbawić życia. A wszystkie te „opowieści” są zamknięte w windzie. Przekaz jest jasny, opowiadanie klasycznych historii w nowej formie może przynieść jeszcze więcej frajdy.

 

Co siedzi w Twoim PocketBooku? (źródło: mat. prasowe firmy PocketBook)

 

Film dostępny jest na oficjalnym kanale YouTube PocketBooka. Można go oglądać w wysokiej rozdzielczości (4K). Jako, że został nakręcony w technologii 360º, można skorzystać z okularów VR, albo „obracać” się naokoło przesuwając palcem (ekran urządzenia mobilnego) lub myszką (ekran komputerowy) kąt widzenia sceny, na której rozgrywa się akcja.

 

Zachęcam do oglądania oraz zabawy z Holmesem na ekranie (choć nie wiem, czy on się dobrze bawił w windzie), a potem sięgania po kolejne e-booki :)

 

Dzięki technologii 360º, można na scenę spojrzeć w różny sposób (źródło: youtube.com)

 

Podsumowując, zacytuję (z informacji prasowej) słowa Maksyma Zhelezniaka, szefa sprzedaży w firmie PocketBook - „Czytnik to nie tylko gadżet, ale także natychmiastowy dostęp do milionów historii”... Oby takie przesłanie dotarło do jak największej liczby odbiorców! --> https://youtu.be/mjKu3R2jIFE

Wiosenna OBNIŻKA cen – czytniki Kindle (NAJ)TANIEJ o 40 euro

Amazon rozpoczął właśnie „Tydzień wiosennych wyprzedaży”. Wśród przecenionych artykułów znalazły się także najnowsze (już sprzedawane) czytniki Kindle Paperwhite 4.

 

Tydzień wiosennych wyprzedaży, to także oferta czytników Kindle (źródło: amazon.de)

 

Czytniki Kindle Paperwhite 4, które miały premierę pod koniec zeszłego roku są sprzedawane teraz o 40 EUR taniej. To najlepsza cena, na jaką do tej pory mogli liczyć polscy klienci.  Za jeden z lepszych czytników na rynku można teraz zapłacić ok. 360 PLN.  Wersji z reklamami już zamawiać do Polski nie można, pozostaje opcja za 445 PLN.

 

Wiosenna promocyjna oferta czytników Kindle

 

[Aktualizacja: już nie można zamawiać wersji z reklamami do Polski)

Kindle Paperwhite 4

(8 GB, czarny, wi-fi, z reklamami, bezpośrednia wysyłka do Polski)

124,02 EUR (ok. 535 PLN)

 

82,68 EUR (ok. 360 PLN)

 


 

Kindle Paperwhite 4

(8 GB, czarny, wi-fi, bez reklam, bezpośrednia wysyłka do Polski)

144,70 EUR (ok. 625 PLN)

 

103,36 EUR (ok. 445 PLN)

 

 

Kindle Paperwhite 4

(32 GB, czarny, wi-fi, bez reklam, bezpośrednia wysyłka do Polski)

175,71 EUR (ok. 760 PLN)

 

134,37 EUR (ok. 580 PLN)

 

[Aktualizacja: już nie można zamawiać wersji z reklamami do Polski) Podsumowanie zamówienia Kindle Paperwhite 4, wersja z reklamami (źródło: amazon.de)

 

Podsumowanie zamówienia Kindle Paperwhite 4, wersja bez reklam (źródło: amazon.de) 

 

A może Kindle Paperwhite 3 z Amazon Warehouse?

Poprzedni Kindle Paperwhite to wciąż bardzo dobry sprzęt. W szczególności ekran jest w nim trochę bardziej kontrastowy niż w bieżącym modelu. Zła wiadomość jest taka, że obecnie można kupić tylko używane lub odnowione egzemplarze oferowane w ramach Warehouse Deals. Dobra natomiast jest taka, że są one objęte amazonową gwarancją i zazwyczaj trudno więc w nich dopatrzeć śladów używania. No i jeszcze jedno, można je kupić już za ok. 360 PLN. Nie stanowi to konkurencji cenowej, ale jeśli ktoś chce mieć lepszy ekran, używane Kindle Paperwhite 3 mogą jakimś rozwiazaniem.

 

Obecnie w ofercie Amazonu są dwie wersje:

Kindle Paperwhite 3 (wi-fi, czarny, z reklamami) „w zadowalającym stanie za 82,35 EUR (ok. 355 PLN);

Kindle Paperwhite 3 (wi-fi, czarny, z reklamami) „w dobrym stanie” za 87,83 EUR (ok. 380 PLN).

Czytniki z Warehouse Deals mogą być dostarczane w zastępczym opakowaniu. W chwili obecnej data dostawy jest planowana między 10 a 26 kwietnia 2019 r..

 

Rabat 25% na akcesoria w ramach Warehouse Deals

W ramach przecen, obniżono także ceny używanych lub otwartych artykułów oferowanych w ramach Warehouse Deals. Teraz podając kod OSTERN2019 powinniśmy otrzymać rabat 25% m.in. na okładki i ładowarki przeznaczone dla czytników Kindle (ale np. także dla głośników Echo).

 

- firmowa okładka na czytniki Kindle Paperwhite 1-3 czarna w cenie 15,49 EUR czyli ok. 67 PLN (z polskim VATem i zastosowanym rabatem);

- firmowa okładka na czytniki Kindle Paperwhite 1-3 błękitna w cenie 21,48 EUR czyli ok. 67 PLN (z polskim VATem i zastosowanym rabatem).

Okładki nie pasują na zeszłoroczny model - Kindle Paperwhite 4. Planowana dostawa między 10 a 15 kwietnia 2019 r.

 

Podsumowanie zamówienia używanego Kindle Paperwhite 3 i firmowej okładki (z rabatem) za ok. 425 PLN (źródło: amazon.de)

 

 

Jaki czytnik Kindle wybrać?

Oferta Amazonu obejmuje obecnie cztery modele, w tym odchodzący Kindle 8. Poniżej zamieszczam porównanie ich parametrów.

 

Porównanie aktualnych czytników rodziny Kindle

 

Kindle 8

Kindle 10

(premiera 10 IV 2019 r.)

Kindle Paperwhite 4

Kindle Oasis 2

data premiery

2015

2019

2018

2017

ekran

6” (15,2 cm), E-Ink Pearl 800×600

167 ppi

6” (15,2 cm), E-Ink Carta 800×600

167 ppi

6” (15,2 cm), E-Ink Carta, 1430x1080

300 ppi

7” (17,7 cm ) E-Ink Carta, 1680×1264

300 ppi

pamięć wewn. [GB]

4

4

8/32

8/32

wbudowane oświetlenie

nie

tak

(4 LED)

tak

(5 LED)

tak

(12 LED)

regulowana temperatura barwowa oświetlenia

-

nie

nie

nie

wodoodporność

nie

nie

tak

tak

procesor [GHz]

1

?

1

1

rozmiary [mm]

160×115×9,1

160×113×8,7

167×116×8,18

159×141×3,4–8,3

Masa [g]

161

174

182

194

kolor obudowy

czarny, biały

czarny, biały

czarny

czarny, złoty

dodatkowe funkcje

audio (BT)

audio (BT)

audio (BT)

audio (BT)

cena w amazon.de z polskim podatkiem VAT [EUR]

82,68 EUR

72,35 EUR

(ok. 315 PLN)

93,01 EUR

(ok. 400 PLN)

z reklamami

124,02 EUR

(ok. 535 PLN)

 82,68 EUR (ok. 360 PLN)

 

bez reklam

144,70 EUR

(ok. 625 PLN)

103,36 EUR (ok. 445 PLN)

 

32 GB (wysyłka do PL)

268,73 EUR

(ok. 1 120 PLN)

wysyłka do PL tylko przez pośrednika pocztowego

 

Dziś zamówiony czytnik powinien dotrzeć do Polski między 11 a 12 kwietnia.

 

Poradnik dla tych, co pierwszy raz

Dla tych, którzy do tej pory rzadko robili zakupy w niemieckim oddziale Amazonu, przygotowałem krótki poradnik:

- sklep wysyła zakupy o wartości od 39 EUR na polski adres bez dodatkowych opłat za wysyłkę;

- do Polski wciąż nie są wysyłane wszystkie czytniki Kindle (np. szary Oasis 2). Można je jednak samodzielnie kupić i przesłać przez pocztowego pośrednika, co opisałem w poradniku „Jak kupić Kindle Oasis 2 z dostawą do Polski”. Można też wybrać dostawę do punktu odbioru osobistego na terenie RFN (wygodna opcja jeśli ktoś mieszka blisko granicy);

- dane do logowania w amerykańskim Amazonie czy europejskich oddziałach (w tym amazon.de) są takie same;

- ceny podane w sklepie mają uwzględnioną niemiecką stawkę VATu. Po podaniu polskiego adresu dostawy, cena zostanie przeliczona wg polskiej (wyższej) stawki. Dlatego wartość zakupów w koszyku będzie inna niż na sklepowej stronie danego produktu;

- w Amazonie można płacić polskimi kartami płatniczymi. Do zakupów w amazon.de najlepiej użyć karty rozliczanej w EUR. Można także korzystać z najzwyklejszej karty złotówkowej. Również wtedy (zazwyczaj) lepiej wybrać płatność w EUR i pozwolić, aby to bank dokonał przewalutowania. Można także płacić przez polskiego pośrednika – przelewy24. W takim przypadku od razu dokonujemy płatności w PLN;

- przeliczenie cen czytników podaję orientacyjnie, ostatecznie to od kursu euro i opłat w naszym banku zależy sposób przeliczenia na złotówki;

- obciążenie karty płatniczej następuje po wysłaniu paczki z zamówieniem. Przy pierwszym zakupie w Amazonie, karta płatnicza może być chwilowo obciążona kwotą 1 EUR (która zostanie zwrócona po kilku dniach). W przypadku płatności przez przelewy24, kwota w złotówkach pobierana jest od razu.

 

Odsyłacze do sklepu, zawarte w tekście, są częścią programu afiliacyjnego Amazon

 

PocketBook Touch Lux 4 – RECENZJA najtańszego sensownego CZYTNIKA do Legimi

PocketBook Touch Lux 4 to jeden z nowszych czytników marki PocketBook. Zadebiutował na rynku w sierpniu 2018 roku i zastąpił PocketBooka Touch Lux 3 - najpopularniejszy model tej marki. Dzięki przystępnej cenie i pozytywnym zmianom, jest szansa, że i Touch Lux 4 stanie się najchętniej kupowanym modelem PocketBooka. Testując go (z mniejszymi lub większymi przerwami) od listopada 2018 roku, dochodzę do wniosku, że jest godnym następcą modelu Touch Lux 3.

 

PocketBook Touch Lux 4

 

Niniejsza recenzja jest trochę mniej obszerna niż zazwyczaj, ponieważ całkiem niedawno pisałem o bliźniaczo podobnym (z zewnątrz) i zbliżonym pod względem funkcji - PocketBooku Touch HD 3. Zainteresowanych bardziej szczegółowymi opisami pracy z PocketBookami, odsyłam więc do niej. Ale podobnie jak w przypadku wcześniejszych moich testów, recenzja oparta jest na dłuższym korzystaniu z czytnika w domu i podróży.

 

PocketBook Touch Lux 4 od strony sprzętowej

PocketBook Touch Lux 4 (podobnie jak recenzowane przeze mnie wcześniej InkPad 3 oraz Touch HD 3) należy do odmłodzonej linii czytników tej marki. Starania PocketBooka w zakresie wzornictwa zostały docenione nagrodą Red Dot Award 2019. Nagroda została przyznana zarówno recenzowanemu czytnikowi jak i modelowi Touch HD 3.

 

Na pierwszy rzut oka PocketBook Touch Lux 4 wygląda bardzo zgrabnie. Fizyczne przyciski umieszczone pod ekranem, wizualnie trochę się gubią i nie wybijają jak w poprzednich modelach. Standardowo (jak w PocketBookach bywa) są to dwa klawisze zmiany stron (w środku), przycisk menu (po prawej) i wywołania ekranu startowego (po lewej). Są one mniejsze w tym modelu niż u poprzednika, ale dobrze się sprawdzają, szczególnie przy dłuższym czytaniu.

 

Porównanie fizycznych przycisków w PocketBooku Touch Lux 3 (pod spodem) i PocketBooku Touch Lux 4 (na góze)

 

Wyłącznik umieszczony jest na dolnej krawędzi, obok gniazda microUSB (ładowanie baterii i przesyłanie plików) oraz microSD (do 32 GB). Gdyby mnie ktoś pytał, to lepiej wyczuwalny, czy większy wyłącznik byłby miłą zmianą.

 

PocketBook Touch Lux 4 - dolna krawędź obudowy

 

Porównanie parametrów modeli PocketBook Touch Lux 3 i Touch Lux 4

 

PocketBook Touch Lux 3

(PB 626)

PocketBook Touch Lux 4

(PB 627)

ekran (przekątna)

15,24 cm (6”)

15,24 cm (6”)

ekran [piksele]

E-Ink Carta

1024×758 (212 ppi)

E-Ink Carta

1024×758 (212 ppi)

płaski front

nie

nie

ekran dotykowy

tak

tak

wodoodporność

nie

nie

wbudowane oświetlenie

tak

tak

regulacja temperatury barwowej oświetlenia

nie

nie

pamięć wewnętrzna [GB]

4/8

8

procesor [GHz]

1,0

1,0

masa [g]

188

155

wymiary [mm]

114,6×174,4×8,3

108×161,3×8

fizyczne przyciski zmiany stron

tak

tak

czujnik zamknięcia okładki

nie

tak

kolor obudowy

biały, ciemnoszary, czarny, złoty, rubinowy

czarny, szmaragdowy, srebrny

dodatkowe uwagi

karta microSD do 32 GB, Send-to-PocketBook, Dropbox

karta microSD do 32 GB, Send-to-PocketBook, Dropbox

premiera rynkowa [rok]

2015

2018

cena katalogowa

499 PLN

515 PLN

 

Zaskakująco przyjemna w dotyku jest obudowa czytnika. Jest ona równie dobra jak w droższych modelach tej marki (a spodziewałem się przyoszczędki w tym zakresie, skoro czytnik jest tańszy). Zarówno przód jak i tył pokryte są gumowanym, lekko chropowatym plastikiem. Plecki różnią się trochę od poprzednika, w którym (dla pewniejszego uchwytu) miały lekkie zagłębienie. Zamiast tego mamy mniej śliski i przyjemniejszy w dotyku materiał.

 

PocketBook Touch Lux 4 w firmowej okładce

 

Obudowa recenzowanego czytnika ma wymiary identyczne jak w pozostałych nowych sześciocalowych urządzeniach PocketBooka. Powinno to ułatwić wybór okładki. Wszystkie pasujące na PocketBooka Touch HD 3 czy Basic Lux 2, będą dobre także dla Touch Lux 4. Na załączonych zdjęciach widać, że korzystam poniekąd z tej samej okładki, którą używałem z Touch HD 3.

 

Gdzie kupić PocketBooka?

PocketBooki są rozprowadzane w Polsce poprzez oficjalnego dystrybutora, firmę 71media. Znajdują się w ofercie wielu polskich sprzedawców elektroniki i objęte są polską gwarancją. Czasami można je zobaczyć „na żywo” w sklepach stacjonarnych. Jednak pewniejszym źródłem zakupu pozostają sklepy internetowe – np. należący do dystrybutora czytio.pl. Wszystkie urządzenia z polskich sklepów powinny mieć taką samą gwarancję, więc pod tym względem nie ma znaczenia, gdzie czytnik zostanie zakupiony. Byle pochodził z krajowej dystrybucji.

 

W chwili, gdy piszę te słowa, PocketBooka Touch Lux 4 można kupić w Polsce w wersji z czarną lub szmaragdową obudową. Najtaniej oferowany jest za ok. 460 PLN.

 

Ekosystem PocketBooka

PocketBook ma swoją własną księgarnię (BookLand), ale nie jest ona powiązana z czytnikami. Nie ma jednak czego żałować, bo poza słownikami, nie oferuje polskiemu czytelnikowi nic ciekawego. Na szczęście PocketBooki bez problemu akceptują e-booki zakupione w innych księgarniach, czy to polskich czy zagranicznych (o ile da się je pobrać w postaci pliku i nie są specjalnie zabezpieczone prze kopiowaniem).

 

Cenię czytniki marki PocketBook za całościowe podejście do czytania. PocketBook Touch Lux 4 nie jest wyjątkiem. Jego oprogramowanie ma taką samą funkcjonalność jak to zainstalowane w droższych modelach (pomijając różnice sprzętowe rzecz jasna, w Touch Lux 4 nie ma np. obsługi audiobooków). Aby rozpocząć czytanie, nie trzeba nigdzie się logować, tudzież łączyć z internetami ani nic konfigurować. Po prostu włączamy, akceptujemy warunki licencji i można czytać. Na początek w pamięci czytnika jest polska instrukcja obsługi i nawet kilka bezpłatnych e-booków m.in. także po polsku.

 

W księgarni Publio można ustawić automatyczną wysyłkę zaprenumerowanej prasy na czytnik PocketBook

 

 

Aby skorzystać z pełni możliwości PocketBooka, warto podłączyć go do wi-fi. Usługi sieciowe są ważnym uzupełnieniem urządzenia. Sprawnie w nim działa przesyłanie bezprzewodowe w ramach usługi Send-to-PocketBook. Po rejestracji czytnika, można zdefiniować unikalny adres poczty elektronicznej i przesyłać do niego zarówno własne dokumenty jak i zakupy z polskich księgarni. Dodanie adresu czytnika na koncie w księgarni Publio, umożliwia na przykład codzienną, automagiczną wysyłkę prenumerowanej prasy. To bardzo wygodne rozwiązanie, szczególnie jeśli czytnik jest pierwszym, włączanym rano urządzeniem. Można także pobierać automatycznie książki z dysku Dropbox.

 

Górne (po lewej) i dolne (po prawej) menu ustawień i aplikacji czytnika PocketBook

 

Dodatkowych funkcji jest w PocketBooku całkiem sporo. Nie trzeba ich używać, ale mogą być przydatne. Część z nich sobie ukrywam by mieć mniej ikonek w menu. Do mniej przydatnych mogę zaliczyć pasjansa, sudoku czy szachy, odręczny szkicownik, integrację z serwisem ReadRate oraz czytnik RSS. Ciekawą opcją jest możliwość zakładania osobnych kont dla kilku użytkowników (Ustawienia osobiste/Profile użytkowników) dla kilku użytkowników. Konfigurację urządzenia można chronić kodem (Konserwacja/Prywatność/Chroń...). Przydatne, jeśli z czytnika korzysta kilka osób.

 

Wypożyczalnia Legimi w PocketBooku

Ważnym uzupełnieniem ekosystemu PocketBooka jest (szczególnie dla polskich czytelników) integracja z wypożyczalnią Legimi. Aplikacja obsługująca Legimi trafiła do PocketBooka Touch Lux 4 w październiku 2018 roku. Tym samym jest on obecnie najtańszym sensownym czytnikiem do obsługi wypożyczalni. Czytniki PocketBook współpracują zarówno z płatnymi jak i bibliotecznymi pakietami Legimi. Nie umożliwiają odsłuchu audiobooków, nawet jeśli są one oferowane w pakiecie.

 

PocketBook Touch Lux 4 - aplikacja Legimi

 

Sposób funkcjonowania aplikacji Legimi, jest taki sam jak we wszystkich nowych PocketBookach. Umożliwia ona pobieranie książek, które już zostały dodane na półkę przez użytkownika przy pomocy aplikacji mobilnej lub strony WWW. E-booki są wyświetlane od ostatnio pobranej pozycji, do wcześniejszych.

 

Ważną cechą integracji Legimi z PocketBookiem jest traktowanie wypożyczonych e-booków tak, jak innych pozycji znajdujących się w pamięci urządzenia. Książki są otwierane przez wewnętrzną aplikację, działa w nich formatowanie, podział wyrazów według polskich reguł (o ile nie zostało to zablokowane przez wydawcę), a także można korzystać ze słowników.

 

PocketBook Touch Lux 4 – ekran i oświetlenie

PocketBooku Touch Lux 4 posiada dotykowy ekran E-Ink Carta o standardowej rozdzielczości 1024×758 pikseli (212 ppi). Oznacza to, że ekran imituje wygląd prawdziwego zadrukowanego papieru. Takie rozwiązanie sprawdza się szczególnie podczas czytania tekstu w świetle dziennym (nawet bardzo mocnym). W tym przejawia się przewaga czytników nad innymi urządzeniami mobilnymi. W recenzowanym czytniku zastosowano ten sam papier elektroniczny, który był w poprzednim modelu – Touch Lux 3. Tekst jest dość dobrze wypełniony czernią. Moim zdaniem, czcionki wgrane fabrycznie do czytnika nie wyglądają jednak zbyt dobrze. Sugeruję więc korzystanie z własnych czcionek, takich jak Rokkit czy Bookerly.

 

PocketBook Touch Lux 4 (po prawej) i Kindle Voyage (po lewej) z oświetleniem na 50%

 

PocketBook Touch Lux 4 wyposażony jest w oświetlenie ekranu. Ekran oświetla pięć LEDów, znajdujących się pod dolną ramką obudowy okalającej ekran. Nie ma obowiązku używania oświetlenia, ale może się ono przydać, jeśli przyjdzie nam ochota na czytania a zewnętrzne światło jest kiepskie (np. w autobusie, pociągu czy poczekalni). Po dłuższym korzystaniu z Touch HD 3, mierzi mnie trochę, że w Touch Lux 4 nie mogę ustawić takiej barwy światła, jaka by mi pasowała. Barwa światła oświetlenia ekranu w recenzowanym urządzeniu jest biała, przesunięta raczej w stronę zimniejszej. Niestety, rozkład oświetlenia nie jest równomierny, co widać szczególnie przy większym natężeniu światła. Przy brzegach można dostrzec lekko cieplejszy odcień, a w środku ekranu – bardziej chłodny. Nie przeszkadza to jakoś specjalnie w czytaniu, ale jest dostrzegalne.

 

W „ślepym teście” porównanie z „referencyjnym” Kindle Voyage wypadło na korzyść czytnika Amazonu. Nie jest to dla mnie wielkim zaskoczeniem, ponieważ uważam ekran w Kindle Voyge za jeden z najlepszych jakie trafiły do czytników. Zauważone różnice nie są wielkie, ale ekran PocketBooka został określony jako bardziej szary (tło) i mniej ciepły (temperatura barwowa oświetlenia).

 

PocketBook Touch Lux 4 – na co dzień

Książki do PocketBooka mogą trafić na różne sposoby. Ja korzystam zarówno z przesyłania ich przy pomocy kabla USB jak i bezpośrednio (jak i bezprzewodowo) z polskich księgarni. Pliki książkowe można też odczytywać z karty pamięci (microSD) lub z dysku sieciowego (np. Dropbox). Możliwe jest także pobieranie książek przy użyciu wbudowanej przeglądarki WWW.

 

Książki można także pobierać przez przeglądarkę WWW - tutaj na przykład z serwisu wolnelektury.org

 

Strona startowa recenzowanego czytnika różni się trochę od opisywanego niedawno Touch HD 3. Dolny pasek ikon zawiera odesłanie do biblioteczki („Książki”), aplikacji Legimi (albo do wyszukiwarki Google jeśli Legimi brak) oraz do... wyszukiwarki Google („Przeglądarka”). Sądzę, że niezłym pomysłem może być danie możliwości samodzielnego definiowania tych skrótów przez użytkownika.

 

PocketBook Touch Lux 4 - ekran startowy przed aktywacją dostępu do Legimi (na dolnym pasku widnieje jeszcze ikonka "Sklep")

 

Poza tym, ekran startowy jest taki, jak w innych (dotykowych) PocketBookach. Powyżej wspomnianego rzędu ikon jest pasek z miniaturkami ostatnio dodanych pozycji, zaś wyżej (w centrum ekranu) są ostatnio otwierane dokumenty („Ostatnio czytane”). Górny pasek zawiera zegarek, stan połączenia wi-fi oraz poziomu naładowania baterii. Od góry i od dołu można wywołać menu aplikacji lub ustawień dotykając dwóch kresek znajdujących się przy krawędziach ekranu.

 

PocketBook Touch Lux 4 - widok biblioteczki (jak widać, w plikach MOBI brak jest okładek)

 

Wszystkie e-booki wgrane do czytnika, znajdujące się na karcie pamięci oraz pobrane przez aplikację Legimi, wyświetlane są w jednej biblioteczce (aplikacja „Książki”). Nie ma potrzeby zastanawiania się, gdzie jest plik, skąd jakiś plik czy w końcu jaki to plik. Wszystko jest pod ręką w jednej biblioteczce. Jednocześnie PocketBook ma bardzo rozbudowane możliwości porządkowania, sortowania i wyszukiwania e-booków. Można wyświetlić:

- wszystkie książki;

- pogrupowane wg autorów;

- pogrupowane wg gatunków;

- pogrupowane wg własnych kolekcji;

- oznaczone jako ulubione;

- pogrupowane wg katalogów w pamięci czytnika lub na karcie microSD;

- pogrupowane wg formatów;

- pogrupowane wg serii.

Aby wspomniane grupowanie dobrze działało, konieczne są poprawne i pełne metadane plików. A z tym w polskich księgarniach bywa bardzo różnie. W razie braków, warto ogarnąć działanie wtyczki do Calibre, aktualizowanej na bieżąco przez Becky z forum eksiazki.org. W obrębie niektórych wspomnianych grup można jeszcze porządkować wg daty otwarcia, daty dodania, tytułu i autora.

 

Menu formatowania wywołać można poprzez krótkie dotknięcie ekranu w środkowej części

 

Czytnik najlepiej radzi sobie z plikami EPUB. O ile tekst wyświetlany jest bardzo szybko od momentu włączenia czytnika, to aby zrobić z nim cokolwiek (np. zmienić stronę), trzeba jeszcze chwilę poczekać. Najlepiej do momentu aż zniknie mała klepsydra w lewym dolnym rogu ekranu. Trochę słabiej wychodzi wyświetlanie z e-bookami w formacie MOBI. W ich przypadku zdarza się, że formatowanie tekstu wygląda znacznie inaczej niż np. na czytniku Kindle czy w podglądzie programu Calibre. Program wyświetlający e-booki umożliwia regulację wielkości czcionki w dużym zakresie. Mniejsze możliwości ma w przypadku regulacji marginesów i odstępów między liniami - po trzy stopnie. W menu ustawień można włączyć podział wyrazów według polskich reguł, wyświetlanie zegarka i tytułu dokumentu w nagłówku oraz numeracji stron w stopce.

 

Podział wyrazów działa we wszystkich e-bookach (formaty tekstowe) o ile nie został zablokowany przez wydawcę

 

Standardowo, w tekście można definiować własne zakładki, podkreślenia i notatki. Problem może sprawiać wyszukiwanie słów w zasobach internetowych. Jeśli wywołamy przeglądarkę WWW, nie bardzo jest jak wrócić do tekstu. Trzeba przejść przez stronę startową. Narzędzia do bardziej zaawansowanej pracy z tekstem uzupełnia możliwość wyświetlania wielostopniowego spisu treści, co szczególnie sprawdza się podczas czytania prasy. Warta podkreślenia jest także możliwość przeszukiwania tekstu z wykorzystaniem polskich znaków, co nie jest takie oczywiste w urządzeniach konkurencji.

 

PocketBook Touch Lux 4 może wyświetlać rozwijany, wielostopniowy spis treści

 

Recenzowany czytnik posiada rozbudowane narzędzie do wyświetlania/przetwarzania PDFów. Dzięki przycinaniu marginesów, obracaniu czy rozpływowi, można mieć większą szansę (niż na czytnikach konkurencji), że plik będzie się dało przyjemnie czytać. W PDFach działa także słownik oraz notatki. Należy mieć na uwadze, że przy większych plikach, szczególnie ze zdjęciami, czytnik może wolniej wczytywać poszczególne strony.

 

Narzędzia służące do przystosowania plików PDF, trzeba pamiętać, że rozpływ nie zadziała na plikach zawierających skany stron

 

PocketBook Touch Lux 4 bardzo dobrze sprawdza się w codziennym korzystaniu. Choć czytnik wyposażony jest w ekran dotykowy, korzystanie z fizycznych przycisków zmiany stron podnosi komfort czytania.

 

Własne modyfikacje

PocketBook umożliwia dokonywanie własnych modyfikacji. Producent umożliwia wgrywanie własnych czcionek, słowników lub wygaszaczy ekranu. Dzięki pracy niezależnych programistów, możliwości czytnika można uzupełnić o dwa inne programy służące do wyświetlania e-booków: Cool Reader i KOReader. Większość przydatnych modyfikacji i ustawień opisałem w tekście „PocketBook – co ustawić (usunąć lub dodać) na początku”.

 

PocketBook Touch Lux 4 oferuje 15 krojów czcionek, ale sugeruję wgrać własną, np. Bitter lub Bookerly

 

Podsumowanie

Przystępując do testów nie spodziewałem się, że (w sumie) niewielkie zmiany mogą skutkować całkiem wyraźnym skokiem jakościowym w korzystaniu z urządzenia. PocketBook Touch Lux 4 jest przecież od poprzednika tylko trochę lżejszy, trochę mniejszy i ma dwa razy więcej pamięci operacyjnej. Każda z tych zmian jest sama w sobie niewielka, ale w sumie zaowocowało to zauważalnie fajniejszym sprzętem. Recenzowany PocketBook sprawił mi więc w sumie miłą niespodziankę. Sprawdził się w codziennym użytkowaniu, działa sprawniej od poprzednika i choć ustępuje pod względem płynności działania najdroższemu modelowi (PocketBook Touch HD 3) to swoje podstawowe zadanie – czytanie książek – spełnia poprawnie i bez zbytniego ociągania.

 

PocketBook Touch Lux 4 na wiosennym spacerze

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli potrzebujecie najtańszego sensownego czytnika do Legimi, to już nie ma co dalej szukać. Choć warto mieć na uwadze, że PocketBook Touch Lux 4 nie tylko w Legimi się dobrze sprawdzi.

 

Plusy

- stabilnie pracujące oprogramowanie;

- dobry ekran;

- duża pamięć wewnętrzna z możliwością korzystania z karty pamięci;

- niewielkie rozmiary oraz masa (w porównaniu z innymi sześciocalowymi czytnikami);

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- największe (wśród czytników) możliwości dopasowywania PDFów do ekranu czytnika;

- dzielenie wyrazów według polskich reguł;

- polskie menu, instrukcja obsługi oraz klawiatura ekranowa w czytniku;

- mnogość czytanych formatów plików;

- dostęp do pełnej oferty wypożyczalni Legimi (również w wersji dla bibliotek);

- duże możliwości dopasowania (np. wgrania czcionek, ustawienia wygaszacza ekranu, zdefiniowania funkcji przypisanych do klawiszy);

- bezprzewodowa wysyłka książek do czytnika (także zakupów bezpośrednio z polskich księgarń);

- ciekawa kolorystyka obudowy (różne wersje);

- estetyczne firmowe okładki.

 

Minusy:

- dostrzegalne nierówności w oświetleniu ekranu;

- brak możliwości powiększenia rycin zawartych w e-bookach;

- brak możliwości wymuszenia wyrównywania do lewego i prawego marginesu (justowania);

- brak możliwości eksportu notatek;

- wersja oprogramowania z wypożyczalnią Legimi nie ma dostępu do PocketBook Cloud (i vice versa);

- czekanie aż zniknie ikonka klepsydry (w lewym dolnym rogu ekranu) po wczytaniu książki;

- delikatna obudowa.

 

Parametry techniczne: (PB 627) PocketBook Touch Lux 4 (wg producenta)

Ekran: przekątna 15,2 cm (6 cali) ekran E-Ink Carta z wbudowanym oświetleniem i rozdzielczością 1024×758 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy, 212 ppi, wbudowane oświetlenie;

Waga: 155 g;

Rozmiary: 161,3×108×8 mm

Pamięć: ok. 6,8 GB wewnętrznej (8 GB pomniejszone o pliki systemu operacyjnego);

Czcionki: 15 krojów łacińskich czcionek (możliwość dodawania własnych);

Obsługiwane formaty tekstowe: EPUB DRM, EPUB, PDF DRM, PDF, FB2, FB2.ZIP, TXT, DJVU, HTML, DOC, DOCX, RTF, CHM, TCR, PRC (MOBI);

Obsługiwane formaty graficzne: JPEG, BMP, PNG, TIFF;

Łączność: Wi-Fi;

Procesor: 1 GHz;

Pamięć RAM: 512 MB;

System: linux;

Główne funkcje: Dropbox, Send-to-PocketBook, czytnik kanałów RSS, kalkulator, zegar, kalendarz, słowniki, gry: szachy, pasjans, Sudoku, Scribble, przeglądarka zdjęć, Legimi lub PocketBok Cloud;

 

Oficjalna strona produktu: https://www.pocketbook-int.com/pl/products/pocketbook-touch-lux-4

 

 

Mała AKTUALIZACJA oprogramowania CZYTNIKÓW Kobo (firmware 4.13.12638)

Kobo kontynuuje politykę regularnej aktualizacji (prawie) wszystkich (nawet starszych) czytników. I chwała mu za to. Aktualizacja nosi numer 4.13.12638 i ukazała się z datą 2 IV 2019 r.

 

Aktualizacja dla czytników Rakuten Kobo, tym razem pojawiła mi się na czytniku od razu po jej wypuszczeniu

 

Tym razem okazją do wypuszczenia nowej wersji jest dodanie opcji wyświetlania czytnikowego menu w języku chińskim (tradycyjnym). Dodano też chiński słownik. A więc ukłon w stronę Tajwanu. Producent czytników Kobo od lat nie jest zainteresowany naszym rynkiem, więc wsparcia dla języka polskiego nie ma się co spodziewać w najbliższym czasie. W opisie aktualizacji znalazła się też wzmianka o poprawkach w zakresie połączeń wi-fi. Została usunięta opcja udostępniania cytatów poprzez konto na Facebooku. Obecnie w menu czytnika nie ma w ogóle opcji zalogowania się na konto w FB.

 

Lista języków obsługiwanych przez czytniki Kobo w poprzedniej wersji (po lewej) i w nowej wersji oprogramowania wewnętrznego (po prawej)

 

Bieżąca aktualizacja trochę mnie zaskoczyła, ponieważ została wykryta przez czytnik wczoraj, zaraz po włączeniu wi-fi. Do tej pory aktualizowałem czytniki Kobo prawie wyłącznie z wgranych samodzielnie plików. A teraz na ekranie wyświetliła się informacja, że synchronizacja z kontem będzie możliwa po aktualizacji oprogramowania. Całość procesu przebiegła bardzo sprawnie. Można też skorzystać z samodzielnej aktualizacji przy pomocy pliku. Firmware można pobrać np. z forum Mobileread.

 

PocketBook Touch Lux 3 z POPRAWIONĄ wersją FIRMWARE (5.20.425)

Kolejna aktualizacja oprogramowania wewnętrznego dla czytników PocketBook Touch Lux 2 oraz PocketBook Touch Lux 3 wydana została z datą 27 III 2019 r. i nosi numer 5.20.425. Tym razem w nowej wersji firmware'u znaleźć można głównie poprawki. Wiele osób zgłaszało problemy z wydajnością i poprawnym funkcjonowaniem czytników po wgraniu poprzedniej wersji 5.20.346, opublikowanej na początku marca. Wprowadzone wtedy zmiany opisałem w tekście „PocketBook Touch Lux 3 – nowe OPROGRAMOWANIE wewnętrzne przynosi mnóstwo NOWOŚCI (firmware 5.20.346)”.

 

Najnowsza wersja firmware'u dla czytników PocketBook Touch Lux 3 i Touch Lux 2

 

Istotne zmiany, które pojawiają się w czytnikach, dotyczą głównie poprawy błędów zgłoszonych ostatnio przez użytkowników. Poprawiono m.in.:

- wyświetlanie nowych kolekcji;

- przeliczanie stron wyświetlanych w stopce;

- działanie narzędzi do zaznaczania w PDFach;

- pobieranie nowych książek w aplikacji Legimi.

Przypomnę jeszcze, że PocketBook Touch Lux 3 i Touch Lux 2 wyposażone są teraz w nową opcję wyłączania ekranu dotykowego. Tej funkcji zrazu nie zauważyłem, a jest to nowość, której nie mają (jeszcze) pozostałe czytniki tej marki. Aby wyłączyć dotyk należy dwa razy przycisnąć klawisz menu. Powrót do obsługi dotykowej następuje po ponownym podwójnym wywołaniu tego przycisku lub po wyłączeniu czytnika.

 

Informacja, która pojawia się po wyłączeniu dotykowego ekranu

 

Wgrałem najnowszą wersję oprogramowania kilka dni temu i na ile udało mi się sprawdzić, nie sprawia ona kłopotów.

 

Plik powinien być dostępny bezprzewodowo (OTA) w czytnikach podłączonych do internetu. Można też pobrać go (do samodzielnej instalacji) ze strony producenta https://www.pocketbook-int.com/pl/support/pocketbook-touch-lux-3. Zalecam tę wersję firmware'u wszystkim tym, którzy pracują obecnie z oprogramowaniem w wersji 5.20.346. Mój PocketBook Touch Lux 3 odzyskał teraz dawną sprawność.

 

„Mężczyzna na dnie” DZIŚ w DOBREJ cenie

Mężczyzna na dnie - Iva Procházková

Czeska literatura może nie kojarzy się powszechnie z kryminałami, ale Mężczyzna na dnie (i drugą część cyklu: Roznegliżowane) może wybić się z tego schematu. Ja osobiście nie czytuję kryminałów dla krwawych opisów czy podniecania się patologią. Chyba za dużo patologii na naszych ulicach i w mediach. Nie lubię też specjalnie dusznej atmosfery łamigłówek w rodzaju Agathy Christie. Do kryminałów przekonały mnie książki szwedzkiego duetu autorskiego Sjöwall i Wahlöö. Splątanie wątków społecznych z codzienną pracą policji i mocno zarysowanymi, osadzonymi w codzienności bohaterami, to cenię najbardziej. No i lokalny koloryt! A jako, że bardzo cenię kulturę naszych południowych sąsiadów, co jakiś czas sięgam po książki np. Dominika Dána (trochę słabe literacko niestety) czy właśnie Ivy Proházkovej.

 

 

Księgarnia Ebookpoint oferuje dziś w dobrej cenie kryminał czeskiej pisarki Ivy Proházkovej. Zarówno miłośnicy kryminałów jak i czeskich klimatów powinni zwrócić uwagę na tę pozycję. A skoro dziś e-book w cenie 9,90 PLN...

 

SPECJALNA aktualizacja oprogramowania dla czytnika Tolino Epos POWIĘKSZA menu

Czytnik Tolino Epos otrzymał w tym tygodniu specjalną, przeznaczoną (prawdopodobnie) tylko dla niego, aktualizację oprogramowania wewnętrznego. To odstępstwo od dotychczasowej polityki niemieckiej marki. Do tej pory starano się, aby we wszystkich modelach (nawet tych najstarszych) były te same funkcje. Odejście od tego dobrego zwyczaju zdaje się utrwalać po przejęciu technicznego pionu Tolino przez Rakuten Kobo i zbiegło się z premierą modelu Tolino Epos.

 

Tolino Epos z powiększonym menu

 

Tym razem producent zdecydował się na aktualizację przeznaczoną tylko dla modelu Tolino Epos. To jedyny czytnik rodziny Tolino z większym ekranem, ma przekątną 7,8 cala (19,81 cm). Bieżąca wersja oprogramowania nosi numer 12.2.0.

 

 

 Nowe oprogramowanie umożliwia włączenie "trybu makro" (zrzut ekranu w tej wersji po prawej)

 

Tolino Epos - nowe oprogramowanie wewnętrzne

Uwagę zwraca przede wszystkim nowy wygląd menu czytnika. Wygląda to na ukłon w stronę starszych użytkowników, którzy mogą mieć kłopoty z małymi opisami czy ikonkami na ekranie czytnika. Tolino od dawna podkreśla, że starsze osoby są bardzo ważną grupą klientów branży księgarskiej. A wiadomo, o ile niemiecka emerytura powszechnie kojarzy się z przyzwoitym poziomem życia i możliwością przeznaczania sporych środków na zaspokajanie potrzeb kulturalnych, o tyle ze wzrokiem w wieku emerytalnym tak różowo już nie jest. I tu Tolino wychodzi naprzeciw użytkownikom czytników, umożliwiając znaczne powiększenie opisów i ikon menu. Niemieccy księgarze wysyłają tym samym swoim klientom wiadomość – jeśli macie słabszy wzrok – Tolino Epos jest dla was! Drugą zmianą wpływającą na komfort pracy z czytnikiem jest umożliwienie przełączenia stref dotyku tak, aby odpowiadały bardziej osobom leworęcznym.

 

Najważniejsza zmiana w nowym oprogramowaniu, to możliwość powiększenia wszystkich ikon i opisów menu (po prawej)

 

Jedną z ważniejszych zmian jest dodanie wsparcia dla DRM LCP, co w dalszej perspektywie pozwoli uwolnić się od drogiego i niewygodnego Adobe DRM i obniżyć koszty funkcjonowania systemu wypożyczania e-booków.

 

W nowej wersji oprogramowania mają się lepiej wczytywać czcionki dodawane przez użytkownika. Wcześniej, często pojawiały się błędy.

 

Wśród pozostałych nowości, które wprowadzono do czytnika, zauważyć można możliwość wyłączenia przycisku odsyłającego do okna startowego, większych możliwości definiowania przez użytkownika wygaszacza ekranu oraz wywoływanie gestem menu oświetlenia ekranu (od górnej ramki do dołu).

 

Aktualizacja wymaga pobrania pliku o objętości ok. 172 MB

 

Aktualizacja powinna pojawić się automatycznie na każdym czytniku Tolino Epos podłączonym do internetu. Nie jest do tego konieczne logowanie do księgarni. Plik służący ręcznej aktualizcji znajduje ię też na oficjalnej stronie wsparcia produktu: https://mytolino.de/updates/tolino-epos/

 

[Aktualizacja 5 IV 2019 r.]

Opisywana aktualizacja trafia także do innych nowszych modeli Tolino. Na razie można ją wgrać też do Tolino Vision 4 HD, Tolino Shine 3.

 

[Aktualizacja 12 IV 2019 r.]

Zapowiedziano, że kolejne modele Tolino (poza najstarszymi) otrzymają omawianą aktualizację. Dziś do tej listy dołączył model Tolino Shine 3 HD i Tolino Shine 2 HD.

 

FIRMWARE 5.11.1 wprowadza nowe JĘZYKI w czytnikach Kindle

Od razu odpowiadam na podstawowe pytanie – nie, nie ma wsparcia dla języka polskiego. Wraz z aktualizacją 5.11.1 zostały dodane nowe języki przy opcjach tłumaczenia i w układach klawiatury. Nie przetłumaczono opisów i menu. trudno tu więc mówić o pełnym wsparciu. Ale zawsze to miły gest.

 

Firmware 5.11.1 dla czytników Kindle Paperwhite 4

 

Przyznam, że jestem lekko zaskoczony zestawem języków, które dostały właśnie wsparcie w module tłumaczenia. Oto pojawił się afrykanerski (Wikipedia ocenia mówiącą nim populację na 7 milionów), kataloński (odpowiednio 11,5 mln), duński (6 mln), islandzki (0,3 mln), norweski (5 mln), szwedzki (9 mln) oraz walijski (0,7 mln). Polskiego brak (wg Wikipedii od 39 do 48 mln mówiących). Nie, żeby przemawiał przeze mnie jakoś specjalnie szowinizm. Nie, żebym się specjalnie czepiał, bo pewnie Islandczycy w sumie i tak czytają więcej niż Polacy (nawiązując ironicznie do ostatnich badań czytelnictwa w naszym kraju). A dane z Wikipedii cytuję tylko tak sobie, bo przecież dotyczą mówiących a nie czytających w danym języku. No ale przyznam, że decyzje działu zajmującego się rozwojem czytników w Amazonie bywają zaskakujące.

 

Fragment okna tłumaczeń w zaktualizowanej wersji oprogramowania czytnika Kindle Paperwhite 4

 

Na razie aktualizacja dostępna jest tylko dla najnowszego czytnika Kindle Paperwhite 4 [Aktualizacja - także dla innych nowszych modeli]. Zapewne wkrótce trafi także do innych modeli. Dopiszę je wtedy poniżej. Bieżąca aktualizacja ma także wprowadzić poprawki w działaniu czytników. Moim zdaniem Paperwhite 4 lekko zwolnił po zainstalowaniu nowego oprogramowania przy wczytywaniu plików czy wyświetlaniu menu tłumaczenia/zaznaczania. 

 

Jak zaktualizować firmware w Kindle?

 

Oprogramowanie wewnętrzne czytnika powinno się zaktualizować automagicznie, jeśli urządzenie jest podłączone do internetu (OTA). Czasami trwa to dość długo, zanim pojawi się na urządzeniach używanych w Polsce. Można więc wybrać opcję samodzielnej aktualizacji przy użyciu pliku pobranego z Amazonu (ok. 230-270 MB). Odpowiednie aktualizacje dostępne są w poniżej podanych lokalizacjach. Trzeba je pobrać z odsyłacza opisanego jako “Software-Update 5.11.1 herunterladen”:

 

Kindle Paperwhite 4 (10. Generation) – plik można pobrać z tej strony;

 

[Aktualizacja 30 III 2019 r.]

Amazon udostępnił aktualizację także dla innych (nowszych) modeli Kindle. Nosi numer 5.11.1.1:

 

Kindle 7 (Touch 2014) – plik można pobrać z tej strony;
Kindle 8 (8. Generation) – plik można pobrać z tej strony;

[Aktualizacja] Kindle 10 (10. Generation) – plik można pobrać z tej strony;
Kindle Paperwhite 2 (6. Generation) – plik można pobrać z tej strony;
Kindle Paperwhite 3 (7. Generation) – plik można pobrać z tej strony;
Kindle Voyage – plik można pobrać z tej strony;
[Aktualizacja 15 I 2019 r.] Kindle Oasis 1 (8. Generation) – plik można pobrać z tej strony;
Kindle Oasis 2 (9. Generation) – plik można pobrać z tej strony.

 

Czytnik z naładowaną do pełna baterią należy podłączyć do komputera przez kabel USB. Kindle powinien być widoczny jako zewnętrzny dysk. Pobrany wcześniej plik aktualizacyjny umieszczamy w katalogu głównym czytnika i wysuwamy go bezpiecznie, następnie odłączamy kabel.

 

Pozostaje otwarcie z głównego ekranu menu w prawym górnym rogu ekranu i wybranie opcji Settings. Tam należy ponownie wejść do menu i wskazać „Update Your Kindle”. Po kilku minutach czytnik powinien się zrestartować z nową wersją oprogramowania wewnętrznego.