865 Obserwatorzy
22 Obserwuję
cyfranek

Cyfranek - Cyfrowe czytanie

Czytniki książek elektronicznych, e-booki. Recenzje i testy czytników Amazon Kindle, PocketBook, Tolino, Kobo, Cybook, Icarus, Sony, TrekStor, Dibuk Saga. Kontakt: cyfranekblog@protonmail.com.

cdp.pl wyłącza wirtualne półki - pobierz e-booki

 

Otrzymałem właśnie ze sklepu cdp.pl list z informacją, że należy pobrać wszystkie e-booki, gry, kody czy faktury, które są zgromadzone na wirtualnej półce przypisanej do konta. Po 30 kwietnia 2017 roku użytkownicy sklepu stracą dostęp do tych treści. Warto więc jak najszybciej zalogować się na swoje konto w cdp.pl i wykonać kopię zakupów. Zawsze warto wykonywać kopie zapasowe na własny użytek, a to jest moment, kiedy należy to zrobić. Bez względu na to, jak pewne są wirtualne chmury. Jak wykonać na przykład kopię księgozbioru w calibre, pisałem w tekście "Calibre - jak to jest zrobione? Kopia zapasowa katalogu e-booków i ustawień programu".

 

List z cdp.pl informujący o likwidacji wirtualnych półek

 

W rozmowie telefonicznej z infolinią, otrzymałem potwierdzenie tej informacji. Nie udało mi się jednak uzyskać wyjaśnień na temat tego, jak będzie np. wyglądał zakup e-booków po wspomnianej dacie 30 IV. Konsultant, z którym rozmawiałem, stwierdził że sklep będzie nadal funkcjonował. Czyżby nam się szykowała jakaś fuzja na rynku?

 

[Aktualizacja]

Rzeczywiście, została zapowiedziana fuzja sklepów cdp.pl oraz merlin.pl. Świat czytników wskazuje na źródło tej informacji.

 

[Aktualizacja]

Użytkownicy cdp.pl otrzymali kolejny list, tym razem z informacją, że wirtualna półka będzie dostępna również po przejęciu sklepu przez merlin.pl. Nie oznacza to jednak, że wszystkie produkty pozostaną na półce po zmianie właściciela sklepu, ponieważ to cdp. pl był operatorem licencji.

 

Korekta informacji z cdp.pl na temat wirtualnej półki

Kindle Paperwhite 3 taniej o 30 EUR z okazji Dnia Książki

Obniżono cenę Kindle Paperwhite 3 z okazji Światowego Dnia Książki, który obchodzony będzie 23 kwietnia. Jak co roku, Amazon oferuje wtedy swoje czytniki Kindle taniej, m.in. w ramach akcji "Welttag des Buches". W tym roku oferta dotyczy zarówno Kindle Paperwhite 3, jak i Kindle Voyage, które niemieckim oddziale mają cenę niższą o 30 EUR.

 

Kindle Paperwhite 3 taniej z okazji Dnia Książki

 

Promocyjna oferta niemieckiego Amazonu objęła dwa modele: Kindle Paperwhite 3 i Kindle Voyage. Do Polski wysyłka zakupów o wartości 39 EUR lub większej jest bezpłatna. W podanych poniżej cenach uwzględniłem polską stawkę VATu, która jest wyższa od niemieckiej. Przeliczenie na złotówki w poniższej tabeli jest orientacyjne, zależy od bieżącego kursu euro oraz prowizji naszego banku. Obciążenie karty płatniczej następuje po wysłaniu zamówienia na polski adres.

 

Czytniki Kindle w promocyjnych cenach można kupić tutaj:

Kindle Paperwhite 3 (wi-fi, bez reklam, czarny)

cena 113,69 EUR (ok. 485 PLN)

Kindle Paperwhite 3 (wi-fi, bez reklam, biały)

cena 113,69 EUR (ok. 485 PLN)

Kindle Voyage (wi-fi, bez reklam, czarny)

cena 165,37 EUR (ok. 710 PLN)

 

Zakupom w euro sprzyja korzystny kurs. Cena waluty jest na jednym z niższych poziomów w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

 

Kurs średni euro w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy (źródło: biznes.onet.pl)

 

Dziś zamówiony Kindle Paperwhite 3, może dotrzeć (bezpłatną przesyłką) na poniedziałek 24 IV. Podobnie Kindle Voyage (źródło: amazon.de)

 

Podobna akcja ma miejsce we włoskim (-20 EUR) i francuskim (-30 EUR) Amazonie. Tam jednak trzeba dodatkowo zapłacić za dostawę czytników do Polski.

 

 Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach Kindle, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

Lubimyczytac.pl zaprasza do wypowiedzi na temat czytania

Lubimyczytac.pl, to najpopularniejszy serwis książkowy w naszym kraju. Właśnie zaprasza wszystkich do wypowiedzi na temat czytania, do czego i ja zachęcam, ponieważ wyniki zostaną publicznie zaprezentowane. Ankieta „W sieci o książkach – badanie czytelnictwa”, opracowana wspólnie z Polską Izbą Książki, ma na celu zbadanie zachowań czytelników. Poprzednią wersję ankiety, dotyczącą sposobów czytania, wypełniło prawie 24 tys. osób. Tym razem nacisk położono zarówno na sposoby czytania jak i cenę książek, które respondenci kupowali w ostatnim roku.

 

"W sieci o książkach" - ruszyła druga edycja

 

Ankieta składa się z szesnastu pytań na temat czytelnictwa i końcowej części, dotyczącej danych respondenta. Badanie ma na celu ustalenie m.in. roli, jaką w życiu czytelników odgrywają książki, także te w wersji elektronicznej. Czytelnicy e-booków mogą wypowiedzieć się szczególnie w kilku kwestiach, dotyczących udziału lektur w wersji cyfrowej jak i ceny kupowanych książek.

 

Co to znaczy „spędzać czas z urządzeniem”?

Niestety, dwa pytania (trzecie i czwarte), w którym pojawia się czytnik e-booków, nie są dla mnie jasne. Ankieta ogólnie dotyczy czytelnictwa, ale trzecie pytanie brzmi: „3. Z którym z poniższych urządzeń spędza Pan(i) najwięcej czasu w dzień powszedni?”. Wydaje mi się, że można je rozumieć dwojako. Albo jako spędzanie czasu na czytaniu albo ogólne użytkowanie (choćby noszenie ze sobą). Ci, którzy będą mieli na myśli główny cel ankiety, mogą odpowiedzieć na to pytanie, uwzględniając czytanie książek. Ja tak postąpiłem i zaznaczyłem – „czytnik książek”. Ale rozumiejąc je dosłownie, odpowiedź będzie dotyczyć „spędzania czasu z urządzeniem”, które wcale do czytania nie musi służyć. Mam nadzieję, że podczas interpretowania odpowiedzi, nie okaże się, że Polacy najchętniej czytają na smartfonach i komputerach, skoro z nimi spędzają najwięcej czasu.

 

O ile większość pytań jest na temat książek, to trzecie, o czas spędzany z urządzeniami, może budzić wątpliwości, czego tak naprawdę dotyczy

 

Pytanie o e-booki

E-booki jako takie pojawiają się w pytaniu 11. Brzmi ono: „11. Ile książek w wersji elektronicznej przeczytał(a) Pan(i) w ciągu ostatnich 12 miesięcy?”. Tu sprawa jest jasna, a autorzy analogiczne pytanie przygotowali również na temat książek papierowych. Będziemy mieli więc zestawienie czytelnictwa jednych i drugich.

 

Trochę mnie dziwi, że już nie tak równorzędnie potraktowano sprawę pozyskiwania książek. O ile pojawia się pytanie o pochodzenie wydań papierowych („14. Z jakiego źródła pozyskiwał(a) Pan(i) głównie książki papierowe w ciągu ostatnich 12 miesięcy?”), o tyle brak analogicznego na temat wydań cyfrowych. A szkoda!

 

Ile zapłacisz za książkę?

Kilka pytań dotyczy cen książek i sumy przeznaczonych na ich zakupy. Być może opracowano je w kontekście batalii o ustawę regulującą cenę książek? Ale i tak ciekaw jestem, czy w badaniu potwierdzi się obiegowa opinia, że e-booki powinny kosztować mniej od wydań papierowych. W tym kontekście zastanawiają mnie pytania o cenę książek papierowych i e-booków („20. Ile powinna kosztować Pana/Pani zdaniem, powieść w formie elektronicznej mająca 400 stron?”). Otóż autorzy ankiety zakładają w nich minimalny próg „do 25 PLN”. Jeszcze dwa lata temu całkiem często zdarzały się promocje, z ceną e-booków na poziomie 9,90 PLN. Ostatni rok to czas wyraźnego podwyższenia poprzeczki znacznych przecen do 14,90 PLN. Czyżby pułap 25 PLN miał być w tym roku następnym, do którego będą się odnosić najbardziej promocyjne ceny? Oby nie!

 

Próg dyskusji o cenie e-booka w rozumieniu autorów ankiety to 25 PLN...

 

Czy obniżki cen książek coś zmieniają?

Na koniec jeszcze chciałbym zwrócić Waszą uwagę na pytanie „21. Czy niższa cena książek sprawiłaby, że czytał(a) by Pan(i) więcej?”. Chciałem zrazu odpowiedzieć na niego nieszczerze! Mam nagromadzonych sporo e-booków a czytam i tak bardzo dużo, jak na ilość mojego „wolnego” czasu. A więc obniżki cen, nie spowodują, że będę (póki co) czytał więcej. Pomyślałem więc sobie tak: odpowiadając inaczej, dam oręż do walki o wyższe ceny książek. No bo „skoro obniżki cen nie spowodują wzrostu czytelnictwa, to może należy ceny podnieść. I tak nie wpłynie to negatywnie na czytelnictwo a może poprawić sytuację wydawców, dystrybutorów itp. Podnośmy ceny książek!”. Ale na szczęście pomyślano o odpowiedzi „Nie, czytał(a)bym tyle samo, ale kupował(a)bym więcej”. Mogłem więc udzielić zupełnie szczerej wypowiedzi, czego i Wam życzę.

 

Podsumowanie

W ankiecie zabrakło mi wyraźnego pytania „na jakim urządzeniu czytasz książki elektroniczne”, które pozwoliłoby jasno określić najpopularniejsze sposoby konsumowania e-booków. Jako czytelnika, nałogowo kupującego cyfrowe wydawnictwa, niepokoi mnie również minimalny próg ceny książek, określony w ankiecie. Jeśli 25 złotych jest za takowy postrzegane, to nie tylko można zapomnieć o „ulubionej” cenie 9,90 PLN, ale i pożegnać się z popularnym w zeszłym roku minimalnym progiem „napromocyjnych” cen - 14,90 PLN.

 

Ankietę „W sieci o książkach” można wypełnić na stronie serwisu lubimyczytac.pl: http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/8574/w-sieci-o-ksiazkach-badanie-czytelnictwa

 

Firmware „manga” w wersji 5.8.9 dla czytników Kindle – przyspieszenie zmiany stron

 

Amazon zaprezentował, w październiku zeszłego roku, specjalną wersję czytnika Kindle Paperwhite 3 z rozszerzoną (do 32 BG) pamięcią i nowym oprogramowaniem, w którym zastosowano mechanizm przyspieszający zmianę stron. Czytnik dedykowany mangom, wciąż dostępny jest tylko w Japonii (wpis: „Kindle Paperwhite 3 z 32 GB pamięci – w Japonii”). Udostępniony dziś firmware dla nowszych czytników Kindle, wspomniany mechanizm udostępnia (najprawdopodobniej) również w innych modelach tej rodziny urządzeń Amazonu. Od dziś można aktualizować oprogramowanie wewnętrzne (nowszych czytników Kindle) do wersji 5.8.9.

 

Nowy firmware dla Kindle przynosi głównie usprawnienia zmiany stron przy czytaniu mangi

 

Firmware 5.8.9 dla czytników Kindle

Ostatnie aktualizacje oprogramowania czytników Kindle nie przynosiły żadnych innowacji, poza blokowaniem możliwości modyfikacji przez użytkowników. Oto co nowego znalazło się w oprogramowaniu w wersji 5.8.9:

 

Wymuszenie wyrównywania tekstu do lewego marginesu działa tylko w e-bookach opisanych w Amazonie jako "Enhanced Typesetting: Enabled"

 

- wymuszenie wyrównania tekstu do lewego marginesu. Opcja dostępna tylko dla książek z Amzonu oznaczonych "Enhanced Typesetting: Enabled". Moim zdaniem funkcja nieprzydatna, po pierwsze dlatego, że tekst książki powinien być wyrównywany do prawego i lewego marginesu (justowany), a po drugie – brak polskich e-booków, w których można to użyć;

 

Teraz, aby zaznaczyć tekst, wystarczy przytrzymać go palcem i przesunąć po ekranie

 

- szybsze podświetlenie tekstu. Wystarczy przytrzymać palec na tekście i przesunąć go do końca fragmentu, który chcemy zaznaczyć. Nie trzeba już nic potwierdzać i wskazywać dodatkowych opcji menu aby wybrać zaznaczanie. Miłe i sprawne w działaniu;

- zaawansowane kartkowanie mangi. Przytrzymanie palcem na stronie, włącza szybkie kartkowanie, którego prędkość można regulować. Działa tylko w mangach;

 

Kartkowanie mangi

 

 

- podgląd podwójnych stron mangi. Działa w trybie poziomym, pozwala się przełączać między stronami i powiększeniami fragmentów stron;

- usuwanie marginesów w mangach. Pozwala lepiej wykorzystać powierzchnię ekranu.

 

Szybkie kartkowanie i podgląd fragmentów stron ułatwiają czytanie mangi na Kindle

 

Zainstalowałem nowe oprogramowanie kilka godzin temu. Za wcześnie, żebym mógł ocenić, czy rzeczywiście nowe oprogramowanie ogólnie przyspiesza działanie czytnika. Bardzo wstępne testy porównawcze kartkowania tej samej mangi na Kindle Voyage i Kobo Aura H2O, wskazują, iż Kindle zmienia strony mniej więcej dwukrotnie szybciej. Również mechanizm szybkiego kartkowania (przeglądania) mangi działa błyskawicznie i bardzo płynnie. Mogę już teraz stwierdzić, że bardzo szybkie już teraz Kindelki, dzięki nowej aktualizacji, strony mogą zmieniać jeszcze szybciej.

 

Jak wykonać aktualizację?

Dla tych, którzy nie chcą czekać na automatyczną aktualizację, przypominam jak wykonać ją ręcznie. Przed przystąpieniem do aktualizacji należy sprawdzić, czy w czytniku mamy odpowiednią ilość wolnego miejsca. Na wgranie pliku potrzeba minimum 200-230 MB, a zapewne drugie tyle na wykonanie samej procedury aktualizacyjnej. Pliki (różne dla poszczególnych modeli czytników) można pobrać z poniższych lokalizacji, wskazując odsyłacz opisany jako "Software-Update 5.8.9 herunterladen":

 

Kindle 7 (Touch 2014) - plik można pobrać z tej strony;

Kindle 8 (8. Generation) - plik można pobrać z tej strony;

Kindle Paperwhite 2 (6. Generation) - plik można pobrać z tej strony;

Kindle Paperwhite 3 (7. Generation) - plik można pobrać z tej strony;

Kindle Voyage - plik można pobrać z tej strony;

Kindle Oasis - plik można pobrać z tej strony.

 

Czytnik z naładowaną do pełna baterią należy podłączyć do komputera przez kabel USB. Kindle powinien być widoczny jako zewnętrzny dysk. Pobrany wcześniej plik aktualizacyjny umieszczamy w katalogu głównym czytnika i wysuwamy go bezpiecznie, następnie odłączamy kabel.

 

Pozostaje otwarcie z głównego ekranu menu w prawym górnym rogu ekranu i wybranie opcji Settings. Tam należy ponownie wejść do menu i wskazać „Update Your Kindle”. Po kilku minutach instalowania, czytnik uruchomi się z nowym oprogramowaniem.

 

A jeśli się komuś nie spieszy, to zawsze może poczekać na aktualizację, która zostanie pobrana automatycznie, o ile Kindelek jest podłączony do internetu...

 

Xiaomi Mi Smart LED Desk Lamp – recenzja lampki z regulowaną temperaturą barwową

 

Jakież paskudne oświetlenie zamontowane w czytniku książek spotkałem w pierwszym Nooku (Nook Simple Touch with GlowLight). Drażniące, nierównomiernie rozłożone, niebieskie światło, przekonało mnie wtedy, że mój Kindle 3 Keyboard nie potrzebuje zamiennika. Jednak ekran w Kindle Paperwhite 1 szybko skłonił mnie do zmiany zdania na temat wbudowanego oświetlenia. Zdarza się...

 

A Ty jaki chcesz mieć kolor ekranu Kindelka? Bardziej zimny (po lewej: 6500 K) czy ciepły (po prawej: 2700 K) w świetle lampki Xiaomi Mi Smart LED Desk Lamp?

 

Od tamtego czasu minęło sporo czasu, jednak raz po raz pojawiają się opinie, że komuś oświetlenie w jednym czytniku się podoba, a w innym nie. Niektóre z tych wypowiedzi, sprawiają wrażenie, jakby były produkowane przez agencje marketingowe, ale na pewno nie jest tak zawsze. Sam przecież recenzowałem już kilkanaście czytników książek z wbudowanym oświetleniem i zauważałem między nimi różnice.

 

Lekarstwem na nieodpowiednią barwę oświetlenia może być lampka ze znaczkiem Mi Home

 

Niedawno przeczytany komentarz do jednego z wpisów ze Świata Czytników, przypomniał mi moje pierwsze spotkanie z Nookiem. Ania napisała: „Wszystko ładnie, pięknie, szybka dostawa i w ogóle, ale nie potrafię pojąć, dlaczego w PW3 oświetlenie jest tak zimne, moje oczy niestety odbierają to bardzo niekorzystnie. Rozdzielczość jest świetna, ale oświetlenie wszytko psuje niestety (aż tęsknie za moim PW2) mam nadzieję, że firma nie będzie kontynuowała tego zimno-niebiesko-fioletowego trendu w kolejnych modelach...”. Dla mnie akurat czytniki Kindle mają oświetlenie raczej obojętne lub kremowe niż zimne. No cóż, każdy z nas postrzega świat, a światło w szczególności, trochę inaczej. Co zrobić, gdy ma się czytnik i temperatura barwowa oświetlenia nie jest odpowiednia? Na pomoc może przyjść dobre światło zewnętrzne, przynajmniej podczas lektury w domu.

 

Lampka Xiaomi Mijia Smart LED Desk Lamp ma możliwość zmiany temperatury barwowej światła, dlatego wybrałem ją do testów

 

Do testów oświetlenia, które można dopasowywać do własnych upodobań, wybrałem Xiaomi Mijia Smart LED Desk Lamp. Już sama nazwa dużo o niej mówi...

 

Xiaomi...

Produkty firmy Xiaomi są obecne w naszym kraju od paru lat, a to głównie dzięki smartfonom i znacznie tańszym zakupom, dokonywanym przez polskich klientów, w chińskich sklepach wysyłkowych. Sam jestem (od ponad półtora roku) zadowolonym użytkownikiem różnych produktów ze znaczkiem Mi. Głównie dzięki temu, że nie potwierdzają one tradycyjnego znaczenia słowa „chińszczyzna”. Mają minimalistyczne wzornictwo i bardzo dobrą jakość. Nie można o nich powiedzieć, że są bardo tanie, ale konkurują stosunkiem jakości do ceny. Do testów na potrzeby mojego bloga wybrałem więc także lampkę firmy Xiaomi.

 

Recenzowana lampka Xiaomi otrzymała nagrodę Good Design Award 2016

 

Recenzowany produkt otrzymał w 2016 roku nagrodę „Good Design Award”, przyznawaną przez Japan Institute of Design Promotion. Doceniając projekt, wskazano na jego minimalizm, funkcjonalność i jakość wykonania (http://www.g-mark.org/award/describe/43666).

 

Xiaomi Mijia Smart...

Recenzowana lampka Xiaomi współpracuje z aplikacją mobilną, wspólną dla produktów oznaczonych logo „Mi Home”. Są one wcieleniem idei „inteligentnego domu”, w którym współpraca i integracja otaczających nas urządzeń ma sprzyjać komfortowi życia. Jednym z takich urządzeń, które ostatniej zimy zdobyło sobie sporą popularność w naszym kraju jest na przykład oczyszczacz powietrza. W aplikacji można na bieżąco sprawdzać jakość domowego powietrza i zdalnie regulować pracę urządzenia. Podobnie jest w przypadku recenzowanej lampki.

 

Aplikacja dla iOS domyślnie uruchamia się w języku chińskim, ale można doszukać się angielskiego

 

Aplikacja dostępna jest na dwa mobilne systemy operacyjne – Android OS (4.0 lub nowszy) i iOS (7.0 lub nowszy). Ta pierwsza jest lepiej dopracowana. Wadą jest brak języka polskiego i uwzględnienia lokalizacji w krajach (w tym Polsce), gdzie Xiaomi nie ma oficjalnego przedstawicielstwa. Nie wiem dlaczego, ale nie udała mi się aktualizacja oprogramowania wewnętrznego lampki. Aplikacja mobilna pokazuje, że oryginalnie zainstalowaną wersję 1.2.6_24 mogę zmienić na 1.2.9_43. Ale przy każdej próbie otrzymuję informację o niepowodzeniu aktualizacji firmware'u. Jako, że lampka pracuje sprawnie, nie przejmuję się tym specjalnie. Aplikacja ma ustawione cztery tryby świecenia: do czytania (światło bardziej białe), do pracy przy komputerze (bardziej ciepłe), automatycznego wyłączania oraz ustawienia użytkownika.

 

Sterowanie lampką może się odbywać przy pomocy aplikacji, która ma również zdefiniowane ustawienia m.in. do czytania (Reading) i korzystania z komputera (PC Mode)

 

Początkowo miałem ustawiony język aplikacji na domyślny, a lokalizację w Indiach. Po wybraniu języka angielskiego i lokalizacji w Chinach - pojawia się więcej opcji i do tego po angielsku, zamiast po chińsku (jak na zamieszczonych zrzutach ekranowych). Po zmianie regionu na "China mainland", udało się również wykonać aktualizację oprogramowania wewnętrznego (firmware) lampki, co wcześniej mi się nie udawało.

 

Wybranie w aplikacji mobilnej lokalizacji (Profile/Settings/Locale) "Mainland China" daje większe możliwości sterowania podłączonymi urządzeniami

 

 

Zarówno natężenie światła jak i temperaturę barwową można regulować ręcznie (pokrętłem w lampce) lub przy pomocy aplikacji (widoczna skala barwna u góry ekranu)

 

Lampka może też być obsługiwana w całkiem tradycyjny sposób i nie ma obowiązku podłączania jej do internetów. Znajdujące się na podstawce pokrętło jest wyłącznikiem, który służy jednocześnie do regulacji poziomu natężenia światła jak i (po wciśnięciu) do zmiany temperatury barwowej.

 

Lampka Xiaomi może być obsługiwana przy pomocy wyłącznika/pokrętła umieszczonego w podstawie

 

Xiaomi Mijia Smart LED...

Regulacja temperatury barwowej światła jest jednym z największych atutów recenzowanej lampki. Dzięki temu, można dopasować kolor oświetlenia do własnych upodobań czy pory dnia. Zgodnie z omawianymi wielokrotnie badaniami, niebieskie światło podczas wieczornej lektury źle wpływa na sen. Korzystając z lampki Xiaomi można zwiększać udział diod żółtych a zmniejszać białych i przechodzić w stronę światła o temperaturze bliższej 2700 K.

 

Element świecący stanowią 42 LEDy o różnej barwie

 

Światło w recenzowanej lampce generowane jest przez 42 LEDy, zamontowane naprzemiennie, o zimnej i ciepłej temperaturze barwowej światła. Są one zagłębione w ramieniu lampki i przysłonięte matowym plastikiem, dzięki czemu światło nie pada bezpośredni w oczy i jest rozproszone. Regulacja natężenia światła poszczególnych rodzajów świecących diod powoduje zmianę temperatury barwowej oświetlenia. Moim zdaniem zakres regulacji natężenia światła jest dobry, natomiast, chętnie bym widział w obudowie więcej LEDów o barwie ciepłej. Często, gdy włączam lampkę, mam wrażenie, że od ostatniego załączenia nastąpiło przesunięcie od żółci w stronę bieli.

 

Xiaomi Mijia Smart LED Desk Lamp

Konstrukcja lampki jest prosta i minimalistyczna. Kremowobiały kolor obudowy jest miły dla oka. Matowe wykończenie zmniejsza odbicia światła, które by mogły być przykre dla oczu. O ile regulacja kąta nachylenia ramienia z LEDami jest dobrze przemyślana, o tyle brakuje mi czasem regulacji pionowej czy na boki. Podczas pracy przy dużym biurku taka funkcjonalność zdecydowanie by się przydała, bo lampka jest dość wysoka, ma 40 cm.

 

Poziome ramię lampki Xiaomi połączone jest z podstawą zawiasem pozwalającym zmieniać jego kąt nachylenia ale nie wysokość. Czerwony kabel stanowi ciekawy akcent kolorystyczny

 

Gdzie kupić Xiaomi Mijia Smart LED Desk Lamp?

Większość chińskich sklepów, wysyłających zakupy do Polski, sprzedaje również recenzowaną lampkę. Nie jestem zainteresowany podróbkami, więc akurat droższe i markowe przedmioty kupuję raczej w znanych sklepach niż np. u nowych sprzedawców na Aliekspresie. Mój egzemplarz lampki Xiaomi pochodzi ze sklepu GearBest. Xiaomi Mijia Smart LED Desk Lamp można w nim kupić obecnie w cenie 39,99 USD. Przesyłka do Polski jest bezpłatna, ale długotrwała. Można także wybrać (dodatkowo płatną) dostawę firmą kurierską. Zakup o wartości poniżej 40 USD powinien być zwolniony z dodatkowych opłat w naszym kraju.

[Aktualizacja] Z kuponem NewXM, cena lampki powinna spaść do 36,99 dolarów amerykańskich.

 

Xiaomi Mi Smart LED Desk Lamp w ofercie sklepu GearBest

 

Podsumowanie

Xiaomi Mijia Smart LED Desk Lamp po prostu mi się podoba. Cieszy moje oczy od kilku tygodni i jak na razie, funkcjonuje bez problemów. Mnie najbardziej w niej odpowiada ciepła barwa światła i regulacja jego natężenia. Mogę ją polecić zarówno przy pracy z komputerem jak i do czytania, także na czytnikach. Zdalna regulacja natężenia i temperatury barwowej światła daje możliwość wykorzystania lampki również jako źródło „nastrojowego” światła.

 

Podczas zakupu, należy pamiętać, że w komplecie znajduje się ładowarka zintegrowana z chińskim typem wtyczki. Konieczna jest przejściówka, lub przedłużacz z uniwersalnymi gniazdkami (np. Xiaomi)

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli szukasz lampki, której światło będzie można dostosować do własnych upodobań podczas lektury, to lampka Xiaomi jest dobrym pomysłem (pod warunkiem, że będziesz przy zakupie pamiętać o przejściówce na chińską wtyczkę).

 

Plusy:

- minimalistyczny design;

- solidne wykonanie;

- energooszczędna;

- regulacja temperatury barwowej światła;

- regulacja natężenia światła;

- współpraca z aplikacją Mi Home i Amazon Echo;

- obsługa ręczna lub przy pomocy aplikacji.

 

Minusy:

- brak regulacji wysokości;

- zasilacz z chińską wtyczką (konieczna przejściówka do europejskiego gniazdka).

 

 

Dane techniczne:

Oznaczenie producenta: MJTD01YL

Zasilanie: 100-240 V (w zestawie zasilacz zintegrowany z chińską wtyczką);

Moc: 6W (42x 0,15 W)

Źródło światła: LED

Żywotność: 25 000 h

Jasność: 300 lumenów (regulowana)

Temperatura barwowa: 2700-6500 K (ciepły biały – zimny biały)

Łączność: Wi-Fi IEEE 802.11 b/g/n 2.4GHz

Kolor obudowy: biały

Wymiary: 445x150 mm

Oficjalna strona produktu: http://www.mi.com/en/smartlamp/

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

 

Czytniki Kindle 40 EUR taniej

Aż 40 euro taniej można kupić czytniki Kindle! Właśnie rozpoczęła się świąteczna obniżka cen w niemieckim Amazonie w ramach akcji „Tydzień ofert wielkanocnych”. Wśród wielu produktów w obniżonych cenach, znalazły się również czytniki. Tym razem obniżki są bardzo duże, bo sięgają 40 EUR. Szczególnie atrakcyjnie wygląda więc oferta Kindle Voyage, który niezbyt często trafia do promocyjnych ofert, a tak znaczna obniżka ceny bywa raz do roku. Drugi model w ofercie promocyjnej, to Kindle Paperwhite 3. Zakupom w Niemczech sprzyja najniższy kurs euro od ponad roku.

 

"Tydzień ofert wielkanocnych" a amazon.de trwa między  3 a 10 kwietnia (źródło: amazon.de)

 

Świąteczna promocja czytników Kindle (bezpłatna wysyłka do Polski)

Kindle Paperwhite 3 (czarny, wi-fi, bez reklam)

144,70 EUR

103,36 EUR (ok. 440 PLN)

 

Kindle Paperwhite 3 (biały, wi-fi, bez reklam)

144,70 EUR

103,36 EUR (ok. 440 PLN)

 

 

Kindle Voyage (czarny, bez reklam)

196,38 EUR

155,03 EUR (ok. 665 PLN) 

 

Powyższe ceny dotyczą ostatecznej kwoty, którą zobaczymy w podsumowaniu zamówienia, tuż przed zapłatą. Zawiera ona polską stawkę podatku VAT, która jest wyższa od niemieckiej. Stąd różnica w stosunku do wartości wyświetlanych początkowo przy każdym produkcie. Przeliczenie na złotówki jest orientacyjne i zależy od kursu euro oraz prowizji naszego banku.

 

Kurs euro, najniższy od roku, sprzyja zakupom za złotówki (źródło: biznes.onet.pl)

 

 

Dostawa zakupów o wartości powyżej 39 EUR, jest do Polski bezpłatna. Więc każdy zamówiony czytnik, dotrze na polski adres bez dodatkowych opłat.

 

Dziś zamówiony czytnik, może dotrzeć do Polski między 6 a 7 kwietnia (źródło: amazon.de)

 

Kindle, który wybrać?

Obydwa modele czytników Kindle są takie same pod względem oprogramowania. Działają szybko i sprawnie, są proste w obsłudze. Sprawnie sobie radzą z wyświetlaniem książek pochodzących z polskich księgarń.

 

Czytniki Kindle Paperwhite 3 dostępne są (aktualnie tylko) w wersji z czarną obudową (źródło: amazon.de)

 

Kindle Paperwhite 3 to najpopularniejszy czytnik na rynku. Szczegółową recenzję zawarłem we wpisie „Amazon Kindle Paperwhite 3 (2015) - recenzja "All-New Kindle Paperwhite" 300ppi z niemieckiego Amazonu”. Jego popularność wynika między innymi z bardzo dobrej jakości i możliwości w stosunku do ceny. Pod względem sprzętowym, również są podobne, ponieważ obydwa mają taki sam ekran 300 ppi, obecnie najlepszy na rynku w rozmiarze 6 cali.

 

Kindle Voyage wyróżnia płaski front i sensoryczne przyciski po bokach ekranu (źródło: amzon.de)

 

Kindle Voyage różni się od niego płaskim frontem i przyciskami sensorycznymi służącymi do zmiany stron, umieszczonymi po bokach ekranu. Dzięki nim, wygodniej zmienia się strony. Dla mnie to duży plus.

 

A tego nie zamówimy bezpośrednio do Polski

Amazon promuje również inne swoje produkty, jak czytniki Kindle z reklamami, tablety Fire lub Amazon Echo, które (na razie) nie są wysyłane do Polski. Z Waszej strony padają jednak pytania na temat możliwości ich zakupu. Przypominam, że takie produkty można zamówić przy pomocy pocztowego pośrednika Maiboxde. Przyjmuje on naszą paczkę na terenie Niemiec i przesyła do Polski. Sposób opisany jest w artykule „Jak kupić czytnik Amazon Kindle w niemieckim oddziale Amazon?”. W świątecznej ofercie można znaleźć m.in. tańsze o 30 EUR Amazon Echo w kolorze białym i czarnym. Czytniki Kindle oferowane z reklamami są również znacznie tańsze, ale nie zamówimy ich bezpośrednio do Polski. Po otrzymaniu zamówienia przy pomocy Mailboxde, reklamy (choć jakoś specjalnie nie przeszkadzają) można łatwo wyłączyć (wpis: "Jak wyłączyć reklamy w czytniku Kindle?").

 

Kindle Paperwhite 3 (czarny, wi-fi, z reklamami)

119,99 EUR

79,99 EUR (ok. 340 PLN) + przesyłka z Mailboxde

Kindle Paperwhite 3 (biały, wi-fi, z reklamami)

119,99 EUR

79,99 EUR (ok. 340 PLN) + przesyłka z Mailboxde

 

Amazon Echo, czarne

179,99 EUR

149,99 EUR (ok. 640 PLN) + przesyłka z Mailboxde

 

Amazon Echo, białe

179,99 EUR

149,99 EUR (ok. 640 PLN) + przesyłka z Mailboxde

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach Kindle, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

 

E-booki będą pachnieć (w końcu!) [prima aprilis]

 

Koniec z marudzeniem, że e-booki nie mają zapachu! Przemysł chemiczny zaangażowany do tej pory na rynku e-papierosów, postanowił zainwestować również na polu kultury. Już w tym roku mają pojawić się czytniki książek elektronicznych „Movus” sprzężone z gniazdem na wkłady do e-papierosów.

 

Prezentacja nowego projektu OED Technologies pod hasłem "Niech zapachnie tysiąc aromatów" (źródło: http://www.oedtech.com)

 

1 maja zeszłego roku pisałem o chińskiej firmie OED Technologies, która planowała wprowadzić do przemysłowej produkcji papier elektroniczny z wykorzystaniem grafenu. Grafenowego papieru elektronicznego na razie nie widać, ale firma ma już nowy pomysł na zawojowanie rynku czytników. Połączyła siły z wiodącym wytwórcą chińskich e-papierosów i tak powstał nowy model czytnika - Movus.

 

Szczegóły nowej technologii chińskiej firmy, nowa warstwa z kapilarycznym podsiąkaniem liquidu (źródło: http://www.oedtech.com)

 

Na swojej stronie internetowej, OED Technologies uchyla rąbka tajemnicy, na temat nowej technologii. Pomysł jest dość ryzykowny, ponieważ zapach ma się unosić na powierzchni całego ekranu. Pod warstwę zawierającą elektroniczny tusz, wprowadzono cieniutką powłokę, przez którą będzie się sączyć substancja zapachowa. Liquid ma być podgrzewany przez LEDy zamontowane (jak w innych czytnikach) z boku ekranu i kapilarycznie podchodzić pod ekran w rytm zmian drobinek tuszu, układającego się w obraz wyświetlany przez czytnik. Producent postanowił początkowo wykorzystać obecne już na rynku chińskie standardy wkładów do e-papierosów, aby zmniejszyć koszty wejścia nowej technologii na rynek.

 

Yun Chen prezentuje nowy czytnik, w tle pudełka z zestawami nowych zapachów (źródło: http://www.cnr.cn)

 

„Pracujemy nad wdrożeniem naszego pomysłu kompleksowo. Mamy gotową technologię i zakodowanych 1000 nowych zapachów, m.in. zapleśniałego papieru, wilgotnego kleju introligatorskiego czy farby drukarskiej. Teraz oczekujemy wsparcia od twórców formatu EPUB, MOBI i FB2, aby nasze czytniki mogły reagować na zawarte w książkach opisy zapachów. Już czas na nowe znaczniki, jak: '', '' czy '', uwalniające z czytników fale aromatów podczas lektury” - powiedział dr Yun Chen, szef Guangzhou OED Technologies Inc. oraz inicjator programu „Movus”.

 

 

Ekrany w nowej technologii mają reklamować m.in. zapachy roślinne, stąd pomysł na nowy wygaszacz (źródło: http://www.oedtech.com)

 

 

Chiny są największym rynkiem palaczy tytoniu na świecie. Rolnictwo chińskie dostarcza co roku gigantycznych ilości tej używki, uprawianej na trudnym do wyobrażenia areale ok. 1,5 mln hektarów. Rząd chiński planuje uwolnić te pola uprawne na potrzeby produkcji żywności, a uzależnionych od nikotyny palaczy, stopniowo „przestawiać” z tytoniu na, znacznie tańsze w produkcji, chemiczne substytuty.

 

Duża promocja e-booków Wydawnictwa Akademickiego Dialog w ebookpoint.pl

 

Do 2 IV e-booki Wydawnictwa Akademickiego Dialog można kupić w promocyjnych cenach w księgarni Ebookpoint. Wydawca specjalizuje się w naukowych i popularnonaukowych publikacjach związanych z Bliskim i Dalekim Wschodem czy Afryką, podejmujących m.in. zagadnienia historyczne czy współczesnej religijności. Ma także w ofercie literaturę piękną. Ja korzystam głównie z ich książek o tematyce indyjskiej. Strona promocji dostępna jest tutaj.

 

 

Z oferty wybrałem kilka, moim zdaniem, szczególnie ciekawych pozycji. W ofercie promocyjnej znajdziemy m.in.:

Yu Hua „Chiny w dziesięciu słowach”

Chiny w dziesięciu słowach to znakomita książka jednego z najwybitniejszych, współczesnych chińskich pisarzy. Yu Hua przekonuje, że Kraj Środka można opisać za pomocą dziesięciu, z pozoru nie związanych ze sobą pojęć. Autor przedstawia najważniejsze aspekty chińskiej historii od czasów panowania Mao Zedonga, aż po teraźniejszość z perspektywy zwyczajnego mieszkańca.

Maria Skakuj-Puri „Życie codzienne w Delhi”

Książka stanowi doskonałe, bogato ilustrowane fotografiami wprowadzenie do historii, topografii i kultury współczesnego Delhi. Opowiada o najróżniejszych aspektach życia codziennego jego mieszkańców i problemach, z którymi się borykają. Autorka, znająca Delhi od podszewki, kreśli fascynującą panoramę jego różnorodności społecznej, wyznaniowej i obyczajowej, starając się pokazać, jak wszechobecność wielu religii wpływa na charakter miasta i światopogląd delhijczyków.

Anita Desai „Czas postu, czas uczty - zderzenie kultury indyjskiej i amerykańskiej”

Jest to poruszająca, zabawna, zmuszająca do refleksji powieść o stosunkach rodzinnych, panujących współcześnie w dwóch całkiem odmiennych kulturach - indyjskiej i amerykańskiej. Jest to też opowieść o tym, jak zaspakajane są w tych kulturach potrzeby człowieka. Tytuł książki nawiązuje do jedzenia w sensie dosłownym, jak też przenośnym (pożywienie dla ducha). Każda z tych kultur ma obszary „głodu“ i „sytości“, które podświadomie przenosi na poziom kulinarny.

Jakub Staniszewski, Łukasz Szoszkiewicz „Chiny od A do Z”

Dla ludzi kochających podróże couchsurfing stwarza zupełnie nowe możliwości. Pozwala nie tylko na poznanie mieszkańców i sekretów największych metropolii na świecie, ale również na zamieszkanie u mniej lub bardziej przeciętnego Francuza, Amerykanina, Rosjanina czy Chińczyka.Z couchsurfingu korzystaliśmy od dawna, dlatego kiedy zdecydowaliśmy się na wyjazd do Chin, było jasne, że chcemy poznawać nie tylko ten fascynujący kraj, ale i jego mieszkańców.

Anita Rau Badami „Prawdziwy bohater”

Prawdziwy bohater to pełna ciepłego - miejscami soczystego - humoru powieść pochodzącej z Indii kanadyjskiej pisarki Anity Rau Badami. Ukazuje ona barwny, wręcz panoramiczny, obraz współczesnej indyjskiej obyczajowości oraz stosunków rodzinnych przez pryzmat losów wielopokoleniowej rodziny mieszkającej w fikcyjnym miasteczku Toturpuram na południu Indii.

Nirmala Moorthy „Maja. Historia pewnej Hinduski”

Jest to opowieść o dorastaniu zbuntowanej dziewczyny, wychowywanej w konserwatywnej rodzinie hinduskiej. Powieść kreśli bogaty obraz zarówno indyjskiej obyczajowości, jak i najnowszych wydarzeń politycznych tego kraju, ukazując przy tym szeroki wachlarz związanych z Indiami stereotypów.

Eugeniusz Słuszkiewicz „Pradzieje i legendy Indii”

Pradzieje i legendy Indii to bezcenne kompendium wiedzy o dawnych Indiach - plon wieloletnich badań Autora oraz rezultat jego wnikliwej lektury starożytnych tekstów i prac wielu znakomitych uczonych. Książka omawia przede wszystkim najstarszy okres literatury indyjskiej od Wed po epopeje Mahabharatę i Ramajanę, ale zawiera także obszerny materiał mitologiczny, filozoficzny i religijny. Jest to niezwykle bogate źródło informacji dla wszystkich, których specjalnie interesują pierwsze dwa tysiąclecia dziejów Indii. Książka zawiera indeks.

„Być kobietą w Oriencie”

Monografię Być kobietą w Oriencie przygotowali specjaliści w zakresie kultur, języków, stosunków społecznych i literatury różnych obszarów Wschodu i Afryki. Jej tematem są zagadnienia przedstawiające sytuację kobiety (choć nie da się jej oddzielić od relacji kobiety i mężczyzny, a także kobiety i społeczeństwa) w Azji i Afryce w kontekście przemian kulturowych i społeczno-politycznych. Książka składa się z dwóch części; pierwsza zawiera rys historyczny obejmujący następujące kraje: Wschód Starożytny, kraje arabskie, Turcję, Izrael, Iran, Indie, Koreę, Japonię, Wietnam, Chiny oraz Czarną Afrykę. Druga prezentuje wizerunek kobiety w literaturze wybranych krajów (Turcja, Izrael, Indie oraz Mongolia).

Dieter Schlingloff „Buddyzm”

W literaturze światowej niewiele jest opracowań poświęconych religijnym aspektom buddyzmu; wiekszość prac podkreśla raczej jego wymiar filozoficzno-etyczny. Monografia Dietera Schlingloffa, światowej sławy profesora indologii, omawia buddyzm jako religię. W pierwszej części autor przedstawia buddyjską drogę zbawienia dla mnichów i mniszek, w drugiej części – dla osób świeckich. Dodatkowo opisuje postać Buddy, główne zasady jego nauki o zbawieniu, a także założoną przez Buddę wspólnotę religijną i jej członków – zakonników i osoby świeckie. Jest to bardzo cenna praca zarówno dla specjalistów indologów, jak i wszystkich zainteresowanych buddyzmem.

Stietencron Heinrich „Hinduizm”

Hinduizm fascynuje Europejczyka bogactwem i różnorodnością form, głęboką uczuciowością przejawiającą się w praktykach religijnych oraz głębią teologiczno-filozoficznej refleksji nad istotą człowieka i świata. Książka daje przegląda liczącej 3000 lat tradycji religijnej, od religii wedyjskiej do nowoczesnego hinduizmu. Objaśnia też różne pisma święte i prezentuje najważniejszych bogów z ogromnego wręcz panteonu. Szczególną uwagę zwraca na współcześnie praktykowany hinduizm i na jego aspekty, ukształtowane pod wpływem doświadczeń z okresu kolonialnego i walki o niepodległość.

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach e-booków, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

 

Booklikes i inkBooki obecne na Targach Książki w Lipsku

Zeszłoroczne czytnikowe nowości, firmowane przez wrocławski Arta Tech - inkBook Classic 2 oraz inkBook Prime – miały swoją premierę na filmie z Targów Książki we Frankfurcie. Niemiecki portal lesen.net, jako pierwszy miał okazję zaprezentować nowości polskiej firmy. Arta Tech wciąż zabiega o uwagę klientów na rynku niemieckim, o czym świadczy m.in. sponsorowanie nagród dla niemieckojęzycznych blogerów książkowych, przy okazji trwających właśnie Targów Książki w Lipsku (niem. Leipziger Buchmese).

 

Logo Leipziger Buchmese (źródło: http://www.leipziger-buchmesse.de)

 

Również portal booklikes.com będzie w tym roku jednym ze sponsorów spotkania niemieckojęzycznych blogerów książkowych. Całodzienne spotkanie ma w programie prelekcję gościa z działu kulturalnego Frankfurter Algemeine Zeitung, ale przede wszystkim prezentacje samych blogerów. Reprezentowani będą zarówno ci, którzy „tradycyjnie” piszą recenzje książek, jak i specjalizujący się w wywiadach z autorami, prowadzący podcasty, kanały na YouTube czy instagramowe profile.

 

Relacja ze spotkania "blogger sessions 17" (źródło: instagram.com)

 

W ramach ogłoszonego przez serwis Booklikes konkursu dla blogerów, nagrodami są właśnie czytniki fundowane przez wrocławski Arta Tech. Zasady akcji „Gewinnen Sie einen E-Reader inkBOOK” są proste. Po pierwsze, należy zarejestrować się na booklikes.com. Ponadto trzeba napisać sprawozdanie z trwających właśnie „Leipziger Buchmesse” i opisać je odpowiednimi znacznikami: #booklikes, #bmb17 oraz #lmb17.

 

Oficjalna strona konkursu (źródło: booklikes.com)

 

Niemiecki (czy raczej niemieckojęzyczny) rynek książek (w tym również elektronicznych) uważany jest za jeden z najbardziej rozwiniętych (i lukratywnych) na świecie. Niemcy po prostu czytają. Rumieńców, pod kątem e-booków w tym regionie, dodaje zażarta konkurencja Amazonu (który zdominował rynek w wielu miejscach) a grupą Tolino. Polska firma nie sponsoruje podobnych spotkań na targach książek w kraju. Ciekawe więc, jakie plany ma w Niemczech Booklikes i Arta Tech...

 

Send to Kindle dostępna także w iOS

Usługa Send to Kindle, to mocna strona ekosystemu czytników firmy Amazon. Dzięki tej usłudze, można przesyłać na czytniki i aplikacje mobilne Kindle m.in. własne e-booki, zakupy z polskich księgarń, a także artykuły ze stron WWW (przy pomocy wtyczek zintegrowanych z przeglądarkami) czy dokumenty, które zostaną automagicznie przekształcone na format bardziej przyjazny dla kindelków (np. z formatu PDF). Ostatnia aktualizacja aplikacji Kindle dla systemu iOS, dodała Send to Kindle również do mobilnych urządzeń firmy Apple.

 

Send to Kindle to moja ulubiona funkcja ekosystemu Amazonu

 

Dzięki ostatniej aktualizacji, użytkownicy iPadów i iPhone'ów mogą teraz wygodnie przesyłać na przykład strony WWW do aplikacji i czytników Kindle. Usługa została zintegrowana z możliwościami udostępniania zawartymi m.in. w przeglądarce Safari, w którą wyposażone są urządzenia tablety i telefony Apple.

 

Przy pierwszym wybraniu przycisku udostępniania, usługa Send to Kindle może nie być widoczna. Należy wtedy przesunąć listę ikon w lewo i na końcu wybrać "więcej".

 

Aby skorzystać z nowej opcji, należy wybrać ikonę udostępniania na pasku przeglądarki WWW, a następnie wskazać aplikację Kindle. Wywołana zostanie usługa Send to Kindle, w której należy potwierdzić chęć wysłania dokumentu do własnego konta w chmurze Amazonu. Jeśli często będziemy korzystali z tej usługi, warto ją włączyć i przesunąć na górę listy.

 

Jeśli "Send to Kindle" jest dalszym miejscu, można ją przesunąć w górę listy. Wtedy będzie się pojawiać od razu, po wybraniu opcji udostępniania

 

Po przesunięciu "Send to Kindle" na początek listy, potwierdzamy zmiany przyciskiem "Gotowe"

 

Wybranie ikony "Kindle" udostępnia otwarty w Safari dokument, na naszym koncie w chmurze Amazonu

 

Jedyny większy mankament nowej usługi, to brak możliwości zdefiniowania automatycznej wysyłki wygenerowanego w ten sposób dokumentu, do któregoś z urządzeń podpiętych do naszego konta. W komputerowej aplikacji Send to Kindle, można określić, na które urządzenie zostanie wysłany plik. W takim przypadku, zaraz po włączeniu np. czytnika, plik jest pobierany z chmury. Dokumenty wygenerowane przez aplikację na iOS, należy samodzielnie odszukać i pobrać z zakładki „Cloud” (Kindle dla iOS) lub „All” w czytnikach Kindle.

 

Wysłany z iPada czy iPhone'a dokument ląduje w chmurze, ale do czytania na urządzeniu mobilnym, trzeba go pobrać "ręcznie"

 

Ogólnie usługa działa bardzo sprawnie i poprawnie. W sumie jest jednak jeszcze jeden feler wtyczki. Podczas przeprowadzonych przeze mnie szybkich testów, okazało się, że niektóre pobrane strony WWW pobierają się ze złym kodowaniem polskich znaków. Tak wygląda każdy tekst z portalu gazeta.pl.

 

Tytuł artykułu z portalu gazeta.pl dobrze wygląda na liście dokumentów...

 

...ale po otwarciu w kindelku czy iPadzie, wygląda słabo (źródło: gazeta.pl)

 

Również moje wpisy z cyfranek.booklikes.com nie wyglądają w pobranych plikach zbyt atrakcyjnie, ponieważ na początku wpisu zawsze trzeba się przebić przez elementy obecne (w pełnej wersji strony) po bokach ekranu (np. odsyłacze do recenzji czytników). Z innymi testowanymi serwisami internetowymi nie miałem większych problemów. Ale każdy musi przetestować samodzielnie, które serwisy z nową wtyczką współpracują bezbłędnie, a które nie. Zachęcam jednak do jej używania. Moim zdaniem czytanie pobranego artykułu na czytniku zazwyczaj daje większy komfort, niż na świecącym w oczy ekranie iPada czy iPone'a (choć wiem, że na ten temat bywają zupełnie odmienne opinie).

 

Również na booklikes.com wtyczka nie sprawdza się na 100%, ponieważ na początku pobranego tekstu wyświetla pozycje menu z boku ekranu, a dopiero potem sam artykuł

 

Aby cieszyć się nowymi funkcjami aplikacji Kindle dla iOS, należy ją zaktualizować do najnowszej wersji (lub zainstalować i zalogować się na soje konto).

 

Dibuk Saga - recenzja słowackiego czytnika z ekranem 300 ppi (część II)

 

Pierwszą część konsumenckiego testu czytnika Dibuk Saga poświęciłem na opis pod kątem sprzętowym. Niniejszy wpis poświęcony jest opiniom na temat korzystania z urządzenia.

 

Dibuk Saga - ekran wygaszacza

 

Dibuk saga na co dzień

W codziennym użytkowaniu czytnik sprawdza się całkiem dobrze. Startuje (z uśpienia) błyskawicznie, sprawnie zmienia strony i wyświetla pliki zapisane w różnych formatach. Ekran precyzyjnie i szybko reaguje na dotyk. Ogólnie pozytywny obraz całości psują jednak drobne niedoróbki oprogramowania, które (podczas korzystania) pojawiają się zdecydowanie za często.

 

Dibuk Saga – pierwsze uruchomienie

Czytnik przy pierwszym uruchomieniu ma włączone domyślnie menu w języku słowackim. Jeśli nam to przeszkadza, można je zmienić na wersję angielską lub czeską. Należy wejść w ustawienia (trzy kropki w prawym górnym rogu ekranu startowego) a tam wybrać ikonę „Nastavienia” i wybrać „English” w oknie menu „Jazyk”. Od tej pory można czytać e-booki. Nie jest konieczne połączenie z internetem, czy rejestracja czytnika. Po prostu włączamy i czytamy. Czytnik można używać bez dostępu do sieci czy konta w księgarni. Tracimy wtedy co prawda możliwość bezprzewodowej wysyłki plików na czytnik, ale i nie będą się wyświetlać reklamy (pobierają się przez internet).

 

Ekran startowy

Tutaj twórcy oprogramowania dla Dibuka się nie popisali. Ekran startowy zdominowany jest przez reklamy księgarni, do której przypisany jest czytnik. Są one jednakowe dla wszystkich posiadaczy Dibuków. Tylko jedno miejsce pozostawiono na pozycję z biblioteczki użytkownika. Jest to ostatnio otwarty e-book. 

 

Ekran startowy to głównie reklamy księgarni, z którą połączony jest czytnik. Wyjątek to ostatnio czytany e-book (Last time, you read)

 

Górną część ekranu domowego zajmuje pasek informujący o statusie urządzenia (od lewej: połączenie wi-fi, status synchronizacji/pobierania przesyłanych bezprzewodowo plików, godzina, stan naładowania baterii). Poniżej niego umieszczono główne menu. W nim przechodzimy między ekranem startowym (ikona z domkiem) oraz biblioteczką (ikona z książkami) oraz możemy wywołać (począwszy od lewej): przeszukiwanie zawartości czytnika, wejście do sklepu, regulację natężenia oświetlenia i ustawienia.

 

Dibuk Saga – oprogramowanie

Oprogramowanie czytnika pracuje szybko i stabilnie. Czytnik nie zawiesił się ani razu. Brawa należą się również za sprawne zarządzanie energią. Dibuk, to obok Tolino i Sony, kolejny przykład na to, że można zrobić czytnik z Androidem, dobrze gospodarujący zawartością baterii. W czytniku zainstalowano dość leciwą wersję Androida OS - 4.0.4, która miała swoją premierę pięć lat temu. Firmowa nakładka na system dość dobrze go przykrywa i sprawia, że korzystanie z czytnika skupione jest na czytaniu, a nie na błądzeniu po Androidzie. Bez konieczności włamywania się do systemu, można także zainstalować własne aplikacje. W ten sposób na Dibuku korzystam z Legimi. Instalowanie własnych programów wymaga ogarnięcia w komputerowym świecie i nie będę do niej zachęcał.

 

Oprogramowanie czytnika ma niestety kilka mniejszych i większych usterek. Do najważniejszych bym zaliczył kłopoty z usypianiem. Dość często zdarzało mi się, że czytnik nie przechodził samoczynnie w stan uśpienia. Bywało i tak, ze usypiał się, ale wciąż wyświetlał ostatnio czytaną stronę zamiast standardowego wygaszacza. Jest to trochę mylące, bo zachęceni wyświetlanym tekstem, zaczynamy czytać a przy próbie zmiany strony, okazuje się, ze jednak trzeba czytnik najpierw włączyć.

 

Pomimo zmiany sposobu sortowania e-booków, i tak zawsze kolejne włączenie czytnika wita nas księgozbiorem ułożonym alfabetycznie

 

Kolejny problem pojawia się przy próbie sortowania książek zawartych w pamięci Dibuka. Owszem, można je wyświetlać według tytułu, autora, ostatnio otwartych lub ostatnio dodanych, jednak po kolejnym przejściu do okna biblioteczki i tak wszystko będzie uporządkowane znowu według tytułu.

 

Menu ustawień

Do menu ustawień, dość standardowo przechodzimy w prawym górnym rogu ekranu startowego. Znajdziemy tu trzy ikony: Settings (podstawowe ustawienia), Internet (przeglądarkę WWW uruchamiającą domyślnie polską wersję wyszukiwarki Google) oraz Games (Sudoku). W ustawieniach jest możliwość włączenia obsługi katalogów (pozwala na grupowanie książek) oraz przełączenie języka (do wyboru jest czeski, słowacki i angielski). Tu również można ustawić czas i przywrócić czytnik do ustawień fabrycznych (kasowane są wtedy także wszystkie wgrane e-booki).

 

Wysyłka na adres pocztowy czytnika nie zawsze daje spodziewane rezultaty, nie wszystkie odebrane dokumenty można otworzyć

 

Najciekawsze opcje znajdują się na pierwszym ekranie, pod wspomnianymi wcześniej ikonami. Jest to opcja „Sending books to the reader” oraz „Advanced settings”. Ta pierwsza opcja umożliwia bezprzewodową wysyłkę własnych plików wprost do księgozbioru czytnika. Służy do tego, przypisany czytnikowi, adres poczty elektronicznej w domenie dibuk.eu. W czytniku podaje się adresy, z których pliki będą akceptowane. Rozwiązanie jest podobne, do tego, które znamy z PocketBooków. Niestety, usługa nie zawsze się sprawdza – na przykład większość plików tworzonych przez wtyczkę Push to Kindle (generującą pliki ze stron WWW), nie jest otwierana po odebraniu przez czytnik. Testowałem zarówno pliki EPUB jak i MOBI, z elementami graficznymi i bez – nie znalazłem reguły, według której niektóre dokumenty się otwierają, a inne są puste.

 

Tak powinno być w każdym czytniku - w Dibuku można samodzielnie zdefiniować ustawienia np. wielkości marginesów, czy odstępu między liniami

 

Druga, bardzo ciekawa opcja menu ustawień, dotyczy parametrów wyświetlania e-booków. Otóż w Dibuku (po wejściu do menu „advanced settings/Text margins”) można samodzielnie ustawić sobie co oznacza dla nas mały, średni czy duży margines. Podobnie rzecz się ma z odstępem między linijkami tekstu. Jest także możliwość zdefiniowania kolejności czcionek, które będą na podręcznej liście do wyboru, podczas czytania e-booka (menu „advanced settings/Fonts”). Bardzo mi się takie rozwiązanie podoba. Użytkownik sam decyduje, jakie chce mieć ustawienia sposobu wyświetlania tekstu, raz to ustawia w menu a podczas czytania e-booków wybiera tylko wcześniej ustawione wartości. Ale wartości ustawione przez siebie, a nie przez kogoś, kto uznał, że wie lepiej co znaczy mały, duży czy średni margines. Oby takie podejście rozpowszechniło się również u innych producentów czytników.

 

Dibuk Saga – codzienne czytanie

Dibuk Saga sprawnie i poprawnie wyświetla pliki EPUB z polskich sklepów. Wczytywanie pliku EPUB trwa około dwóch sekund. Co warte podkreślenia, książki mają domyślnie włączony podział wyrazów. Sposób dzielenia nie wzbudził moich zastrzeżeń. Niby zagraniczny czytnik, a Dibuk lepiej traktuje polskojęzyczne e-booki, niż czytniki „polskiej” produkcji. Książki można wgrać do czytnika na kilka sposobów. Na przykład poprzez:

- skopiowanie pliku do pamięci czytnika (np. do katalogu Books) po podłączeniu go kablem USB do komputera (Dibuk jest widoczny jako androidowe urządzenie E60QH2);

- przesłanie z programu calibre poprzez kabel USB;

- wczytanie z karty pamięci microSD (plik musi znajdować się w katalogu głównym karty);

- wysłanie pliku na adres pocztowy czytnika;

- pobranie zakupionych plików ze słowackiej księgarni;

- pobranie przy pomocy przeglądarki internetowej z dysku sieciowego (np. Ozibox).

 

Na Dibuku najlepiej wyświetlają się pliki w formacie EPUB. Niestety, nie działają przypisy. To bardzo poważne uchybienie i absolutnie nie powinno mieć miejsca w takim urządzeniu. Z kolei bardzo przydatną funkcją jest możliwość powiększenia ilustracji zawartych w tekście (podobnie jak w Kindle i Kobo). Jeśli grafika jest zbyt mała, a nawet ekran 300 ppi nie daje wystarczającego komfortu, można (poprzez przytrzymanie palca na ilustracji) powiększyć obraz. Całkiem nieźle w Dibuku wyglądają także MOBI czy FB2. Czytanie PDFów natomiast, można sobie odpuścić. Czytnik jest wyposażony w prostą przeglądarkę, ale nie nadaje się ona do wygodnego czytania książek zapisanych w tym formacie.

 

Pliki PDF da się przeglądać w Dibuku dzięki ekranowi o bardzo dobrej jakości. Ale gdy potrzebne jest powiększenie tekstu, wtedy Dibuk odpada jako czytnik książek w tym formacie, ponieważ nie zapewnia komfortowej zmiany strona za stroną

 

Dibuk Saga - menu formatowania wyglądu e-booka (od lewej: odstępy między liniami, marginesy, wyrównywanie tekstu, czcionka, powiększenie tekstu)

 

Zainstalowane w czytniku czcionki wyglądają ładnie, w czym duża jest zasługa bardzo dobrej jakości ekranu. Jego pełne odświeżanie można ustawić co jedną, trzy, pięć lub 10 stron. Spokojnie ta ostatnia wartość mogłaby być znacznie większa. Nawet przy pełnym odświeżaniu co dziesięć stron, trudno dostrzec charakterystyczny dla ekranów E-Ink efekt pozostawania artefaktów z poprzednich ekranów (tzw. ghosting). Parametr ten można ustawić w menu (trzy kropki) w czasie czytania książki (pozycja „Display rate”).

 

Dibuk Saga - Menu podręczne korzystania z e-booka (od lewej: wyjście, wyszukiwanie, spis treści, menu formatowania, obrót ekranu, oświetlenie, inne opcje, w tym m.in. częstotliwość pełnego odświeżania ekranu)

 

Dibuk Saga pozbawiony jest bardziej zaawansowanych opcji, z których można korzystać przy czytaniu e-booków w wielu innych czytnikach. Nie ma możliwości dodawania zakładek, zaznaczania tekstu czy korzystania ze słownika. Można zaznaczyć fragment tekstu i skopiować go do pamięci urządzenia, ale potem nic z tym już zrobić się nie da.

 

Firmowa okładka

Oferowana wraz z czytnikiem okładka to mieszanina funkcjonalności i tandeciarstwa. Etui na pierwszy rzut oka sprawia bardzo złe wrażenie. Wzięcie do ręki tylko to wrażenie pogłębia. Jest kwintesencją tego, jak wiele negatywnych odczuć może nieść ze sobą słowo „derma”. Okładka wykonana jest solidnie, ale nie jest zbyt przyjemna w dotyku a i toporna z wyglądu. Umieszczony w niej czytnik od razu sprawia wrażenie uwstecznionego o kilka elektronicznych pokoleń.

 

Wciąż mnie jednak zaskakuje, jak firmowa okładka dobrze spełnia swoją podstawową rolę – ochrony czytnika. Ponadto ma bardzo przydatną funkcję, postawienia czytnika na stole bez potrzeby poszukiwania podstawki. Z drugiej strony jednak część okładki zachodzi od góry (parę milimetrów) na ekran oraz zasłania fragment gniazda USB umieszczonego w dolnej krawędzi czytnika. No i może nie najważniejsza wada, ale jednak – umieszczony w okładce magnes nie usypia ani nie wybudza czytnika. Został umieszczony w złym miejscu i nie trafia w czujnik zamontowany w czytniku. Można więc śmiało powiedzieć, że i czytnik i okładka mają funkcję automatycznego wyłączania i wzbudzania, ale w owe funkcje się rozminęły...

 

Z jednej strony miło, że pomyślano od razu o firmowej okładce chroniącej czytnik, z drugiej – użyte materiały oraz wykonanie powinno jednak dorównywać poziomowi czytnika. Ale gdyby ktoś szukał innej okładki, to nie ma zmartwienia – Dibuk Saga ma wymiary niemal identyczne z czytnikami serii Kindle Paperwhite. A do tych ostatnich różnych typów okładek nie brakuje. Co prawda (z okładką dla Kindle Paperwhite) nie będzie w Dibuku działać funkcja usypiania i wybudzania, ale z firmową też to nie działa.

 

Dibuk Saga – własne modyfikacje

Jak na czytnik z systemem Android przystało, Dibuk może być mocno zmodyfikowany. Ja osobiście poprzestałem na wgraniu dwóch aplikacji, bez uzyskiwania praw roota.

 

Własne czcionki w Dibuku

Czytnik daje możliwość korzystania z własnych czcionek, zapisanych w formacie PTF lub TTF. Wystarczy przekopiować pliki do katalogu „Fonts”, znajdującego się w pamięci urządzenia. Niestety, ta funkcja nie działa poprawnie. O ile czcionki pojawiają się w menu urządzenia i można je wybrać, o tyle e-book wtedy nie jest wyświetlany tak jak powinien. 

 

W menu podręcznym formatowania e-booka, można umieścić własne czcionki (np. tu jako przykład Caecilia)

 

Czytnik nie potrafi wyświetlić tekstu pogrubionego lub pochyłego. Testowałem to na przygotowanym specjalnie do tego celu pliku, ale i w e-bookach z księgarń formatowanie nie działa jak powinno przy własnej czcionce. Ja w końcu z dodatkowych krojów zrezygnowałem. Zainstalowane czcionki może nie są najładniejsze, ale przynajmniej wyświetlają się poprawnie, i całkiem ładnie - głównie dzięki bardzo dobremu ekranowi czytnika.

 

Po lewej tekst wyświetlony przy pomocy wbudowanej czcionki, po prawej - w tym samym pliku użyto wgranej Bookerly

 

Legimi w czytniku Dibuk Saga

Do Dibuka można zainstalować samodzielnie androidowe aplikacje. Wymaga to trochę komputerowych umiejętności, tudzież znajomości procedury. A polega ona na wykorzystaniu funkcji instalacji programów w pakiecie Android Studio, przeznaczonym dla twórców aplikacji mobilnych.

 

Aby wgrać dodatkowe oprogramowanie do Dibuka, wystarczy się posłużyć standardowymi narzędziami, przeznaczonymi dla androidowych programistów

 

Nie namawiam do ingerencji w system, nie będę opisywał tutaj szczegółów. Ale jeśli ktoś na przykład chciałby korzystać z wypożyczalni Legimi na ekranie E-Ink 300 ppi, to Dibuk Saga, (chyba) jako jedyny daje obecnie taką możliwość. Korzystanie z aplikacji Legimi nie jest tak wygodne jak w przypadku PocketBooków, działa dość wolno. Androidowa aplikacja nie daje także takiej wygody jak integracja z czytnikiem w PocketBookach. Program działa niespiesznie, acz poprawnie i stabilnie. Uwagi w stosunku do jego funkcjonalności pozostają takie, jak miałem niedawno przy okazji recenzji smartfonu YotaPhone 2. Ze względu na ograniczenia narzucone przez Legimi, na Dibuku nie uruchomi się (bez ingerencji w system operacyjny czytnika) aplikacja przeznaczona dla urządzeń z ekranem E-Ink.

 

Całkiem wygodne korzystanie z własnych aplikacji jest możliwe po zainstalowaniu np. prostego Nook Launchera

 

Podsumowanie

Dibuk Saga to zaskakująco dobry i zaskakująco niedopracowany czytnik, z bardzo dobrym ekranem. Co najważniejsze, poprawnie wyświetla polskie e-booki, do tego książki wyglądają w nim może nawet lepiej niż na niektórych czytnikach z naszego rynku, a to z powodu podziału wyrazów. Pod względem komfortu czytania e-booków (start czytnika, jakość ekranu, wyświetlanie tekstu, prędkość działania) sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Jest w nim jednak sporo programowych niedociągnięć i niedoróbek, czy wręcz wad (jak np. brak obsługi przypisów).

 

Porównanie ekranu Dibuka (na wierzchu) i Kindle Voyage (pod spodem) pokazuje, że obydwa prezentują się bardzo dobrze. W dziennym świetle e-papier Kindle Voyage ma bardziej kremowy odcień

 

Słowacki czytnik to mieszanka cech plasujących go zarówno powyżej jak i poniżej przeciętnej oferty na rynku czytników książek. Z jednej strony oferuje ciekawe możliwości: to przede wszystkim ekran E-Ink Carta 300 ppi z bardzo dobrym kontrastem. Do tego należy dodać całkiem sprawnie i szybko działający system operacyjny, który dba o dobre zarządzanie energią. Są też i funkcje rzadko spotykane (przesyłka bezprzewodowa) lub wręcz niespotykane u konkurencji (jak np. zaawansowana konfiguracja ustawień w menu czytnika skutkująca prostym menu w książce). Ale jest także druga strona medalu. Zadziwiające, że twórcy oprogramowania Dibuka nie pomyśleli o tak podstawowych funkcjach jak zaznaczanie tekstu, notatki czy dodawanie zakładek! Mizerna obsługa plików w formacie PDF, brak wsparcia dla Adobe DRM i kłopoty z zapamiętaniem sposobu sortowania e-booków to mniejsze mankamenty, ale jednak warte poprawienia na już.

 

Bardzo mi się podoba kierunek, w którym rozwija się oprogramowanie czytnika. Przeszedłem przez wszystkie jego wersje i doceniam postęp, który się dokonał od momentu premiery urządzenia. Ale też nie mogę uwierzyć, że tak bardzo niedopracowany (początkowo) produkt zaoferowano Słowakom i że utrzymał się on na rynku. Ale kiedy pomyślę o podobnych propozycjach obecnych na polskim rynku, które nie doczekały się nigdy istotnych poprawek, to już tak bardzo się nie dziwię. Pozostaje mieć nadzieję, że słowacki oddział Deutsche Telekom będzie miał (pomimo wycofania się firmy-matki z platformy Tolino na rynku niemieckim) tyle determinacji co do tej pory. Usunięcie stosunkowo niewielu, ale rzucających się w oczy niedoróbek, pozwoliłoby stworzyć produkt, który z powodzeniem mógłby konkurować z głównymi graczami na rynku. Póki co, Dibuk Saga rozpaczliwie wymaga dalszych poprawek oprogramowania, aby w pełni spełniał składane obietnice.

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli chcesz czytnik z ekranem 300 ppi i masz okazję kupić na Słowacji nowy czytnik za około 80 EUR, to możesz zostać posiadaczem dość unikalnego acz ciekawego sprzętu, na którym będzie się całkiem przyjemnie czytało (również w aplikacji Legimi).

 

Plusy

- bardzo prosty w obsłudze;

- błyskawiczny start z uśpienia;

- bardzo dobre zarządzanie energią;

- poprawne wyświetlanie polskich e-booków;

- dzielenie wyrazów wg polskich reguł (dość poprawne);

- możliwość powiększania rycin zawartych w tekście;

- możliwość wysyłki dokumentów na adres e-mail czytnika;

- możliwość wgrania własnej czcionki;

- duże możliwości samodzielnej konfiguracji sposobu wyświetlania tekstu;

- możliwość pobrania książek np. z dysku sieciowego Ozibox;

- automatyczne wybudzanie i usypianie okładką (nie działa poprawnie z firmową okładką);

- pierwszy czytnik z ekranem E-Ink 300 ppi, na którym działa aplikacja Legimi (po ingerencji użytkownika).

 

Minusy

- czasami nie usypia się samodzielnie, kiedy nie jest używany;

- brak menu po polsku;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- brak obsługi przypisów;

- nie zapamiętuje wybranego sposobu sortowania e-booków w biblioteczce (sortowanie zawsze wg tytułu);

- niepoprawne wyświetlanie formatowania tekstu przy użyciu czcionki wgranej przez użytkownika;

- brak zakładek;

- brak podkreślania/zaznaczania tekstu;

- brak obsługi słowników;

- usuwanie plików z czytnika usuwa je tylko ze spisu, pliki fizycznie pozostają w czytniku i wracają do biblioteczki po restarcie urządzenia;

- czytnik domyślnie połączony ze słowacką księgarnią, której reklamy są widoczne na ekranie startowym (ale zakupy trzeba ręcznie pobierać na czytnik);

- błąd odczytu plików EPUB generowanych wtyczką Push to Kindle wysyłanych bezprzewodowo na adres czytnika;

- brak możliwości zdefiniowania okresu bezczynności, po którym czytnik się wyłącza;

- książki na karcie pamięci mogą być tylko w katalogu głównym;

- toporna firmowa okładka niedopasowana do czytnika.

 

 

Dane techniczne według producenta:

 

Wymiary: 169 x 116 x 9,5 mm

Waga: 190 g

Ekran: E-Ink Carta, dotykowy, przekątna 15,24 cm (6 cali), 1448 x 1072 pikseli (300 ppi) z wbudowanym oświetleniem;

Procesor: Freescale SoloLite 1 GHz;

Pamięć operacyjna: 512 MB;

Pamięć wewnętrzna 4 GB (ok. 2 GB do dyspozycji użytkownika);

Pamięć zewnętrzna: karta microSD

System: Android OS 4.0.4 (Ice Cream Sandwich);

Bateria: Lithium-Pol, 1500 mAh

Obsługiwane formaty tekstowe: EPUB, PDF, MOBI, FB2, TXT, RTF, DOC, HTML

Języki menu: angielski, czeski, słowacki

Oficjalna strona dostawcy sprzętu: http://www.netronixinc.com/products.aspx?ID=1

Oficjalna strona czytnika: http://dibuksaga.sk

 

Pierwsza reklama Kindle po polsku

Po raz pierwszy w niemieckim Amazonie pojawiły się reklamy Kindle Paperwhite 3 po polsku. Do tej pory, nawet przy okazji specjalnych rabatów przy zakupach do Polski, nie było polskojęzycznych reklam. 

 

Pierwsza polska reklama czytników Kindle Paperwhite (źródło: amazon.de)

 

Trudno powiedzieć, czy oznacza to coś nowego w ofercie skierowanej do polskich odbiorców. Na pewno tego typu podejście ułatwi prezentowanie oferty, podobnie jak na przykład opis:

- "Czytnik Kindle Paperwhite, ekran 15 cm (6 cali) o wysokiej rozdzielczości (300 ppi), z wbudowanym podświetleniem i Wi-Fi, czarny";

- "Czytnik Kindle Paperwhite, ekran 15 cm (6 cali) o wysokiej rozdzielczości (300 ppi), z wbudowanym podświetleniem i Wi-Fi, biały".

 

No to teraz czekamy na spolszczenie samego czytnika...

Nie będzie ani popSLATE 2 ani zwrotu pieniędzy

 

Rok temu pisałem o zbiórce pieniędzy na drugą wersję popSLATE – okładki z ekranem E-Ink na różne wersje telefonów iPhone 6 (wpis: „popSLATE 2 - ekran E-Ink dla iPhone'a z Indiegogo”). Niedawno jej organizatorzy ogłosili, że ich produkt nie przeszedł testów zgodności wymaganych przez Apple przy certyfikacji. Wczoraj pojawiła się informacja, że sam pomysł popSLATE 2 jak i zbiórka funduszy zakończyła się plajtą.

 

Na stronie popSLATE okładki opisane są jako WYPRZEDANE (źródło: popslate.com)

 

Zbiórki funduszy, czy to na Kickstarterze czy na Indiegogo, obarczone są pewnym ryzykiem. Wpłacający zawierzają swoje pieniądze organizatorowi, który może nie mieć nic poza pomysłem. Tym razem sytuacja była trochę inna, bo na rynku była już pierwsza wersja etui popSLATE. Organizator zbiórki nie był więc nikomu nieznanym pomysłodawcą. Co prawda pierwsza wersja okładki pojawiła się ze znacznym opóźnieniem, co prawda nie spełniała obietnic producenta, co prawda nie wzbudzała zachwytów użytkowników, ale organizatorzy przynajmniej częściowo wywiązali się ze swoich obietnic. Nic nie wskazuje na to, aby miało tak się stać z popSLATE 2.

 

A miało być tak pięknie... (źródło: popslate.com)

 

W grudniu pojawiły się oficjalne informacje, że w popSLATE są kłopoty z uzyskaniem certyfikatu od Apple, znanego jako “Made for iPhone (MFi)”. Najpierw problemem miała być zgodność ze złączem ligtning. To znają wszyscy, którzy na przykład próbowali do nowych telefonów Apple podłączać „nieoryginalne” kable. Potem w testach pojawił się kłopot z tłumieniem sygnału radiowego telefonu. Dodatkowa obudowa (wykonana z włókna szklanego) prawdopodobnie zbytnio osłabiała sygnał wysyłany i odbierany przez smartfon. Producent popSLATE zarzeka się, że etui zostało zaprojektowane zgodnie z wytycznymi Apple, ale to nie uzdrawia sytuacji niestety. Pamiętamy, że na przykład iPhone 4 i bez dodatkowych nakładek miał kłopoty z utrzymaniem połączenia. Dodatkowa warstwa plastiku i elektroniki może więc i nowym iPhone'om nie służy? Przy okazji firma popSLATE podała, że wyczerpała już wszystkie zgromadzone fundusze i nie stać jej na to, by dalej „użerać się” z Apple.

 

Rok temu zbiórka zakończyła się ogromnym sukcesem, zgromadzono ponad milion USD - 1371% pierwotnie zakładanej kwoty (źródło: indiegogo.com)

 

Można się zastanawiać, gdzie podział się ponad milion dolarów amerykańskich, zebrany na Indiegogo i dodatkowe fundusze (w bliżej nieokreślonej kwocie), pozyskane od inwestorów. Tu przypomnę, że organizatorzy zebrali 1371% zakładanej pierwotnie kwoty. Można też pytać o losy tych pieniędzy, ale odpowiedzi raczej nie otrzymamy. Rozżaleni (niedoszli) klienci firmy założyli na razie na Facebooku grupę pod wiele mówiącą nazwą „POP SLATE SCAM” ("Przekręt POP SLATE").

 

 

Grupa dla rozżalonych klientów nosi nazwę POP SLATE SCAM (źródło: fb.com)

 

Na koniec swojego komentarza pod zbiórką na Indiegogo firma napisała m.in., że rozpoczęła postępowanie upadłościowe, nie będzie wysyłki popSLATE 2, nie będzie zwrotu wpłaconych pieniędzy, nie będzie dodatkowych wyjaśnień:

„popSLATE has entered into the legal process for dissolution of the company

Your popSLATE 2 will not be fulfilled

There is no money available for refunds

This will be our final update”.

 

Po internetach raz po raz krążą ostatnio plotki, że następny iPhone to już na pewno będzie miał dwa ekrany, w tym jeden wykonany w technologii E-Ink. Podobnie jak z założonym etui popSLATE (czy YotaPhone)... Pożyjemy, zobaczymy. Ale popSLATE 2 pewnie już nie zobaczymy.

 

Kindle 3 Keyboard z Amazonu za 36 EUR

Kindle 3 Keyboard znowu w ofercie Amazonu [Aktualizacja 14 III 2017 r. 19:30: wyprzedane]. To model dość leciwy, ale trzy egzemplarze, obecne w moje rodzinie od ponad pięciu lat - wciąż działają i dobrze służą właścicielom. Może więc kogoś zaciekawi, że używane egzemplarze, ale na gwarancji - można obecnie kupić w niemieckim Amazonie w ramach oferty Warehouse Deals. W ten sposób Amazon sprzedaje sprzęt używany, ale w dobrej lub bardzo dobrej kondycji i na rocznej gwarancji. Więc i Kindle 3 zapewne także są na gwarancji.

 

Kindle 3 Keyboard znowu do kupienia w Amzonie (źródło: amazon.de)

 

Kindle 3 Keyboard, jak sama nazwa wskazuje, posiada klawiaturę, ale nie ma dotykowego ekranu. E-Ink Pearl ma rozdzielczość 800x600 (167 ppi). Po bokach ekranu znajdują się fizyczne przyciski zmiany stron. Sam napisałem na takiej klawiaturze wiele listów, a nawet wpisów na blogu, gdy stanowił moje jedyne połączenie ze światem przez 3G (Indie) lub 2G (Bangladesz). Jednym słowem - sprawdził się.

 

 

Używane (ale na gwarancji) Kindle 3 Keyboard z niemieckiego Amazonu - za 185 PLN (źródło: amazon.de)

 

Teraz można używane egzemplarze, ale na gwarancji kupić w niemieckim Amazonie. Dostępna jest wersja z wi-fi, ale za to w cenie 36,16 EUR  (lub 41,92 EUR - cena uwzględnia polską stawkę VATu i dostawę). Bezpłatna dostawa do Polski możliwa przy zakupie o wartości ponad 39 EUR, więc można coś dodać do koszyka i cieszyć się czytnikiem za ok. 160 PLN. Nawet jeśli z dostawą za 185 PLN, to ja osobiście bym wolał dać tyle za Kindle 3 Keyboard niż nawet więcej za niektóre nowe czytniki zalegające półki polskich sklepów z elektroniką.

Czytnik można zamówić tutaj.

 

 

Dziś zamówione urządzenie można otrzymać na polski adres 22 marca (źródło: amazon.de)

 

W Amazonie można także kupić inne używane czytniki.

 

 

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach Kindle, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

Kindle Paperwhite 3 można kupić taniej o 30 EUR

Włoski Amazon oferuje czytnik Kindle Paperwhite 3 taniej. Urządzenie przeceniono o 30 EUR.

 

 

Kindle Paperwhite 3 taniej we włoskim Amazonie (źródło: amazon.it)

 

Zakupy we włoskim oddziale sklepu Amazon wyglądają pod wieloma względami tak samo jak w innych. Logujemy się używając tych samych danych, co w innych oddziałach sklepu. Różnicą jest język włoski oraz dopłata za przesyłkę zakupów do Polski. Tym razem za nowy czytnik możemy zapłacić 110,90 EUR plus koszty transportu 6,01 EUR - razem 116,91. Ciekawe, że wersja z biała obudową jest minimalnie tańsza, dzięki tańszej dostawie. Kosztuje 116,87 EUR. W sklepie zapłacić można niemal wszystkimi kartami płatniczymi wydawanymi w Polsce. W przeliczeniu to ok. 510 PLN (w zależności od kursu euro oraz prowizji naszego banku).

 

Zakup jest dość prosty, jeśli już wcześniej przechodziliśmy taką procedurę w innym Amazonie. Po wejściu na stronę produktu:

  • wkładamy go do koszyka (Aggiungi al carrello);
  • pomijamy opcję dokupienia ładowarki (Continua);
  • przechodzimy do kasy (Procedi all'acquisto);
  • wybieramy polski adres dostawy (Invia a questo indirizzo)
  • wskazujemy rodzaj przesyłki (Scegli una modalità di spedizione) - im szybsza - tym droższa, i potem potwierdzamy (Continua);
  • wybieramy (Seleziona una modalità di pagamento) rodzaj karty płatniczej (Continua);
  • płacimy po sprawdzeniu wszystkiego w podsumowani zamówienia (Acquisita ora). Karta płatnicza zostanie obciążona po wysłaniu paczki z magazynu.

 

Podsumowanie zamówienia - sposoby wysyłki i czas dostawy (źródło: amazon.it)

 

W tym momencie zamówiony czytnik można otrzymać między 21 a 22 marca (standardowa dostawa). Dostępne są dwa warianty

- Kindle Paperwhite 3 wi-fi (wersja z czarną obudową);

- Kindle Paperwhite 3 wi-fi (wersja z białą obudową).

 

 

Podsumowanie zamówienia wersji z czarną obudową (źródło: amazon.it)

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach Kindle, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

 

Podział wyrazów w czytnikach Kobo

Podział wyrazów uważam za ważny element estetyki e-booków. Niestety, w XXI wieku ani czytniki, ani aplikacje mobilne przeznaczone do czytania książek elektronicznych, nie zapewniają w 100% tego mechanizmu. Nie sprzyja temu sytuacja, gdy czytniki najlepszych światowych marek, jak Kindle, Kobo czy Tolino nie uwzględniają naszego rynku i nie wspierają języka polskiego (choć poprawnie wyświetlają polskie znaki w książkach).

 

Czytniki Kobo mają menu po angielsku, jednak polskie e-booki wyświetlają poprawnie

 

Ale daleko nie trzeba szukać. Również niektóre aplikacje firmowane przez polskie księgarnie, czy nawet sprzedawane u nas czytniki firmowane przez polską firmę, także podziału wyrazów nie oferują. Skoro sami nie dbamy o estetykę polskojęzycznych książek, to trudno mieć pretensje do cudzoziemców, umiarkowanie zainteresowanych naszym rynkiem. Tak czy inaczej, przypomina mi to czasy rozwiązywania problemów z obecnością polskich znaków w systemach operacyjnych komputerów osobistych. Moim zdaniem pokazuje to, że wciąż jest sporo do zrobienia w zakresie czytania e-booków. Czasami trzeba zdać się na własne siły.

 

W moich przekonaniach nie jestem odosobniony, o czym świadczy choćby niezmienna popularność wpisu „Jak podzielić wyrazy w e-bookach KF8 lub EPUB?” na blogu Świat Czytników. Czytniki Kobo, podobnie jak Kindle, mają wbudowany mechanizm podziału wyrazów. Domyślnie nie działa on dla polskojęzycznych e-booków. Okazuje się, że jest jednak sposób na dodanie podziału wyrazów według polskich reguł w czytnikach Rakuten Kobo. Wykorzystanie słowników, których nie wspierają czytniki tej firmy, podał użytkownik JSWolf z forum mobileread.com. Pomysł opiera się na podobnym założeniu, jak opisywana przeze mnie metoda sprawdzona w czytnikach marki PocketBook - dodaniu pliku polskich reguł podziału. Pisałem o tym m.in. dwa lata temu, przy okazji recenzji modelu PocketBook Basic Touch (wpis: PocketBook Basic Touch - recenzja czytnika książek z ekranem E-Ink Pearl 6”). Może się ona opierać na wykorzystaniu odpowiedniego pliku, pobranego np. z pakietu OpenOffice. JSWolf pokazał, jak samodzielnie przygotowany plik wykorzystać w czytnikach Kobo z oprogramowaniem w wersji 3.11.0 lub nowszym.

 

Zrzuty ekranu z pliku EPUB bez podziału wyrazów (po lewej) i z podziałem (po prawej)

 

Przetestowałem wspomnianą metodę w praktyce, z najnowszym dostępnym firmware dla czytników Rakuten Kobo (w wersji 4.3.8945). Wykorzystałem do tego plik, który przygotowałem wcześniej dla PocketBooków (bazując na źródle z OpenOffice). Mogę potwierdzić, że działa poprawnie w plikach KEPUB. Podziały nie są idealne, ale e-booki czyta się przyjemnie(j).

 

Plik KEPUB z podziałem wyrazów

 

Nikogo nie zachęcam do wgrywania przygotowanego przeze mnie pliku i zastrzegam, że ewentualne modyfikacje oprogramowania czytnika każdy wykonuje wyłącznie na własną odpowiedzialność. Procedura jest następująca:

- pobranie pliku Kobo_pl_podzial.zip na dysk komputera;

- wypakowanie pobranego archiwum;

- podłączenie czytnika do komputera przy pomocy kabla USB;

- skopiowanie pliku „KoboRoot.tgz” (zawartego w katalogu „PolishHyphen_PL”) do katalogu „.kobo” w pamięci czytnika;

- bezpieczne wysunięcie czytnika;

- odłączenie kabla i chwila oczekiwania na automagiczny restart;

- po restarcie czytnika, polskojęzyczne e-booki i artykuły pobrane przez usługę Pocket będą wyświetlane z dzieleniem wyrazów.

 

W czytnikach Kobo nie przewidziano włączania czy wyłączania podziału wyrazów. Raz zainstalowany słownik, będzie działał w polskojęzycznych e-bookach. Aktualizacja oprogramowania wewnętrznego do wersji 4.3.8966 nie usunęła zainstalowanego dzielenia wyrazów.